Dodaj do ulubionych

Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się

07.11.06, 07:42
Mam wspaniałego 6 miesięcznego synka, zdrowego, wesołego, który od 2 miesiąca
przesypia całe noce.
Mieszkamy z teściami - już niedługo pewnie będzie mieszkaliśmy

Teściowa - nigdy nie miałam do niej pretensji ale odkąd urodził się mały
zaczęła z lekka przesadzać - a ja zaczęłam sie dołować że nie będę dobrą
matką. Ateśiowa i chciała smarować młodemu główkę masłem na ciemieniuchę, a
to opowiadała najbardziej osobiste szczegóły naszego małego obcym ludziom.
Mąż mówi,że się cieszy - a mnie drażni takie opowiiadnie.Drażnio mnie że
teściowa z młłodego robiła maskotkę, tam gdzie był dym papierowsowy chciała
go pchcać.

Mały urósł i zaczeło się, mały zakwilił nade mną teściowa, mały zaczął
chodzić spać 0 18.00 (śpi do 5 rano) teściowa że po co go tak kłaść bo będzie
budził się w nocy - a malutki zwija sie z zaspania. To nic, jeszcze - dobre
rady w stylu jk ubtrać, to nic

Pierwsza moja wizyta u lekarza z małym-teściowa pielęgniarka wpada za mną do
lekarza i to ona zdaje relację co i jak, ja jako młoda matka miałam tyle
pytań, a teściowa znowu zaczęła opowiadać co młodemu, że mam nie je, poczułam
się jak gó..ara.

Ostatnio teściowa zwróciła mężowi uwagę żeby nie trząchał młodym bo śpi
nerwowo (a oni tak się słodko bawią i śmieją że aż cudownie patrzeć)

No i ja złamałam tą sielankę - a tym że raczyłam zwrócić uwagę teściowej. W
niedzielę została miseczka z jedzonkiem małego na stole, teściowa wzięła ją i
postawiła koło michy psa-żeby pies wylizał.Wściekłam się niesamowicie, a
wczoraj wychodząc do pracy poprosiłam grzecznie że mam prośbę, że nie
chciałabym aby pies wylizywał miskę Kuby (mąż stwierdził.że przecież jest
wyparzana).

No i wieczorem teściowie oznajmili,że chcą porozmawiać. Teść teściowa, mój
mąż nic nie mówiący i teściowa: "widzę że nie podoba ci się mieszkanie u nas,
że u nas nie jest tak sterylnie, przysyłasz siostry żeby przychodziły mnie
sprawdzać - (moje siostry przyjeżdzają raz na trzy tygodnie i wydaje mi się
że mają prawo przyjść kiedy chcą nawet i bez zapowiedzi)To nie była rozmowa,
to było kazanie, wstałam i powiedziałam ,że ja też mam rodziców, którzy chcą
zobaczyć wnuczka i moje siostry również.że znajdziemy sobie mieszkanie


Od męża żadnego wsparcia,skrtykowałam nmnie na maxa, zaczełam mieć myśli
samobójcze, pakowałam torby, z małym chciałą wyprowadzać się do rodziców.
Kazałam mężowi znaleźć stancję do wynajęcia-mieszkamy z teściami rok (było
założenie że kupimy mieszknie, które trudno znaleźć

dziś zamierzam 2 godziny wcześniej urwać sie z pracy.
Nie uwazżam by dalsze mieszkanie miało sens, nie zamierzam kajć sie i łazić
po ścianach, a bardzo już chciałabym się wyprowadzić.

I wiecie co w tym wszystkim jestem sama - mąż z rodzicami.

Teraz wy mnie zdołujcie
Obserwuj wątek
    • asae Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 07:51
      Współczuję. Ja też mam fatalne stosunki z teściową, ale mam to szczęście, że
      mieszkamy osobno. A co najważniejsze mam wsparcie w mężu. Nie mam pojęcia co ci
      doradzić. Zapewne rozmowy z mężem nic nie dają. Mam nadzieję, że się jakoś
      dogadacie. Powodzenia
    • kasiag20 Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 07:53
      W takiej sytuacji wyprowadzka to jedyne wyjście-takie jest moje zdanie. Ja
      mieszkam 30 km od teściów i całe szczęście. Wystarczy mi jak mały jest u nich
      przez 8 godz. dziennie. Mieszkałam z teściami przez rok - i nigdy więcej. Każdy
      ma swoje nawyki, przyzwyczajenia. Tego nie przeskoczysz. Dlatego jeżeli masz
      takie możliwości (a nie każdy ma!) to wyprowadź się. Szkoda Twoich nerwów,
      szkoda maleńkiego dziecka które jest "między młotem a kowadłem". A męża
      wypożycz na poważną rozmowę. Powodzenia.
      • 5_monika Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 08:11
        teściów już chyba nie zmienisz, koniecznie się wyprowadź jeśli była już taka
        rozmowa to cały czas będziesz ją miała w głowie, każdy wie lepiej jak
        wychowywać dziecko.
        Co innego mą powinien być zdecydowany po której stronie stoi, porozmawiaj z nim
        i powiedz prosto i jasno co Ci nieospowiada i czego na pewno nigdy nie
        zaakceptujesz.Może po prostu z oczywistych rzeczy on nie zdaje sobie sprawy.
    • pmierzow Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 08:14
      Pewnie wersja Twojej Tesciowej jest nieco inna... ona tez chce dobrze, moze
      tylko troche za bardzo jak na Twoje potrzeby. To, ze maz Cie nie wsparl jest b.
      przykre - wspolczuje. Wydaje sie, ze jak tylko mozesz trzeba sie wyprowadzic -
      Ty przestaniesz sie irytowac, a mezowi oderwanie od mamusi tez powinno nieco
      pomoc. Ogolnie wspolczuje - ja mam milych tesciow, ktorzy mieszkaja dwa bloki
      dalej, ale pomimo tego i tak uwazam, ze za blisko...
      • monaruda Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 08:23
        Powiedziałam mężowi co mnie boli, bardzo dokładnie-on nie widzi problemu-
        powiedział że rodzice chcą dobrze. Owszem tylko teściowa trochę się zapędziła
        bo sprawia wrażenie że nie jest babką ale matką mojego wnuka
    • visenna2 Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 08:23
      Od teściów najlepiej z dalekasmile
      Wyprowadź się choćby do twoich rodziców.
      teściowa może ewentualnie dawać rady co do wychowania dziecka, ale nie ma prawa
      nic narzucac ani wymuszać.
      Na szczęście mieszkamy sami, a mój mąż w moje układy z jego rodzicami się nie
      wtrąca i tak jest dobrze.
      Teściowa (dobra jest kobieta, lubię ją) tez pielęgniarka, też mi próbowała
      mówić co mam robić, co małej dawać do picia, czym karmić, co jeść, jak
      ubierać... Tak się złożyło że miałam wtedy depresję poporodową i bywałam
      agresywnasmile więc nie przebierając w słowach wyjaśniłam co o tym myślę. Od tego
      czasu ona i teść obchodzą się ze mną jak ze śmierdzącym jajemsmile))
      Nie powiem, bardzo mi to odpowiada...
      • guderianka Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 08:28
        sytuacja nieciekawa-a twoje zachowanie-na medal!

        wiecej szkody niz pozytku z mieszkania z nimi, twój maz tez sie nie popisał
        jesli mozesz-idz do rodziców
        trzymaj sie!
        • michasia24 Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 08:42
          Jeżeli możesz to nie ma na co czekać tylko szukaj mieszkania do wynajęcia, i to
          jak najszybciej. Wyprowadzka do rodziców - moim zdaniem żadne rozwiązanie,
          Tutaj ty jesteś po gorszej stronie tam będzie twój mąż. Serio nie ma sensu.
          Mężem sie nie przejmuj, najprawdopodobniej jak sie wyprowadzicie będzie już
          tylko po twojej stronie teraz tez ma nieciekawie bo jest między żona a matką,
          nam babą się wydaje że powinni być tylko po naszej stronie no ale w
          rzeczywistości różnie to wygląda. Odrobina odwagi i wszystko będzie dobrze
          zobaczysz smile)))
    • mamulinka2 z doświadczenia.... 07.11.06, 09:02
      wyprowadź sie jak najszybciej do samodzielnego mieszkania, nie wyprowadzaj sie
      do rodziców bo wcale nie będzie lepiej, postaraj się rozmawiać z mężem od samego
      poczatku o tym co cię boli i z czym sie nie zgadzasz, ja tego nie zrobiłam i do
      tej pory mój mąż traktuje swoich rodziców jak "święte krowy" nie do ruszenia,
      nie zrób tego błędu a wszystko będzie dobrze, poradzisz sobie, pozdrowienia
    • bibba Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 09:58
      masz prawo zle sie czuc w tej sytuacji, chwala ci za tak dlugie cierpliwe
      znoszenie tej baby, ja bym juz siegnela po noz!

      zycze rychlej wyprowadzki, to jedyne wyjscie.
      • seseczka Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 10:10
        uciekaj od tej baby!!!! a z mężem pogadaj szczerze co cię wkurza i boli w
        zachowaniu teściowej. może chłop ma klapki na oczach i trzeb mu je trochę
        odsłonić smile
        • jovi78 Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 10:37
          Też mi się wydaje, ze najlepszym rozwiązaniem będzie, jeśli zamieszkacie sami,
          bez teściów i rodziców... Z tą miską, to padłam, ciekawe czy oni swoje talerze
          dają psu do wylizania, przeciez nie chodzi tu tylko o sterylność... Spróbuj
          jeszcze raz jakoś dotrzeć do mężą, przecież to Ty jeseteś matką swojego dziecka
          i wiesz, co dla niego najlepsze...Powodzenia, trzymam kciuki smile
          • monaruda Tak,pies wylizuje talerze 07.11.06, 10:47
            tak,oni dają wylizać talerze maselniczki psu i pozwalaja jeść ze swojego
            talerza.pies to oczko w głowie teścia.i zrobiłam mężowi zupę chińską w misce
            psa powiedziałam że wyparzyłam to sie na mnie obraził
            • eps Re: Tak,pies wylizuje talerze 07.11.06, 11:04
              Współczuję. Ja mam dobry kontakt z teściową bo mieszkamy osobno. Jakbyśmy
              mieszkały razem to na 100% byłby ostry konflikt.
              my od poczatku z męzem mieszkalimy osobno chciaż on chciał z rodzicami bo mają
              duzy dom.
              Ja powiedziałam mu że wolę w ciasnej kawalerce niz z moimi lub jego rodzicami bo
              z opowiadań wiem że wtedy czesto taki związek sie rozpada z powodu rodzicow.
              • caixa Re: Tak,pies wylizuje talerze 07.11.06, 11:45
                wyprowadzka i szczera rozmowa z mężem, po jakimś czasie z teściami. Niestety z
                obrazu Twojego męża wyłania się maminsynek i tu może być problem nie do
                przejścia...różnie może się podziać, ale bez wyprowadzki nie ma co liczyć na
                dobry układ.
                powodzenia, bądź twarda ale spróbuj też jakoś załagodzić sytuację. nie ma co
                drzeć kotów z teściami, bo robisz tym krzywdę również dziecku i mężowi.
                Bądź Ty mądrzejsza od nich ale wyprowadź się koniecznie!!
    • piegusie uciekaj byle dalej 07.11.06, 11:58
      szukaj mieszkania i zwiewaj czym prędzej. Tak jak poprzedniczki myślę, że
      naświetl po raz kolejny mężowi Twoj punkt widzenia. Nie chcę być brutalna, ale
      ten sojusz z rodzicami wydaje mi sie beznadziejny....W moim zwiazku stosuję
      zasadę "wóz albo przewóz" bo czuję się niezależna i za chiny ludowe nie
      zgodzila bym sie na taki układ, wiem jednak , że rózne są sytuacje i ludzie.
      Jedno jest pewne, nie daj sobą sterowac!!!Szanuj sie kobieto.
      • kosmitka06 Re: uciekaj byle dalej 07.11.06, 17:01
        Popieram.
        Na razie musisz się wziąc w garsc smile Pomysl o dziecku...
        Ja na Twoim miejscu wyjechałabym do rodziców lub znalazła jakies lokum. Może na
        poczatek nastrasz meża że odejdziesz, że chcesz rozwodu, że nie chcesz tak
        życ...
        Badz stanowcza! Musisz byc tez twarda- jeżeli nie stac Cie na to, to
        przynajmniej "udawaj" przy mężu (i teściach)- niech widza że z Toba to nie
        przelewki.
        Moi co prawda nie są aż tacy "nadopiekunczy" czy wscibscy, ale grunt to samemu
        ich tego nauczyc.
        Pozdrawiam i szczescia zycze smile
    • alin9 Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 12:04
      Szczerze to nie mogłabym mieszkać ani z teściami ani z rodzicami.Ijedni i drudzy
      prędzej czy później się wtrącają.Ja rozmawiałam z obiema stronami i Uwierz że z
      rodzicami(nie wiem jak żyjesz)było mi trudniej dojść do porozumienia.pozdrawiam.
    • agnieszka129 Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 13:20
      Myślę, ze poprzedniczki mają w 100% rację. jeśli tylko masz możliwość
      wyprowadzenia się to zrób to. Ja mieszkałam przez dwa lata z teściową, która w
      ogóle niczym sie nie interesowała (o jak super pomyslałby kto)To było fajne do
      czasu urodzenia sie Oliwii. Teściowa przez 5 miesięcy które tam mieszkaliśmy po
      porodzie córki ani razu nie spytała czy w czyms nie pomóc. Moja córcia przez
      pierwsze trzy miesiace cały czas płakała ze względu na okropne kolki, spała po
      15 minut w dzień i po 2-3 godziny w nocy (ale jak juz sie zbudziła to nie spała
      przez kolejne 2 godziny). Dodam, ze teściowa nie pracuje i cały czas siedziała
      w domu. Ja gdyby nie to, że czasem Mała pospała pół godziny dłuzej ode mnie to
      do wieczora chodziłabym w pidżamie. Całymi dniami nie jadłam bo nie miałam
      kiedy. Jak szłam do łazienki się wykąpać to kładłam córkę na przewijak a
      przewihjak stawiałam na pralce. Teściowa była za ścianą i ani razu nie spytała
      co ja robię. Kiedy potrzebowałam wyjść z domu to dzwoniłam po brata eby
      przyjechał popilnować mi dziecka. A kiedy wracalam do pracy szukaliśmy
      opiekunki bo nie chciałam aby teściowa zajmowała się córcią - ona wtedy spytała
      co zrobię z dzieckiem - więc niezbyt pewnie odpowiedziałam, ze Mała pójdzie
      albo do żłobka albo do opiekunki. Ale jej to nie zrobiło róźnicy. Wydawało mi
      się, ze powie, że ona sie zajmie dzieckiem ( a wtedy ja będę miec problem bo
      tego nie chciałam) ale nie - nie powiedziała nic takiego. Tak więc bardzo mi
      przykro że naszcz córcia ma taką babcie - no ale cóż męża bierze się z całym
      inwentarzem (teściami). My na szczęscie mieszkamy juz sami a teściową widzę od
      czasu do czasu.
      • anek130 Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 17:18
        a próbowałś ją o cos poprosić? może akurat twoja teściowa nie chciała się
        wtrącac, ale gdybyś poprosiła ją o pomoc to z chęcią by się zgodziła. ja
        naprawdę dziewczyny uważam, że wam nie mozna dogodzić. Gdy teściowa chce pomóc,
        doradza (fakt, ze czasami się nie zgadzacie z jej zdaniem)- jes źle i psy na
        niej wieszacie, gdy nic nie robi jest jeszcze gorzej. Chcecie właściwie ,żeby
        teściowe robiły tylko i wyłącznie to, co wam odpowiada. I w czym w tym momencie
        jesteście lepsze od nich?

        Ania
        P.S. Mam 30 lat, męża i 19 miesięcznego Alka (żeby ktoś nie pomyślał, że jestem
        czyjąś teściową)
        • figrut anek130 07.11.06, 18:57
          Ja z racji tego, że mam bardzo fajną Teściową, powinnam autorkę wątku namawiać
          do porozumienia z nią, bo skoro z moją się da normalnie rozmawiać mimo jej i
          moich licznych wad, to powinnam myśleć, że z każdą się da normalnie żyć. Trafia
          mnie, jak dziewczyny rozpisują się źle na temat teściowych, które np. kupiły ich
          dziecku jakiś ciuch w "nieodpowiednim" kolorze, albo, że teściowa dała polizać
          dziecku jabłko, czy chciała by z dzieckiem pójść na spacer aby odciążyć mamę, a
          owa mama ma pretensje do niej, że dziecko chce wziąć na ten spacer w
          "nieodpowiednich" godzinach. Jednak sytuacja którą opisuje autorka wątku jest
          sytuacją paskudną dla matki, bo teściowa robi z niej osobę upośledzoną, która
          nie potrafi się własnym dzieckiem zająć. Jednym słowem, próbuje przejąć rolę
          matki na zasadzie " ty się do tego nie nadajesz, bo ja wiem lepiej". Przeszłam
          coś takiego z moją Mamą z którą porozmawiać się najzwyczajniej w świecie nie
          dało, no bo "wychowałam was troje i lepiej wiem, co dziecku potrzeba a co nie".
          Moja Teściowa też czasem daje mi jakąś radę, ale ja NIE MUSZĘ się do niej
          zastosować i jak powiem, że zrobię po swojemu, to jest wszystko OK. Ona zawsze
          mówi " w porządku, ty jesteś matką i ty wiesz najlepiej". Nie ma z tego powodu
          ŻADNYCH kłótni, ale jak widzi, że mam jakiś problem i się waham, to służy radą i
          nie obraża się na to, że kiedyś tam jakąś jej radę odrzuciłam. Teściowa, mimo iż
          czasem idzie ze mną i z dzieciakami do przychodni, nigdy nie stara się być
          mądrzejsza ode mnie i mieć lepszych informacji o moich dzieciach niż ja sama
          mimo, iż mieszkamy w tym samym domu i ona swoje wnuki zna tak dobrze jak ja.
          • anek130 Re: anek130 07.11.06, 19:36
            zgadzam się z Tobą i moj post w zasadzie nie odnosi sie do autorki wątku tylko
            raczej pod wpływem kolejnego wątku o teściowych takie mnie naszły uwagi, bo
            podpięłam się pod wątek kogos innego.

            pozdrawiam
            Ania
    • figrut Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 15:29
      Uciekaj z takiego domu ! To co opisujesz, bardzo jest podobne do tego, co
      przeszłam z moją Mamą. Czułam się wtedy podobnie jak Ty - jak g....ra której
      rola sprowadziła się tylko do ciąży i urodzenia dziecka. Głupio mi było, jak
      moja Mama przybiegała za mną do przychodni, żeby zdać za mnie lekarzowi i
      pielęgniarkom na bilansach, szczepieniach i w czasie choroby relacje z całego
      zachowania i samopoczucia mojej córy. Ja, matka byłam nic nie wiedzącą i
      lekkomyślną g....ą. Moja Mama wtrącała się dosłownie do wszystkiego. Teraz
      mieszkam w jednym budynku z Teściową. Dostaliśmy strych do przerobienia na
      mieszkanie, Teściowa nam dużo finansowo pomogła. Niemąż chciał bezpośrednio te
      dwa mieszkania [góra i dół] połączyć, na co nie zgodziła się Teściowa
      argumentując to tym, że każda gospodyni lubi mieć w domu po swojemu, a poza tym,
      jeśli będziemy mieszkali wszyscy razem, to ja zawsze będę się czuła nieswojo.
    • ineska2 Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 17:11
      wspolczuje, ja sobie nie wyobrazam, ze rok wytrzymalas, no i wspolczuje meza,
      ze nie ma jaj, zeby byc dla Ciebie wsparciem. Moja mama duzo mi opowiadala,
      jaka byla jej tesciowa, ale tata zawsze stawial babci granice. Byly oczywiscie
      gadki, ze mama tate buntuje itd, ale przynajmniej wyroslysmy na zdrowe i
      poukladane dzieciaki, a tymczasem nasi kuzyni (ktorych glownie wychowywala
      babcia) sa chorowici i rozpuszczeni, maja kolo 30 lat i siedza na garnuszku
      rodzicow. I naprawde duuuuza w tym "zasluga" metod wychowawczych babci. Maslo
      na ciemieniuche przypomnialo mi, jak babcia chciala mi na zaziebienie zrobic
      oklad z tluszczu z sadla borsuka =:o Plakalam niemilosiernie, na szczescie po
      chwili przyszla mama, wsadzila mnie do wanny i zmyla sadlo wink Oczywiscie bylo,
      ze wyrodna matka, nie chce wyleczyc dziecka i jeszcze chore kapie!!! Rozpisalam
      sie, ale ten watek naprawde mi sie skojarzyl z opowiesciami mamy smile Trzymam
      kciuki, zeby Ci sie wszystko ulozylo, najlepiej z dala od tesciow.
    • sophiek Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 17:46
      Nie ma nic gorszego niż mieszkanie z teściami lub blisko nich. Ja mam problem
      trochę innej natury tj. teść i brat mojego męża rozpijają go częstując
      alkoholem przy każdej możliwej okazji. Wytrzymałam to rok, ale powiedziałam
      sobie koniec z tym. Namówiłam męża na przeniesienie się do innego miasta, że to
      niby ciekawszą pracę tam można znaleźć i życie tym samym stanie się ciekawsze -
      o dziwo dał się namówić. Wolę zaczynać wszystko od nowa niż patrzeć jak mój mąż
      staje sie alkoholikiem jak jego brat i ojciec. Mój mąż strasznie trzyma stronę
      swojej rodzinki, dlatego to prawdziwy cud, że się zgodził na to przeniesienie.
      Mam nadzieję, że i Twój szybko zmądrzeje i stanie po stronie żony, a nie
      rodziców. Życzę Ci tego z całego serca, pozdrawiam.
    • ella53 Pewnie Cię zdołuję, ale... 07.11.06, 19:19
      ... nigdy nie zrozumiem, dlaczego dorośli ludzie, którzy zakładają rodzinę
      decydują się na mieszkanie w jednym mieszkaniu z rodzicami. To jest jakiś
      polski absurd. Chcesz mieć własne życie, to je miej na własny koszt i we
      własnym mieszkaniu. Stać Cię na wynajęcie mieszkania, to wynajmij, nie stać, to
      spokornije, albo dojdź do porozumienia z rodzicami męża.
    • asia06 Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 19:20
      Teściów nie zmienisz, ale mnie niepokoi fakt, że twój mąż nie stoi po twojej
      stronie. Stąd już niedaleko może być do rozstania się. Mam nadziję, że wszystko
      się jednak ułoży
      • urodzonawewrzesniu Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 07.11.06, 20:50
        Pies wylizuje miskę dziecka..? Co Ty tam jeszcze robisz.
        • andzia757 Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 11.11.06, 17:06
          jak najszybciej szukajcie mieszkania dla siebie i malucha poki jeszcze nie jest
          za póżno.za jakiś czas jak tam jeszcze bedziecie to teściowa będzie grała 1
          skrzypce w wychowaniu waszego dziecka nigdy na to nie pozwól!!!!!
          • vanillacat Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 11.11.06, 21:03
            Mieszkasz u tesciowych to oni ustalaja zasady, zawsze mnie wkurza postępowanie
            ludzi. Jak sie decydujecie na małzenstwo to badzcie niezalezni itd. Małzenstwo
            to powinna byc przemyslana decyzja a nie jakos to bedzie. Mieliscie kupic
            mieszkanie i nic z tego nie wyszło a maz widac ze maminsynek i ma gdzies to co
            Ty chcesz. Brak słow....
    • magdzior2006 Re: Teściowa-wyprowadzka-i załamałam się 11.11.06, 21:21
      Rozumiem cię choć sama nie ma teściów ale za to mam wspaniałych rodziców. Mama
      często daje mi dobre rady, ale słucha też co ja mam do powiedzenia. Czasami i
      ja mam dosyć tych rad, o których przecież sama też wiem co w danej chwili mam
      robić ale dogadałyśmy się w ten sposób, że po prostu rozmawiamy a nie
      przedkladamy, która ma rację. W twoim przypadku myślę , że najlepiej by było
      gdybyś sama z teściową porozmawiała, podziękowała jej za wsparcie i pomoc ale i
      spokojnie próbowała poprosić ją aby rozmawiała a nie udzielała ci nauk. Ale ma
      to być SPOKOJNA rozmowa w miłej atmosferze, gdzie bez emocji będziecie mogły
      porozmawiać. Najlepiej żebyście były same we dwie. Za jedną rozmową pewnie
      drasttycznych zmian nie będzie ale uzbrój się w cierpliwość. Tak samo we dwoje
      porozmawiaj z mężem i na spokojnie przedstaw mu swoje racje. Nie buntuj go
      przeciwko mamie ale popoś o pomoc i zrozumienie. Mam nadzieję, że to ci w czymś
      pomoże. Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • monaruda MONAruda-to ja 12.11.06, 10:35
      To ja rzuciłam wątek o teściowej.
      Część z was zarzuca mi że mieszkając z teściami mam się do nic dostosować. Może
      i macie rację, może ale nie w sferze wychowywania dziecka.

      Bardzo mnie zabolało,że teściowa dała wylizać miskę psu mojego dzieckatym
      bardziej,że jest to pielęgniarka.

      Ja nie chciałam mieszkać z teściami, już dawno przed ślubem yłam samodzielna.
      Mój mąż i teście dali mi szereg argumentów na tzw. przeczekanie z zakupem
      mieszkania.

      Chcemy kupić mieszkanie, ale w miasteczku, w który mieszkam trudno coś dostać
      oprócz 45 m2. A jak włądujemy się w kredyt to niech będzie to wieksze mieszkanie


      Tak jak pisałam wszytsko zmieniło się po urodzeniu synka - momentami teściowa
      chce być bardziej matką niż babką. I dziwią mnie pewne rzeczy w zachowaniu.
      Mały ma 6miesięcy a już chciałaby go karmić schabowymi-bo mąż lubi schabowe.
      Wyciagnęła butelkę ze smokiem 30 letnią, mojego męża żeby karmić małego.


      Małym opiekują sie dwie babcie. Nie mogę zarzucić że teściowa źle bawi ale
      pewne jej zachowanie wzięłabym pod krytykę jw. lubi dużo opowiadac innym o
      naszym życiu, ja nie lubię opowiadać w szczegółach co u mnie w pracy - jestem
      kadrową wiec cała moja praca to tajemnica

      Mąż mnie rozczarował. Była z nim szczera rozmowa, był płacz, była mowa z mojej
      strony o rozwodzie.

      Jedno wiem,że do momentu kiedy sie nie wyprowadzimy to moje małżeństwo nie
      bedzie różowe. Marzę o samodzielności i intymności
      • urodzonawewrzesniu Re: MONAruda-to ja 12.11.06, 10:57
        Uswiadom to sobie że ta sytuacja się nie zmieni. Nie jesteś jakąś tam Matką
        Teresą żeby wszystkich uszczęśliwiać i na każdym kroku być wyrozumiała. Pewnie
        czasem usprawiedliwiasz się że na pewno przesadzasz ale popatzr na obiektywne
        komentarze w tym wątku- nie przesadzasz. Wiadomo że łatwo powiedzieć- wyprowadz
        się. Ale wiesz co, to jest Twoje życie. Ja byłam keidys w podobnej sytuacji.
        meszkalismy blisko rodziców męza (jeszcze przed slubem). Wiedziałam że
        przychodzenie 6 razy dziennie do nas i pzrynoszenie obiadków to jest wszystko
        dla naszegodobra ale to jest chora sytuacja. A wiec zdecydowalam o
        przeprowadzce. miałam oczywiście wszystkich pzeciwko sobie. nawet mąż nie był w
        pełni zdecydowany. Minął rok od wyprowadzki. mamy dziecko. Mąż uwaza ze chyba
        byl neinormalny ze chcial tam zostac. Odleglosc pzrynajmniej kilku kilometrów
        jest nezbedna. teraz zawozimy im dziecko do opieki, pewnie ze byloby łatwiej
        fizycznie gdybysmy mieszkali tuz obok ale ten komfort psychiczny... Ech.
        Wszystkiego dpbrego życze i nie zeswiruj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka