Dodaj do ulubionych

Przeciez to dobry ojciec...

04.02.11, 11:11
No oczywiscie.
Odwiedza dziecko. Nie wazne, ze nie zawsze wtedy kiedy ma wyznaczone, nie wazne, ze nie w tych godzinach. Zjawia sie.
To fakt.
Potem gapi sie jak sroka w gnat co dziekco zjada a dziecko czuje sie jak na patelni albo jakby jadlo na wystawie sklepu na jakiejs ruchliwej ulicy teze kolacje.
No ale przeciez ojciec odwiedzil.
Poswiecil czas? Nie wazne, ze poswiecenie czasu praktycznie 7-latkowi potega na wiecznym obcalowywaniu, laskotaniu i podnoszeniu do gory. Alternatywnie moze polegac na jezdzeniu samochodem (lub sadzaniu dziecka na siedzeniu kierowcy i uczeniu prowadzenia samochodu).
No ale przeciez to dobry ojciec, wielu nawet nie bierze na rece.

To wspanialy ojciec. Placi alimenty.
Zaplacil nawet za wakacje. Nie wazne, ze tak naprawde to on sam powinien pojechac na wakacje, bo tak ma wyznaczone w postanowieniu sadowym, ale .. przeciez nie bedzie jechal, wiec zaplacil babci dziecka by pojechala. Nie wazne, ze zaplacil tylko za pobyt, ze za reszte placila juz matka, ze za tzw. ekstrasy na miejscu placila tez matka.
Przeciez to taki super ojciec. Mogl w ogole nie dac. I tak od 3 lat nie byl z dzieckiem na wakacjach.

To taki wspanialy ojciec. W sadzie pokazuje przelewy za angielski. Problem, ze dziecko chodzi rzeczywiscie na angielski w przedszkolu. Oplat dokonuje sie gotowka i matka przedstawila dowod, ze oplat dokonuje sama gotowka juz drugi rok.

Cudowny ojciec. Przeciez oplaca opieke medyczna. Nikt nie zauwaza, ze opieka medyczna jest jako tzw. pakiet socjalny w firmie, gdzi epracuje ojciec, a ten placi tylko podatek od tego pakietu i procz dziecka pakietem objety jest i on i cala jego rodzina (procz tego dziecka jeszcze 4 inne osoby). I nikt nie widzi, ze cala dokumentacja medyczna jest w innej klinice prywatnej, gdzie opieke oplaca matka.

Taki dobry ojciec.
Wiele z was powiedzialoby - ciesz sie.
Masz pieniadze, bo dostajesz alimenty. Odwiedza dziecko - ciesz sie.
A jednak chyba mam wrazenie,. ze nie za bardzo mam sie z czego cieszyc. Moze przesadzam. Jak zwykle i nie pierwszy raz.
Nie bede juz pisac, że procz alimentów ten wspaniały ojciec dziecka przeznacza na dziekco 2000 zł miesiecznie. Niezły wypas??? Jakbyście zobaczyły to dziecko nigdy byscie nie powiedziały.. Podobno dostaje ubrania od ojca, leki, których nigdy nie widziało.. Dostaje zabawki, o których musie nie sniło...

Ale ma ojca... Który mu ciągle cos obiecuje... I on już wie, że nie może mu ufac.
Obserwuj wątek
    • zapalniczka5 Re: Przeciez to dobry ojciec... 04.02.11, 16:14
      Mój ex też myśli, że skoro płaci alimenty to jest super. Wpadnie raz na 3 miesiące, zabierze dziecko na basen czy do kina, pobawi się pół dnia to jest suuuuuper tata. Przywiezie mase nowych zabawek, połaskocze, poprzytula i do widzenia. A jak już kupi dziecku jakiś ciuszek czy buty to wogóle - podziękowania, wyrazy wdzięczności i co nie tylko się należą.
      Ostatnio wręczyłam exowi receptę na lek to mnie wyśmiał i powiedział, że kiedyś on zabierze dziecko do takiego lekarza co nie będzie stwierdzał chorób i nie będzie widział konieczności podawania drogich leków. Bo on jak był dzieckiem to takich leków nie brał i co? I żyje! Nie umarł z tego powodu! Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać, zwaliło mnie z nóg.
      I też mam jakiś wewnętrzny żal, że ojciec tylko domaga się praw, a o obowiązkach dawno zapomniał. Ale też mam się cieszyć, bo przecież alimenty płaci...... Jakby to było najważniejsze.....
      • 0al-ex Re: Przeciez to dobry ojciec... 04.02.11, 17:25
        Co znowu Madziulec? Znowu sąd nie podniósł alimentów, a ty przeżyć nie możesz z wściekłości?
        • madziulec Re: Przeciez to dobry ojciec... 04.02.11, 18:13
          Nie. Dziecko czekało, a ja nie umiem wytłumaczyc, dlaczego kolejny raz ojciec nie przyszedł.
          Dlaczego olewa, dlaczego znów na ferie pewnie nie zabierze.. Dlaczego nie kupił zabawki, choć obiecał..
          Dlaczego nie zabrał do Krakowa 3 lata temu, choć obiecał...

          I długo by wymieniać.

          Nie wspominając o zabraniu na narty rok temu wink
        • madziulec Re: Przeciez to dobry ojciec... 04.02.11, 18:15
          PS
          Nudzi Ci sie w pracy???
          Tak mało klientów???
          • oliwija Re: Przeciez to dobry ojciec... 04.02.11, 18:45
            wiesz magda z jednej strony cię rozumiem. Twój syn ma jakis kontakt z ojcem. moja córka nie ma kontaktu od 5 lat. tatuś nie placi nie dzwoni itd... o sorki od 3 miesiecy zacząl oddawac kase, która jej zabral ze skarbonki. O alimentach w wysokosci 2 tys moge pomarzyć. Wiejm ty masz chore dziecko - to inaczej. I dobrze ze twój syn wie ze ojcu nie powinien ufać. uważam,że dziecko powinno wiedizeć i rozumieć ze plodziciele w wiwekszości to skur...
            sa i ci ok... ale to rzadkość. I potem po kilku latach przychodzi taka wywłoka i mowi córeczko to ja twój tatuś daj mi kase na zycie bo nie mam za co zyc... i sad przyzjane.... gdzie tu sprawiedliwosc?
            • madziulec Re: Przeciez to dobry ojciec... 04.02.11, 19:17
              I tak zle i tak niedobrze.

              Chcialoby sie miec idealne zycie, ale jednoczesnie wiadomo, ze idealow w zyciu nie ma.
              O nie, przepraszam, jeden jest wink) (ma 40 lat, jezdzi rozowym samochodem ... ).
              • oliwija Re: Przeciez to dobry ojciec... 04.02.11, 19:53
                nie wiem o jaki ideał ci chodzi ale znam jeszcze ze dwa....
                jeden ma 33 lata ma 3 dzieci w d....
                drugi ma 43 lata ma 2 dzieci i jest typowym maminsynkiem. Lubi dobrze zjeśc miec posprzatane pod warunkeim ze sam tego nie musi robić. dziećmi sie nie zajmuje- poc co ? Przeciez ma od tego swoich rodziców - sam spędza cxas z kolezkami.
        • zjawa1 Re:0al-ex 05.02.11, 23:20
          0al-ex napisała:

          > Co znowu Madziulec? Znowu sąd nie podniósł alimentów, a ty przeżyć nie możesz z
          > wściekłości?
          Nie rozumie, dlaczego ludzie tacy jak ty na sile i bez zahamowan rzutuja na innych swoje wlasne frustracje? Przy jednoczesnej, jak im sie wydaje trafnej diagnozie mechanizmow postepowania danej, obcej dla nich osoby!
          Wiesz jak to sie nazywa? Tzw projekcja psychologiczna!!!
          Nadinterpretacja nie zawsze jest pozytywnie produktywna. wiec czasami lepiej zamilczec niz walic wyidealizowane teorie nie majace pokrycia ze stanem faktycznym....
          Mam nadzieje, ze zrozumialasc przeslanie? Jesli tak, to teraz postaraj sie wyciagnac konstruktywne wnioski tak, aby w przyszlosci nie osmieszac sie i nie obnazac wlasnych slabosci!!!!
          • ari-ola Re:0al-ex 06.02.11, 12:08
            Zjawa co się tak ciskasz, przecież ma dziewczyna rację, pewnie Madziuelc przegrała znowu jakas sprawę w sądzie, zawsze się wtedy uaktywnia i wylewa swoje frustracje na forum, e ex stoje się wrogiem numer 1. Zresztą poniekąd przyznała to w tym wątku, więc nie rozumiem twojej desperackiej obrony Madziulca, poczytaj najpierw spokojnie, policz do 10 i wtedy dopiero pisz.
            • zjawa1 ari-ola 06.02.11, 19:47
              Ciekawa wypowiedzsmile!
              Przejde do konkretu.
              Sprawa podstawowa ,,nie ciskam sie" cokolwiek to znaczy???? Wyrazam wlasna opinie na temat tego, co przeczytalam-chyba mam do tego prawo?
              No chyba, ze obecnie na tym forum panuja skrajnie odmienne zasady od tych, co kiedys?
              A wiec ,,jesli wejdziesz we wrony musisz krakac tak, jak one"?

              Sprawa numer dwa:
              Piszesz: ,,przecież ma dziewczyna rację, pewnie Madziuelc przegr
              > ała znowu jakas sprawę w sądzie"
              Skad jestes taka pewna tego, zen ,,dziewczyna ma racje" skoro sama uzywasz wyrazenia pewnie?
              Tryb przypuszczajacy bynajmniej nie jest pokryciem dla tego, ze okreslone fakty sa prawdziwe.
              Idac tym tropem moge tak samo napisac o tobie-w ramach przykladu- ze pewnie
              • skiela1 Re: ari-ola 06.02.11, 20:25

                Podpisuje sie w calej rozciaglosci pod tym co napisalassmile
              • ari-ola Re: ari-ola 06.02.11, 20:46
                Straszny bełkocik uprawiasz, zatem odniosę się tylko do tego:

                > Nie wiem co Was tak denerwuje?
                > To, ze Madziulec zawsze pisala to, co mysli?


                Przepraszam a co to za argument? I jest tu ktoś ktoś nie pisze tego, co myśli? I mnie np. Madziulec nie denerwuje, uważam za to tak jak Braktalentu, ze to biedna osoba, któa powinna już dawno pójsć na terapię. Dla swojego dobra, a przede wszystkim dobra swojego dziecka.
                • zjawa1 Re: ari-ola 06.02.11, 22:58
                  Hmmm ,,belkocik" no coz nie potrafie znizyc sie do niektorych poziomow wypowiedzismile
                  Nie uprawiam slowotworstwa ,jak w Twoim przypadku jest to czesto praktykowane ,wiec raczej analogicznie na to patrzac nraczej nie zrozumiesz wpisow z wyzszej polki.
                  Dlatego lepiej powstrzymaj sie od interpretacji slowa pisanego, bo wyraznie nie jest to Twoja mocna str.
                  • braktalentu Re: ari-ola 07.02.11, 08:00
                    "no coz nie potrafie znizyc sie do niektorych poziomow wypowiedzismile"

                    Nie zniżaj się, nie zniżaj. Mogłoby nam się zrobić przykro, gdybyśmy nagle zrozumiały jak bardzo jesteśmy tępe.
    • guderianka Re: Przeciez to dobry ojciec... 04.02.11, 19:56
      Skup się na pozytnych aspektach życia a nie na na rozkminianiu tego, czego od lat nie możesz zmienic- i wiesz, że nie zmienisz. Szkoda życia i Twojego i Miśka na zatruwanie się jakims baranem.
      • madziulec Re: Przeciez to dobry ojciec... 04.02.11, 22:35
        Nie, to nie jest baran.

        Pisze przeciez, ze to dobry ojciec.
        Dla wszystkich. Placi, odwiedza, pieniadze na wakacje dal.

        Ale to tak jak moja znajoma.. ma .. "samochod". Cieniasa. I to jest to samo. Jeden pwoie: no przeciez masz autko, jezdzi, malo pali, ma nawet opony zimowe. Coz, czasem nei wlacza sie ogrzewani, czasem cos tam nie zadziala.
        Ale przeciez jedzie.
        I wlasciwie nei ma na co narzekac.
        A drugi powie: nosz kurde: co za autko, przeciez to jest male autko, oan jezdzi tym czyms z dzieckiem, moze miec cos bezpieczniejszego, nie wlacza sie ogrzewanie, wiec marzna...

        To tak jak z ta szklanka do polowy pelna. I nie chodzi o bycie malkontentem. Bardziej o to, kyo to ocenia, co mamy.
        • guderianka Re: Przeciez to dobry ojciec... 04.02.11, 22:57
          A dla Ciebie jest ważne to co inni , czy to co Ty myślisz i wiesz.?
          Bo jak to co inni to faktycznie dobry i nie marudź bezsensu
          A jeśli myślisz inaczej to jest baran i tyle. A barany to przed snem można liczyć a nie się nimi truć przez tyle lat.
    • dandelion30 Re: Przeciez to dobry ojciec... 05.02.11, 00:25
      Tak sobie myślę, że gdybyśmy były mądrzejsze i nie wierzyły w miłość kiedyś,
      tylko czekały na na prawdę porządnego faceta to gatunek ludzki by wyginął...
    • braktalentu Re: Przeciez to dobry ojciec... 05.02.11, 11:39
      "Nie wazne, ze nie zawsze wtedy kiedy ma wyznaczone, nie wazne , ze nie w tych godzinach."

      Odkąd pamiętam fakt, że ojciec Miśka odwiedza Go budzi w Tobie niechęć. Gdy przyhodzi zgodnie z ustaleniami sądowymi masz pretensję, że nie możesz wypocząć. Gdy przychodzi w innych terminach też Ci nie pasuje. Najlepiej obrazuje to post, w którym zapowiadasz przeprowadzkę do ukochanego - posiadacza psa rasy niebezpiecznej (szczególne rozwiązanie, biorąc pod uwagę fakt posiadania dziecka, w dodatku niepełnosprawnego. Przebywanie pod jednym dachem z groźnym zwierzęciem na pewno wyszłoby Mu na dobre).
      Latka lecą, a Ty Madziulec zostajesz w miejscu. Nadal frustruje Cię brak ukochanego, fakt mieszkania nie w swoim domu (co dodatkowo upoważnia Eksa do odwiedzania syna w dowolnym momencie) i kolejne informacje zwrotne, że przyczyny leżą w Twoim stanie psychicznym (wielokrotnie zresztą przez Ciebie opisywanym), a nie w Eksie.
      Może wreszcie przyszła pora na terapię, bo boję się, że będzie za późno... dla Miśka za późno na normalne życie z matką, która przepracowała swoje problemy.

      "ie wazne, ze poswiecenie czasu praktycznie 7-latkowi potega na wiecznym obcalowywaniu, laskotaniu i podnoszeniu do gory. Alternatywnie moze polegac na jezdzeniu samochodem (lub sadzaniu dziecka na siedzeniu kierowcy i uczeniu prowadzenia samochodu). "

      W hierarchii potrzeb Maslowa potrzeba przynależności i miłości jest jedną z najważniejszych. Obcałowywanie, podnoszenie do góry i łaskotanie jest formą zaspokajania tej potrzeby Twojego syna. Ponieważ (jak sama się chwaliłaś) uzyskałaś sądowy zakaz odwiedzin syna u ojca (nadal trudno mi w to uwierzyć i sądzę, że kłamiesz) to siebie obwiniaj za trudność w przekazywaniu przez ojca wartości poprzez przykład własny - na tym polega wychowanie. Chłopiec nigdy nie widział ojca w Jego naturalnym środowisku. W rodzinie, która jest również rodziną Miśka (przyrodnie rodzeństwo i osoba bliska jaką zgodnie z prawem jest macocha). O tym co dzieje się poza Twoim domem nie masz pojęcia. Misiek od lat jest przez Ciebie stawiany w konflikcie lojalnościowym i zanim opowie Ci co robił z tatą sześć razy cenzuruje każde zdanie. Dowiadujesz się o pierdołach, O naleśnikach ze śmietaną w knajpie i lekcjach jazdy samochodem. Nie wiesz nic o prawdziwych emocjach Miska, bo od lat uczysz Go filtrowania ich przez swoją niechęć.

      "Nie wazne, ze tak naprawde to on sam powinien pojech ac na wakacje, bo tak ma wyznaczone w postanowieniu sadowym, ale .. przeciez nie bedzie jechal,"

      Nie zapominajmy tu dlaczego nie będzie jechał. Po pierwsze wyjazd z Miśkiem na wakacje wiąże się z jazdą, którą urządzasz z tej okazji własnemu dziecku. Z telefonami i pozostawianiem dziecka na policji - to wszystko można znaleźć w archiwum. Nigdy nie naraziłabym własnego dziecka na podobne przeżycia, nie dziwię się więc
      Twojemu Eksowi, że woli oszczędzić Miśkowi stresu związanego z wakacjami. Na tegoroczne wakacje za które zapłacić Eks, również dziecka nie zamierzałaś wysłać, bo... nie płacił za ekstrasy i spóźnił się z dosłaniem 200, czy 300 złotych, co przy kosztach opłaconego przez Niego wyjazdu dla syna i Jego babci było kwotą raczej żałosną.

      "W sadzie pokazuje przelewy za angielski. "
      I nigdy nie skazano Go za fałszowanie dowodów? Za fałszywe zeznania? Za to wielokrotnie (co sama opisywałaś) to Ciebie traktowano w sądzie jak osobę niezrównoważoną? Madziulec, ale ten świat jest dziwny co? Wszyscy przeciwko Tobie? A sąsiadka nie szpieguje Cię czasem przez wizjer?

      "I nikt nie widzi, ze cala dokumentacja medyczna jest w innej klinice prywatnej, gdzie opieke oplaca matka."

      Ależ każdy widzi i myśli sobie " dziwna na matka. Przeniesienie dokumentacji z kliniki do kliniki trwa 35 sekund, a ona woli marnotrawić pieniądze dziecka na dodatkowe koszty medyczne". No może poza mną. Ja się nie dziwię, bo pamiętam jak opisywałaś, że OSZUKAŁAŚ lekarza na temat dokumentacji medycznej, żeby tylko doprowadzić do operacji dziecka.

      "Nie bede juz pisac, że procz alimentów ten wspaniały ojciec dziecka przeznacza
      > na dziekco 2000 zł miesiecznie. Niezły wypas??? Jakbyście zobaczyły to dziecko
      > nigdy byscie nie powiedziały.. Podobno dostaje ubrania od ojca, leki, których n
      > igdy nie widziało.. Dostaje zabawki, o których musie nie sniło..."

      To, że Misiek nigdy nie przynosi ich do domu, nie oznacza, że ich nie ma.

      "A jednak chyba mam wrazenie,. ze nie za bardzo mam sie z czego cieszyc. Moze pr
      > zesadzam. Jak zwykle i nie pierwszy raz."

      Nie, nie przesadzasz. Nie masz się z czego cieszyć. Twoje życie to pasmo porażek, będących konsekwencją niewłaściwych decyzji życiowych - również tych, które podjęłaś wbrew wielu dobrym radom, które otrzymałaś tu na forum. Od dawna (co łatwo sprawdzić czytając Twoje archiwalne wątki) pomóc może Ci tylko specjalista.

      "I on już wie, że nie może mu ufac."

      Obawiam się, że Misiek wie już o wiele więcej. Wie, że nie wolno za wiele powiedzieć mamie, że nie wolno się cieszyć z wizyt taty, że niektórych rzeczy nie wolno zabierać do domu i, że mamusia jest jakaś inna. Inna niż inne mamusie, które widuje.

      Uprzejmie informuję, że wszelkie informacje na temat Madziulca przywołane w moim poście pochodzą z wątków na TYM forum otwartym i każda z forumek może sobie sama wyrobić zdanie na temat wiarygodności i poczytalności Madziulca czytając teksty źródłowe. Uprzedzam, że lektura jest przygnębiająca, szczególnie, że osobą ponoszącą konsekwencje poczynań Madzulca jest głównie dziecko - prawie siedmioletni Misiek, od lat wykorzystywany przez toksyczną matkę.


      • kowalka33 Re: Przeciez to dobry ojciec... 05.02.11, 12:56
        Brak talentu-pisałam kiedyś jak dobrze że jesteś , nie muszę nić pisać bo ty normalnie piszesz jakbym ci dyktowała. Jak zawsze, zastanawiające....ha ha a tak serio Boże jak mi żal tego Madziulca i tego chłopczyka. Magda zajmij się swoim życiem , dla małego ...jedno w tym facecie mi się nie podoba, po akcjach jakie Madziulec odstawił nie wystapił o opiekę tudzież nie zmusił magdy do leczenia tego nie kumam naprawdę....
        • madziulec Re: Przeciez to dobry ojciec... 05.02.11, 13:13
          I to wlasnie dowodzi jaki to wspanialy ojciec i jak wy go dobrze oceniacie wink))
          I jak pozory myla wink))
          I jak bardzo ten wspanialy ojciec to swoje dziecko tak naprawde ma w dupie.....
          • braktalentu Re: Przeciez to dobry ojciec... 05.02.11, 14:16
            Magdziu, zdradzę Ci złociutka pewien sekret. To sekret, którego pilnie tu na forum strzeżemy. Ale ja zaryzykuję.

            Otóż Twój Eks nie ma w dupie swojego syna. On ma w dupie CIEBIE. Razem z Twoimi poglądami, pomysłami, jazdami, histeriami itp. Ma Cię tak głęboko w dupie, że nawet stawanie raz na jakiś czas w sądzie, w celu potwierdzenia, że nie jest wielbłądem, a Ty nadal nie poddałaś się terapii nie robi na Nim wrażenia, co najwyżej dezorganizuje plany.
            Madziulcu, jedyną osobą, na którą możesz liczyć jestem ja - Braktalentu. Bo tylko mnie wzrusza jeszcze los dziecka, któremu marnujesz życie i tylko ja z uporem godnym lepszej sprawy ZAWSZE odpowiem na Twój wątek i przypomnę Ci, że to czego doświadczasz jest TWOIM OSOBISTYM WYBOREM i jak parszywe jest to, że wplątujesz w to Miśka.
            Tylko ja, niosąc kaganek oświaty będę notorycznie odsyłać wszystkie forumki do archiwum i udostępniać własne prtsc w celu zdemaskowania Cię. I możesz robić dowolnie długie przerwy w wizytowaniu forum. Ja poczekam. To wszystko co mogę zrobić dla Miśka-sad.
            • mamba30 Re: Przeciez to dobry ojciec... 05.02.11, 16:51
              o tak, 100% racji masz Braktalentu. A Madziulec pojawiając się co kilka m-cy ze swoimi przezyciami, szuka poklasku jaki to ex jest uj u nowych forumek, które sie sukcesywnie na forum pojawiają. A Miska szkoda, oj szkoda. Bo Madziulec sie nigdy nie zmieni. A za 10 lat, jak Misiek będzie bardziej niexzależny od niej będzie już za późno - trauma z dzieciństwa zostawi swoje piętno na tym dziecku. I czyja to będzie wina? Ja wiem czyja, exa...
              • zjawa1 Re: mamba30 05.02.11, 23:34
                > o tak, 100% racji masz Braktalentu. A Madziulec pojawiając się co kilka m-cy ze
                > swoimi przezyciami, szuka poklasku jaki to ex jest uj u nowych forumek, które
                > sie sukcesywnie na forum pojawiają.
                Wnioskuje, ze Ty tak dobrze znasz Madziulca?
                Wiesz co, czytam to forum z duzym zaciekawieniem i co widze?
                Samych swietnych psychoanalitykow i psychologow... ba nawet i wrozki jasnowidzace zdarzaja sie!
                Wszystkie takie idealne i bez zarzutow! Mam wiec do takich jak miedzy innymi Ty pytanie?
                Jak to sie stało, ze mimo wiedzy-momentami na miare parapsychologii- zostalyscie same?
                I dobra rada na przyszlosc- zanim zaczniecie kogos osadzac, osadzcie wpierw siebie!
                • braktalentu Re: mamba30 06.02.11, 13:15
                  Droga Zjawo,
                  Większość z forumek o dłuższym stażu zna historię Madziulca z Jej wypowiedzi na tym forum (produkuje się od lat). Niektóre z nas znają Madziulca z reala. Niektóre stały się nawet adresatkami Jej roszczeń.
                  Tak, kiedy się nad tym zastanowię to mogę z czystym sumieniem odpowiedzieć, że dobrze znam Madziulca.
                  Odpowiadając zaś na Twoje drugie pytanie, uprzejmie informuję, że nie zostałam sama.

                  Madziulec poddaje się pod osąd opisując na forum publicznym krzywdę którą wyrządza własnemu dziecku. Proponowanie osobom reagującym na tę krzywdę złożenie samokrytyki to jak proponować stojącemu między katem, a dzieckiem, żeby zrewidował swoje wybory życiowe. Misiek cierpi tu i teraz. Dla Jego cierpienia, wynikającego z fatalnego stanu psychicznego matki nie ma znaczenia czy i dlaczego jedna z drugą forumka jest samodzielną matką, ani to czy dłubię w zębach przy jedzeniu.
                  • zjawa1 Re:braktalentu 06.02.11, 19:31
                    ,, Dluzszy staz" to jaki okres wg. Ciebie?
                    A wiec rozumiem, ze znasz Madziulca osobiscie?
                    • braktalentu Re:braktalentu 06.02.11, 22:50
                      Taki, który sprawia, że pamiętam wystarczającą ilość wątków Madziulca, aby móc wyrobić sobie na ich podstawie zdanie na temat przedstawianej przez Nią samą historii (histerii?).
                      Chyba mamy odmienne definicje "znania kogoś osobiście w sieci". Moja zakłada pewną wiarygodność bytów wirtualnych zwanych nickami. Nie dociekam kim Madziulec jest w realu. Odnoszę się do tego co sama pisze o sobie w sieci. W realu może być Panem Heńkiem z warzywniaka na rogu, ale ponieważ o tym nie pisze, to gó... mnie to obchodzi. Nick Madziulec (kimkolwiek jest w realu), tu na forum i w innych miejscach w sieci prezentuje określone poglądy, postawy, poziom wiarygodności i buduje jakąś swoją historię. I ja tę historię znam i na jej podstawie twierdzę, że Madziulec krzywdzi syna. To, czy właśnie JA spotykam / spotkałam Madgdę w realu i czy jutro będę lub nie będę się Jej przyglądać zza lady, wizjera, biurka, czy szafki przedszkolnej nie ma najmniejszego znaczenia. Bo ja się odnoszę do historii, którą nick Madziulec prezentuje TU. A TU jest sieć - nie real.

                      dodam też, że mam nieodparte wrażenie, że możesz zapomnieć się przelogować.
                      • gazeta_mi_placi Re:braktalentu 07.02.11, 09:08
                        Sprawa jest dość prosta, brak seksu powoduje, że niektórym kobietom (zwłaszcza o wysokim libido) trochę zaczyna odpieprzać, frustracje seksualne (syndrom tzw.niedopchnięcia) ogniskują się na różnych aspektach życia, tym bardziej jeśli były partner założył rodzinę lub ponownie się ożenił a u kobiety nie ma nikogo.
                        Przypatrzcie się forumowiczkom, najwięcej frustracji i jadu w stosunku do ex wykazują te którym nie udało się jeszcze ponownie związać, forumowiczki w związkach lub choćby tylko spotykające się z jakimś mężczyzną od czasu do czasu, są bardziej wyluzowane i mniej zacięte.
                        • braktalentu Re:braktalentu 07.02.11, 11:41
                          A jaki syndrom sprawia, że Tobie tak ostro odpieprza?
                          Obstawiam syndrom małego wacka.
                        • zjawa1 gazeta_mi_placi 07.02.11, 22:03
                          Wiiesz, jest wiele racji w tym co napisalas/alessmile
                          Choc ja, majac wysokie libido nie widze i nie czuje roznic w trakcie systematycznego uprawiania seksu a okresem wstrzemiezliwosci seksualnejsmile Wiec obcy jest mi tym samym tzw.,, syndrom niedopczniecia"smile
                          hehe..... bardzo Lubie_gazetewink
                  • zjawa1 Re: braktalentu 06.02.11, 19:53
                    Zle zrozumialas moj post. Mialam na mysli ,,zostac samemu" bez biologicznego ojca dzieckasmile
                    Inaczej: rozejsc sie z nim, rozwiesc itp.
                    • braktalentu Re: braktalentu 06.02.11, 22:36
                      Ależ doskonale zrozumiałam Twój post. Żyję w związku z biologicznym ojcem moich dzieci. Nie rozeszłam się z Nim, ani nie rozwiodłam.
                      • zjawa1 Re: braktalentu 06.02.11, 23:02
                        No widzisz a tak powolujesz sie o pamiec tego co na tym forum bylo pisane....
                        Oj, ktos tu kogos stara sie oklamac....
                        Bardzo nie ladnie!!!
                        • braktalentu Re: braktalentu 07.02.11, 08:08
                          Zjawo skarbie,
                          Rozwiń to proszę, rozwiń. Bo ja nie bardzo nadążam.
                          Jeżeli twierdzisz, że kiedykolwiek na tym, lub jakimkolwiek innym forum napisałam wprost, lub choćby zasugerowałam, że jestem rozwódką, bądź uprzejma skorzystać z narzędzia szatana zwanego wyszukiwarką i zanim oskarżysz mnie o kłamstwo przedstaw dowód w postaci linka.
                          Bardzo nieładnie jest rzucać bezpodstawnymi oskarżeniami o kłamstwo.

                          Pamiętaj o tym logowaniu. Byłoby głupio gdyby okazało się, że tak zażarcie stajesz w obronie Madziulca, bo w lustrze odbijacie się obie.
                          • madziulec Re: braktalentu 07.02.11, 08:49
                            Jak masz pewne watpliwości co do tozsamowsci niektorych osob, mozesz udac sie tylko do moderatora tegoz przybytku.
                            Ale rzucanie kiepskich podejrzen, ktore nie maja potwierdzenia w faktach, a co wiecej sa dla szarego bywalca tego forum nie do sprawdzenia (bo nie do potwierdzenia ani nie do zaprzeczenia) jest tylko i wylacznie swinstwem, sluzacym "pogrzaniu" atmosfery i niczemu wiecej.

                            Tak wiec albo dyskutujesz jak przystalo na doroslego, powaznego czlowieka, albo bawisz sie w podkladanie swinek w stylu PiS, co ostatnio wybacz, ale nie jest w modzie, co wiecej nie jest dobrze widziane, za Ty jakos bardzo do tego pasujesz.
                            • ari-ola Re: braktalentu 07.02.11, 10:01
                              A po co udawać się do moderatora? Pisanie z dwóch, albo i wiecęj IP nie jest żadną sztuką dla kogoś kto trochę siedzi w necie, więc jaki to dowód? Z pewnością Madziulca i Zjawę łączy jedna rzecz - skłnność do używania różnych "uczonych" (często zupełnie nietrafionych), słówek, długaśnych i skomplikowanych zdan, co ma sprawiać wrażenie intelektualnej głębi tych wypowiedzi, a w rzeczywistości jest nudnym, a czasem śmiesznym bełkotem. Często takie coś jest paradiowane w kabaretachsmile. Nie tędy droga dziewczyny - siła tkwi w prostocie i precyzji, wtedy przekaz jest czytelny i może trafić do odbiorcy.
                              • zjawa1 Re: ari-ola 07.02.11, 21:41
                                Ja IP niestety nie moge zmieniac, bo nie jestem w TPSa. Nie bede Ci tlumaczyc tego systemu, bo i tak pewnie nic nie zrozumieszsmile
                                Musialabym znow ,,pouzywac" tych ,,uczonych" słow.
                                Dlatego wiedzac, ze w Wikipedii nie znajdziesz znaczenia absolutnie wszystkich ,,intelektualnych glebi", zaoszczedze Ci czasu i dobrych checi poznania podstaw swiata otaczajacego Ciesmile
                                No coz ,,glowa muru nie przebijesz", zeby nie powiedziec ,, nie dla psa kielbasa"smile... W ramach sprostowania, tak zebys mogla to szybciej znalesc w necie-te ostatnie, to takie przyslowia polskiewink
                              • madziulec Re: braktalentu 07.02.11, 21:50
                                Madziulec jest tak paskudnie charakterystyczna w swoich wypowiedziach, ze nawet chcac udawac kogos innego, to jej sie to nei uda (charakterystyczne "nei" i wiele wiele innych rzeczy, na ktore byc moze ktos postronny nie zwraca uwagi, ale sama Madziulec zdaje sobie sprawe wink.
                                Z powodu przebywania w grajdole zwanym internetem od 1994 roku Madziulec nie widzi powodu zmieniania IP, laczenia sie przez proxy, restartu modemu itp, po to tylko by zafalszowac IP, z ktorego pisze, stad ma jedno wink

                                Zarzucanie zas komus takiego czy innego poziomu... jest zwykle prostactwem, szczegolnie gdy sie ma podobne wypowiedzi
                                forum.gazeta.pl/forum/w,72,73817191,73847776,Re_Mensa.html
                                Caluje mocno wink wywyzszajaca sie przemadrzala "yntelygentko" wink
                                • zjawa1 Madziulec!!!! 07.02.11, 22:07
                                  Badzmy szczeresmile Nakryli Nas tzn. Ciebie i Mniesmile tj. ciebie albo mniesmile
                                  Zostalysmy rozszyfrowane. Pamietaj, ze od tej chwili JA to TY, a Ty to JA czyli Mysmile
                                  • madziulec Re: Madziulec!!!! 07.02.11, 22:36
                                    Az chcialoby sie napisac: sacreble zaklela ksiezniczka szpetnie po francusku, albowiem tylko tym jezykiem wladala wink

                                    Problem, ze nie ma na czym nakryc. A ludzi szukajacych spiskow zapraszam na forum o katastrofie smolenskiej.
                                    Napewno ich szpiegujace noski beda tam bardzo przydatne.
                                    • zjawa1 Re: Madziulec!!!! 07.02.11, 22:56
                                      Hehehesmile
                                      A widzisz choc: JA i Ty to My, ja jednak jestem za zamachemsmile
                                      wink
                                      Czytaj dalej:
                                      www.youtube.com/watch?v=m0NATBl9UYs
                                      • madziulec Re: Madziulec!!!! 07.02.11, 23:21
                                        Nie iwem tylko czy to przelogowywanie wychodzi wink
                                        Jakby tak ktos dobrzeposzukal to by wyszlo, ze 2 posty sa dokaldnie o tej samej porze na 2 roznych forach.
                                        No a coz, Pciuchem ze znanej serii ksiazkowej Pana Wojtyszki nie jestem, mimo ze bardzo bym czasami chciala.

                                        Nadal pozdrawiam fanki i informuje, ze rozwazam rozdawanie autografow dla szczegolnei zagorzalych ;P
                                        • zjawa1 Re: Madziulec!!!! 07.02.11, 23:39
                                          A dlaczego Ty taka egoistka jestessmile? Co? Jakim prawem odierasz mi palme pierwszenstwa?
                                          I dlaczego bez porozumienia ze mna chcesz rozdawac autografysmile?
                                          Pamietaj, ze nie okreslono na tym forum iz Ty czy Ja sa nadrzednym podmiotemsmile
                                          A zakladajac, ze Ty i Ja to My, w takim razie My jako calosc musimy wspolnie decydowac o takich przedsiewzieciachsmile
                • mamba30 Re: mamba30 08.02.11, 10:21
                  zjawa1 napisała:

                  > Wnioskuje, ze Ty tak dobrze znasz Madziulca?

                  Czy dobrze? Nie wiem, znam ją na tyle, na ile dała się poznać od lat produkując posty na tym forum, posty ziejące nienawiścią do exa. I bynajmniej nie bronie tego pana, bo swoje za uszami ma, ale co by facet nie zrobił, to Madziulcowi i tak będzie źle i tak będzie wiaszała na nim psy. Dla mnie normalne to nie jest. Normalnym też nie jest to, co funduje swojemu dziecku. Wystarczy poczytać archiwum. Ja akurat pamięć mam dobrą.


                  > Wiesz co, czytam to forum z duzym zaciekawieniem i co widze?
                  > Samych swietnych psychoanalitykow i psychologow... ba nawet i wrozki jasnowidza
                  > ce zdarzaja sie!

                  Ty widzisz wróżki, a ja widzę zmanipulowane, zastraszone dziecko, któremu matka na starcie zafundowała traumę na całe życie.

                  > Wszystkie takie idealne i bez zarzutow! Mam wiec do takich jak miedzy innymi Ty
                  > pytanie?
                  > Jak to sie stało, ze mimo wiedzy-momentami na miare parapsychologii- zostalysci
                  > e same?

                  Idealna to ja nie jestem, bynajmniej, ale samotna tym bardziej. Szczęśliwa żona swojego męża, matka dwójki dzieci, z czego 1 smyk ma dopiero 7 tyg. - piszę to, żeby uprzedzić zarzut pt. syndrom niedopchnięcia, tak często na tym forum używany...


                  > I dobra rada na przyszlosc- zanim zaczniecie kogos osadzac, osadzcie wpierw sie
                  > bie!
                  >
                  samą siebie raczej trudno obiektywnie ocenić, życie robi to za mnie, rodzina, znajomi.
                  • madziulec Re: mamba30 08.02.11, 10:49
                    mamba30 napisała:
                    > Idealna to ja nie jestem, bynajmniej, ale samotna tym bardziej. Szczęśliwa żona
                    > swojego męża, matka dwójki dzieci, z czego 1 smyk ma dopiero 7 tyg. - piszę t
                    > o, żeby uprzedzić zarzut pt. syndrom niedopchnięcia, tak często na tym forum uż
                    > ywany...

                    > > I dobra rada na przyszlosc- zanim zaczniecie kogos osadzac, osadzcie wpie

                    Mnie zastanawia pewien fenomen obserwowany na tymze forum od paru lat.
                    Iles tam osob wchodzi, wrecz wpada, zadajac roszczeniowo porady, bo akurat za 2 dni ma terminw sadzie, wiec musza natychmiast cos tam wiedziec.
                    I nigdy wiecej sie nei pojawia.
                    Druga grupa, do ktorej zapewne i Ty nalezysz: rzekomo posiadasz rodzine, jestes rzekomo szczesliwa matka, zona, czy partnerka.
                    Co wiec daje Ci patrzenie na czyjes (nie mowie o mnie) nieszczescie? Co daje Ci poczytanie o tym, że komus cięzko, ze ktos ma klopoty?
                    Zachowujesz sie jak opisana przez Czechowa w jego opowiadaniu pod tym samym tytulem ksiezna pani.

                    Choc nie wiem dlaczego, podejrzewam, ze zycie przedstawiane zwykel w internecie nei jest tak kolorowe i tak idealne, jak by wiele z was chcialo.
                  • madziulec Swoja droga Mamba.. 08.02.11, 11:03
                    Przeciez Ty masz tez ojca dziecka wspanialego:
                    forum.gazeta.pl/forum/w,571,48679910,48867944,Re_Ile_kosztuje_sprawa_o_podwyzszenie_alimentow_.html
                    forum.gazeta.pl/forum/w,14479,84676795,84676795,Alimenty_cd_.html?wv.x=2
                    Daleko szukac nie trzeba.

                    Tez powinnas podobne peany pisac, ze wspanialy, bo kupil dziecku t-shirt.

                    Ja powinnam napisac, ze wczoraj zaszczepialm dziecko. Szczepionka marne 229. A ojciec skomentowal "aha". Bo przeciez co go to obchodzi. Rachunek wzielam? Wzielam wink
                    I to dokladnie o to chodzi.

                    Ferie ida? Ida. Od 3 lat ojciec ma przyznane ferie z dzieckiem i co? Myslisz, ze zabierze?
                    Nie.
                    Wczoraj w ogole byl zdziwiony, ze sa ferie. Z jednej strony ogolnie to pewnie bym sie nad tym gleboko nie zastanawiala. Ale on w domu u siebie ma 2 dzieci,w tym jedno chodzace do szkoly. I co?? Nie wie kiedy sa wakacje, ferie???
                    No zastanow sie.

                    Nie chodzi o to, by na kims wieszac psy.
                    Szkoda psow.
                    Chodzi o pewna odpowiedzialnosc.

                    Ojciec Twojego dziecka pewnie tez komus opowiada, ze jest super, bo kupil dzieciakowi t-shirt. Tylko ja co do czego to okazuje sie, ze TY musisz za to placic, albo t-shirt jest za maly (w takiej sytuacji ostatnio zostalam postawiona, ucieszylam sie, ze maly dostal 2 pary spodni, ale obie byly za male, jak bys zareagowala??? bo ja nawet paragonu nie mam wiec nei mam mozliwosci pojsci ado sklepu i wymiany na wieksze).
                    Czy teraz to rozumiesz???
                    Nie chodzi o kase. Kase stricte, ktora przychodzi przelewem.
                    Chodzi o opieke, o wychowanie.
                    Ale pewnie tego nigdy nie zrozumiesz. Bo masz w glowie wbity standard: baba ma wychowac dzieciaka, facet moze latac na dziwki.
                  • zjawa1 Re: mamba30 08.02.11, 21:07
                    > Idealna to ja nie jestem, bynajmniej, ale samotna tym bardziej. Szczęśliwa żona
                    > swojego męża, matka dwójki dzieci, z czego 1 smyk ma dopiero 7 tyg. - piszę t
                    > o, żeby uprzedzić zarzut pt. syndrom niedopchnięcia, tak często na tym forum uż
                    > ywany...
                    >
                    Powiem tak, skoro piszesz takie rzeczy, to nie masz ,,zielonego pojecia" o tym jak to jest samotnie wychowywac dziecko!
                    W zaden sposob nie doswiadczylas tego.... tylko nie pisz mi, ze wiesz jak to jest byc samotnym, bo np. maz siedzi do 18 w pracy, a Ty masz problem z tym jak sobie poradzic przez ten ,,trudny" czas, bo wszystko masz na glowie przez caly dzien!
                    Tak, tak to jest typowe dla takich jak Ty obserwatorek.
                    Wypowiadacie sie na tematy, ktore sa w rzeczywistoscia abstrakcja dla Was!
                    Dlatego tez, nie masz prawa w absolutnie zaden sposob krytykowac i oceniac tego, co czuje Madziulec!
                    Madziulec ma wieksze prawo od Ciebie opisywac swoje wewnetrzne przezycia i odczucia na tym forum wzgledem swojego bylego partnera, niz Ty krytykowac ja za cokolwiek!

                    Pamietaj tez, ze:,, Nigdy nie mow nigdy". Nigdy nie doswiadczajac podobnych traum i nie borykajac sie z problemami zycia codziennego samotnie wychowujacej matki nie pojmiesz co, to tak naprawde znaczy, nigdy tez nie mozesz byc na 100% pewna tego, co byc moze zrobisz kiedy myslisz o podonej sytuacji na dzien dzisiejszy. Zycie jest skrajnie zaskakujace i byc moze, z drugiej strony na tym polega jego pieknosmile
                    • rennie77 Re: mamba30 08.02.11, 21:30
                      magdo dawno juz nie wypowiadalysmy sie w jednym watku, ale czytajac twoje posty dzisiaj, nie moge dluzej milczec.
                      za kazdym razem, kiedy trafiam na twoje wypowiedzi, boli mnie, ze taka fajna kobieta, inteligentna, z potencjalem, taka zyciowa energia i powerem, dala sie tak strasznie zastopowac. pal licho z tym jaki naprawde jest twoj eks, bo wiekszosc z nas tutaj ma jakiegos eksa. chodzi o to na czym ty sie fiksujesz, co cie zjada od srodka, pochlania.
                      trudno jest sie nie zgodzic z dziewczynami, ktore od lat czytaja twoje wypowiedzi. ty zreszta nie czytasz tego na swoj temat po raz pierwszy. mysle, ze zadnej z nas tutaj nie chodzi o zwyciestwo nad toba, po prostu w dziewczynach budzi sie sprzeciw, ze ktos przez tyle lat tak sie nakrecil i z takim uporem niszczy swoje zycie.
                      • braktalentu Re: mamba30 09.02.11, 19:18
                        "w dziewczynach budzi s ie sprzeciw, ze ktos przez tyle lat tak sie nakrecil i z takim uporem niszczy s
                        > woje zycie."

                        Nie wiem jak w innych dziewczynach, ale we mnie budzi się sprzeciw dotyczący dręczenia dziecka. Ze swoim życiem Madziulec może sobie robić co chce.
                    • kammik Re: mamba30 09.02.11, 12:28
                      > Dlatego tez, nie masz prawa w absolutnie zaden sposob krytykowac i oceniac tego
                      > , co czuje Madziulec!

                      Nikt nie krytykuje tego, co czuje madziulec. Krytykuje się natomiast jej postępowanie.
          • guderianka Re: Przeciez to dobry ojciec... 05.02.11, 20:47

            madziulec napisała:

            > I to wlasnie dowodzi jaki to wspanialy ojciec i jak wy go dobrze oceniacie wink))
            > I jak pozory myla wink))
            > I jak bardzo ten wspanialy ojciec to swoje dziecko tak naprawde ma w dupie.....


            Nie, to dowodzi jak TY jesteś oceniana. Nie widzisz tego ?
            • zwiatrem Re: Przeciez to dobry ojciec... 05.02.11, 22:50
              Jeszcze raz dodam: gdybys w odpowiednim czasie uznala jego odejscie, nie zmuszala do kontaktow, kogos kto ojcem byc nie chce i nie umie, byc moze dzisiaj bylabys zdrowsza kobieta i Michal takze mialby inny swiat.
              Ten czas minal, a balgan po chaosie nie daje sie pozbierac.
              Za przeproszeniem co zasialas, to rosnie.
              Ojca Michala nie trzeba oceniac, inny dla dziecka juz nie bedzie, bez wzgledu na pore roku, dnia i tego co forum o nim napisze, albo sie go akceptuje albo nie, a rachunki wystawi zycie.
      • dragontatoo Re: Przeciez to dobry ojciec... 15.02.11, 22:45
        Z tym obcałowywaniem, to Braktalentu wiele racji ma.
        Madziulec, jeśli Cię to pocieszy - moi rodzice byli rozwiedzeni, mój ojciec odnosił się do mnie chłodno, do dzisiaj do mnie się tak odnosi, tylko, że po tylu latach mam to w d... i to nie boli. Przytulenie? Uściski? Żarty, łaskotki, ganianie się? Zapomnij. Wieczne pouczanie, strofowanie, kiedy miałam tak 12-15 lat, szczerze nienawidziłam tego człowieka, dla mnie kontakt z nim mógłby nie istnieć. Zresztą z punktu widzenia emocjonalnego wniósł w moje życie ZERO.
        Jestem osobą, która nigdy nie czuła się kochana, która nie potrafi nikomu zaufać i na ojca dziecka wybrała durnego, cwanego, bezmyślnego fiuta... Bo właściwie uwiódł mnie swoją pozorną czułością i troską. Bo chciałam, żeby ktoś wypełnił moje uczuciowe braki i zamknęłam oczy na wszystko inne.
        Mam o nim kiepskie zdanie. Ale to od niego nauczyłam się ściskać, całować naszą córkę, śmiać się z nią - patrząc, jak się zachowuje, kiedy przyjdzie do dziecka.
        Ja sama, cóż, nikt mnie nie nauczył fizycznej bliskości i kontaktu emocjonalnego.
        Jeżeli ojciec nie szkodzi dziecku, a jego działania mają pozytywne efekty - trochę wyluzuj. Dla siebie i synka.
    • tautschinsky Re: Przeciez to dobry ojciec... 05.02.11, 23:04
      madziulec napisała:

      > No oczywiscie.
      > Odwiedza dziecko. Nie wazne, ze nie zawsze wtedy kiedy ma wyznaczone, nie wazne
      > , ze nie w tych godzinach. Zjawia sie........



      ......itd. itd. itd.

      Ojca ma niczego sobie, z tego co czytam, ale matkę... biedne dziecko
      ma do niczego, a z nią musi żyć na co dzień i ona, wnosząc po tym
      poście i paru innych, wypaczy temu obecnie siedmiolatkowi tak charakter,
      że wyrośnie na znerwicowanego człowieczka albo kogoś, kto będzie chciał
      się zemścić na jakiejś być może bogu ducha winnej kobiecie za to, co zrobiła mu matka, gdy był dzieckiem.
      • ari-ola Re: Przeciez to dobry ojciec... 06.02.11, 12:12
        > madziulec napisała:
        > Nie wazne, ze poswiecenie czasu praktycznie 7-latkowi potega na wiecznym obcalowywaniu, laskotaniu i podnoszeniu do gory.

        Ojej, to rzeczywiście straszny ojciec. Wiesz Madziulec, czasami myślę, że Twój problem polega na tym, że Ciebie nikt nie obcałowywał i przytulał...
        Ogólnie Braktalentu napisała wszystko, wszystko się zgadza.
    • gazeta_mi_placi Re: Przeciez to dobry ojciec... 06.02.11, 21:30
      A nie lepiej sobie odpuścić kochana, szkoda nerwów, chłopa sobie znajdź to wyluzujesz i zajmiesz się sobą.
      Widać ze trochę niestety brak Ci pewnych rzeczy stąd pewnie ta frustracja sad
      Trzymam kciuki za poznanie kogoś.
      • iin-ess Re: Przeciez to dobry ojciec... 08.02.11, 11:48
        Zajmij się Madziulec w końcu czymś w życiu...
        naprawdę na świecie jest jeszcze parę fajnych rzeczy do robienia oprócz zatruwania życia swojemu eksowi i przy okazji sobie i dziecku...

        PS
        Żeby odpowiadać na jej posty nie wystarczy przeczytać jednego z nich, trzeba ją czytać od lat..
        • madziulec Re: Przeciez to dobry ojciec... 08.02.11, 15:23
          Popatrz jak Ty doskonale wiesz co ja robie wink
          Nawet ja nie wiem nic na temat zatruwania zycia mojemu eksowi, za to ... wiem o innych rzeczach, w tym o sprawdzaniu czy jestem w domu przez jego zone (po czym dostaje sms-y ze krzywo i brzydko zaparkowalam wink - nawet nei wiedzialam, ze 40-letnia kobieta, wydawaloby sie powazna jest w stanie poswiecac sie az tak bardzo).

          Co do spojrzenia na inne sprawy...
          Twoje posty poczytalam.
          Zadam Ci pare pytan: ile Twopje dziecko przeszlo z uszami? Moje 4 zabiegi (1 usuniecia migdala i 3 zakladania drenow, w tym raz zarosly), ma niedosluch jednego ucha.
          AZS ma rozpoznane, wiec nie musze Ci teoretycznie tlumaczyc, obecnie drapie sie po dloniach, wczesniej mial od spodniej strony kolan.
          Terapii wymaga. Ostatnio wyszlo, ze kiepsko z oczami, bo cholera.. no wiesz.. teoretycznie dobrze widzi, ale akomodacja zadna (20% normy), brak wodzenia.
          Do tego ma problemy z integracja sensoryczna: dotyk i sluch. I powazne problemy z rownowaga.
          Nie, nei narzekam, bo czesciowo dotyk juz opanowalam, opanowuje tez jedzenie na przyklad, bo moje dziecko w swoim "zakreceniu" ma odloty i nie zjada wielu rzeczy. Ale co ja Ci bede tlumaczyc.
          Przeciez i tak wiesz lepiej wink))
          I i tak masz lepsza swiadomosc co ja powinnam zrobic. A powiem Ci, ze chetniej robilabym te fajniejsze rzeczy. W tej chwili jednak niestety moje zycie z lekka ogranicza sie do roznych cwiczen z dzieckiem, ktore musza go usprawnic do szkoly.
          • iin-ess Re: Przeciez to dobry ojciec... 08.02.11, 17:04
            madziulec napisała:
            A powiem Ci, ze chetniej
            > robilabym te fajniejsze rzeczy. W tej chwili jednak niestety moje zycie z lekka
            > ogranicza sie do roznych cwiczen z dzieckiem, ktore musza go usprawnic do szko
            > ly.
            >
            zalicza się do tego codzienne przesiadywanie na forum..?

            Wybacz jak przez najbliższy tydzień nie odpowiem, wyjeżdżam z dzieckiem i będę miała ważniejsze sprawy na głowie, przyjemniejsze.
            Pozdrawiam
            • iin-ess Re: Przeciez to dobry ojciec... 08.02.11, 17:08
              i jeszcze jedno. wiesz jaki myślę, że jest Twój główny problem? Uważasz, ze każdy ma prawo do swojego zdania, byle się nie różniło od Twojego.
              • buzka25 Re: Przeciez to dobry ojciec... 18.02.11, 20:06
                kichaj eksa, zajmij sie sobą, jesli faktycznie jest taki zły jak piszesz to mu sie to kiedys wróci, jesli nie to moze ty cos zrozumiesz, jesli chodzi o chore dzieco to mi przykro, sama mam niepelnosprawne dziecko i wiem co to oznacza zreszta jak kazda matka, kliniki, specjalisci, badania, zabiegi , reh, kazda choroba jest inna ale sprowadza sie do jednego do wiekszego posiwecenia sie, i zby przy temu wszytskiemu niezwariowac, ja sama,eks alkocholik, ale ruszam do przodu, bo dziecko trzeba wychowac na porzadnego czlowieka, pokazac swiat, ten dobry i ten zły rozniez, daj spokoj eksowi, niech Misiek cieszy sie z ojca, jezeli dziecko samo filtruje to co chce mamie opowiedziec o tacie, zabawach itp wykancza sie psychicznie, bo jego moze bardzie cieszy kulanie sie z tata po podłodze niz układanie z nim puzli, pozwolmu na to, !!
          • j-e-a-g Re: Przeciez to dobry ojciec... 20.02.11, 12:17

            Jezu!! Nie zasłaniaj się chorobą dziecka, to nie ta droga, moje jest bardziej chore,i czekają go operacje ratujace zycie,nie wspomne o innych dolegliwosciach.Ale Ja nie zrzedzę ,że to tamto, tylko działam i walcze o lepsze zycie dla dziecka, a nie wypominam co ile wydałam i musiałam zrobić.W twoich wypowiedziach doszukuje sie nieraz takiej oceny jakbyś wszystko co złe spotyka tylko Ciebie. Odpuśc sobie walki z eksem, zacznij zyć własnym zyciem,a nie cofac sie w przeszłość.
            • aliccja85 Autorko... 20.02.11, 14:38
              Masz pretensje ze zycie sie z Toba tak obeszlo-chore dziecko, facet zostawil, ale czy sensem zycia jest oczernianie go, zaprzatanie sobie nim glowy i wieczna krzywda do ropamietywania?? Zycie ucieka Ci przez palce bo stoisz w miejscu-a bardziej wisisz i nie chcesz sobie pomoc. Sama sie nakrecasz-ja tez przeszlam duzo-ty masz chore dziecko-nade mna ex sie znecal i wiesz musialam isc do przodu bo choc robil to 7lat trudno bylo odejsc... Moje dziecko jest zdrowe, obecnie mam wspanialego faceta,czekam na 2 dziecko i juz nie jestem samotna-ale to wymagalo pogodzenia sie z soba, zrozumienia ze nie moge rozpamietywac, zaakceptowac to co jest i cieszyc sie kazdym dniem. Przed chwilka wrocilam ze sklepu po drodze tak bardzo slonce swiecilo i byla taka sliczna pogoda i takie male rzeczy ciesza tylko trzeba to zauwazyc...
    • nad01 Re: Przeciez to dobry ojciec... 19.02.11, 09:34
      Skąd ja to znam? Wspaniały tatuś mojego syna,gdy przychodził sprawdzał o czym pisze na gg ,gapił się w telewizor,pytał czy może coś sprawdzić na komputerze,błagał żebym wróciła,bo on tak nas bardzo kocha. . . Cudem było gdy zaproponował: daj to ja go chwilę ponosze. Potem znikniął. Po co przychodzić do dziecka skoro mamusia na pewno nie wróci do ojca-pajaca? Przecież 3letni związek polegał tylko na seksie,bo w niczym mi nigdy nie pomógł,to samo przy dziecku. W sądzie zapierał się,że on może płacić 100zł alimentów. No ba 2letniemu dziecku ze 100zł powinno zostać jeszcze na drugi miesiąc 90zł,przecież dzieci są takie tanie w utrzymaniu. Teraz tatuś znów przychodzi,bo płacić musi biedaczysko. Nasz wspaniały tatuś siedzi i patrzy co robi dziecko,nie mówi do niego tylko naśladuje efekty dźwiękowe. Nie bawi się,chybaże dziecko samo dojdzie i da mu piłkę żeby z nim porzucał. Zazdroście mi dziewczyny,a w sumie mojemu synowi,bo ma najlepszego ojca na świecie. Które zamiast miłości daje awantury w domu,stresuje mnie przez co dziecko też jest zestresowane. Kto mi powie skąd biorą się ludzie bez serca? Którzy swoje dziecko traktują jak zabawkę ,żeby dopiec swojej byłej?
      • braktalentu Re: Przeciez to dobry ojciec... 19.02.11, 16:24
        Nie przyjmuj w domu - połowę problemów mniej.
    • j-e-a-g Re: Przeciez to dobry ojciec... 20.02.11, 12:11

      Wiesz co mam wrażenie ,że Ty swojemu dziecku wmawiasz własny tok myslenia i w jego oczaxh perfidnie dyskryminujesz ojca.Faceci inaczej spogladaja na swiat to,że obiecuje coś ii nie dotrzymuje słowa to raczej ich natura, wystarczy mu powiedziec "Nie obiecuj , jeśli masz coś kupić czy coś zrobić poprostu to zrób", tak było u mnie.I wiesz co mój mimo iz płaci nieduże alimenty na dzieci,jedno też powaznie chore, to oprócz tego robi im prezenty, ale Ja go do tego nie zmuszam nie posuwam mu pomysłów,jak się pyta co by dzieciaki chciały to mu podpowiem,bo nie zawsze jest pewiem co kupić.Prezenty robi średnio raz na 3m,ale za to konkretne.Poprostu umiemy sie dogadać,mamy wspólnie dzieci,wiadomo matka kocha inaczej i inaczej to okazuje niż ojciec, ale tylko za to nie mozna robić z niego dupka w oczach dziecka.Ja dzieom tłumaczę ,że tata ich kocha, a jakie będą miały zdanie na jego temat jak dorosną to już sie okaże, ale nigdy z moich słów nie usłyszały ani nie usłysza niczego złego, przecież to my sie rozstalismy a nie rozstalismy sie z dziecmi.
    • janetat Re: Przeciez to dobry ojciec... 22.03.11, 21:18
      Wiem, że Twoj synek ma wiele chorób i rozumiem Twój sprzeciw wobec deklaracji ojca i faktycznych działań.
      Nie jesteś w stanie tego zmienić.
      Możesz zmienić sposób w jaki Ty do tego podchodzisz. Lata rozdrapywania tej rany powodują, że spostrzegana jesteś jako osoba ziejąca jadem i nienawiścią - wpisy z takimi określeniami znajdują się w tym i kilku innych założonych przez Ciebie wątkach. Ale to, co ludzie myślą o Tobie ma drugorzędne znaczenie. Dla Ciebie i Twojego dziecka ważne jest jak Ty przyjmujesz różne informacje ze świata zewnętrznego i co one "robią" z Tobą.
      Nie mam recepty co i jak zmienić. Wiem, że warto dla siebie i dziecka pracować nad sobą. I jest to, w mojej ocenie, cholernie trudne. Ale się da. Zajęło mi to kilka lat. Choć, nie ukrywam, że odkąd zostałam mamą zawzięłam się. Bo niezależnie od tego, jakie g... było w moim dzieciństwie i w życiu z byłym konkubentem i co on teraz robi, mogę być i chcę być dla mojego dziecka dobrą mamą.

      Dla siebie i swojego dziecka, pomyśl o pracy nad Tobą. Nad eksem naprawdę nie popracujesz. Jest jaki jest, nie zmienisz go. Nie będę Cię raczyć tym co mi robił i co robi mojemu synowi Jego ojciec. To straszne. Ale praca nad sobą daje taką przewagę, że zaczynasz inaczej widzieć i dostrzegasz nowe możliwości i widoki.
      Nie jestem psychologiem, to co piszę wynika z mojego doświadczenia życiowego.

      Aby było jasne: nie uważam, abyś była zajadłą osobą. Czytałam wiele Twoich wypowiedzi, szczerych aż do bólu- podobało mi się to.
      Ostatnio rzadko zaglądam o na forum, ale jakbym miała jakąś sprawę to byłabym zainteresowana poznaniem Twojego zdania.
      pozdrawiam
      Aneta
    • biedroneczka47 Re: Przeciez to dobry ojciec... 28.03.11, 20:40
      Rozumiem Twój dyskomfort.
      Nawet starający się dawca to nie prawdziwy ojciec, to po pierwsze primo.
      Drugie primo, to, że z reguły starają się robić głównie wrażenie.
      Raz poszedł na zakupy i klękajcie narody a matka dźwiga tony zakupów rocznie.
      Poświęcił 2 godziny tygodniowo, z czego 1,5 godziny razem z dzieckiem oglądał bajkę ale klękajcie narody, bo odwiedza
      Płaci alimenty, klękajcie narody
      Wziął na ręce i podał smoczek - klękajcie narody, bo to, że matka przez 2 lata jednej nocy w całości nie przespała, to jej psi obowiązek.
      Tu nie ma o czym dyskutować. Madziulec nie ma tragedii ale nie ma i sielanki. A zresztą która z nas ma...
      No chyba, że się ma super nowego faceta-pomocnika-opiekuna-przyjaciela-misia ale się wtedy nie potrzebuje wylewać żali na forum.
      A jak komuś nie pasuje, że się tu dziewczyny żalą, to niech znajdzie forum pod tytułem "świat jest zaj....sty i wszyscy mnie noszą na rękach"
      Ps. i proszę nie komentować "drugiego prima" - piszę tak, bo lubię a nie dlatego, że nie wiem, co piszę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka