Dodaj do ulubionych

ODEJŚĆ??.....??????

12.11.05, 11:44
...jestem z facetem 2 lata, nie mamy ślubu-tylko razem mieszkamy no i mamy 5
miesięcznego synka...ponieważ zaszłam w ciąże -straciłam pracę, teraz
zaczęłam pobierać zasiłek dla bezrobotnych ( AZ 380 zł....)i poza tym nie mam
nic...
Ale to nie o to chodzi...ja mam już dosyc bycia z tym człowiekiem...bo bycie
razem to już tylko awantury...po wczorajszej- czuję już że przestałam go
kochać...mam dosyc poniżenia...wolałabym byc sama i w spokoju wychowywać
swojego synka...
Problem też w mojej rodzinie- która z mojego odejscia od ojca dziecka-
miałaby pewnie stysfakcję- on jest ode mnie strszy 21 lat- miał przede mną 3
żony...rodzina mnie ostrzegała....przed nim....a ja zrobiłam takie rzeczy
zeby z nim być...aż sama sie dziwie ,że było mnie na to stać...A teraz nie ma
odwagi...
Miłłość- jeśli w ogóle była z jego strony- skończyła sie juz dość dawno....
Jak Wy podjęłyście decyzję...czy warto???

Proiszę o cokolwiek... sad(((((((

Obserwuj wątek
    • screen Re: ODEJŚĆ??.....?????? 12.11.05, 12:23
      Sama sobie odpowiedziałaś. Nie ma miłości, są awantury i jego przeszłość nie
      rokuje na poprawe sytuacji. Skoro sama twierdzisz, że masz dosyć bycia z nim to
      chyba powinnas odejść. Trudno nam o tym zdecydować za Ciebie, taką decyzję każda
      z nas podejmowała sama i Ty też musisz. A rodzina jest rodziną i napewno
      zrozumieją. Każdy popełnia jakieś błędy w życiu i moim zdaniem jesli potrafi się
      do nich przyznać i przeprosić kogo należy powinien dostać szansę.
    • gromkowa Re: ODEJŚĆ??.....?????? 12.11.05, 13:50
      Porozmawiaj szczerze z rodzicami i ja na twoim miejscu jesli nadal chca cie to
      bym wróciła do rodzicow. Sama tez podjełam taka decyzje i jestem bardzo z niej
      zadowolona. Obecnie jestem w trakcie przygotowań do ślubu z najkochanszym
      facetem na swiecie., który pokochał mojego synka jak własne dziecko. Nie mecz
      sie to nie ma sensu i zle wpływa na dziecko
    • md0512 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 12.11.05, 14:30
      m.nikla napisała:
      > ...jestem z facetem 2 lata, nie mamy ślubu-tylko razem mieszkamy no i mamy 5
      > miesięcznego synka...ponieważ zaszłam w ciąże -straciłam pracę, teraz
      Przykre to... sad

      Odejść, a przynajmniej rozstać się na jakiś czas... Rodzice są tacy, że
      pogadają, powiedzą "a nie mówiliśmy" ale zawsze pomogą. Także uszy do góry,
      współdziałaj z nimi a nie walcz.
    • baby111 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 12.11.05, 14:39
      hej

      moze zanim zadasz sobie pytanie, czy odejść, zapytaj się, czy da się ratować
      wasz związek. jeśli nie, to spokojnie pogadaj z rodziną, na pewno cię nie
      odrzucą, tym bardziej, ze teraz nie jesteś sama, tylko z Dzieckiem. głowa do
      góry. najwazniejsze, byś wiedziała, czego chcesz. a reszta powoli się ułozysmile

      pozdrawiam ciepło.

      i.
      • m.nikla Re: ODEJŚĆ??.....?????? 12.11.05, 18:38
        ... ja juz nie mam sily prosic o rozmowy, jak do niego mowie to on oglada tv i
        nawet nie patrzy w moja strone- ewentualnie powie ,że nie chce mu sie ze mna
        gadac, ze nie moze na mnie patrzec, wczoraj uslyszalam ,ze sie mnie juz
        brzydzi...i mam dosyc....Czy mam szanse zyc normalnie? ja nie umiem byc juz
        sama chyba...dopoki go nie poznalam bylam sama i bylo mi dobrze- a teraz
        potrzebuje takiej obecnosci i bliskosci jaka byla na poczatku miedzy
        nami...wszystko bylo cudownie do momentu, az zaszlam w ciaze i sie
        przeprowadzilam do niego- wtedy stwierdzil za pewne,ze ma juz wszystko- i
        zrobil sie bardzo pewny siebie...
        jak bylam w 9 miesiacu ciazy- on pierwszy raz- zaczal mnie szarpac...a dzisiaj
        dzieki niemu mam siniaka na rece...
        Nie umiem uwierzyc ,że uloze sobie zycie inaczej...
        i wiem ze straconychz nim lat- nikt mi juz nie zwroci....
        sad
        nie mam sily odejsc- czy to kiedys samo przyjdzie???
        • yashka Re: ODEJŚĆ??.....?????? 12.11.05, 21:04
          Nie znam szczegółów Twojej sytuacji, ale na podstawie tego, co napisałaś,
          wychodzi na to, że odejście od tego faceta jest jedynym rozwiązaniem. Wiem, że
          na początku będzie trudno (sama przez to przechodziłam), ale z czasem zaczniesz
          dostrzegać pozytywy życia z daleka od kłótni, awantur, strachu i poniżania. Z
          czasem wszystko się ułoży (piszę to na podstawie własnego doświadczenia).
          Trzymaj się i powodzenia!
          • m.nikla Re: ODEJŚĆ??.....?????? 12.11.05, 21:45
            czemu cały czas mi się wydaje,że moje powody by odejsc sa niewystarczające by
            odejsc- poniewaz mamy malutkie dziecko...............


