Dodaj do ulubionych

Kamienie w piersiach

03.06.09, 17:57
Od paru dni odczuwam jakby kamienie w piersiach, dość bolesne stwardnienie,
które na szczęśćie mój synek jest w stanie "odpompować". O tyle mnie to
niepokoi, że właściewie używam piersi jako "smoczka". Karmię butlą od
miesiąca, bo wcześniej były bardzo słabe przyrosty i zrezygnowałam z piersi
jako żródła pokarmu. Piersi zostały jednak jako pocieszenie i usypiacz.
Laktacja powinna się sukcesywnie zmniejszać i takie miłam wrażenie, że piersi
robią się mniejsze i jakby luźniejsze. A tu od paru dni od czasu do czasu
kamienne guzki, które świadczą chyba o jakimś zatorze :(( Czy powinno mnie to
niepokoić? Na razie synek skutecznie "spuszcza powietrze" z moich piersi. Czy
powinnam coś z tym robić???
Obserwuj wątek
    • asia889 Re: Kamienie w piersiach 03.06.09, 18:09
      Może jakieś stresy ostatnio były? Ja w takiej sytuacji ograniczałam się do
      przystawiania dziecka. Przeszło samo po ok 3 dniach.
    • agnieszka_z-d Re: Kamienie w piersiach 03.06.09, 21:08
      Odstaw butlę, daj Dziecku ssać i wszystko będzie ok. Bo to zator spowodowany
      tym, że piersi nie są całkiem opróżniane. Dasz więcej ssać - problem sam się
      rozwiąże.
      A co masz na myśli pisząc słabe przyrosty? Może opisz sytuację? Karmisz w nocy?
      Najpewniej butla i modyfikowane nie jest Wam na szczęście potrzebne.
    • mika_p Re: Kamienie w piersiach 03.06.09, 22:36
      Na moje oko, źródłem problemu może być fakt, że zapomniałaś poinformować syna,
      że pierś nie ma być dla niego źródłem pokarmu - możliwe, że zaczął ssać
      efektywniej, laktacja się podkręciła i piersi trochę zgłupiały.
      Cóż, przystawiaj częsciej do piersi.
    • jagienkas70 Re: Kamienie w piersiach 04.06.09, 07:37
      Rzeczywiście, być może laktacja się rozbujała. Co za ironia, po tygodniach
      karmienia butlą...
      Poprzednio synek przybrał na wadze 160 g w cztery tygodnie, więc łatwo sobie
      wyobrazić, jaka to była dla mnie trauma. Od razu przeszliśmy na butlę i dzieciak
      pięknie odbił. Teraz ma 2 miesiące i 20 dni z wagą 6,420.
      Tylko te bolące piersi :(( Nadal będę je podawać, ale odczuwam jakąś
      niestosowność całej sytuacji. Przecież już nie karmię, a dziecko z butli ciągnie
      aż miło patrzeć. Ostatnio trochę mniej i sporo ulewa, ale pediatra miesiąc temu
      kazała wprowadzić siódmy posiłek nocą, żeby nadrobił straty. Może maluch zaczyna
      się nasysycać. Nie wierzę, że to za sprawą mleka piersi :((
      • mruwa9 dziwne rzeczy piszesz 04.06.09, 09:47
        Czujesz niestosownosc, podajac dziecku piers, jak najbardziej
        naturalny i zalecany sposob karmienia, a nie czujesz niestosownosci
        karmiac dziecko mlekiem krowim przez gumowa imitacje sutka?
        Tak, jak kinga_owca pisala, po piersze zdecyduj, czego wlasciwie
        chcesz. Dla dziecka zdecydowanie jest najlepsze karmienie naturalne
        i z tego, co piszesz, powot do wylacznego karmienia piersia nie
        powinien byc u Was duzym problemem, o ile Ty, oczywiscie, tego
        chcesz i dziecku na to pozwolisz. Pozwolisz, poprzez nieograniczanie
        dostepu do piersi i podawanie piersi na zadanie, zmniejszajac udzial
        butli (do zera) w diecie malucha.Pokarm masz a owe zgrubienia sa
        tego weidentnym dowodem. A im wiecej dziecko bedzie ssalo piers, tym
        wiecej pokarmu bedzie.
        • jagienkas70 Re: dziwne rzeczy piszesz 04.06.09, 10:11
          Boję się karmić piersią. Po takiej traumie, jak 160 g przyrostu w miesiąc już
          nie odważę się karmić piersią. Wtedy mały wisiał na cycku non-stop, mieliśmy
          maratony po 16 godzin na dobę. Nie miało to pozytywnego wpływu na jego rozwój,
          choć wtedy byłam przekonana, że daję mu wszystko, co najlepsze. Aż do położenia
          na wadze :(((
          • biza7 Re: dziwne rzeczy piszesz 04.06.09, 10:21
            Jagienka,

            wiem że to było dla Ciebie ciężkie, ale u nas przyrosty były jeszcze
            mniejsze (115g przez miesiąc), a do tego cócia NIE CHCIAŁA piersi.
            To dopiero była trauma - jak nakarmić dziecko, które nie chce jeść,
            wije się, pręży i krzyczy jakby je ze skóry obdzierali?? Mam
            wrażenie, że maratony byłoby mi łatwiej wytrzymać......

            Byłam blisko załamania, ale udało się - dzięki pomocy Pani Moniki i
            dziewczyn z forum, oraz dzięki wizycie u doradcy laktacyjnego. Jak
            córci się poprawiła technika ssania, wyeliminowaliśmy smoczek -
            skończyło się obrażanie na pierś i waga od razu ruszyła!

            Dlatego nie bój się, nie zrobisz dziecku krzywdy! A Twoje mleko to
            naprawdę NAJLEPSZE co możesz maluchowi dać. I najwyraźniej synek też
            to wie, skoro mimo ograniczonej liczby karmień piersią, zaczął
            więcej ssać i podkręcił Ci laktację;)
            • jagienkas70 Re: dziwne rzeczy piszesz 04.06.09, 11:31
              Podziwiam i zazdroszczę, że podjęłaś walkę o karmienie piersią. Mój mąż uważa,
              że nie warto próbować, bo wynik batalii nie jest pewny.
              Osobna sparawa to moi rodzice, którzy uważąją, że zagłodziłam dziecko przez
              fanaberię karmienia non-stop (mama karmiła mnie co trzy godziny, fakt, że tylko
              2 miesiące).
      • asia889 Re: Kamienie w piersiach 04.06.09, 10:09
        Dziecko słabo przybierało nie z powodu Twojego mleka, ono jest zawsze dobre.
        Przyczyna zawsze leży po stronie dziecka. Może mały słabo ssał pierś a z butelki
        łatwiej było mu się najeść, może coś mu dolegało i właśnie przeszło. Maluch jest
        mądry i wybiera pokarm lepszy, czyli Twoje mleko, skoro rozbujał Ci laktację a
        po butelce sporo ulewa. Poczytaj
        www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=351&Itemid=68 i
        uwierz w siebie.
    • kinga_owca Re: Kamienie w piersiach 04.06.09, 09:10
      a może synek dopiero teraz załapał, jak efektywnie ssać i potrafi
      najeśc się z piersi?
      musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, w którą stronę chcesz iść
      bo, moim zdaniem, albo wyjściem jest ograniczanie butli i pozwolenie
      dziecku ssac coraz więcej piersi (a może nawet od razu przejście na
      samą pierś) - wtedy laktacja się unormuje do popytu
      albo nie podawanie piersi, żeby synek nie podkręcał laktacji i
      przejście na butlę - czego oczywiście nie polecam, bo jednak mleko
      mamy jest najlepsze...

      a nie masz ochoty trochę poeksperymentować? mały juz całkiem spory
      jest, może mu zaufać i pozwolić ssac tylko pierś - do woli, bez
      ograniczeń, na żądanie i sprawdzic przyrosty - po około 2 tygodniach
      powiedzmy? być może coś szwankowało z jego techniką a teraz jest ok?
      może jednak uwierzysz, że to za sprawa twojego mleka a nie mieszanki
      mały przybiera
      może jeszcze bardziej doświadczone mamy coś dorzucą, ale ja bym
      spróbowała
      • jagienkas70 Re: Kamienie w piersiach 04.06.09, 10:18
        >>> a nie masz ochoty trochę poeksperymentować?

        Już nie... Boję się... Jednym wielkim eksperymentem było dla mnie karmienie
        piersią, zakończone totalną klęską. Moi rodzice nadal mnie obwiniają, że o mało
        im wnuka nie zagłodziłam...
        • mruwa9 Re: Kamienie w piersiach 04.06.09, 12:22
          za malo wiary we wlasne kompetencje matczyne i ze karmieniem piersia
          krzywdy dziecku na pewno nie zrobisz, za malo wsparcia z zewnatrz i
          za duzo presji ze strony otoczenia, zeby zapomniec o piersi.
          Przegrana sprawa, bo jesli Ty nastawilas sie na niepowodzenie, to
          przeciez nie mzoesz sie zawiesc, nie?
          A IMHO jest naprawde blisko, zeby powrocic do wylacznego karmienia
          piersia. Ale jesli Ty sie zaparlas , ze nie i koniec, bo masz
          jakies, w gruncie rzeczy, irracjonalne leki, to nikt i nic Ci nie
          pomoze. Tylko blagam, nie opowiadaj w przyszlsoci bajek o "niemaniu"
          pokarmu, bo to jest wierutna bzdura. W Waszej sytuacji przejscie na
          karmienie sztuczne jest tak naprawde kwestia tylko i wylacznie
          Twojej subiektywnej decyzji a nie obiektywnych przeszkod. Szkoda...
          • agnieszka_z-d Re: Kamienie w piersiach 04.06.09, 18:51
            Mruwa, myślę w 100% jak Ty.
          • jagienkas70 Re: Kamienie w piersiach 04.06.09, 19:58
            Wiarę w moje kompetencje matczyne podkopał tragicznie mały przyrost masy
            dziecka. Fakt, że niczego nie zauważyłam, choć dziś na zdjęciach widać gołym
            okiem jak bardzo był chudziutki, do dzisiaj mnie dręczy. To gadanie,
            przystawiaj, przystawiaj, a wszystko będzie dobrze, mnie złości. Bo miesiąc temu
            dziecko mi wisiało na cycku non-stop. Efekt? 160 gram przyrostu. Nie ma
            gwarancji, że nagle się technika ssania dziecka poprawi, bo p. Małgosia z
            poradni laktacyjnej ze szpitala z Inflanckiej radziła nam trzy razy. Wyglądało,
            że jest dobrze, do czasu położenia dziecka na wadze. Więc darujmy sobie teksty
            typu, ty już postanowiłaś nie karmić itp. Próbowałam, nie wyszło, to smutne
            bolesne, ale przynajmniej dziecko rośnie teraz pięknie. Przestałam się bać, że
            głodzę dziecko.
            • mruwa9 Re: Kamienie w piersiach 04.06.09, 20:28
              Nie odbieraj moich wypowiedzi personalnie, jako checi dokopania
              lezacemu czy kwestionowania twojej decyzji, ale pozwole sobie na
              dopisanie swoich uwag pod Twoimi postami, bo jest tak dosc na temat,
              a moze komus w podobnej sytuacji na cos sie przyda, ok? Moze byc?
              IMHO nic nie dzieje sie bez przyczyny. I taki skrajnie niski
              przyrost wagi tez musi miec jakies bardzo racjonalne i mozliwe do
              identyfikacji przyczyny. Albo jednak szwankujaca technika karmienia,
              zbyt plytkie chwytanie piersi, nieefektywne oproznianie piersi,
              wspomagane wprowadzeniem smoczka uspokajacza, albo banalny blad
              pomiaru ( waga rozregulowana, slabe baterie w wadze elektronicznej,
              wazenie w pieluszcze lub w ubraniach), albo problem z wyplywem
              pokarmu, spowodowany duzym stresem u mamy, zbytnim niepokojem o
              jakosc i ilosc laktacji, niepokojem podsycanym przez "zyczliwe"
              otoczenie, kwestionujace mozliwosc wykarmienia dziecka piersia.
              Dochodza , oczywiscie sytuacje, gdy dziecko jest chore czy slabe z
              jakiegos medycznie wytlumaczalnego powodu, co sprawia, ze maluch nie
              ma sily, aby ssac piers. I z kazdej z tych sytuacji mozna wybrnac z
              sukcesem, dzialajac przyczynowo, tj. usuwajac przyczyne problemu. Bo
              ilosc pokarmu mozna zwiekszyc, np.zwiekszajac czestosc karmien, bo
              dziecko mozna przejsciowo dokarmiac, byle bezsmoczkowo, aby nie
              mieszac w czynnosci ssania, ktora ma byc zastrzezona tylko dla
              piersi. Ty wybralas inna droge, Twoje prawo, ale to nie znaczy, ze
              nie mozna inaczej, ze sprawa karmienia piersia jest definitywnie
              przegrana. U Ciebie tak, bo tak zdecydowalas, ale na tym forum roi
              sie od watkow, zakonczonych sukcesem ( pelne karmienie piersia),
              gdzie punkt wyjscia bywal znacznie trudniejszy, niz w Waszym
              przypadku.
            • mruwa9 Re: Kamienie w piersiach 04.06.09, 20:28
              Nie odbieraj moich wypowiedzi personalnie, jako checi dokopania
              lezacemu czy kwestionowania twojej decyzji, ale pozwole sobie na
              dopisanie swoich uwag pod Twoimi postami, bo jest tak dosc na temat,
              a moze komus w podobnej sytuacji na cos sie przyda, ok? Moze byc?
              IMHO nic nie dzieje sie bez przyczyny. I taki skrajnie niski
              przyrost wagi tez musi miec jakies bardzo racjonalne i mozliwe do
              identyfikacji przyczyny. Albo jednak szwankujaca technika karmienia,
              zbyt plytkie chwytanie piersi, nieefektywne oproznianie piersi,
              wspomagane wprowadzeniem smoczka uspokajacza, albo banalny blad
              pomiaru ( waga rozregulowana, slabe baterie w wadze elektronicznej,
              wazenie w pieluszcze lub w ubraniach), albo problem z wyplywem
              pokarmu, spowodowany duzym stresem u mamy, zbytnim niepokojem o
              jakosc i ilosc laktacji, niepokojem podsycanym przez "zyczliwe"
              otoczenie, kwestionujace mozliwosc wykarmienia dziecka piersia.
              Dochodza , oczywiscie sytuacje, gdy dziecko jest chore czy slabe z
              jakiegos medycznie wytlumaczalnego powodu, co sprawia, ze maluch nie
              ma sily, aby ssac piers. I z kazdej z tych sytuacji mozna wybrnac z
              sukcesem, dzialajac przyczynowo, tj. usuwajac przyczyne problemu. Bo
              ilosc pokarmu mozna zwiekszyc, np.zwiekszajac czestosc karmien, bo
              dziecko mozna przejsciowo dokarmiac, byle bezsmoczkowo, aby nie
              mieszac w czynnosci ssania, ktora ma byc zastrzezona tylko dla
              piersi. Ty wybralas inna droge, Twoje prawo, ale to nie znaczy, ze
              nie mozna inaczej, ze sprawa karmienia piersia jest definitywnie
              przegrana. U Ciebie tak, bo tak zdecydowalas, ale na tym forum roi
              sie od watkow, zakonczonych sukcesem ( pelne karmienie piersia),
              gdzie punkt wyjscia bywal znacznie trudniejszy, niz w Waszym
              przypadku.
              • mruwa9 o, zdublowalo sie n/t 04.06.09, 20:29
    • kinga_owca Re: Kamienie w piersiach 05.06.09, 08:07
      wiesz co, ja myslę że karmienie u Ciebie nie bedzie jedynym
      problemem niestety
      z takim nastawieniem, brakiem wiary we własne mozliwości i tak
      nastawioną rodziną będziesz mieć non stop wątpliwości i obawiam się,
      że rodzina będzie teraz, bazując na przykładzie karmienia, wtrącać
      się we wszystko
      obym się myliła...
      ja mam wsparcie w mężu, mamy tez się nie wtrącają a jakiekolwiek
      próby wtrącania ucinam ja albo mój mąż
      rozumiem, że boisz się znowu problemów z wagą synka, ale on już jest
      całkiem spory i podkarmiony, ty masz już o wiele większe
      doświadczenie w obserwowaniu jego reakcji - ja bym spróbowała
      spróbowała, żeby powalczyć o powrót matczynej dumy
      bo odpuścisz teraz, będziesz odpuszczac i potem
      a powrót do karmienia piersią podbudował by twoją samoocenę, że
      możesz wykarmić dziecko, że miałas rację karmiąc go piersią i
      zamknął by usta rodzinie
      ja mam satysfakcję, bo połozne mi mówiły, że mam trudne brodawki, że
      nie wykarmię dziecka, dokarmiały go butla, wmawiały że jest głodny -
      a ja karmię już 15 miesiąc
      oczywiście to ja bym zrobiła a Ty zrobisz jak zechcesz
      a jesteś tak blisko...
      • biza7 Re: Kamienie w piersiach 05.06.09, 09:51
        To ja jeszcze tylko do siebie powiem, że jak mi - skądinąd naprawdę
        dobrze nam wszystkim życząca - ciocia powiedziała, że "muszę
        zaakceptować fakt, że mam za mało pokarmu" (to było po ważeniu,
        kiedy przyrost przez miesiąc był 115 g, a ja za namową lekarza
        wieczorem, w wielkim - OGROMNIASTYM - stresie ściągałam laktatorem
        przez pół godziny i z obu piersi uciągnęłam "tylko" 30 ml), to mimo
        wygranej walki o wagę, o karmienie, o poprawę techniki, mimo że już
        teraz wiem że te 30 ml w tamtych warunkach to było NAPRAWDĘ BARDZO
        DUŻO, że laktator nie służy do mierzenia ilości mleka, że dziecko
        wysysa zupełnie inne ilości - i jeszcze mogłabym te "mimo że wiem"
        mnożyć - to DO DZIŚ, po trzech miesiącach od tamtego kryzysu (córcia
        je tylko z piersi, przybiera prawidłowo, jest zdrowym ruchliwym i
        pogodnym dzieckiem) - bardzo często dopadają mnie różne lęki,
        niepokoje, jakaś taka niska samoocena, wynikająca z obawy, że
        mogłabym zrobić córci krzywdę. Ale kiedy mała ssie pierś i widzę,
        jak jej to pomaga (nie chodzi tylko o zaspokajanie głodu), to wiem
        że było warto powalczyć, i wraca mi wiara we własne siły i
        możliwości.

        Jestem przekonana, że z czasem te irracjonalne obawy miną, i
        pozostanie już tylko czysta radość z macierzyństwa, ale kinga_owca
        ma rację moim zdaniem. Gdybym się wtedy, te trzy miesiące temu
        poddała, to dzisiaj pewnie byłoby ze mną znacznie gorzej i
        uwierzyłabym, że nie mam kwalifikacji by samodzielnie wychować i
        wykarmić własne dziecko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka