mamaestery
23.10.03, 19:50
znowu moj"maz" na wyrazna moja prosbe spakowal sie i wyszedl.na moja prosbe
po jego dluuugiej tyradzie przeplatanej przeklenstwami na moj temat,mowieniem
jaka denna jestem kobieta,matka,zona,domyslaami ze pewnie niedlugo zaczne bic
nasze dziecko bo moja matka mnie tez bila..patrzeniem mi prosto w oczy i
mowienie"nienawidze ciebie..nie znosze patrzec na twoja morde.."itd.szkoda
pisac
no wiec czuje sie pusta ,taka zmrozona w srodku,ja naprawde nie wiem co
zrobic..wiem ze duzo w tym mojej winy,nie jestem normalna kobieta,mam
problemy,jednakze sama ich nie rozwiaze a on poprostu nie chce brac w tym
udzialu..poprostu sie wyniosl..
najgorsze ze to jest jak dejavu,to sie powtarza cyklicznie,jeszcze rok temu
pisalam o szarpaninach miedzy nami..o wyzwiskach,braku szacunku..ja szybko
zapominalam,boje sie byc sama,nie umie zyc sama,on to wykorzystuje,i wraca
ale za moment jest jeszcze gorzej,pozwala sobie na wiecej..
naprawde nie wiem co zrobic!
dziecko jest najwazniejsze,ja sie wychowywalam bez ojca,calkowicie nie mialam
z nim kontaktu i tak jest do dzisiaj,nie potrafie jednak udzwignac tego
wszystkiego,wysiada mi organizm,mam straszne bole karku,glowy,nie potrafie
jesc bez odczuwania mdlosci
na zdrowy rozsadek powinnam ratowac siebie ,ale wiecie co ?..kiedy zostane
sama nie bede szczesliwa..nie mam przyjaciol,jestem ciezko osoba w
obcowaniu,bardzo nieufna,skomplikowana..
nie chodzi mi o to zeby ktos inny mnie pokochal,ale ja juz nie chce zeby
znowu ktos mi ublizal,traktowal jak szmate,nie chce widziec ze ktos mnie nie
nawidzi..
nie wiem co mam zrobic...prosze poradzccie cos..
ja nie jestem silna,nie moge liczyc na niczyja pomoc..
a moze jednak zamknac sie i cieszyc sie z tego co mam?????