beatak
06.06.04, 12:38
Dziewczyny,
będąc w sklepie, babka stojąca za mną mówi (z 60 lat): Ojej, ale to Pani
dziecko tłuściutkie, czy nie powinna Pani dawać mniej jesc? Za dwa dni jestem
w Łazienkach na spacerze, podchodzi babka (ok 60 lat): ojej, ile ma Pani
malenstwo? Ja mówię, że 10 mies. (bo to było mies. temu), a ona na to: Ojej,
jaka malutka, czy nie powinna być wyższa? .... I tak krzywo siedzi? Czy na
pewno wszystko dobrze z tym maluchem, bo wygląda, jakby było coś nie tak. Ja
na pani miejscu...
Jak Emilka była mała, idę sobie z wózeczkie na spacerek, a inna matka mnie
zaczepia i mówi: Pani to chyba niedawno urodziła, bo widziałam, jak Pani była
w ciąży. Ja mówię, tak, 2 tyg. temu urodziłam. A ona: Ojej, czy nie za
wczesnie więc na spacerki, ja bym uważało, bo wie Pani, moze się zdarzyć...
Będąc u rodziny, moja ciocia zachwyca się: ALe śliczna, ale piękna malutka,
takie ma włoski fajniutkie itp. (ja sie cieszę, jestesm wesoła, wszyscy w
dobrych humorach), a ciotka pyta: A gdzie ma czerwoną kokardkę? Ja na to, że
nie ma. Że nie wierzę w takie zabobony. A ona krzyczy: Czyś Ty do reszty
zwariowała, chcesz, zeby ktoś zauroczył Twoje dziecko?? Zobaczysz, będziesz
żałowała, jak się coś stanie...
Jeszcze jak byłam w ciąży, gotowałam wodę i koło kuchni położyłąm
ściereczkkę. Odeszłam do okna, patrzę a tu pali się ścierka, więc biegnę ja
wrzucić do zlewu, zalewam wodą. I po kłopocie. Opowiadam o tym w domu (i też
jest ta ciotka, co powyżej) i ona na to: a przez przypadek nie złap[ałaś się
za coś, jak zonbaczyłaś ogień? Ja mówię, że nie pamiętam, chyba za buzię? A
ona: O Boże... (pytam więc o co chodzi), a ona, ze łzami w oczach mówi: Twoje
dziecko będzie miało wielką, ogromną mychę na buzi jak się urodzi. Musiałaś
to zrobić??? Tego samego dnia robiłąm coś na drutach, mama mi pokazywała
jakiś ścieg, a ona jak to zobaczyła mówi: Jezu, dziewczyno, co Ty robisz,
przeciesz to źle wróźy dla Twojego dziecka, w czasie porodu pewnie owinie się
pępowiną!!! Załamałam ręce.
Wiecie co, mam dość tych DOBRYCH RAD!!!! Tych ZABOBONÓW!! Tego wtrącania! Ja
naprawdę lubię wymieniać się doświadczeniami, słuchać o innych dzieciach i
stosować się do niektórych rad od dodoświadczonych i fajnych rodziców, bo nie
jestem wszechwiedząca, ale... jest jakaś granica przyzwoitości.
Miałyście takie