            sad
            nie chce byc egoistka....bo on dla mikołajka jest dobry...nawet
            • md0512 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 13.11.05, 00:15
              Że tak uczszypliwie zapytam, a jak jest u Ciebie z praniem gotowaniem i
              sprzątaniem? Może stwierdzenie, że brzydzisz się mu gotować coś poskutkuje...
              • pumaxl Re: ODEJŚĆ??.....?????? 13.11.05, 09:01
                Witaj, odejście od tego faceta wydaje mi się jedynym rozwiązaniem dla Ciebie .
                Nie zmienisz jego nawyków i starych przyzwyczajeń ,to nie jest tak ,że jest
                pewny siebie , bo ma już wszystko ( miał przecież żony przed Tobą ),on jest
                poprostu znudzony i zniechęcony do Ciebie może i do dziecka .Ktoś, w tym
                przypadku TY zakłócił jego prywatny spokój, to Ty krzątasz się po jego domu , a
                być może w nim chciał widzieć tylko siebie .Nie marnuj swojego życia przy kimś
                kto się Tobą brzydzi , ta sytuacja się nie zmieni a skutki pozostania z nim na
                siłę mogą być gorsze niż jeśli na tym etapie związku zdecydujesz się odejść
                .Pozdrawiam
                • m.nikla Re: ODEJŚĆ??.....?????? 13.11.05, 09:54
                  jestem głupia.... i byłam....i mam nadzieje,że w końcu uda mi sie nie być....
                  • pumaxl Re: ODEJŚĆ??.....?????? 13.11.05, 10:03
                    Nie jesteś głupia , chciałaś być tylko szczęśliwa .
                  • tsunami05 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 13.11.05, 11:34
                    Myślę, że nawet jeśli nieco teraz przekształcasz fakty opowiadając o swoim
                    związku (przeważnie trochę naciągamy, jak opowiadamy) to i tak czujesz się w
                    nim na tyle źle, że chyba lepiej odejść. Nie bój się. Dziecku wyjdzie to na
                    dobre, tobie też. Nie ma sensu się męczyć. Wiem, ze to trudna decyzja, ale tak
                    będzie naprawdę lepiej. Daj sobie szansę na normalne życie.
                  • aniaje a skąd jestes? 24.11.05, 17:44
                    dajmi swoje gg na maila anka-7@o2.pl pogadamy jestem w takiej samej
                    ytuacji,przyda mi sie taka rozmowa i moze Tobie też......
      • julinekk Re: ODEJŚĆ??.....?????? 24.11.05, 18:20
        naprawde wszystkie jestescie przekonane, ze rodzina tylko pogada, ale nie
        odrzuci??? no to podziwiam i zazdroszcze wiary w rodzine... ale wyobrazcie
        sobie ze moi rodzice, mimo ze nie zrobilam nic szczegolnie podlego (to nie
        tylko moja opinia) obrazili sie na smierc i juz ze 3 lata ze mna nie
        rozmawiaja. gdybym odeszla od mojego meza przed ktorym rowniez mnie ostrzegali
        mieli by olbrzymia satysfakcje i zapewne uslyszalabym ze mam co chcialam, ale
        od nich pomocy nie moge sie spodziewac. naprawde nie wszyscy rodzice kochaja
        swoje dzieci...
    • elaw2 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 14.11.05, 08:50
      Cudów nie ma (raczej). Z tego co piszesz wyłania się bardzo nieciekawy obraz.
      Facet po trzech rozwodach i starszy jest już niereformowalny. Było wam miło jak
      obowiązków nie było. A tu jeszcze dziecko. Zburzyliście mu spokój.
      Pytasz jak odejść, gdy jest dziecko. Ja odeszłam a tez myślałam że nie dam
      rady. Mała miała półtora roku. Też bałam się reakcji otoczenia, tym bardziej,
      że ex pił zanim za niego wyszłam. Widzisz człowiek popełnia błędy ale zawsze ma
      szansę je naprawić.
      Nie piszesz jakim ojcem dla synka jest Twój partner? Jeśli dobrym to może warto
      spróbować ratować ten związek ale jeśli nie to pomyśl o odejściu. Decyzja w
      każdym razie należy do Ciebie.
      • irena111 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 14.11.05, 16:27
        Zgadzam się, że cudów nie ma. Ja miałam takiego stracha gdy się pakowałam i
        nadzieję, że Jacek poprosi żebym została, powie,że spróbujemy jakoś rozwiązać
        nasze problemy, że spróbuje się zmienić... Usłyszałam tylko, że w łazience w
        koszyku na brudne ubrania też jeszcze coś mojego i dzieci leży i żebym o tym
        nie zapomniała bo on brudów nie będzie prał (ani jego matka). Miałam nadzieję,
        że po dniu, czy dwóch przyjedzie do mnie i poprosi żebym wróciła, jakże się
        myliłam. Przyjechał, owszem, ale powiedział, że od 5-ciu lat tak dobrze mu się
        nie spało, i że teraz docenia co stracił gdy się ze mną ożenił. Owszem są
        wyjątki, że facet potrafi się zmienić, ale w Twoim przypadku raczej wątpię. On
        już miał trzy legalne związki i za każdym razem rozwiódł się, może powinnaś
        pogadać z jego byłymi żonami, może w stosunku do nich też stosował przemoc, a z
        własnego doświadczenia wiem, że facet, który bije nie przesaje bić. Życzę Ci
        powodzenia, rozsądku i dobrej decyzji, a swoją drogą jeśli teraz stosuje
        przemocy w stosunku do Ciebie, to zastanów się kiedy zacznie jej stosować w
        stosunku do dziecka? Jeśli nie dla siebie to zrób to dla dziecka i nie martw
        się, wszystko się ułoży, będzie dobrze. Powodzenia, pozdrawiam Irena
    • wanilia25 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 16.11.05, 12:21
      cze, wiesz ja to widze w ten sposób : jesli masz do kogo wrócić , a mówie teraz
      o najblizszej rodzinie, o rodzicach... to nie ma nad czym sie dalej
      zastanawiać. Uwierzmi, że samotne wychowywanie dziecka jest bardzo trudne i
      najlepiej byłoby, gdybyś miala kogos przy sobie : rodziców czy rodzeństwo....

      Dziwie sie troche, ze zwiazalas sie z gosciem tak starszym, po 3 zonach.... to
      juz swiadczylo o tym , ze cos znim jest nie tak....
      pozdrawiam mimo to bardzo cieplutko i Maluszka tez smile
      • kini_m Re: ODEJŚĆ??.....?????? 18.11.05, 18:38
        >czemu cały czas mi się wydaje,że moje powody by odejsc sa niewystarczające by
        >odejsc- poniewaz mamy malutkie dziecko...............

        m.nikla
        Wydaje Ci się, że powody do rozbicia rodziny rodziny u ciebie sa błache? Niech
        wyliczę:
        -awantury
        -poniżanie
        -miłość się skończyła
        -ogląda tv kiedy chcesz rozmawiać
        -brzydzi się Tobą
        -szarpał cię
        -masz siniaka przez niego

        I masz rację. Bo z powodu takich rzeczy nie rozbija się rodziny dziecku.
        Myślę że tu chodzi o co innego - skończył się pierwszy etap fascynacji
        związkiem, zakochanie, i czas dojrzeć do codzienności. Jemu, i Tobie. Ale że
        piszę do Ciebie, a nie do niego więc bardziej ku Tobie się zwróce w
        wypowiedziach (a nie będę pisał jaki on ma być, bo to bez sensu).
        1. Ty też musisz zadbać o związek, nie czekac tylko aż on się zmieni. Chyba są
        jednak jakieś jeszcze miłe chwile między wami (choć rozumiem że coraz
        rzadziej) ? Jeśli są, to pielęgnuj to, a nie jedynie korzystaj.
        Brakuje takich chwil? Spróbuj je wskrzesić. Sama wiesz co najbardziej
        lubiliście robić, tylko Ty znasz jego gust.
        2. Nie pokładaj całej nadziei życiowej w waszym związku. Musisz mieć własne
        życie, własne przyjemności, gdzie ładujesz sobie baterie. Dobrze by było, aby
        to były miejsca w których też on by mógł bywać. Może się zainteresuje trochę
        nieco tym co Tobie sprawia przyjemność (poza nim). Ale bez przesady w
        oczekiwaniach.
        3. Nie będę owijał w bawełnę, ale konfliktowe sytuacje które wymieniłaś
        zazwyczaj zależą od obu stron. Oszacuj ile Ty się przyczyniłaś do konfliktów,
        popracuj nad tym. Pamiętaj że bierność też jest konfliktem (np "ciche dni" -
        niektórzy terapueci nawet twierdzą że to przemoc psychiczna). Myślę że bardzo
        wiele jest w Twoich rękach.
        4. Chcesz z nim rozmawiać? No to nie wybieraj momentu gdy zasiadł przed TV.
        Ludzie akurat często wybieraja ten moment na rozmowę wtedy kiedy się boją
        jakiegoś tematu, i z góry wybieraja taki moment gdy jest duże
        prawdopodobieństwo że partner nie podejmie rozmowy. Być może tutaj tak naprawdę
        zasłaniasz własnym lekiem. Wybierz lepszy moment na rozmowę, przecież napewno
        taki znajdziesz jak będziesz chciała, odwagi.
        5. Rozmowa - staraj się proponować niż stawiać oczekiwania. Nie mów o
        oczekiwaniach co do jego osoby, ale o Twoich potrzebach. Musisz mówić,
        spokojnie, w odpowiednio dobranym momencie. Drugi człowiek sam z siebie nie
        czyta w Twoich myślach. Nawet jesli zdaje Ci się że kiedyś rozumieliście sie
        bez słów.
        6. I jeszcze jedna rzecz: czy z poprzednich związków on ma dziecko/dzieci? Czy
        je odwiedza? Bo jeśli nie, to po utracie tej rodziny też wasze dziecko będzie
        miało fige z ojca.
        Nie czekaj. Bierność tylko zabija te resztki które sie jeszcze gdzieś tlą.

        Odejść? A co jeśli znowu trafisz podobnie? Więc czy nie lepiej od razu
        popracować nad związkiem? Może szkoda czasu na kolejne porażki. Zwłaszcza że
        problemy które wymieniłaś są powszedniością. Szkoda jeśli tylko przez to
        dziecko miałoby stracić rodzinę.
        Chciałabyś aby się zmienił? Wobec tego możesz przygotować plan, ale wprowadzaj
        go małymi kroczkami i konsekwentnie. Nic w życiu nie osiąga się od razu.
        A co dla Ciebie będzie z tego związku? Przede wszystkim bierz to, co on umie
        Ci dać, a nie to co Ty byś chciała ale czego on nie umie. Bo tą drogą
        przeliczysz się na własne życzenie.
        Poszukaj i popracuj nad tym co Ty możesz wnieść w odbudowę, jak rozkręcić wasze
        życie.
        Widzę że masz bardzo mało wiary w siebie. Odbuduj swoje życie, nie tylko w
        oparciu o partnera. Powoli do przodu. Spróbuj nie trafić tu na stałe.
        Pozdrawiam
        • derena33 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 18.11.05, 20:37
          kini_m napisał:

          > m.nikla
          > Wydaje Ci się, że powody do rozbicia rodziny rodziny u ciebie sa błache?
          Niech
          > wyliczę:
          > -awantury
          > -poniżanie
          > -miłość się skończyła
          > -ogląda tv kiedy chcesz rozmawiać
          > -brzydzi się Tobą
          > -szarpał cię
          > -masz siniaka przez niego
          >
          > I masz rację. Bo z powodu takich rzeczy nie rozbija się rodziny dziecku.
          ------------


          kini idz sie leczyc ...
          Ale przedtem powiedz mi co trzeba zrobic by rozbic rodzine wedlug ciebie?
          moze zabic?
          moze zatluc?
          a moze doprowadzic do samobojstwa za pomoca slow?
          • kini_m Re: ODEJŚĆ??.....?????? 19.11.05, 13:55
            derena33 napisała:
            > Ale przedtem powiedz mi co trzeba zrobic by rozbic rodzine wedlug ciebie?
            > moze zabic?
            > moze zatluc?
            > a moze doprowadzic do samobojstwa za pomoca slow?

            Derena, pomiędzy:
            -awantury
            -poniżanie
            -szarpał cię
            a
            -zabic
            -zatluc
            Jest całe spektrum rzeczywistości.
            Ja u siebie szukałem co moge poprawić, robiłem to wolniej lub szybciej.
            Ale jeśli druga uprawia tylko spychoogię to oczywiście:
            -winę będzie widziała tylko po drugiej stronie,
            -nigdy nie dostrzeże swego negatywnego udziału w takim rozwoju wypadków (więc
            też możliwości knstruktuwnej pomocy),
            -nigdy nie dostrzeże chęci, poprawiania sie drugiej strony.
            Piszę to po doświadczeniuz mego związku. Zresztą mając wgląd na to co pisze
            moja exia, możesz sama zobaczyć czy ona w jakikolwiek sposób poczuwa sie do
            swego współudziału (poza rzekomym: za długo z nim byłam), jednocześnie
            wyzywając tutaj mnie.
        • lilith76 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 19.11.05, 17:13
          > m.nikla
          > Wydaje Ci się, że powody do rozbicia rodziny rodziny u ciebie sa błache? Niech
          > wyliczę:
          > -awantury
          > -poniżanie
          > -miłość się skończyła
          > -ogląda tv kiedy chcesz rozmawiać
          > -brzydzi się Tobą
          > -szarpał cię
          > -masz siniaka przez niego
          >
          > I masz rację. Bo z powodu takich rzeczy nie rozbija się rodziny dziecku.

          fachowo to się nazywa socjopatia.
          • mrs_ka Re: ODEJŚĆ??.....?????? 19.11.05, 18:01
            Myślę, że autorka zdecydowanie powinna poczekac do wykonania autopsji. Dopiero
            to da nam pewnośc, że mąż Ją źle traktował.

            a.
            • lilith76 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 19.11.05, 18:39
              a nawet wtedy powinna podejmować próby naprawy związku...
            • asiouek Re: ODEJŚĆ??.....?????? 19.11.05, 18:42
              jaką tam pewność. Podpłacony pewnie był i podał jak chciała denatka;P
        • kai_30 Bardzo przepraszam za te wykopki... 10.04.06, 22:22
          ...starych postów, ale to mnie powaliło.

          Z dedykacją dla dziewczyn, które uważają kiniego za fajnego gościa.

          kini_m napisał:

          > Wydaje Ci się, że powody do rozbicia rodziny rodziny u ciebie sa błache? Niech
          > wyliczę:
          > -awantury
          > -poniżanie
          > -miłość się skończyła
          > -ogląda tv kiedy chcesz rozmawiać
          > -brzydzi się Tobą
          > -szarpał cię
          > -masz siniaka przez niego
          >
          > I masz rację. Bo z powodu takich rzeczy nie rozbija się rodziny dziecku.

          i jeszcze:
          > 3. Nie będę owijał w bawełnę, ale konfliktowe sytuacje które wymieniłaś
          > zazwyczaj zależą od obu stron. Oszacuj ile Ty się przyczyniłaś do konfliktów,
          > popracuj nad tym. Pamiętaj że bierność też jest konfliktem (np "ciche dni" -
          > niektórzy terapueci nawet twierdzą że to przemoc psychiczna).


          Nic dodać, nic ująć.
          • kini_m Re: Bardzo przepraszam za te wykopki... 10.04.06, 22:47
            Kai, na wszystko możesz spojrzeć w różny sposób.
            Możesz zarzacać tu relatywizację, niezrozumienie, itp.
            Ale zawsze musisz pamiętać o jednym:
            Tu na necie poznasz tylko wariant jednej strony. A wariant jednej strony bardzo
            często (nie mówię że - zawsze) jest podkręcony na własną korzyść i niekorzyść
            drugiej strony. Nie ma co ukrywać że tak się dzieje, a jeśli twierdzisz że tak
            się nie dzieje to byłabyś obłudna.
            Więc jeśli spróbujesz zrobić taką "korektę" na indywidualną stronniczość opisu,
            to może wyjść to co u mnie: Że był taki, siaki, i owaki, najgorszy, potwór, i w
            ogóle ostatni ch.... , a w gruncie rzeczy to exia rzucała notorycznie "mięsem"
            przy dziecku, skopała go na ulicy, szantażowała, przypiepszyła tym i owym
            nabijając sinaiki jemu.
            (a tak na boku: Widziałem wielkie siniaki na całych nogach mojej exi od stóp do
            pasa, jeszcze zanim byliśmy razem. Powiem ci po czym: po uprawianiu zabawy w
            grotołaza. Więc temat siniaków to dla mnie wybacz.... ale wątpie czy
            jakikolwiek facet jest w stanie tak urządzić kobietę niż to co ja widziałem po
            jej zabawie w hobby.)
            Eh... Kai, ja wiem że słowa czynią wielke wrażenia. Ale słowa należy też ważyć,
            co jest często mało przyjemne dla strony która jest urażona (bez względu:
            słusznie czy nie słusznie).
            pzdr
            • kai_30 Re: Bardzo przepraszam za te wykopki... 10.04.06, 23:13
              Nie zauważyłam, żebyś w podanych przeze mnie cytatach wątpił w prawdziwość słów
              m.nikli. Ty "zaledwie" sugerowałeś, że awantury i bicie nie sąpowodem do
              odejścia, a wina za owe awantury najpewniej leży po stronie kobiety, która
              przemoc psychiczną stosuje na biednym misiaczku. Nie wiem, czy zdajesz sobie
              sprawę z tego, jak bardzo się wkopałeś - to są typowe teksty sprawcy przemocy.
              "No widzisz, i co narobiłaś, znów musiałem cię uderzyć, i po co mnie do tego
              doprowadzasz? Po co?" Itd itp.
              • kini_m Re: Bardzo przepraszam za te wykopki... 10.04.06, 23:54
                Kai, mówił dziad do obrazu...
                Jeszcze raz Pooooowwwooollliiii i w y r a ż n i e:
                Wcale nie zamierzam zamierzać zaprzeczać słowom Nikli.
                Podałem Ci przykład jak mogą wyglądać siniaki po uprawianiu hobby, w stosunku
                do jednego siniaka nabitego w konlikcie z facetem (tak, zauważ że Nikla
                napisała - "JEDEN siniak"). Więc czy sama wartość siniaka jest miarą do
                rozwalenia rodziny, jeśli całe posiniaczone nogi (tu akurat nie Nikla, ale ta
                pani którą znam) nie odciągają od siniaczogennego hobby.

                I dalej tak samo:
                kai_30 napisała:
                > Ty "zaledwie" sugerowałeś, że awantury i bicie nie sąpowodem do
                > odejścia, a wina za owe awantury najpewniej leży po stronie kobiety, która
                > przemoc psychiczną stosuje na biednym misiaczku.
                Bicie...?
                Moja exia też twierdzi że....
                A w praktyce wyglądało to tak: gdy jej ręka gwałtownym, niespodziwanym i
                szybkimn ruchem zbliżała się w kierunku mojej głowy - to uczyniłem jak każdy
                zdrowo broniący się człowiek odruch obronny.
                Od tamtego momentu są lamenty że ją tłukłem.
                Kai, kto zaświadczy że w opisywanych tu na forum przypadkach nie jest podobnie??

                Jeśliby awantury były powodem do rozwalenia rodzin to byśmy mieli współczynnik
                rozbitych rodzi = 90%. Szkoda na to gadania.
                Może Ty jesteś wychowana w stockim spokoju i w życiu nie podniosłaś głosu,
                tylko że jakoś NIE WIERZĘ w to, widząc Twój szklarniowy światopogląd.

                I zapamiętaj sobie raz na zawsze: nic nie twierdzę najpewniej po czyjej stronie
                leży wina bo...
                a) na forum stwierdzenie takowego jest niemożliwe (a jeśli ktoś twierdzi że to
                umie, to chyba on sam wskutek braku dystansu jest bliższy bycia przemocowcem)
                b) nie szukam winy po którejkolwiek ze stron, bo myślenie kategorią winy to
                spychologia problemu (co też bliższe jest przemocowcom).

                Kai, jak chcesz coś kopać, to kop pod sobą.
                • kini_m Re: Bardzo przepraszam za te wykopki... 11.04.06, 00:02
                  O właśnie Kai
                  powiedz mi wobec tego jakie jest właściwe zachowanie człowieka atakowanego
                  (możesz skorzystac ze ściągi w postaci męża, który twierdzisz że zdradza
                  tajemnice lekarską).
                  Bo jeśli dobrze ciebie rozumiem to właściwym jest przyjmowanie ciosów (no i
                  zapewne jeszcze pochwalanie tego który przypier...).
                  • kai_30 Re: Bardzo przepraszam za te wykopki... 11.04.06, 00:29
                    kini_m napisał:

                    > O właśnie Kai
                    > powiedz mi wobec tego jakie jest właściwe zachowanie człowieka atakowanego
                    > (możesz skorzystac ze ściągi w postaci męża, który twierdzisz że zdradza
                    > tajemnice lekarską).
                    > Bo jeśli dobrze ciebie rozumiem to właściwym jest przyjmowanie ciosów (no i
                    > zapewne jeszcze pochwalanie tego który przypier...).

                    Do poprzedniego Twojego postu odnosić się nie będę, bo to nielogiczny bełkot i
                    zaprzeczasz w nim sam sobie. Odpowiem tylko na ten, a raczej - pobawię się w tak
                    lubiane przez Ciebie sprostowania.

                    Primo - nie posiadam męża.

                    Secundo - mój niemąż nie jest lekarzem (podobno tak świetnie znasz róznicę
                    między terapeutą a psychologiem, a nie odróżniasz terapeuty od lekarza? Dziwne.).

                    Tertio - o zdradzie tajemnicy jakiejkolwiek nie było mowy, skoro tak dokładnie
                    czytasz "Nową rodzinkę" to zacytuj mi, proszę, w którym miejscu napisałam, że
                    cytowane przeze mnie wypowiedzi przemocowców zdradził mi mój niemąż? Nie wpadłeś
                    na to, że te teksty mogłam od sprawców słyszeć osobiście?

                    Quarto - wiesz, dla mnie _zdrowym_ odruchem osoby atakowanej jest unik. Dla
                    Ciebie jest to cios. Dziwny odruch, zwłaszcza jeśli rzekomy atak następuje z
                    zaskoczenia i jest tak niesamowicie szybki, jak to plastycznie raczyłeś opisać.
                    Masz coś wspólnego z Czakiem N?

                    Quinto - jeśli już o ściągach mowa, owszem, mam ich w domu pod dostatkiem. Tych
                    dotyczących sprawców przemocy i ich pokrętnych tłumaczeń również. Tak naprawdę
                    nie ma różnicy pomiędzy: "bo zupa była za słona" a "gdy jej ręka gwałtownym,
                    niespodziwanym i szybkimn ruchem zbliżała się w kierunku mojej głowy - to
                    uczyniłem jak każdy zdrowo broniący się człowiek odruch obronny."

                    Ale nie oczekuję, że to zrozumiesz. Aż tak "szklarniowego światopoglądu" nie
                    mam, cokolwiek by to miało oznaczać.
                    • kini_nn Re: Bardzo przepraszam za te wykopki... 11.04.06, 01:14
                      Moja droga, terapia jest uznana za formę leczenia i refundowana przez NFZ, więc
                      teraputów obowiązuje ta sama tajemnica lekarska.
                      Odpowiedź o uniku jest jak kulą w płot bez poznania szczegółów sytuacji: w
                      momencie gdy osoba atakowana nie ma możliwości zrobienia uniku (np. siedzi
                      wciśnięta na krześle między ścianę a stół) a osoba atakująca stoi nad nią i jej
                      ręka już jest bardzo blisko twojego nosa.
                      Nie trzeba być Czakiem N żeby mieć inny odruch obronny niż unik. Jeśli w
                      restauracji nagle przywalisz facetowi torebką - to może być taka sama sytuacja.
                      Jeśli już o ściągach mowa, to poza tym żeby umieć czytać, należy też je umieć
                      rozumieć, a nie tylko naciągać interpretację.
                      Myślę że doskonale rozumiem twój światopogląd, przeżyłem w obecności podobnego
                      ładnych parę lat. Za osobę podobnym światopoglądzie dziś cierpi moja córka.
          • kasia_kasia13 Re: Bardzo przepraszam za te wykopki... 18.08.06, 12:23
            Przepraszam, ale musze ten post podniesc. Kini_m wrocil z wakacji i znowu
            zaczyna robic z siebie ofiare.
            • kini_m Re: Bardzo przepraszam za te wykopki... 18.08.06, 16:39
              Korzystając z okazji że Kasia podciągnęła wątek:
              Jak u Was Nikla teraz sytuacja? Czy udaje się coś dobrego zrobić? Czy coś się
              ustabilizowało?
              Pozdrawiam
    • olga115 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 20.11.05, 00:07
      bylam z moim mezem 9 lat mamy dwoch synow i teraz jestem z ojcem mojego
      trzeciego syna i jesli on zle by mnie traktowal i moje dzieci teraz juz bym sie
      nie zastanawiala 9 lat.Jestesmy razem od trzech lat mamy wspanialego syna
      (trzeciego!) ale moj spokoj i moich dzieci jest dla mnie najwazniejszy.
      • m.nikla Re: ODEJŚĆ??.....?????? 20.11.05, 12:33
        kini m.... przeczytałam....dzięki...pomyslęnad tym i spróbuję...raz jest
        lepiej...raz gorzej.....ale rozbicie rodziny- w tej chwili było by chyba moim
        egoizmem - bo mój m. bardzo kocha synka- i bardzo dobrze się nim zajmuje....
        • mrs_ka Re: ODEJŚĆ??.....?????? 20.11.05, 12:58
          M.Nikla, ja Cię proszę, zanim skorzystasz z rad Kiniego zadzwoń chociażby do
          psychologa dyżurującego na Niebieskiej Linii i skonsultuj z nim swoją historię.
          Pamiętaj, że to, że ktoś jest wyśmienitym politykiem nie oznacza, że jest dobrym
          człowiekiem. Genialny pisarz może być szują, a wspaniały ojciec może być
          toksycznym mężem.
          O Tobie wiem tyle, co napisałaś, więc nie mnie oceniać, co tu jest egoizmem, a
          co prawem do spokojnego życia. Są ludzie, którzy wyjeżdżają ze swoimi dziećmi na
          cudowne wycieczki krajoznawcze- zaraz po tym, jak skończą już bić żonę.
          Namawianie w tej sytuacji zony do refleksji, cóż też takiego czyni, że mąż ją
          bije jest nie tylko nieetyczne, ale też stoi w poprzek jakiejkolwiek psychologii
          poza psychologią sadyzmu. Nie Jesteś winna tego, że masz męża chama ( o ile nim
          jest). MOżemy się co najwyżej zastanawiać, co takiego spowodowało, że go
          wybrałaś. Pamiętaj, że teraz Jesteś w życiowej pralce i Twój punkt widzenia
          zmienia się w zalezności od tego, jak wiruje bęben. Obiektywna ocena będzie
          możliwa dopiero wtedy, kiedy wyjdziesz z tej pralki i spojrzysz na nią z boku.
          a.
          • lilith76 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 21.11.05, 11:14
            m.nilka jeśli w związku naruszana jest twoja godność, psychika, fizyczność, to
            myśl o sobie.
            jeśli głównym problemem jest oddalanie się od siebie, brak poczucia bliskości,
            bycia kochaną, to najpierw porozmawiaj o tym z partnerem.
          • kini_m do Anki 21.11.05, 19:15
            mrs_ka napisała:
            > Są ludzie, którzy wyjeżdżają ze swoimi dziećmi na
            > cudowne wycieczki krajoznawcze- zaraz po tym, jak skończą już bić żonę.
            Gdybyś myślała bardziej przyzwoicie/logicznie, to byś zrozumiała że ktoś kto
            prezentuje aktywny tryb życia (np. cudowne wycieczki krajoznawcze) - to
            aktywność towarzyszy też rozwoju własnej osobowości. Krócej: bicie żony i
            cudowne wycieczki krajoznawcze nie chodzą w parze. No ale wybrałaś tworzenie
            hipotetycznych historyjek niewiele mających wspólnego z rzeczywistością i
            zachowanie w stylu "huzia na józia". (A może opowiesz mi o osobie którą znasz w
            dokładnie taki sposób, jesli się mylę.)
            ps: przepraszam m.nikla za zaśmiecenie wątku, ale Anka próbowała coś do mnie...
            • mrs_ka Re: do Anki 21.11.05, 19:19
              No proszę, zaskoczę Cię Kini, ale dopiero po przeczytaniu Twojej odpowiedzi
              dotarło do mnie, że odebrałeś to jako przytyk do siebie i do swoich zamiłowań.
              Otóż wiedz, że pisałam to mysląc o konkretnej sytuacji, ale pochodzącej z mojego
              życia. I tak, znam taką osobę, która wybierała się z dziecmi na cudne wycieczki
              krajoznawcze, jak tylko skończyła bić żonę. Znam ją osobiście.
              Uderz w stół?...

              a.
        • asiouek napisałma na priva:) 20.11.05, 13:52
          • kini_m Re: napisałma na priva:) 21.11.05, 19:04
            Cóż, w przypadku rozważania ratowania związku nie dostaniesz na tym forum zbyt
            wiele wsparcia. Szkoda że panuje tu klimat: "nie daj się chamowi." Ja pozostaję
            jednak do dyspozycji.
            Zdaję sobię też sprawę z treści jaką będzie Cię próbowała obdarzyć asiouek
            (możesz śmiało spytać/zweryfikować o każdą kwestię nawet publicznie, chyba że
            jej obmówienia skutecznie Cię przestraszą).

            >Obiektywna ocena będzie możliwa dopiero wtedy,
            >kiedy wyjdziesz z tej pralki i spojrzysz na nią z boku.
            Nie Anka. Sugerujesz żeby zerwała związek, bo tylko wtedy będzie można spojrzeć
            na niego obiektywnie. Otóż nieprawda - bo nigdy nie ma obiektywnego spojrzenia,
            nawet potem (zwłaszcza w konflikcie, a rozstanie to nie jest zakonczeniem
            konfliktu, a jedynie zakończeniem związku. Rozwiązanie konfliktu polega na
            całkiem czym innym.).
            Potem - to już tylko szuka się uzasadnień że dobrze postąpiłam/em. A to ma
            niewiele wspólnego z obiektywizmem.
            pzdr
            • aniaje skąd jestes? 24.11.05, 17:45
              wpisalam wyzej ale pwnie nie zauwazysz,daj mi gg na maila anka-7@o2.pl jestem w
              takie samej sytuacji wiec mozemy sie powspierac...Anka
              • sandra_one Re: skąd jestes? 27.11.05, 22:27
                uważam że sama sobie odpowiedziałaś na problem.uważam, że jeżeli już nie widzisz żadnych szans na to żeby było lepiej to odejdź,bo lepiej być samemu i mieć stabilne życie ty i twoje dziecko, niż żeby dziecko widziało co się dzieje między wami.każdy z nas zawsze staje przed wyborem,pytanie tylko czy jesteś już do tego dojrzała...powodzenia

                ps.najtrudniej jest się odważyć
    • kasia.b5 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 18.08.06, 22:00
      Ja uważam że powinnaś odejść. Wiadomo, na początku będzie trudno. Zacząć życie
      od nowa w naszej rzeczywistości to nielada wyzwanie ale zrób to dla dziecka.
      Lepiej aby miało szczęśliwą spokojną mamę niż rodzinę z "pozoru". Dziecko
      potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i wzoru a jego ojciec napewno mu go nie daje.
      Głowa do gory. Pozdrawiam
    • moni3333 Re: ODEJŚĆ??.....?????? 03.09.06, 19:41
      czytam jakby o swoim malzenstwie (rowno 10 lat) Tez sie zastanawialam i skoro
      nie chcial miec ze mna nic wspolnego, brzydzil sie, nie chcilo mu sie nawet
      popatrzec w mi\oja strone to po co to kontynuowac? wyrzucilam dziada z domu
      Teraz jestem z corka i robie co CHCE. i nikt mi nie ubliza i nie traktuje jak
      szmaty! Powodzenia!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka