Dziewczyny mam kłopot z moją 4-miesięczną młodą... Od ok 3 tygodni nasiliło jej się ulewanie. Męczy ją to okropnie, nawet po odbeknięciu i odłożeniu potrafi się prężyć i wydawać gardłowe dźwięki, podnosimy ją a ona albo znowu beknie albo uleje albo jedno i drugie

Ulewa gęstym pokarmem, przetrawionym, no chyba że zaraz po posiłku to zwykłym mlekiem.
Widać, że ma dyskomfort, irytuje się, coś ja drażni. Taka walka trwa zazwyczaj ok 30-40 minut. Po spaniu też zdarza jej się ulać albo odbeknąć przy podnoszeniu jej z łóżeczka.
Byliśmy już nawet na dyżurze w szpitalu w zeszłym tygodniu bo miałam schizę że ona jednak rzyga a nie ulewa. Pediatra powiedziała, że wszystko z nią ok i że to pewnie refluks do tego nasilony alergią (mała ma skazę białkową).
Natomiast mnie dziś olśniło, że od czasu kiedy tak zaczęła dziwnie ulewać przestała w ogóle puszczać bąki! Jakby całe powietrze chciała wypchnąć górą... wcześniej kładliśmy ją na brzuszku i waliła serię jak z karabinu a teraz nic. Kupy robi normalne, przybiera na wadze, bawi się, jest ruchliwa (to ulewnie też trochę łączę z tym wzrostem ruchliwości i aktywności) ale chociaż raz dziennie musi ją taka franca złapać i męczyć... Nie wiem co z tym zrobić... Jutro mamy kwalifikację do szczepienia więc muszę przepytać pediatrę co robić, ale może wy tez macie jakiś pomysł??
A i mała jest piersiowa!