Dodaj do ulubionych

O kładce bez emocji

IP: *.chello.pl 27.08.09, 20:37
Panie Michale Tusk


Czy Pan to czytał zanim wysłał w przestworza??
Ja pana bardzo proszę... niech pan już nie ma propozycji.

proszę

proszę

:-)
Obserwuj wątek
    • dan3iger O kładce bez emocji 27.08.09, 20:40
      Jak byłem mały to czytałem "Młodego Technika". Był tam dział "Pomysły
      genialne, zwariowane i takie sobie". Tam takich "pomysłów" jak ten pana Tuska
      było bez liku. Tu
      archiwum już współczesne
      , ale może da panu Michałowi nieco natchnienia
      do kolejnych "wynalazków".

      Dlatego potrzebne jest rozwiązanie, w którym nie muszą oni /piesi/
      opuszczać kładki podczas procesu jej otwierania. Potrzebne jest przęsło
      obrotowe, "przymocowane" z jednej strony do brzegu za pomocą odpowiedniego
      "przegubu". Przegub umożliwiałby wejście na obrotowe przęsło bez względu na
      jego położenie - nawet wtedy, gdy byłoby w trakcie ruchu. Z drugiej strony
      przęsła, automatyczne bramki zamykałby się na czas otwarcia przeprawy, by
      piesi nie powpadali do wody. W ten sposób kładkę można by otwierać i zamykać
      co minutę, dzięki czemu żeglarze musieliby co najwyżej dostosować prędkość
      przy dopływaniu do niej. A fakt częstego otwierania kładki zamiast
      przeszkadzać pieszym, stałby się dla nich dodatkową atrakcją


      Genialne panie Michale. Leonardo da Vinci to przy Panu ograniczony w swej
      ciasnocie umysłowej strugacz patyków. Jak się okazuje jest Pan genialnym nie
      tylko kierowcą autobusu ale i awangardowym urbanistą. Prof. Januszajtisowi
      powinno być wstyd że śmiał polemizować.
      • maruda.r Most obrotowy 27.08.09, 22:20
        dan3iger napisał:

        Takie mosty istnieją. Zapewne o tym wiesz.

        mazury.info.pl/atrakcje/most-gizycko/
        pl.wikipedia.org/wiki/Most_obrotowy
        Sęk w tym, że konstrukcja zaproponowana przez Tuska jest trudna w realizacji.
        Musiałaby posiadać odpowiednią przeciwwagę a więc sporo miejsca przy nabrzeżu.
        To w oczywisty sposób zwiększa masę mostu, a to z kolei musi spowalniać jego
        ruch (by ludzie nie spadali z mostu) i urządzenia napędowy nie były zbyt obciążone.

        Są też mosty przechyłowe:
        pl.wikipedia.org/wiki/Most_przechy%C5%82owy
        Znajdą się też inne rozwiązania. Tu powstaje pytanie: czy jest w gdańskim
        magistracie ktoś na tyle dowcipny, by zamówić wizualizację kilkunastu projektów
        na tle istniejącej architektury i te projekty poddać publicznej dyskusji? Wszak
        temat jest młócony już piąty rok.

    • Gość: jo81 O kładce bez emocji IP: *.chello.pl 27.08.09, 21:08

      juz niewazne jaka..byle w koncu powstala..mieszkam na Angielskiej Grobli, i
      brak kladki to spory problem.
    • Gość: jkgdynia Tramwaj wodny jest jednak lepszym rozwiązaniem IP: *.chello.pl 27.08.09, 21:15
      Połączenie promowe jest jednak lepszym rozwiązaniem, tak jak w wielu miastach
      na świecie, np. Wenecja, Sztokholm, czy Geteborg. Tylko tam przepisy są
      uproszczone i nie trzeba rzucać cum na nabrzeżu, tylko prom podpływa i silniki
      utrzymują go przy nabrzeżu, wówczas pasażerowie wysiadają i wsiadają na prom,
      wtedy prom odpływa do następnego przystanku. W przyszłości można dodawać
      kolejne przystanki i linie promowe wzdłuż Motławy i Martwej Wisły, czyli od
      Zielonej Bramy do mostu pontonowego (Drogi do Wolności) w przyszłym Młodym
      Mieście. Kładka wg mnie jest gorszym rozwiązaniem.
    • Gość: Edward O kładce bez emocji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.09, 21:23
      No toż to prawnik niedoszły pisze - zna się na technice. I architekturze. I w
      ogóle.
    • talessin O kładce bez emocji 27.08.09, 21:35
      Mieszkalem w Gdańsku 20 lat i jakos nie wyobrazam sobie tego gniota tam. Moim
      skromny zdaniem to jakas pomylka i trzymam kciuki ze do tego nie dojdzie dla
      dobra Gdańska.
    • Gość: Sceptyczny Kladka dla pana "drugie płuco" - NIE IP: 89.72.23.* 27.08.09, 22:03

