Dodaj do ulubionych

"Andrzej S." i jego "dobra miłość"

01.07.04, 19:23
wracam do domu z wojaży włączam tv i słyszę...Andrzej S.-znany psycholog
oskarżony o pedofilię...niedobrze mi sie zrobiło; jestem zbulwersowana.
Jest współautorem książki "Dobra miłość"...co robić, by nasze dzieci miały
udane życie.

Jestem w szoku
Obserwuj wątek
    • kudlata1978 Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 01.07.04, 22:16
      Miałam okazję go spotkać osobiście i utwierdzić się w opinii, że go nie lubię.
      Sama studiuję psychologię i nie cierpię gdy ktoś robi z niej komercyjny towar,
      dlatego pan S. nie wzbudził mojej sympatii, a wręcz odwrotnie - niechęć.
      Jeśli chodzi o książkę, to nie cierpię psychologicznych poradników (czy miłość
      może być inna niż dobra? mówię o prawdziwej miłości), ale właśnie czytam
      wspomnianą książkę, żeby móc w pełni świadomie wink o niej dyskutować.
      A to, że taki znany "specjalista" od psychologii rodziny okazał się zwykłym
      oszustem,a nawet gorzej, jeszcze bardziej utwierdza mie w przekonaniu, że ten,
      który dużo mówi, wszędzie się pokazuje i w oczach wszystkich chce uchodzić za
      autorytet, nie jest wart odrobiny zaufania.
      A poza tym, mimo iż normalnie nie jestem za takimi rozwiązaniami, pedofilów
      skazywałabym na kastrację, a jak nie pomoże - na śmierć. Nie ma nic gorszego od
      wyrządzania Krzywdy dziecku.
      Pozdrawiam, Asia
      • niccola3 Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 02.07.04, 08:23
        W pełni sie zgadzam - odstrzelić bez skrupółow. Ciekawi mnie tylko, czy był juz
        wcześniej obserwowany przez policję, tylko o tym nie tak od razu dowie się
        opinia publiczna !!!Nigdy faceta nie lubiłam, jakos tak intuicyjnie nie lubiłam
        go słuchać, ani patrzeć na niego w tv. błe !!!
        • kkokos Przypominam, że sąd się jeszcze nie wypowiedział!! 02.07.04, 09:29
          co do winy tego pana. Na razie jest aresztowany pod zarzutem. Do udowodnienia
          winy jeszcze chwila, prawda? Więc darujmy sobie te samosądy....
          • mag_p Re: Przypominam, że sąd się jeszcze nie wypowiedz 02.07.04, 10:45
            Zgadzam sie!!!
            Poczekajmy.

            Mag
      • ayelet Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 02.07.04, 09:28
        A ja uważam, że nie można przekreślać tej ksiażki tylko dlatego, że podejrzany
        (jak na razie, mimo, że media juz wydały wyrok) jest o pedofilię. Przypominam,
        że jest tylko współautorem wspomnianej książki. Ja ją przeczytałam jakiś rok
        temu, jak byłam w ciąży i wiele mi dała. Sadzę, że w naszej polskiej brutaalnej
        kulturze wychowywania dzieci jest cenna i przydałoby się, żeby wielu rodziców
        poznało jej treść. Ludzi trzeba skazywać za to co źle robią a nie za
        całokształt.
        • omama Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 02.07.04, 14:17
          No noby masz rację, książka jedno, człowiek - drugie. Ale jednocześnie
          przypomina mi to trochę dylemat naukowców z przeszłości: czy uznać i korzystac
          z eksperymentów hitlerowców (wrzucali więźniów do lodowatej wody i sprawdzali,
          czy dadzą się jeszcze odratować i jak)czy nie. Jeżeli wiedza Samsona pochodzi
          również z jego doświadczeń z manipulowania ofiarami.... Niedobrze się robi.
        • kudlata1978 Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 02.07.04, 16:55
          ayelet napisała:

          > A ja uważam, że nie można przekreślać tej ksiażki tylko dlatego, że podejrzany
          > (jak na razie, mimo, że media juz wydały wyrok) jest o pedofilię. Przypominam,
          > że jest tylko współautorem wspomnianej książki. Ja ją przeczytałam jakiś rok
          > temu, jak byłam w ciąży i wiele mi dała. Sadzę, że w naszej polskiej brutaalnej
          >
          > kulturze wychowywania dzieci jest cenna i przydałoby się, żeby wielu rodziców
          > poznało jej treść. Ludzi trzeba skazywać za to co źle robią a nie za
          > całokształt.


          Ja nie przekreślam książki dlatego, że autor jest pedofilem. W moim "poście"
          jasno wyraziłam swoją opinię na temat pana S., na temat poradników
          psychologicznych, a na temat oszustwa był oddzielny akapit. Nigdy nie czułam
          szacunku dla kogoś, kto staje się komercyjny i komercjalizuje psychologię,
          religię, czy cokolwiek innego, co dotyczy sfery uczuć, emocji, wiary, itd.
          Pan S. od dawna budził moją niechęć, a sprawę jego domniemanej pedofilii
          traktuję całkowicie oddzielnie.
          A co do książki - właśnie ją czytam, żeby nie wystawiać opinii bezpodstawnie,
          ale już nie zgadzam się z wieloma rzeczami.
          Pozdrawiam, Asia.
          • joannab-o Do Kudłatej 06.07.04, 23:25
            kudlata1978 napisała:

            > A co do książki - właśnie ją czytam, żeby nie wystawiać opinii bezpodstawnie,
            > ale już nie zgadzam się z wieloma rzeczami.

            Kudłatasmile napisz, co Ci konkretnie nie leży, dobrze? Do tej pory chyba same
            wyrazy aprobaty padały na forum.
            joanna

            • kudlata1978 Re: Do Kudłatej 08.07.04, 16:42
              joannab-o napisała:

              > kudlata1978 napisała:
              >
              > > A co do książki - właśnie ją czytam, żeby nie wystawiać opinii bezpodstawn
              > ie,
              > > ale już nie zgadzam się z wieloma rzeczami.
              >
              > Kudłatasmile napisz, co Ci konkretnie nie leży, dobrze? Do tej pory chyba same
              > wyrazy aprobaty padały na forum.
              > joanna
              >


              Przepraszam, że nie odpowiedziałam wcześniej ale jestem trochę (bardzo)
              zapracowana. Teraz też piszę w biegu. Jeśli pozwolisz to trochę później odpiszę
              Ci na priva. Pozdrawiam, Joanna.
    • bojana Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 02.07.04, 10:39
      Warto pamiętać, że nie tylko on napisał tę książkę...
      Czytałam i uważam ją za wartościową, wiele dobrego wniosła do mojego myślenia,
      w tym również wypowiedzi pana S. Jeżeli oskarżenia potwierdzą się, będzie mi
      strasznie smutno. Nie dlatego, że to on, bo do niego mam stosunek obojętny, ale
      dlatego, że byłby to kolejny pedofil w najszym "religijnym" społeczeństwie.
      Wsród tych zwyrodnialców są zapewne przedstawiciele różnych profesji, mniej i
      bardziej szanowanych. Osobiści bardziej oburza mnie, że są nimi również księża
      i nauczyciele - Ci w jeszcze bardziej perfidny sposób wykorzystują
      swój "dostęp" do dzieci. Jeszcze większą (szczególnie księża, którzy
      teoretycznie z sexem jako takim nie powinni mieć nic wspólnego)obłudą kierują
      się w swoim postępowaniu. Pozdrawiam
      • edzieckokarenina Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 02.07.04, 11:23
        "Jeżeli oskarżenia potwierdzą się, będzie mi
        strasznie smutno. Nie dlatego, że to on, bo do niego mam stosunek obojętny, ale
        dlatego, że byłby to kolejny pedofil w najszym "religijnym" społeczeństwie.
        Wsród tych zwyrodnialców są zapewne przedstawiciele różnych profesji, mniej i
        bardziej szanowanych. "
        ****
        rozpoczęłam ten wątek ponieważ strasznie mna to wstrząsnęło...jeżeli oskarżenia
        sie potwierdzą(a prokuratura już wczoraj "ogłosiła" że jednak dowody są)
        to dla mnie nie jest to "kolejny przypadek" pedofila,który udało sie ujawnić.
        To coś znacznie wiekszego.
        To juz jest szczyt zakłamania-bo o cynicznym żarcie w takim kontekście nie ma
        mowy(pedofilia z żartem nie ma nic wspólnego).
        Facet zajmuje sie psychoterapią rodzinną..., dziećmi, pisze książki na ten
        temat a...
        a teraz czekajmy na wyrok sądu, ale jeśli zarzuty sie potwierdzą, to ja z
        pewnością puszczę pawia
        • bojana Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 02.07.04, 13:13
          To co się stało, wskazuje jednoznacznie, że na codzień spotykamy takich ludzi,
          żyją sobie spokojnie. Mnie przeraża skala problemu, przeraża mnie również fakt,
          żew zasadzie to może być każdy.
          Fajnie, że jestem kobietąsmile Pozdrawiam
          PS. Mam już lekkie skrzywienie: jak jakiś facet, młodszy czy starszy, zaczyna
          się przesadnie interesować moim synkiem, bawić z nim i zabawiać go swoją osobą -
          niedługo po tym przychodzi mi do głowy myśl...
    • nilka13 Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 02.07.04, 15:07
      Dowiedziałam sie przypadkiem i niedawno. Jeśli to prawda, to mój świat stoi na
      krawędzi...
      • cynamoon6 Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 02.07.04, 17:43
        Jak pierwszy raz o tym uslyszalam, trudno mi bylo uwierzyc. Ciekawe, czy to
        prawda?
        Z drugiej strony, zawsze czulam do Samsona jakas niechec...
        Ale ksiazka jest ok. Chociazby dlatego, ze Ejchelberger jest wspolautorem, a
        jego akurat bardzo szanuje.

        Ciekawe, ze moj eks zawsze baaardzo lubil Samsona...
        • edzieckokarenina Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 02.07.04, 19:03
          ja nie umiem w tym konkretnym przypadku oddzielić teorii(poglądów jakie głosił)
          od człowieka.Gdyby pisał na temat pielenia ogródka, to będąc zapalonym
          działkowcem może czasem skorzystałabym z jego podręczników na w/w temat.
          Ale ayelet- w tym wypadku-jeżeli zarzuty okażą się słuszne, pozbywam się od
          razu tej książki.Nie będę w stanie czytać rad dotyczących wychowywania dziecka
          od kogoś kto świadomie wykorzystywał dzieci, traktował je jak przedmioty
          itp.Nie mam w sobie aż tak wielkich pokładów tolerancji i nie chcę ich mieć.
          Pozdrawiam
    • nilka13 Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 02.07.04, 23:07
      a w ogóle ta historia jest taka pokrętna, ze to może jakiś happening? albo ktoś
      go wrobił? bo to jeden z moich autorytetów...
      • edzieckokarenina Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 03.07.04, 12:06
        nilka13 napisała:

        > a w ogóle ta historia jest taka pokrętna, ze to może jakiś happening? albo
        ktoś
        >
        > go wrobił? bo to jeden z moich autorytetów...
        *****
        no właśnie nilka, ja też mam nadzieję,że to pomyłka
        • cynamoon6 Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 03.07.04, 16:29
          Kurcze, a mnie intuicja podpowiada, ze on jednak nie jest winny.
          Chociaz go nie lubie zbytnio.

          Czytalmw necie, ze pojawil sie nwoy trop w sprawie: ze niby on rozpracowywal
          szajke pedofili i musial jakoby wkrasc sie w ich laski...
          brzmi prawdopodobie

          tak czy siak, moze kiedys sie dowiemy
      • kudlata1978 Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 04.07.04, 09:12
        nilka13 napisała:

        > a w ogóle ta historia jest taka pokrętna, ze to może jakiś happening? albo ktoś
        >
        > go wrobił? bo to jeden z moich autorytetów...


        .... wczoraj słyszałam, że mają świadków, w tym 15-letnią dziewczynę
        wykorzystywaną przez niego seksualnie.
        Wiem, że teraz jest nagonka na pedofilów (i dobrze) i czasami dochodzi do
        skrajności - czyli wszelkie podejrzenia są rozpatrywane prawie bez "domniemanej
        niewinności", która normalnie w naszym prawie obowiązuje (to trochę gorzej), ale
        z drugiej strony, to, że ktoś jest sławny, traktowany przez niektórych za
        autorytet (w tym przypadku nie wiem dlaczego), nie może dawać mu większego
        kredytu zaufania. Pedofili spotyka się w każdym środowisku i w każdym powinni
        być tępieni. I co z tego, że pan S. był specjalistą od psychologii rodziny i
        okazał się pedofilem. Nie przeczę, że miał dużą wiedzę na temat tej dziedziny i
        nie chcę mu tego odbierać, ale sam fakt komercjalizowania (ciąle powtarzam to
        słowo) mnie zniechęcał i wzbudzał pewne wątpliwości co do skuteczności i
        "prawdziwości" tego psychologa. A jego pedofilia? Jeśli jest to prawdą, a być
        może jest, bo tak zupełnie bez podstaw by go nie oskarżano, to zastanawiam się
        na istotą psychologii, psychiatrii, i innych podobnych. Studiuję psychologię i
        zaczynam mieć coraz więcej wątpliwości. Chyba dlatego nie zdecyduję się na
        zostanie psychoterapeutą, a pozostanę raczej przy HR i innych "bezpiecznych"
        kierunkach psychologii społecznej. Jak to się dzieje, że ktoś taki, albo
        człowiek zdolny do manipulowania pacjentem dla własnej satysfakcji, dla
        zaspokojenia ciekawości, może zostać psychoterapeutą? Żeby zostać
        psychoterapeutą trzeba przejść coś w rodzaju selekcji (psychoanaliza, i inne) -
        ale w takim razie jak skuteczna jest ta selekcja? W jaki sposób do tego zawodu
        trafiają ludzie, którzy nigdy nie powinni o takiej pracy nawet pomyśleć. Dotyczy
        to także policjantów, księży, i wszystkich, którzy w swojej pracy spotykają się
        z możliwością ogromnego wpływu na ludzi, czy to przez posiadaną władzę, czy
        przez dostęp do sfery emocjonalnej.
        Gdy dowiaduję się, że ktoś, do kogo inni mają zaufanie (niekoniecznie ja),
        okazuje się zwykłym oszustem, w mojej głowie robi się bałagan. Nie wiem komu
        mogę ufać, kto może mi pomóc w chwili kiedy tracę pewność i grunt pod nogami. To
        takie smutne, kiedy ktoś zawodzi zaufanie, nieważne czy tłumu, czy tylko jednej
        osoby.
        Pozdrawiam, Asia
        • edzieckokarenina Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 05.07.04, 16:19
          *********
          kudłata wink(joanno) właśnie o to mi chodziło...bardzo dobrze to ujęłaś.
          Mnie przeraziło to, ze w naszym współczesnym- spychologizowanym społeczeństwie
          ktoś taki jak Samson jest dla wielu osób autorytetem..niemalże góru.
          Psychologia zajęła miejsce religii, dzisiaj mało kto szuka wartości w "czymś
          innym" niż psychologia...no i teraz coś takiego moze wstrzasnąć całym światem
          wielu osób-bo komu teraz wierzyć jeśli taki autorytet okazał się oszustem?
          I co jest równie przerażjące(o czym pisałaś) ,że ktoś taki może pozostać
          niewykryty przez swoich kolegów psychologów(również bardzo znanych i
          cenionych), że ma nieograniczony dostęp do dzieci i śmieje się z wszystkich
          procedór...PTP-czemu ma to służyc?
          • kudlata1978 Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 08.07.04, 17:23
            edzieckokarenina napisała:

            > *********
            > kudłata wink(joanno) właśnie o to mi chodziło...bardzo dobrze to ujęłaś.
            > Mnie przeraziło to, ze w naszym współczesnym- spychologizowanym społeczeństwie
            > ktoś taki jak Samson jest dla wielu osób autorytetem..niemalże góru.
            > Psychologia zajęła miejsce religii, dzisiaj mało kto szuka wartości w "czymś
            > innym" niż psychologia...no i teraz coś takiego moze wstrzasnąć całym światem
            > wielu osób-bo komu teraz wierzyć jeśli taki autorytet okazał się oszustem?
            > I co jest równie przerażjące(o czym pisałaś) ,że ktoś taki może pozostać
            > niewykryty przez swoich kolegów psychologów(również bardzo znanych i
            > cenionych), że ma nieograniczony dostęp do dzieci i śmieje się z wszystkich
            > procedór...PTP-czemu ma to służyc?


            .... mało tego A.S. przyznał się, a jego koledzy typu Eichelberger, i inni
            komercyjni, twierdz,że media wyrządzają krzywdę jemu i jego rodzinie. Paranoja!
            Kto tu komu wyrządził krzywdę?
            Trudno jest mi wierzyć w różne mądrości, o jakich czytam w gazetach, a czasami
            nawet w książkach, bo sama znam parę osób, a dokładnie psychologów, do których
            za żadne skarby nie puściłabym nawet wroga, a którzy publikują owe mądrości i
            wszyscy w nie wierzą. Oni nie śmieją się z naiwności ludzi - ludzi to dla nich
            króliki doświadczzalne. Poza tym w innych zawodach spotykam się z tym samym. To
            wszystko mnie czasami przerasta, dlatego przestałam słuchać rad. Pozdrawiam, Joanna
    • kalpa Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 04.07.04, 04:00
      Witajcie emamy,
      mnie też jest smutno, bo do tej pory bardzo lubiłam Samsona. Nie jako człowieka
      (bo go nie znam osobiscie), ale jako terapeutę na odległość. Wiele jego
      wypowiedzi w różnych gazetach dawało mi do myślenia, dawało nadzieję. Był
      obiektywny, mimo, ze czasami cyniczny. Po prostu czułam do niego zaufanie.
      Kiedy wyszła „dobra miłość”, to bardzo mi się dobrze ją czytało, wiele
      wyciągnęłam dla siebie. Podobnie „dobre rozmowy”. Nowe światło na młodzież,
      wyrażenie tego, o czym sama często myślała. A przede wszystkim zawsze miałam
      wrażenie, że stoi po stronie dziecka, ze reprezentuje dziecka interes. Lubiłam
      jego rozsądek, brak nadmiernych emocji. I jakieś ciepło dla czytelnika mimo
      wszystko. Był pozytywnie zaangażowany.
      Dlatego mi żal. Nie przekreślam jego dorobku, dużo dobrego wniósł w moje
      myślenie i postrzeganie dziecka, jego psychiki. Nie wyrzucę jego książek.
      Niestety jeśli jest pedofilem, to jako człowiek przestaje dla mnie istnieć. Nie
      wiem, czy to prawda, ze molestował dzieci, choć samo posiadanie takiej ilości
      zdjęć z dziecięcym porno bardzo świadczy przeciwko niemu. Nawet jeżeli dziecka
      nie dotknął, to sam fakt oglądania takich zdjęć świadczy o mocnym skrzywieniu.
      Dla pedofili nie mam litości. Należy takiego zabić, bo jeśli jedynie posiedzi w
      więzieniu, to po wyjściu znów zacznie dręczyć ofiary. Wykastrowanie też moim
      zdaniem nic nie daje, bo jak nie penisem, to choćby ręką, czy patykiem zada
      gwałt.
      Mam nadzieję, ze Eichelberger jest ok. Bo gdyby znów się coś takiego okazało,
      to byłoby mi jeszcze gorzej.
      Smutno mi.
      pozdrawiam ciepło
      kalpa

      • ayelet Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 05.07.04, 10:58
        Ja podtrzymuję swoją opinię, że ksiazka jest cenna i wiele spraw mi rozjaśniła.
        Tez nie ze wszystkimi teoriami się zgadzam, oczywiście, ale nie uważam, żeby
        nie była warta uwagi. Poza tym jeszcze raz podkreślam, że oprócz pana samsona
        jej współautorów jest jeszcze dwóch! Ich pracę tez należy przekreślić?

        Poza tym Minister Sprawiedliwości był uprzejmy stwierdzić, że dowody przeciwko
        A.S. są mocne ale nie na tyle, by nie mogły być "rozkruszone" w czasie procesu.
        • edzieckokarenina Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 05.07.04, 20:47
          ayelet napisała:

          > Poza tym Minister Sprawiedliwości był uprzejmy stwierdzić, że dowody
          przeciwko
          > A.S. są mocne ale nie na tyle, by nie mogły być "rozkruszone" w czasie
          procesu.
          *******
          zobaczymy, jak sprawa sie potoczy...
          ja się tylko obawiam,że nawet jeśli dowody są( o jakich mówi minister) i
          wystarczyłyby one do zamknięcia "zwykłego pedofila" to w tym wypadku ta osoba
          może łatwo wykręcić sie psychologicznym bełkotem-np.że zdjęcia te były
          potrzebne do badań ...itp

          • cynamoon6 Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 06.07.04, 15:51
            A to czytalyscie?
            wprost.pl/ar/?0=62771

            • cynamoon6 Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 06.07.04, 16:01
              Oj, sorry, dzis link jest juz inny.

              wprost.pl/ar/?0=62777
    • edzieckokarenina Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 07.07.04, 13:12
      a jednak..
      niestety to prawda-ponoć przyznał się
      może później napiszę więcej,teraz nie mam jak
      • maria_rosa Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 07.07.04, 15:06
        przyznał się sam.
        no comentssad
        • cheddar Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 08.07.04, 21:08
          Dziewczyny naprawdę potraficie w tym wypadku oddzielić dzieło od twórcy?
          Naprawdę potraficie czytać rozdział za rozdziałem nie zastanawiając się, czy
          dziecko o którym w danym momencie pisze, zostało przez niego wykorzystane, czy
          nie? Co robił, gdy pisał te książkę?
          Uwielbiam książki, szanuję je ale gdybym miała jego książkę, to jeślibym
          zdążyła jej nie obrzygać, to bym ją chyba spaliła. Nie chcę się zastanawiać,
          ile dzieci ucierpiało, gdy on ją pisał. Nie chcę by ktoś taki jak on uczył mnie
          prawidłowego wychowania emocjonalnego dziecka. Tak jak nie słucham księdza
          jeżdżącego volvo i grzmiącego o potrzebie ubóstwa, choć nad tym drugim mogę się
          pośmiać.
          • ayelet Re: Chedder 09.07.04, 08:51
            On pisze ogólnie o dzieciach, wychowaniu, rozmawianiu z dziekciem, poświęcaniu
            mu czasu. Z częśćią zawartych tam wniosków się zgadzam i nie widzę powodu
            odrzucać tych teorii tylko dlatego, że okazał się pedofilem.
            Poza tym z uporem muła przypominam, że ta książka zawiera tez teorie W.E. i
            A.S - ich pracę tez nalezy odrzuić na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej?

            Jeżeli A.S. pisałby w ksiażce o gwałceniu bezbronnych dzieci, nie spojrzałabym
            w jej kierunku ale jeśli pisze np. o konieczności konsekwencji w wychowywaniu
            dzieci, a ja się z tym akurat zgadzam, nie widzę powodu wyrzucania tej ksiażki
            na śmietnik.
            • bojana Re: ayelet 09.07.04, 09:10
              W pełni się z Tobą zgadzam. Pozdrawiam
              • edzieckokarenina Re: ayelet 09.07.04, 15:27
                hej,dziś mam chwilkę więc piszę.
                Szkoda,że za takie przestępstwa nie ma kary w postaci kastracji.Nie wiem jak
                można sobie używać na dzieciakch, zaspakajać się seksualnie gwałcąc dzieci-nie
                wiem i nie chcę wiedzieć, ale nie chcę też żeby taki skur..po odbyciu kary
                więzienia wychodził na wolność i znowu brał w swoje łapska małe ciałka.
                Kara dożywocia jest tutaj wskazana-z chęcią będę płacić podatki na
                sfinansowanie "wakacji" w więzieniu dla takich skur...
                Ayelet:
                " Z częśćią zawartych tam wniosków się zgadzam i nie widzę powodu
                odrzucać tych teorii tylko dlatego, że okazał się pedofilem."
                Ty chyba nie czujesz powagi tego przestepstwa pisząc że okazał się TYLKO
                pedofilem, a teoria jest świetna...albo piszesz tu tylko z potrzeby pisania ,a
                nie przemyslenia sprawy.Mozesz się obrażać,bądź nie za to co napisałam,ale w
                tej kwestii mam to akurat gdzieś.
                Jest dużo takich współczesnych "liberałów" gdzie na sztandarach powiewa napis:
                tolerancja dla wszystkich.Wszystkie poglądy i wszystkie zasady sa na równi
                dobre.Co ktoś uważa za dobre ja nie mam prawa kwestionować, bo on tak
                czuje,wiec to też jest jakaś prawda której nie mogę kwestionować.
                Jak tak dalej pójdzie to wszystko będzie dla nas jałowe, a pedofilia
                bedzie "tylko" jeszcze jednym sposobem na zaspakajanie swoich potrzeb
                seksualnych.
                A odnośnie książki-Samson jest współautorem,ale nie wymarzę przecież czarnym
                pisakiem jego wywodów; bo jak pewnie zauważyłąś-nie jest to wspólne zdanie
                dwóch psychologów,ale wypowiadają się oddzielnie na każdy temat.
                Dla mnie ta książka nie ma żadnych wartości-straciałm tylko kasę i czas.

            • cheddar ayelet 11.07.04, 23:34
              Kobieto, sorry, zrobiłaś ze mnie trochę debila. Ja nie piszę o tezach, ja piszę
              o książce. Książkę, którą napisał p. Samson, gdybym miała, walnęłabym na
              śmietnik - bez względu na to, czy jest tam nazwisko lubianego przeze mnie
              Eichelbergera. Mam wiele książek napisanych tylko przez WE i tam też znajdę
              wiele ciekawych rzeczy. To że wyrzuciłabym książkę tego gnoja nie znaczy, że
              uważam, iż wszytko co on powiedział, jest kłamstwem. Owszem konsekwencja jest
              potrzebna w wychowaniu dziecka, ale mam nadzieję, że to na to wpadłaś sama
              wcześniej, a poza tym, nie on jeden o tym pisze. Wiadomo, że jeśli ten zbok
              napisał, lub powiedział kiedyś, że ziemia kręci się wokół słońca, ja nie będę
              twierdzić, że to nie prawda. Ale jest tak wielu twórców pomagającym (naprawdę
              pomagających) rodzicom wychować dzieci, że nie muszę czytać i mieć u siebie
              książki, która była pretekstem dla tego zwyrodnialca do zajmowania się dziećmi.
              Jak już wyżej wspominałam, gdybym miała czytać tę książkę, nie umiałabym się
              nie zastanawiać, co w tym czasie robił, czy wykorzystywał dziecko, czy obok
              jego maszyny do pisania (czy komputera) lezały zdjęcia jego niewinnych ofiar.
              Nie mogę uwierzyć, że jakakolwiek matka może powiedzieć inaczej, ale może to
              mój problem. Ja na takie wiadomości reaguję tylko w jeden sposób - najchętniej
              udusiłabym gnoja własnymi rękami. Jak widać Ty potrafisz powiedzieć "hola
              hola". Ciekawa jestem tylko czy tak samo mówiłabyś o jego książkach, gdyby
              Twoje dziecko (tfu tfu) padło jego ofiarą. Potrafiłabyś wtedy bronić jego tez o
              konsekwencji? Przepraszam, że musiałam tak brutalnie odwołać sie do TWojej
              wyobraźńi, ale niestety, są kobiety których dzieci zostały wykorzystane przez
              jego "dobrą miłość". Czy gdyby to przytrafiło się Tobie, też byś mówiła "nie
              mam zamiaru wyrzucać jego książki"? Zaręczam Ci, że to na książce najpierw byś
              się wyżyła. A ponieważ nie przytrafiło się to Tobie...... uważasz, że książka
              zasługuje na miejsce w Twojej biblioteczce?
              No coż, moje dziecko nigdy nie zobaczy na mojej półce tej książki, nigdy jej
              nie powiem "wiesz, co prawda ten pan krzywdził dzieci, ale jego książka bardzo
              mi pomogła w wychowaniu Ciebie".Gorzko? Może. Ale takie skurwysyństwo jak w
              wykonaniu tego gnoja mnie zapienia.
    • ayelet Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 12.07.04, 09:51
    • ayelet Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 12.07.04, 09:52
      Cheddar: chyba trochę Cie emocje poniosły w tej dyskusji, więc kończe i nie
      wdaję się w szczegóły. Chciałabym Ci tylko przypomnieć,że moja wypowiedź była
      odpowiedzią na Twoje pytanie; czy naprawdę możemy czytać jego książki po tym
      co
      sie stało, odpowiedź moja jest owszem mogę, i poruszanie tematu co bym
      zrobila
      gdyby moje dziecko było molestowane to juz temat chyba na oddzielną dyskusję.

      Powiem Ci tylko, że ja byłam w dzieciństwie molestowana przez znajomego
      rodziców i nie przeszkadza mi to mieć takiego właśnie poglądu- nie widzę
      powodu
      wyrzucania na śmietnik książki, w której przedstawione są teorie, z którymi
      częściowo się zgadzam (bo nie ze wszytkimi). Postaraj się zaakceptować to, że
      Ty wywaliłaś tą książkę na śmietnik ale są osoby, które ceniły ją sobie przed
      wybuchem afery z A.S. i nie widzą powodu nagle przestać cenić książki,
      którymi
      tydzień temu , zresztą większość się zaczytywała.

      Edzieckokarenina: Nie gniewam się na Ciebie, bo nie mam za co. Nie musimy się
      przecież zgadzać ani obrażać za różne poglądy, za niepokojące bym uznała
      gdybyśmy wszystkie myślały tak samo
      • ayelet Re: "Andrzej S." i jego "dobra miłość" 12.07.04, 09:53
        Przepraszam, że tekst jest tak posztakowany, nie mogłam go wysłać, bo mnie
        wywalało i taki jest efekt końcowy smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka