Dodaj do ulubionych

Już znam przyczynę rozwodów

18.08.04, 00:06
Generalnie przyczyną rozwodów jest brak zdolnosci wybaczenia partnerowi
błędów które popełnił. W większości przypadków to kobiety odchodzą od
partnerów kiedyś tak nie było kobieta walczyła do końca o utrzymanie rodziny
a teraz jak jest kryzys w zwiazku to najlepszym rozwiazaniem jest odejście.
Nie tędy droga miłe Panie trzeba walczyć i jeszcze raz walczyc o utrzymanie
rodziny. Poczytałem sobie niektóre posty i włosy staneły mi dębą prawie nik z
was nie pisze jak ratować zwiazek tylko jak się roztać z partnerem. Zaraz
napewno napiszecie że nie znam sytuacji że to nie Ciebie mąz zdradza , bije
itp to sa tylko skutki zastanówcie sie jaka jest przyczyna takiego
postępowania. Do mnie dopiero po 8 miesiacach od odejścia istoty która
urodziła mi synów dotarło gdzie popełniłem błąd: Nie znałem jej pragnień.
Ciekaw jestem czy któraś z Was potrafiła by spróbować poskładać swoją rodzinę
pomimo całego zła jakie wyrządzili wam partnerzy. Ja nawet dzisiaj (pomimo
nienawisci jaka żywię do "tego czegoś") jakby tylko wyciągneła wnioski z
błędu jaki zrobiła zdecydował bym się zacząc wszystko od nowa. Wiem że było
by bardzo trudno ale podjoł bym wyzwanie i starał się aby nam się udało.
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 00:16
      Buahahahhahaa, oplułam znowu ekran !!!
      To sobie, nawiedzony, odwróć sytuację - wiele z kobiet tutaj tez może mogła by
      rozważać "odbudowę", gdyby ojcowie ich dzieci (bo jednak dla większości z nas
      to jest ON a nie COŚ) i tu zacytuję "tylko wyciągneła wnioski z
      > błędu jaki zrobiła" i okazali skruchę i chęć naprawy.

      Chalsia

      PS. chyba jednak korzystasz ze źle wydrukowanych danych statystycznych
      dotyczacych tego kto częściej odchodzi. Radzę zweryfikować, bo nie jesteś na
      czasie.
    • maligne Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 00:18
      griffon napisał:

      >
      > Nie tędy droga miłe Panie trzeba walczyć i jeszcze raz walczyc o utrzymanie
      > rodziny.

      to walcz, wybaczaj i przestan lżyc zone (nie bede cytowac).
      zacznij reforme od siebie




      • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 00:47
        Wasze wypowiedzi tylko potwierdzaja moja teorie
        • pelaga Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 08:06
          griffon napisał:

          > Wasze wypowiedzi tylko potwierdzaja moja teorie

          A Twoje potwierdzaja, ze zona uciekla w ostatnim momencie, zeby zachowac
          godnosc osobista. A dzieci, hmmm... nie rozumiem dlaczego ich nie chciala, ale
          jesli maja chakterki i poklady szacunku do niej po "tatusiu" to moze i z tego
          nalezaloby ja rozgrzeszyc???

          Jesli chodzi o to jak bylo dawniej, to kobiety nie mogly odejsc od meza, bo nie
          mialy dokad, nie mialy pracy i mozliwosci poradzenia sobie samodzielnie. Teraz
          te mozliwosc maja, bo zachrzaniaja rano w robocie, a popoludniu w domu i nie
          beda znosic wszystkich "pseudoatrakcji", ktore zapewniaja niektorzy mezulkowie.
          Ot i co.

          Chyba musze zaczac ignorowac Twoje posty...
          • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 11:31
            A Twoje potwierdzaja, ze zona uciekla w ostatnim momencie, zeby zachowac
            godnosc osobista.
            Pelagia o czym ty piszesz o jakiej ucieczce ona odeszła do kochanka z którym
            miała już od pół roku wcześniej Ty to nazywasz ucieczka a ja zwyczajnym Ku......
            Przy okazji tak zwanej ucieczki okradła mnie, oraz rozbiła 2 rodziny.
            • pelaga Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 11:52
              griffon napisał:

              > ona odeszła do kochanka z którym
              > miała już od pół roku wcześniej

              Czy to nie Ty napisales gdzies, ze nic nie dzieje sie bez przyczyny??? I ze
              trzeba bylo sie nad tym na poczatek zastanowic???
              Widac miala jakies powody ;P ;P ;P
              • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 12:03
                Czy to nie Ty napisales gdzies, ze nic nie dzieje sie bez przyczyny??? I ze
                > trzeba bylo sie nad tym na poczatek zastanowic???
                > Widac miala jakies powody ;P ;P ;P
                Pisałem też wielokrotnie że wiem gdzi ja popełniłem błąd i się do niego
                przyznałem i starałem naprawić. Ona o tym wie ale wybrała hańbę i puszczanie
                sie niż próbę naprawy zwiazku. Miesiąc po jej odejsciu rozmawiałem z nia i
                przeprosiłem. Ona zreszta też mnie przeprosiła podczas komuni starszego syna
                powiedziała że źle zrobiła i że mam prawo nazywać ją kurwiszonem bo tak się
                zachowała. Wtedy miałem nadzieje że coś do niej zaczeła docierać ale myliłem
                sie późniejsze jej wyczyny potwierdziły że tylko zagrała na moich uczuciach.
                Moja przyjaciułka zna całą sytuacje i to jest właśnie główna przyczyna że nie
                zdecydowała sie ze mną zamieszkać tylko nadal żyjemy w luźnym związku bez
                wzajemnych zobowiazań
        • chalsia Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 08:43
          >Wasze wypowiedzi tylko potwierdzaja moja teorie

          Griffon, jak mam rozumieć powyższe zdanie?

          Pozdrawiam,
          Chalsia
    • haribo Ja też znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 08:21
      A przyczyna prosta - my kobiety trafiamy na takich nieudaczników jak WY
      mężczyźni??? powiedzmy, że mężczyźni.... bo facet to ma jaja i honor, czego
      Tobie brakuje!!!!!!!!!!
    • ann_mart Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 08:35
      To opublikuj swoje odkrycie i poczekaj aż brac naukowa się ze śmiechu posika.
    • lady_safira wynurzenia Griffona 18.08.04, 08:36
      jak dla mnie sa żenujące.
      KObieta ma walczyć o utrzymanie rodziny a facet to co?? Jasne ze nalezy jak
      najszybcej pozbyć sie męża pijaka psychopaty i innego dewianta bo po co sie
      męczyć. Z twojgo postu wynika ze byłes idealny tylko zawiodłes w jednym punkcie
      nie znałes pragnień ex...jakoś nie moge uwierzyc ze tylko pod tym względem
      zawiodłes.Piszesz ze zywisz nienawiść do tego czegoś to już swiadczy przeciwko
      tobie i jak dla mnie jesteś skreślony jako facet
      "jakby tylko wyciągneła wnioski z
      > błędu jaki zrobiła zdecydował bym się zacząc wszystko od nowa." Ale się
      uśmiałam przy tym kawałku tekstu. TZN ze ona jest ta zła a ty biedny anioł ...
      pewnie.
      Zastanawiam sie ile ta kobieta musiał doznac krzywdy od ciebie ze
      zdecydowałasie na porzucenie dzieci ale jezeli one maja taki podły charakter
      jak ty to naprawde sie nie dziwię ze to zrobiła.
      wieś sie za ratowanie swojej zwichnietej psychiki bo niebawem bedzie za poźno
      • griffon Re: wynurzenia Griffona 18.08.04, 11:36
        lady_safira napisała
        uśmiałam przy tym kawałku tekstu. TZN ze ona jest ta zła a ty biedny anioł ...
        > pewnie.
        > Zastanawiam sie ile ta kobieta musiał doznac krzywdy od ciebie ze
        > zdecydowałasie na porzucenie dzieci ale jezeli one maja taki podły charakter
        Nie czytasz dokładnie ze zrozumieniem może zapisz sie na kurs czytania ze
        zrozumieniem. Ja zawsze pisałem że wiem gdzie popełniłem błąd i staram sie go
        naprawić. Od moich dzieci wara Ty podła zakłana niedouczona jędzo
        • lady_safira Re: jad Griffona 18.08.04, 11:56
          owszem czytam ze zrozumieniem i pokładam się ze śmiechu na biurku.
          Jak wiesz gdzie popełniłeś bład to dlaczego go nie naprawiasz??Wybacz przytul
          do serca i sklejaj skorupy waszego związku. A nie siedzisz z przyjaciułka" i
          ociekasz jadem
          Należy bliźnim wybaczać Griffonku. Taki z ciebie anioł przecież
          a dzieci zazwyczaj dzidzicza charakter po rodzicach i pewnie miałes silniejsze
          geny wiec po tobie . Dlatego wnosze ze sa podłe i ociekajace jade i opuluwajace
          swoja matke podobnie jak ty
        • ann_mart Re: wynurzenia Griffona 18.08.04, 11:59
          griffon napisał:

          zakłana niedouczona jędzo
          Co to jest "zakłana"?
          • lady_safira Re: wynurzenia Griffona 18.08.04, 12:04
            jad mu oczy przesłonił nie mam pojęcia co to miało być
    • dori761 Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 08:59
      wstyd mi czasem, ze jestem kobietą gdy czytam wypowiedzi niektórych z Was.
      żałujecie, ubolewacie nad swoim biednym nieszczęsnym życiem i zastanawiacie się
      jak dokopać do tyłka drugiej połowie, a może tak spojrzycie na to z innej
      strony i zobaczycie również swoje błędy w Waszych związkach! I zaczniecie nowe
      życie ucząc sie na błędach już popełnionych, bo wina nigdy nie jest
      jednostronna.Sama jestem po rozwodzie i wiem gdzie ja coś źle zrobiłam i teraz
      w nowy związku staram sie ich nie popełniać i być mądrzejszą.Także uczcie się
      na błędach, wyciągajcie wnioski a nie opłakujcie swoje biedne, zmarnowane życie
      planując wieczorami zemste bo to jest głupie i beznadziejne.Głowa do
      góry,wyciagajcie wnioski i zacznijcie być szczęsliwe jeżeli nie byłyście!!
      • dom_ognisko Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 09:06
        A co to bylo ????
        Bo tu zadna nie ubolewala???

        Po prostu chciala dac pani gdzies i komus nauki morlane - a ksiadz w kosiciele
        ambony nie udostepnil?? I komu te kazania.
        Jesli szczesliwa w nowym zyciu - to cieszyc sie smile)))
        II przestac klasc moraly..., bo znowu Pani poplenia blad.
        Domowe_ognisko
      • dom_ognisko Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 09:09
        Ja jak Pania czytam , tez wsytdze sie ze jestem Kobieta... Ale nie ma rady...
        Domowe_ognisko
      • chalsia Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 10:49
        Siedzisz w naszych głowach, że twierdzisz, że nie wyciągamy/nie wyciągnęłyśmy
        wniosków.
        Dom-ognisko dobrze podsumowała.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
      • lady_safira Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 10:57
        ciekawe w którym miejscu znalazłas to o czy piszesz. Całe szczeście ze wsród
        nas jest przynajmniej jedna optymistka i szcześliwa. poczytaj posty a pozniej
        pisz opinie
    • pelaga Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 09:13
      griffon napisał:

      > Ja nawet dzisiaj (pomimo
      > nienawisci jaka żywię do "tego czegoś") jakby tylko wyciągneła wnioski z
      > błędu jaki zrobiła zdecydował bym się zacząc wszystko od nowa. Wiem że było
      > by bardzo trudno ale podjoł bym wyzwanie i starał się aby nam się udało.

      A "przyjaciulka"??? W odstawke???
      I odnawiac zycie z CZYMS...
      Alez Ty jestes pokrecony...
      • derena33 Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 10:46
        szkoda czytac wynurzenia tego biednego chorego na nienawisc czlowieka....
    • lady_safira Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 11:22
      ciekawe jak ta jego przyjaciółka z nim wytrzymuje moze tak samo ocierka
      nienawiścia do bliźniego
      • pelaga Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 11:50
        lady_safira napisała:

        > ciekawe jak ta jego przyjaciółka z nim wytrzymuje

        To musi byc specyficzna "przyjaciulka", a nie taka zwykla
        przyjaciolka wink)))))))))
    • ann_mart Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 12:05
      I jeszcze jedno - sam sobie odpowiedziałeś - gdyby ona chciała, wyciągnęła
      wnioski itp.
      Do tego potrzebne są dwie strony. kobieta może się skichać ze strań jak facet
      nie che to nic z tego nie wyjdzie (i odwrotnie). Ty zakładasz, że my sie nie
      staramy, starałyśmy. Więc pozwól, że teraz ja zrobię założenie - NIE STARAŁEŚ
      SIĘ. Jakbys się starał to by ci się udało KROPKA
      A na marginesie ty tez nie piszesz jak ratować swój związek, stawiasz wyłacznie
      wymagania. Piszesz natomiast, że zrobisz wszystko, żeby żonę zniszczyć.
      JAK TAK WYGLĄDAŁ TWÓJ ZWIĄZEK...
      Ne piszesz nic kontstruktywnego, NIE STARASZ SIĘ
      • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 12:43
        Miłe drogie Panie naprawdę nie rozumiecie ja wcale jej nie chcę niszczyć ona
        mnie po prostu do tego zmusiła. Wielokrotnie wyciagałem ręke do zgody prosiłem
        abyś zaprzestali wzajemnych wojen i zawsze to obracało sie przeciwko mnie.
        Podam prosty przykład zawiozłem synów w kwietniu do niej aby pobyli trochę z
        matką. Jak przyjechałem po nich to ona weszła do auta i rozmowialiśmy w sprawie
        dzieci chodziło o ich widzenia z nią po 10 min przyjechała Policja (ona ja
        wezwała jak tylko zobaczyła że przyjechałem nie wsiadajac jeszcze do auta)
        wtedy wyskoczyła z auta i zaczeła bredzić że ja jej groże że mam w bagażniku
        butelki z bęzyną i takie tam. Policja spisała nas i odjechała a ja pouczyli aby
        ich na darmo nie wzywać. Jak przyjechałem do domu to juz na mnie czekali
        przeszukali mi auto dmuchałem w balonik jak myślisz Kto do nich zadzwonił.
        Takich przykładów jest wiele ja średnio co 2 tygodnie jestem na komędzie i
        składam wyjasnienia w sprawie jej pomówień nawet dzieci powołała na świadków.
        Czy słyszałyście o matce która ciąga swoje własne dzieci po prokuraturze jak
        sie o tym dowiedziały Panie z Komitetu Obrony Praw Dziecka to kazały mi złożyć
        wniosek o odebranie jej praw rodzicielskich. Zreszta o czym tu pisać i tak
        stwierdzicie że jestem zły że to moja wina że powinienem sie leczyc i takie
        tam. Jeszcze jedna sprawa ja nie wpajam nienawisci swoim dziecią do niej staram
        sie nie rozmawiać na jej temat w ich obecności chiałbym aby zachowali dobry
        obraz matki ale niestety ona sama swoim postepowanie niszczy go w ich oczach.
        Przed naszym wyjazdem zadzwoniła i obiecała że bedzie u nich w poniedziałek po
        połódniu dzieciaki czekały a ona nawet nie zadzwoniła olała ich całkowicie. Ja
        nawet nie mam możliwosci aby sie z nia skontaktować bo nie znam numeru telefonu
        nawet nie wiem gdzie dokładnie przebywa. Do prawidłowego rozwoju dziecka
        potrzebny jest prawidłowy kontakt z obojgiem rodziców ale ja nie jestem wstanie
        jej zmusić aby odwiedzała swoich synów. I za to jej nienawidzę to nie wy
        widzicie łzy w oczach dziecka które czeka na matkę w swoje urodziny, na dzień
        dziecka, na dzień matki w szkole a ona nawet nie zadzwoni z życzeniami. Co mogę
        jeszcze zrobić chyba już nic. Ja sie starałem uratować rodzinę może robiłem to
        nieudolnie ale nitk mi nie ma prawa mówić że tego nierobiłem nie ma ludzi
        idealnych mnie akurat nie wyszło może wam się to uda ale trzeba najpierw chcieć
        a niektóre z was tego po prostu nie chcą i to jest własnie główna przyczyna
        roztań
        • ann_mart Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 12:49
          Powtórzę, tak jak ty nam powtarzasz
          NIE STARAŁEŚ SIĘ
          • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 13:44
            Co Ty możesz wiedzieć najlepiej jest twiedzić że sie Ktoś nie starał napewno to
            Ty się nie starałaś i dlatego tak sadzisz.
            • ann_mart Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 14:19
              No to teraz widzisz jak to jest.
              A teraz najlepsze:
              Nie jestem samodzielna, choć było blisko, staramy się i może cos wyjdzie!!!!
              A ty się nie starałeś!!!!
              • ann_mart Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 14:21
                Miałam na myśli - widzisz jak to jest gdy ci ktos pieprzy głupoty - jak ty nam
        • lady_safira Re: biedaczek 18.08.04, 12:50
          Griffonku jakis ty biedny.........
        • dom_ognisko Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 12:59
          Wiem , ze to trudno zrozumiec.
          Radze psychoterapie...
          Ale ONA ma prawo NIE CHCIEC....

          Uwierz dla wielu z nas ta prawda tez nie byla taka oczywista. Ale jest.
          I jesli nie chce- i nie wazne z jakiego powodu i czy kogos tym krzywdzi czy nie
          to NIE CHCE>>.
          I fakt ze bedziesz ja obrazal , pisla jaka jest zla nie zmieni tego..
          Lepiej sie z tym pogudz.
          I Jeszcze jedno- pogudz sie z tym ze na razie JA KOCHASZ!!!!
          I przestan ranic glwonie siebie.

        • serengetti Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 14:16
          "to nie wy widzicie łzy w oczach dziecka które czeka na matkę w swoje urodziny,
          na dzień dziecka, na dzień matki w szkole a ona nawet nie zadzwoni z życzeniami"

          Ależ widzimy! I to częściej, niż byś sobie potrafił wyobrazić...
    • nilka13 Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 13:31
      " napiszecie że nie znam sytuacji że to nie Ciebie mąz zdradza , bije
      > itp to sa tylko skutki zastanówcie sie jaka jest przyczyna takiego
      > postępowania."

      hihi, 2 lata się zastanawiałam. Już wiem- bo on jest chorym i złym człowiekiem.
      Owszem, mogę skleić ten związek. Tylko nie wiem, czy mój grzbiet to wytrzymabig_grin

      griffon, wiem kim jestes w realu!!!
      pozdrowienia-
      Nilka


      • ann_mart Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 13:39
        Kim, Nilka, kim??????
      • pelaga Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 13:39
        nilka13 napisała:

        > griffon, wiem kim jestes w realu!!!

        Nie no Nilka teraz umre z ciekawosci...
      • lady_safira Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 14:09
        skonczonym, kretynem??
        • nilka13 Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 15:03
          wersja pierwsza: drobnym domowym despotą, który rozdzielił dzieci z matka;
          wersja druga: drobnym domowym despotą, którego dzieci już są dorosłe, a żona po
          25 latach udręki rzuciła wszystko w diabli;
          wersja trzecia: moim ojcem, drobnym domowym despotą, którego dzieci nie lubią,
          a który nie moze pogodzić sie z faktem, że nie umie być ojcem i mężem;
          itd...
          a co, też mogę wiedzieć wszystko, no nie?


          PS. wiem już, kto jest "przyjaciułką" griffona...
          • lady_safira Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 15:07
            podobna do niego despotka???
            • nilka13 rzuć okiem na posty 18.08.04, 15:20
              i pomyśl- na kogo postawiłabyś?
              ja mam jeden typwink
          • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 15:24
            Z tego forum znaja mnie 4 osoby ( to wiem na pewno) realnie ale na pewno nie Ty
            nilko13. Despotą nigdy nie byłem ponieważ zawsze uważałem że to kobieta powinna
            rządzić w domu teraz nie wiem czy słusznie. Zreszta to nie jest temat mojego
            postu Twoja wypowiedź tylko utwierdzo mnie w moim przekonaniu co jest przyczyna
            rozwodów.
            Moje przyjaciułki nie zna rzadna z was powiem tylko tyle że ona też swoje od
            życia dostała i mogła by wam wiele wyjaśnić na tym forum. To co zrobiła moja ex
            to nic w porównaniu z tym co zrobił jej były.
            • nilka13 Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 15:29
              czy aby, idąc śladem twojego rozumowania, nie zasłużyła sobie na to? i czemu
              nie ratowała swojego związku? a fuj! jak mozsz się z nia zadawać? to tak
              obrzydliwe, jakbys zadawał się ze mną, na przykładwink
              nilka

              PS oczywiscie, że cie nie znam. chociaz może stryj? on tez tak gada...
              • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 15:45
                Nie powinaś się wypowiadać w sprawach o których nie masz zielonego pojecia. Ja
                natomiast nie bedę Cię wprowadzał w temat poniewaz on mnie bezpiośrednio nie
                dotyczy.
                • nilka13 Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 16:32
                  griffon napisał:

                  > Nie powinaś się wypowiadać w sprawach o których nie masz zielonego pojecia.

                  no właśnie, griffonie: sam doszedłeś do tego, co wszyscy próbowali ci
                  powiedzieć. Nie powinienes wypowiadać się o sprawach, o których nie masz
                  zielonego pojecia.
                  Nilka
                  • chalsia Rany julek, no ale lepiej późno niż wcale (n/txt) 18.08.04, 16:34
    • kruszynka301 Re: Już znam przyczynę rozwodów 18.08.04, 14:19
      griffon napisał:

      > Generalnie przyczyną rozwodów jest brak zdolnosci wybaczenia partnerowi
      > błędów które popełnił. W większości przypadków to kobiety odchodzą od
      > partnerów kiedyś tak nie było kobieta walczyła do końca o utrzymanie rodziny
      > a teraz jak jest kryzys w zwiazku to najlepszym rozwiazaniem jest odejście.

      Wytłumacz mi proszę, dlaczego odejście nie jest najlepszym rozwiązaniem? Bo przyczyny rozwodów są różne - więc twoja teoria może się sprawdzać w niektórych przypadkach.
      Ale dlaczego, skoro pierwszy partner mnie zawiódł, mam się poświęcać??? Dla mnie znalezienie nowego, lepszego, kochającego mnie i moją córę mężczyzny okazało się być idealnym rozwiązaniem. A eks? No cóż, każdy ma takie życie, na jakie zasłużył......
      I nawet jako samotna, w okresie przejściowym pomiędzy mężami, czułam się szczęśliwsza niż z eksem w ostatnim stadium małżeństwa.....

    • delfina6 apel do samodzielnych 18.08.04, 14:53
      poczytajcie sobie dziewuszki Wasze odpowiedzi na post griffona
      i ciekawa jestem czy nie dostrzerzecie tam Waszej nienawisci skierowanej do
      tego osobnika, ktorego zona zachowala sie przeciez bardzo podobnie do
      niejednokrotnie Waszych mezow
      nie rozmumiem o co Wam chodzi, odnosnie jego sytuacji wina obciazacie griffona
      natomiast sprawy waszych rozbitych malzenstw w wuiekszosci oceniacie bardzo
      jednostronnie, jak grifrfon w kategoriach biale - czarne
      • chalsia Re: apel do samodzielnych 18.08.04, 15:19
        Nie poczuwam się ani do jednej ani do drugiej postawy w Twoim poście Delfino.
        Ja po prostu nie rozumiem (i staram sie to jakoś mu wytłumaczyć), jak facet
        będący w sytuacji Griffona NIE POTRAFI zrozumieć, że jest w dokładnie takiej
        samej sytuacji jak bardzo dużo kobiet tutaj - tzn. porzucona/ny przez
        współmałżonka/kę, pozostawiony/na z dziećmi i co gorsza rodzic, który odszedł
        nie kontaktuje się z dziecmi.
        I wali teksty przeciwko kobietom w ogóle potwornie generalizując.

        Pozdrawiam,
        Chalsia
    • leeya Do Griffona... 18.08.04, 19:41
      Plujesz jadem rowno i namietnie nie patrzac na nasze historie. Generalizujesz,
      a jednoczesnie bronisz swojej przyjaciolki... Dlatego, ze ja znasz, znasz jej
      historie?? A skad wiesz, czy to nie jest tylko jej wersja.. Dokladnie, tak jak
      nasze tu przedstawiane.

      Mowisz, ze nie walczylysmy do konca... Cholera. To moze ja powinnam przyjac do
      wiadomosci, ze moj eks nie potrafi trzymac spodni na dupie i zaakceptowac to?
      Wybaczylam 3 razy, a moze ten czwarty raz powinnam byla tez wybaczyc?? Griffon,
      ja dalam mu wolna reke, to on odszedl. Powinnam zrobic to rok wczesniej, kiedy
      przez niego i jego wtedy aktualna kochanke poronilam. Ale wybaczylam. Walczylam
      wydaje mi sie do konca. Wytrzymywalam ponizenie, upodlenie jakie mi fundowal co
      dzien. A teraz sie ciesze, ze poszedl sobie w diably. Bo czasem lepiej zeby
      dziecko mialo tylko jednego rodzica..

      Powiem szczerze, tniesz slowami jak nozem nie patrzac gdzie zadajesz te ciosy.
      Mnie zraniles. Zabolalo mnie to, co napisales. Dlatego uwazaj ze slowami, z
      ocenami, bo mozesz zrobic krzywde.. Ja to, co tu napisales przezyje, ale... po
      prostu uwazaj. A przynajmniej 3 razy sie zastanow.

      Tak sie zastanawiam, czy na prawde nie mozecie sobie zalozyc forum samotnych
      ojcow..? Tam przynajmniej bys mial towarzystwo do plucia jadem na kobiety.
      • griffon Re: Do Griffona... 18.08.04, 19:54
        Nie bierz tego do siebie napisałem ten post po wpływem postu aruby która
        opisała swoja historie. Prawie wszystkie Panie radziły jej aby nie dała szansy
        mężowi. Znacie moje zdanie zawsze stałem na stanowisku że mąłżeństwo należy
        ratować wszelkimi sposobami ale masz rację czasami się nie da. Jak słyszę jak
        postępują niektórzy faceci to sam bym z miłą chęcią takiego jegomościa utłuk.
        Niestety niektórzy nie są ludźmi tylko zwykłymi zwierzakami ludzie mają
        sumienie, a oni nie.
        • michiko Re: Do Griffona... 18.08.04, 20:01
          griffon nie sil się na elokwencję. jak jesteś taki mądry to biegniej kup kwiaty
          i do ex. moze jeszcze co posklejacie.
          Nie znosze takich samców co wszystko wiedza najlepiej i daja rady każdemuy ale
          swojego podwórka nie widza. Idz na forum samotnych tatuśków. tam jest dla
          ciebie odpowiednie towarzystwo . dno i metr mułu
          • griffon Re: Do Griffona... 18.08.04, 20:07
            Kwiaty już jej kupowałem teraz niestety mimo szczerych chęci jest to niemożliwe
            poniewaz nie wiem gdzie i z kim przebywa nawet nie mam nr telefonu. A ona nie
            odzywa sie już dłóższy czas
            • iziula1 Re: Do Griffona... 18.08.04, 20:14
              Powiem krótko( z pewnością posądzą mnie,że solidaryzuje sięz Toba lub Cię lubie)
              po co wdajesz się w dyskusje z kimś kto Cię prowokuje do tego typu rozmów?
              Zacznij rozpoznawac "przygodnych pieniaczy netowych" od stałych bywalców tego
              forum.
              Nie zgadzam się z toba w wielu kwestiach(nie ja jedna) ale uważam że
              powinienes odpuścić sobie tą dyskusje. Chyba,że ty tez lubisz pieniactwo.A
              Michiko,Lady_Safira itp. narzucają niski poziom dyskusji na tym forum.A
              szkoda.Zajrzyj w wyszukiwarkę-przekonasz się!
              • michiko Re: iziula1 18.08.04, 20:21
                iziula proponuję zebyś zaczeła mieć swoje zdanie.. i twardo go broń. zobaczymy
                co o tobie powiedza
                pozdrawiam
            • michiko Re: Do Griffona... 18.08.04, 20:15
              i dobrze ze nie wiesz ma kobieta święty spokoj od takiego palanta jak ty
        • leeya Re: Do Griffona... 18.08.04, 20:25
          Widzisz Griffon, ja tez sie wypowiadalam w tym poscie..
    • kaprysia Re: Już znam przyczynę rozwodów 19.08.04, 15:15
      griffon napisał:

      napiszecie że nie znam sytuacji że to nie Ciebie mąz zdradza , bije
      > itp to sa tylko skutki zastanówcie sie jaka jest przyczyna takiego
      > postępowania

      a jaka wg ciebie jest przyczyna, ze mąż bije żonę? Zapewne sama jest sobie
      winna, hm? Bo zupy robi za słone...

      Co za dureń!
    • jadeit Re: Już znam przyczynę rozwodów 20.08.04, 12:21
      a ja walczę, staram się wybaczyc, choć nie umiem, bo boli, bo kocham, bo wierzę
      w nas. Wczoraj prawie go błagałam, zeby dał nam szansę, ze zrobię wszystko,
      bysmy byli razem. Po namyśle zgodził się, dostałam listę w czym mam się
      zmienić, bo on zmieniać się nie będzie. Jak chcę zeby był ze mną to muszę się
      duzo postarać itp. Schowałam swoja godność, dumę do kieszeni i walczę, choć to
      on spotykał się z "przyjaciułką". I wszyscy mi radzą wywal go, zacznij żyć sama.
      • lady_safira Re: Już znam przyczynę rozwodów 20.08.04, 12:25
        wywal go po jaka cholere chcesz cierpiec no chyba ze lubisz jak ktos cie poniża
        i zneca sie nad toba
      • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 20.08.04, 15:04
        Schowałam swoja godność, dumę do kieszeni i walczę,
        U mnie było tak samo pomimo że to ona odeszła do kochanka to ja ja prosiłem aby
        wróciła Nie wiem dlaczego tam mi zależy na niej pomimo zła jakie zrobiła mnie i
        dziecią. Powiem szczerze ze jak zeschce wrócić to ja przyjmę z otwartymi rekoma
        jenak miłość jest ślepa
        Pozdrawiam Marek
        • lady_safira Re: Już znam przyczynę rozwodów 20.08.04, 15:16
          a co na to przyjaciólka porzucisz ja jak zuzyta rzecz?? a fe...........
          • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 20.08.04, 15:45
            lady_safira napisała:

            > a co na to przyjaciólka porzucisz ja jak zuzyta rzecz?? a fe...........

            Roztaliśmy sie i własnie to ze ja nadal kocham żone było przyczyną
            • lady_safira Re: Już znam przyczynę rozwodów 20.08.04, 15:50
              ciekawe kidy o ile mnie pamiec nie myli to nie dalej jak 3 dni temu pisałes ze
              masz przyjaciułke... zastanawiajac jak szybko sie rozstaliście
              • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 20.08.04, 16:12
                2 dni temu Sprawy miedzy nami zaszły juz tak daleko że trzeba było podjac
                decyzje albo zamieszkac razem albo sie roztac to juz trochę trwało. To ona
                podjeła decyzje o roztaniu i ja to muszę uszanować. Zbyd wiele zawdzięczam tej
                kobiecie i za bardzo ja szanuje abym mógł ja okłamać. Problem jest we mnie i
                ona go dostrzegła najpierw sam muszę się uporać z uczuciem do zony a dopiero
                mogę mogę rozpoczynać nowy zwiazek, nie chce nikogo zranić.
                • lady_safira to jednak nie anioł 20.08.04, 16:57
                  zona odeszła przyjaciułka tez ... cos faktycznie z toba nie tak...terapia??
    • bei Mój Drogi:):) 20.08.04, 17:57
      Mój związek- to 10 lat wybaczania .....jemusmilesmile...później siedem lat seperacji-
      i czekania na niego- aż dorośnie...potrafiłam wytłumaczyc każdy jego
      błąd.....Przestałam wierzyć....Spotkałam kogoś.....po dwóch latach zdecydowałam
      poniesć sie uczuciu...od roku pól roku jestem w nowym związku.....SZCZESLIWA-
      jak nigdy...
      Mój mąż chwali sie- że miał skarb- od 11 lat nie płaci grosza na dzieci....a ja
      ciagle dbam o to- by synowie o nim pamiętali, aby mieli dobre kontakty z tatą-
      opłacam podróze...daje na prezenciki dla taty.....opłacam rozmowy telefoniczne
      z tatą... czekałam długo.......teraz powiem- że wystarczająco- bo gdybym
      czekała krócej- nie miałabym teraz u boku swojego Anioła.....
      Pozdrawiamsmile
      życzę- byś ułożył sobie życie by być równie szcześliwy...może to los tak chce-
      byś spotkał kogoś- kto pomoże ci swtorzyc szcześliwą RODZINĘsmile
      • griffon Re: Mój Drogi:):) 20.08.04, 23:22
        Może i nie anioł może wredny i podły ale ......
        Dzisiaj pogodziłem się z żona, obydwoje doszliśmi do wniosku że popełnilismy
        wiele błedów i nawzajem sie przeprosilismy. Teraz przed nami bardzo ciężka i
        długa droga aby odbudować to co zniszczylismy. Wierzę ze miłośc zwycięży
        Pozdrawiam serdecznie i życze wszystkim Paniom szczęscia i pamietajcie uczucie
        to potężna siła która potrafi wszystko niemozliwe staje sie możliwym.
        Marek
        P.S.
        Zdania nie zmieniam rozwód to ucieczka trzeba walczyć walczyc walczyc i jeszcze
        raz walczyc o rodzinę bo to jest świeta rzecz
        • griffon Re:zgoda 21.08.04, 08:26
          Zapomniałem dodać w poprzednim wątku
          Na tym forum wielokrotnie ublżałem żonie nie powinienem tego robic poniewaz
          jest ona matka moich dzieci ( pomimo że nie zawsze tak sie zachowywała)Obrażjąc
          ją posrednio ubliżałem sobie i dziecią.Pozdrawiam Marek
          P.S.
          Na temat tesciowej zdania nie zmieniam jej miesce jest w ............
          • eq Re:zgoda 21.08.04, 08:33
            W takim razie grauluję i życze aby ten stan trwał jak najdłuższej, a może
            wiecznie ( dla synów ), pozdrawiam
            • griffon Re:zgoda 21.08.04, 08:47
              Dziękuje ja na pewno zrobie wszystko aby nasze dzieci miały i mame i tatę.
              Najwazniejsze ze jest wola obydwu sron i nic juz nie stoi na przeszkodzie
              abysmy byli znowu razem. Potrzebujemy trochę czasu aby przełamac nieufnośc
              wobec siebie ale musi sie udać.
    • mamawiktora Re: Już znam przyczynę rozwodów 21.08.04, 10:05
      zal mi ciebie griffon!!
      a wiesz czemu? bo przemawia przez ciebie zlosc ze ni dano ci szansy, a napewno nie dano???
      ja mojemu mezowi trabie co chwila jakie sa moje oczekiwania, ze marze o troskliwym czulym mezu, po szesciu latach walki jak tygrysica o normalne zycie mam dosc. uwazasz ze to z mojej strony wygodnictwo. Nie moj drogi to moja walka o godne zycie, zycie w szacunku. ja w tej chwili nie moge patrzec na siebie bo sama mam wstret za to ze tak sie przed nim ponizalam, upokarzalam, wybaczalam, a on zamiast zrozumiec ze przegina pozwala sobie na coraz wiecej. Nie osadzaj dziewczyn, one pisza o odejsciu bo to jest juz ostateczne starcie, po wielu probach ratowania chorego zwiazku. nikt tu nie bedzie pisal o ratowaniu, za duzo tu cierpienia i desperacji, Wiec wiecej pokory. Mniej zlosci do nas kobiet za to ze walczymy o swoje zycie i zycie naszych dzieci.
      • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 21.08.04, 14:53
        Nikogo nie mam zamiaru osadzać ani potępiać ja po prostu przedstawiłem swój
        punkt widzenia tak ja to własnie odbieram. Swoje poglady wprowadzam w czyn,
        dzisiaj żona mi powiedziała ze chciała by abysmy znowu byli rodziną tylko boi
        się że jej będę wypominał jej zdradę. Schowałem swoja męska dume w kieszeń i
        powiedziałem jej ze nie ma sie czego obawiac poniewaz miłośc jest silniejsza od
        złosci i nienawiści. Stało na tym że w poniedziałek jedziemy do Sądu wycowac
        pozew rozwodowy.Zaczynamy pomału przygotowywać dzieci do tego że znowu będziemy
        rodziną i niedługim czasie zamieszkamy znowu razem wszystko na spokojnie i
        pomalutku.Mój przykład jest potwierdzeniem mojej teorij że warto walczyc o
        utrzymanie rodziny za wszelka cenę, ja tak własnie robiłem i są tego efekty.
        P.S.
        Wielkie ukłony dla Pana Marka z Wawy którego spotkałem na zlocie w Łebieniu,
        miał Pan racje to ja sie myliłem tylko dlatego że to zrozumiałem moja rodzina
        zaczyna sie odbudowywać
        • chalsia Re: Już znam przyczynę rozwodów 21.08.04, 17:19
          No to powodzenia Griffonie.

          Pozdrawiam,
          Chalsia
          • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 21.08.04, 21:45
            Nie dziękuje aby nie zapeszyc ale wierzę że nam sie uda. Żona jak juz
            wielokrotnie pisałem jest jedyna prawdziwa miłoscia mojego życia a Kto raz
            kocha szczerze drugi raz kochać nie umie
            • aruba3 Re: Już znam przyczynę rozwodów 23.08.04, 11:04
              Griffonie powodzenia Ci życze, ja tez podjęłam probe ratowania swojego
              małżeństwa i powoli, powoli moze sie uda, ba ja wiem że musi sie udac. Oboje
              tego chcemy, mąż zrozumiał ile traci i teraz ciężko pracuje nad tym bym znowu
              ufała mu tak jak kiedyś.
              Jeszcze raz życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki
              • griffon Re: Już znam przyczynę rozwodów 23.08.04, 11:39
                Wiara czyni cuda skoro obydwoje wierzycie że sie uda to tak i się stanie czego
                wam gorąco życzę. Widzę że coraz wiecej ludzi zaczyna doceniać rodzinę to
                znaczy że świat zmirza ku lepszemu
                • bei Powodzenia.... 26.08.04, 13:14
                  jestes świetnym mężem...partnerem na dobre i na złe...i super Tatą.....życzę
                  Tobie i twoim bliskim szybkiego najlepszegosmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka