Dodaj do ulubionych

O spaniu raz jeszcze

IP: *.* 05.08.02, 11:07
Jak udaje Wam sie zmusic dziecko do samodzielnego zasypiania?Moj Tymonek owszem sypia ale przed snem jest drobna awanturka a wlasciwie niezly krzyk. Czym bardziej spiacy tym mocniej krzyczy i trudniej go uspokoic.Jak jest juz zmeczony to zaczyna marudzic a potem sie nakreca coraz mocniej i zaczynaja sie spazmy. W chwili spazmow juz na 100% laduje u mnie na raczkach i po chwili uspakajania( najczesciej cycus lub ewentyalnie smoczek i kolysanie)udaje mu sie zasnac. Czytalam ksiazke "Usnij wrescie" ale ja jakos nie umiem zostawic krzyczacego w nieboglosy Tymonka tak dlugo az sie wyplacze.Jak zrobic zeby dziecko zasypialo bez calej tej szopki?Czekam na rady.Pozdrawiam Sylwia
Obserwuj wątek
    • Gość: dorcia:)) Re: O spaniu raz jeszcze IP: *.* 05.08.02, 21:05
      WitajMam podobna sytuację! Mi trudno uspic swoja małą nawet na rekach albo w wózku ... trwa nawet to do 2 godzin ...a żeby sama usypiała to jakos jescze nie probowałam - narazie nie bylo takiej szansy.Tez przeczytałam "Usnij wresczecie.." i codziennie odkładam samodzielne usypianie. Kiedy zbliza sie pora spania Niunia trze oczka, widac ze jest bardzo spiaca (w dzień potrafi spac tylko np. 2 x p pół godziny) zaczynam od kapieli, kamienie i normalne dziecko powinno usnąć ale moja musi wypłakac swoje.. Nie wiem dlaczego tak jest.Chciałabym bardzo zeby sama usypiała bo zaczynaja mi rece odpadac (karmie ja piersia na stojąco chodzac albo bujajac).Wychodzi tez na to ze tylo ja moge ja uspic :(pozdrawiam
      • Gość: Dronek Re: O spaniu raz jeszcze IP: *.* 05.08.02, 23:03
        Mojego starszego synka usypiałam, bujając na rękach, do ok. 10 miesiąca. Potem to nie było już zwykłe bujanie ale prawie podrzucanie, podskakiwanie (po prostu istny cyrk).Im mocniej płakał, tym mocniej go bujaliśmy. Kiedy już nie starczało mi sił, z powodu wagi małego, zaczęłam układać się z nim na łóżku. Początkowo było dużo płaczu, takie usypianie trwało nawet godzinę i więcej. Jednak po pewnym czasie zaczęliśmy odnosić sukcesy. Oczywiście należy pamiętać o konsekwencji takich działań, żeby nie wprowadzać zamieszania. Następnym etapem w usypianiu (ale dopiero gdy maluch miał ok. 2 lata) było pozostawienie go we własnym łóżeczku a ja siedziałam obok, na krzesełku. Czyli małymi kroczkami do celu..... Teraz Piotruś zasypia sam i nie stanowi to dla niego żadnego problemu.Przy drugim dziecku obiecałam sobie, że za nic w świecie nie "wpędzę się" w bujanie na rękach. Moja córeczka ma już prawie 6 miesięcy i jak na razie usypia całkiem "kulturalnie". Jak tego dokonałam? Po pierwsze - ja jestem spokojniejsza i bardziej doświadczona, po drugie - od początku nie próbowałam za wszelką cenę i natychmiast uciszyć płaczu mojej córeczki (synka po prostu bujałam i już), a malutką spokojnie przytulałam do siebie albo gdy leżała w łóżeczku, to klepałam ją po pupce. Czyli starałam się używać sposobów mniejszego "kalibru" a nie od razu bujania zagłuszającego płacz. Teraz, kiedy mała staje się bardziej świadoma tego, co się wokół niej dzieje, zdarzają się płacze gdy odkładam ją do łóżeczka (czasem nawet bardzo intensywne). Jednak poklepywanie, przemawianie zwykle ją wycisza i po prostu już jej nie wyjmuję, tylko gdy płacze zaglądam do niej, uspokajam i odchodzę. Czasem taki scenariusz powtarza się kilkakrotnie ale wreszcie udaje się jej zasnąć. Nie pozwalam jej na długi płacz, zaglądam do niej gdy tylko zaczyna mocniej marudzić.Myślę, że bardzo dużą rolę odgrywa tu konsekwencja, nie mozna też dopuszczać, żeby dziecko było bardzo zmęczone, ponieważ uśnięcie jest wtedy jeszcze trudniejsze. No i ostatnia rzecz - najlepiej jest zaczynać nasze "konsekwentne działania" od narodzin małego człowieczka, ponieważ najtrudniej jest walczyć ze starymi przyzwyczajeniami.
        • Gość: milenalapa Re: O spaniu raz jeszcze IP: *.* 06.08.02, 07:12
          Dorotko tak samo usypiam swojego maluszka jak Ty swoją córeczkę i z zaśnięciem nie ma żadnych problemów. Fakt, nieraz się nachodzę do pokoju mojego synka, ale staram się być konsekwentną i nie biorę go na ręce. Zresztą on nie lubi być usypiany na rękach. A jak już bardzo marudzi, to biorę synka do swojego łóżka i tam sie przytulamy i maleństwo zasypia.Pozdrawiam Milena z Kacperkiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka