rodzina "tatusia"

IP: *.* 24.05.02, 10:07
jak sobie radzicie z tym problemem?Wlasnie zadzwonila do mnie jego matka z zadaniem zobaczenia sie z mala...Powiedzialam jej, ze ok, jezeli chce, to zapraszam, ale u nas w domu. Czulam sie w obowiazku zgodzenia sie chociaz w takiej formie, chociaz nastawala, zebym przyjechala do niej. Ale jestem cala porozwalana tym faktem...Nie widziala sie z dzieckiem od przeszlo pol roku - mala wcale nie pamieta tych dziadkow - ma z reszta ich dwie pary - moi i mojego meza rodzice, ktorzy ja ogromnie kochaja. A tu nagle jeszcze jedna babcia... A poza tym... nie moge zapomniec, ze kiedy Weronika miala sie urodzic za nic na swiecie na poczatku nie mogla tego faktu zaakceptowac... Z reszta zdecydowala sie zobaczyc mnie i dziecko dopiero kiedy malutka miala 2 miesiace...ech... nie moge sie pozbieracsad((((
    • Gość edziecko: Bożena Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 24.05.02, 10:33
      Nie potrafie Ci doradzić. Będzie to zapewne bardzo skomplikowane dla dziecka. "dziadkowie" Marysi nigdy na oczy jej nie widzieli, nie zainterwesowali się jak byłam w ciąży, jak się urodziła - nic. Marysia po prostu dla nich nie istnieje. Ja jestem natomiast w rosterce co robić czy na siłe przypomnieć im, że mają wnuczkę (na razie jedyną). Czy Marysia mi kiedyś nie wypomni, że nie zrobiłam nic, aby poznała swoją jakby nie było rodzinę ? Acha - trudna sytuacja, dziecko już ma wyprostowaną rzeczywistość, Ty jesteś moim Tatusiem, Wy jesteście dziadkami, a tu znowu coś nowego, dla mnie byłoby to następne zagrożenie. Dlaczego nagle po tak długim czasie chce zobaczyc wnuczkę? Ona chce zobaczyć dziecko, a co z dzieckiem, co ono na to? Znowu może to zburzyć poczucie jego bezpieczeństwa, a może dziecko nie chce widzieć kogoś kogo nie zna, nie pamięta i ktoś przyjdzie i powie, że jest kolejną babcią i znowu zniknie. Po co w jakim celu?Skrzynia
    • Gość edziecko: Kamila77 Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 24.05.02, 11:28
      Może jednak powinnaś "docenić" fakt,że chce się z Twoją córcią spotkać?Wiem,że brzmi to idiotycznie,ale przecież nie musisz mówić małej,że to jej nowa-stara babcia.Niech przyjdzie,pozachwyca się dziewczynką i do widzenia na następne pół roku.Pewnie chce w ten sposób swoje wyrzuty sumienia uspokoić.Nie musisz jej tego ułatwiać i decyzja o spotkaniu u Ciebie jest ok.Pamiętaj,że jeśli w ogóle nie będziesz miała ochoty na takie wizyty,to nikt nie jest w stanie cię zmusić,żebyś się na nie godziłaMoi eks teściowie nie widzieli mojego misia od 1,5 roku-podobnie jak jego ojciec.Swoje wyrzuty sumienia uspokajają w ten sposób,że rozpowiadają o tym,że ja nie chcę ich wpuszczać do domu.Faktem jest,że teraz na pewno bym się nie zgodziła na ich wizytę,bo Kuba ma już 6lat i nie chcę mu wprowadzać zamętu do życia.Trzymaj się i nie daj się!Kamila
      • Gość edziecko: Scully Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 24.05.02, 15:21
        Mysle, ze jezeli babcia po pół roku ciszy zaczyna żądać widzenia z wnuczką to jest to podejrzane. Myslę także, że bałabym sie wtrącania "nibydziadków" (bo nie można ich nazwać prawdziwymi skoro nie interesują się wnuczką). Ja przedstawiłabym ich dziecku jako rodziców ojca córki czyli niech im mówi po imieniu aby odróżnic od prawdziwych dziadków, którzy się dzieckiem interesują. U mnie sytuacja była odwrotna. Rodzice "szanownego tatusia" zawsze interesowali się moim synem, gdy tymczasem moi rodzice niechętnie godzili się z jego istnieniem, co miało swój obraz w tym, że syn mówi do nich po imieniu...teraz po upływie ponad dziesięciu lat żałują tego, że dziecko nie mówi do nich per dziadek i babcia, chociaż ich stosunek i zainteresowanie synem zmieniło się wraz z ich wiekiem.
        • Gość edziecko: waga02 Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 24.05.02, 18:10
          Witaj Acha!Ja nie pozwoliłabym na widzenie się dziadków "tatusia" z dzieckiem. Skoro do tej pory nie interesowali się dzieciątkiem, to dlaczego teraz to robią? Mają w tym swój cel, czy też może jakaś wścibska sąsiadka dowiedziała się, że są "dziadkami" i teraz chcą się popisać przed sąsiadami? Ja mam odwrotną sytuację niż Ty. U mnie "tatuś" nie interesuje się jak rozwija się ciąża i dziecko. Jego rodzice chcą podtrzymywać kontakt ze względu na dziecko. To także ich pierwszy wnuk/wnuczka. Oferują pomoc, ale ja jednak trzymam rezerwę, bo jednak nie znam ich i nie wiem, co tak naprawdę pod tą maską się kryje... A może po narodzinach zmienią zdanie? Może akurat będę w takiej sytuacji jak Ty? Jeśli tak się stanie, to ja na pewno nie zmienię zdania i nie pozwolę na kontakt.Pozdrawiam.
    • Gość edziecko: Maciejka Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 26.05.02, 11:55
      Wiesz, ja myślę, że dzieci sobie cakiem nieźle radzą z posiadaniem kilku par babć i dziadków. Moja siostra ma syna z pierwszego mażeństwa i dwie córki z drugiego. I wszystkie pary dziadków dotyczą wszystkich. Jeżeli są to przyzwoite osoby, to dziecku krzywda się nie stanie, a jeśli - przepraszam za określenie - głupie, to nie należy nadwyrężać dziecka kontaktami z nimi. W rodzinie mojej siostry ukochana jest moja (i siostry ) mama i rodzice pierwszego męża mojej siostry. Do rodziców drugiego męża (czyli prawdziwych dziadków dziewczynek) się czasem chodzi, ale dzieci tak naprawdę nie mają z nimi kontaktu. Nie chcę Cię "podpuszczać", ale to co mi sie nie podoba, to fakt, że "babcia" zadzwoniła z żądaniem "dostarczenia" wnuka. A co to ma niby znaczyć? Chce zobaczyć to niech sie pofatyguje!!! Ja bym stała na tym stanowisku!Pozdrawiam i niech moc będzie z tobą :-)Maciejka
      • Gość edziecko: Scully Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 27.05.02, 09:08
        Sytuacja może być również taka jak z rodziną mojego męża, która to na oczy nie widziała ani mnie ani mojego dziecka, które nie jest dzieckiem męża. Kochani rodzice nie widują od przeszło 3 lat swojego syna a mojego męża ponieważ nie akceptują naszego związku. Dodatkowo zerwali także kontakt z drugim synem i jego rodziną także ogólnie można śmiało powiedzieć, że to oni są zdrowo popieprzeni a nie my.
    • Gość edziecko: bridgett Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 27.05.02, 20:11
      Cześć Wam,Acha, taka sytuacja jest trudna dla wszystkich, również dla tej babci, która nie akceptowała Twojej ciąży itd. Może tym bardziej trzeba wyjść z założenia, że ma dobre zamiary i zaliczyć jej na plus, że mimo tego, iż między Tobą a nią nie układa się, to jednak interesuje się wnuczką. Lepiej późno niż wcale. A a nuż okaże się jeszcze jedną osobą, która pokocha Twoje dziecko. Kochających, życzliwych osób w końcu nigdy nie za wiele. Oczywiście wprowadzi to zamieszanie w "wyprostowane" już życie Twojej córy, ale nastąpi to prędzej czy później i wcale nie wiem, czy później jest mniej bolesne niż wcześniej. Może mała będzie miała 3 pary dziadków do kochania? To wcale nie takie odosobnione dzisiaj. Natomiast na pewno dobrze jest ustalić jakieś zasady tych wizyt i to takie, które odpowiadają Tobie i dziecku.Ja po rozwodzie rozmawiałam o tym z byłym mężem, ponieważ jego rodzice jakoś nie palili sie wtedy do rozmowy ze mną ale przekazali przez męża, że chcą wiywać wnuka, swoje warunki przekazałam więc przez niego. Warunki dotyczą różnych rzeczy: m.in. jedzenia i picia, wyrażania ich ewentualnych negatywnych opinii na mój temat przy dziecku (ja tego nie robię, chociaż czasami sporo mnie to kosztuje, więc niech oni też się wysilą), terminów wizyt (oni mogą kiedy chcą po uprzednim telefonicznym umówieniu się, Kuba może do nich, gdy nikt tam nie choruje i jeśli akurat nikt nie obchodzi żadnych imienin czy urodzin)itp. Na pierwszą wizytę po rozwodzie pojechałam z dzieckiem, teraz od czasu do czasu zabiera go do dziadków ojciec i jest zupełnie OK. Utrzymuję też kontakt z wujkiem mojego eks-męża i jego dziećmi i wnukami oraz z 9letnią córką mojego eks z jego poprzedniego związku. Co do dziedków Kuby - oni nie przyjechali po rozwodzie ani razu, ale nie mam o to żalu, ponieważ odpowiada mi to w zasadzie. Kuba jeździ do nich na parę godzin raz na 2-3 miesiące i też dla mnie jest to OK. Również dla Kuby jest to OK, nauczył się, że ludzie są rózni (a ma dopiero 2 lata i 9 miesięcy) i wcale nie rozpacza z tego powodu. Do dziadków jeździ chętnie, wraca w dobrym humorze, ale docenia też fakt, że moja mama go kocha i poświęca mu mnóstwo swojego czasu - pół roku temu przed wizytą u dziadków stwierdził np z lekką nutką ptytającą "ale to nie jest taka prawdziwa babcia i dziadek?". Wytlumaczyłam mu wtedy, że owszem są prawdziwi, ale inni niż ta babcia, którą ma na codzień i dlaczego. Aha, stwierdził i przyjął do wiadomości. Tak więc nia zakładaj może z góry, że babcia ma złe zamiary, daj szansę Twojej córce i jej babci na poznanie się i nawiązanie więzi, ale postaw swoje warunki i uprzedź, że nietrzymanie sie ich spowoduje zerwanie kontaktów. I bądź konsekwentna.PozdrawiamMonikaS
      • Gość edziecko: acha Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 30.05.02, 11:21
        > Tak więc nia zakładaj może z góry, że babcia ma złe zamiary, daj szansę Twojej córce i jej babci na poznanie się i nawiązanie więzi, ale postaw swoje warunki i uprzedź, że nietrzymanie sie ich spowoduje zerwanie kontaktów. I bądź konsekwentna.Dzieki dziewczyny za wszystkie rady. Pomyslalam, przemyslalam i sprobuje...poniewaz rzeczywiscie nie chce zakladac zlej woli babci, postanowilam zgodzic sie na ich kontakty z Weronika. Ale wg. moich wlasnych zasad. Czyli - u mnie w domu, w obednosci mojej i meza, bez moznosci poki co zabierania corki do nich. glownie ze wzgledu na to, ze ich syn mieszka z nimi.Nie chce przez to powiedziec, ze nie zgadzam sie na kontakty ojca z dzieckiem, ale nie zamierzam mu tego ulatwiac. On sam nie raczyl od pol roku sie ze mna skontaktowac. Zalatwia sobie wlasne poczucie winy przez znajomych i rodzicow, opowiadajac na prawo i lewo jak to teskni za dzieckiem. To niech sie wysiliwink))Z reszta, to jest dla mnie pewnym, dosc powaznym problemem....Weronika ostatnimi czasy, sama z wlasnej inicjatywy zaczela mowic do mojego meza "tato". Przyuwazyla, ze dzieci na placu zabaw tak sie zwracaja do swoich ojcow i mimo, ze konsekwentnie stawalismy na stanowiscku, ze aby nie mieszac jej w tej malej glowce do mojego meza bedzie mowila po imieniu, coraz czesciej wola do niego "tato", albo tak sie z nim wita... I jak ja mam teraz po takim czasie, gdyby jej ojciec biol. zazadal widzenia wytlumaczyc poltorarocznemu dziecku, ze to tez tata????Nie wiem. I malo tego - wszystko sie we mnie buntuje. Jezeli on (biol. ojciec) opowiada wszystkim dookola jak to bardzo chce byc tata, a nie moze, znajac przecie zmoj adres, numer telefonu i konta, a nie wywiazal sie do tej pory nawet z podstawowego obowiazku wobec dziecka - wspierania go materialnego, nie mowiac juz o emocjonalnym?Malo tego jego wczesniejsze kontakty z dzieckiem raczej owocowaly nasilajacymi sie zaburzeniami u malej (histerie, autoagresja).... Dodam, ze facet jest kryptoalkocholikiem i pracocholikiem. A dlaczego ja mam sie zgadzac na to, zeby moje dziecko, majace w tej chwili normalna rodzine kontaktowalo sie z patologia, ktora dla niego samegom oze byc niebezpieczna. Wcale nie mam ochoty na to, zeby kiedys musiala chodzic na spotkania Doroslych Dzieci Alkocholikowwink Zarty zartami, ale powaznie - wiem po sobie jak niewiele trzeba, zeby wpasc w syndrom wspoluzaleznienia. A dziecko, z jego nieuksztaltowana struktura emocjonalna jest na to jeszcze bardziej podatne...ech...czuje sie pogubiona.Umiem radzic sobie ze soba, z dziecmi, ale za diabla nie potrafie radzic sobie z chorymi doroslymi|sad(((( pozdr.acha
        • Gość edziecko: mamula Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 30.05.02, 11:51
          ja też uważam,że miłość nie zna granic. jak ktos bardzo kocha to zrobi wszystko,aby się spotkac z bliską osobą. ale jeśli własna duma jest ważniejsza....
      • Gość edziecko: Ika Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 30.05.02, 17:39
        Zgadzam się z Bridgett :)Nie zabraniałabym babci kontaktów, ale absolutnie nie u niej w domu. Przynajmniej na początku. Zwłaszcza, jeśli mieszka z nimi "tatuś" Małej. Nic mnie bardziej nie wpienia i jednocześnie śmieszy, jak takie gadanie "tatusia", jak to bardzo chce być ojcem ale nie mooooożeeee.... buuuuuuu...! :lol: Biedni oni okropnie, a my, wredne harpie! :lol:Tatuś mojego syna powiedział w sądzie, że ja mu "nie dałam być ojcem" :) No, nie dałam, pewnie chowałam przed nim dziecko, zataiłam fakt urodzenia, zmieniłam adres, telefon i co tam jeszcze... No, generalnie chowam się przed nim i unikam na potegę :) Czy oni nie rozumieją, że jeśli się naprawdę czegoś chce, to trzeba się trochę o to postarać?? Na przykład POWIEDZIEĆ, że chce się zobaczyć dziecko?? Oni chyba liczą, że będziemy z dzieckiem na rękach biegać za nimi i skalmeć: "no zoooobacz, zooobacz, jaki ładnyyyy.... Spooootkaj się z nim czaseeeeem......" A ja ani myślę :)
    • Gość edziecko: danfil Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 31.05.02, 12:27
      Hej Słonko :)Skšd ja to znam...Mamusia ojca mojego Filipka widziała wnuka gdy miał 3 miesišce i to tylko dlatego ,że to my się do niej wybrali?my.Ogólnie to stwierdziła ,że ona nie jest babciš tylko żonš dziadka bo prawdziwa babcia ma wnuczkę .Ona jednego wnuka już ma więc drugi ( mój Filipek ) to żadna atrakcja. Teraz sšdzę się z ojcem dziecka ,którego zainteresowanie dzieckiem przybrało formę podobnš do jego matki. Po wniesieniu sprawy do sšdu nastšpił zwrot akcji :) zaczšł płacić ,chce kontaktów z synem.A wszystko to dlatego ,że dowiedział się ,że chcę wyj?ć za mšż i Filipek będzie miał prawdziwego tatusia a nie ( jak się sam okre?lił w pismach sšdowych ) dawcę :)Na sprawie o pozbawienie władzy rodzic sędzina podpowiedziała mu ,że może wystšpić o uregulowanie kontaktów z dzieckiem.Podpowiedziała,bo mówił jak to mu je strasznie utrudniam. A to ja za nim dzwoniłam ,żeby przyszedł( bezskutecznie zresztš).No i nasz kochany sšd przyznał mu widzenia dwa razy w miesišcu( sam chciał aż tak często :)) na 8 godzin.Przez dwa miesišce przy mnie a potem sam! Za co mnie ukarali i odzielajš od dziecka .To nie ja do tej pory zaniedbywałam synka...Nie dam mu dziecka,mały go nie zna.Pozatym na dotychczasowych "widzeniach" dowiódł jak potrafi zajšć się dzieckiem i na ile jest odpowiedzialny- zostawiajšc go np w otwartym samochodzie z kluczykami w stacyjce.Odszedł na takš odległo?ć ,że nie widział auta.Złodziej na pewno przejšł by się dzieckiem w ?rodku ...Napisał;am odwołanie ...zobaczymy jak będzie.A z tš Babciš to wiem co czujesz.Paranoja....teraz sobie przypominajš jak dziecko podchowane i kumpel do zabawy..A gz=dzie byli wcze?niej jak potrzebna była pomoc i wsparcie...Pozdrawiam serdecznie .Trzymaj się dzielniesmile
      • Gość edziecko: pysia22 Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 05.06.02, 16:55
        Cześć. A ja wam opowiem troche z innej strony. Znajomi właśnie są w trakcie rozwodu. maja dwuletniego synka, którego dziskowie nie widzieli prawie rok. Ale naprawde wina leży troche po obu stronach. Babcia (matka ojca) chciałaby się spotkać z małym , pomóc, zaopiekować. Ale poniewaz matka dziecka mieszka u swoich rodziców, to zdaję sobie sprawę, że takie spotkanie jest niemożliwe. Przy takiej atmosferze. To prawda, że byc może gdyby im bardziej zależało, to... ale nie jest to łatwe, przy bardzo wrogo nastawieniu matki - uzasadnionym to prawda.Naprawde trzeba pamiętać, że dziecko ma prawo znac swoja historię, swoich wszystkich dziadków. Nawet jeśli czasami jest to trudne dla nniego, to dzieci szybciej akceptuja taki stan rzeczy, niż nam sie wydaje. Staje się dla nich to naturalne. Po prostu.Pamiętam też, że ta babcia po rpostu strasznie się boi, że wnuczek jej nie zaakceptuje, że jej nie pokocha i ją odrzuci. Nawet jesli nie mówi tego głosno. Ludzie są tylko ludźmi, i różnie układają się losy. Ale ja chciałabym, żeby w takiej sytuacji ktoś dał mi szansę, nawet jeśli nie odkońca na nią zasługuję. To takie ludzkie...PozdrawiamPysiaAcha. I matka i ojciec są moimi przyjaciółmi. Więc naprawde staram się podchodzić uczciwie i obiektywnie. Wiem co ojciec zrobił matce i odwrotnie. I wiecie co? Prawda niestety rozkłada się gdzieś po środku.
        • Gość edziecko: acha Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 09.06.02, 08:38
          > Naprawde trzeba pamiętać, że dziecko ma prawo znac swoja historię, swoich wszystkich dziadków. Nawet jeśli czasami jest to trudne dla nniego, to dzieci szybciej akceptuja taki stan rzeczy, niż nam sie wydaje. Staje się dla nich to naturalne. Po prostu.> Pamiętam też, że ta babcia po rpostu strasznie się boi, że wnuczek jej nie zaakceptuje, że jej nie pokocha i ją odrzuci. Nawet jesli nie mówi tego głosno. Ludzie są tylko ludźmi, i różnie układają się losy. Ale ja chciałabym, żeby w takiej sytuacji ktoś dał mi szansę, nawet jeśli nie odkońca na nią zasługuję. To takie ludzkie...Zgadza sie. Wszystko sie zgadza i w mysl takich wlasnie watpliwosci w ub. srode odbylo sie spotkanie Weroniki z babcia.Tak jak mowilam - u nas w domu.babcia zostala przyjeta ze wszystkimi honorami, staralismy sie, zeby czula sie dobrze. I czula sie...Byla u nas 3 godziny. Zaczela juz mijac pora snu Weroniki, czego skutkiem byla marudnosc malej i to marudnosc straszna, biorac pod uwage,ze aktualnie mloda zabkuje.A babcia nic. Dopiero na wyrazona wprost informacje, ze musimy ja klasc, bo juz minela jej normalna pora spania, babcia zdecydowala sie isc.Ale w jakim stylu!!!! Najpierw zazadala (tak zazadala!!!) wizyty jeszcze w biezacy weekend. Przeprosilam grzecznie mowiac zgodnie z prawda, ze mamy gosci (rodzina meza) juz dawno umowionych, a na dodatek jestesmy w trakcie egzaminow i potrebujemy zyc zgodnie z jakims harmonogramem dnia. W tym momencie babcia sie najnormalniej w swiecie obrazila. Kobieta, ktora przez pierwsze 2 miesiace zycia swojej wnuczki i cala moja ciaze nawet sie nie zainteresowala jaka dziecko ma plec i ktora przez ostatnie pol roku nawet nie zadzwonila do malej (latwo obliczyc, ze jej kontakt z dzieckiem obejmowal jakies 10 miesiecy w skali poltorarocznego zycia Weroniki) teraz klasycznie odgrywa scene wielkiej obrazy, po czym komunikuje nam jak smarkaczom, ze "przykro mi ze nie macie dla mnie czasu". Noz k...wa! Ale to jeszce nic. My sie plaszczymy, przepraszamy, ze to nie tak, ale ze mala spiaca, ze to, ze tamto...Babcia ostentacyjnie zaczyna sie uboierac i co robi???? Bieze weronike za reke i mowi "pojdziesz z babcia?" W Weronike, ktora jak tylko widzi, ze ktos chce wyjsc z domu biegnie i wklada buty jakby grom strzelil. Ustawila sie pod drzwiami i "papapa". A babcia "widzicie, ona chce isc ze mna!Chodz malenka chodz". I stoi. Dziecko zaczyna wyc. Babcia ja jeszcze podjudza. My tlumaczymy, ze jest za pozno na spacer. Babcia swoje. istne wariatkowo!!!! W koncu babcia ostenstacyjnie wychodzi jeszcze z klatki schodowej rzucajac do wrzeszczacego dziecka "babcia po ciebie wroci i pojdziemy na spacerek".POWTORZE - Noz KU....waaaa!!!!!! Nie musze chyba dodawac, ze zanim zesmy sobie z mala poradzili (uspokoili, wykapali, polozyli...) minelo duuuzo czasu. Skutek - minela pora jej zasypiania. Skutek - wrzaski i placze do polnocy. Skutek - kompletne niewyspanie dziecka i nasze. Dodatkowo doszlo przekarmienie slodyczami. Babcia doskonale wie, co sadze na temat futrowania malej slodyczami, ale oczywiscie przyniosla jej miliard slodyczy. Kiedy powiedzialam, ze juz chyba starczy, babcia zabrala mi czekolade z reki mowiac, ze przeciez taka odrobinka nie zaszkodzi!!!! i dawaj, karmic dziecko. makabra. A mloda po wiekszej ilosci slodyczy jest potwornie rozkrecona i pobudzonasad(((((> Acha. I matka i ojciec są moimi przyjaciółmi. Więc naprawde staram się podchodzić uczciwie i obiektywnie. Wiem co ojciec zrobił matce i odwrotnie. I wiecie co? Prawda niestety rozkłada się gdzieś po środku.Tak prawda jest zawsze gdzies posrodku. Ja mam sobie do zarzucenia bardzo wiele. Poczawszy od tego, ze wogole przez minute zaufalam w jego (biol. ojca) zdolnosc trzezwej oceny rzeczywistosci.
          • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 23.07.02, 16:14
            acha, na moj malutki rozumek- ty jestes mama a twoj obecny maz ojcem, o byczkach rozplodowych tu nie mowmy.....Ty wraz z mezem wychowujesz weronike i ty obecnie decydujesz co dla niej dobre a co nie....Dlatego mysle ze babcie powinna dostac komunikat rownie wyrazny jak twoj maz- jesli beda sie zachowywac glupio i nieodpowiedzialnie, burzyc rytm dnia i spokoj Weroniki- nie zgodzisz sie na te spotkania. I masz do teho pelne prawo, bo tu chodzi o dobro twojej coreki....A babci nastepnym razem, jesli do niego dojdzie- wyznacz gorna granice spotkania. I jesli dojdzie do tej samej sytuacji- wykonaj grozbe.... Bosze dlaczego dorosli ludzie sa tak niewiarygodnie glupi i okrutni....
        • Gość edziecko: eBeata Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 23.07.02, 08:10
          Pysiu zgadzam się z całym Twoim listem oprócz jednego zdania:"Przy takiej atmosferze. To prawda, że byc może gdyby im bardziej zależało, to... ale nie jest to łatwe, przy bardzo wrogo nastawieniu matki - uzasadnionym to prawda."Nie ma dla mnie ŻADNEGO uzasadnienia, jeżeli matka ogranicza kontakty dziecka z rodziną dlatego, że na tę rodzinę jest zła. Została skrzywdzona, jest w Niej wiele żalu, zdaje sobie sprawę, że to takie niesprawiedliwe /ktoś skrzywdził ją i dziecko a teraz domaga się praw/ ale CHODZI O DZIECKO nie o matkę. To jest również rodzina dziecka i ma ono prawo do kontaktów /nie mam na myśli sytuacji patologicznych, alkoholizmu, molestowania itp./Wiem jak to trudne, cholernie trudne, ale trzeba w takim przypadku schować własne animozje do kieszeni.Łatwo mi teraz pisać, ale chciałabym tak postąpić jak "rodzina tatusia" kiedyś się odezwie /chociaż wiem, że w środku wszystko będzie we mnie krzyczało/.Dziewczyny, oby Nam wszystkim cierpliwości i siły starczyło.
      • Gość edziecko: Scully Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 06.06.02, 13:31
        Prawda jest taka, ze jezeli sędzina usłyszy od ojca, że on chce kontaktów to automatycznie go gloryfikuje i zrobi wszystko aby mu te kontakty ułatwić. Moja sprawa wyglądała tak, że ojciec mojego syna postanowił założyć rodzinę ponieważ jego dziewczyna urodziła mu drugie dziecko. Po prostu doszedł do wniosku, że jego rodzina musi być pełna i składać się z jego dwóch synów (w tym jeden niestety dla niego jest moim. Tatuś zaczął coraz bardziej wchodzić w moje kompetencje...on i jego dziewczyna (która zgodnie z tym planem została jego żoną) zaczęli chdzić do szkoły mojego syna, wypytywać nauczycieli (i psycholog, które odmówiła udzielania informacji), zgłaszać do mnie jakieś swoje uwagi, mówić mi co mam robić z synem, zabierać go ode mnie i odwozić kiedy chcieli itp. Do tego dołączyła także babcia od strony ojca.Także w pewnym momencie powiedziałam, że czy im się podoba czy nie to mój syn jest także moim synem a następnie założyłam w sądzie sprawę o wyznaczenie miejsca pobytu dziecka (oficjalnie) i kontaktów z tatusiem. Cała ta sprawa to zupełnie inna historia ale to, że sędzina była skłonna ograniczyć moje prawa bo tatuś nakreślił jej idealny obraz swojej rodziny jest dyskreminacja samotnych matek i jest chore.
        • Gość edziecko: acha Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 09.06.02, 08:45
          > Cała ta sprawa to zupełnie inna historia ale to, że sędzina była skłonna ograniczyć moje prawa bo tatuś nakreślił jej idealny obraz swojej rodziny jest dyskreminacja samotnych matek i jest chore.No tak.. takiego scenariusza sie obawiamsad((((((Bosze... Ale czy naprawde nie ma znaczenia fakt, ze przez sam kontakt dziecka z gleboko uzaleznionym rodzicem robi sie temu dziecku krzywde na cale zycie???? Na zachodzie uzaleznionemu rodzicowi, ktory nie chce sie leczyc sadownie zakazuje sie nawet ZBLIZANIA do miejsca zamieszkania dziecka. Tak sie sklada, ze z racji kierunku studiow mam do czynienia z ludzmi majacymi uzaleznionych rodzicow. Wszyscy prowadza juz wieloletnia terapie najpierw dla dzieci alkocholikow, teraz dla doroslych dzieci alkocholikow i jeszcze dluuga droga do odzyskania rownowagi przed nimisad(((( A nie sa to ludzie z rodzin marginesowych. Nie... Czesto "porzadne" corki "pozadnych" rodzicow... wyzsze wyksztalcenie, niezla sytuacja finansowa i.. kryptoalkocholiz demolujacy po cichutku zycie calej rodzinie. Ja nie chce takiego losu dla mojego dziecka, czy to zle?
    • Gość edziecko: bridgett Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 09.06.02, 14:40
      Cześć Acha,Wiesz takie problemy ze starszą generacją ma się też czasem z „legalnymi” dziadkami, nawet z własną matką, a cóż dopiero z nielubianą z wzajemnością „nielegalną” babcią. Co do słodyczy, czy wizyt w porze spania – takie problemy mam częściowo do dzisiaj z kochanymi i kochającymi skądinąd ciociami i wujkami (nie tylko ze starszej generacji, którzy z racji wyznawania innych metod wychowawczych, czy braku posuadania własnych dzieci, nie są w stanie zrozumieć naszych zasad) z mojej strony, więc takiego zachowania babci Weroniki nie bierz do siebie. Weź też pod uwagę, że ona z kolei pewnie bierze do siebie Twoje zachowanie, ponieważ primo nie rozumie Twoich metod, secundo nie lubicie się, więc zakłada złą wolę z Twojej strony.Kontakty na pewno nie będą łatwe. Myślę, że musisz kiedyś na spokojnie porozmawiać z babcią i ustalić, czego nie będziesz tolerować (np. JEdzenia słodyczy, za późnych wizyt, kwestionowania twoich decyzji w obecności dziecka itp.) Nie musisz przepraszać ani się tłumaczyć, to Ty jesteś odpowiedzialna za Twoje dziecko. Nie przejmuj się, że się obraża o byle co, to taki szantaż emocjonalmny z jej strony. I albo się obrazi w jkońcu na dobre i będziesz miała święty spokój, albo dostosuje do Twoich warunków.Życzę stalowych nerwów i szybkiego wyklarowania się sytuacji. No i pisz, czy i jak te stosunki się rozwijają.MonikaS
      • Gość edziecko: Scully Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 10.06.02, 10:34
        Niestety ale nie moge sie zgodzic (opieram sie takze na wlasnych doswiadczeniach). Z twojej wypowiedzi Moniko S. wynika, ze trzeba "po prostu" postarac sie zmienic babcie co moim zdaniem JEST NIEMOŻLIWE. Po pierwsze daltego, że staszi ludzi się nie zmieniają a po drugie dlatego, że najpierw babcia musiałaby zrozumieć, że robi źle...A moim zdaniem z opowiesci Ach"y wynika, że babcia uważa, że to ona jest cudowna a matka jest zła i niedobra nie tylko dla dziecka ale i dla niej. Jestem przekonana, że ta pani babcia będzie robiła tak długo problemy jak tylko jej sił wystarczy, poniewaz jasno wynika, że ona jako babcia czuje się pokrzywdzona. Przepraszam was moje drogie ale to jest Wredny Babol, na którego trzeba uważać. Jakiekolwiek wizyty w przyszłości muszą się odbywać zawsze pod obecność mamy.pa
        • Gość edziecko: acha Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 10.06.02, 18:01
          MamaDuzegoMichala napisała/ł:> Niestety ale nie moge sie zgodzic (opieram sie takze na wlasnych doswiadczeniach). Z twojej wypowiedzi Moniko S.niestety ja tez nie moge sie zgodzic. Z moja mama tez czasami nie moge sie dogadac co do pewnych szczegolow zwiazanych z wychowaniem, ale jednak nie ma w niej zlej woli, ktora w tej babci jest. I nie jest to tylko moja imaginacja, bo to po prostu widac. Trzeba byc ograniczonym umyslowo o co ex lekarki pediatry nota bene nie podejzewam, zeby ciagnac o wpol do osmej dzieciaka do drzwi mowiac mu - chodz z babcia. Albo zlej woli. > wynika, ze trzeba "po prostu" postarac sie zmienic babcie co moim zdaniem JEST NIEMOŻLIWE. Po pierwsze daltego, że staszi ludzi się nie zmieniają a po drugie dlatego, że najpierw babcia musiałaby zrozumieć, że robi źle...Otoz to. Monika mowi, ze trzeba spokojnie porozmawiac... ilez ja takich spokojnych rozmow z nia odbylam.... I o slodyczach i o tysiacu innych rzeczy. Ale babcia swoje wie i ma moje zdanie za przeproszeniem w rectumwink)>A moim zdaniem z opowiesci Ach"y wynika, że babcia uważa, że to ona jest cudowna a matka jest zła i niedobra nie tylko dla dziecka ale i dla niej. przede wszystkim dla niejwink Stwierdzila, ze ona zawsze chciala byc moja przyjaciolka, ale ja tego nie umiem docenicwink)) hehe, a ciekawe, gdzie byla, kiedy potrzebowalam wsparciawink> Jakiekolwiek wizyty w przyszłości muszą się odbywać zawsze pod obecność mamy.A to sie rozumie samo przez sie....pozdr.acha
          • Gość edziecko: eBeata Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 23.07.02, 08:32
            AchaWspólczuję Tobie cholernie, nie jest łatwo a z babcią jeszcze nie jeden raz się spotkasz.Popieram Bridgett.Gdybyś została z ojcem Weroniki babcia przecież byłaby ta sama i musiałabyś sobie z Nią stosunki jakoś ułożyć. Najprawdopodobniej wizyty byłyby nawet częstsze :-)Każda z żon ma z zasady jakieś problemy z teściową. Dochodzi jeszcze różnica pokoleń, inny sposób myślenia.Ja też uważam jak Bridgett - rozmowy. I konsekwencja. To trudne, wiekszość moich koleżanek do tej pory nie może wygrać w wojnie o słodycze.Może na początku niech babcia ma kontakt z małą na podwórku, podczas spacerów. Może na neutralnym terenie nie będzie sie czuła zagrożona i łatwiej pójdzie na ustępstwa. Nie chcę jej bronić, bo zrobiła coś brzydkiego, ale przecież idąc do Was wchodziła w paszczę lwa. Na pewno się bała waszej reakcji.Tak bardzo Tobie życzę, żeby to wszystko się ułożyło.BeataA co do taty biol. Przecież córa i tak kiedyś sie dowie, że ma jeszcze jednego ojca. Jest teraz bardzo mała i dla Niej nie będzie dziwne, że ma dwóch tatusiów. Jeden to syn babci a drugi to ten kochany na codzień, ten od zabaw i buziaków i bajek na dobranoc. Jeden jest a drugi jest do kochania.
    • Gość edziecko: Renata27 Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 28.07.02, 16:29
      To jacys dranscy dziadkowie, jestem oburzona. Ostatnio zakodowalam sobie, ze jak ktos nie chce za mna gadac i kontaktowac sie to sie nie napraszam i za nikim nie chodze. Oni sie tak zachowywali przez pol roku, wiec co teraz u licha, czyzby musieli dorastac jak niektorzy tatusiowie do ojcostwa, to oni do dziadkowania?No ale co zrobic... Tacy ludzie i takie jest zycie. Gryzlo by mnie to, ale zmusilabym sie do umozliwienia im kontaktu, bo moze maja dobre checi mimo wszystko. Ale u siebie w domu, a nie u nich przez pierwsze 5 razy. Niech maja za kare!!!smile
      • Gość edziecko: monaliza Re: rodzina "tatusia" IP: *.* 09.08.02, 15:11
        Ludzie nie karzcie tak tych biednych dziadkow i te "wredne" babcie, he he, to tez ludzie. Kobiecina miala pelne pory przez pol roku czy zadzwonic czy nie w koncu sie odwazyla i co tak od razu huzia na Jozia? Nie przecze, ze moze i ma rozne haki na charakterze ale ktoz ich nie ma. Zycze duzo spokoju i tolerancji, wiedzac z wlasnego doswiadczenia ze czasem o to bardzo trudno ale "trudne sciezki prowadza do najpiekniejszych szczytow". No i zebysmy my nie byly takimi jedzami dla naszych bylych synowych ;) monka
Pełna wersja