monaruda
07.11.06, 07:42
Mam wspaniałego 6 miesięcznego synka, zdrowego, wesołego, który od 2 miesiąca
przesypia całe noce.
Mieszkamy z teściami - już niedługo pewnie będzie mieszkaliśmy
Teściowa - nigdy nie miałam do niej pretensji ale odkąd urodził się mały
zaczęła z lekka przesadzać - a ja zaczęłam sie dołować że nie będę dobrą
matką. Ateśiowa i chciała smarować młodemu główkę masłem na ciemieniuchę, a
to opowiadała najbardziej osobiste szczegóły naszego małego obcym ludziom.
Mąż mówi,że się cieszy - a mnie drażni takie opowiiadnie.Drażnio mnie że
teściowa z młłodego robiła maskotkę, tam gdzie był dym papierowsowy chciała
go pchcać.
Mały urósł i zaczeło się, mały zakwilił nade mną teściowa, mały zaczął
chodzić spać 0 18.00 (śpi do 5 rano) teściowa że po co go tak kłaść bo będzie
budził się w nocy - a malutki zwija sie z zaspania. To nic, jeszcze - dobre
rady w stylu jk ubtrać, to nic
Pierwsza moja wizyta u lekarza z małym-teściowa pielęgniarka wpada za mną do
lekarza i to ona zdaje relację co i jak, ja jako młoda matka miałam tyle
pytań, a teściowa znowu zaczęła opowiadać co młodemu, że mam nie je, poczułam
się jak gó..ara.
Ostatnio teściowa zwróciła mężowi uwagę żeby nie trząchał młodym bo śpi
nerwowo (a oni tak się słodko bawią i śmieją że aż cudownie patrzeć)
No i ja złamałam tą sielankę - a tym że raczyłam zwrócić uwagę teściowej. W
niedzielę została miseczka z jedzonkiem małego na stole, teściowa wzięła ją i
postawiła koło michy psa-żeby pies wylizał.Wściekłam się niesamowicie, a
wczoraj wychodząc do pracy poprosiłam grzecznie że mam prośbę, że nie
chciałabym aby pies wylizywał miskę Kuby (mąż stwierdził.że przecież jest
wyparzana).
No i wieczorem teściowie oznajmili,że chcą porozmawiać. Teść teściowa, mój
mąż nic nie mówiący i teściowa: "widzę że nie podoba ci się mieszkanie u nas,
że u nas nie jest tak sterylnie, przysyłasz siostry żeby przychodziły mnie
sprawdzać - (moje siostry przyjeżdzają raz na trzy tygodnie i wydaje mi się
że mają prawo przyjść kiedy chcą nawet i bez zapowiedzi)To nie była rozmowa,
to było kazanie, wstałam i powiedziałam ,że ja też mam rodziców, którzy chcą
zobaczyć wnuczka i moje siostry również.że znajdziemy sobie mieszkanie
Od męża żadnego wsparcia,skrtykowałam nmnie na maxa, zaczełam mieć myśli
samobójcze, pakowałam torby, z małym chciałą wyprowadzać się do rodziców.
Kazałam mężowi znaleźć stancję do wynajęcia-mieszkamy z teściami rok (było
założenie że kupimy mieszknie, które trudno znaleźć
dziś zamierzam 2 godziny wcześniej urwać sie z pracy.
Nie uwazżam by dalsze mieszkanie miało sens, nie zamierzam kajć sie i łazić
po ścianach, a bardzo już chciałabym się wyprowadzić.
I wiecie co w tym wszystkim jestem sama - mąż z rodzicami.
Teraz wy mnie zdołujcie