booosz- ale mnie nosi.... kurwica przedmiesiączkowa się zaczęła....
i do tego ostra wymiana smsów z panem pomyłką...
zapytałam pana pomyłkę- kiedy i ile pieniedzy mi wyśle... odpowiedział, że
nie wie kiedy, ale postara się wszystko (a ma zaległosć jeszcze z lipca)...
ja mu na to, że super, nie ma to jak konkretna odpowiedź, a małemu dam na
kolację jego sms-a,
a on na to, że mam przestać pieprzyć, ze gadam, jakby na syna łozył tylko
on....
a ja na to- hahaha, mam ci przypomniec ile sie dołożyłes na jego utrzymanie w
tym miesiacu? a w zeszłym, pamiętasz?.....
kuźwa wyglada, że będę znów czekać w nieskończoność...a termin ma do 15-
tego... wisi mi część za lipiec, dał wtedy tylko trochę- ze słowami- nie mam
więcej... nóż się w kieszeni otwiera
żeby była jasność- ma zasądzone 150 zeta....
poszłabym do komornika, gdyby nie to, że gość juz ma komornika na pensji za
jakieś kredyty... poza tym spłaca jeden duży kredyt, który mu idiotka
poręczyłam, i co miesiąc przychodzi do mnie kwit, że nie zapłacił kolejnej
raty, i że mi wchodzą na pensję.... po mojej awanturze jakimś cudem za kilka
dni wpłaca....
sam kiedyś powiedział, że jak go będę ścigać, to przestanie spłacać tamten
kredyt, i bedę ugotowana...
tak to jest zadawać się z prostakami...