Dodaj do ulubionych

poniedziałkowy dół....

26.02.07, 19:41
dopadł mnie..kolejne L4(grypa), synek też chory, napadowe myśli o tym co było
co być mogło czego być nie powinno..koszmarnie...łzy się cisną a nawet nie mam
gdzie płakać(mieszkanie z rodzicami -kolejny element którego nie jestem w
stanie przeskoczyć), żal, lęk, bezradność....i ciągłe pytanie-dlaczego?
Obserwuj wątek
    • kilowisni Re: poniedziałkowy dół.... 26.02.07, 21:01
      ano własnie.dlaczego>no nic, trzymaj sie kobieto - po latach chudych tłuste
      przyłażą )))wiem ,ze to gadanie tylko no ale co wiecej mozna...buzka!gocha
    • mamaice Re: poniedziałkowy dół.... 26.02.07, 23:38
      Nie martw sie przezyjesz ,ja przez ostatnie dni walcze z zapaleniem spojowek
      masakra sad ale jakos sie nie poddaje na cha.. przez zycie !!! smile
    • monaxa wtorkowy też.... 27.02.07, 10:21
      Witam.
      pepsi może Cię to pocieszy ale nie tylko tym masz doła, mnie taki dół dopada 7
      razy w tygodniu i juz chyba przyzwyczaiłam sie do takiego stanu. Pewnie cię nie
      pocieszyłam tym co napisałam, ale podejrzewam, że 80 % Samodzielnych miewa takie
      stany.
      Dla mnie najgorsza tez jest ta bezsilność, niby chciałabym coś zmienić, ale nie
      wiem jak, brak mi samozaparcia i kolo się zamyka.
      Najgorsza chyba jest ta samotność, brak mozliwości codziennego podzelenia sie
      swoimi rozterkami z druga osobą i nie mam tu na myśli mężczyzny.
      Moje dziecko mówi, że jestem jego mamą, przyjacielem i fumflem (czyt. kumplem)
      chociaż to....
      Pozdrawiam i trzymaj się cieplutko!!!!
      • pepsi80 Re: wtorkowy też.... 27.02.07, 10:35
        oj masz rację monaxa....bezsilność jest dobijająca...nie mogę się za siebie
        wziąść, miałam bujne plany, że jakieś solarium, jakiś kosmetyk, jakieś kino...no
        i jest..jakaś grypa..i tyle z tego!!
        gg4975740
        • asca25 Re: wtorkowy też.... 27.02.07, 11:10
          Ja idę na opiekę nad małą 3 raz w tym miesiącusad Wypierniczą mnie z pracy w
          końcu. Dół total. Sił brak, kasy brak. Na solkę wybieram sie od ponad roku...
          Trzymaj sięsmile
          • ybarra70 Re: wtorkowy też.... 27.02.07, 11:29
            Witam!Nie jestescie w tym wszystkim same ja myslałam,ze te doły mam juz za soba
            a jednak pomyliłam sie.Mieszkam z rodzicami i na to jak narazie nie mam wpływu
            sa juz na emeryturze i od rana do wieczora siedza w domu zupełny brak
            zainteresowań,miedzy nami nie ma konfliktow choc sie zdarzaja ale codzienna
            konfrontacja z nimi strasznie mnie meczy.Poznałam meżczyzne On u siebie ja u
            siebie niby planujemy byc razem ale nie mamy narazie perspektyw na wspólne
            mieszkanie i tu łapie kolejnego dola.
            • amelia95 Re: wtorkowy też.... 27.02.07, 14:44
              Do ybarra.
              Wiesz co prawda nie mam córki tylko syna ale oszczędzałam aby kiedy dorośnie
              nie musiał mieszkać z rodzicami. Mam nadzieję, że synowa okaże się fajną
              dziewczyną ale mieszkać z młodymi nie mam zamiaru. Zapewne nie udałoby mi się
              nie wtrącać oczywiście wszystko dla "najlepiej pojętej szczęśliwości". Kupię im
              dom albo mieszkanie i niech żyją jak mają chęć ja swoich przyzwyczajeń nie mam
              zamiaru zmieniać. Czy jestem egoistką? No może troszkę. Młodym pomogę ale
              etatową babcią nie zostanę jestem aktywna zawodowo i nikt nie może ode mnie
              oczekiwać codziennego niańczenia wnuków od czasu do czasu tak i to z wielką
              radością. Tak samo postapiłabym wobec samotnej mamy gdyby była moją córką.
              pozdrawiam amelia
              • ybarra70 do Amelia 95 27.02.07, 15:57
                To dobrze,ze tak to widzisz rodzice nigdy nie powinni mieszkać z dziecmi bo
                wtedy jeszcze bardziej oddalaja sie od siebie chociaz nie wiem jakby sie
                kochali i starali.Ja mam juz duze dzieci 12i6 lat takze moi rodzice nie musza
                ich nianczyc raczej radzą sobie same z moja pomoca ma sie rozumiec,ale na
                mieszkanie osobne nie mam niestety wpływu. Pozdrawiam
                • amelia95 do ybarra 27.02.07, 16:13
                  Rozumiem,że na samodzielne mieszkanie nie masz wpływu i mogę tylko z serca ci
                  życzyć aby było lepiej a życie pisze różne scenariusze i Tobie życzę tego
                  baardzo optymistycznego. W życiu już trochę widziałam i różnie to bywa. Byłam
                  świadkiem jak nadopiekuńcze babcie poczyniły wielkie szody i wnukom i dorosłym
                  samotnym matkom traktując oboje wnuka i córkę jak dwoje dzieci. Widziałam jak
                  pomagająca matka robiła to tak aby córka nie miała szans uwolnić się od
                  poczucia winy a babcia zamiast radosnej wdzięczności otrzymywała wdzięczność
                  podszytą poczuciem winy. Spotkałam też wspaniale zgrane rodziny gdzie
                  rzeczywiście córka nie zrealizowała zaplanowanego dla niej scenariusza ale mimo
                  to wszystko się ułożyło i tylko pozazdrościć im tego wspaniałego zgrania.
                  Kobitki podzieliły się tak jakoś naturalnie obowiązkami wiele rzeczy miały dużo
                  szybciej bo we dwie i w sobotę w domu był błysk ciasto pachniało a rodzice albo
                  w ogrodzie spędzali czas miło z wnuczką a jej mama wyszła aby mieć troszkę
                  czasu dla siebie albo wszyscy byli razem i zawsze było tak miło do nich
                  zaglądnąć. Wnuczka wyrosła na piękną i mądrą dziewczynę. Studiuje medycynę i na
                  peno bedzie fajnym czlowiekiem. To wychowanie w rodzinie bez jadu, nienawiści,
                  agresji zaowocowało w naturalny sposób.
                  Ybarra takie życzenia dla Ciebie i Twoich pociech.
                  • ybarra70 Redo amelia95 27.02.07, 17:42
                    Bardzo dziekuje ale wolałabym ulozyć sobie życie sama a do rodziców przychodzic
                    w odwiedziny chociaz nie wiem jak byloby sielsko anielsko.Mam juz swoje lata i
                    wole decydowac sama za siebie i za moje dzieci a rodzice moga ewentualnie
                    słuzyc nam pomocą taka kolej rzeczy powinna byc chociaz niektorym to nie
                    wychodzi.Dziękuje troche podparłaś mnie na duchu Pozdrawiam
            • kati_ffc Re: wtorkowy też.... 27.02.07, 15:01
              no tak dol jest, wrocil i nie odpuszcza. ale dobrze wiemy ze kiedy tylko pojawi
              sie wiosna bedzie inaczej.teraz szaro, dzieci choruja, znajomych nieraz brak,
              nie chce sie wyjsc, nadzieja bleknie, nie widac sensu. chce sie podjac prace by
              sie usamodzielnic i cos robic ale to nie takie proste.
              mnie zaczela dobijac ta codziennosc, ten schemat; wstac, przewinac dzien , spac.
              syn co chwile choruje wiec wiekszosc zimy przesiedzielismy w domu. dzien za
              dniem, tydzien za tygodniem, w koncu miesiac za miesiacem.w tym wszystkim nawet
              nie moge znalezc sil i motywacji na malowanie obrazow, zrobienie czegos dla
              siebie. szukam pracy ale nic nie moge znalezc, dyspozycyjnosc,dyspozycyjnosc, i
              jeszcze raz dyspozycyjnosc. maly niby chodzi do zlobka aale ciezko znalezc cos
              do 15:00 16:00; poza tym co chwile choruje i z kazdej pracy by mnie wypiep..li.
              kolo sie zamyka, zaleznosc i rutyna.
              ale wiem ze to minie jeszcze bedzie cudownie, musi.
              pamietam zeszle lato, bylo super..schizy z ex mialalm dawno za soba, maly juz
              chodzil, nawet biegal. ja skonczylam szkole, robilam prawko(zdalam!).
              cale dnie spedzalam z synem na polu, jesli nie piaskownica to wypady na miasto
              (znajomi)i poza miasto. wybywalismy na cale dnie, nieraz gdy wracalam on juz
              spal w wozku. pakowalam tylko pare pieluch, cos na zmiane, cos na przegryzke,
              pare groszy do kieszeni i czulam sie wolna i szczesliwa bo pieklo mialam juz za
              soba a przed soba wielka przestrzen. ale gdy na niebie nie widac przestrzeni w
              moim sercu tez jej nie ma i tu od pogody nawet jest zaleznosc..
              zycze nam zebysmy znalazly sily na dzialanie, nadzieje na przyszlosc.
              jestesmy mocne bo juz przeszlysmy wiele.
              czekam na lato, bo juz nawet fakt ze ponad dwa lata zyje w celibacie mnie tak
              nie frustruje jak ta pogoda.
              pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka