Dodaj do ulubionych

Moja matka mną manipuluje...

24.10.05, 00:04
Zdałam sobie z tego sprawe własnie dziś..Wpływa na to co robię, wtrąca sie w
wychowanie syna, usiłuje mnie utwierdzić w przekonaniu ze wszystko robię zle,
ze jestem złą matką bo np. wrocilam z malym do domu po 20 !!! Kłóci sie o
każdą błachą rzecz i niepozwala mi rozwinąć skrzydeł ani decydować o swoim
życiu i wychowywać syna tak jak chce. Nie wspomne juz o tym ze krytykuje
mojego obecnego partnera nawet mi powiedziala ze ja juz w takiej sytuacji nie
powinnam mieć męza ani wiecej dzieci..A mam dopiero 24 latka I męża jeszcze
nie mialam... A co najgorsze widze ze sie jej poddaje.. niewiem chyba niemam
juz sily walczyć..albo wierze w to co mi mówi...zresztą kazda moja próba
walki o swoje prawa kwitowana jest haslem ze jestem bezczelna a powinnam być
jej wdzieczna ze pomogła mi jak sie rozstalam z exem i opiekowała sie przez 2
lata moim dzieckiem... I ze jak nie bede jej sluchac to sobie zniszcze zycie
do końca i syn mnie kiedyś zostawi i odejdzie do swojego ojca... To jest
takie wjezdzanie na psyche...czuje ze jej zdanie jest dla mnie tak ważne ze
nie potrafie z tego wyjsc...Pomóżcie mi Pogadajcie ze mną Prosze Juz jeden
związek sie przez nią rozpadl bo ciągle sie wtrącała krytykowała teraz powoli
rozsypuje sie drugi...z kimś kto pokochał mnie i synka..
Obserwuj wątek
    • anetina Re: Moja matka mną manipuluje... 24.10.05, 07:31
      mam to samo w domu
      jestem wdzięczna oczywiście za pomoc w wychowaniu dziecka
      ale taka gadanina jest wredna
      w takich momentach udaję, że nie słucham
      albo mówię, że to moja sprawa i wychodzę do innego pokoju
      czasami to skutkuje
      • scania81 Re: Moja matka mną manipuluje... 24.10.05, 08:57
        ale na dłuższą metę jest nie do zniesienia, prawda?
        ja tak nie miałam, ale znam kilka takich przypadków...
        pomaga jedynie separacja...
        bo każda babcia kocha wnuki i swe dzieci ale jesli widzi ich raz na tydzień to
        kocha ich intensywniej niz kiedy musi z nimi przebywać na co dzień...

        oczywiście sa wyjatki, ale to tylko dla potwierdzeia reguływink i nie dotyczy
        tylko -babcie-wnuki, ale w ogóle kontaktów międzyludzkich...
        • pumaxl Re: Moja matka mną manipuluje... 24.10.05, 09:14
          Wydaje mi się , że Twoja mama ma tylko obawy by nie skończyło się tak jak
          poprzednio , ale Ty masz prawo do szczęścia i do tego by być kiedyś z kimś kto
          kocha Ciebie i dziecko .Nie wiem czy mieszkasz z mamą , czy też osobno .Ale nie
          pozwól by to zniszczyła , porozmawiaj z nią spokojnie i wytłumacz jej całą
          sytuację . wierzę ,że uda Ci się stworzyć szczęśliwą rodzinę ,ja jestem w
          podobnej sytuacji ,mieszkam znów z rodzicami ale moja rodzina chce bym kiedyś
          miała normalny dom i bym była szczęśliwa ze swoim nowym partnerem . Moja mama
          mówi ,że nikt nie jest wieczny i chce bym miała kogoś zwłaszcza gdy jej już nie
          będzie. Pozdrawiam
    • andzelina1 Re: Moja matka mną manipuluje... 24.10.05, 09:16
      ja mam tak z ojcem.pracuje co drugi dzień i siedzi z moim dzieckiem.jestem od
      tej pomocy uzależniona.dobija mnie to ze lekcewazy moje prośby dotyczące
      wychowania mojej corki.przytakuje i robi swoje albo agresywnie mnie atakuje że
      źle robie.mam go dosyc.chcialabym sie odciac ale nie moge.wyprowadzilam sie ale
      to niewiele dało bo ciagle sie widujemy.
    • lakie Re: Moja matka mną manipuluje... 24.10.05, 12:59
      no to ja mam to samo. Niby juz konkretnie mi nie wytyka co robię żle ale umie dać do zrozumienia, ogólnie traktuje mnie jakbym miała lat 15 i nie potrafila sie zaopiekowac własnym dzieckiem, jedyną właściwą opieką nad dzieckiem jest jej opieka indifferent w sumie mieszkam z córeczką u rodziców dopiero 3 miesiace (wczesniej też pomieszkiwałam jak miałam problemy z meżem), a jak nie mieszkałam u nich to i tak mieli wgląd w moje życie bo mieszkaliśmy u mojej babci w domku jednorodzinnym gdzie moi rodzice byli gośćmi codziennie. Wiadomo jak jest dziś z własnym mieszkaniem a raczej jego brakiem sad
      Dochodzę do wniosku ze moje nieporozumienia i kłótnie z mężem w co najmniej 50% były przez taką własnie sytuację. Wiem ze rodzice jedni czy drudzy potrafią nawet nie za bardzo sobie zdajac sprawę rozwalić zwiazek. Nie wiem co Ci poradzić bo sama sobie powinnam nadal dac jakąś dobrą radę. Ale pozdrawiam smile Sorry, sama sie wygadałam zamiast pomóc wink

      Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
      • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 24.10.05, 15:06
        Lakie a może spróbuj naprawić swój związek - szkoda go zniszczyć przez
        rodziców..Ja doszłam do takiego wniosku za późno i żałuje, dopiero teraz widze
        ze dopóki będe psychicznie uzalezniona od matki to każdy mój związek bedzie sie
        rozpadał...Teraz wiem że jednak w życiu trzeba patrzeć TYLKO na siebie i swoją
        rodzinkę...A juz nie na rodziców. Wiem to choćby po tym że niekiedy gdy właśnie
        bardzo potrzebowałam pomocy matki to była w stanie mi powiedzieć że dla niej
        najważniejszy jest mąż czyli mój ojciec i włąśnie idzie z nim na działke a ja
        mam sobie sama radzić skoro nie umiałam stworzyć też sobie takiej rodziny jaką
        ma ona...
        • lakie Re: Moja matka mną manipuluje... 24.10.05, 15:29
          Wiesz, ja już o tym tu nie pisałam ale... za najdalej 2 tygodnie własnie sie wynoszę od rodziców bo się dogadałam z mężem, jakos bedziemy próbować żyć razem, właśnie jestem w trakcie wynajmowania mieszkania, powiedziałam ze nie bedzie żadnego mieszkania z jakąkolwiek rodziną bo tak się jednak nie da, mimo ze mieszkaliśmy u babci to i tak rodzice byli tu non stop, teraz nie będą mogli tak robić smile Ale dziękiz a radę smile

          Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
          • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 24.10.05, 15:36
            ciesze sie wieszsmile)) Przynajmniej Ty nie pozwól sobą manipulować i walcz o
            swoje o to co kochasz i o to co jest dla Ciebie najważniejsze. Życzę Ci z
            całego serca wszystkiego naj naj - Tobie i Wam Polecam ten temat
            f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=2206032&start=0 Warto czytać książki -
            pozwalają wiele zrozumieć...Pozdrawiam cieplutko i trzymam kciukasy za Was!!!
            • lakie Re: Moja matka mną manipuluje... 24.10.05, 20:13
              Na prawdę dzięki smile Zrobię wszystko żeby było dobrze, mam nadzieję ze mąż też. Wierzę że jak już znaleźliśmy lokum z dala od rodziców to połowa problemów się rozwiąże smile

              Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
    • stjopka Re: Moja matka mną manipuluje... 24.10.05, 16:50
      prawie wszystkie matki sa takie same... brak mi słów - one myslą że robia
      dobrze- ja sie wyprowadziłam i wszytko się zmieniło - tylko że wyprowadziłam
      się dość daleko- bo by przychodziła i mnie nekała-niewidziałam się z nia już
      ponad 5 miesięcy i wcale mi nie jest teskno... a zniszczyć zycie to ona dopiero
      Ci może...
    • pusi06 Re: Moja matka mną manipuluje... 24.10.05, 23:08
      ..i ja znam ten ból....
      ...wiecie pamiętam jak kiedy ś jhako 20 pojechałam do pracy do innego miasta,
      odżyłam i błędów nie popełniałam, a do domu nie tęskniłam, dziwne, ale prawdziwe.
      Matki są dobre o ile się z nimi nie mieszka jak się dojżeje, bo my zawsze
      będziemy dziećmi które trzeba pouczyć podszkolić...., zwłaszcza kobietkę
      • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 25.10.05, 15:20
        A ja z moją mieszkam...sad(( i tak szybko tego nie zmienie..jestem zależna od
        niej...Czy ktoś wie jak sobie psychicznie moge z tym poradzić? Jak uniezależnić
        sie od jej "gadki" psychicznie? Bo wyląduję w wariatkowie zaniedługo...uncertain
        • kini_m Re: Moja matka mną manipuluje... 25.10.05, 17:05
          Dziewczyny, napiszę swoje wnioski od strony faceta któremu teściowa rozbiła
          rodzinę.
          1. Najważniejsze spostrzeżenie: W jaki sposób rozmawiasz o takim toksycznym
          rodzicu z partnerem?
          Nie najważniejszy jest ten toksyczny rodzic, ale Twój sposób wyrażania o nim.
          Musisz z partnerem mówić obszernie o tym co Cię irytuje, wścieka, dusi w tej
          sytuacji. Nie może być tak że dajesz partnerowi to do zrozumienia jedynie
          poprzez wyraz zasmucenia lub skąpą informację że mama/tata Cię znowu
          potraktowała poniżająco. A resztę partner ma domyśleć się sam i odpowiednio
          wiedzieć jak Cię wesprezeć. Jeśli Cię to dołuje to trzeba o tym mówić otwarcie,
          wywalić to z siebie przy partnerze. Jeśli partner ma Ci pomóc, ma być dla
          Ciebie wsparciem (a powinien) to musi dokładnie i głośno wiedzieć co Cię
          wścieka.
          Inaczej będzie to Ciebie dusiło cały czas. Będą narastały stałe napięcia,
          będziesz czuła się pomiędzy pomiędzy młotem a kowadłem. Czyli pomiędzy
          partnerem (który z czasem, będzie jak to w życiu, stawiał jakieś nowe
          oczekiwania partnerskie) a pomiędzy rodzicem (któremu z trudem się
          przeciwstawiasz). Oczekiwania tych dwojga stron będą nieraz w konflikcie ze
          sobą, a Ty jesli GŁOSNO i WYRAŹNIE nie będziesz mówiła o tym konflikcie (zwł
          partnerowi) - to będzie ta kropla która będzie Ciebie drążyła, i żadna osoba
          tego na dłuższą metę nie wytrzyma, aż w końcu w jakiś sposób tego dłużej nie
          wytrzymasz i związek pęknie.
          Tutaj prosty test: ile tej Twojej wykrzyczanej przez Ciebie informacji z tego
          konfliktu dociera do Twojego partnera a ile do Twojego rodzica/ów?
          Ten komu bardziej sie wykrzykujesz z tym czujesz się bardziej związana, do tego
          czujesz większe oczekiwania, od tego oczekujesz większego zrozumienia. (Ja
          uważam że w tym miejscu winien byc patrtner. Może dziwnie to zabrzmi ale jeśli
          któraś tak uważa to: NIE MOŻNA W TEN SPOSÓB OSZCZĘDZAĆ PARTNERA.) [Moje
          doświadczenie - oczywiście domysliwałem się tyle ile tylko umiałem ze skapych
          sygnałów, ale po kilku latach już nie mogąc się dalej domysliwać sam
          wychodziłem cały struty rano do pracy po takim "cichym ranku" i to wnosiło dużo
          niepewności między nas.]
          2. Po drugie: Czy w ogóle informujesz partnera o konfliktach w rodzinie? O
          każdym spięciu, a zwłaszcza na temat Twojego związku i wtrącania się rodzica w
          Twoją wizję Twojej rodziny, Waszych wspólnych problemów?
          Jeśli partner ma Ci pomagać (a powinien, bo na dłuższą metę sama nie dasz rady)
          to musi on mieć bieżącą informację o tym co się dzieje problemowego ze strony
          takiego rodzica.
          Trochę tu się powtarzam, ale to są dwie kwestie: pierwsze - w jaki sposób
          wyrażasz (czy głośno i wyraźnie, a nawet wykrzykujesz problem); drugie - czy w
          ogóle informujesz partnera na bieżąco o problemach.
          [Ja dopiero po rozstaniu dowiedziałem się że teściowa cały czas sączyła jad za
          moimi plecami do mojej pani, oznajmiła to słowami: "A ona zawsze ciebie
          broniła" - tylko że ja nawet nie wiedziałem przed jakimi zarzutami, gdzie,
          kiedy, oczywiście musiało byc wtedy gdy mnie nie było w pobliżu. A ja nawet nie
          wiedziałem że exia jest stawiana między młotem a kowadłem - koniec końców nie
          wytrzymała.]
          3. Po trzecie - skutki: Niestety u części nas gdzieś w podświadomym modelu
          rodziny utrwalają się te wypaczone schematy z którymi dziś na codzień obcujemy
          we własnej rodzinie. To trudne do przyjęcia, ale część z nas za niedługi czas
          zacznie powielać niemal dokładnie to samo co dziś krytykuje u swoich własnych
          rodziców. Same dziewczyny mi tu na forum uświadomiły - "Zanim weźniesz sobie
          żone poznaj jej matkę."
          [U mnie teściowa notorycznie teściowi zarzuca że jest agresywny, mimo że to ona
          jest "heterą" nakręcającą wszystkie konflikty, a on jest pantoflarzem. Dziś
          exia w pozwach o ustalenie kontaktów z córką zarzuca mi podobnie stosowanie
          przemocy, choć nie podaje żadnego przykładu. Jedynie w celu obrony musiałem
          podać konkretne przykłady stosowania przez nią przemocy psychicznej, fizycznej,
          ekonomicznej.]
          Jak tego uniknąć? To zagadka.
          Moja propozycja aby ten zły wzorzec wypchnąć poza siebie, aby tych
          rodziców "wywalić ze swej głowy": Każdy z nas jest buntownikiem, ale
          najważniejsze ABY TA BUNTOWNICZOŚĆ WYSZŁA NA ZEWNĄTRZ, a nie buntować się tylko
          we własnym umyśle. Zostawić problemy rodzica za Twoimi plecami, nawet jeśli
          dzielisz wspólne mieszkanie. Odwrócić się, odseparować się od emocjonalnych
          konfliktów wobec rodziców, od dzicięcego szacunku wobec nich (np. nie dawać się
          wciągać w bezpłodne kłótnie bez końca, jeśli coś takiego widać to
          powiedzieć: "cześć - dalej kłóćcie się beze mnie") - takie odsunięcie się od
          konfliktu to też szacunek, dla siebie, a poprzez siebie dla nich. I odciąć sie
          od rodzinnych urodzin, zjazdów, w którym Twój partner zaczyna być tylko
          dodatkiem do towarzystwa [czułem sie w takich sytuacjach jak zwierzę w zoo,
          chciało mi się wyć - choć exia była w siódmym niebie].
          4. Po czwarte: Ty ich nie zmienisz i nigdy nie zadowolisz, i to nie jest Twoją
          rolą. Ty masz uszczęśliwiać siebie, ewentulnie osobę z którą się zwiążesz. (Na
          tej samej zasadzie nie winniśmy uszczęśliwiać dziecka a jedynie pomagać mu
          poszukiwać jego własnego szczęścia.) Oni mają prawo mieć swoje zdanie i Ty
          winnaś je szanować, a jednocześnie mieć swoje własne zdanie (np."Kochana
          mamusiu, masz całkowitą rację że Macius powinien dziś założyć rękawiczki, ale
          to jest Twoja racja i zachowaj ją dla siebie.")
          Wybaczcie jeśli za krytycznie podszedłem do osoby z mego zycia - ale chciałem
          zauważyć jak ja widzę odcięcie od takich toksycznych rodziców, aby później to
          się nie odbiło na związku z facetem, a takze szacunku do siebie.
          • anulka210 Do kini_m 08.11.05, 16:01
            Wiesz doszłam do wniosku ze jesli chodzi o moje relacja z partnerem to juz sie
            cos zepsuło. Przez to jej ciągłe krytykowanie partnera zmienił sie także i mój
            stosunek do niego. Wspaniałe uczucia które miedzy nami bylo przez 5 miesiecy
            zmieniły sie z mojej strony. Teraz stałam sie ostrożniejsza i oglądająca każde
            jego zachowanie pod lupą. Wkurzam sie o małe rzeczy- pewnie dla innych były by
            nieistotne.Wiem że to jest chore co robie ( bo niszcze swój związek z kimś
            kogo kochałam) ale jakoś nie potrafie przestaćsad(( I nasz związek powoli
            gaśnie. Jest na bieżąco gaszony przez moją matke a teraz niestety też przeze
            mnie. Boję sie - bo matka wmawia mi ze bedzie źle że on mnie zostawi, że jest
            za młody itd...a pozatym dlatego ze swoje przeszlam i jestem teraz ostrożna.
            Przeraża mnie to wszystko. Mam tyle swoich obaw a mama mi jeszcze ich dodaje...
        • lakie Re: Moja matka mną manipuluje... 25.10.05, 21:41
          Ech, moja mama chyba uważa ze te 3 miesiace kiedy z nimi mieszkalam (jeszcze mieszkam) to najlepsze i najspokojniejsze dla mnie miesiace. Przez chwilę się chyba nie zastanowiła że ja mogę się czuć nie tak dobrze. Jak jej to wygarnęłam ostatnio przy okazji to się rozryczała i powiedziała ze nie wiedziala ze mi z nimi tak źle, no paranoja, ja nie mówiłam że źle tylko że nie jest to wizja mojego szczęścia takie mieszkanie z córką i rodzicami, no ale od kiedy się okazało ze mąż jednak wraca a ja się wyprowadzam z jej ukochaną wnuczką to ona juz rozumie wszystko po swojemu. A tak przy okazji to w niedziele będe miała klucze do mieszkanka big_grinbig_grinbig_grin Przepraszam ze się tak cieszę, bo Tobie nie jest wesoło ale nie dam rady sie nie cieszyć big_grin Pozdrawiam.

          Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
          Asia wygląda tak... bi.gazeta.pl/o/a/forum/227/8/227891.jpg
          • iizaa Re: Moja matka mną manipuluje... 26.10.05, 09:41
            Ja dołączę do grona zmanipulowanych. I choc mieszkam sama od ponad dwóch lat
            nic to nie zmienia. Żle wychowuje dziecko, źle układam swoje życie, kurcze nie
            wiem czy cokolwiek robię dobrze. Oczywiście każda uwaga jest "w imię miłości do
            mnie". I ja w to nie wątpię - to na pewno jest miłość, bo to w końcu mama. Ale
            to nie jest zdrowa miłość. Nadopiekuńczość i obrzydliwa potrzeba wiecznej
            kontroli mojego życia. Moja mama do tej pory wie gdzie idę (jeśli już idę) , z
            kim itp. To jest straszne, bo każda z nas jest dorosłą kobietą, ma własne
            dzieci i życie a jaednak czuje się jak przedszkolak.
            Do jednej z przedmówczyń: rozmowa NIC NIE DAJE. Prośbą, grośbą, spokojnie, z
            krzykiem, z płaczem, z tekstem "mamo ale to moje życie". Zupełnie nic. Wtedy
            się okazuje, że jesteś wyrodną córką, niewdzięczną, bo ona dla ciebie
            wszystko , a ty podła tak sie zachowujesz. Pada groźba zerwania wszelkich
            kontaktów itp. I wszysko jest ok, jeśli jest się samowystarczalnym finansowo,
            mieszkaniowo i opiekuńczo (przedszkole tudzież niania). Ale oczywiście tak nie
            jest, bo każda z nas zalezna od matki w jakiś sposób jest. I lezymy. Uszy po
            sobie, z gulą w gardle przepraszasz, choć nie czujesz się winna i w środku cię
            aż szarpie.Ale nie ma wyboru.
            Ja staram się z tego uwolnić i już się nie przejmować. Cięzko, bo taka
            sytuacja "uzaleznia", ale powoli jakoś idzie. Pozadrawiam.
            • asiouek Re: Moja matka mną manipuluje... 26.10.05, 11:34
              Ja znalazłam na to sposóbsmileOd ponad roku moja matka nie wtrąca się w moje
              życie, mimo że mieszkamy razem i częściowo mnie utrzymuje. To że ktoś chce
              manipulować waszym życiem - tego niestety nie można zmienić, ale można nauczyć
              SIEBIE reagować na takie sytuacje w odpowiedni sposób. Bardzo to wymagające i
              praco chłonne ale jest do przeskoczeniasmile)
              • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 26.10.05, 11:47
                Asiouek prosze powiedz mi jak mam, jak powinnam na to reagować...PLIS
                Na przykład wtedy gdy ona bierze telefon dzwoni do babci, albo ciotki i zaczyna
                mnie obgadywać, mnie , mojego partnera, moja opiekę nad dzieckiem, po prostu
                wszystko... I to nie przebierając w słowach... Nawet mnie powyzywa...A później
                ubierze sie i idzie na wieczorną msze do kościoła i krytykuje mnie znowu że ja
                nie ide...
            • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 26.10.05, 11:42
              Wiesz to tak jakbym słyszała siebie- nawet tak dobrze sama nie potrafiłabym
              lepiej tego ując... Powiedz mi jak sobie z tym radzisz?? Bo ja już nie umiem...
              Mam najgorsze myśli, niechce mi sie juz życ...I nie mam możliwości uniezależnic
              sie od niej, przynajmniej naraziecrying Becze po nocach, kłóce sie z nią, tłumacze
              i NICsad(((( Chwilami nienawidze jej, później przychodzą chwile gdy jest ok -
              rozmawiam z nią, opowiadam o swoich problemach, zwierzam sie, radze jej, az po
              2 dniach jest powtórka, wypominanie i wykorzystuje wszystko co we wczesniejszej
              rozmowie sie dowiedziala odemnie przeciwko mnie. Po tym co dzieje sie z moim
              obecnym związkiem, z partnerem z którym sie od pół roku spotykam mam 100%
              pewności ze związek z ojcem mojego synka rozpadł sie w 98% przez nią... I teraz
              bardzo tego żałuje - tego że tak łatwo pozwoliłam sie zmanipulować...sad(((
              • virtual_moth Re: Moja matka mną manipuluje... 26.10.05, 12:09
                anulka210 napisała:
                Chwilami nienawidze jej, później przychodzą chwile gdy jest ok -
                > rozmawiam z nią, opowiadam o swoich problemach, zwierzam sie, radze jej, az
                po
                > 2 dniach jest powtórka, wypominanie i wykorzystuje wszystko co we
                wczesniejszej
                >
                > rozmowie sie dowiedziala odemnie przeciwko mnie.


                Chyba sama sobie częsciowo odpowiedziałaś. Pierwsza zasada - NIE ZWIERZAĆ SIĘ!
                Toksyczna matka Cię pięknie wysłucha, ale przy pierwszej lepszej okazji
                wykorzysta to przeciwko Tobie.
                Gdy już się nauczysz nie zwierzac to z całą pewnością matka zacznie Cię
                bombardować pytaniami "a co tam u Ciebie" i to bardzo czesto. Będzie Cię
                nakłaniać do zwierzeń, bo tego potrzebuje. Wiedza o Tobie to właśnie glówne
                narzędzie manipulacji...
                Milcz, olewaj, puszczaj mimo uszu, nie reaguj.

                Pzdr
                • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 26.10.05, 12:41
                  MASZ RACJE juz dawno mialam tak zrobić...(łudziłam sie że to jest jednak jej
                  miłosc.) Tylko mi sie to nie miesci w glowie ze matka może być tak podła dla
                  własnego dziecka i tylko po to żeby jej było wygodnie- i żeby mieć wnuka przy
                  sobie potrafi spieprzyć mu rodzine...sad(( Skąd sie to bierze?? Skąd sie biorą
                  te toksyczne matki??? Czy ktoś może czytał książkę "Toksyczni Rodzice"?? Bo ja
                  jeszcze nie...
                  • lakie Re: Moja matka mną manipuluje... 26.10.05, 13:22
                    Zaczełam regularnie zaglądac do tego wątku smile moja mała strasznie lata wiec nie mam za dużo czasu na pisanie i czytanie, przeczytałam teraz tylko tą ostatnią wypowiedż. Moja mam wręcz kwitła jak siedziałam u niej z córeczką, miała mnie na oku a wnusie przy sobie i dla niej to byla pełnia szczęścia, nikt "obcy" w postaci mojego meża nigdy jej nie był potrzebny, tylko nie dochodzi do niej że mi jest potrzebny!!! Jeszcze 5 dni i sie wyprowadzam big_grinbig_grinbig_grin Pozdrawiam smile

                    Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
                    Asia wygląda tak... bi.gazeta.pl/o/a/forum/227/8/227891.jpg
                  • asiouek odpisałam ci na priva:)) n/t 26.10.05, 13:49

    • leeya Re: Moja matka mną manipuluje... 26.10.05, 14:36
      Manipulacja... echhhh...
      Matki maja to do siebie, ze chca jak najlepiej dla swoich dzieci. My takze
      przeciez tego, nieprawdaz?smile Wiem, wiem, na pewno teraz powiecie, "ze ja nigdy
      bym...". Tak na prawde Wasze Mamy robia to z "dobrego serca", "proby
      uchronienia", pokazuja Wam swoja modrosc zyciowa, zebyscie wiecej bledow nie
      popelnialy. Tylko caly myk jest w tym, ze MY MUSIMY popelniac swoje bledy..
      Ponosic swoje porazki, kleski i podnosic sie z nich. Ale nasze Mamy.. Nie chca
      tego przyjac do wiadomosci. Czasem chca, ale i tak daja "zlote recepty". I nie
      ma tu do rzeczy czy pomagaja nam czy nie, czy jestesmy uzaleznione od nich czy
      one od nas. Bo widzicie, ja mam sytuacje, gdzie to moi rodzice sa uzaleznieni
      odemnie, bo ja zajmuje sie moja mlodsza siostra, jestem zupelnie niezalezna
      finansowo i mieszkaniowo, a jednak wciaz slysze "dobre rady". Nie wtraca sie do
      mojego zycia bezposrednio, bo jest za daleko, jednak 2500km robi swojebig_grin.Ale
      telefony co jakis czas podnoszace mi cisnienie sa. A ze jestem
      niskocisnieniowcem, to jeszcze, jeszczebig_grin Jaka mam recepte na Mamusie? Hmmm...
      nie mamsmile Tyle tylko, ze wyraznie zaznaczylam swoje terytorium, gdzie mimo
      checi nie ma Mama wstepu. Bo jej po prostu nie dopuszczam...

      Leeya
      • becia46 Re: Moja matka mną manipuluje... 28.10.05, 17:49
        Z matkami to tak bywa. Ale trzeba być grzecznie, ale stanowczo niezależną. Pozdrawiam.
    • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 28.10.05, 00:20
      dzieki za wszystkie slowa i rady. Wreszcie zauwazylam w czym tkwi problem..I
      bede starala sie coś z tym zrobic..bo juz najwyzszy czas - moj synek ma juz
      prawie 3 latka i juz niedlugo to co sie tu dzieje bedzie wplywalo tez na jego
      psychike i wychowanie..Jesli juz to sie na nim nie odbija... POZDRAWIAM Dam Wam
      znać jak sie cos poprawi...
      • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 03.01.06, 13:54
        W Sylwestra zareczylismy sięsmile)) Chce sie z Wami tym podzielić.. Jestem
        szcześliwasmile)Chociaz w moich relacjach z mamą wcale nie jest lepiej...Krytykuje
        wszystko... Ale ja mam nadzieje ze jej wizje tym razem sie nie sprawdzą...bo
        naprawde kocham.. Juz za tydzien zamieszkamy razemsmile)Prosze trzymajcie kciuki...
    • venusek7 Re: Moja matka mną manipuluje... 28.10.05, 21:51
      ja mam w domu to samosad juz tego nie wytrzymujecrying
      Próbuję sie uodpornić ale mi to nie wychodzi, tymbardziej ze widze jak na to
      wszystko reaguje mój synek. nie mam gdzie się wyprowadzićcrying mam już dość i
      chyba niedługo zwariuję
    • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 08.11.05, 16:27
      Poprawiło sie jesli chodzi o zwierzanie sie itp. Juz nic jej nie mówie ale ona
      dalej wykorzystuje to co juz wie. A jeśli chodzi o mojego synka to w tej chwili
      nie potrzebuje jej pomocy bo nie pracujesad a jak szukam pracy to maly jest w
      przedszkolu. Jewdnak wtrąca sie bezustannie co maly ma jesc, o której mam isc
      na spacer, kiedy ma isc spać itd. I jak tego uniknąć jak mieszka sie pod jednym
      dachem??sad(((( Jak sie wyprowadzić jak nie ma sie pracysad i jak utrzymać siebie
      dziecko i mieszkanie mając np 1000zl???? (taki mi oferują potencjalni
      pracodawcy) Czy ktoś wie jak sobie z tym poradzić??? Czy ja jestem niezaradna??
    • pusi06 Re: Moja matka mną manipuluje... 08.11.05, 22:46
      /
      ...ja za to bardzo przeżywam, to, że ona ciągle ma do mnie opretensje, bo nawet
      ją wkurza to, że talerze nie zmyte, tylko jak zmyć, skoro ciągle ktoś donosi,
      Nie jest dobrze, że codziennie odkurzam mieszkanie, zmywam podłogi, łazienke i
      ubikację, myję , czyszczę codzxiennie....żle, a jak nie zrobię, to slyszę
      czemu....
      Co zrobuimy i tak bedzie żle, wiecie ja zapisałam ją i siebie do psychologa,
      ale mi sie dostało pieklo, jakoś ze 2 tyg. mi nieżle dokuczała, do dziś
      dokucza, zresztą ja obrywam ochrzan za braci, za to jak oni coś pobrudzą, ...
      Często słysze to się wyprowadż, rany ...jak, skoro nie mam pracy, alimęty to
      ok. 200 zł na 2 córeczki, a ja i dzieci chorujemy, a to kosztuje, ale ona nie
      rozumie, twierdzi, że zmyślam, że tyle na laki nie wydam, ba, ja już sobie
      leków nie kupuję.
      Zle, że nie kupuję sobie ciuchów, wypomina mi, bo zadko coś z ubrań kupię, bo i
      za co, ale staram się, żeby po mnie nie bylo widać, że mam klopoty finansowe,
      bo ludzie ...
      Nie pracuję, i klopot,
      Rodzina wpadła w dlugi, do tego ślub brata, nowe kłopoty finansowe, zwaliły się
      na nich same kłopoty finansowe,
      Często mi docina...pewnie to znacie...np. słyszę, za mialas takiego fajnego
      chlopaka, zobacz, a to , że zobacz jak mogłaś wybrać, a to że zobacz, koleżanka
      ma to i tamto , tamtej teście pomagają, ma męża,....itp...a choć prosze
      przestań, po co się powtarzasz, będziemy sie tylko klócić, to i tak swoje,
      ciągłe docinki, ale ona niby nioc takiego nie mówi
      Wiecie co ja akurat mam taki charakter, że matki słowa mnie dobijają, jak
      rodzinka mi nagada, bo są przeciwkio mnie, zawsze trzymaja stronę ludzi,innych,
      to ja ryczę i to dosłownie i nie mam siły wstać, nic dziwnego, że mam już 34 r.
      może 36, jestem chudsza, bo jak życie w stresie może nie dobić.

      A mój mąż, już nie długo dzwoni i matka mówi, że on ma rację, skoro na moją
      propozycję , że dzieci owszem zobaczy, ale nie u mnie w domu, bo on mi zresztą
      obiecanego domu nbie chciał stworzyć, , ze możemy iść do restauracji, zresztą
      sam kiedyś twierdzil, że tak powinni robić tatusiowie, , to on na to, ze mu się
      nie opłaca przyjeżdzać, i w takim razie nie chce dziecka widzieć, że nie ma
      sensu, bo po co dziecku mącić w głowie, że to z mojej winy dziiecko ojca mieć
      nie będzie, bo ja odbieram dziecko

      Powiedzcie, czy to normalne, że matka trzyma jego strone i jak mi dokopała...
      Czy mówię dobrze, bo boję się z nim spotykać, czy dobrze zaproponowałasm,
      spotkanie w lokalu...teści mam niecałe 100 km od mojej miejscowości, maja nawet
      maluszka, i jego bracia też w takiej miejscowości

      Czy ja będę winna, matka chce mi wmówić, że ja,

      A jak zwykle to ja winna

      Super!

    • pusi06 Re: Moja matka mną manipuluje... 08.11.05, 22:47
      sorry pozaliłam się trochę, wybaczcie, musiałam jakoś odreagować, bo dostaję
      fioła
    • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 03.12.05, 00:20
      Dziewczyny wynajęłam mieszkanie... i po świętach wyprowadzamy siesmile)) Tylko
      boję sie czy sobie poradze...Jestem na zasiłku i kiepsko z moimi finansami. Ale
      mamy obok siebie kogos kto nas kocha i mi pomoże...(ehhh a tak bardzo nie
      chcialam juz byc zalezna od faceta...) Ale chyba lepiej zyc biednie ale bez
      poczucia WINY I z poczuciem własnej WARTOŚCI...Jezuuu strasznie sie boje tego
      odciecia od matki. Wiem ze jak sie wyprowadze to odwróci sie odemnie...A
      niejestem pewna czy bez niej sobie poradze- ehhh i znowu te moje zanizone
      poczucie wartości bierze góre. Co Wy o tym wszystkim myślicie?? Dobrze robię??
      Prosze trzymajcie za mnie kciuki -bardzo bardzo prosze...potrzebuje wsparcia
      cały czas...
      • kini_m Re: Moja matka mną manipuluje... 03.12.05, 03:45
        Trzymamy kciuki. Oczywiście że dobrze robisz, bo to jest prawidłowe gdy w swoim
        życiu w miejsce rodzica wstawiasz partnera. No w końcu kiedys trzeba wyfrunąć,
        nawet jesli inne okoliczności to jakoś opóźniają.
        A nie chcieć być zależną... któż by nie chciał? Ale nie na niezależności tylko
        życie polega. Od partnera możesz byc zależna (np. finansowo) ale mimo to mieć
        mozliwość samostanowienia. Przy rodzicu raczej tak nie da rady.
        pozdrawiam
      • lakie Re: Moja matka mną manipuluje... 03.12.05, 11:01
        trzymam kciuki, ja się wyprowadziłam już ponad miesiac temu i jakoś powoli
        wszystko się uklada, tylko wiadomo ze finansowo trudniej, z rodzicami było w
        tej kwestii łatwiej. Pozdrówka i trzymaj się.

        Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
        Asia wygląda tak... bi.gazeta.pl/o/a/forum/227/8/227891.jpg
      • edzieckokarenina Re: Moja matka mną manipuluje... 03.12.05, 11:25
        anulka210 napisała:

        > Dziewczyny wynajęłam mieszkanie... i po świętach wyprowadzamy siesmile)) Tylko
        > boję sie czy sobie poradze...Jestem na zasiłku i kiepsko z moimi finansami.
        Ale
        >
        > mamy obok siebie kogos kto nas kocha i mi pomoże...(ehhh a tak bardzo nie
        > chcialam juz byc zalezna od faceta...) Ale chyba lepiej zyc biednie ale bez
        > poczucia WINY I z poczuciem własnej WARTOŚCI...Jezuuu strasznie sie boje tego
        > odciecia od matki. Wiem ze jak sie wyprowadze to odwróci sie odemnie...A
        > niejestem pewna czy bez niej sobie poradze- ehhh i znowu te moje zanizone
        > poczucie wartości bierze góre. Co Wy o tym wszystkim myślicie?? Dobrze
        robię??
        > Prosze trzymajcie za mnie kciuki -bardzo bardzo prosze...potrzebuje wsparcia
        > cały czas...
        >
        ***
        bardzo dobrze robiszsmile)
        podziwiam i trzymam kciuki żeby Ci się powiodło.
        To normalne że się boisz-w końcu to duża zmiana i jakby nie było
        odpowiedzialność.
        Ale będzie dobrze-zobaczysz.
        Pozdrawiamsmile
    • jutta Re: Moja matka mną manipuluje... 05.12.05, 11:53
      A moze Wasze matki chca Was poprostu ochronic przed nastepnym nieudanym
      zwiazkiem ? Moze boja sie, ze za rok / dwa znow do pojawicie sie na progu domu
      juz z nie jednym a z dojka, trojka dzieci, porzucone przez obecnego /
      nastepnego partnera ?

      Jesli chcecie rozwinac skrzydla to poprostu wyprowadzcie sie z domu i nie
      zwalajcie wszystkiego na brak kasy, bo ktora z Was zapytala sie swojej Matki
      czy bedzie w stanie utrzymac dodatkowe 2 - 3 osoby kiedy zwalilyscie sie im na
      glowe ? Ktora ma zasilek, alimenty lub pensje i pokrywa rachunki za dom w
      ktorym mieszka z dzieckiem, na rowni z Matka / Rodzicami ? Ktora, mieszkajac u
      Rodzicow, utrzymuje sie sama ? Doslownie sama ?
      Zapytajcie sie same siebie, czy chcialybyscie być w skorze Waszych matek. One
      wychowały Was i chciałyby choc troche odpoczac na starosc. Wnuki owszem ! Mozna
      bawic, zajmowac sie nimi kiedy corka / syn studiuje, pracuje, chce gdzies
      wyjsc. Ale ktora zapytala Matki / Ojca, czy oni NAPRAWDE chcą byc z Waszym
      dzieckiem 24 h na dobe ? ktora zapytala sie, czy Rodzice nie chcieliby choc
      chwili spokoju ?
      Zanim zaczniecie krytykowac swoje Matki, ktorym siedzicie na karku i w kieszeni
      przeanalizujcie swoje zachowanie. Moze odbieracie ich slowa jako prawde o sobie
      tylko same przed tym nie potraficie sie przyznac, bo latwiej powiedziec ze
      Matka sie czepia, niz ze ma racje.

      Usmiechnijcie sie czasem do swoich Matek i powiedzcie im, że jesteście
      wdzięczne za opiekę nad Wami i Waszymi dziećmi. Przutylcie czasem swoje Matki.
      • exelsior Re: Moja matka mną manipuluje... 05.12.05, 19:36
        jutta napisała:
        > A moze Wasze matki chca Was poprostu ochronic przed nastepnym nieudanym
        > zwiazkiem ?

        Nie, no Jutta bez takiej naiwności.
        Moja tesciowa zaczęła mnie niecierpieć gdy exia chciała za mną wyjechac na
        wakację na Ukrainę (ścislej - to jechalismy we czwórkę, w wakacje konczyła 18
        l.) Powiedziała "Nie" i basta. Oczywiście i tak wyjechaliśmy. Gdzies w tamtym
        miejscu należy datowac początki naszego problemu o którym dzis wszyscy mogą
        czytać na forum. Bo w podłożu całego problemu jest właśnie teściowa:
        dopinguje do walki, nie ułatwia exi poszukania porozumienia, kompromisu, stale
        stoi za jej plecami, a dawniej zakochana pani dziś odzwierciedla dokładnie
        ówczesny stosunek teściowej do mnie.
        No i byłem pierwszym chłopakiem mojej exi. Więc gdzie wtedy, te ileś lat temu
        awersji teściowej do mnie mogła być mowa o chronieniu przed kolejnymi
        porażkami??
        • kini_m exelsior = kini_m oczywiście b/txt 05.12.05, 19:38
          • anulka210 Re: exelsior = kini_m oczywiście b/txt 03.01.06, 13:57
            W Sylwestra zareczylismy sięsmile)) Chce sie z Wami tym podzielić.. Jestem
            szcześliwasmile)Chociaz w moich relacjach z mamą wcale nie jest lepiej...Ciągle
            krytykuje wszystko... Ale ja mam nadzieje ze jej wizje tym razem sie nie
            sprawdzą...bo
            naprawde kocham.. Juz za tydzien zamieszkamy razemsmile)Prosze trzymajcie kciuki...
            • kini_m Re: exelsior = kini_m oczywiście b/txt 03.01.06, 21:52
              Trzymam kciuki, Anulka.
              Od siebie chciałbym dodać co dodatkowo wyczytuję w Twoich słowach:
              Dużą część swojego związku zapewne opierasz na potrzebie wyrwania się od matki.
              Ale taki motyw nie może zbyt długo trwać - Twój wybranek nie może zastąpić Ci
              ciepła którego zabrakło w rodzinie, nie nadrobi Ci czułości której zabrakło w
              Twoim własnym domu. Żaden partner nie podoła takiej roli w dłuższym czasie.
              Związek z nim to całkiem inna jakość - musicie uczyć się przebrnąć przez Wasze
              własne problemy. Niedostatki od rodziców to zbyt słaby wspólny mianownik do
              stworzenia wspólnego związku - a to między wierszami Twoich słów odczytuję.
              Przechodźcie razem przez Wasze wspólne problemy, a zbudujecie piękna rodzinę.
              Eh, zajechałem nieco kaznodzieją, ale mam nadzieję że wybaczysz...
    • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 27.01.06, 13:52
      Mieszkamy juz razem 3 tydzień i jest bardzo dobrze. Kazdy dzien jest inny, jest
      ciekawy i nadal tesknimy za sobą. A bałam sie ze tak nie bedzie... Jestem
      szczesliwa i wierze ze tak pozostanie. Będe dbac o moją rodzinkę aby tym razem
      wszystkim bylo dobrze... Buziaki!! Pozdrawiam Was!!!
      • kini_m Re: Moja matka mną manipuluje... 27.01.06, 18:21
        Fajnie, extra że Wam się udaje.
        Ale było tak nadal, to sugeruję każdy pojawiający sie problem czym prędzej
        rozstrzygać z poszanowaniem oczekiwań oby stron. Nie pozwólcie aby Licho samo
        się zakradło po cichu w Wasz związek.
        Pozdrawiam
      • ann17 Re: Moja matka mną manipuluje... 27.01.06, 21:04
        Witaj, trzymam kciuki żeby Ci się udało. Ale namawiam - utrzymaj dobre relacje
        z Mamą. Jeżeli noga Ci się powinie, to pierwsze co zrobisz- pójdziesz do Niej
        po pomoc. Tak jak wiele z nas na tym forum. Taka jest kolej rzeczy. Naprawdę
        nie warto dla faceta tracić Matkę.
        To co nazywasz manipulacją, i to co wiele forumowiczek opisalo - to nieudane
        próby ułożenia relacji matki z dorosłą córką, gdy jeszcze dziecko w tle. To
        jest trudna sytuacja nie tylko dla nas, ale również dla naszych matek. i nie
        wszystkie potrafią się zachować tak jak byśmy tego oczekiwały. też przez to
        przeszłam - musiałam przez jakiś czas po rozstaniu zamieszkać z rodzicami. i to
        były trudne czasy, więc Cię rozumiem. wtedy nie nazywałam tego "manipulacją"
        lecz "toksycznym związkiem". brzmi równie źle. ale po kilku latach - patrzę na
        to z większym dystansem, i cieszę się że relacji z Mamą nie popsułam.
        • anulka210 Re: Moja matka mną manipuluje... 24.03.06, 23:56
          Moje relacje z mamą są teraz supersmile wręcz idealnesmile) Nawet zapomnialam juz o
          tym co sie dzialo te pare miesiecy temu. Mogę liczyc na jej pomoc i zupelnie
          inaczej mi sie z nią rozmawia. Odwiedzam mame tez bardzo czesto bo mieszkam 2
          km od niej. Z Adim uklada sie tez bardzo dobrze. Świetnie sie dogadujemy i
          rozumiemy. Moj synek tez zaadaptowal sie w nowym mieszkanku i nowej sytuacji.
          Ogolnie jest swietnie i moge powiedziec ze jestem szczesliwasmile Warto bylo
          zrobic ten krok (wyprowadzka) bo wszystko dzieki temu sie unormowalo. Dzieki za
          rady dziewczynykiss To dzieki Wam!! Sama nie podjęłabym tak trudnej i
          odpowiedzialnej decyzji. DZIĘKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka