megisa1
13.04.08, 21:30
witam serdecznie,
10.04 przyszła na świat przez cc nasza wyczekana córeczka...niestety
troche sie pośpieszyła i nie skończyłyśmy 37tc :(
Jest nadal w szpitalu w inkubatorze podlączona do respiratora ze
względu na klopoty z oddychaniem (ma wrodzine zapalenie płuc)...nie
moge jej na razie karmić ale nie chce z tego zrezygnować, tym
bardziej że możemy do szpitala dowozic pokarm...tak wiec zaczynam
walkę...
dokładnie walkę bo zaczynają sie chyba kłopoty z mleczarnią :(
w 3 dobie po cc wieczorem (przy pomocy ręcznego laktatora) udało mi
sie odciągnać troszkę siary, dziś w 4 dobie mój biust oszalał,
obudziłam się o 5 rano z koszmarnie nabrzmialymi piersiami juz
troche bolącymi...ściagnęłam ok 40ml mleka ( z obu piersi ) po
kolejnych 2 godzinach powtórka...później wypisano mnie ze szpitala
męczę sie z tym laktatorem cały dzień i już jestem prawie pewna że w
obu piersiach robią mi sie zastoje bo wyczywam szczegolnie po bokach
okragłe bolące guzki
już wiem żeby ich nie męczyć tylko "głaskać",
kapusta poszla już w ruch... reszta czeka w gotowości w lodowce...
może jeszcze jakies rady?
troche jestem przerażona perspektywą nocy i chyba lepiej bedzie jak
nastawię budziki zeby co te 2, 3 godziny wstac i ściagnąc co sie da
no a jutro chyba juz musze zaplanować przed szpitalem wizytę w
poradni laktacyjnej bo sama chyba sobie nie poradzę....ale na pewno
bede czesto czytać to forum i pewnie tez duzo pytać.
pozdrawiam