      Kladka przyda sie w osowej na wysokosci Reala. Tam ludzie ryzykuja zyciem zeby
      sktócic droge do sklepu!
      • dan3iger Re: Kladka dla pana "drugie płuco" - NIE 28.08.09, 07:46
        > Kladka przyda sie w osowej na wysokosci Reala. Tam ludzie ryzykuja zyciem
        > zeby sktócic droge do sklepu!

        Ostatnio jadąc obwodnicą ok 16.00 widziałem próbującego przebiec przez drogę...
        gościa niosącego wielką drabinę. Kierowcy musieli się nieźle nakombinować żeby
        go nie skosić :)
        • Gość: sed Re: Kladka dla pana "drugie płuco" - NIE IP: *.pl 28.08.09, 10:25
          szczescie ze z lodowka nie drygal, ale jescze wszystko przed nami, proponuje pod
          rozwage postawic znak drogowy na ktorym bedzie facet z drabina, sa znaki z
          zabami to dlaczego nie.
          • maruda.r Re: Kladka dla pana "drugie płuco" - NIE 28.08.09, 12:51
            Gość portalu: sed napisał(a):

            > szczescie ze z lodowka nie drygal, ale jescze wszystko przed nami,

            ******************************

            Widziałem gościa z workiem ziemniaków lub cebuli oraz innego z choinką. Szanse
            na lodówkę są więc spore.

    • Gość: dzidek mądrze prawisz Tusku IP: *.static.hnet.pl 27.08.09, 22:42
      Tylko czy styropianowy beton leśnych dziadków spod znaku
      Januszajtisa i pierwszego gdańskiego hałturnika -Michela to zrozumie?
      Trzymam kciuki za ten projekt, napewno Ołowianka i okolice
      Angielskiej Grobli na tym zyskają.
      • Gość: PułTusk Re: mądrze prawisz Tusku IP: *.chello.pl 28.08.09, 01:06
        A najwięcej uzyskasz ty za ten post. Lizusie z urzędu miejskiego.
        • pacobuyo Re: mądrze prawisz Tusku 28.08.09, 06:49
          Kurski do budy!
          Idź do lasu na grzyby, podobno pod lesniczówką wysypały "papieżaki"
          Brawo Gdańsk!
          • Gość: PułTusk Re: mądrze prawisz Tusku IP: *.chello.pl 28.08.09, 17:51
            Pucubut PO ...?
    • Gość: wilcham O kładce bez emocji IP: *.rev.pro-internet.pl 27.08.09, 23:07
      www.bennettmg.co.uk/Project_MS_Gateshead.aspx
      Coś takiego byłoby niezłą atrakcją turystyczną.
    • Gość: artur Jest jeszcze 3 grupa argumentów - koszt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.09, 23:17
      Jakoś , o nim sie Pan nie zająknął. Jak władze miasta obcinają fundusze na
      remonty szkól i budowę boisk, nie czas na takie fanaberie.
      • dan3iger Re: Jest jeszcze 3 grupa argumentów - koszt 02.09.09, 15:17
        Bądź spokojny, nie będzie ani kładki ani szkół, basenów i boisk. Ale GW zamiast
        napisać że nie ma basenu napisze że "kiedyś tam będzie kładka". Najważniejsze to
        zamazać wyborcom budyniem oczy. To akurat Budyń potrafi świetnie.
    • markspruce Bez kladki 27.08.09, 23:22
      Sale koncertowe nie musza byc wcale w centrum miasta i tak jest na
      calym swiecie. Dzieki temu ozywiaja sie inne rejony miasta. Gdansk
      to nie tylko ulica Dluga i Mariacka. Bez kladki bedzie nadal wolny
      przeplyw dla statkow na Motlawie i dzielnica wokol Filharmonii sie
      naturalnie ozywi.
    • dnzg1939 O kładce bez emocji 27.08.09, 23:49
      W Amsterdamie czy Kopenhadze takie inwestycje to chleb powszedni.
      Ba, tam sie buduje regularne mosty a nie kladki. Nikt chyba nie
      podwaza pozycji Amsterdamu jako miasta morskiego?
    • Gość: wqd O kładce bez emocji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.09, 00:25
      Nie no, ten Tusk to już jest na pełnym etacie u Budynia.
      • Gość: Yogi Re: O kładce bez emocji IP: *.chello.pl 28.08.09, 01:09
        A porównaj do jakiej kliki należy budyń ,a do jakiej tatuś gwiazdy
        lokalnego dziennikarstwa.
    • Gość: jokoono O kładce bez emocji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.09, 00:29

      Wokół widzę chaos
      Rozmawiała Bożena Aksamit
      2009-08-17, ostatnia aktualizacja 2009-08-17 14:04
      Trzeba zadbać o dobre prawo w zakresie architektury, zabytków i ładu
      przestrzennego. Inaczej będziemy żyć w pogłębiającym się chaosie, do którego
      trochę już chyba niestety przywykliśmy, tak jak się przywyka do zatęchłego
      powietrza w pokoju - dopóki się nie otworzy okna.
      Bożena Aksamit: Stasiuk opisując Rumunię używał określenia postindustralna
      rozpierducha. A u nas?

      Jacek Friedrich*: - Otacza nas niewyobrażalny chaos architektoniczny -
      właściwie wszędzie, poza fragmentami zabytkowych centrów miast. Siedzimy teraz
      w samochodzie, mamy przed sobą typowe polskie skrzyżowanie w Kamiennym Potoku.
      Niech pani spojrzy od lewej do prawej. Co pani widzi?

      Bajzel.

      - Wszystko ze wszystkim się gryzie. Nic nie jest częścią większej całości.
      Każdy element jest z innej bajki. Czy to jest architektura, czy znak, hydrant,
      budka na prąd czy flagi, które teoretycznie powinny zdobić, a dodają chaosu.
      Do tego pawilony z kanapami, kafelkami, używanymi samochodami typowe dla
      przedmieść w Europie Zachodniej u nas rozmnożyły się w sposób niekontrolowany
      w centrach miast. Bogu dziękować za drzewa i zimę. Liście i śnieg są ulgą dla
      oczu.

      A nowe Centrum Haffnera w Sopocie?

      - Kiepskie. Ta nadęta i jednocześnie bezosobowa estetyka nie przystaje do tak
      ważnego miejsca w mieście. A do tego jest to jakaś czkawka po tym, co w
      architekturze światowej obowiązywało ze dwadzieścia lat temu. Dziś chyba już
      nikt tak na Zachodzie nie buduje, w każdym razie nie w centrum miasta. Nie
      chodzi zresztą o to, żeby we wszystkim naśladować Zachód, bardzo się cieszę,
      gdy powstaje u nas coś dobrego i własnego, ale jeśli komuś brak talentu, to
      powinien przynajmniej sięgać po lepsze wzorce.

      Architekci, którzy to projektowali pewnie mają zgagę

      - Mam nadzieję, że przynajmniej tyle. Gorzej, jeśli są z tego projektu
      zadowoleni, bo to znaczy, że w przyszłości też będą stawiać rzeczy równie
      słabe. W dzisiejszej Polsce architekt to - niech mi koledzy architekci wybaczą
      - jeden z najbardziej sprostytuowanych zawodów. W warunkach dyktatu inwestora
      wielu skłonnych jest projektować cokolwiek, często nie zwracając najmniejszej
      uwagi na wspólne dobro, jakim jest ład przestrzenny. Podobnie jest zresztą ze
      stosunkiem do architektury zastanej. Przyznam, że patrząc na to, jak
      barbarzyńsko współcześni projektanci traktują budynki z lat 20., 30., czy 60.
      nie wiem, jak mogą patrzeć spokojnie w lustro.

      Oszpecają je?

      - Żeby nie być gołosłownym proponuję prosty eksperyment - proszę się przejść
      na ul. Książąt Pomorskich w Sopocie. Jest tam znakomity modernistyczny budynek
      szkolny zaprojektowany w 1929 roku przez wybitnego architekta Paula Mebesa.
      Osiemdziesiąt lat temu miasto było bardzo dumne z tej inwestycji. Kilka lat
      temu postanowiono wyremontować szkołę. Dostawiono klatki schodowe i nową salę
      gimnastyczną. Zostawmy już nawet estetykę - te podpalane cegiełki, od których
      można dostać oczopląsu i skośny dach nad nową salą gimnastyczną, który do
      modernistycznej architektury całości pasuje jak pięść do nosa. Spójrzmy
      wyłącznie na stronę techniczną, materiałową, wykonawczą - partie przedwojenne
      są wciąż w znakomitym stanie, a w nowym budynku straszą odłupujące się partie
      tynku, odpadające plastikowe kratki wentylacyjne, zwisające bezładnie przewody
      instalacyjne. To jest straszne, że świetny budynek zepsuto takim dziadostwem

      Nowy Dom Zdrojowy wygląda jak szpital, centrum handlowe i sanatorium z Kudowy
      w jednym

      - Potworny grzmot. Nadęty, udaje coś czym nie jest. Mamy tu jakieś formy
      historyczne, ale przedrzeźniane i karykaturowane bez jakiegokolwiek
      zrozumienia czym one były kiedyś. Na dachu jakaś gruszeczka postawiona na
      trójnóżku, a z niej sterczy chorągiewka. Horror. Najbardziej przygnębiający
      jest potwornie niski standard estetyczny tego wszystkiego. Nie ma żadnej
      troski, żeby tę budowlę jakoś zindywidualizować, ale nie poprzez efekciarskie
      rozwiązania w rodzaju wieżyczek, tylko jakimiś subtelniejszymi środkami -
      fakturą, szlachetniejszym materiałem, detalem, kolorem. Tutaj mamy coś, co
      można by przekornie nazwać minimalizmem, ale nie jest to minimalizm estetyki,
      tylko minimalizm wykonania. Na poziomie przechodnia nie ma tu niczego dla oka,
      niczego, co by dawało jakąś estetyczną satysfakcję w miejscu, które ma
      przecież służyć rekreacji milionów Polaków. A tu tylko tępe połacie
      technologicznie jałowych płaszczyzn.

      Z przodu nowe, z tyłu stare

      - Rotunda musiała być odtworzona zgodnie z wytycznymi konserwatora. Całość
      jednak rzeczywiście sprawia dziwne wrażenie. A przecież jest wiele dowodów na
      to, że łącząc stare z nowym można wydobyć nową architektoniczną wartość.
      Niestety i tę szansę na postawienie wreszcie we współczesnym Sopocie czegoś
      pięknego zmarnowano. Zamiast korzystać z możliwości, pieniędzy, uwielbienia
      jakie dla tego miasta nosi w sercu połowa Polski, Sopot jeśli chodzi o
      architekturę robi się coraz bardziej infantylny. Powoli wygląda jak miasto dla
      krasnoludków. Wieżyczki, bufiaste dachy, daszki, balkony, balkoniki. Nowy
      Sopot jest karykaturą kurortu sprzed 100 lat. Zamiast podejść z szacunkiem dla
      tego co zostało, zadbać o szczegóły, detale postanowiono w nieskończoność
      reprodukować "sopockość".

      Stąd hotel Rezydent, który udaje stary

      - Ma z dziesięć lat, udaje, że sto - jakby ktoś usilnie próbował zapomnieć, że
      architektura zmienia się, tak jak zmieniamy się my wszyscy. W Sopocie budynki
      pacykuje się aż do mdłości lub stawia jakieś grzmoty, dziwne budowle, które
      wyglądają jakby spadły tu z innej planety: Hotel Rezydent, krzywy domek,
      architektoniczne kuriozum na rogu Chopina i Sobieskiego - absolutny kicz. Z
      drugiej strony niszczy się albo zabudowuje świetne modernistyczne budynki.
      Pomijając kwestie estetyczne - tu zawsze trudno o powszechną zgodę - trzeba
      docenić to, że najlepsze przykłady powojennej architektury w Sopocie: Miramar,
      Alga, Meduza - to były pawilonowe, lekkie budowle - dobrze wkomponowane jeśli
      chodzi o skalę. Te projekty były reprodukowane w wielu książkach i w
      profesjonalnej prasie jako przykład dobrej architektury, wielu fachowców się
      tym zachwyca, ale w dzisiejszym Sopocie nie ma dla nich najwyraźniej miejsca.

      Alga, która na początku lat 60. uchodziła za jeden z najlepszych przykładów
      nowej polskiej architektury najprawdopodobniej będzie rozebrana

      - Gdy powstawała - równe pięćdziesiąt lat temu - była oddechem nowych czasów,
      po urzędowo narzuconym socrealizmie. Dziś wygląda jak stragan na pchlim targu.
      Co to jest? Busz, Karaiby? Sztuczne palmy, kwiaty, bluszcze. Z pewnością nie
      centrum kurortu, który uważa się za ekskluzywny. Tak nie było zawsze - gdyby
      piękną kobietę unurzać w błocie, wylać jej wiadro smoły na głowę i do tego
      podbić oko - kto by poznał się na jej urodzie? Oczywiście nie mam obsesji,
      żeby bronić wszystkiego, co przyniósł architektoniczny modernizm. Także w
      Sopocie łatwo wskazać budynki, które były zbrodnią przeciw publicznej
      przestrzeni, choćby bloki przy ul. Bitwy pod Płowcami. Obok takich katastrof
      modernizm przyniósł jednak także wiele świetnych budynków. To jest paradoks,
      że nie traktujemy tego dziedzictwa jako zabytków. Dla większości z nas
      zabytkiem budynek jest tylko wtedy, gdy ma wieżyczkę, balkonik i skośny dach.
      • Gość: cd Re: O kładce bez emocji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.09, 00:29
        Sopot dzięki temu, że po wojnie niewiele tu budowano zachował swój klimat, smak.
        Było to miasto niezwykłe.

        - Dziś jest coraz bardziej plastikowe, kompletnie pozbawione właściwości.
        Największym grzechem jest odnawianie starych budynków, które nie są pod opieką
        konserwatora. Zrywa się zabytkowe tynki, które wystarczyłoby często wyczyścić,
        na to idzie styropian obrzucony narzutką tynkową. Potem pacykuje się kolorkiem i
        jest. Domy tracą charakter, stają się do siebie podobne. Różnią się tylko
        kolorem - jeden jest żółty, drugi seledynowy, a trzeci beżowy. Nie jesteśmy w
        stanie odróżnić czy budynek jest stary czy robiony na stary.
        Nowa architektura potrafi doskonale współgrać ze starą, tylko trzeba to robić z
        głową

        - Oczywiście. Budynek Miastoprojektu zaprojektowany ponad czterdzieści lat temu
        przez Szczepana Bauma przy ul. Elżbietańskiej w Gdańsku jest świetnym przykładem
        tego, jak można wpisać się w materię zabytkową, a jednocześnie nie wpadać w
        infantylne naśladownictwo. Faktem jest, że nawet jeśli ktoś by wykazał dobrą
        wolę, to nie bardzo jest się do kogo zwrócić po radę. W Anglii jest English
        Heritage, instytucja, która oprócz opieki nad zabytkami wysokiej klasy, prowadzi
        także działalność edukacyjną i poradniczą - jak ktoś jest właścicielem
        wiktoriańskiej willi to może się zwrócić po poradę jak odremontować taki
        budynek, żeby nie stracił charakteru. Nie każdy przecież musi się na tym znać.

        U nas nadzór konserwatora traktuje się jako karę boską, gdy go nie ma masakruje
        się dobrą architekturę. Gdański budynek NOT-u przy ul Rajskiej od kilku lat stoi
        otoczony obrzydliwym płotem

        - Dom Technika to kapitalny przykład brutalizmu, stylu, który rozwinął się w
        Europie po II wojnie światowej zwłaszcza w latach 50. i 60., u nas jest bardzo
        niewiele takich budowli. Jest w niezłym stanie i gdyby podejść do niego z
        należnym pietyzmem mógłby stanowić chlubę gdańskiej architektury. Oczywiście
        akurat ten zabytek wymagałby kilku poważniejszych interwencji, ale często
        wystarczy budynek tylko wyczyścić. I już.

        Ale na czyszczeniu nikt nie zarabia?

        - No tak, zarabia się na wyburzaniu i stawianiu na nowo. Rozpaczliwe jest to, że
        w centrach zabytkowych miast, które szczycą się swoja urodą, dopuszcza się do
        tego, że przez ostatnie lata świetnej jakości architektura marnieje z roku na
        rok. Obrasta jakąś pleśnią niekontrolowanego handlu, tych wszystkich reklam,
        budek, samowolnych adaptacji, które koszmarnie oddziałują na stronę estetyczną
        tych budowli.

        Może pan jest malkontentem, CBOS zrobił w 2005 roku badania, zaledwie 4
        procentom Polaków zdecydowanie nie podoba się ich otoczenie. Cztery piąte
        obywateli jest zadowolone.

        - Wcale nie jestem malkontentem. Szczerze mówiąc wręcz przeciwnie - mam w sobie
        potężny potencjał zachwytu, tylko niestety w przestrzeni wokół nas naprawdę
        niewiele do zachwytu skłania. Badania, które pani przywołała pokazują jedynie,
        że na razie zadowalamy się byle czym: plastikowymi oknami i styropianowymi
        fasadami w pstrokatych kolorach. Podoba się to co jest nowe, czyste, kolorowe,
        czyli "ładne". A dobra architektura wcale nie musi być ładna, ładna w ten
        banalny sposób, w jaki ładny jest disneyowski jelonek Bambi.

        To jaka powinna być architektura? Brzydka?

        - Może być nieudana, czasem nawet drażniąca, ważne, by była poważna.
        Architektura jest tym rodzajem twórczości, w której żart i wygłup mają wyjątkowo
        krótkie nogi - przykładem ta rozprzestrzeniająca się plaga infantylnego
        zamalowywania budynków w co się da - biedronki, żyrafy, samolociki. Ostatnio z
        dumą doniesiono, że jeden z bydgoskich bloków przyozdobiło malowidło z
        Piotrusiem Panem w roli głównej. Mam wrażenie, że dziś każdemu zależy wyłącznie
        na tym, żeby spełnić w przestrzeni publicznej swą własną, tak czy inaczej
        motywowaną, zachciankę. Stąd mamy także całą masę tych wszystkich krzywych
        domków i złotych tarasów, albo takie ekstrema, jak we Wrzeszczu, gdzie jeden z
        właścicieli swój "kawałek" międzywojennego szeregowca nie tylko otynkował i
        pomalował według swego widzimisię, ale nawet "zindywidualizował" publiczny
        chodnik przed swoim domem, a żeby nikt nie przeoczył owego indywidualizmu -
        krawędzie swej siedziby przyozdobił sznurami migających lampek.

        Wszystkiemu winne złe prawo?

        - W zasadzie tak. Oczywiście warto także dbać o edukację artystyczną, w tym
        architektoniczną, bo to przynosi świetne, choć bardzo odległe w czasie skutki,
        jednakże przede wszystkim należy zadbać o dobre i skutecznie egzekwowane prawo w
        zakresie architektury, zabytków i ładu przestrzennego. Ilu ludzi z własnej i
        nieprzymuszonej woli poświęci czas i pieniądze na to, żeby architektura była
        należycie traktowana, żeby nie zaśmiecać miast i wsi potworkami, żeby nie
        niszczyć tego, co odziedziczyliśmy po naszych poprzednikach? W Holandii, Danii
        czy Szwecji, a więc w krajach, gdzie od dziesięcioleci ludzie korzystają z
        dobrodziejstw poważnej edukacji artystycznej, a na ulicach swych miast spotykają
        się częściej z dobrą, niż ze złą architekturą i tak nie będzie to pewnie więcej
        niż 10-15 procent, u nas - może 3. Dlatego powinniśmy dążyć do głębokiej
        przebudowy polskiego prawa. Inaczej będziemy żyć w pogłębiającym się chaosie, do
        którego trochę już chyba niestety przywykliśmy, tak jak się przywyka do
        zatęchłego powietrza w pokoju - dopóki się nie otworzy okna.



        * Jacek Friedrich, historyk sztuki, wykładowca Uniwersytetu Gdańskiego i
        Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Jego zainteresowania naukowe skupiają się
        wokół kilku problemów: dzieje architektury Gdańska od XVI w. do dziś,
        architektura modernistyczna, związki sztuk wizualnych i ideologii, ochrona
        zabytków. Jest przewodniczącym rady konserwatorskiej przy Pomorskim Wojewódzkim
        Konserwatorze Zabytków.
    • Gość: żeglarz O kładce bez emocji IP: *.chello.pl 28.08.09, 01:14
      Tylko, że Holandia to kraj morski i wiedzą jak to robić. Polska to kraj
      przymorski i nawet na szlakach wodnych budują mosty ukośnie do brzegu i
      nic nikogo to nie obchodzi.
    • gtw100 Poezja : zestawienie Budyń, kładka i tata Tusk 28.08.09, 08:40
      na przecinaniu wstęgi. No i nagrody dla "tfurcuf" tego poronionego
      pomysłu. W Gdansku brak dzis pieniędzy na wszystko, na
      najpotrzebniejsze rzeczy. Wszystko likwidujemy, tniemy ograniczamy.
      Tylko molochy i inne pomniki maja poparcie władzy - bo będą
      przypominać ich świetlane lata (a nasze kryzysowe). Wszak władza sie
      dobrze żywi
    • Gość: kierowca autobusu michał tusk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.09, 08:54
      dziennikarz:))
    • Gość: Józefka Jestem za promem. IP: *.vide-sat.pl 28.08.09, 09:03
      Panie redaktorze Tusk-proszę o te światowe liczne przykłady dot.
      podobnego rozwiązania czyli kładki.Proszę dołączyć jakieś zdjęcia a
      nie manipulować ludźmi.O wiele lepszym rozwiązaniem byłby prom. Przy
      kładce upiera się przede wszystkim Perucki. Chciałby by goście
      Hiltona w papuciach trafiali na jego koncerty. Ale widziały gały co
      brały. Cały czas garściami dostaje ksę na działalność filharmonii.
      Może czas się rozliczyć z pobranych pieniędzy? Miasto zadłużone i
      tak niemiłosiernie.
      • solardragon Filharmonia to miejsce do któego dojeżdżają ... 28.08.09, 09:33
        nie tylko z Gdańska. A to oznacza, że większość z nich jedzie tam
        autem. Jeśli ktoś tak opiniuje tą kładkę - ile tam jest instytucji do
        których warto jechać na Ołowiankę? Czy tylko Filharmonia?


        -----------------------------------------
        www.slodkiezycie.pl - portal społecznościowy dla
        CUKRZYKÓW, ich rodzin i LEKARZY DIABETOLOGÓW
    • Gość: Józefka Ps. IP: *.vide-sat.pl 28.08.09, 09:28
      Czym innym jest chyba most, przede wszystkim przeprawa samochodowa a
      czym innym tylko kładka dla pieszych.Przez gdsański wantowy także
      jest zakaz przekraczania go przez piechurów.Ożywimy Angielską Groblę
      gdy zabuduje się ją i wykona tunel pod Martwą Wisłą.
    • Gość: MS Kładka odpowiednio wysoka i po kłopocie IP: *.cable.ubr17.croy.blueyonder.co.uk 28.08.09, 09:42
      Wystarczy zrobić kładkę na wysokości pozwalającej a przepływanie pod
      nią stateczków i jachtów. Kosz kładki stałej (nawet wysokiej)będzie
      ZDECYDOWANIE niższy niż zwodzonej - a dodatkowo bedzie ona
      fantastycznym PUNKTEM WIDOKIWYM.
      • Gość: MS Kilka przykładów z internetu... IP: *.cable.ubr17.croy.blueyonder.co.uk 28.08.09, 12:11
        bighugelabs.com/onblack.php?id=264058953&size=Large
        www.freefoto.com/preview/811-24-7750?ffid=811-24-7750&k=London+Millennium+Footbridge

        www.flickr.com/photos/davearquati/3464271/sizes/l/
        www.lafarge.com/wps/portal/6_5_4_1-PVDet?WCM_GLOBAL_CONTEXT=/wps/wcm/connect/Lafarge.com/AllPV/seoul%
        20passerelle/Photo%20en

        www.betterpublicbuilding.org.uk/finalists/2009/harthill-footbridge/

    • Gość: k Tusk jak widać nie ma innych problemów IP: 94.78.176.* 28.08.09, 09:48
      jeszcze jakąś bursztynową kupą ozdobi kładkę i będzie git.
    • Gość: Primo O kładce bez emocji IP: *.europe.hp.net 28.08.09, 10:27
      W pełni popieram opinię Michała Tuska. Nie można z Gdańska robić
      skansenu architektury, to miasta przez wieki się rozwijało i
      wzbogacało swą substancję o nowe budowle i konstrukcje.
      Niech przykładem dla Gdańska będzie Londyn - miasto o wiele starsze
      i posiadajace o wiele wieksza liczbe zabytkow. Przy historycnzym
      wybrzezu Tamizy ciagle pwostaja nowe budynki (komponujace sie ze
      stara zabudowa i wzbogacajace miasto) i wlasnie jedna wazna rzecz:
      pwostaja nowe mosty i kladki dla pieszych.
      Anglicy sa konserwatywnym narodem ale przede wszystkim sa narodem
      przedsiebiorczym i jakby im ktos powiedzial, ze nie mozna zbudowac
      nowego mostu badz kladki przez Tamize bo za czasow krola Jerzego III
      jej tam nie bylo, to by parskneli smiechem i skwitowali to
      szyderczym komentarzem.
      Gdansk tez przez wieki byl miastem przedsiebiorczym, stad jego
      bogactwo architektury i stylow. Zatracil ten charakter wraz z
      upadkiem cywilizacyjnym i pozniejszymi rozbiorami Rzeczpospolitej co
      odcielo miasto od glownego zrodla dochodow z habndlu.
      Przywrocmy Gdanskowi choc troche dawnego ducha, zerwijmy pajeczyny
      pruskiego prowincjonalizmu i pozniejszego zgrzebnego PRL-u.
    • Gość: sed O kładce bez emocji IP: *.pl 28.08.09, 10:37
      Mam lepsze rozwiązanie, dwa teleporty po każdej stronie Motławy, z tem, że
      odpalenie przy Kubickim najpierw doprowadzi pod siedzibę redakcji Wyborczej,
      żeby złożyć podziękowania Autorowi, tam będzie stacja przesiadkowa a następnie
      wylądujemy przed drzwiami filharmonii, gdzie kwiatami witał nas będzie
      gospodarz Profesor, fajny gościu poniekąd.
    • antypolityk1 Panie Redaktorze! 28.08.09, 13:18
      Pan naprawdę się marnuje w GW. Naprawdę niech Pan zostanie
      rzecznikiem prasowym jakiegoś wielkeiego porządnego inwestora.
    • Gość: bydzianin/torunian O kładce przez Motławę bez emocji IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.08.09, 15:21
      W pełni się zgadzam z moimi światłymi przedmówcami, niewątpliwie Gdańszczanami z dziada pradziada (jakoś od 1946 r.), przejawiającymi drżącą troskę o historię tego miejsca. Po co Gdańszczanom jakaś tam kładka? Jeszcze nie daj Boże, jakiś zbłąkany turysta nią przejdzie i przestraszy się, gdy ujrzy na własne oczy owe "zapomniane rejony Angielskiej Grobli". W końcu nie bez kozery są zapomniane:D. Po co w ogóle cokolwiek budować (a fe wredna burżuazjo od Hiltonów i Symfonii), skoro dobrze jest jak jest?? Zawsze jak chcę sobie przypomnieć jak wyglądały polskie miasta pod koniec lat 80-tych wybieram się do Gdańska. Z rozrzewnieniem oglądam dziurę koło Madisona, czy pastwisko na Wyspie Spichrzów. A popękane, rozpadające się płyty chodnikowe, brudne szarobure kamienice, odpadający tynk, to już po prostu poezja. I tylko Długa i Długi Targ niestety nie współgra z resztą tego arcydzieła:( Szkoda, że większość polskich miast (no może poza Grudziądzem) nie wzięła lekcji od Gdańska. Zaczęli remontować, upiększać, tworzyć, dobudowywać, łączyć nowe ze starym, i po co, pytam się, po co? Na szczęście zawsze mogę liczyć na wierny Gdański skansen gdzie nic się nigdy nie zmienia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka