crazy.daisy
01.02.08, 14:31
Potrzebuje poukladac sobie pare rzeczy w swojej glowie. Prawie na
100% podjelam decyzje o rozstaniu z mezem, ale... No wlasnie
nachodza mnie watpliwosci, ze moze przesadzam, ze wyolbrzymiam
problem, ze wlasciwie tego problemu nie ma.
Gdy czytam o mezach znecajacych sie nad zonami psychicznie i
fizycznie, nie interesujacymi sie dziecmi, to mysle sobie, ze
przeciez moj nie jest taki zly, ale...
Maz moj pracuje, jest dobrym ojcem, jest tylko jedno ale...
Od dluzszego czasu t.j ja wiem o tym od 2 lat pali marihuane. Nie
jest to palenie okazyjne, na imprezie. Potrafi jak ma co, wypalic
pare skretow dziennie. Widze, ze wplywa to negatywnie na jego
zachowanie, brak motywacji do dzialania itp. Probowalam z nim
rozmawiac na ten temat, raz obiecywal, ze rzuci, innym razem mowil,
ze przesadzam, probuje sie przede mna chowac z tym nalogiem, ale ja
i tak zawsze poznam, kiedy palil to swinstwo.
Od jakiegos roku ( wtedy zmarla mu mama) zaczal naduzywac (moim
zdaniem, bo on tak nie uwaza) alkoholu. Na poczatku byly to 2,3 piwa
wieczorem. Teraz jest to wypijane przy mnie 1,2 piwa, a w ukryciu
cwiartka wodki lub whisky. Doszlo do tego, ze gdy maz wychodzi
wieczorem do sklepu, bo np mowi, ze idzie po papierosy, ja juz
jestem nerwowa, bo boje sie, ze znowu jedzie po alkohol.
Jestem zmeczona cala sytuacja, nie chce mi sie juz z nim bawic w
kotka i myszke i pilnowac jakby byl malym chlopcem. Czuje sie coraz
gorzej w tym zwiazku, ale jednoczesnie mysle sobie, czy mam prawo
rozwalac dzieciom rodzine? Jak one to przezyja? Po rozstaniu chce
wrocic do kraju, maz na pewno zostanie tutaj, boje sie, ze dzieci
beda bardzo za nim tesknily. Czy mam prawo szukac szczescia dla
siebie, kosztem spokoju dzieci? A moze rzeczywiscie przesadzam,
przeciez maz nie bije, z ze pije, przeciez nie przepija wszystkich
pieniedzy, na zycie starcza... Juz sama nie wiem.