kini_m
03.07.05, 23:33
Trochę śmiesznie było.
Miał być kurator - nie dotarł.
Dałem córce lizaka - exia się do niego przyssała.
Po zabawie zaprosiłem na pizzę: ja:"Co sobie życzysz do picia?" exia:"Nie,
ja nic nie chcę pić, tylko zjem" - po czym przyssała się do mojej szklanki.
Na rozprawach się złościła - tutaj miła, zabawna, spontaniczna.
Ogólnie było zabawnie, wesoło, pogaduchy (o diecie, zapaleniu spojówek które
niedawno miała exia, itp.)
Nawet napisaliśmy wspólne pismo do sądu ze skargą, że się kurator nie pojawił.
Tylko czemu gdy zjawia się publika (uczestniczki na forum, sędzia na sali
rozpraw) - to nagle zaczna grać całkiem inną obcą osobę, z agresywnymi
zarzutami że jest bita i poniżana? Czy to pod publikę, aby wszyscy wokół
uwierzyli że to ona jest ta biedna? Czy o co innego chodzi?
PS: Córka oczywiście chciała się jak najwięcej ze mną bawić. Gdy matka
zaczęła się żegnać, to córka zaczęła wymyślać że chce ze mną zostać abyśmy
się razem opalali. Jak wiele jeszcze córka musi wymyślać pretekstów aby jej
najważniejsza potrzeba przebiła się do uszu matki?