Witam
Jestem w 32 tyg ciazy i wlasnie powolutku szykujemy z mezem pokoik dla
malenstwa. No i mamy problem z przygotowaniem miejsca do przewijania - wahamy
sie pomiedzy stosowna nakladka na lozeczko, osobnym stolikiem do przewijania i
olaniem sprawy + przewijaniem dziecka gdzie badz (pewnie najczesciej bylaby to
kanapa).
Z moich dotychczasowych rozmow z mamami rozmaitymi wynika, ze kazda koncepcja
ma zwolennikow i przeciwnikow, przy czym zebrane opinie nadal nie pozwalaja mi
spokojnie podjac decyzji.
Co do nakladki na lozeczku:
plusy - latwy demontaz, nie zabiera dodatkowego miejsca, z lozeczka na
nakladke i odwrotnie - blisko.
minusy - utrudnia dostep do dziecka jezeli jest non stop zalozona na lozeczku,
w przeciwnym razie - trzeba za kazdym razem ja rozkloadac co bywa uciazliwe
Co do osobnego stolika (przy czym chodzi o stolik tego typu, jak dostepny w
IKEI - blat ok.55x75, na 4 nogach, z polka posrodku wysokosci, oczywiscie blat
z rancikami):
plusy - mozliwosc zorganizowani kacika do przewijania "na stale"
minusy - podobno juz po 2-4 tygodniach robi sie za maly i istnieje powazna
obawa o sturlanie sie dziecka
Co do "przeijac gdzie badz":
plusy - wybierasz miejsce stosownie do okolicznosci, ak tapczan to dziecko mam
amle szanse na upadek
minusy - mozna ubrudzic sobie ten tapczan czy inny mebel na ktorym sie dziecko
przewija, a poza tym ryzykuje sie ciagle schylanie, co przy obolalym
kregoslupie fajne nie jest.
A co Wy na to? Jak Wy sobie radzicie z ta kwestia?
Tunia