Rata za samochód=zaspokajanie potrzeb...

14.11.06, 11:19
Przygotowuję się do złożenia pozwu o alimenty bo mam dosyć faktu że mąż nie
czuje obowiazku łożenia na utrzymanie syna. Tłumaczy to tak:
"Dokładam wystarczająco dużo do utrzymania rodziny bo płacę ratę za samochód
(zarejestrowany na jego działalność gospodarczą)którym ty jeździsz"
Fakt płaci 600 zł miesięcznie, ale muszę sie nieźle naprodukować i mu "truć"
(jak to ostatnio określił) żeby to płacił w terminie. Samochodem owszem
jeżdżę bo muszę syna wozić do przedszkola i sama jeżdżę do pracy (mieszkam
poza miastem a do pracy mam na 7 rano i autobus jeździ tylko co godzinę).
Jemu samochód nie jest w tej chwili potrzebny bo pracuje zagranicą.
Czy sąd może to wziąć pod uwagę na mają niekorzyść i uznać to za zaspokajanie
potrzeb finansowych rodziny?
    • pelagaa Re: Rata za samochód=zaspokajanie potrzeb... 14.11.06, 13:08
      Jest to na pewno jego dobra wola, ze placi owe 600 zl raty. Rownie dobrze
      moglby tego nie placic, tylko przelewac na Twoje konto 600 zl z dopiskiem
      alimenty. Wszystko zalezy od tego ile alimentow wywalczysz w sadzie, bo jesli
      wystapisz do sadu, jego dobrowolnosc na pewno sie skonczy, bo przeciez zdajesz
      sobie sprawe z tego, ze nie ma obowiazku placic za samochod i uzyczac Ci go.
      Musisz policzyc na czym Ci bardziej zalezy, bo sprawa moze skonczyc sie tak, ze
      facet zabierze Ci samochod i bedzie placil alimenty. Pytanie brzmi, czy
      wyjdziesz na takim ukladzie dobrze. Czy stac Cie na zakup samochodu, jesli
      zostaniesz bez jego samochodu.
      Ja osobiscie wolalabym miec swoj samochod zarejestrowany na siebie, nie
      uzalezniac sie od bylego faceta i dostawac kase na dziecko, na jego potrzeby,
      jego utrzymanie.
      • mokad Re: Rata za samochód=zaspokajanie potrzeb... 14.11.06, 13:30
        Osobiście też wolałabym mieć swój samochód sad
        Zdecydowałam się na jego użytkowanie nie tylko ze względu na wygodę, ale także
        po to by miec zabezpieczenie na wypadek gdyby mężowi przysżło do glowy nie
        spłacanie samochodu - niestety kredyt na samochód podpisywłam także ja.
        Czyli sąd uzna że płacąc ratę za samochód wnosi wkład w utrzymanie domu
        (rodziny)? Tak mam to rozumieć?
        • sar36 Re: Rata za samochód=zaspokajanie potrzeb... 14.11.06, 19:24
          mokad napisała:

          > Czyli sąd uzna że płacąc ratę za samochód wnosi wkład w utrzymanie domu
          > (rodziny)? Tak mam to rozumieć?

          A nie wnosi?
          • mokad Czyli ... 15.11.06, 07:37
            Czyli gdy samochód będzie po prostu stał (ja nie będę go używać w żadnym
            wypadku) to mam rozumieć że wkładu w utrzymanie rodziny nie będzie tak?
        • pelagaa Re: Rata za samochód=zaspokajanie potrzeb... 15.11.06, 08:12
          > Zdecydowałam się na jego użytkowanie nie tylko ze względu na wygodę, ale
          > także
          > po to by miec zabezpieczenie na wypadek gdyby mężowi przysżło do glowy nie
          > spłacanie samochodu - niestety kredyt na samochód podpisywłam także ja.

          Posiadanie samochodu w uzytkowaniu, ktory nie jest zarejetrowany na Ciebie i
          ktorego nie splacasz, nie jest zadnym zabezpieczeniem dla Ciebie na wypadek,
          gdyby ex przestal placic raty. Jesli podpisalas kredyt na cos, co nie jest na
          Ciebie zapisane, to powinnas przeprowadzic rozdzielnosc majatkowa, zeby miec
          czysta sytuacje.
          W swietle prawa facet dal Ci w uzytkowanie samochod, ktory SAM splaca, czyli w
          jakis sposob uczestniczy w kosztach utrzymania rodziny.
          Dobrze sie zastanow, czy bardziej oplaca Ci sie dostac np. 600 zl (czy nawet
          800 zl - o to juz dosc duzo moim zdaniem) alimentow i zostac bez samochodu.
          Zawsze uklady dobrowolne i polubownie ustalane sa lepsze niz przepychanki w
          sadzie.
          • mokad Re: Rata za samochód=zaspokajanie potrzeb... 15.11.06, 08:28
            Tutaj nie ma nad czym się właściwie zastanawiać. Jasne że wolałabym nie mieć
            samochodu i dostać do ręki 600 zł wynająć opiekunkę i nie zrywać dziecka przed
            6tą rano żeby zaprowadzić do przedszkola i zdążyć do pracy. Tyle, że on mi
            DOBROWOLNIE nie da tych 600 zł (nawet 100 zł na miesiąc to dla niego wyczyn!) a
            raty po prostu płacić musi. Muszę postarać się o alimenty chociaż juz kiedyś mi
            rzucił hasło że są sposoby żeby alimenty przyznano ale są sposoby żeby ich nie
            płacić.

            Czy naprawdę nie ma sposobu żeby się jakoś zabezpieczyć przed ewentualnym
            spłacaniem kredytu (jak wspominałam ja też kredyt podpisałam!)? Mam
            rozdzielność majątkową ale była zrobiona po podpisaniu kredytu.
            Czarno to widzę!
            • pelagaa Re: Rata za samochód=zaspokajanie potrzeb... 15.11.06, 09:37
              Podzial majatku z czasow malzenstwa. Wtedy dzieli sie wszystko, kredyty tez.
              • strzygga Re: Rata za samochód=zaspokajanie potrzeb... 15.11.06, 11:10
                Pelaaga, wejdę w słowo, wykładnia sądu najwyższego mówi, że sąd długów nie
                dzieli. Sama mam problem z podziałem, przez hipotekę. Z kredytami jest problem,
                kto co i komu ma spłacić, kto ile wniósł.

                • pelagaa Re: Rata za samochód=zaspokajanie potrzeb... 15.11.06, 12:22
                  Oj ciezko mi sie na ten temat dokladnie wypowiadac, bo nie przezylam na
                  szczescie sprawy o podzial majatku. Moze ktos kto przezyl napisze, jak bylo u
                  niego? Bo jakies to dziwne by bylo gdyby sie nie uwzglednialo dlugow w podziale
                  majatku, nie mowie, aby je rozbijac na czesci, ale powinny byc na zdrowy
                  chlopski rozum brane pod uwage. Ale specjalista w tej dziedzinie nie jestem na
                  szczescie smile
Pełna wersja