m_laczynska
22.10.10, 12:17
To u mnie dzisiaj. Wszyscy chorzy. 2 zasmarkanych maluchów, ja wstająca żeby czyścić nosy i karmić tudzież poić starszaka co 1 h. Pęka mi łeb i rozwala gardło. Płacz niby biednych dzieci irytuje jak rzadko kiedy, mam ochotę się przed nimi ukryć w mysiej dziurze i spać, spać spać. A tu znikąd pomocy. Przewijaj, podawaj syropki, wycieraj noski (zaraz się zbełtam). Przeglądam forum k.p. no tak jdynie słuszny orofar max nie wchodzi w grę. Po głowie tłucze się maksyma s. j. Leca, że ludziom przydałby się czasem dzień wolny od życia (a matce od macierzyństwa).
Włączam minimini, żeby się starszy sobą zajął i z przerażeniem stwierdzam, że nazwałam dzieci jak cholerne śniegusie (Mikuś i Tadzio) o matko dramat! Jeszcze Rysia brakuje....
No to zapuszczam forum niemowlę, bo tu zawsze ktoś rwie włosy z głowy i wariuje z powodu najmłodszych...ale dziś to będę ja...