Dodaj do ulubionych

Mężowie Wam pomagają?????

27.01.06, 00:31
Mamy 13,5 miesięcznego synka. Oboje pracujemy. Po pracy mąż ma czas na
wszystko: telewizor, komputer a przede wszystkim na "okupację" tapczanu w
pozycji leżącej.Marzę, aby czasem sam bez proszenia 5-10 razy, przyniósł wodę
do kąpania dziecka, odkurzył, zrobił mi herbatę, gdy jestem zmęczona po
kolejnej nocy z pobudkami (nadal karmię piersią). Śni mi się już po nocach
jego słowo "zaaaaraaaaz", gdy proszę o coś.
A jak jest u Was? Czy może przesadzam?
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 00:35
      Podobno istnieją tacy, co się do dziecka w nocy budzą, przyniosą, ululają...
      Ale o takich tylko na forum i w czasopismach czytałam, w realu nie znam
      żadnego smile)) nawet ci najnormalniejsi, co w dzień dzieckiem się zajmą bez
      problemu, nocą nie obudzą się nawet na wystrzał armatni.
      • nokola Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 08:23
        A mój mąż właśnie taki jest......przyniesie,nakarmi,ulula.Przez pól roku od
        urodzenia Julki pomagał bardzo dużo-oczko w głowie tatusia.Terz ja wróciłam do
        pracy,mąż pracuje tylko na nocną zmianę i wygląda to tak że on przychodzi rano
        o 9,00 ja wychodzę o 9,30.Do mojego powrotu do 17,00 zajmuje się małą.jak
        wracam on idzie odsypiać nockę i o 23,00 wychodzi do pracy.Był to nasz
        świadomy,przemyślany wybór.Póki co radzimy my sobie ( mąż w szczególnści).Mogę
        śmiało stwierdzić że mój mąż naprawdę potrafi i chce opiekować się
        małą.POzdrawiam.
      • naranykota Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 10:39
        Oj są, są i w realu. Mój mąż właśnie wstaje w nocy do dziecka, podaje do
        karmienia i często ulula. Chyba, że ma więcej pracy niż zwykle to staram się go
        wyręczać w nocnych akcjach. Teraz na przykład staramy się nauczyć Marysię spać
        w łóżeczku i zajmuje się tym W. Moja rola, (bo ja wiem czy lepsza?;-( ) polega
        na wysłuchiwaniu płaczu Marysi po kolejnych odłożeniach do łóżeczka.
      • almamag Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 13:14
        to ja chyba miałam szczęście w nocy do małej pierwszy raz wstałam jak miała pół
        roku wcześniej mi mąż ją do cyca przynosił i w nocy przewijał, a teraz też się
        zająć umie tylko musze mu powiedziec co dokładnie ma zrobić
      • hanulaw Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 22:40
        Powiem tak , mam męża na medal .Od samego początku wstaje do małej, przynosi do
        karmienia(Hania ma już 10 miesięcy),gdy mała zapłacze w nocy,idzie ją
        uspokoić.Ja wstaję tylko wtedy,gdy mąż nie daje rady.Pomaga mi jak może, nawet w
        nocy ją przebiera, a rano o 7.00 wstaje do pracy, a my śpimy smacznie.Jest boski
        i szma się dziwię, że takiego znalazłam.Więcej Wam nie napiszę, bo mi nie
        uwierzycie.On naprawdę istnieje.
        • mamahaneczki Re: Mężowie Wam pomagają????? 29.01.06, 22:01
          A ja powiem tak :
          Moja córka tez ma 10 miesięcy
          Mój mąż też wstaje bez problemu
          Jak była maleńka a ja po cc przynosił i lulał wspaniale.
          dziś jak sie przebudzi on ja kołysze i głaszcze po główce.
          Tez wychodzi o 7mej a my z Hania spimy.
          Opisałaś moje zycie smile
          Pozdrawiam
    • mika_p Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 00:40
      Przy dziecku - homeopatycznie. Ze dwa razy w tygodniu zabiera Małą na spacer, w
      dzien posiedzi z nia kilkanascie minut, w nocy z raz, jesli mu ją przyniose
      (gdy musze skoczyć do łazienki).
      Ale za to robi zakupy, sprząta (jeśli jestem z Małą na spacerze), zmywa, robi
      niektóre kolacje, czasami włącza pralkę, sporadycznie wiesza pranie, nie domaga
      sie obiadów codziennie.
      Nie karmi Małej, poi tylko jak mu dam dziecko w ramiona i flaszkę w dłoń, nie
      kąpie, bo już spi. Uważa opieke nad dzieckiem za zbyt cięzką pracę, by mu ją
      powierzyć częściej niz raz na miesiąc i gdzies iść w cholerę.
      Jestem na urlopie wychowawczym.
    • malgra Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 00:48
      pomaga,zdaża się nawet dość często,że bez proszenia o pomoc, tak sam z
      siebie.Dziś np: wrócilam ze szkoly a tu podloga umyta. Mile to bardzo.I do
      dziecka w nocy wstaje. Kochany ten mój mąż.
      • figrut Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 01:26
        Noooo, po powrocie ze szpitala z starszym synem, wchodzac do mieszkania wlazlam
        w rozlewajacy sie po podlodze lukier [cieknacy czajnik + paczka z cukrem na tej
        samej tacy], na szafce - garnek z pracujacym kompotem agrestowym [letnie upaly].
        Na lawie w pokoju kubki po przedporodowej jeszcze kawie + dodatkowe kubki po
        zaproszonym przez tatusia kumplu, pety wylazace z popielniczki pod lawe itd.
        itd. . Mieszkanie w trakcie przerabiania ze strychu, wiec bez wody, bez scieku.
        W baniaczku 5 litrow wody, a ja micha + naczynia, wiadro + sciera i lzy jak
        grochy. Przy drugim [po awanturze] mialo byc wysprzatane do polysku, fakt,
        naswinione bardziej niz przed porodowka nie bylo, ba - nawet naczynia laskawie
        do zlewu powastawial [lepsze czasy - wode, zlew i kibel juz mialam - pelen
        wypas]. Tu juz sie tak nie zalamalam. Mlodszego do wozka, starszego za reke - i
        na spacer - odreagowac.
        Idac na badania w ciazy z mlodszym, starszego [wtedy 1,5 roczku]
        zostawilam pod opieka taty. Nie bylo mnie 25 minut, przed wyjsciem upominam
        tatusia kilkanascie razy "...nie zasnij ! zwlecz sie z tego wyra, bo jak wyjde
        to zasniesz...". Po powrocie zastaje mlodego siedzacego z golym tylkiem na
        terakocie, w kawie wysypanej z puszki i krojacego wlasne gowienko obtoczone w
        owej kawie niczym klopsik w bulce tartej. Mlody gowienko akurat porcjowal
        wielkim, spiczastym nozem do zadan specjalnych [do krojenia miesa]. Ech, nie
        bede juz pisac bo powiesc mogla bym stworzyc...
        • kira_koslin Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 02:18
          masz cierpliwosc jednym slowemsmile
        • achmielka Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 10:43
          świetnie napisane........może jednak napoiszesz te powieśc?smile
          pozdrawiam Mama Maciejki i Agatki
    • kira_koslin Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 01:08
      moj to luzak ogromny jest czesto-esto bardzo zmeczony...choc zdarza wstanie w
      nocy z obłedem w oczach przebiera mlodego, poi, karmi przyniesie wanienkę z
      wodą, sprzata, gotuje....zawsze jak mu powiem. Jakos trudno mu zalapać samemu z
      siebie choć nie,jestem niesprawiedliwa, zmywa naczynia sam i wynosi
      smiecie bez przypominania.
      • kanga_roo Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 04:42
        Jak ja wam zazdroszczę męża, który posprząta i ugotuje, a także wypierze. Mój
        nie, żeby nie potrafił, czy nie chciał, tylko, nazwijmy to, ma znacznie wiekszą
        bezwładność jeśli chodzi o prace domowe. Zanim się za coś zabierze, to ja już
        pięć razy zdążę to zrobić, chociaż sprzątania nie cierpię. Że o zajmowaniu się
        dzieckiem nie wspomnę, wszystko owszem, zrobi, ale w swoim tempie. A ja
        niecierpliwa jestem, więc najczęściej biorę się za wszystko sama. Możecie mnie
        ochrzanić, że własnego męża demoralizuję zamiast cieeeeeeerpliwieeeeee
        poooooczeeeekać!!!
    • nikita251 Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 06:45
      Czasem sobie myśle,że faceci ograniczają się tylko do zmajstrowania bobasa.Mam
      7 miesieczną córcie i tak prawde mówiąc moge szczerze powiedzieć ,że wiem że
      mam dziecko w przeciwieństwie do mojego męża.Wychodzi rano wraca wieczorem. Jak
      się nie wyśpi (bo np.mała płakała nocy) rano jest nie do zniesienia. Zrzędzi
      strasznie jak to on się nie wyspał. A co ja mam powiedzieć! Cały dzień sama z
      dzieckiem i te nocne wędrówki.Rano odechciewa mi sie wszystkiego a nie wspomne
      o wieczorze kiedy normalnie padam a ty mężusiowi zbiera się na amory i o niego
      tez trzeba zadbać.Dziecka mi nie przewinie bo zawsze coś mu nie pasuje.Posiedzi
      z małą jak ona jest zadowolona i grzeczna.O wyjściach chociaż w niedziele na
      wspólny spacer moge zapomnieć chyba,że go z tapczanika wołami zaciągne.
      Prawde mówiąc nie tak to sobie wyobrażałam.Mam już dość ciągłego proszenia się
      o cokolwiek bo bym najzwyczajniej w świecie się nie doczekała.Chodze jak
      nakręcona, by ze wszystkim zdążyć a chwil dla siebie mam niewiele.
      Jak już słysze otwierające się drzwi i od progu co jest na obiad i jak mnie
      strasznie głowa boli musze się położyć to aż mnie ciarki przechodzą.
      Tapczan,pilot to jego przyjaciele. Później ma pretensje ,że mała woli być ze
      mną a nie z nim, że uśmiecha i wygłupia się tylko ze mną. Koszmarne są te
      wieczne wywody.Mówie mu ,że wystarczy jak pobedzie z małą dłużej to się zmieni
      a on mi na to,że przecież poświęca jej każdą chwile ( a to dobre 30 min
      dziennie to rzeczywiście chwila).Teraz jest na etapie wspominania o drugim
      dziecku.Ja sama przez cały dzień i dwójka malutkich dzieciaczków-plan ma dobry.

      pozdrawiam!
      • oda100 Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 07:06
        moj wstaje w nocy do synka czesciej niz ja (a jest tego kiklanascie razy), ale
        to dlatego ze calymi dniami pracuje i dbam o jego kontakt z dzieckiemsmile. Czasem
        prosze o bawienie sie z malym o 5 nad ranem, bo ja nie mam sily. W weekendy
        stara sie nim zajmowac, jakis spacer, odkurza.
        Ja karmie, chodze na zakupy, gotuje, piore, prasuje, ale nie pracuje.
        Oszczedzam meza, bo przynosi pieniadze do domu, ale uwazam ze mezczyzna i tak w
        zyciu sobie nie zaszkodzi i nie przezywa stresu takiego jak matka zwiazanego z
        macierzynstwem. Moj maz potrafi zasnac w ciagu minuty bez wzgledu na warunki,
        nie przeszkadza mu placz dziecka, na ogol nie slyszy jak maly budzi sie i musze
        go szturchac i tlumaczyc mu, ze mamy syna i trzeba wstac dac mu smoczka....
        Pomaga, wiec nie narzekam, ale czasami wydaje mi sie ze moj chlop zyje w innym
        swiecie. Aha i nieraz jak ma dosyc usypiania dziecka, mowi mi ze jest zbyt
        zdenerwowany i zapewne przenosi zle emocje na synka - to znak ze ja mam go
        zastapic
    • gika_gkc Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 07:33
      nasz tatko w nocy raczej nie wstaje - choc jak Maly byl malusienki i czesto go
      w nocy karmilam to sie zdarzalo, ale za to duzo pomaga nam w dzien - mamy pewne
      rytulay ktorych sie trzymamy i w ktorych kazdy ma swoje obowiazki, czasem
      wsciekam sie za balagan ktory robia jak zostaja sami i roztargnienie z jakim
      tatko wykonuje pewne czynnosic ale suma sumarum nie jest tak zle - zdarzylo sie
      ze musialam jechac na 2 dniowa delegacje i 11 miesiacznym wowczas Niuniem
      zajmowal sie tata - jak sam przyznal byl to bardzo meczace i stresujace ale z
      drugiej strony byl z siebie dumny jak wstawal do niego w nocy i czul ze maly
      jest od niego zalezny a on moze sam zaspokoic jego potrzeby i jak to okreslil
      poczul specyficzna wiez
    • kina1 Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 07:48
      Czytam Wasze posty i nie mogę uwierzyć w niektóre z nich. Dla mnie sprawą
      oczywistą jest to, że zajmujemy się dzieckiem obydwoje i domem również. Nasz
      Synek ma 6 miesięcy, obydwoje z mężem pracujemy. Mój mąż przewija małego, kąpie
      (często sam, bo ja w tym czasie biorę prysznic), bawi się z Adriankiem i robi
      przy nim wszystko to co ja, no oprócz karmienia piersią. Tak samo w domu -
      sprząta, pierze, robi kanapki do pracy itp. Pewnie pomyślicie, że jest jakiś
      dziwny lub mało męski. ale nie mój mąż jest prawdziwym mężczyzną pod każdym
      względem. Potrafi naprawić samochód, pralkę, jest złotą rączką a oprócz tego
      dba o swoją rodzinę i dom. I nigdy nie było między nami jakiegoś podziału
      obowiązków, to wszystko jest naturalne i oczywiste. nie rozumiem jak może
      ojciec nie zajmowac się własnym dzieckiem?! Przecież jest tak samo jego jak i
      matki. w takim razie po co w ogóle faceci chcą mieć dzieci? czy tylko ja mam
      normalną, kochającą się rodzinę? myślałam, że jest XXI wiek i równouprawnienie
      to temat przeszły. pozdrawiam
      • kubusiowa78 Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 08:41
        Też nie mogę uwierzyć w to,co niektóre z was muszą przeżywać. Jak to mozliwe,że
        ojciec bez specjalnego proszenia nie zajmuje się własnym dzieckiem , horror po
        prostu.Podziwiam te mamy i żony,które znoszą takich leniuchów.Z tonu niektórych
        postów przebija już taka gorycz,jakby to pisały staruszki u kresu smutnego
        życia.Dziewczyny nie dajcie się zgorzknieniu tylko dlatego,że jakaś mamusia nie
        umiala wychować syna na prawdziwego, okazującego uczucia mężczyznę!
        pozdrawiam

        Wszystkie Kubusie to fajne chłopaki!

        Mój największy skarb
    • saskiaplus1 Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 08:03
      No właśnie. Niby czemu mąż miałby mi pomagać? W końcu to nasz wspólny dom i
      wspólne dziecko, więc pomagamy sobie nawzajem. Staramy się tak dzielić
      obowiązki, żeby nikt nie był przeciążony. Teraz, kiedy on pracuje a ja nie,
      więcej robię w domu, ale kiedy pracowałam, dzieliliśmy się obowiązkami inaczej.
      Każde z nas ma więc swoje zadania i jakoś to działa, a żadne z nas nie jest
      wykończone czy zirytowane faktem, że to drugie się obija.
    • kicia031 Moj nie pomaga 27.01.06, 08:58
      Moj niemaz mi nie pomaga – bo my oboje mamy obowiązki w domu i zwiazane z
      dziecmi, a nie tylko ja. Kiedy jest w domu ( ma niestety taka prace ze bywa ze
      nie ma go i tydzień) pracuje na rowni ze mna, zwłaszcza jeśli chodzi o
      obowiązki biezace, np. wracamy ze spaceru, ja karmie Groszkowca zupka, on robi
      obiad dla reszty rodziny, potem zajmuje się Groszkowcem, a ja zmywam itp. Od
      początku przewijanie należało do jego zadan – zaczal już w szpitalu (mielismy
      jednoosobowy pokoj i byliśmy razem praktycznie caly dzien), podczas gdy moim
      zadanim było karmienie. Także w nocy, kiedy Groszkowiec się skupkal podczas
      karmienia to tata wsawal i przewijal. Teraz w nocy zazwyczaj nie przewijamy,
      wiec często tylko ja się budze i zatykam Groszkowa koncowka mleczna, ale widze,
      ze jestem za to doceniana, bo często rano mnie caluje i mowi ze jestem bardzo
      dzielna i oferuje się, ze wstanie i zajmie się maluchem żebym mogla troche
      pospac.
      Troche ciezko jest natomiast z zadaniami niestandardowymi, typu powieszenie
      wieszka w lazience – czekam już 2 rok wink)). No i ciezko jest jak go nie ma,
      wtedy wszystko spada na mnie, ale jak wraca to mi to wszystko rekompensuje. I
      za to go kocham.
      • maretina Re: Moj nie pomaga 27.01.06, 09:07
        ja tez zaliczam sie do mam, ktorym ojcowie nie pomagja. moj maz tak samo jak ja
        mieszka w mieszkaniu, brudzi talerze, ubrania, tak samo jak jest glodny, oboje
        jestesmy rodzicami. zatem nie traktuje jego zaangazowania jako pomocy czy daru
        z niebios. to normalna sprawa.
    • bea-ta Re: Nie:-)Od razu mi lepiej... 27.01.06, 09:07
      ...jak czytam, że nie jestem osamotnionawink Generalnie okupowanie tapczana,
      czytanie gazet i nie wstawanie wogóle w nocy, a jak trzeba sie chwile zając to
      mąz włacza 20m Tv i teletubisie i juz sie zająłsmileZmienił pampersa może 3 razy
      przez 20m, czasem wyjdzie na spacer jak wygonie, a tak dziecko jest moje i nie
      ma to znaczenia, że pracuje. Najlepszy był urlop z wtedy rocznym dzieckiem- ja z
      maluchem ząbkującycm i przez to załatwiającycm się co chwile, bieganie z
      pampersami, mycie tyłka, karmienie itp., a mój małzonek jak wolny strzelec,
      wyspał sie, poogladał Tv, poopalał na slońcu, odpoczął w przeciwieństwie do mnie
      zmeczonej i upoconejsmileA naleze do zaradnych osób i nie lubie sie uzalać. No coz....
      Osobiście znam jednego osobnika męskiego zajmującego się intensywnie synem,
      ba...nawet po obcięciu paznokci piłuje je synowi, zeby nie robiły sie zadziory
      itd.- szok totalny. Ech...gdzie Ci mężczyźni....Pozdrawiam, Beata
    • magdewka Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 09:25
      Moj pomaga we wszystkim, i nigdy nie slysze ze jest zmeczony czy cos.Za miesiac
      wracam do pracy wiec bedzie jeszcze ciezej,ale i tak damy sobie rade.Ostatnio
      bylam ak zmeczona ze spakowalam sie i pojechalam (za namowa meza) do siosry, a
      on zostal z mala sam przez 4 dni i radzil sobie swietnie....u nas jest podzial
      obowiazkow, oczywiscie ze ja robie wiecej, bo jestem z nia caly czas, ale jak
      wraca z pacy to nie do pomyslenia byloby lezenie na tapczanie, od razu bierze
      mala i zabbawa zaczyna sie na calego....przewija ja, kapie, karmi, tuli....itp
      na rowni ze mna, a potem jak zasypia to ....siada znowu do pracy...moze mnie
      jest prosto mowic, bo mam cudownego meza, ale chcyba nie znioslabym braku
      pomocy, bo co to za zwiazek, malzenstwo jak sie sobie nie pomaga...nie mozna
      sie wesprzec...na pewno staralabym sie cos zrobic.Mam najcudowniejszego meza na
      swiecie....
      • paskowka1973 Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 09:54
        Czytając wasze posty czuję się nieco lepiej. Bo znam jednego męża mojej
        koleżanki, który robi dokłanie wszystko i przy dziecku i w domu i w ogóle na
        rękach ją nosi. Więc mój przy nim wydaje się bardzo nieaktakcyjny. Ale w
        porównaniu z meżami opisanymi powyżej, zaczyna być niemal idealny. Odkąd
        jesteśmy małżeństwem (3 lata) ani razu nie odkurzałam i nie myłam podłogi - to
        robota męża ( co najmniej 2 razy w tygodniu), to samo dotyczy mycia łazienki. I
        robi to bez gadania, sam z siebie. Inne rzeczy sporadycznie, ale gotuje zupy,
        bo to jego danie firmowe. A przy dziecku też pomaga, przygotowuje kapiel,
        sprząta po niej, nastawi pralkę, pobawi małego. Jeszcze nie przewija, bo młody
        ma 2,5 miesiąca i tatuś boi sie go "uszkodzić". Ale zostaje z nim sam na 1-2h,
        a mamuśka do kosmetyczki, albo na spacerek.
        Dziewczyny nie dajcie się, nie mjejcie wyrzutów sumienia, że oni pracują, bo my
        tez pracujemy w domu, nie wiem czy nie ciężej niz oni.
        Małgosia
    • annakg Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 09:59
      U nas trochę podobnie- z tym, że synek ma 8m, ale i tak kiedyś mąż powiedział, że według niego na razie to Młody jest bardziej ode mnie zalezny więc co on może zrobić?! Więc mu wytłumaczyłam co i jak- i czasem jest cudownie sam z siebie się Małym zajmuje, wykąpie go, nakarmi kaszką, ale czasem to już mnie strzela jak nic nie robi a ja latam jak głupia (bo dodatkowo pranie, sprzątanie, gotowanie) i jeszcze ma pretensje, że w domu brudno (to w kłotni mi ostatnio wypomniał)- ale przez większość czasu jest jednak bardzo pomocny- a już na pewno wstawał przez peirwszy miesiąc kiedy Młodego trzeba byo w nocy nie tylko karmić ale i przewijać- teraz wstaję tylko ja sadon na szczęście nie wyleguje się na kanapie tylko pracuje (bo oprócz etatu ma swoją własną firmę) więc czasem to nawet głupio mi go o coś poprosić- ale w sytuajci gdy np. ja tez pracowałam to nie ma problemu- dzielimy się obowiązkami (bo też oprócz pracy na etat mam dodatkowe zajęcia). Więc nie mogę aż tak bardzo narzekać smile
    • annakg Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 10:02
      zapomniałam o najważniejszej dla mnie rzeczy- w weekendy wstaje rano i zajmuje się Młodym, żeby mogła się wyspać mimo tego, że sam codziennie wstaje o 5.30 a ja ok. 7.30- i za to jestem mu naprwdę wdzięczna!!!
    • pati775 Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 10:30
      z kazdego postu mogalbym wyciagnac dwa zdania i uloazyc opowiesc o moim mezu
      jak ja was doskonale rozumiem dziewczyny !!!

      edithf jesli chodzi o cytuje "Śni mi się już po nocach jego
      słowo "zaaaaraaaaz", gdy proszę o coś." To mamy to samo jak slysze "zaaaraaaz"
      to dostaje spazmow polaczonych z konwulsjami i wpadam w szal smile)))

      jest jednak druga strona medalu (na szczescie)
      nigdy nie myje okien,
      nie odkurzam,
      nie wynosze smieci,
      nie myje lazienki,
      choc troche go sobie wychowalam smile ufff

      ps. jeszcze jedno od dwoch lat mamy psa (wiadomo kto sie nim zajmuje) nie dawno
      patrze a moj maz bierze ksiazke o Labradorach i zaczyna ja czytac patrze na
      niego oslupiala i mowie "Kochnaie nie uwazasz ze troche za pozno na edukacje o
      wlasnym psie ktorego mamy juz dwa lata?" w sumie sie z tego smialam ale jak po
      chwili refleksji przelozylam to na zainteresowanie naszym synkiem to mi wesolo
      przestalo byc i pytam sie go kiedy go najdzie taka wena tworcza na syna nie
      koniecznie w teorii a on mi na to ze teraz to synek jest jakby bardziej moj, bo
      on go przeciez nie nakarmi (karmie piersia) jakby zajmowanie sie dzieckiem
      sprowadzalo sie tylko do karmienia ... a potem - mowi on - to zobaczysz mama my
      z synkiem bedziemy pilke kopac, na spacery chodzic i szalec jak tata z synkiem -
      czyli mniej wiecej za rok - dodalam ja !!!



      edithf

      > Mamy 13,5 miesięcznego synka. Oboje pracujemy. Po pracy mąż ma czas na
      > wszystko: telewizor, komputer a przede wszystkim na "okupację" tapczanu w
      > pozycji leżącej.Marzę, aby czasem sam bez proszenia 5-10 razy, przyniósł wodę
      > do kąpania dziecka, odkurzył, zrobił mi herbatę, gdy jestem zmęczona po
      > kolejnej nocy z pobudkami (nadal karmię piersią). Śni mi się już po nocach
      > jego słowo "zaaaaraaaaz", gdy proszę o coś.
      > A jak jest u Was? Czy może przesadzam?
    • faq Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 10:49
      po pierwsze jakie 'pomagaja'? dorosli wspolpracuja, wspolnie dzialaja, tworza
      team.. tylko warunki takiego dzialania ustala sie na poczatku, potem dopracowuje
      szczegoly w zaleznosci od zmiany okolicznosci
      po drugie, nie wierze, ze nagle sie facetowi przestawilo i stal sie odporny na
      potrzeby zony.. dalas sie zrobic i tyle, teraz zmieniac uklad trudno..
      po trzecie jesli az taki padalec to przestan prosic a zacznij wymagac, ustal od
      nowa reguly wspolnego zycia z dzieckiem.
      Zdefiniuj obowiazki i je egzekwuj skoro trafil Ci sie (sama sobie wybralas
      ?!)nie mezczyzna a dzieciak. I przestan marzyc o nierealnych sprawach - sam bez
      proszenia.. widocznie potrzebuje kierowniczki a Ty gdzies na poczatku drogi sie
      wcielilas w taka role, ze teraz trudno i wadzi.. no coz.. on tez moze sie
      dziwowac, ze ma sie czegos domyslac. Ustal na poczatek o 20.00 wanienka ma byc
      pelna wody o odpowiedniej temperaturze, odkurzac ma w czwartki i wtorki
      bezwzgledu czy brudno czy nie.
      u nas narazie sprawdza sie dobre ustalenie warunkow brzegowych na samym
      poczatku, dziecie niewiele zmienilo. oczywiscie sa spory i przepychanki, ale nie
      ma klimatu, ze ktos orze a drugi sie opier... ja wyluzowuje, nie biegam, nie
      poprawiam, jak sie tatus corka zajmuje to jego sprawa, jesli potrzebna bedzie
      pomoc to powie, nie domyslamy sie co jest potrzebne tylko jasno komunikujemy
      czego trzeba. domyslanie jest zarezerwowane na niespodzianki, prezenciki, mile
      gesty. a proza zycia proza, czyli jak potrzebuje sie poczuc zadbana i
      dopieszczona, to tez mowie smile zawsze cos wymysli fajnego.
      trzymam kciuki, nigdy nie ma sytuacji calkiem nierozwiazywalnej smile
      pozdrawiam
    • moniak51 Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 11:19
      A u nas jest tak że to chociaż ja nie pracuję tylko opiekuję się naszym 3,5
      m-cznym synkiem to tak sobie teraz myślę że mój mąż robi więcj w domu tzn.
      sprząta, pierze, obsługuje zmywarkę i opiekuje się po powrocie z pracy dzieckiem
      moje zadanie to gotowanie i opieka w dzień nad dzieckiem a w noc wstaje ja ale
      jak tylko poproszę to mąż też wstanie utuli lub poda mi małego do karmienia. I
      chyba wynika że to ja nie jestem idealna muszę się poprawić.
      Monika
    • kruszt Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 12:00
      mamy 4,5mies synka.przez pierwsze dwa miesiace moj maz siedzial razem z nami w
      domu.robil wszystko,no moze oprocz gotowaniawinkmielismy problemy z ssaniem
      piersi,maz wtedy wstawal w nocy i karmil z butli,odciagal mi nawet pokarm z
      piersi,bo mialam je tak obolale,ze sama nie mogla sie ich dotknac.teraz jak
      pracuje,to zawsze spieszy sie,zeby zdazyc na mycie.w nocy domaga sie
      budzenia,zeby syna przewinac.rano wyrywa sie sam do przewijania,zabawiania
      dziecka...moj maz,to prawdziwy skarb,chociaz nie nauczyl sie jeszcze
      gotowac.pzdr
    • wenus.z.willendorfu Nie pomaga- razem zajmujemy się naszym dzieckiem 27.01.06, 12:47

    • wroclawianka3 Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 13:24

      jeden wniosek z tego twój mąz jest poprostu leniwy , każdy pracuje i jest
      zmęczony
      mój mąż pomaga mi we wszystkim , kapie dziecko , bawi się z nim godzinami ,
      chodzi na spacerki ( mój mały ma 13,5 miesiąca) przebiera kupki i nie tylko , w
      nocy bierze go abym mogła się wyspać , wszsytko robimy razem jedynie czego nie
      robi to nie gotuje, nie myje garów bo nie lubi ale za to pomaga w sprzataniu ,
      jak jest jakiś mój program to bierze małego jak jego film to ja biorę i bawię
      się z nim , jak mi się kończy cierpliwość biezre go maż jak mężowi się kończy
      to biorę go ja , nie rozumiem jak można leżeć do góry brzuchem i mieć wszystko
      w dupie , weź się za niego bo będziesz miała coraz gorzej
      pozdrawiam
      mama małego rozrabiaka
    • elmoska Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 13:39
      trzeba sobie meza wychowac.nie oczywiscie zartuje.to zalezy od charakteru
      faceta moj np.pomaga mi we wszystkim prasowanie, sprzatanie, gotowanie ,zajmuje
      sie nasza corka.i wcale nie jest takim chodzacym idealem bo tez casami przegina
      z komputerem czy spaniem do godz.11 ale i tak go mocno kocham
    • kruszt Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 14:15
      mamy 4,5mies synka.przez pierwsze dwa miesiace moj maz siedzial razem z nami w
      domu.robil wszystko,no moze oprocz gotowaniawinkmielismy problemy z ssaniem
      piersi,maz wtedy wstawal w nocy i karmil z butli,odciagal mi nawet pokarm z
      piersi,bo mialam je tak obolale,ze sama nie mogla sie ich dotknac.teraz jak
      pracuje,to zawsze spieszy sie,zeby zdazyc na mycie.w nocy domaga sie
      budzenia,zeby syna przewinac.rano wyrywa sie sam do przewijania,zabawiania
      dziecka...moj maz,to prawdziwy skarb,chociaz nie nauczyl sie jeszcze
      gotowac.pzdr
    • mamusiakubusia2005 Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 14:48
      Mój lubi zajmować się Kubą jak ma wolne, natomiast w nocy muszę go(męża) sama
      obudzić, żeby do niego poszedł. Jak muszę w nocy iść do małego to idę sama, bo
      działam w półśnie i czasami to nawet nie pomyślę, że mogłabym męża obudzić.
      Jak mąż ma dzień wolny to ja z reguły mam wolne od Kuby.
      Takie zasady stosujemy od początku tylko nie każdy facet się na to zgodzi. Mój
      jest ugodowy...na szczęście.
    • blueluna Re: Mężowie Wam pomagają????? 27.01.06, 17:21
      Coz - kiedys czytalam w jakiejs "babskiej" (?) gazetce taka wkladke dla panow -
      przyszlych ojcow, ktorych partnerki sa w ciazy.
      Poza wieloma kretynskimi poradami byla jedna ktore mi sie niezle w pamiec
      wbila - cwicz kondycje, bo jak po porodzie Twoja kobieta bedzie padala juz na
      twarz ze zmeczenia (cytat) to bedziesz musial ja czasem wyreczyc a wtedy dobra
      kondycja Ci sie przyda.
      No normalnie - nie wiadomo smiac sie czy plakac.

      A co do mezow - ja mam cudownego smile
      I pomaga bardzo duzo, i prosic sie nie trzeba, i moglabym go karmic miesiac
      kanapkami ktore sam by sobie robil - i tez by pewnie nawet slowa nie powiedzial.
      W nocy nie wstaje zazwyczaj (teraz wstaje bo mam reke w gipsie i trudno mi
      nasza "kruszyne" wyciagac z lozeczka) - ale to dla mnie zaden problem bo
      lozeczko jest kolo naszego lozka, po prostu siegam i juz mam dzidzie kolo
      siebie smile
    • zona_mi Do edithf i figrut Autor: busia5 27.01.06, 17:49
      Dziewczyny, ja w kwestii mężów. Tak się składa, że mój też baaaardzo mało
      udziela się w domu i tak na prawdę to czasem jestem bliska załamania, bo
      podczas gdy ja padam na pysk on spokojnie siedzi przy komputerku. Ciężko jest
      mi go wychowywać, bo zawsze odpowiada, że on nie przypuszczał, że będzie miał
      dziecko (które zresztą szczerze i szalenie kocha) i zawsze zapowiadał, że to
      ja będę musiała unieść ciężar związany z wychowaniem dziecka (prawda, mówił
      tak, ale myślałam, że uda mi się go wychować - nie udało się). W moim
      przypadku to - i tu na pewno Ameryki nie odkryję - zadziałał układ
      historyczny. Teściowa (zresztą jest całkiem ok) całe życie absolutnie we
      wszystkim wyręczała swoich synów, dochodziło do tego że jak mój prawie 30
      letni mąż jechał w delegację służbową to ona osobiście go pakowała. Ale nie
      chcę zwalać wszystkiego na teściową, pomyślałam sobie że może będzie nam
      raźniej, wspólnie stworzyć jakiś "program naprawczy", żeby choć trochę
      sytuację zmienić na plus. Może zaczniemy od stworzenia listy obowiązków, którą
      przedstawimy naszym mężom z sugestią, żeby wybrali no...powiedzmy 1/3 z nich i
      ustalimy jakiś grafik? Macie jakieś pomysły?
      Pozdrawiam i trzymajcie się!
      Basia



      • zona_mi busia5, ...............Autor: figrut 27.01.06, 17:50
        Mysle ze jest nas duzo wiecej, tylko nie kazda z nas ma odwage przed innymi
        mamami, tymi ktore maja normalnych albo wspanialych mezow przyznac sie do tego w
        jakie g.... sie wpakowaly. Wiele z nas dosyc sie juz nasluchalo pouczen typu
        "meza trzeba sobie wychowac", "widzialy galy co braly", "same sobie na to
        pozwolilas, to teraz nie narzekaj" itd. .Mysle ze dobrze bylo by stworzyc nowe
        podforum "partnerki leni i egoistow", bo z tym tematem na niemowlakach mozemy
        niedlugo byc wyrzucone. Nie chce sie czepiac moderatorek, bo temat rzeczywiscie
        nie na to forum, a staram sie trzymac zasad. Nie wiem jak sie tworzy nowe
        podforum, bo internet to dla mnie jeszcze czesciowo czarna magia. Pozdrawiam.


        • zona_mi Re: busia5, ...............Autor: busia5 27.01.06, 17:51
          ja tez komputerowo jestem nie najmocniejsza..., ale czy nie mozemy na tym forum
          choc przez chwile podyskutowac w swoim wąskim gronie?
          Dwa, ja mysle, ze wiekszość dziewczyn, kóra ma mężów/parterów bardziej
          wspierających dostała już takich "w spadku" po teściowej, czy poprzedniej
          partnerce. Ciekawa jestem czy są wsród nas takie, które ciężką, syzyfową pracą
          doprowadziły do poprawy sytuacji wychodząc od przysłowiowego "zera". Jeśli tak,
          to jak??? Faktycznie, kurcze, temat rzeka - może ktoś podpowie jak założyć
          podforum?


        • stefka74 Re: busia5, ...............Autor: figrut 27.01.06, 20:47
          Sytuacja wyglada tak ze ja jestem na urlopie a moj mezczyzna pracuje. Otóż moj
          facet nie zajmuje sie obecnie nasza 4 miesieczna corka nawet statystyczne 8
          minut dziennie. Usłyszałam tez od niego nie raz i nie dwa razy jaka to ja
          jestem beznadziejna bo: obiady nie zawsze sa na 16, ogolnie to on głoduje i
          zaden facet by nie wytrzymal na takim wikcie (dodam ze nie bylo dnia zeby
          czegos nie dostal na obiad), dom jest zaniedbany (wg mnie wyglada calkiem
          standardowo tzn. nie jest to muzeum ale tez do brudu mu daleko), ja NIC w domu
          nie robie, nic nie potrafie zrobic a kiedys nawet zostalam nazwana p...
          nierobem, itp itd. Robil mi tez wyrzuty ze on musial w soboty odkurzac - a wg
          niego ja to powinnam robic.
          On nie wstaje w nocy do Małej, nie przewija jej wcale, na spacerze byl chyba 3
          razy w zyciu, kapiele ktore mialy byc jego zadaniem przesypia na kanapie z
          mina - ale jestem wykonczony, w weekendy spi conajmniej do 11 a czasami i
          dłuzej, pierwsze kroki po wejsciu do domu kieruje na fotel przed komputerem,
          czasami w przelocie zagada cos do dziecka ale nie trwa to najczesciej dluzej
          niz 5 minut. Kiedy przyszlam dzis do niego do pokoju z corka powiedzial zebym
          nie wchodzila i nieprzeszkadzala mu!!!
          Jak czytam niektore posty az łza sie w oku kresi

        • stefka74 Re: busia5, ...............Autor: figrut 27.01.06, 21:03
          Dodam ze moj facet zawodowo pracuje solidnie, robi czasami zakupy, ale nie
          uwazam ze tak powinno to wszystko wygladac....
          Jestem przez to coraz bardziej zgorzkniala i smutna.
      • zona_mi link Autor: lucerka 27.01.06, 17:53
        forum.gazeta.pl/forum/0,46482.html
        jestem rowniez zainteresowana

        • magda9945 Re: link Autor: lucerka 27.01.06, 21:59
          zona-mi ja myślę,że to świetny pomysł,byle się trochę więcej chętnych zebrało.
          Ja mojego męża kocham,ale mam go w spadku po jego babci(ale w odróżnieniu od
          ciebie wcale jej nie lubię)Dużo udało mi się zmienić,ale w kwestii wychowania
          naszych dzieci to leżę totalnie.Nie mam już siły z nim walczyć o to,żebym mogła
          coś zrobić bez dziecka na rękach.pamiętam jak raz wyszedł z synkiem (jak był
          mały ma już6 lat)na spacer to teściowa się śmiała,że mam zapisać tę datę bo to
          się nie prędko powtórzy.Niestety miała rację.
          Mam kilka pomysłów,ale nie wiem do końca jak je zrealizować.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka