Dodaj do ulubionych

Płacz na spacerze

20.05.09, 11:32
Witam,

Moja córeczka ma 3 miesiące i mamy problem ze spaniem na spacerze. Problem
zaczął się od 2 miesiąca (wcześniej wystarczyło że wyszłyśmy z domu i juz
zasypiała). Teraz tak płacze, że najpierw usypiam ja w domu i dopiero
wychodzimy. Ale niestety śpi w wózku 30 minut, potem z 15 minut porozgląda
się, a potem to już płacz. Wszystko jest ok jak wezmę ja na ręce ( w domu jej
nie nosimy zbyt wiele). Czy któraś z was też tak ma lub miała? Czy możecie coś
poradzić, czy trzeba po prostu przeczekać?
Obserwuj wątek
    • magab28 Re: Płacz na spacerze 20.05.09, 11:38
      mam dokladnie tak samo i zaczeło się również w tym wieku jak u Ciebie, nie mam
      złotego środka niestety czekam aż przejdzie smile
      • xmoniax.0 Re: Płacz na spacerze 20.05.09, 11:46
        No to pocieszyłaś mnie. Bo jak ja spaceruję to widzę tylko mamy z
        supergrzecznymi spiącymi maluchami. A jak moja maleńka krzyczy to mam wrażenie
        że wszyscy się na mnie gapią i myslą że jestem wyrodną matką. Efekt jest taki że
        spaceruję z córcia tylko wokół bloku bo nie wiem kiedy się obudzi smile
        Pozdrawiam
        • atena12345 Re: Płacz na spacerze 20.05.09, 13:07
          to bunt wózkowy.
          U nas trwał jakieś 3 tygodnie, ledwo położyłam w wózku, a był ryk.
          Przeszło i teraz bardzo lubi spacery
    • semi-dolce Re: Płacz na spacerze 20.05.09, 14:12
      Próbowałaś nosić na spacer w chuście?
    • dordulka Re: Płacz na spacerze 20.05.09, 14:21
      U nas od dwoch tygodni wozek stoi na klatce i czeka, az ktos go ukradniesmile (tfuuuuu). Chusta rules!!!!

      Mam nadzieje, ze jej bunt przejdzie, bo bym sobie z wozkiem jeszcze pospacerowala - bo lubiewink
      • ileczka76 Re: Płacz na spacerze 20.05.09, 16:35
        u nas to samosad((((
        Jezu, ile nerwów mnie kosztują te spacery....
    • malamalinkaa Re: Płacz na spacerze 20.05.09, 16:42
      a skad jestescie? gdzie spacerujecie? bo ja tey na spacerach widuje
      tylko grzeczne dzieciaki...
    • beliska Re: Płacz na spacerze 20.05.09, 16:52
      Miałam tak z tym, że moja młoda zaczynala koncert zanim zdązyłam wyjechać za bramkę. Nie pomagało nic i to dlugo, bo do wiosny, a młoda z 2 wrzesnia. Najlepszym rozwiązaniem jest zakup chusty.
      Są dzieci, które sa ciekawe swiata, w wózku nic nie widzą lub niewiele i jest im źle, bo nudno. Na rękach mamy jest super wędrować, stąd chusta rozwiązuje problem i każdy zadowolony.
      Równoczesnie można przekonywac do wozka, bo z reguły około półroczne już chętniej jeżdżą.
      • mirabelka10 Re: Płacz na spacerze 20.05.09, 21:03
        wózek-używany żadko,za to chusta-to świetny zakup!najlepiej długa
        • xmoniax.0 Re: Płacz na spacerze - ale jaka chusta 21.05.09, 09:10
          Dziewczyny, dzięki za podpowiedź o chuście - myślałam o tym. Ale proszę polećcie
          mi jaka jest najlepsza dla 3-miesięcznego malca: kieszonka, kółkowa czy wiązana?
          Jakie u was się sprawdziły?
          My spacerujemy w Warszawie na Tarchominie, i oprócz mojej córci same grzeczne
          dzieci w wózkach smile
          • agamemnonn Re: Płacz na spacerze - ale jaka chusta 21.05.09, 09:23
            Ja się wtrące...Młody tez szalał w wózku. Kupiłam chuste i kasa na marne bo za
            nic nie usiedzi skrępowany. Sukcesem był zakup spacerówki gdzie zaczął widzieć
            dokładnie otaczający go świat.
            • xmoniax.0 Re: Płacz na spacerze - ale jaka chusta 21.05.09, 09:54
              A ile miał miesięcy jak się przesiedliście na spacerówkę?
            • beliska Re: Płacz na spacerze - ale jaka chusta 21.05.09, 11:53
              Większośc dzieci da się przyzwyczaic do chusty. Moja młoda to naprawdę wyjątkowy oszołom-ruchliwiec, a w ergo, pouchu, kólkowej siedzi i co więcej lubi. W manduce jest uziemiona siłą rzeczy, ale wytrzyma bez kweknięcia nawet długo.
              Dla 3-miesięcznego chusta już tkana, długa i cienka teraz na lato-z taką najwięcej zrobisz, starcza na dłuzej, dośc długo mozna nieśc dziecko. Pouch jest super, ale na chwilę i moim zdaniem dla większego już brzdąca do noszenia na biodrze. Miękkie nosidła tez dla większych-siedzących dzieci. Rozmiar chusty trzeba dobrac do swoich gabarytów.
              Tutaj mnóstwo info-skarbnica wiedzy o przeróznych chustach, opinie, rady itd. chusty.info/forum/index.php
              Na lato z tych drogich, ale dobrze noszących-vatanai, ellaroo, didymos żakard czy indio bawełna, nati z bambusem, może babylonia, jakiś cienki hoopediz.
              Po zalogowaniu masz dostep do chustostraganu, gdzie taniej mozna kupic chusty, dac ogłoszenie, że kupisz dla poczatkującej w motaniu itd.
              Możesz poprosic o spotkanie warszawskie mamy, pomogą w wiązaniu, doradzą na pewno.
              Tanio można wylicytowac na ebay-u niemieckim hoppediz lub didymosa.
              Możesz też kupić, uszyć samoróbkę jakąś z lnu, czy bawelny skośno tkanej i wypróbowac, pouczyc się motać, ale te mota dużo gorzej niz oryginały niestety. Polecam noszenie, pomaga w zyciu i jest fajnesmile
              • semi-dolce Beliska 22.05.09, 19:40
                Napisz proszę jak się nosi w kieszonce a jak w kółkowej? Szukam czegoś na szybko
                na biodro.
          • semi-dolce Re: Płacz na spacerze - ale jaka chusta 22.05.09, 19:37
            Moim zdaniem wiązana. Najbardziej uniwersalna i najdłuższe trasy można robić.
            Tylko tkana, nie elastyczna.
    • atucapijo witam w klubie!!! 21.05.09, 13:09
      u nas tez tak bylo, to z powodu ciekawosci swiaa i checi siadania.
      zaczelo sie jak mial jakies 2,5 mca, i trwalo ok 3-4 tyg. potem, jak
      mial 3.5 mca zaczal znowu spac w wozku.
      pomoglo: spacery pod drzewkami-daszkami sklepow, itp, zeby cos
      widzialm, zaczepienie zabawki na gumce do wozka - kojarzycie? takie
      gruchawki na gumce, sadzanie z podparciem - ale sie w kolko balam,
      bo sie przechylal do przodu( w moim glebokim-spacerowym wozku sie
      pochyla oparcie, ma m Ring adboru) w ostatecznosci bralam malucha w
      nosidelko ( nie chuste, bo nie dal sie wsadzic), a wozek
      prowadzilam, jak byl zmeczoy ( i moje plecy tez), kladlam, i po paru
      krzykach usypial...
      teraz umie siedziec, a - paradoksalnie - woli lezec.. jak podnosze
      oparcie wozka to sie zsuwa...
      • karol-cia79 wrzask na spacerze 22.05.09, 19:35
        u mnie to samo, a już myślałam, że tylko to moje dziecko jakieś dziwne jest. Sprawdzam ciągle , czy jej za zimnno, czy za gorąco, nowe zabawki wieszam i nic. Też usypiam w domu, pośpi pół godzinki, 15 minut na ogladanie i wrzask, ja sprint do domu. Szkoda, bo pogoda taka piękna. U mnie bunt trwa juz jakieś 2 tygodnie, mała ma 3,5 m-ca.
    • 2stopa Re: Płacz na spacerze 22.05.09, 20:33
      U nas płacz na spacerze od samego początku. Mała ma 4miesiące i za
      nic w świecie nie podoba się leżenie w wózku. Nie pomagają żadne
      wiszące zabawki, czasami tylko jazda pod drzewkami jest
      interesująca. Eh... a jak patrze na te matki, które wożą swoje
      przegrzeczne dzieciaki to czuję się jak wyrodna matka, która nie
      potrafi poradzić sobie z własnym dzieciakiem. Ostatni jakaś starsza
      pani zwróciła mi nawet uwagę, że jak dziecko płacze to trzeba je z
      wózka wyciągnąć. Aż się sacerów odechciewa.
    • deodyma Re: Płacz na spacerze 22.05.09, 21:21
      ja swojego urodzilam w listopadzie 2007 roku i jak tylko wychodzilam z nim z
      chalupy, zasypial na klatce schodowej.
      poki bylo zimno, spal mi na tych spacerach, jak zabity.
      w kwietniu majac 5 msc juz mi sie na spacerach darl wnieboglosy, bo musial lezec
      a na dworzu cieplo bylo.
      zdjelam mu tylna czesc budki , polozylam na brzuchu i ryki minely, jak reka
      odjal, bo mogl obserwowac przez okienko wszystko, co sie wokol niego dzialo.
      i tak z nim jezdzilam od maja do poczatku lipca, poki nie zaczal mi siedziec.
      no, ale gdy moj zaczal tak jezdzic na brzuchu, mial po roku.
    • ania_kr Re: Płacz na spacerze 22.05.09, 21:45
      U mnie to samo, też dziwnie się czuję jak jadę wśród ludzi a moje dziecko wrzeszczy z całych sił. Jedyny sposób jaki wymyśliłam to bardzo szybka jazda, najlepiej po nierównej powierzchni, kamyczkach, kostce brukowej. Tak żeby trzęslo, ale nie bardzo mocno, tylko tak jednostajniesmile
      • magab28 Re: Płacz na spacerze 22.05.09, 22:36
        no cóż dobrze wiedzieć że nie jesteśmy same smile z naszymi płaczącymi dziećmi
    • iwonaz13 Re: Płacz na spacerze 23.05.09, 10:57
      O, to to. Lączę się z Wami w bólu.
      Mi się ostatnio udaje jakoś spacerować za sprawą nosidełka.
      Jak tylko małą położyć do wózka - ryk.
      Więc robię teraz tak: wychodząc ładuję młodą w nosidełko, biorę
      wózek i pcham go lulając małą w nosidle jedcześnie.
      Po jakimś czasie (od 10 do 30 minut) córa zasypia. Wtedy odpinam ją
      i kładę do wózka na boczku od razu ruszając, żeby czuła wertepy -
      też najlepiej sprawdza się wolna jazda po bruku, albo szybka jazda
      po równym chodniku smile

      I potrafi tak spać dwie, trzy godziny, pod warunkiem, że wózek jest
      w ruchu.
      A jak kładłam ją na plecach, to szybko się budziła. ehhh.
      • melixsa Re: Płacz na spacerze 23.05.09, 11:11
        Mamy podobnie. Pomaga czasami podanie smoczka.
    • anga30 Re: Płacz na spacerze 26.05.09, 22:18
      Miałam ten sam problem z moją córeczkąsmileMiała wtedy pół roku.
      Zrobiło sie ciepło i za nic nie chciała leżeć w gondoli. W związku z
      tym zmieniłam wózek na spacerówkę. Pomimo tego, że nie siedziała
      samodzielnie posadziłam ja w pozycji półleżącej. Nic nie pomogło.
      Każdy spacer był gehenną, bo wracałam z nią na rękach. Doszło do
      tego, że wogóle przestałam wychodzić na spacery. Na ratunek
      przyszła moja mama. Cierpliwie wychodziła codziennie na spacer
      pomimo krzyków. Mama śpiewała jej piosenki, szła szybko i po
      wertepach. Mała pokrzyczała z kilka minut i słuchajcie, ta metoda
      podziałała! Od tej pory córeczka śpi na spacerachsmile. A jak się
      obudzi to spokojnie wytrzymuje nawet pół godziny w wózku bez płaczu.
      • szymciowa Re: Płacz na spacerze 25.08.14, 12:21
        Znalazłam wątek specjalnie dla mnie, żebym mogła się wyżalić.
        Mój syn 3mce nie cierpi spacerów. Kiedyś mógł spać po 2h i NIC go nie budziło, a teraz za nic nie da się go wyprowadzić z domu. Nie działa podniesiona gondola, fotelik ani nawet chusta. Tzn czasem działają. Gondola jak jest już uśpiony w domu, jak się obudzi to jest ryk. Fotelik jak ma dobry humor inaczej są spazmy. Chustę na razie raz wypróbowaliśmy na spacerze i spał tylko 45 min a wszędzie ludzie piszą jak to im dzieci cudownie w chustach nie śpią uncertain Raz było ok a teraz przy próbach związania jest znowu ryk. Dodam, że mój syn ma tendencję do wręcz zachodzenia się płaczem sad Strach z nim gdziekolwiek wyjść. siedzę w domu i łapię depresję sad
        • kremka2014 Re: Płacz na spacerze 25.08.14, 12:37
          U mojego starszaka bylo to samo. 2,5 miesiąca, po obudzeniu krzyki jakby go ktoś ze skóry obdzierał.... Po obudzeniu wracalam w te pędy do domu,czesto z bobo na rękach. I te same myśli, inne grzeczne, a mój takie syrenysad. Pomoglo przerzucenie do spacerowki przodem do kierunku jazdy. W pozycji pollezacej- mial 4,5 mies. Radość byla ogromna i obopólnasmile . Teraz czekam aż mamy osiągnie ten wiek .... Brr jeszcze miesiąc wink
          • szymciowa Re: Płacz na spacerze 25.08.14, 12:49
            Na spacerówke jeszcze za wcześnie sad już nie wiem co mam robić bo naprawdę mam dość tego ryku i wracania z nim na rękach i spojrzeń ludzi.
            • szowinistyczna.swinia Re: Płacz na spacerze 25.08.14, 15:31
              taki etap. u nas było tak - najpierw rozglądanie na spacerze, ale tak do kwadransa, potem krzyk. potem był etap na spanie. potem było usypianie w domu, ubieranie na śpiocha i takie wychodzenie. jak się dzieć obudził w domu, to ze spaceru nici, jak na dworze to powrót na sygnale. jak się spanie skończyło w gondoli i zaczęło rozglądanie wprowadziliśmy spacerówkę i było ze 3 tygodnie rewelacji aż się popsuło i znowu ryk. okazało się, że to znudziło się patrzenie na rodziców i trzeba spacerówkę odwrócić. potem były ze dwa miesiące rewelacji do tego stopnia, że spacer to był jedyny czas w ciągu dnia, kiedy maluch był spokojny, więc chodziłam na te spacery po 3-4 razy dziennie. teraz wózek został oprostestowany całkowicie, cacy jest za to nosidło. tyle że mnie się średnio chce chodzić na spacery z 10-cio kilogramowym dzieckiem w nosidle... mam nadzieję, że znowu się zmieni.
              • szymciowa Re: Płacz na spacerze 25.08.14, 19:49
                Im więcej czytam podobnych historii tym mi gorzej...
                U mnie póki co jest identycznie i widzę moją przyszłość dość szaro, jeśli nie czarno.
                Ale mam doła dziś. Cały dzień było wielkie marudzenie. Chciałam zawiązać w chustę - ryk, chciałam wyjść w foteliku - ryk. Ehhh
                Cały dzień ryk a mieliśmy mieć USG bioderek wieczorem. Jeszcze przed gabinetem ryk a potem w środku młody śmiał się do lekarza!!!!!!!!!
                No naprawdę mam doła.
                • ewelina.90 Re: Płacz na spacerze 26.08.14, 16:13
                  U mnie też była tragedia. Dziec ma 4 mce. Szału nie ma, ale godz na spacerze możemy być. Drzemka 40 min i ok 20 minut leżenie sobiesmile
                • ewka027 Re: Płacz na spacerze 27.08.14, 00:04
                  szymciowa u mnie identycznie,młode ma 3 mies
                  Wyjsc moge z nim tylko na rekach,w pionie,przodem do swiata i to nie za długo maks pół godzinki
        • leminia Re: Płacz na spacerze 27.08.14, 11:02
          Mój syn w okresie gondolowym miał dwa kryzysy wózkowe. Pierwszy mniej więcej w okresie 3,5 - 4 miesiące. Trwało to ok. 2 tyg. i minęło z dnia na dzień, jak ręką odjął. Drugi był w okolicach 6 miesiąca, czyli niedługo przed przesiadką do spacerówki. Tu już ewidentnie chodziło o to że nie chciał leżeć i był ciekawy świata. Pomagało leżenie ma brzuszku i wyciąganie z wózka przynajmniej na 10 min żeby pooglądać drzewka, kwiatki etc. Od kiedy jeździmy w spacerówce (ODPUKAĆ) kryzysów nie ma.
          • szymciowa Re: Płacz na spacerze 27.08.14, 20:07
            Teraz to ja się nawet boję sprawdzać czy on dalej nie cierpi gondoli.boję się z nim wychodzić z domu po prostu. Jutro spróbuje w chuście jak będzie ładnie a jak mi się nie uda (będzie ryk) to będę zmuszona wychodzić z nim na rękach żeby choć trochę odetchnal świeżym powietrzem.
            • kremka2014 Re: Płacz na spacerze 28.08.14, 10:28
              A na brzuchu jeździł w gondoli?
              • szymciowa Re: Płacz na spacerze 28.08.14, 13:53
                Nie próbowałam.
                Za to dziś byliśmy w chuście big_grin byłam z koleżankami ciągle gadałyśmy a dziecka jakby nie było wink rozglądał się i w końcu zasnął big_grin pierwszy spacer od wieków bez żadnego płaczu!!!!
                Chusta górą!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka