Dodaj do ulubionych

Skąd te napady płaczu...?

02.06.05, 09:33
Witajcie, to moj debiut na forumwink ale do rzeczy, nasz synek (2m) od
jakiegoś czasu miewa napady płaczu, wygląda to tak, że gdy lezy sobie
spokojnie, rozgląda sie, nagle robi się czerwony, i zaczyna sie płacz (a
raczej ryk), zawodzenie a nawet spazmy, wygląda jakby miał sie udusic z tego
płaczu, po paru minutach (i wzięciu na ręce) jest spokój, nie wiemy czy cos
go boli (brzuszek, kolka?), czy to jakies skurcze??? Może ktos miał taki
przypadek? Dzięki za rady...
Obserwuj wątek
    • mmala6 Re: Skąd te napady płaczu...? 02.06.05, 10:38
      Witajsmile)
      opisz dokladniej jak sie maly zachwuje, podkurcza nozki? prezy sie?ma twardy
      brzuszek?jezeli tak, to pewnie kolki....moj synek tak mial.Wlasnie nie kolka raz
      dziennie przez np dwie godziny tylko kilka krotkich "napadow" w ciagu
      dnia.Pomagalo (czasem) noszenie na przedramieniu, brzuszkiem do dolu oraz woda
      koperkowa Grip Water.
      A moze sie wkurza ze musi lezec i chce do mamusi na raczki?smile
      • onyx10 Re: Skąd te napady płaczu...? 02.06.05, 11:29
        No właśnie nie, brzuszek ma normalny, nie pręży się i nie podkurcza nóżek tylko
        jest czerwony i zanosi się płaczem aż skończy mu sie powietrze po czym jest
        wdech i od nowa, trwa to pare minut, uspokoja sie na rękach i lulaniu. Czy
        wymuszanie na ręce może miec aż tak "drastyczną" formę? Wczoraj aż sie
        przestraszyliśmy, że cos naprawde go boli, tak się zanosił.
        • mmala6 Re: Skąd te napady płaczu...? 02.06.05, 11:53
          Moze byc az tak "drastyczna"smile
          Skoro od razu uspokaja sie na rekach, to wiadomo o co malemu lobuziakowi chodzismile)
          Oczywiscie musicie go obserwowac, czy sie nic niepokojacego nie dzieje i wtedy
          najlepiej zapytac lekarz przy okazji np szczepienia.Byc moze jednak mecza go
          gazy, na rekach nie jest w pozycji poziomej i latwiej sie ich pozbyc.Poza tym,
          metoda sprawdzona, na raczkach od razu wszystko mniej bolismile

          Jak tak zaczyna sie wkurzac, to nie bierz go od razu na rece,sprobuj z nim
          "pogadac", nachyl sie nisko, zeby Cie czul blisko siebie, moze jakas grzechotka?
          (jejku, moj ma 4msc a juz nie pamietam czy jak mial 2msc to sie interesowal
          grzechotkami....).Obserwuj dokladnie co sie dzieje tuz przed "wybuchem"...moze
          np ma na czyms dlugo utkwiony wzrok (moj mial obraz na scianie od ktorego nie
          potrafil oderwac wzroku i czesto jego podziwianie sztuki konczylo sie atakiem
          placzu), albo jest za duzy halas, albo np duzo osob nad stalo i sie z nim
          "bawilo". Placz moze byc tez od nadmiaru bodzcow, choc ten czesciej zaczyna sie
          od stopniowego marudzenia, ale kazde dziecko jest inne i moze Twoj od razu
          pokazuje ze cos mu nie odpowiada.
          Jezeli wykluczylas kolki, to ja obstawiam: albo nadmiar bodzcow albo niechec do
          lozeczka,czy raczej potrzebe bycia na rekach.Wez pod uwage ze teraz dziecko
          zaczyna interesowac sie swiatem a w lozeczku zbyt wiele nie widzi, w takich
          sytuacjach znakomicie sprawdza sie lezaczeksmile)

          Mam nadzieje,ze nie namieszalam zbyt wiele, bo naprawde opcji takiego zachwoania
          jest kilka .Nie sadze jednak zeby go cos bolalo, to bylby raczej ciagly placz
          trudny do uspokojenia.

          Pozdrawiamsmile)
          • onyx10 Re: Skąd te napady płaczu...? 02.06.05, 12:24
            DZIEKI WIELKIE, BIERZEMY MAŁEGO POD LUPĘ...wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka