Dodaj do ulubionych

Odwiedziny po 5 miesiącach niewidzenia.

03.07.05, 23:33
Trochę śmiesznie było.
Miał być kurator - nie dotarł.
Dałem córce lizaka - exia się do niego przyssała.
Po zabawie zaprosiłem na pizzę: ja:"Co sobie życzysz do picia?" exia:"Nie,
ja nic nie chcę pić, tylko zjem" - po czym przyssała się do mojej szklanki.
Na rozprawach się złościła - tutaj miła, zabawna, spontaniczna.
Ogólnie było zabawnie, wesoło, pogaduchy (o diecie, zapaleniu spojówek które
niedawno miała exia, itp.)
Nawet napisaliśmy wspólne pismo do sądu ze skargą, że się kurator nie pojawił.
Tylko czemu gdy zjawia się publika (uczestniczki na forum, sędzia na sali
rozpraw) - to nagle zaczna grać całkiem inną obcą osobę, z agresywnymi
zarzutami że jest bita i poniżana? Czy to pod publikę, aby wszyscy wokół
uwierzyli że to ona jest ta biedna? Czy o co innego chodzi?

PS: Córka oczywiście chciała się jak najwięcej ze mną bawić. Gdy matka
zaczęła się żegnać, to córka zaczęła wymyślać że chce ze mną zostać abyśmy
się razem opalali. Jak wiele jeszcze córka musi wymyślać pretekstów aby jej
najważniejsza potrzeba przebiła się do uszu matki?
Obserwuj wątek
    • asca25 Re: Odwiedziny po 5 miesiącach niewidzenia. 04.07.05, 11:42
      Oby więcej takich spotkań... smile)) Cieszę się, że jakoś się "udało" - TAK
      POWINNO BYĆ!!!
      Też bym chciała, żeby mój chciał się widzieć z dzieckiem i żeby tak było...

      Może ona ma jakiś żal do Ciebie (nie znam Twojej historii) i daltego przy
      świadkach tak się zachowuje? Mogłeś się jej po prostu zapytać...
    • kotka.na.dachu Re: Odwiedziny po 5 miesiącach niewidzenia. 04.07.05, 13:44
      Cóż, kobieta daje kopa przy kimś, abyś poczuł jak ją bolało to co jej kiedyś
      zrobiłeś. (Nie uwierzę, że byłeś święty)
      Ponieważ jednak już jej przeszło, to sam na sam zachowuje się normalnie.
      Zresztą trodno jest mi kogoś oceniać nie znając go.

      Cieszę się, że córcia była szczęśliwa na spotkaniu. Tak powinno być zawsze, nie
      tylko po przekupieniu Mc Donaldem tudzież innymi lokalami.
      • kini_m Re: Odwiedziny po 5 miesiącach niewidzenia. 04.07.05, 18:48
        > Może ona ma jakiś żal do Ciebie (nie znam Twojej historii) i daltego
        > przy świadkach tak się zachowuje? Mogłeś się jej po prostu zapytać...
        Wszelkie moje zapytania (na inne różniące nas sprawy także) kończą się
        odpowiedzią typu: "Jak się nie domyślasz to i tak nie zrozumiesz, więc nie mam
        ci po co mówić"itp, itd. Dlatego też odwołuję się z pytaniem do osób trzecich.

        > Tak powinno być zawsze, nie
        > tylko po przekupieniu Mc Donaldem tudzież innymi lokalami.
        No ja nie cierpię przekupywania. Zachowania którego nie cierpię w rodzinie
        exi: - zawsze w odwiedziny trzeba mieć zabawkę, aż nawet kiedyś po rozstaniu
        córka wypaliła do mnie tekst gdy przyszłem: "A gdzie masz dla mnie zabawkę?"
        Do kawiarni (pizzerni, itp) lubimy chodzić z jednego względu: jeśli jest tam
        jakaś muzyka np. z radia - to nieraz razem sobie wtedy tańczymy (taka
        dyskoteka). Jak zaczniemy, to córka wtedy nie da mi już spocząć. I to jest
        najlepsze.
        • kotka.na.dachu Re: Odwiedziny po 5 miesiącach niewidzenia. 05.07.05, 08:53
          Jedyne co mi przychodzi do głowy, to że jej dokopałeś w przeszłości i ona
          odpowiada tym samym.
          Jeśli faktycznie jesteś teraz już taki opanowany i nie masz ochoty jej
          skrzywdzić, to zapewne i ona da spokój. Poczekaj i uzbrój się w cierpliwość.

          Agresja rodzi agresję, więc z niej radzę rezygnować.
          • asca25 Re: Odwiedziny po 5 miesiącach niewidzenia. 05.07.05, 09:04
            "Jak się nie domyślasz, to i tak nie zrozumiesz..." - cholera, ja też tak
            mówię.... a potem żałuję, że nie powiedziałam szczerze co mi leży na sercu...
            • kini_m dzieki za trop; ... i do mojej (b.) Pani 05.07.05, 11:01
              > Cóż, kobieta daje kopa przy kimś, abyś poczuł jak ją bolało to co jej kiedyś
              > zrobiłeś. (Nie uwierzę, że byłeś święty).
              Dzięki za podsunięcie tego tropu. To jest istotna myśl, bo zazwyczaj człowiek
              zadaje sobie pytanie:
              "Co ja takiego złego zrobiłem?"
              I nie znajduje odpowiedzi, bo:
              a) trudno uwierzyć że związek rozpada się o nieumyte na czas naczynia;
              b) ta druga strona często wypomina różne rzeczy, ale tę właściwą która ją
              najbardziej boli okrywa zbyt często milczeniem (i oczekuje aby ten pierwszy sam
              się domyślił) i obudowuje innymi problemami;
              Natomiast kwestia:
              "Co ja takiego złego zrobiłem?"
              w stosunku do:
              "Co ją zabolało?"
              te dwa spojrzenia mają gdzie indziej przyłożony "środek ciężkości" - nie są
              całkiem równoważne. Dlatego nie tyle należy szukać problemu w tym - co ja
              uważam za swoje błędy, ale właśnie w odbiorze drugiej strony. To nie jest
              łatwe, bo trzeba myśleć nie własnym tokiem myślenia.

              Puentując: po podsunięciu tropu, wśród najróżniejszych jej zarzutów do mnie,
              chyba zaczynam dostrzegać który był tym dla niej czułym punktem. Szkoda że ona
              nie umiała jeszcze o tym rozmawiać. (I nie wiązało się to z żadną przemocą ani
              agresją, przynajmniej z mojej strony).
              I teraz zaczyna mi się rozwiązywać zagadka - dlaczego akurat w pewnym
              konkretnym momencie zaczęła się nakręcać spirala niedobrych rzeczy, i inne
              niepowiązane dotychczas dla mnie jej zachowania. (Nawet w jej wczorajszej
              relacji widać ślad tego problemu.)

              Niemniej mam smutne poczucie - że nawet jeśli nieudolnie szukałem tych
              problemów, ich rozwiązywania, to pozostawałem w tym poszukiwaniu samotny
              podczas wspólnego życia. Ona też chciała dawać, ale odnoszę wrażenie że nie
              interesowało jej poznawanie.
              Nimi, już chyba wiem gdzie utknęliśmy - szkoda tylko że tę kwestię obudowałaś
              wszystkimi innymi problemami, że ta kwestia napędzała inne nasze różnice, że
              tej jednej kwestii nie rozstrzygnęliśmy (OBUSTRONNIE-ze zrozumieniem potrzeb
              obojga stron). Jeśli dobrze się domyślam o co chodzi...
              Chyba wiem co było dla Ciebie najwiekszym ukłuciem.
              Sygnalizowałaś tę kwestię.
              Ale wskutek niecierpliwości rozbudowałaś jeszcze tyle innych problemów, że w
              tej całej mozaice już trudno było się połapać, który jest tym właściwym na
              którym należy się skupić.
              .... no i zbyt mało było rozmowy, tej rozmowy na właściwy temat.
              Ja jestem gotów, teraz odpowiedź leży po Twojej stronie.
              (pamiętaj tylko że mi nie będzie łatwo, bo do bezgrzesznych Ty też nie należysz)
    • scania81 mój ex po 5mc-ach 06.07.05, 13:13
      przyszedł na 15 minut, popatrzył po moim nowym mieszkaniu, zdążył Wiktorii
      popsuć rowerek i już musiał lecieć, bo koleżanka czeka.... Facet 30 lat...
      Chciałabym mieć takiego ex jakim ty jesteśsmile
      kurde zaczynam bredzić.... to te upałysmile
      • aggtt Re: mój ex po 5mc-ach 10.07.05, 11:47
        oj, Irenka... znasz tylko jego wersje...
        • scania81 możesz się rozpisać? jak to jego wersję?! 10.07.05, 20:08

          • leeya Re: możesz się rozpisać? jak to jego wersję?! 10.07.05, 20:29
            Nimi to w realu matka dziecka Kiniego.

            Leeya
            • aggtt Re: możesz się rozpisać? jak to jego wersję?! 10.07.05, 21:10
              nooo, tylko wersje wydarzeń ze strony Kiniego w tym wątku... a popatrz co pisze
              Nimi (Asia)...
              • kini_m Re: możesz się rozpisać? jak to jego wersję?! 12.07.05, 01:37
                Cóż, drogie Leeya i Aggtt... jesli juz włączyłyście się to śpiesze Wam z
                odpowiedzią:
                - akurat w kwesti tytułowej nasze (ja + b. Pani) relacje nie są sprzeczne;
                - ale b. Pani znowu wypaczyła (i pokłamała) sytuacje:
                a) córke w sliskiej fontannie trzymałem cały czas za rękę (kłamstwo Pani)
                b) nie rozebrałem córki do naga w parku (mokrą koszulkę zdjęła jej matka,
                majtki córka sama zdjęła przy nas, zarówno bez sprzeciwu matki) (kłamstwo Pani)
                c) w fontanie poza naszą córka było tylko jezcze 1 dziecko, które mniej sie
                bawiło - porównwnie o chlapaniu które czyni b.Pani jest tam nienormalne w
                intencji (wypaczenie Pani)
                d) wylizanie buzi dziecku wprowadziła właśnie b. Pani, więc czemu teraz to
                krytykuje (wypaczenie Pani)
                e) w bardzo małej pizzeri gdzie byliśmy razem była tylko jedna toaleta -
                wypominanie tutaj że córka jest przyzwyczajona do damskiej toalety jest
                śmiesznością (wypaczenie Pani)
                f) cytat Pani:
                >poszła do kibelka z
                >tatą, który zaprowadził ją do męskiej, córka zaczęła mu tłumaczyć że ona może
                >do tej dla pań. Ojciec do mnie: Co ty ją przeciwko mnie nastawiłaś, jak możesz
                >ją uczyć takich chorych rzeczy, jesteś ........... (tu przymiotniki nie
                >pamiętam jakie, coś o nieodpowiedzialności, że jestem złą matką itp.)
                Wobec poprzedniego sprostowania jest wymyślony od początku do końca.

                Leeya, Aggtt - nie czynię tego z radością, ale jeśli już inicjujecie to
                odpowiadam na Waszą sugestię o faktach.
                Ostatnie ze sprostowań ujawnia u mojej b. Pani bardzo poważny problem z
                rozróżnianiem tym co jest rzeczywistościa a co nią nie jest.
                Jeśli ominiecie porównywanie, ja tez nie będę omijał sprostowania b. Pani, co
                nie jest przyjemnością takie obnażanie prawdy uczestniczce forum.
                Ja naprawdę nie lubię demaskować jej problemów wraz z wytykaniem.
                Eh,... znowu wbrew chęciom zrobiłyście pod górkę mojej b. Pani.
                Na spotkaniu było nawet fajnie, i niech tak pozostanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka