pelaga
25.06.04, 08:01
Ostatnio duzo czyta sie i slyszy o tym, jakie to sady rodzinne sa prokobiece,
WSZYSTKIE. A ja jak czytam to wszystko to zaczynam sie dziwic... Czy to tylko
ja mialam takiego pecha, ze trafialam na jakies malo prokobiece???
Czytam, ze nawet pracujacych matek nie obciaza sie polowa kosztow utrzymania
dziecka, tymaczasem ja w chwili zasadzania alimentow bylam bezrobotna
studentka i sad mi powiedzial, ze to nie ma znaczenia, bo mam obowiazek w
rownym stopniu co ojciec utrzymywac dziecko. I gdzie tu prokobiecosc??? Gdzie
wziecie pod uwage wylacznie mojej opieki nad chorym dzieckiem???
Teraz na sprawie o obnizenie aliemntow, ktora wygralam (pewnie ze wzgledu na
niewielki procent alimentow w stosunku do pensji powoda), tez alimenty
podzielono dokladnie po polowie nie biorac pod uwage dysproporcji w zarobkach
i opieki wylacznie mojej nad dzieckiem.
A co z obowiazkiem wychowania dziecka??? Moj ex z niego sie zupelnie nie
wywiazuje, choc kontaktow nigdy nie ograniczalam. I co??? Czy jakies
konsekwencje ktos wyciaga z tego??? Czy jest jakies prawo, ktore to karze???
Czy brak zaineresowania dzieckiem jest powodem do odebrania wladzy
rodzicielskiej??? Alez skad. I jakos nikt nie bierze pod uwage dobra dziecka
w tym wszystkim. Bo czy dobry dla dziecka jest brak zainteresowania ojca???
Moje dziecko od pol roku marzy o tym, zeby miec nazwisko mojej rodziny i nikt
go do tego nie namawial, to byl jego pomysl. Pani psycholog twierdzi, ze jest
zagubione i potrzebuje sie identyfikowac z rodzina, w ktorej sie wychowuje,
bo wszyscy nosza dookola niego to wlasnie nazwisko (ja mam podwojne, ale to
go nie przekonuje, ze mam takie jak on prawie).
Ale zaden sad nie zmieni nazwiska z powodu problemow emocjonalych
dziecka!!!!!!!!! Bo to nie jest powod dla sadu. Tlumaczac powody zapytalam
mojego exa, czy sie zgodzi na zmianie nazwiska, oczywiscie powiedzial, ze
nie. Z dziekciem kontaktu nie ma zadnego, ale nazwisko ma nosic jego i tyle.
Gdzie tu dbalosc o dobro dziecka i gdzie ta prokobieckosc sadow???
Ja uwazam, ze sa sprawy, w ktorych sady sa prokobiece, np. o powierzenie
bezposredniej opieki nad dzieckie, ale sa sprawy, w ktorych sady sa wyrazie
promeskie, np. o odebranie wladzy rodzicielskiej.
I do szalu doprowadza mnie stwierdzenie, ze sady rodzinne sa prokobiece, bo
ja jakos tego szczegolnie na swojej skorze nie odczulam.
Pozdrawiam