Nie wiem, co odbilo mojej 6 miesiecznej corce, ale od paru nocy ryczy
wnieboglosy i nie mozemy ja z mezem uspokoic. CHodzimy na zmiene z mala na
rekach, a ta sie zachodzi od placzu. zasypiaok godz 4.00 rano . A dwie godziny
pożnieja ja wstaje do pracy. Normalnie szajby przy niej dostane. DOdam, ze w
dzien taki sytuacje nie maja miejsca. Prosze powiedzcie, czy to normalne??
Mala jeszcze nie ma zabkow, ale po dziaselkach nic nie wskazuje, zeby je miala
dostac w najblizszym czasie. Czy jest jakas rada , aby spala?? Abym ja
spala???????????Help