dajecie rade?

10.01.08, 12:34
Tak sie zastanawiam...
12:00 2,5 miesieczniak zasnal na ok 45 min, na reszcie! tylko co
teraz?wziac prysznic, zjesc sniadanie, zabrac sie za prasowanie,
burdel w domu, zakupy? ale niedlugo spacer i kolejna silownia z
wozkiem i malym bo mieszkam na samej gorze dwupietrowego bloku bez
windy +kilka schodów przed blokiem.Jedno o czym teraz mysle to
walnac sie do wyra tylko zeby jeszcze miec gwarancje ze na 45 min to
byloby cos, przeciez w kazdej chwili moze sie obudzic i zapragnac
swojej codziennej -ulubionej aktywnosci:noszenia na rekach a plecki
bola.. oj bola.Tak mnie jakos naszlo bo czasami a wlasciwie
codziennie mam dosc i zastanawiam sie jak ulatwic sobie zycie -jak
wy to robicie?wiem, ze moga byc o wiele bardziej ekstremalne
sytuacje,ale tez pewnie sa jakies odkrywcze, nieznane mi ulatwiacze
i sposoby na nasze smrodki...
nie skarze sie, po prostu pierwszy raz nie wiem jak to rozwiazacsmile
A jak juz jakims cudem wyleze na ten spacer to po raz pierwszy
jestem tak zadowolona ze to zima bo:nie widac spod kurtki jak w
pospiechu zalozylam"ulany "sweterek nie wspominajac juz o wlosach na
nogach i pod pachami, pryszczach ktorych wczesniej nie bylo(kurtka z
kapturem) + aseksualnym staniku.
Taaaa.. a dzisiaj taka ladna pogoda, dam rade??
cmok eda
    • annaa77 Re: dajecie rade? 10.01.08, 12:43
      smile dasz rade smile mam prawie to samo, moja Kluseczka ma 5 miesiecy i
      juz mniej sypia,nagle zaczela lubic raczki co jest klopotem bo wazy
      8.500.a ja naleze do kategori "malych" wiec jest mi baaaardzo ciezko
      nosic ja i tarmosic jednoczesnie. skad mam sile? nie wiem, ale ja
      mam. choc ostatnio coraz czesciej i latwiej sie denerwuje.gdyby nie
      maz to chyba bym zwariowala.
      Pozdrawiam smile
      • babcia47 Re: dajecie rade? 11.01.08, 18:38
        kochane te maleństwa ale nikt nie uprzedza wcześniej że to
        będzie "wyrok" bez zawieszenia..traci sie bezwarunkowo wolnośc i
        tyle! Ja miałam podobny problem, bo mój synek do 3-go miesiaca
        zamiast jak wypada porzadnym niemowlakom najeśc się i iśc spać
        prowadził bogate życie towarzyskie tzn. lezał wodził oczkami po
        zabawkach poukładanych wokól łóżeczka ale ja musiałam siedzieć obok,
        nawet nie musiałam nic robić..nie mogłam odejśc (nawet do WC), bo po
        chwili zaczynały sie stękania, protesty a potem płacz. W końcu z
        szerokiej mocnej taśmy i przywiązanych grzechotek zrobiłam
        mu "łańcuch" między brzegami łóżeczka. Trochę to było jak karuzelki
        tyle, że w zasięgu jego łapek. Mały poczatkowo przypadkiem je trącał
        a potem to juz była taka zabawa, że hej! W tym czasie ja mogłam coś
        zrobic w domu..Zauważyłam tez wtedy, ze po obudzeniu nie płacze od
        razu tylko grzechocze sobie..a ja miałam czas na skonczenie tego co
        robiłam lub podgrzanie mleczka.Z jednej ztrony taśma była na noc lub
        kiedy nie była potrzebna odwiązywana i zwisała sobie przy łóżeczku
        wzdł€ż szczebelka przywiązana do dolnej krawedzi, zeby przypadkiem
        nie wciągnął jej do środka, zlikwidowałam to kiedy synek zaczął
        próbować siadać. Potem kiedy miał włąśnie ok 5 miesięcy zrobiłam w
        pokoju miejsce na dywanie stół poszedł w kąt, a na środku położyłam
        starą sfilcowaną kołdrę (dośc twarda), na to koc..poukładałam
        zabawki i kładłam małego!Coś jak rodzaj dzisiejszej maty..
        Przekręcał się, podciągał do zabawek, widział z tego poziomu co się
        w domu dzieje i nie tylko miał zajecie ale tez po 1,5 miesiaca nie
        tylko przeszedł etap pełzania, raczkowania..ale zaczął łazikować sam
        trzymając sie mebli i chodzic trzymany za jedną raczkę. Ja też
        zostawiając go nachwile kiedy jeszcze nie poruszał sie sam nie bałam
        sie, że zrobi sobie krzywde, nie spadnie..za to kiedys w kuchni
        usłyszałam "klapanie" małych łapek, zobaczyłam synka, który pierwszy
        raz przyraczkował z wielkim uśmiechem i miną: a mam Cię!
    • wiolka007 Re: dajecie rade? 10.01.08, 12:44
      Dasz radę!!! Ja też tęsknię za dawną zadbaną sobą.. No ale cóż
      jesteśmy mamami - jeszcze tylko 18 lat minus miesiące które są za
      nami i znowu będziemy wolne wink) Powodzenia i pozdrawiam...
    • kk_1976 Re: dajecie rade? 10.01.08, 12:45
      tak, ja sie zastanawiam, gdzie te uroki macierzynstwa, bo czasami mam tak dosyc
      wszystkiego... do tego malec chorowity, a maz mowi, ze panikuje... kk
    • edi761 Re: dajecie rade? 10.01.08, 12:51
      kobity nie straszcie NIE MA JAKIEGOS SPOSOBU,RECEPTY,WYNALAZKU?
      piszcie ze macie inaczej a nie tak samo!!!buuuu
      • wiolka007 Re: dajecie rade? 10.01.08, 12:56
        Mamy to samo.. Tyle pocieszenia, ciesz sie tą chwilą - jak maluch
        zacznie dreptać to dopiero zaczniesz prosić Boga o 5 min.
        spokoju wink) Buziaki..
        • edi761 Re: dajecie rade? 10.01.08, 13:04
          nie wierze ze moze byc jeszcze gorzejsmile
          a moze ktoras z was wybierze sie ze mna na ten nieszczesny spacer, i
          w ramach pocieszki skoczymy mercedesami na kawe, ciacho, wodke lub
          narkotykiwinkmieszkam w wawie blisko kina femina.
          • haja197222 Re: dajecie rade? 10.01.08, 13:37
            Chętnie bym się z Tobą wybrała, najchętniej na wódkęsmile Ale niestety jestem z Wrocka. Ja już od 15 miesięcy usiłuję wypracować sobie jakiś plan działania, ale udaje mi się to może w 50%smile Teraz jest dopiero wesołosmile Młody biega po całej chałupie, otwiera wszystkie szafki, wywala całą ich zawartość, trzaska piekarnikiem i klapą od kibelka, piloty, komórki, oraz wszystkie sprzęty posiadające guziczki to główna atrakcjasmile Sprzątam jedno pomieszczenie, zaczynam następne to w pierwszym jakoś dziwnie znowu robi się bałagan i tak w kółkosmile Ogólnie jest wesołosmile A nogi i pachy dalej owłosione, bo czasu niestarczyłosmile Właściwie jak trochę już go było to mi się nie chciałosmile A jeszcze umyć obłocone buciki po spacerze i cholerne kółka od wózka...jeeeeesu! A... i obiad dla całej reszty, która zaraz zacznie napływać do domu ze szkoły i pracy...maaatkooo! I jeszcze pranie do powieszenia..., i jeszcze.... Nie no ogólnie daję radę, czemu mam nie dać? Przecież tylko siedzę z dzieckiem w domusmile)
          • yoggi87 Re: Moje dziecko chodzi i... 11.01.08, 11:33
            dopiero teraz odetchnelam, ktoras z Was wyzej napisala, ze jak
            dziecko zacznie tuptac, to dopiero bedziemy prosic o 5 minut
            spokoju. A dla mnie to zbawienie! Zamykam kuchnie zeby tam nie
            wlazla i chodzi sobie z kata w kat, sama bawi, wyciaga zabawki,
            naprawde jest lzej. Wczesniej musialam nosic tego klocka na rekach,
            am rok, wazy 13 kg.
    • saskiaplus1 Re: dajecie rade? 10.01.08, 13:13
      Dojdziesz do wprawy. Ja mam dwoje - 2,5 roku oraz 6 miesięcy. Początki nie były
      łatwe, ale już się dogadaliśmy i nie jest źle. Kwestia organizacji i
      doświadczenia, tyle że każdy sam musi sobie wypracować swoje sposoby.
    • cora73 Re: dajecie rade? 10.01.08, 14:15
      Jezeli jestes samotna matka to nie czytaj dalejsmile....ale jezeli
      posiadasz meza, czy tam i niemeza no to nie widze powodu abys
      musiala biedaczko chodzic cala zarosnieta i zaniedbana!
    • lucy_cu Re: dajecie rade? 10.01.08, 14:25
      No pewnie, że dasz radę. smile
      Mój mąż cały dzień w pracy, nie ma babci, niani ani guwernantki. smile
      Włosy mam zawsze czyste, w ogóle wyglądam po ludzku (tak mi się
      przynajmniej wydaje ;-P). Czytam książki, piszę na forach, czasem
      dorywczo pracuję przy komputerze, w domu. Bywa, że padam na twarz,
      bywa, że ryczę ze zmęczenia. Teraz na przykład przerabiamy
      ząbkowanie, dość intensywnie przerabiamy. ;-P Ale generalnie nie
      jest źle.
      Wytrzymaj jeszcze trochę, za parę miesięcy sobie życie zorganizujesz
      na tip-top, zobaczysz. smile Tu nikt Ci gotowej recepty nie poda, sama
      dojdziesz do wszystkiego, pomału i po swojemu.
      O, jedno Ci tylko chętnie poradzę- na te zmagania z noszeniem po
      domu tudzież tachaniem wózka: spraw sobie chustę. Bardzo ułatwia
      życie, a jak cieszy obie strony! smile
    • kaja_p spoko ;) 10.01.08, 16:34
      ja mam dwójkę: prawie trzylatka i 3 - miesięcznego dzidziusia + do tego trzecie
      dziecko - mój mąż. Ale radzę sobie: mam czysto w domu (czasem jest bałagan, ale
      bez bałaganu się nie da), a dom mam duży. Zawsze ugotuję obiad (staram się,
      gotować na 2 - 3 dni), staram się żeby była zupa i drugie, dzieci są szczęśliwe
      i ja też.
      Mam umowę z mężem, ze w sobotę ma wychodne, więc wtedy mogę odwiedzić koleżankę,
      pójść do fryzjera albo połazić po sklepach.
      Pozdrawiam
    • joanna515 Re: dajecie rade? 10.01.08, 17:03
      Ja mam sposób na nie noszenie, praktykuję już na drugim dziecku, dla mnie było
      to naturalne ale nie dalej jak wczoraj koleżanka- świeża-mama bardzo się nim
      zdziwiła.( ale długi wstęp mi wyszedł wink ten sposób to kładzenie dziecka na
      podłodze! wszędzie tam gdzie Ty ( tak, nawet w łazience) w zależności od wieku
      najpierw na macie, potem bez niczego, dookoła ustawiasz zabawki, dziecko ma cel
      do którego będzie się trenować żeby dosięgnąć wink) i ma Cię na oku! a dzieci
      baaardzo lubią mieć mamy na oku i obserwować tą krzątaninę.
      • majadebij Re: dajecie rade?ledwo ale jakos idzie 10.01.08, 17:20
        dzis moj Potwor konczy pol roczku.Jestem sama i to co ty przechodzisz teraz
        mialam pare miesiecy temu.Teraz jest tak samo, nawet wzmozone bo juz mniej sypia
        ten moj Potwor .Ale to trzeba sie przyzwyczaic poprostu ,oswoic sie z tym malym
        Potworem inaczej nie da.Z noszeniem mam spokuj bo Maja sama raczek nie lubi
        ,przez majtki ortopedyczne o tyle mam dobrze.
        Nie radze ci narkotykow zreszta te Potwory sa jak narkotyki nic procz twego
        Potwora nie jest ci potrzebne.A to ze macierzynstwo to nie bajka wiemy tylko my
        mamy.Depresja przejdzie z wiekiem Potwora!!
        Pozdrawiamy ja i moje szczescie Majtosia
    • sabciaa80 Re: dajecie rade? 10.01.08, 19:39
      Moja córeczka skończyła w Nowy Rok 6 miesięcy. Jest taka cudowna i
      zabawna dosłownie aniołczek......z różkami!!!!!!!!Cały dzień na
      rękach by chciała być a jest taka cięzka waży prawie 11 kilo i noszę
      ten słodki ciężar na rękach.A to przez okienko popatrzymy a to z
      misiami pogadamy. Aż w przedwczoraj wpadłam na pomysł że chustę mogę
      sobie sprawić i zamówiłam ten wynalazek przez intrnet. Zobaczymy
      może pomoże moim obolałym nadgarstkom.Teraz wychodzą małej pierwsze
      zęby i jest taka marudna.Nie usiedzi nawet 5 minut sama, nicym się
      nie zajmie, żebym mogła cokolwiek zrobić. Ale staram się jak mogę
      żeby w domu było posprzątane, wyprane i jakiś szybki obiadek
      zrobiony. Czasem wieczorem siadam z nerwami że cała robota
      rozgrzebana a tu lulu się chce jak cholera. A jak misiulka uśnie w
      ciągu dnia na 30 minut to też nie wiem co mam wtedy zrobić tyle by
      wypadało i od czego w ogóle zacząć. A może poprostu usiąść na
      kibelku spokojniewinkbo tak przy niejn to wszystko na szybko bo się
      złości i wygina w leżaczku.
      Cały dzień siedzę sama bo mąż cały dzień pracuje. A nawet jeśli jest
      w domu to się nią nie umie zająć. Tak jest wesołosmile)))
      Ale myślę sobie że to wszystko minie i w końc u za te 2 lata siądę
      sobie spokojnie w fotelu i napiję się kawy nie myśląc że zaraz się
      obudzi!!!!
      Tak więc głowa do górywink)))))
      pozdrawiam
    • erichdaniken Re: dajecie rade? 10.01.08, 22:38
      ja też nosiła i teraz mamsmile mala ma prawie rok a sama sobą nie umie sie zając dłużej niz 15min. Najlepiej sie czuje u mnnie na rękach choc juz sama sprawnie porusza się po mnieszkaniu na swoich chudziutkich nóżkachsmile myślę, że popełniłam błąd na samym poczatku. Jak mała plakała to bralam na ręce no i najwazniejsze nie mialam leżaczka-bujaczka. Teraz myślę, że od początku powinnam ja przyzwyczajać, zę ja w kuchni gotuję ona lezy i patrzysmile a tak nic w domu nie robiłam bo nosiłam i teraz mamsmile
      byle do wiosny...
    • agni71 Re: dajecie rade? 10.01.08, 22:59
      No, ze spacerami to faktycznie masz przechlapane... Rozumiem, że
      wózek na każdy spacer znosisz z góry? Ja mam aż trójke dzieci, ale
      za to mieszkam w domku jednorodzinnym. Jakbym miała nosic wózek i
      dziecko po schodach, to bym chyba nigdy na spacer nie wyszła wink
      Próbujesz mała kłaść na matę edukacyjną? A karuzelkę macie? Moją
      najmlodszą potrafiła zająć na kilkanaście minut...
      • phantomka Re: dajecie rade? 10.01.08, 23:10
        Przy malym dziecku nie masz czasu na nic? To poczekaj, jak ci
        zacznie chodzic. Dziecko w fotelik/lezak/etc. ze soba do
        lazienki/kuchni i masz wolne rece. To ze poplacze chwile, nie
        oznacza, ze musisz go od razu na rece brac. Daj mu cos atrakcyjnego
        w reke albo powies przed oczami.
        Rzeczywiscie obserwuje matki zaniedbane, ale ich nie rozumiem, bo ja
        zawsze mialam czas na to, zeby sie umyc, zrobic wlosy, ubrac sie jak
        czlowiek, a moje dziecko nie nalezalo do tych, co spia cale dnie.
        Pielegnacje ciala zostaw sobie na wieczor, kiedy jest ojciec
        dziecka. Sprzatanie mozesz rozlozyc na etapy, codziennie cos malego
        i tyle.
        Wszystko sie da i to bez wiekszego wysilku, bo czasami majac pod
        opieka drugie dziecko (podrzucone przez rodzine/znajomych) widze, ze
        im wiecej obowiazkow, tym lepsza organizacja.
        • szamalka Re: dajecie rade? 11.01.08, 00:17
          A my tfu tfu odpukać niezapeszyć dajemy rade. Mały ma 5 miesięcy i
          od czasu gdy skończył tydzień to zawsze mam makijaż, umyte włosy,
          zaczęłam nawet chodzić w spódnicach (i galopując do synka ani razu
          nie zrobiłam dziury w rajstopach), zaczęłam prasować (to akurat w
          nocy) i naprawde czuje się ładnie i dobrze ale musze przyznać, że u
          nas odpada gotownie bo mój najukochańszy mąż potrafi i lubi to robić
          więc mnie wyręcza i dosyć często zmywa ale wszystkie inne prace ja.
          Noi oczywiście mój synek jest wyrozumiały i wszędzie go zabieram w
          mieszkaniu w bujkaczku więc przyznam, ze niewiem jakby było gdyby
          ciągle chciał na ręce. Dziewczyny, wszystko co nas nie zniszczy to
          nas wzmoni. Dacie rade. Na wiosne maluchy będą większe i z pięknym
          słońcem przyjdą nowe siły i energia. Pozdrawiam mode mamy
          • asia_w_2005 Re: dajecie rade? 11.01.08, 09:11
            Ufffff, z tego co widzę nie tylko ja nie mam chwili wytchnienia. Mieszkamy z moim niepełnosprawnym tatą (bardzo słabo widzi i słyszy, a do tego fleja i maruda). Mój "mąż" to typ raczej lenia... "a samo się nie zrobi?", gra większość czasu na kompie albo ogląda tvn turbo. Synkiem (7 miesięcy) jak jestem w pracy opiekuje się moja "teściowa", która nam nie pomaga, w sensie, że nie zajmuje się domem. Czyli sprzątanie, gotowanie, zajmowanie się dzieckiem, ojcem jest na mojej głowie i jeszcze bycie dobra "żoną". A jeszcze pracę mgr muszę napisać, "mąż" ciągle mnie pyta ile mam rozdziałów..uhhhh
            Pozdrawiam wszystkie zmęczone i niewyspane Mamuśki, ale również te radzące sobie ze wszystkim.
    • sabciass Re: Ja daje, z palcem w d... 11.01.08, 10:26

      • sabciass Re: Ja daje, z palcem w d... 11.01.08, 10:31
        kwestia organizacji, zamiast tachać wózek mam chustę, po domu to
        samo, ręce nie bolą a i obiad da się zrobić, jak chcę się wykąpać,
        to biorę małą do łazienki na leżaczku i do tego wszystkiego jeszcze
        kombinuję co by tu robić, bo się nam nudzi w domu. Ostatnio
        zakładałam wątek pt. "czy naprawdę wszystkim tak ciężko?" na emama i
        po przeczytaniu różnych odpowiedzi doszłam do wniosku, że ludzie są
        różni, ja nie zrozumiem ciebie, a ty mnie i tyle.
        • karolina_marta Re: Ja daje, z palcem w d... 11.01.08, 12:22
          Ja mam tak, tylko podwójnie.
          Jak Ty nie dajesz rady, to co ja mam powiedzieć...
          • edi761 Re: Ja daje, z palcem w d... 11.01.08, 14:06
            nie wiem ty chcesz powiedziec ale jesli sama dajesz sobie rade z
            dwojka,to ja powiem tyle ze chyle czola, gratuluje i pozdrawiam.
      • mama_zuzi5 Re: Ja daje, z palcem w d... 11.01.08, 22:47
        Hej Edi i inne zmęczone mamy!
        Jak patrzę z perspektywy to wiecie, jedyne co można powiedzieć na
        pocieszenie to to, że czas naprawdę szybko mija, dzieci rosną... Ja
        jak odszukuję sobie moje "załamane" wątki sprzed 3, 4 lat (gdy
        miałam małego rozdarciucha, którego na okrągło musiałam nosić na
        rękach i nikt mi nie wmówi, że każde dziecko można nauczyć leżeć na
        kocyku i patrzeć w przestrzeń przed sobą!!!) to wydaje mi się,
        jakbym czytała cudze historie. Teraz jestem mamą po raz drugi i nie
        mogę się nadziwić, jak rózne są dzieci. Mój syn (3 miesiące)jest
        ostoją spokoju, ciągle uśmiechnięty. Nie każę mu jednak leżeć w
        leżaczku ze strachu, że się przyzwyczai do rąk. Wręcz przeciwnie.
        Noszę (7,5 kg!)i pokazuję świat, bo on z perspektywy rąk wygląda
        znacznie ciekawiej. A synek cieszy się i wywija nożkami, czeka aż
        zgasimy światło, odkręcimy kran. A za chwilę odłożony do leżaczka,
        grzecznie leży. I chyba jeszcze jedna refleksja mi się nasuwa: im
        bardziej czegoś chcemy, oczekujemy od dziecka (np. że powinno samo
        poleżeć, pobawić się) tym bardziej irytuje nas fakt, że to się nie
        udaje - przynajmniej ja tak miałam. Owszem co do pomocy osób
        trzecich, to się zgadzam. Przynajmniej od czasu do czasu, może jakaś
        koleżanka, babcia lub sąsiadka, ktokolwiek Cię wyręczy, tak żebyś
        mogła pomyśleć tylko o sobie i swoich potrzebach. Wszystko inne
        (kolki, płacze, itp) trzeba po prostu przeczekać, bo CZAS NAPRAWDĘ
        SZYBKO MIJA... Pozdrawiam
        Aga
    • misiaczek85 Re: dajecie rade? 11.01.08, 13:51
      Witaj,

      mam dość aktywnego synka, choć ma już 11 miesięcy. nawet jako 2-
      miesięczniak potrafił dać w kość.
      myślę, że musisz się zorganizować. mój mąż całymi dniami w pracy, ja
      ciągle sama z dzieckiem, ale dawałam radę! (nie chwaląc się) zawsze
      obiad ugotowany był, mieszkanie czyste, wyprane, poprasowane,
      dziecko wybawione, wytarmoszone, wypieszczone, a mamusia... ogolona,
      czysta, pachnąca i zadbana smile)

      życzę powodzenia, przy dziecku musisz być 10 razy bardziej
      zorganizowana smile głowa do góry!
      • mamalesia2 sposoby 11.01.08, 15:27
        1. dziecka nie noś, tylko ucz do leżenia na podłodze na kocyku, lub w leżaczku lub w nosidle samochodowym - przesuwaj tylko tam gdzie jesteś aktualnie. Wtedy wózek możesz zostawić na klatce na dole (najwyżej przypnij takim zapięciem z szyfrem.
        2. inny mój sposób to spanie z dzieckiem do 3 miesiąca życia - będziesz bardziej wyspana.
        3. Jak ci sie nie chce to nie wychodź na spacer, nie musi być dziecko codziennie na spacerze.
        4. Kupuj gotowe żarcie (mrożone pierogi, pyzy), zamawiajcie pizze, chińskie żarcie niech przyniesie mąż jak będzie wracał z pracy.
        5. Daj sobie na razie spokój z goleniem się i pindrzeniem myciem podłóg, okien, aby tylko nie śmierdziało w domu...
        6. Jak możesz to kup sobie zmywarkę do garów - życie dzieli sięna to przed i po zmywarce.
        7. Ja nie prasuje wszystkiego, tylko też rzeczy które serio się gniotą, ale wszystkie ciuszki dziecka najpierw równo rozwieszam, a potem ładnie składam do szafek i się uprasują pod własnym ciężarem - szkoda stać przy desce jak jedno ubranko starcza na pół dnia czsami.
        8. I zasada jeśli masz męża,partnera, partnerkę: po powrocie z pracy codziennie niech robi tylko jedną rzecz w domu: mało a cieszy.
        • nikusia40 Re: sposoby 11.01.08, 23:12
          Moje Maleństwo ma 2 miesiące. Jest istnym Aniołkiem, ale wiem to
          dopiero od 5 dni. Zastosowałam (zmodyfikowaną) metodę T. Hogg, co
          poskutkowało tym, że mała usypia o 20 i śpi do rana z 1-2
          karmienimi (cały wieczór dlasiebie), w ciągu dnia wiem kiedy płacze
          bo jest zmęczona, a kiedy możemy się bawić i sprawianam to obu
          przyjemność. Jej dzienne drzemki też są przyjemne, bo wiem kiedy sa
          i ile będa trawały - uregulowałam dzieck, ale i siebie. Nie doszłam
          jeszcze do perfekcji (nie mam jeszcze siły wieczorami pisać
          doktoratu, ale od poniedziałku taki mam zamiar), a w ciągu dnia też
          nie zawsze mi wszystko wychodzi, ale w porównaniu z tym, co było
          wcześniej...bosko!Nie to,żebym chwaliła jakieś podręcznikowe metody,
          ale u mnie zadziałało.Mam naprawdę masę czasu dla siebie. Inna
          sprawa, że cały ustalony cykl (spanie, karmienie, bawienie w
          odstępach mniej więcej co trzy godz) uniemożliwia te wypady na
          wódkę. A swoją drogą, gdzieś czytalam, że wino wypite po
          karmieniu "ulatnia" się do następnego karmienia, więc karmiąca
          mamuśka może sobie na nie pozwolić (oczywiście w ilości 1
          kieliszka). Co wy na to? Na dobry humor zaharowanej mamuśki? Ja się
          trochę boję...
    • iwona_mama_madzi Re: dajecie rade? 11.01.08, 16:23
      Nie chcę nikogo obrażać ale tu chyba same idealne mamy sąsmileJak Cię
      to pocieszy to ja też tak miałam i nie był to objaw braku
      organizacji tylko...nie wiem czegosmileMogę Ci tylko powiedzieć że to
      niedługo miniesmileMoja mała ma już 10.5 miesiąca i teraz to ja
      naprawdę nie mam czasu na nic ale więcej potrafię zrobić niż wtedy,
      gdy była malutka.Nie mam pojęcia dlaczego ale nie wnikam bo jeszcze
      zapeszę...smileByć może po pewnym czasie dochodzimy do wprawy
      • apolonina13 :) 11.01.08, 19:54
        wszystko jest kwestią dobrej organizacjiwink))))
        niestety jak się dnia nie zorganizuje sobie i nie wprowadzi dziecku jakiegoś
        rytmu to ciężko jest cokolwiek zrobić
        wiem,że niektórym sie wydaje,że to farmazony mądralińskich ale czas zdecydowanie
        pzrelatuje przez palce jeśli nie wiemy co chcemy i musimy zrobić danego dniasmile

        i wcale to nie oznacza,że mamy mieć kalendarz wypełniony po brzegismile
        wręcz przeciwnie-dobra organizacja ułatwia zorganizowanie wolnego czasu dla siebiesmile

        dziecko tego nie wyklucza chociaż niektórym sie tak wydajesmile
    • fafolineczka ja daje rade !!!! 11.01.08, 20:00
      moze bede jedyna, ale wlacze do konca, nosze 3 miesieczna corke w
      chuscie, ma 3 psy i 4 koty, ale daje rade, WARUNEK PELNA
      ORGANIZACJA CO DO MINUTY !!!!! tylko w ten sposob jestemw stanie
      przetrwac, miewam dola ale jakos sobie radze, maz na szkoleniu jest
      tylko w weekendy, a bande zwierzakow musze nakarmic wypyscic i itp
      do tego coreczka ktora jest ma tetrowej pieluszce, zawzielam sie,
      nie dam sie, karmie regularnie PIERSIA, i to jest klucz od sukcesu
      nauczylam malutka regularnosci jest przewidywalna , tylko czasami sa
      odstepstwa NIE PODDAWAJCIE SIE, ORGANIZUJCIE czas, polecam spisac
      zakres obowiazkow i rozdzielic na dni tygodnia i sie tego trzymac,
      musze przetrwac bo jestem sama caly tydzien, a i mam zawsze
      postrzatane, choc corka a ni na chiwle nie zostanie sama w lozeczku
      wiec chusta to zbawienie
    • orvokki Re: dajecie rade? 11.01.08, 21:14
      Kup sobie chustę wiązaną i noś w chuście - ręce wolne dziecko się uspokaja i
      dużo można zrobić :o)
      • asia_i_p Re: dajecie rade? 12.01.08, 17:27
        Dziewczyny, ale jak to jest z tą chustą? W jakimś artykule w jakiejś
        dzieciowej gazecie pisali, że jednak są limity noszenia 2-3 godziny
        dziennie - u młodszego ze względu na rozwój bioderek, które w
        pozycji na fasolkę są zanadto ściśnięte, u starszego ze względu na
        to, że powinien jak najwięcej leżec na ziemi na brzuszku i cwiczyc.
        Ile dziennie nosicie dziecko?
        • sabciass Re: dajecie rade? 12.01.08, 17:48
          Chusty kieszonki typu pouch, są niewskazane dla dzieci z problemami
          bioderkowymi, pozatym starsze dzieci już nie chcą leżeć w pozycji
          kołyski. Chusta to przedewszystkim długa wiązana i noszenie w pionie.
        • fafolineczka Re: dajecie rade? 12.01.08, 21:10
          chusta to super sprawa, oczywiscie wiazana, dziecko chetnie siedzi,
          spi i poznaje swiat, ja srednio nosze 2-3 godziny dziennie. dzieki
          chuscie nie uprzykszam zycia babci, robie sobie sniadanka, przyzadzam
          obiadki i nie smece nikomu ze mnie rece bola wink))
    • musam Re: dajecie rade? 13.01.08, 00:47
      jestem wielodzietna mama z wyboru.
      I jak pomysle o moich "troskach" przy pierwszym dziecku, to pojawia
      mi sie usmiech na twarzy, wszystko wydawalo mi sie tak strasznie nie
      do pokonania, kazdy placz lub dziwna reakcja dziecka. A bedac
      jeszcze na obczyznie bez wiekszego wsparcia meza /malolata i bez
      dobrej znajomosci jezyka, wydawalo mi sie ze to dla mnie koniec. Ale
      nie jest to tak naprawde nie do pokonania, jedno jest pewne, nie
      nalezy sie bac, baby to nasze dziecko a nie "przeciwnik" naszego
      spokoju czy komfortu. Nie bojcie sie jego placzu, egal, niech
      pogrymasi, z tego powodu napewno nie bede nosic malego godzinami na
      rekach lub przykleje sie do lozeczka, o nie.
      Dziecka mozna do wszystkiego przyzwyczaic, to maly psycholpg, nawet
      ten malenki. Stwierdzono ze dzieci od ok. 5 miesiaca
      z "premedytacja" smile wymuszaja placzem swoje potrzeby. Nie dajcie sie
      zwariowac, nie chce byc sam, ok. wloz go do lezaczka i niech
      obserwuje jak np. prasujesz, mozesz przeciez do niego zagadywac i
      sie glosno z nim smiac.
      MOj tez na poczatku protestowal przed pojsciem spac, ale po czasie
      kiedy zobaczyl ze lament nie pomaga i jest w pokoiku cicho i ciemno,
      zasypial. Teraz kiedy go klade i gasze swiatlo, wsadza kciuczek
      (Jezussad) do buzi i zasypia.
      Jezeli jestes spokojna i zadowolona , to dziecko ten spokoj wyczuje
      i tez bedzie zadowolony, hektyka i nerwy nie wplywaja pozytywnie na
      jego uklad nerwowy(czyt. struny glosowesmile).

      Moja tesciowa (80 lat) zastosowala kiedys extremalna metode/
      terapie "przeciw wrzaskowa" po kilku nie przespanych ( bez
      podstaw /podejzen choroby dziecka) nocach, wsadzila mojego meza
      (wtedy 5 miesiecy) z wozkiem pietro nizej do kuchni, i poszla spac.
      Maly darl sie moze dlugo, ona jednak padnieta, tego nie slyszala (
      zamknieta w sypialni). PO tej nocce maly spal jak trusia, bez
      protestow i wrzaskow.
      ok. to moze ekstremalna metoda na wyspanie sie matki, ale leprze to,
      niz depresja lub jakies inne nieszczescie.
      Notabene, moj maz jest do dzisiaj jej kochaniutkim ulubiencem, i
      te "przygoda" ze spaniem w kuchni nie ma jej za zle smile

      Czyli glowa do gory, jazda do lazienki umyc wlosy i zrobic
      depilacje...
      • paliwodaj Re: dajecie rade? 13.01.08, 23:23
        wiecie co? ja mam 3 dzieci: 6 lat, 3 latka i 4 dni, i tak sobie
        mysle ze jedno to wieczny , niekonczacy sie URLOP.
        A juz dziecko do pierwszego roku to dopiero jest odpoczynek.
        Pozniej zaczynaja sie wieksze obowiazki, bo dziecko trzeba czegos
        nauczyc i nakierowac na dobra droge ciglymi przykladami,
        tlumaczeniem, zabawa itd.
        Maz dwoi sie i troi, nie mieszkamy w Polsce wiec zero rodziny ,
        ktora chociazby zostala ze starszymi synkami gdy ja rodzilam. Do
        porodu pojechalam sama samochodem, wiem szalona jestem ,ale nie
        nastawialam sie jeszcze na porod, w czasie skurczy trzeba tylko
        wykazac maksimum koncentacji za kolkiem i mocno zacisnac rece na
        kierownicy.
        I wiecie co dumna jestem z tego ze nie traktuje swoich dzieci jakbym
        miala je za kare
        • kazia79 Re: edi - fajny ten Twój wątek 14.01.08, 11:10
          Na prawdę mi się podoba.
          Sama mam 2 maluchów i miło poczytać jak inni radzą sobie z
          dzieciaczkami, tym bardziej że każda z nas ma gorszy dzień i nie
          chce się jej nic z sobą zrobić, czuje sie aseksualna, niewyspana i
          co tam jeszcze...
          Nie będę Ci radzić, bo pewnie dzis masz lepszy humor, a posta
          pisałaś w nieciekawym nastroju (a każdą takowy dopada).

          U mnie też jest wesoło - 24 h na dobę świat kręci się wokół dwulatka
          i 3-m-cznego bobo.I tak sobie myślę że pewnie niedługo zatęsknie za
          tymi właśnie dniami, kiedy dzieci są takie małe , całkowicie od nas
          zależne. Edi później to trzeba bedzie nauczyć się odpoczywać.
          no i wydaje mi sie, że drugie dziecko (czy kolejne) uczy nas
          dystansu do wielu spraw i tym samym do samej siebie.Jest łatwiej
          mimo że obowiązków więcej. Pozdrawiam serdecznie mamuśki!
    • moninios Re: dajecie rade? 14.01.08, 10:44
      Ja też miewałam dość - trzecie piętro, bez windy, mąż w pracy, dziecko ruchliwe
      - syn zaczął raczkować w wieku 7 miesięcy ... a potem moja chwila nie uwagi, i
      dziecko wylało wrzątek sobie na rękę... 2 tygodnie w szpitalu mnie wyleczyło ...
      teraz jestem szczęśliwa że jesteśmy w domu, że możemy wychodzić na spacersmile, że
      znowu może sobie radośnie raczkować ... mam dużo więcej siły i cierpliwości ...
      acha, syn ma teraz 10 miesięcy ...
    • piteros777 Re: dajecie rade? 14.01.08, 16:38
      my z żoną nie wyobrażamy sobie jak to by było gdybyśmy nie kupili huśtawki... REWELACJA, właściwie za każdym razem jak trzeba ją odłożyć żeby coś zrobić wsadzamy ją do huśtawki.
      www.bobosklep.pl/product_info.php?cPath=36&products_id=1192
      tylko my mamy z serii RainForest. POLECAM!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja