Obiecałam sobie, że już nigdy nie będę nikogo zamęczać tematem niespania mojego dziecka, jednak życie ciągle mnie zaskakuje i az nie mogę pojąć, że z każdym miesiącem,zamiast lepiej, jest zwyczajnie gorzej...
Młody mój, niespełna 11m, urządza w nocy istne koncerty. Usypiany na noc ok 19, czasem usnie po 20min,czasem po godzinie. Ok, rozumiem i akcepuje

Ale dalej jest hardcore - pobudki, takie już z krzykiem, staniem w łóżeczku i płaczem, średnio co 1-2h (tych bez podnoszenia się, nie liczę

. Po piersi odkładany do łóżeczka, przekręca się, siada, znowu wyje, wstaje. Potrafi tak całą noc. Czasem zdarzy się sen 2h -jak po piersi i krzyku dostanie dodatkowo mm. Ale czasem nie chce, przeciwbólowe środki nie pomagają, spanie z nami, noszenia. No nic!
Oczywiście staram się stosować do wszelakich rad, ma cicho, ciemno, jest wybawiony, nie przemęczony(chyba).
Nigdy nie siądzie, nie połozy się sam, choćby miało to trwać i trzy godziny -tak, niestety sprawdziłam, moja cierpliwość tez ma swoje granice...
Wstajemy po takiej nocy przeczołgani, najgorsze, że nadzieja pokładana w mm na nic się zdała
Ogólnie to dziwny typ - nie ma ani jednego zęba, chleba, bułki nie zje, smoczka uwielbia, wyć uwielbia. Ogólnie jest usmiechnięty, w dzień sypia 2 razy, czasem poł h, czasem 2.
Zero prawidłowości..
Może któraś z Was ma podobnie i zechciałaby się podzielić jakąś nowatorską, złotą radą