danaide
27.06.12, 23:46
Czego się boicie/lękacie?
Podobno lęk jest nienazwany, a strach - to czego się boimy - możemy nazwać.
Kiedy zostałam sama, od razu bałam się:
- że jak będę wyrzucała w nocy śmieci to klucze wpadną mi do śmietnika i nie będę mogła wrócić do domu, w którym śpi mała;
- że ktoś mnie zaatakuje, gdy pójdę w nocy po wodę (W-wa, XXIwiek... oligocenkę=);
- że wpadnę pod samochód gdy będę wyciągać zakupy z auta.
Od zawsze do teraz: że coś mi się stanie gdy będę sama w domu z małą.
Że się uduszę. Duszności mam z lęku.
A lęk? Chyba chodzi o bliżej nieokreśloną przyszłość. O brak planu, wiedzy, bo plany poszły się ganiać. Jest improwizacja i w tej improwizacji jedyne co mogę to oswoić ten lęk poprzez pozytywne myślenie, które nigdy nie było moją mocną stroną. Że jest dobrze teraz (bo... jest) i jakoś będzie dobrze później.