pade
28.06.04, 10:43
Cześć
Poradźcie coś proszę, bo czasami naprawdę głupie myśli przychodzą mi do
głowy. Moja 9-miesięczna córcia ma strasznie płytki sen, tak jest właściwie
od urodzenia i dlatego sił mi już brak. W 8-miesiącu przestawiłam ja na dwie
drzemki, bo trzy wyglądały tak : 45min-do godziny usypiania-pół godziny
spania. Teraz czasem śpi godzinę, czasem dwie (bardzo rzadko) do południa i
godzinę po południu. Ale najczęściej rano spi 45 min.(dziś 30 min) a potem
jęczenie, marudzenie, przecieranie oczu-bo niewyspana. Dziennie tracę trzy
godziny na usypianie jej, a gdy śpi muszę siedzieć po cichutku w pokoju, bo
gdy zacznę coś robić np.obiad , zaraz się budzi. W pokoju, gdy śpi jest
włączona muzyczka, okno musi być rozszczelnione a nie otwarte, bo hałasy z
zewnątrz przeszkadzają. Kiedyś spała na dworze, ale bałam się o swoje zdrowie
psychiczne (psy, dzieci, samochody-wszystko ja budziło a ja warczałam na
ludzi, bo mojemu dziecku spać przeszkadzają) i zaczęłam usypiać w domu.
Powiecie, że sama ją tak nauczyłam, ale to nieprawda. Odkąd skończyła tydzień
miałam do wyboru albo zapewnię jej spokój, zeby mogła spać, albo nie zaśnie
przez cały dzień. Pediatra poleciła mi melisal, ale nie zauważyłam żadnej
poprawy. Co robić????
Przecież muszę kiedyś ugotować obiad, posprzątać, umyć się. A mała jak się
nie wyśpi to cały czas krzyczy,żeby się nią zająć. Nie mogę nic zrobić gdy i
śpi, a gdy nie śpi to jeszcze gorzej, bo krzyczy.
Czasami mam naprawdę wszystkiego dość.
Ewa