Dodaj do ulubionych

Niby-prokobiece sady

25.06.04, 08:01
Ostatnio duzo czyta sie i slyszy o tym, jakie to sady rodzinne sa prokobiece,
WSZYSTKIE. A ja jak czytam to wszystko to zaczynam sie dziwic... Czy to tylko
ja mialam takiego pecha, ze trafialam na jakies malo prokobiece???
Czytam, ze nawet pracujacych matek nie obciaza sie polowa kosztow utrzymania
dziecka, tymaczasem ja w chwili zasadzania alimentow bylam bezrobotna
studentka i sad mi powiedzial, ze to nie ma znaczenia, bo mam obowiazek w
rownym stopniu co ojciec utrzymywac dziecko. I gdzie tu prokobiecosc??? Gdzie
wziecie pod uwage wylacznie mojej opieki nad chorym dzieckiem???
Teraz na sprawie o obnizenie aliemntow, ktora wygralam (pewnie ze wzgledu na
niewielki procent alimentow w stosunku do pensji powoda), tez alimenty
podzielono dokladnie po polowie nie biorac pod uwage dysproporcji w zarobkach
i opieki wylacznie mojej nad dzieckiem.
A co z obowiazkiem wychowania dziecka??? Moj ex z niego sie zupelnie nie
wywiazuje, choc kontaktow nigdy nie ograniczalam. I co??? Czy jakies
konsekwencje ktos wyciaga z tego??? Czy jest jakies prawo, ktore to karze???
Czy brak zaineresowania dzieckiem jest powodem do odebrania wladzy
rodzicielskiej??? Alez skad. I jakos nikt nie bierze pod uwage dobra dziecka
w tym wszystkim. Bo czy dobry dla dziecka jest brak zainteresowania ojca???
Moje dziecko od pol roku marzy o tym, zeby miec nazwisko mojej rodziny i nikt
go do tego nie namawial, to byl jego pomysl. Pani psycholog twierdzi, ze jest
zagubione i potrzebuje sie identyfikowac z rodzina, w ktorej sie wychowuje,
bo wszyscy nosza dookola niego to wlasnie nazwisko (ja mam podwojne, ale to
go nie przekonuje, ze mam takie jak on prawie).
Ale zaden sad nie zmieni nazwiska z powodu problemow emocjonalych
dziecka!!!!!!!!! Bo to nie jest powod dla sadu. Tlumaczac powody zapytalam
mojego exa, czy sie zgodzi na zmianie nazwiska, oczywiscie powiedzial, ze
nie. Z dziekciem kontaktu nie ma zadnego, ale nazwisko ma nosic jego i tyle.
Gdzie tu dbalosc o dobro dziecka i gdzie ta prokobieckosc sadow???

Ja uwazam, ze sa sprawy, w ktorych sady sa prokobiece, np. o powierzenie
bezposredniej opieki nad dzieckie, ale sa sprawy, w ktorych sady sa wyrazie
promeskie, np. o odebranie wladzy rodzicielskiej.

I do szalu doprowadza mnie stwierdzenie, ze sady rodzinne sa prokobiece, bo
ja jakos tego szczegolnie na swojej skorze nie odczulam.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • elaw2 Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 08:17
      Ja odnoszę podobne wrażenie. Na pierwszej sprawie tzw. pojednawczej, kiedy
      jeszcze byłam na urlopie wychowawczym (do ciężkiej cholery, mam być na nim
      prawo do trzech lat, tyle się pisze o prawach dziecka do bycia z mamą do
      trzeciego roku, o szkodliwości żłobków)i kiedy przyszło do pytania z czego się
      utrzymujemy odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Bo wtedy miałam 283 zł zasiłku
      wychowawczego i pomoc mamy. Tatuś nie dawał nic! Oczywiście on mógł powiedzieć,
      że ciężko pracuje na dwóch etatach, tak że nawet nie ma czasu odwiedzać
      córeczki. No i usłyszałam od pani sędziny (na pewno była bardzo prorodzinna),
      że mam doskonały sposób na życie i nie dała nawet powiedzieć, że od stycznia
      (był grudzień) wracam do pracy, bo po prostu nie mamy z Kasią z czego żyć! O
      innych prorodzinnych ciekawostkach sądu mogłabym jeszcze pisać, ale muszę zająć
      się pracą. Vivat prorodzinne sądy!
    • elaw2 Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 09:14
      Sorry, miałam na myśli nie prorodzinne a prokobiece!!!
    • tygrysica_krakow Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 10:23
      Przestraszyłyście mnie tą wizją prokobiecych sądów. Właśnie założyłam sprawę o
      wydanie dziecku paszportu. Ciekawe jaki będzie miałą wynik. Następny mój krok
      to ograniczenie praw rodzicielskich. Aż się boję pomyśleć. Oczami wyobraźni
      widzę jak opowiadam o awanturach i złym wpływie eksa na dziecko a wysoki sąd
      zaczyna głaskać go po głowie a naskakuje na mnie. Dodam, ze też jestem na
      wychowawczym - mam 718zł zasiłku.
    • tata_malolata Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 12:02
      Wszystko zależy od punku widzenia.

      Wiele z Was patrzy z perspektywy porzuconej, zostawionej bez pomocy w opiece i
      wychowaniu dziecka, bez środków na utrzymanie dziecka.
      Zgadzam się - to trudna sytuacja.

      I w tej sytuacji w sadach - rzeczywiście - nie należy liczyć na zbyt wiele.
      Sprawy alimentacyjne trwają, egzekucja alimentów jeśli ktoś jest "oporny" -
      trudna. W sumie szarpanina, strata nerwów i czasu.

      Czy gdy ojciec "zapomina" o dziecku, nie stara się z nim być, opiekować,
      wychowywać - powinien być pociągany do odpowiedzialności?
      Niby tak - ale jak? Jak zmusić kogoś do bycia dobrym ojcem? Nie mam pojęcia.
      W sumie jestem ZA ale nie widzę takiej kary, która byłaby sensowna. Tak jek nie
      ma sposobu (wiem bo biegałem na policję,do kuratora, do sądu) na kobietę, która
      izoluje dziecko od ojca....

      Z drugiej strony patrząc - a więc z perspektywy ojców - sytuacja wygląda nie
      mniej "różowo". Chodzi tu o totalne dyskryminowanie ojców przy przyznawaniu
      opieki. Z czego to wynika? Chyba ze swego rodzaju "odpowiedzialności
      zbiorowej" - znaczna większość przypadków to mężczyni porzucający żony z
      dziećmi więc z definicji sądy powierzają opiekę matkom.

      W kwestii finansów - pamietajcie jeszcze o jednym. Wygórowane żądania
      alimentacyjne niektórych (podkreślam: niektórych) kobiet (vide przykład
      piłkarza Kosowskiego) powodują, że zaczynają sie "korowody" o alimenty. Nawet
      ojcowie chcący normalnie uczestniczyć w wychowaniu dzieci (a więc płacić na ich
      utrzymanie)zaczynają czasem się buntować przeciw płaceniu nadmiernych alimentów.

      A tak wogóle - pomyslcie jak sąd (a więc normalni ludzie) widząc strony kilka
      razy po kilkadziesiąt minut, słuchając pretensji, zarzutów, "realnych" faktów
      i "wiarygodnych" świadków ma podjąć właściwą decyzję ?

      Decyzję o tym czyja wina, kto lepiej potrafi wychowywać dziecko, ile naprawdę
      potrzeba na utrzymanie dziecka, ile naprawdę ktoś może dać ?

      W sumie ...... bez sensu.


      • pelaga Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 17:28
        tata_malolata napisał:

        > Czy gdy ojciec "zapomina" o dziecku, nie stara się z nim być, opiekować,
        > wychowywać - powinien być pociągany do odpowiedzialności?

        Moim zdaniem tak.

        > Niby tak - ale jak? Jak zmusić kogoś do bycia dobrym ojcem? Nie mam pojęcia.

        Zmusic sie nie da niestety sad(((( Ale da sie go pozbawic wladzy rodzicielskiej,
        po bo co mu ona skoro i tak sie nie wywiazuje ze swoich obowiazkow i nie
        wykorzytuje swoich praw???

        > W sumie jestem ZA ale nie widzę takiej kary, która byłaby sensowna.

        Nie no takie sensownej kary i przymusu chyba nie da sie zastosowac.

        > Tak jek nie
        > ma sposobu (wiem bo biegałem na policję,do kuratora, do sądu) na kobietę,
        > która izoluje dziecko od ojca....

        No wlasnie a powinien byc sad((((((((


        > A tak wogóle - pomyslcie jak sąd (a więc normalni ludzie) widząc strony kilka
        > razy po kilkadziesiąt minut, słuchając pretensji, zarzutów, "realnych" faktów
        > i "wiarygodnych" świadków ma podjąć właściwą decyzję ?

        Tez tak wlasnie sobie o tym myslalam... Skad oni maja wiedziec, w ktorym
        przypadku kto ma faktycznie racje i kto jest uczciwy??????

        > W sumie ...... bez sensu.

        W sumie tak sad((

        Pozdrawiam
    • elaw2 Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 15:27
      Prokobiece sądy? Cd. Kiedy chciałam wrócić do pracy, to kochany tatuś
      stwierdził, że dziecko do żłobka nie pójdzie, do niani też nie, bo zajmie się
      nim on. Nie mieszkaliśmy razem, ale była już sytuacja kiedy zabrał dziecko siłą
      z placu zabaw i zamknął się u siebie w mieszkaniu (interwencja policji polegała
      na tym, że widząc tatusia już wytrzeźwiałego i z jego mamusią, stwierdzili że
      mam dać ubranka i pieluszki małej, bo on ma prawo do córki). Bałam się podobnej
      sytuacji, więc poszłam do sądu i u pań sekretarek (z sędzią przecież rozmawiać
      mi nie wolno) chciałam się dowiedzieć co jeszcze prócz złożenia prośby o
      ustalenie miejsca mojej córki przy mnie i ewentualnym ograniczeniu praw mogę
      zrobić. I usłyszałam, że skoro nie ma wyroku, on może zrobić wszystko co chce a
      to sąd będzie decydował z kim dziecku będzie lepiej. I powinnam się zastanowić
      czy wrócić do pracy, gdyż do trzech lat dziecku jest najlepiej i najwłaściwiej
      z matką. A że nie mam forsy to już moja sprawa! Do pracy wróciłam ale niech
      żyją PROKOBIECE SĄDY.
      • konkubinka Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 16:08
        Pelago
        Ja tez nie trafilam na sad prokobiecy podczas rozwodu i sprawy o alimenty.
        Ale obiektywnie rzecz biorac , kobiety maja wieksze mozliwosci w naszym kraju w
        kwestii walki o swe prawa chociazby.Jest wiecej organizacji kobiecych , sprawy
        gdzie cierpi matka , zona sa bardziej naglasniane.
        Ja generalnie uwazam ze sad rodzinny i nieletnich powinien kierowac sie dobrem
        dziecka a naprawde czesto jest tak ze kieruje sie dobrem matki.Napewno czesciej
        niz dobrem ojca , ale tak tez sie zdarza.Uwazam ze to wysoce krzywdzace dla
        dziecka.Bardzo czesto jest tak ze sad wydaje opinie korzystna dla ktoregos z
        rodzicow nie biorac pod uwage dziecka.
        Poczytaj chocby moje posty.Zeby sedzina stala sie obiektywna musielismy
        najpierw poddac ja obserwacji jej zwierzchnika i naskarzyc zwyczajnie na sposob
        w jaki prowadzi sprawy.
        Kiedy wreszcie obiektywna sie stala - bo na ogloszeniu wyroku powiedziala
        dokladnie co zle robi ojciec a co matka , natykamy sie na kuratora , ktory nie
        majac pojecia o sprawie mowi do ojca ze zbudowal nowy zwiazek na gruzach
        starego lub zeby matka nie zajmowala sie dzieckiem tylko szla do
        kosmetyczki.Gdyby nie kierowala sie swoja opinia o facetach a przeczytala
        chocby czesc zyciorysu tej rodziny nie powiedzialaby ani jednego ani
        drugiego.Bo to matka wciaz buduje nowe zwiazki , budowala je juz gdy miala
        meza , bo matka nic innego nie robi tylko zostawia dziecko same sobie
        jednoczesnie starajac sie o to aby nie bylo z ojcem.
        Nie o to chodzi aby sad byl za kims a o to zeby nalezycie wykonywal swe
        obowiazki.
        • pelaga Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 17:13
          konkubinka napisała:

          > Ja tez nie trafilam na sad prokobiecy podczas rozwodu i sprawy o alimenty.

          I kilka moich kolezanek tez sad U nas jest jeden sedzia, ktory na sprawach o
          alimenty drwi sobie z matek doslownie i jak sie na niego trafi to wiadomo, ze
          alimenty beda obnizone, tak dla zasady.

          > Ale obiektywnie rzecz biorac , kobiety maja wieksze mozliwosci w naszym kraju
          > w kwestii walki o swe prawa chociazby.Jest wiecej organizacji kobiecych ,
          > sprawy gdzie cierpi matka , zona sa bardziej naglasniane.

          Moze naglasniane tak, ale czy wieksze mozliwosci walki o swoje prawa??? Jesli
          chodzi np. i prace to przegrywamy w kazdym punkcie: zarobkow, stanowisk,
          traktowania.

          > Ja generalnie uwazam ze sad rodzinny i nieletnich powinien kierowac sie
          > dobrem dziecka

          Dokladnie TAK zgadzam sie w 100%. Ale wlasnie nie tym wyswiechtanym "dobrem"
          tylko powinien dokladnie zbadac sytuacje i przebadac dziecko psychologicznie.

          > a naprawde czesto jest tak ze kieruje sie dobrem matki. Napewno czesciej
          > niz dobrem ojca , ale tak tez sie zdarza.

          I tu wydaje mi sie, ze to zalezy od sprawy, jesli chodzi o ustalanie ojcostwa,
          miejsca zamieszkania dziecka, czy odwiedzin, to rzeczywiscie ojcowie sa na
          przegranej pozycji i to nie zawsze jest sprawiedliwe postepowania.
          Ale jesli chodzi o wladze rodzicielska i alimenty (i ich sciagalnosc) to juz
          nie bylabym taka pewna, czy ojcowie nie maja lepszej sytuacji. Pewnie, ze nie
          mowie o sytuacjach kiedy ojciec placi 2.000 zl alimentow i funduje extrasy
          dodatkowo. Ale znam przypadki, kiedy ojciec prowadzi dzialalnosc gospodarcza,
          wykazuje straty i zasodzono mu 300 zl alimentow, a sam zyje na bardzo wysokim
          poziomie i ma wszystko w nosie.

          > Uwazam ze to wysoce krzywdzace dla
          > dziecka.Bardzo czesto jest tak ze sad wydaje opinie korzystna dla ktoregos z
          > rodzicow nie biorac pod uwage dziecka.

          To prawda sad Niestety sad

          > Poczytaj chocby moje posty.Zeby sedzina stala sie obiektywna musielismy
          > najpierw poddac ja obserwacji jej zwierzchnika i naskarzyc zwyczajnie na
          > sposob w jaki prowadzi sprawy.
          > Kiedy wreszcie obiektywna sie stala - bo na ogloszeniu wyroku powiedziala
          > dokladnie co zle robi ojciec a co matka , natykamy sie na kuratora , ktory
          > nie
          > majac pojecia o sprawie mowi do ojca ze zbudowal nowy zwiazek na gruzach
          > starego lub zeby matka nie zajmowala sie dzieckiem tylko szla do
          > kosmetyczki.

          Wiem Konkubinko, czytalam Twoje posty sad(( Przykro mi i wspolczuje Wam sytuacji.
          I wiem, ze wielu ojcow probuje sie przebic przez ten mur. Ale to nie znaczy, ze
          we wszystkich sprawach sady sa prokobiece.

          > Gdyby nie kierowala sie swoja opinia o facetach a przeczytala
          > chocby czesc zyciorysu tej rodziny nie powiedzialaby ani jednego ani
          > drugiego.

          Pewnie tak sad((

          > Nie o to chodzi aby sad byl za kims a o to zeby nalezycie wykonywal swe
          > obowiazki.

          I tutaj tez sie zgadzam w 100%. Kazda sytuacja jest inna i wymaga doglabnej
          analizy, a nie oceny sztampowej i tego powinno sie wymagac od sadu.

          Pozdrawiam
          • konkubinka Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 17:39
            tak a propos , czy wiesz ze zaczelismy w sadzie stosowac metode nastepujaca:w
            pierwszym punkcie kazdego wniosku pisalismy ze wnosimy o to aby sad zapoznal
            sie z uzasadnieniem wniosku dokladnie .Paranoja prawda?

            Co do sedziego - wlasnie , moze jest tak ze jest wiecej sedzin i dlatego panuje
            ta prokobiecosc , moze gdyby bylo bardziej po rowno kobiet i mezczyzn w sadach
            byliby bardziej obiektywni...Choc moj przypadek jest odwrotny bo ja zostalam
            potraktowana beznadziejnie przez sedzine.
            • pelaga Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 18:22
              konkubinka napisała:

              > tak a propos , czy wiesz ze zaczelismy w sadzie stosowac metode nastepujaca:w
              > pierwszym punkcie kazdego wniosku pisalismy ze wnosimy o to aby sad zapoznal
              > sie z uzasadnieniem wniosku dokladnie .Paranoja prawda?

              Paranoja. Zupelna Przeciez to powinno byc oczywiste. I wiesz ja balabym sie
              chyba zaryzykowac z czyms takim, bo wiadomo, ze takiego "wszechwladnego"
              sedziego to moze urazic i moze sie wlasnie na wstepie do Was negatywnie nastwic.


              > Co do sedziego - wlasnie , moze jest tak ze jest wiecej sedzin i dlatego
              > panuje ta prokobiecosc , moze gdyby bylo bardziej po rowno kobiet i mezczyzn
              > w sadach byliby bardziej obiektywni...

              Mi sie wydaje, ze to nie zalezy od proporcji kobiet i mezczyzn, tylko do
              czlowieka i jego osobistych przekonan, od tego z czym zetknal sie w prywantym
              zyciu i nieumiejetnosci oddzielenia tego od faktow i odniesienia sie do
              konkretnej sprawy.
              Bo wyobrazmy sobie, ze corka sedziego sie rozwiodla i jej ex to kawal drania,
              zapomnial o dziecku nie placi aliemntow, taka sedzina patrzy przez pryzmat
              swojego zycia, zle na facetow po rozwodach. Ale jesli syn sedziego jest po
              rozwodzie i np. ex mazlonka zlozy pozew o podwyzszenie aliemntow, to on
              prowadzac sprawe pomysli na niekorzys jakiejsc matki (niekoniecznie slusznie),
              nie podwyzsze.
              Ale to taka moje teoria, niekoniecznie prawdziwa smile))

              > Choc moj przypadek jest odwrotny bo ja zostalam
              > potraktowana beznadziejnie przez sedzine.

              Ja za kazdym razem trafialam na facetow i przy rozwodzie i przy sprawie o
              obnizenie alimentow. Rozwod byl bez orzekania o winie, bez podzialu majatku,
              wiec wiekszych perturbacji nie bylo, punktem spornym byly oczywiscie alimenty.
              Nie zasadzono kokosow i na dodatek obciazono mnie niepracujaca kosztami
              sadowymi w 1/3.
              Ale na sprawie o obnizenie alimentow bylam pod wrazeniem dokladnosci sedziego.
              Po pierwszej rozprawie bylam pewna, ze je obniza, ze sedzia trzyma strone exa i
              ze nie mam zadnych szans. Ale sedza drazyl temat, na drugiej rozprawie
              przylapal mojego exa na klamstwie (twierdzil, ze nadal spalaca jeden kredyt, a
              okazalo sie ,ze byl on juz kilka miesiecy wczesniej splacony) i wtedy zaczal
              sprawdzac wszystkie informacje jeszcze raz. Po drugiej rozprawie zobaczylam
              swiatelko w tunelu. A na trzeciej rozprawie, jak moj ex wyskoczyl z tekstem o
              swoim dziecku "dziecko pozwanej" sedzia dal mu dokonczyc wywod i wyprosil nas,
              po czym oddalono powodztwo. I musze przyznac, ze zaimponowal mi, bo liczylo sie
              kazde slowo i nie byl ani na wstepie prokobiecy, ani promeski (choc przez
              chwile mialam takie wrazenie). Wyrabial sobie zdanie powoli.

              Pozdrawiam
      • konkubinka Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 16:10
        a widzisz z drugiej strony - wielu ojcow niby moze wszystko ale wierz mi ze
        policja nie przyjdzie do matki a do ojca zabrac dziecko jak najbardziej sie
        pofatyguje.
    • mag_p Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 16:27
      Zgadzam sie z Wami w 100% dziewczyny.
      Sady wcale nie sa pro kobiece - wrecz przeciwnie.
      I z konkubika tez sie zgadzam ale tylko w jednym- sad zadkokiedy kieruja sie
      pdobrem dziecka - raczej dobrem i prawem ojca.

      mag
      • konkubinka Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 16:58
        rzeczywiscie trudno dyzkutowac , mam wrazenie ze tu chodzi o poparcie dla
        siebie nawzajem nie o dyskusje.
        • konkubinka Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 17:06
          oczywiscie DYSKUTOWAC - blad mi sie wkradl.
        • gonta Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 19:38
          Generalnie wszystko zalezy jednak od czlowieka. Moja sprawa toczy sie juz prawie od roku. W trzech
          roznych sadach. W trzech roznych miastach Polski. Ojciec dziecka ani razu sie na niej nie stawil, dostal
          swietnego adwokata, zwolniono go z kosztow sadowych, a mnie kazano oddalic powodztwo i oplacic
          koszty sadowe. Tak nakazal sad adekwatny do jego miasta. Moja sedzina o wszystkim dowiedziala sie
          na kolejnej rozprawie czytajac jego wnioski, ale bylo juz po fakcie. Z wlasnej kieszeni oplacilam badania
          genetyczne, a powiem, ze nie pracuje, i wynikow nie ma w dalszym ciagu. Ojciec mojego syna uchyla
          sie nawet od tych badan i jest calkowicie kryty. Nie zdziwilabym sie nawet, gdyby w efekcie wyszlo, iz
          w/g owych badan gen. nie on jest tata mojego dziecka. Wszystko w tym kraju jest mozliwe. Moja
          sedzina zasugerowala mi nawet mozliwe przeplacenie badan, ale kto to sprawdzi i upilnuje? Na tzry
          sady, w ktorych toczy sie jedna sprawa, dwa sa mi absolutnie 'wrogie' i z kazdej w nich batalii
          wychodze przegrana.
          Zyc, nie umierac.


          Pozdrawiam.
          Magda.
      • tata_malolata Re: Niby-prokobiece sady 25.06.04, 19:31
        mag_p napisała:
        > Zgadzam sie z Wami w 100% dziewczyny.
        > Sady wcale nie sa pro kobiece - wrecz przeciwnie.
        > I z konkubika tez sie zgadzam ale tylko w jednym- sad zadko kiedy kieruja sie
        > pdobrem dziecka - raczej dobrem i prawem ojca
        ---------------------

        Trochę "przeinaczasz" słowa konkubinki....

        Mniejsza o to.
        Każdy patrzy z własnej perspektywy: "chciałem aby było tak i tak a ten wstrętny
        sąd wysłuchał drugiej strony i ma mnie w głebokim poważaniu".

        Myślisz, że ja tak nie myślę? Ależ myślę i czuję się trochę zawiedziony bo
        uważam, że to i tamto... itd.itp.

        W tym samym czasie moja ukochana, która nas tam (do sądu) zaprowadziła -
        odbiera to nie inaczej, jak swoją ogromną krzywdę!!! Zwłaszcza to, że wogóle
        musi się ze mną jakoś liczyć. Ona po prostu uważała, że "kasuje" i "wymazuje"
        mnie z życia swego i dziecka.... A ponieważ jednak tak się nie da to uznaje to
        za strrrrrrraszną krzywdę.

        Po prostu siebie samego łatwo uznać za pokrzywdzonego. Tak już wredna ludzka
        natura, że podświadomie stosujemy "prawo Kalego"....



        • mag_p Re: Niby-prokobiece sady 27.06.04, 08:07
          Widzisz -sam stosuje sz ta zasade, Mowisz Twoja ukochana- Ale nie wszystkie tak
          sie rozstajemy ...
          Ty masz takie przezyciea- my inne.
          Ty mowisz ze to niesprawiedliwe- a my mowimy co dla nas nisprawiedliwe.
          I ja - nie zaprowadzilam rodziny do sadu - a i tak uwazam ze sa one
          niespraqieliwe - na korzysc ojcow.

          mag

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka