Dlaczego Tracy Hogg jest be?

25.07.09, 19:09
Polecona przez kolezanke ksiazke Tracy Hogg przeczytalam dzis i od
razu wrzucilam w wyszukiwarke opinie na jej temat.
Poki co jej nie oceniam sama, bo jestem teoretykiem w tej kwestii
ale wydawalo mi sie ze babka madrze pisze,choc nie zawsze sie z nia
zgadzalam, albo mialam inny poglad i mnie zaskoczyla.
Ogolnie jestem lekko przerazona natlokiem informacji, moze nie
powinnam czytac tej ksiazki calej w jeden dzien, a moze powinnam
tylko w razie koniecznosci no ale trudno...

Oczywiscie wrzucilam nazwisko w wyszukiwarke gazetowa i przeczytalam
sporo glosow krytyki w kwestii tej pani.
Dlaczego?
Dodam ze sporo z nich bylo z forum Dlugie karmienie, wiec tez moze
panie nieobiektywnie sie wypowiadaja, bo faktycznie Tracy akurat w
ich strone z pogladami nie idzie, z czym z reszta sie zgadzam.


No ale ogolnie.
Skad tyle krytyki?
Czy stosowalyscie jej metody i zaszkodzily? A moze pomogly?
Prosze o opinie.
    • agysa Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 25.07.09, 19:19
      Dla mnie rewelacja, książka "język niemowlaka" pozwolił mi zrozumieć moje
      dziecko i podejść do niego jako do malutkiej istotki a nie drącego się noworodka wink
      Faktycznie po sposobie płaczu wiedziałam co mojemu dziecku "dolega" czy jest
      głodne czy chce spać. Nie było problemu z zasypianiem bo jak się nauczyłam
      rozróżniać rodzaje płaczu i pewne jej sposoby zachowań to wiedziałam, że czas
      położyć dziecko do łóżka a nie huśtać czy grzechotać zabawką (co notabene
      robiłam przy starszej i efekt był porażający big_grin)
      Każdy może mieć swoje zdanie na temat książki czy autorki, mnie ta książka
      bardzo pomogła.
      Bardzo żałuję, że nie przeczytałam jej przed urodzeniem starszej córki no cóż,
      ale teraz nadrabiam i kupiłam kolejną "Zaklinaczka dzieci" jeszcze nie
      przeczytałam zostawiam na wakacje, bo inaczej w domu nic bym nie zrobiła wink
    • mika_p Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 25.07.09, 19:32
      Policz sobie. Tracy pisze, ze przez jej ręce przeszło 5 tysięcy dzieci i w
      związku z tym ona się zna.
      ZZmarła dosć młodo, w wieku 44 lat, rok ma 365 dni. To zaledwie nieco ponad 9
      tysięcy dni, a zakładając, że pracowała 5 dni w tygodniu, to wychodzi nieco
      ponad 6,5 tysiaca. Jak dobrze mogła poznać te dzieci?

      Jeśli manipulację danymi mamy juz na początku książki, to co jest dalej? Jesteś
      pewna, że tylko prawda objawiona?
      • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 10:43
        I tylko dlatego ja skreslasz? Bo umarla w wieku 44 lat i nie miala
        prawa nabyc doswiadczenia?
        • ciociacesia no co ty 26.07.09, 14:09
          chodzi o manipulacje - chwali sie we wstepie ksiazki jakie to ma rozlegle
          doswiadczenie bo 'przerobiła' 5000 dzieci, a z prostych wyliczen wynika ze albo
          poswieciła kazdemu dziecku koło 2 dni, albo troche naciaga fakty
          • dynema Re: no co ty 27.07.09, 16:23
            Ja nie widze niescislosci: nawet poswiecajac dziecku standardowa
            godzine wizyty, oznacza to 8 dzieci dziennie, czyli 40 tygodniowo.
            czesc wizyt byla pewnie powtarzana, ale w 20 ilustam latach pracy
            spokojnie sie zmiesci.
      • titta Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 29.07.09, 14:08
        > Policz sobie.(...)Jeśli manipulację danymi mamy juz na początku
        książki, to co jest dalej? Jesteś
        > pewna, że tylko prawda objawiona?

        Statystykiem jestes z zawodu? Tylko statystyka w ten sposob w
        normalnym zyciu nie dziala.
        Bo zapewne znala 10 doskonale, 190 bardzo dobrze, 1200 dobrze, a
        pozostale 3000 pobieznie. Tyle ze te 3000 byly testowaniem
        umiejetnosci nabytych na tych lepiej znanych. Dlaej uwazasz, ze masz
        doczynienia z maipulacja, bo czasu by jej nie starczylo?
    • semi-dolce Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 25.07.09, 20:25
      Ja też ją czytałam w ciąży będąc. I tez mi się podobała. Póki nie poznałam
      mojego syna smile

      Jak dla mnie jest do niczego, bowiem zakłada dostosowanie dziecka - każdego
      dziecka - do jednego i tego samego dla wszystkich schematu. Bo nie zostawia
      miejsca na podążanie za dzieckiem, na jego indywidualność, na bliskość z matką.
      A to - jak się okazało gdy już moje dziecię się pojawiło po tej stronie brzucha
      - sa dla mnie wartości najwazniejsze.
    • donkaczka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 25.07.09, 20:50
      mixed
      fajnie opisuje zachowania dzieci, przydaje sie
      niafjne ramki i schematy opisuje, nawet te umowne typy dzieci to nieporozumienie
      za malo zrozumienia, tolerancji dla indywidualnosci i za malo checi podazania za
      niemowlakiem i wyczucia jego rytmu i potrzeb, za duzo uczenia i wtlaczania w
      okreslone zachowania
      plus jedzenie na zegarek - to chyba najbardziej za zle maja jej mamy karmiace
      piersia
      • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 10:44

        > plus jedzenie na zegarek - to chyba najbardziej za zle maja jej
        mamy karmiace
        > piersia


        Nie dziwie sie, cycowe matki to by chcialy 24 na dobe z dzieckiem
        przy piersi siedziec, uwazam ze karmienie na zegarek nie jest ok ale
        to ze nie robi z tego usypiacza mi sie calkiem podoba.
        • donkaczka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 11:30
          oj lipcowa, gucio wiesz, ale juz swoje teorie masz..
          lezalam z dzieckiem przy piersi non stop przez pierwsze tygodnie
          laktacja sie rozkrecila, mlody rosl pieknie, nawet grama z urodzeniowej masy nie
          stracil, wiedzial, ze mama jest i szybko zaczal sam zasypiac, spokojny, wesoly
          i mimo karmienia na zadanie, mimo mojego uspokajania cycem chlopak zasypia sam,
          moze raz na 2-3 dni zasnie wieczorem przy piersi, nigdy w dzien
          dziecko sie zmienia, dzieci sa rozne, ale mamy, jej bliskosci, ciepla i cyca
          potrzebuja na poczatku duzo

          pierwsze dziecko pod trejsi wychowywalam
          same porazki, i z usypianiem, do ponad roku mialam problemy, laktacje szlag
          trafil po 3 miesiacu, nijak nie dzialaly metody, plany itp

          pozostala dwojke nosilam, karmilam na zadanie, spalam z nimi
          i zlote dzieci, zasypialy jak zloto i same od malucha niemal, karmilam dlugo i
          rosly jak paczki w masle
          wiec dla mnie trejsi to byl duzy blad, ze w ogole zaczelam wdrazac i kombinowac,
          zamiast byc mama i wyluzowac
          • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 12:12
            donkaczka napisała:

            > oj lipcowa, gucio wiesz, ale juz swoje teorie masz..



            Sorry a to zabronione miec jakies plany i oczekiwania?
            Poczulas sie lepiej, ze ty wiesz wiecej niz gucio?


            > lezalam z dzieckiem przy piersi non stop przez pierwsze tygodnie
            > laktacja sie rozkrecila, mlody rosl pieknie, nawet grama z
            urodzeniowej masy ni
            > e
            > stracil, wiedzial, ze mama jest i szybko zaczal sam zasypiac,


            I gucio wiesz o innych dzieciach a juz teorie co do mojego wysnuwasz?


            spokojny, wesoly
            > i mimo karmienia na zadanie, mimo mojego uspokajania cycem chlopak
            zasypia sam,
            > moze raz na 2-3 dni zasnie wieczorem przy piersi, nigdy w dzien
            > dziecko sie zmienia, dzieci sa rozne, ale mamy, jej bliskosci,
            ciepla i cyca
            > potrzebuja na poczatku duzo

            Tak i uwielbiam slowo cyc.


            > pierwsze dziecko pod trejsi wychowywalam
            > same porazki, i z usypianiem, do ponad roku mialam problemy,
            laktacje szlag
            > trafil po 3 miesiacu, nijak nie dzialaly metody, plany itp


            I znowu...u kazdego tak ma byc?



            > pozostala dwojke nosilam, karmilam na zadanie, spalam z nimi
            > i zlote dzieci, zasypialy jak zloto i same od malucha niemal,
            karmilam dlugo i
            > rosly jak paczki w masle





            a ja tak nie chce.



            > wiec dla mnie trejsi to byl duzy blad, ze w ogole zaczelam wdrazac
            i kombinowac
            > ,
            > zamiast byc mama i wyluzowac
            • donkaczka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:07
              plany i oczekiwania miec to jedno
              ty "uwazasz ze.." na podstawie lektury doswiadczen innych
              a to juz smieszne jest i naiwne

              nigdzie nie wysnuwam teorii, pisze o moich doswiadczeniach z wychowywnaiem
              dzieci z trejsi i bez, czytaj co napisane nie co chcesz przeczytac


              jak nie chcesz miec dzieci spokojnych i zasypiajacych bez wrzaskow, to na dobrej
              drodze jestes, z tego co czytam
              • pikka6 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:21
                Lipcowa wiesz lepiej to po jakiego się pytasz wogóle...??

                https://lilypie.com/pic/2009/07/24/ZS0s.jpghttps://lb1m.lilypie.com/R1nVp2.png
              • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:23

                > jak nie chcesz miec dzieci spokojnych i zasypiajacych bez
                wrzaskow, to na dobre
                > j
                > drodze jestes, z tego co czytam


                serio?
                bo...?
        • monnap Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 14:19
          Mi sie Tracy Hogg jak najbardziej podobala - przeczytalam obydwie
          pozycje matoda na uregulowany plan dnia jest dla mnie super. Tam
          nigdzie nie jest napisane ze nalezy tego planu przestrzegac co do
          minuty, a dostosowac sie do potrzeb dziecka. W POlsce nie cieszy
          sie ona popularnoscia chyba dlatego, ze uwzglednia potrzeby matki a
          nie tylko dziecka. Ja jestem za karmieniem z zegarkiem, moja piers
          to nie uspokajacz. Dziecko moze dostac smoka (nie mial zadnych
          zaburzen zwiazanych z karmieniem) a ja moge odetchnac. Nie zgadzam
          sie z kilkoma jej stwierdzeniami, ale ogolenie stosowalam wiele z
          jej wskazowek i dzialalo jesli chodzi o moje dziecko.
          • mmanuszewska Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 18:26
            Ja może czytałam po łebkach, ale nie odczytałam tej teorii jako
            sztywnej. To, że Tracy zwraca uwagę na karmienie co 3 czy 4 godziny
            odebrałam raczej jako wskazówkę, że nie każde kwęknięcie dziecka
            jest spowodowane głodem. I to mi dużo dało, bo byłabym skłonna non
            stop zapychać młodego piersią. A tak pomyślałam i o innych
            możliwościach.
            Pomysły pod tytułem prowadzenie dzienniczka porzuciłam po pierwszym
            miesiącu. Zorientowałam się jaki rytm życia ma młody i jakoś tak się
            dotarliśmy. Bez specjalnie sztywnych ram. Zresztą o ile pamiętam w
            książce Tracy wspomina, że rytm dnia może się zmieniać w zależności
            od wieku dziecka, dnia etc.
            Kończąc: ja skorzystałam z opsiu płaczów - pomogło mi to
            rozszyfrować potrzeby młodego na początku drogi kiedy dziecko jest
            jednak średnio komunikatywne. Skorzystałam też z pomysłu rytuału
            zasypiania - młody w ciągu dnia jest trudny do uśpienia, a pewien
            schemat mu chyba jednak pomaga.
    • mamaorzeszka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 25.07.09, 21:06
      Wiele informacji cennych tam znalazłam, nie zastosowałam
      jednak "Łatwego Planu" choć do tej pory nie wiem czy to dobrze czy
      źle. Mały uzależnił się i usypia tylko z piersią, nawet jak nie jest
      głodny. Uspokaja go tylko pierś więc nieraz co godzimę cumka. Tracy
      lubię bardzo. Książka zrobiła na mnie dobre wrażenie.
    • super-mikunia Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 25.07.09, 21:14
      Eee nie DUŻY SZACUN dla twórczości, dorboku Tracy!!

      Jest się w chwilach rozterek i zwątpienia dzięki niej do kogo
      odwołać smile

      Ps. Myślalam, że sie kobiecie zmarlo po 50-ce co nie zmienia faktu,
      że młodo uncertain
    • ik_ecc Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 25.07.09, 21:59
      Lipcowa, nie na temat, bo Ci dam rade zamist mojej opinii o T. Hogg.
      wink

      Przeczytaj kilka ksiazek, roznych autorow. Czytasz po angielsku -
      przeczytaj np. cokolwiek Dr. Searsa czy "Our babies Ourselves"
      Meredith Small. Wyalcznie po to, zeby zobaczyc, ze jest wiecej niz
      jedno podejscie i wiecej niz jedna teoria - i dopiero z tego wybierac
      to co Ci sie podoba - moze troche stad a troche stamtad.

      TH jest lepsza od Ferbera na przyklad, ale generalnie odebralam ja
      jako paranoika, ktory zaklada ze niemowlak rodzi sie z planem
      dominacji rodzicow. Nie podobala mi sie tez latwa i szybka
      klasyfikacja niemowlakow i dostosowanie postepowania w zaleznosci od
      wybranej etykietki. Dzieci sie zmieniaja, trzymac sie jednej
      etykietki jest niebezpiecznie i zwyczajnie nie fair - dzieci sa
      rozne, postepowanie trzeba dostosowac do ich potrzeb, a nie traktowac
      protekcjonalnie bo jest X. Sporo rad kompletnie od czapy (jak to
      okreslila kumpela, ktora podeszla z zamiarem swietego stosowania sie
      do rad TH - "czy ona kiedykolwiek widziala niemowlaka?").

      Ze 3-4 zdania w TH mi sie spodobaly, ale nie pamietam juz jakie.
      • melixsa Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 25.07.09, 22:24
        Jest bee dla długokarmiacych, bo wytyka im, iż zaspokajają własną potrzebę, nie
        potrzebę dziecka.

        Jest be dla cycowatych, gdyż nie pozwala w swej publikacji aby dzieć zasypiał
        przy piersi i robił z niej smoczka.

        Jest be dla nadopiekuńczych, ponieważ zakłada naukę samodzielności, w tym
        samodzielne zasypianie i spanie we własnym łóżeczku.

        Jest be dla niezorganizowanych, bo zmusza ich do trzymania się sztywnego planu i
        dezorganizacji życia.

        Jest be dla hipochondryczek, gdyż wyznaje pogląd, że płacz/wrzask/marudzenie
        dziecka jest wywołane złym zaspokajaniem jego potrzeb, nie, jak wolą tłumaczyć
        sobie rodzice, kolką czy inną popularną dolegliwością, gdzie można niepotrzebnie
        naszpikować dziecko chemią.

        Jest be dla każdej matki z wielu indywidualnych powodów. Dla mnie również
        niektóre jej rady wydają się bezsensowne.

        Jednak wiele, bardzo wiele z jej książki pomogło mi i dalej pomaga w wychowaniu
        synka.
        • pikka6 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 25.07.09, 22:45
          Absolutnie zgadzam się z semi!!! Też przeczytałam ją w ciąży i byłam pod wrażeniem, jednak rzeczywistość jest nieco innauncertain Wiele cennych rad i ciekawe historyjki ale nijak się wiele rzeczy miało do zycia i mojego synka...Mam potrzebę bliskości z dzieckiem która tu jest raczej oceniana negatywnie. Słynny Łatwy plan śrdnio przedatny. Każde dziecko jest inne, jedno lubi przy cycusiu poleżeć inne nie itp. Więc każda rozsądna mama sama go sobie ułoży mniej więcej podobnie bez pomocy Tracy pod swojego dzieciaka. Najlepsze wydawało mi się po jej przeczytaniu uczenie samodzielności i niestety okazało się całkiem nie przydatneuncertain Kiedy już miałam dziecko przy sobie nie wyobrażałam sobie jak mam go zmusić do zaśnięcia samemu w łóżeczku i przez podnoszenie go miliony razy i uspokajanie. Chyba by mi serce pękło. TAka jestem miętka mama i trudno. wink Książkę warto przeczytać wybrać z niej co się da i dostosować do własnego dzieciorkasmile

          https://lilypie.com/pic/2009/07/24/ZS0s.jpghttps://lb1m.lilypie.com/R1nVp2.png
        • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 10:45
          Ja bym chciala miec plan i jakas organizacje w domu bo to lubie.
          Nie chce spac z dzieckiem i zyc z nim uwieszonym na piersi.
          Moze mi sie przyda?
          • falka32 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 00:52
            > Ja bym chciala miec plan i jakas organizacje w domu bo to lubie.
            > Nie chce spac z dzieckiem i zyc z nim uwieszonym na piersi.
            > Moze mi sie przyda?

            Może dlatego stanie się dla ciebie pułapką?
            Moja opinia na temat Trejsi:
            Zalety:
            1.uświadomienie rodzicom, że istnieje coś takiego, jak wrodzony temperament
            dziecka, co jest prawdą, nie wiem czemu, kompletnie nie znaną większości matek i
            dopiero muszą przeczytać uproszczoną na maksa klasyfikację Trejsi, żeby uznac,
            że może faktycznie ich dziecko urodziło się z jakimś własnym układem nerwowym a
            nie tym z reklamy pampersów. I że ten układ nerwowy jest taką samą cechą, jak
            kolor włosów czy budowa ciała i nie należy go traktować jako wynik
            "rozpuszczenia 2-tygodniowego dziecka".
            2. Uświadomienie rodzicom, że dzieci płaczą też z innych powodów, niż słynne
            mojej teściowej "może jest głodny albo może ma mokro".

            Wady:
            1. moim subiektywnym zdaniem wprowadzanie schematów Trejsi w przypadku kobiet,
            które prowadzą tryb życia choć ciut odmienny od schematu "dom - spacer - zakupy-
            obiad" to śmiertelna pułapka. Naucz dziecko konkretnego planu dnia, zasypiania
            tylko w swoim łóżeczku w niezmiennym otoczeniu i ciszy, wszystkich rytuałów a
            potem wyjedź z nim na wakacje albo spędź dzień poza domem na różnych zajęciach,
            spóźnij się do domciu na drzemkę albo utknij w korku w aucie - życzę powodzenia
            tongue_out Lipcowa, zanim wprowadzisz schemat - przeczytaj o jakim defaultowym trybie
            życia matki Trejsi pisze między wierszami.

            2. Mimo wszelkich zapewnień Trejsi, że chodzi o dobro dziecka, twierdzę, że
            propaguje ona zimny chów i to do tego zasłaniając się interesem matki. A gó...,
            patrz punkt pierwszy Wad. Zasypianie dziecka przy piersi nie byłoby tak
            popularne, gdyby matki nie miały z tego jakiejś korzyści i naprawdę, Lipcowa,
            uwierz, że nie chodzi tu o jakąś perwersyjną symbiotyczną relację tylko o czyste
            wygodnictwo i święty spokój. Oduczenie dziecka zasypiania przy piersi to jest
            kilka dni, a usypianie neurotycznego niemowlęcia metodą "ma zasypiać w swoim
            łóżeczku i już" to samobój na ładnych kilka miesięcy tongue_out Czysta ergonomia.
            • falka32 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 01:04
              Zapomniałam sie ustosunkować do metody "Podnieś połóż".
              Metoda nie jest głupia ale przy dwóch założeniach:
              1. że naprawdę umiesz obserwować dziecko i wiesz na pewno, że jego płacz jest
              protestem wb. spania a nie płaczem z głodu, z bólu lub z bólu istnienia (też
              ważny!). O czwartej nad ranem nie jest to łatwo rozróżnić, to nie jest metoda
              dla nerwowych i niewyspanych matek kolkujących niemowląt, tylko dla matek
              rozbisurmanionych 8-9 miesięczniaków, inaczej może zostac użyta bardzo
              niewłaściwie.
              2. Zależy od egzemplarza. U mnie jeden był całkowicie podatny i w ciągu półtorej
              nocy zrozumiał moją intencję, drugi był całkowicie niepodatny, nie kumał o co
              chodzi, z każdym położeniem czuł się coraz bardziej niekochany i porzucony i
              dalsze trenowanie miało znamiona znęcania się nad dzieckiem. Co oznacza: trzeba
              używać własnego mózgu przy tej metodzie i umieć czytać komunikaty dziecka.
      • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 10:44
        Mam zamar poczytac innych.
        A Ferber to ten od ''wyplakiwania sie '' niemowlat?
    • moofka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 25.07.09, 22:35
      jak sadze bardziej indywidualne i czule podejscie maja wlasciciele
      dla swoich psow niz tracy zaklada niemowlece koszary i plan od do
      w stosunku do wlasnego dziecka
      ja mysle, ze rada przeczytaj innych autorow jest bardzo dobra
      kompletnie inne podejscie liedlof "w glebi kontinuum", starego
      klasyka spoka wink
      i jeszcze mase innych rzeczy ktore teraz na rynku sa
      a potem pewnie wszystko zweryfikujesz ja juz ci sie urodzi
      i okaze sie ze to nie jest tamagoczi, ktore wystarczy guzikiem
      nakarmic - byle niedlugo bo smoczek robi
      a potem co dwie godziny zmienic pieluche i niech lezy
      jesli chcesz karmic piersia chociaz troche, to tez akurat z jej rad
      nie korzystaj
      o fizjologii karmienia th wie dokladnie nic
      • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 10:46

        > jesli chcesz karmic piersia chociaz troche, to tez akurat z jej
        rad
        > nie korzystaj
        > o fizjologii karmienia th wie dokladnie nic



        ale z ktorych rad?
        z tych ze piers nie sluzy do uspokajania? to mi sie akurat podoba.
        • atucapijo Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 11:08
          TH nie jest zla, ale z przymruzeniem oka - mi sie przydaly opisy
          placzu i nauczylam sie rozrozniac, ale nie udalo mi sie skoszarowac
          malucha, bo nie bylam do tego rpzekonana. znam dziewczyny, ktore
          zastosowaly rady co do joty, i dzieci podobno same spia ( z pomoca
          syropku z bromem, wiec nie uwazam tego za szczegolnie godne
          nasladowania) .
          co do piersi - uspokajacza: beh, ze sie podoba, to jasne,bo dziecko
          moze wisiec naprawdedlugo, i budzic sie na probe polozenia do
          lozeczka z powodu np pojscia mamy na siku... ale teoria a praktyka
          to 2 rozne rzeczy. Ja uzywam smoka od poczatku, i wcale mi to nie
          zepsulo karmienia piersia, bo odkad sie pojawilo mleko,to plynie
          wartkim strumieniem. i bylo spoko - karmienie, jak wywalal sutek, to
          kladlam spac, jak sie rozbudzal po chwili, to dawalam smoka. Ale
          teraz to dziecko mi sie obrazilo na smoka... odkad moj synek zaczal
          latac biegiem na czworaka, to nie ma innego sposobu zeby go uspic,
          jak piers...moze to skok rozwojowy, moze fanaberia, moze kryzys
          osmego miesiaca? tez bym wolala sie przespac, zwlaszcza ze nie spie
          od ponad 8 mcy, ale co zrobisz...
          co do tracy: ja zaluje ze nie poczytalam jej przed porodem, a
          dopiero jak maly mial ze 2 miechy, oszczedziloby to mase placzu
          dziecku, i mase awantur z M. maly ciagle plakal, mysmy mysleli ze to
          kolka, nic nie pomagalo, a on po prostu byl tak zmeczony, ze wyl
          przez godzine co wieczor. Ja lazilam jak snieta, nie mialam sily na
          nic, nawet na jedzenie, a M sie czepial, ze nic nie robilam... ufff.
          ja robilam tak, jak moja mama , czyli noszenie na rekach godzinami,
          wyfroterowalam skarpetkami caly korytarz smilei jak maly marudzil w
          dzien, to mi sie wydawalo, ze trzeba go zabawiac, wiec dawalam
          zabawki, zamiast polozyc go spac, efekt: dziecko jeszcze sie
          bardziej meczylo. odkad przeczytalam, ze dzieciom moze przeszkadzac
          za duzo zabawy, za duzo impulsow, kolorow, dzwiekow - to sie
          okazalo, ze mam ksiazkowe dzieckosmile wystarczylo zmienic zaslonki na
          mniej kolorowe, ograniczyc ilosc zabawek i nie nosic, polozyc na
          lozku, poglaskac, i dziec 2.5 mca sam zasypial obok mnie. niestety,
          jak sie nauczyl obracac na brzuch, a potem wstawac na nogi, to sie
          skonczylo El Dorado, a nie umiem, jak pisze Tracy, przez cala noc
          walczyc z dzieckiem, i klasc je do lozeczka. juz wole potrzymac 10
          min na rekach, zeby usnal, niz 35 razy wstac z lozka , przyjsc do
          malego, polozyc go ( ryczacego) , i odejsc. moj kregoslup bardziej
          to czuje. kiedys sie nauczy sam zasypiac mam nadzieje...

          aha- i powinnam nie karmic dziecka w nocy, odkad skonczyl 3 mce, co
          u mnie jest nierealne - moje dziecko odmowilo jedzenia w dzien jak
          mialo 3 mce i 2 dni, i jadlo tylko w nocy, za to co 2 h, wg TH nie
          powinno miec takiej potrzeby...
        • atucapijo do lipcowej off topic 26.07.09, 11:11
          ile ci zostalo jeszcze tej ciazy? bo mi sie wydaje ze juz od dosc
          dawna jestes na niemowleciu, myslalam ze juz urodzilas? i jesli 18
          lipcowa to urodziny, to najlepsze zyczenia, ja jestem 11_lipcowa.
          aha- chetnie ci bede odpowiadac mailem, bo nie mam ostatnio czasu
          lazic po roznych watkach i Cie szukac. pisz na gazetowego, jak
          chcesz.
          • 18_lipcowa1 Re: do lipcowej off topic 26.07.09, 11:22
            dzieki,
            jestem w 29 tyg.
        • atena12345 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 11:19
          18_lipcowa1 napisała:

          >
          > > jesli chcesz karmic piersia chociaz troche, to tez akurat z jej
          > rad
          > > nie korzystaj
          > > o fizjologii karmienia th wie dokladnie nic
          >
          >
          >
          > ale z ktorych rad?
          > z tych ze piers nie sluzy do uspokajania? to mi sie akurat podoba.

          mnie też
          • donkaczka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 11:39
            alescie durne

            to ze piers uspokaja, to dzieki Bogu i losowi

            pierwsze dziecko bylo ala trejsi
            zasmoczkowane, piers tylko do jedzenia
            kiedy szly zeby, miala skoki rozwojowe, cos sie dzialo, plula smokiem na
            kilometr, wyla, a ja jej uspokoic nie mogalm NICZYM
            suszarka godzinami chodzila, wtedy przynajmniej stekala a nie wyla
            chodzilam jak zombie tygodniami, na wakacje gdy miala rok suszarke zabralismy,
            bo to jedyne gwarantowalo uspienie jej w trudnej sytuacji

            dla kolejnej dwojki dzieci mama i piers to najlepszy uspokajacz
            gdy sredniej szly czworki i miala 40 stopni w nocy, to przesypiala noc z cycem w
            buzi i obie bylysmy wyspane
            gdy miala jakis zal, problem, gdy cos bolalo to ja i piers potrafilysmy ja ukoic
            w mgnieniu oka
            i to jest bezcenne, nie ma nic gorszego niz nie miec sposobu na uspokojenie i
            utulenie dziecka
            co jest w tym zlego?
            popadacie w skrajnosci po prostu, bo przy tym wszystkim moje dzieci same
            zasypialy w lozeczku gaworzac i mietoszac zabawke, sa samodzielne i niezalezne,
            to ja po prostu mam uniwersalna pomoc a kieszeni.. tzn w staniku


            dajecie sie zlapac w pulapke swietnie brzmiacych i g$#wno dajacych uniwerslanych
            porad, w praniu mozna je sobie o kant d..py potluc i wtedy zonk, bo poradnik nie
            pomoze i samej sie trzeba szarpac
            • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 12:13
              nie rozumiesz ze nie kazdy chce byc chodzacym cyckiem?
              • pikka6 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 12:27
                Moja droga, świat z dzieckiem w brzuchu i poza nim różni się od siebie
                diametralnie! I wtedy nasze nawet najbardziej zatwardziałe zasady przestają być
                już takie ważne... Płaczące dziecko które kochasz nad życie zmienia cały nasz
                świat... Dziecko nie jest maszynką które można obsługiwać z instrukcją obsługi.
                Każde inne, ma różne upodobania... Czasem ten cyc się bardzo przydaję... Mojego
                syna akurat nie specjalnie uspokaja nad czym ubolewam bo było by nieraz łatwiejwink

                https://lilypie.com/pic/2009/07/24/ZS0s.jpghttps://lb1m.lilypie.com/R1nVp2.png
              • donkaczka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:04
                wiesz lipcowa
                ty tylko ja, ja, ja
                chce, nie chce
                wyobrazam, nie wyobrazam
                miejsca na dziecko jakos nie widac, chyba ze bedzie sie podporzadkowywalo twoim
                planom i wizjom

                zamiast snuc plany i kuc teorie moze sie zastanow jakie miejsce ma dziecko w
                twoim zyciu
                twoja niechec do karmienia piersia, mam piersiowych graniczy z jakas obsesja
                dobrze ktoras napisala, ze niektorzy ludzie wiecej serca maja dla swoich psow,
                niz niektore matki dla swoich dzieci
                • pikka6 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:14
                  A tak apropo, czemu ty się nie cieszysz wielkim brzuchem i kopniakami z niego
                  wysyłanych tylko sobie jakieś problemy robisz??? Siedzisz non toper na forum
                  wymyślając chyba nowe.... Skup się na stanie w jakim jesteś bo on jest
                  niepowtarzalny a dzieckiem i tym co z nim związane zdążysz się jeszcze nacieszyć
                  i pozamartwiać!Daj sobie Ty spokuj z takim wybieganiem w przyszłośc. Życie samo
                  wszystko zweryfikuje! Pozdrawiam

                  https://lilypie.com/pic/2009/07/24/ZS0s.jpghttps://lb1m.lilypie.com/R1nVp2.png
                  • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:24
                    pikka6 napisała:

                    > A tak apropo, czemu ty się nie cieszysz wielkim brzuchem i
                    kopniakami z niego
                    > wysyłanych tylko sobie jakieś problemy robisz??? Siedzisz non
                    toper na forum
                    > wymyślając chyba nowe....



                    co jest zlego wg ciebie w dyskusji o ksiazce i podejsciu jego autora
                    do wychowania dzieci?
                    wiesz, nie kazda ciezarna ma zanik mozgu, lubie po prostu pogadac,
                    poczytac zamiast wsluchiwac sie 24 na dobe w brzusio
                • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:22

                  > dobrze ktoras napisala, ze niektorzy ludzie wiecej serca maja dla
                  swoich psow,
                  > niz niektore matki dla swoich dzieci


                  no nie moge, jeszcze nie mam dziecka a tu juz wiesz ile mam dla
                  niego serca????????????
                  no gucio wiesz dziewczyno...
                  • donkaczka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:25
                    heh lipcowa, bedziesz rozrywka zimowa pora

                    nie masz dziecka powiadasz.. i wcale a wcale nie masz takiej a nie innej postawy
                    wzgledem macierzysntwa, no nic a nic po prostu
                    • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:36
                      donkaczka napisała:

                      > heh lipcowa, bedziesz rozrywka zimowa pora
                      >
                      > nie masz dziecka powiadasz.. i wcale a wcale nie masz takiej a nie
                      innej postaw
                      > y
                      > wzgledem macierzysntwa, no nic a nic po prostu


                      No nie mam jeszcze a ty juz wysnuwasz sady jaka matka bede, tylko
                      dlatego ze napisalam, ze mam pewne plany ktore chcialabym
                      zrealizowac, ze przeczytalam TH, ze nie chce karmic piersia nie
                      wiadomo ile i nie chce by mi dziecko wisialo na piersi 24 na dobe.
                      Zaiste, no cudnie po prostu.
                      Na jakiej podstawie oceniasz, skoro nie mam jeszcze
                      dziecka???????????
                      • donkaczka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 14:11
                        zaiste a twoja umiejetnosc odpisywania wybiorczo i bez kontekstu to juz
                        ledżenedery normalnie..
                        ja pas, ogranicze sie do czytania
    • desse_o Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 12:05
      Dzięki Tracy można nauczyć się kilka rzeczy o dziecku, obserwować własne
      maleństwo i wypracowywać własny plan.
      Ja na początku próbowałam zgodnie z Tracy usypiać i karmić, ale miałam non stop
      wrzaski w domu bo dziecko było poprostu częściej głodne i chciało być przy mnie.
      Jak kupiłam chustę i zaczęłam dziecię chustować, to natychmiast dosłownie z dnia
      na dzień zredukowała mi się ilość krzyków o połowę, a mały miał potwoooooorne
      kolki. Mały zasypia przy piersi, ale ja to akurat lubię no i dzięki temu
      wreszcie śpi spokojnie. Przyjdzie czas na samodzielne spanie, póki co cieszę
      się, że mam w domu taką małą przylepkę.
      Z planem dniam też próbowałam aż po kilku miesiącach odpuściłam i teraz dziecko
      samo sobie wypracowało plan dnia. ja się dostosowałam i mam pogodne, szęśliwe
      dziecko uśmiechające się do wszystkich od ucha do ucha. Reszta krzyków ustała
      znowu z dnia na dzień, jak odpuściłam.
      Takie mam dziecko co to z systemem wychowania Tracy nie idze w parze, ale znam
      jednak inne dzieci, które świetnie sobie z tym radziły. Były karmione krótko ok.
      6-7 miesięcy z powodu zanikającej laktacji, ale czy to z powodu systemu
      karmienia wg Tracy to już nie wiem.
    • ruminacja Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 12:37
      Cześć Lipcowa, też przeczytałam książkę Tracy Hogg, wydała mi się odkryciem
      Ameryki. Bardzo przyjemnie się czytało i brzmiało, co tu dużo mówić, logicznie...
      Mogę powiedzieć, że dała mi trochę więcej światła na wychowanie i zachęciła do
      obserwacji dziecka i tyle. Nie udało mi się wcielić w życie łatwego planu, w
      "praniu" okazało się, że jest zbyt drastyczny dla naszej córki (i dla nas).
      Odkładanie i podnoszenie gdy płacze-w jej przypadku nie sprawdziło się za
      bardzo, był wrzask i niepokój, nie dałam rady i nie czułam tego jakoś. Książka
      zainspirowała mnie jednak do tego, żeby ciągle próbować zachęcać do
      samodzielności, tzn. sprawdzać czy już jest gotowa, żeby ja odłożyć, czy
      zostawić w łóżeczku na dłużej itp. Inna perspektywa czasowa-jeśli dziś ryczy, to
      noszę, lulam itp. ale jutro spróbujemy odłożyć a nie jednego dnia do upadłego.
      W naszym przypadku sprawdziło się, córka szybko nauczyła się sama zasypiać. mam
      takie zdanie, ze dzieci generalnie same dążą do samodzielności, wystarczy by im
      w tym nie przeszkadzać, tzn. tulić, nosić, karmić ile chce i potrzebuje ale nie
      więcej i nie lecieć jak na złamanie karku gdy zapłacze. Czasem nie warto nosić,
      gdy mogłoby poleżeć, brać do swojego łóżka, tylko dlatego, że jest miło albo
      zawsze zapychać piersią, lepiej poczekać, pomyśleć poobserwować. W końcu dążymy
      do tego, żeby maluch potrafił uspokoić się sam i sam sobie radził z emocjami.
      Perspektywa, co prawda, daleka ale od początku trzeba o tym myśleć. Tracy Hogg
      dużo o tym mówi, to fajne.
      Pamiętam jak krytykowano mnie gdy płaczącą w wózku córeczkę podnosiłam i nosiłam
      nieraz przez pierwsze 2miesiące życia, padały komentarze, że terrorystka, ze się
      przyzwyczai itp. no i nic takiego się nie stało, potem przestała płakać w wózku,
      podobnie jak przestała potrzebować piersi do uspokojenia się itp.
      Nie wiem jak będzie w przypadku drugiego dziecka (w drodze), może rozwalę te
      moje teorie o kant d... ale póki co radzę kierować się intuicją a książkami
      jedynie się inspirować a nie wcielać z żelazną konsekwencją.
      Pozdrawiam!!
      • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:38
        W koncu jakis madry rozsadny glos w tej dyskusji.
        Dzieki.
    • q_fla Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:43
      Bo uczy, że spanie z rodzicami jest be, że karmienie trzylatka cycem
      jest tudzież be i inne takie. Czyli uczy, że nadmierna
      nadopiekuńczość i uczenie dziecka samodzielności jest be.
      A wielu matkom ta nadopiekuńczość ciągnie się w nieskończonośc: do
      żłobka nie, do przedszkola nie bo płacze, ciągnie smoka długo -
      super, ciągnie cyca - jeszcze lepiej.
      A na koniec wystarczy zerknąć na forum "młodziutkie mężatki i...", a
      tam co drugi wątek o maminsynkach, co to bez mamusi (czyt.cyca) żyć
      nie mogą...
      • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:54
        q_fla napisała:

        > Bo uczy, że spanie z rodzicami jest be, że karmienie trzylatka
        cycem
        > jest tudzież be i inne takie. Czyli uczy, że nadmierna
        > nadopiekuńczość i uczenie dziecka samodzielności jest be.
        > A wielu matkom ta nadopiekuńczość ciągnie się w nieskończonośc: do
        > żłobka nie, do przedszkola nie bo płacze, ciągnie smoka długo -
        > super, ciągnie cyca - jeszcze lepiej.
        > A na koniec wystarczy zerknąć na forum "młodziutkie mężatki i...",
        a
        > tam co drugi wątek o maminsynkach, co to bez mamusi (czyt.cyca)
        żyć
        > nie mogą...



        No albo umeczone niewyspane matki dzieci ktore nie spia po nocach bo
        chca piers albo byc noszone
        Wlasnie to mnie przeraza najbardziej....
        • falka32 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 01:18
          > No albo umeczone niewyspane matki dzieci ktore nie spia po nocach bo
          > chca piers albo byc noszone
          > Wlasnie to mnie przeraza najbardziej....

          Lipcowa, jeżeli chcesz znać moje zdanie, wynikające z wielu lat spędzonych na
          forach dla matek, to najbardziej niewyspane i umęczone są te matki, które w
          ciąży założyły, że nie pozwolą na wiszenie przy cycku i dziecko ma spać w swoim
          łóżku - i próbowały potem te założenia realizowac na noworodku. Jak słusznie
          napisała koleżanka gdzieś powyżej, do pewnego wieku dziecka lepiej i
          bezpieczniej (dla własnego snu i wygody) dać mu to, czego chce. To co
          zacytowałam, jest owszem przerażające, jeżeli mówimy o matce dziecka
          10-miesięcznego, które akurat nie ząbkuje. Jeżeli pisze tak matka noworodka, to
          znaczy, że albo dziecko bardzo cierpi z powodu jakichś (zupełnie normalnych)
          dolegliwości, albo matka ustawiła sobie nieżyciową poprzeczkę i nie stara się
          zweryfikować jej tylko się trzyma jej z uporem godnym lepszej sprawy. Jeżeli
          miesięczne dziecko wyje w nocy i chce ciągle piersi - to najprościej jest je
          wziąć do łóżka i karmić przez sen. Wszyscy na tym skorzystają, aczkolwiek Trejsi
          będzie niezadowolona. Jeżeli robi tak 8-9 miesięczne dziecko (i nie chodzi o
          zęby) to wtedy trzeba interweniować. Mądra matka wie i widzi, kiedy dziecko
          dorasta do kolejnych etapów samodzielności i wtedy wdraża je bezboleśnie. Głupia
          matka uważa, że noworodka można wytresować, żeby miał potrzeby 3-letniego
          dziecka i płaci za to swoim snem i zdrowiem psychicznym.
          • deela Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 01:24
            Mądra matka wie i widzi, kiedy dziecko
            > dorasta do kolejnych etapów samodzielności i wtedy wdraża je bezboleśnie. Głupi
            > a
            > matka uważa, że noworodka można wytresować, żeby miał potrzeby 3-letniego
            > dziecka i płaci za to swoim snem i zdrowiem psychicznym.

            to baaaaaaaaaaardzo madre slowa
            ja mam mlodsze 6 tyg i choc nauczylam go w zasadzie od razu spac u siebie itd
            nie znaczy to ze nie zdarzylo mi sie raz czy dwa usypiac go w nocy lulajac na
            kolanach - nie jest to codzienny rytual ale na milosc boska to tylko noworodek
            (no juz niemowle) on czasem chce sie po prostu przytulic!
            przegiecie w kazda strone jest niedobre - i wiszenie dziecka na cycku 23 h na
            dobe i wdrazanie dziecka na sile w SWOJ plan dnia
          • moofka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 07:06
            Jeżeli robi tak 8-9 miesięczne dziecko (i nie chodzi o
            > zęby) to wtedy trzeba interweniować.

            uczestnicze w forum rowiesniczym
            mamy dzieci obecnie 13-14 miesieczne
            dzieci bardzo rozne, z bardzo roznymi nawykami, smoczkowe, bezsmoczkowe,
            butelkowe i cyckowe, spiace samodzielnie i we wspolnych lozkach, z zebami i bez
            o ile pamietam przyszedl taki okres po 9 miesiacu, kiedy dzieci nam sie masowo
            zaczely "psuc" i co druga plakala, ze cudownie spiace dotad dziecko nagle budzi
            po sto razy na noc i wyje wink
            swoja droga minelo jak reka odjal po jakims czasie niezaleznie od stosowanych metod
            bo jak zawsze kazdy probowal radzic cos innego - dla jednych to byl sygnal, zeby
            przestac karmic noca, dla drugich, zeby w ogole odstawic, dla trzecich, zeby
            uczyc spac samodzielnie, niektorzy tez nie robili nic nowego wink
            przeszlo i pojawily sie nowe tematy

            najkrocej rzecz ujmujac - nie przekonuja mnie metody trejsi, bo podobnie jak Ty
            wychodze z zalozenia, ze dziecko tez czlowiek i nawet bardzo maly ma swoje
            potrzeby i swoj charakter
            probujac je na swoj sposob egezkwowac czy sygnalizowac, nie terroryzuje mnie,
            tylko pokazuje, czego potrzebuje

            mnie jest latwiej nagiac sie do dziecka, bo wiem, ze kazdy jego upierdliwy etap
            to kwestia tygodni, gora miesiecy
            ono bedzie happy, a ja bede miala spokoj smile
            dziecko ktore nie drze japy szybciej sie rozwija, to dla mnie tez argument, zeby
            robic co ono chce big_grin
            nie mam potrzeby rywalizowac z dzieckiem i stosowac probe sil, kto kogo
            bo wiem, ze ostatecznie to i tak ja jego, a ono moze co najwyzej poryczec
            tylko w taki sposob swoja rodzicielska przewage wobec niemowlecia stosowac, mnie
            wydaje sie okrutne

            przy takim podejsciu - a mam dwojke - jestem matka szczesliwa, wypoczeta i
            zrelaksowana, wysypiam sie od pierwszych dni i mam radosne dzieci
            moze dlatego nigdy nie mialam potrzeby szukania wsparcia u trejsi, bo on jest
            zorientowana na rozwiazywanie problemow, ktore ja ani chybi sobie swoimi
            sposobami sprawiam i miec je powinnam ;D
            a ja ich nie mam,
            chociaz cycka mam i spie z dziecmi przez okres karmienia (długi, aaa), i o
            roznych porach je klade czasem, a i obiad podaje ze spora czasowa tolerancja big_grin
            i na spacer raz chodze na godzin 8 , a czasem wcale tongue_out
            czasem jemy czy spimy poza domem, a czasem pora drzemki wypada na zakupach - w
            skrocie - latwy plan sporo by mi utrudnil wink

            Mądra matka wie i widzi, kiedy dziecko
            > dorasta do kolejnych etapów samodzielności i wtedy wdraża je bezboleśnie. Głupi
            > a
            > matka uważa, że noworodka można wytresować, żeby miał potrzeby 3-letniego
            > dziecka i płaci za to swoim snem i zdrowiem psychicznym.

            tak tak tak, bardzo trafnie to ujelas smile
            • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 09:18
              to ja juz nie wiem normalnie
              czy sobie poradze sama czy z jakims poradnikiem
              czy ja w ogole bede rozumiala to dziecko
              o ile kwestie techniczne mnie nie przerazaja
              to wlasnie takie rozumienie potrzeb bardzo
              bo ja chce moge sie nawet nie wysypiac na poczatku- mam dluuugi
              macierzynski ale nie chce nauczyc dziecka pewnych nawykow typu 24 na
              dobe na piersi albo lulanie na rekach
              • moofka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 10:08
                wyslalam ci na gazetowego jeszcze inna ksiazke smile

                mysle, ze niepotrzebnie sie boisz

                takie dziecko naprawde jest bardzo nieskomplikowane
                jezeli nie bedziesz probowala z nim walczyc, a wsluchasz sie w jego potrzeby
                ono samo lepiej ci powie czego chce niz trejsi i kazda inna madra autorka

                z ciekawosci zajrzalam wczoraj znow do tej trejsi
                mnie chyba ona nie przekonuje rowniez z tego powodu, ze jest niespojna szalenie
                caly rozdzial poswieca szacunkowi i sluchaniu dziecka - po to zeby w
                innym napisac

                Osoby szczególnie wrażliwe na hałas muszą trochę nad sobą popracować. Życie jest takie, jakie jest i trzeba to zaakceptować. Mam w domu niemowlę, a niemowlęta płaczą - taki jest ich sposób bycia. Nie będzie to trwać wiecznie. Im szybciej nauczę się języka niemowlęcia, tym mniej moje dziecko będzie płakało. Oczywiście, całkiem płakać nie przestanie. W tym czasie trzeba się nastawić pozytywnie, kupić sobie zatyczki do uszu lub używać walkmana. Żadne z tych działań nie wyciszy płaczu całkowicie, jego subiektywna głośność będzie jednak trochę mniejsza.
              • balsamina-niecierpek Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 10:47
                Ależ oczywiście, że sobie poradzisz. Musisz tylko zastanowić się,
                czego naprawdę chcesz. Czy masz zamiar zaj...ć się na śmierć w imię
                prawdziwych lub urojonych potrzeb dziecka, czy może raczej żyć i
                pomagać żyć małemu człowiekowi, który obok Ciebie istnieje. Czy
                dziecko wprowadza się do Ciebie, czy Ty do dziecka. Czy w momencie
                kiedy ono się pojawia, jego prawdziwe i wydumane przez autorów
                podręczników potrzeby stają się najwyższym prawem i najwyższym
                dobrem, czy może są do spełniania w rozsądny sposób i w rozsądnym
                zakresie, tak, by nie przekształcać Twojego domu w całodobowy żłobek
                z opieką cierpiącą na maniakalny pracoholizm smile
                Czy masz zamiar uczyć swoje dziecko, że cały świat jest jego
                własnością i może korzystać z niego w sposób nieskrępowany, czy że
                może lepiej dla własnego i cudzego dobra jakoś się z innymi
                mieszkańcami świata ułozyć.
                Czy wreszcie jesteś gotowa na to, żeby bohatersko przezwyciężać
                kłopoty, których sama sobie napytałaś (na przykład odzwyczajanie
                dziecka od rzeczy być może miłych ale dezorganizujących życie
                rodziny), czy może wolisz sobie po prostu tych kłopotów nie
                napytywać.
                Jak to przemyślisz, wystarczy konsekwencja. Nie żelazna, broń Boże.
                Taka zwyczajna, pospolita. W miarę elastyczna, gotowa ustąpić czasem
                ale na pewno nie zawsze, mała, szara i codzienna.
              • falka32 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 11:53
                > to ja juz nie wiem normalnie
                > czy sobie poradze sama czy z jakims poradnikiem
                > czy ja w ogole bede rozumiala to dziecko
                > o ile kwestie techniczne mnie nie przerazaja
                > to wlasnie takie rozumienie potrzeb bardzo
                > bo ja chce moge sie nawet nie wysypiac na poczatku- mam dluuugi
                > macierzynski ale nie chce nauczyc dziecka pewnych nawykow typu 24 na
                > dobe na piersi albo lulanie na rekach

                No bo popełniasz zasadniczy błąd teoretyzowania. Dziecko to nie pies, tylko
                człowiek, w dodatku człowiek, którego jeszcze nie znasz i poznasz dopiero jak
                się urodzi, wtedy przestanie być abstrakcyjnym "dzieckiem", które po lekturze
                forum podejrzewasz z góry o najgorsze intencje i narowy smile tylko będzie
                konkretną istotą, którą poznasz i będziesz z nią mieszkała, będziesz go znała od
                urodzenia smile i jeżeli z Trejsi weźmiesz sobie wiedzę o tym, że dzieci mają swój
                charakter i swoje potrzeby, będziesz zainteresowana tym, żeby te potrzeby
                rozpoznać, to bez trudu, samoistnie po jakimś czasie sama będziesz wiedziała,
                jaki masz egzemplarz i co z nim robić, kiedy ma focha a kiedy się źle czuje,
                kiedy jest zmęczony a kiedy się nudzi itp., będziesz wiedziała, czy z tym
                konkretnym dzieckiem możesz sobie np. pozwolić na cygański tryb życia, czy nie
                bardzo (niektóre dzieci tolerują go świetnie, inne bardzo źle), czy będzie od
                urodzenia wolał spać sam, czy tez będzie miał naturę i potrzeby kleszcza - walka
                z naturą dziecka jest bez sensu, naprawdę łatwiej się jest dostosować do jego
                wrażliwości, np. wrażliwego dziecka nie włóczyć po imprezach, bo wszyscy
                będziecie mieli zepsutą imprezę. A dziecka o stabilnym temperamencie z kolei też
                nie ma co otaczać nadmierną rutyną, bo mu to wisi smile
                Lulanie 24 godziny na dobę może być czasami koniecznością i choćbyś teraz nie
                wiem jak się zaklinała, to może się okazać, ze ty też będziesz lulać. Jeżeli
                będziesz wiedziała, kiedy przestać, to nic się nie stanie i nie wyrobisz złych
                nawyków. Najprostszy przykład - niemowlę z kolką albo refluksem, które cierpi i
                któremu inaczej nie przyniesiesz ulgi. Przejdzie mu kolka, wyrośnie z refluksu i
                możesz przestać lulać, bo to nie było wprowadzanie złego nawyku, tylko pomoc.
                Kiedy pomoc przestaje być potrzebna, dziecku przestaje być potrzebne także
                lulanie przez całą dobę.
                Tak samo wiszenie przy cycku - niektóre noworodki wiszą, bo inaczej ich nie
                nakarmisz do syta. Inne nie wiszą i najadają się w 10 minut. Noworodki wiedzą
                lepiej, ile żarcia potrzebują w danym momencie. Będziesz wprowadzała na siłę
                plan niewiszenia - aż usłyszysz od lekarza, że dziecko ma niedowagę. Minie 2-3
                miesiące i samo przestanie wisieć - twoją rolą jest tylko to zauważyć i nie
                zapychać z przyzwyczajenia dziecka cyckiem, kiedy tylko masz na chwilę wolne
                ręce smile, ale kiedy przejawia objawy głodu.
                Spanie z rodzicami i karmienie w nocy - też nie ma co robić załozeń na siłę.
                Jedne dzieci przesypiają same całe noce już w pierwszym miesiącu, inne dopiero
                po pół roku. Na ogół robią to samoczynnie. Niektóre budzą się w nocy mając rok
                czy półtora, ale tylko niektóre z nich robią to ze złego nawyku. Poczytasz o
                karmieniu, będziesz wiedziała, jak odróżnić w nocy głodne dziecko od
                przyzwyczajonego dziecka. Zły nawyk u dziecka tworzy się, kiedy zaspokaja się
                nadal jego potrzebę w taki sposób jak poprzednio, chociaż potrzeba już wygasła.
                Jeżeli zaspokajasz realną potrzebę, istniejącą, nie wyrobisz złego nawyku, tylko
                ukształtujesz u dziecka poczucie bezpieczeństwa, że może na ciebie liczyć, więc
                nie musi niepotrzebnie i na zapas histeryzować.
              • deela Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 22:34
                poradzisz sobie jesli wykorzystasz zdrowy rozsadek nie zagluszajac jednoczesnie
                instynktu
            • falka32 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 11:32
              > dzieci bardzo rozne, z bardzo roznymi nawykami, smoczkowe, bezsmoczkowe,
              > butelkowe i cyckowe, spiace samodzielnie i we wspolnych lozkach, z zebami i bez
              > o ile pamietam przyszedl taki okres po 9 miesiacu, kiedy dzieci nam sie masowo
              > zaczely "psuc" i co druga plakala, ze cudownie spiace dotad dziecko nagle budzi
              > po sto razy na noc i wyje wink
              > swoja droga minelo jak reka odjal po jakims czasie niezaleznie od stosowanych m
              > etod
              > bo jak zawsze kazdy probowal radzic cos innego - dla jednych to byl sygnal, zeb
              > y
              > przestac karmic noca, dla drugich, zeby w ogole odstawic, dla trzecich, zeby
              > uczyc spac samodzielnie, niektorzy tez nie robili nic nowego wink
              > przeszlo i pojawily sie nowe tematy

              A, fakt - widzę że się nieprecyzyjnie wyraziłam. Nie chodziło mi również o skoki
              rozwojowe smile tylko o dziecko, które w tym wieku NADAL zachowuje się jak
              noworodek i nie zamierza przestać - że to już wtedy czas najwyższy na jakieś
              działania wychowawcze bo widać, że złe nawyki powstały.
              • donkaczka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 28.07.09, 17:36
                a w ogole skad ten mit o dziecieciu wiszacym 23 na dobe?
                bo z takich wpisow to mi wyobraznia podsuwa taki tandemik lezacy na wyrku non
                stop do drugiego roku zycia..

                kazde dziecko wisi na poczatku, potem przy skokach/zebach itp
                ba, z czasem to sie trzeba napocic zeby zjesc w ogole zechcialo, bo sie tyle
                dzieje ciekawych rzeczy, ze jedzenie to strata czasu


                u mnie sie sprawdzilo spokojne z dystansem podchodzenie do dzieci, bez zalozen,
                ze kieruje nimi tajemna sila majaca je rozbestwic i utrudnic zycie rodzicowi
                jak sie tak podchodzi, to jakos widac, kiedy dzieciak ma problem/potrzebe a
                kiedy cos psujemy albo dziecko probuje poustawiac po swojemu (to pozniej oczywiscie)
                pierwsze miesiace to taki czas, kiedy naprawde dziecko ma potzeby a nie widzimi sie
                a potem juz sie je lepiej zna, rozumie i latwiej wylapac jakies fochy
      • margo_kozak Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:58
        lipcowa przeczytaj koniecznie Jean Liedlof
        allegro.pl/item660311432_w_poszukiwaniu_straconego_szczescia_jean_liedlof.html
      • ila79 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 23:55
        Bla bla bla. Uwielbiam te cycowe uogólnienia. Tylko, że praktyka
        mówi mi coś innego. Karmiłam młodego przez 2,5 roku. W przedszkolu
        na 25-osobową grupę maluchów, tylko 6 zgodziło się na pierwszym
        spotkaniu zostać z paniami bez rodziców, w Tym mój synek. Po co te
        bezsensowne ataki w stylu melixy? Co Wy sobie lub innym chcecie
        udowodnić?? Niech każdy robi jak mu się podoba. Już widzę jakie
        larum by się podniosło jakby ktoś w ten sposób atakował matki
        butelkowe.
    • deela Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 13:55
      ja czytalam ale... nie bylam zachwycona bo babka pisala dokladnie to co myslalam
      i robilam... troche tak glupio czytac o rzeczach oczywistych i tak prez 150 stron
      z calej ksiazki wyciagnelam jedynie dwa zdania
      1. ze matki ktore baaaaaaaardzo dlugo karmia robia to bardziej dla siebie niz
      dla dziecko i to one tego coraz bardziej potrzebuja
      2. zawsze mialam problem z kapaniem mlodszego, dopoki nie usiadl w wannie to w
      kapieli darl sie jakby ktos go chcial utrupic, Tracy radzila zeby zanim dziecko
      sie polozy w wannie najpierw mu ja pokazac i powiedziec ze to jest wanna z woda
      i ze zaraz go do niej wloze - i troche zadzialalo bo wrzaskow bylo mniej
      z drugim z wrzaskami przy kapieli juz po dwoch tyg sie uporalam - teraz lubi sie
      chlapac
      i to tyle
      jakby ludzie ktorzy nie potrafia walczyc u swoich dzieci pewnych nawykow a nie
      maja wlasnego pomyslu na rozwiazanie sprawy a posluchali TH ich zycie
      byloby...prostsze
      no ale po co?
      • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 14:00
        Ja nie odczulam by ona byla dziecieca terrorystka, albo treserka.
        Oczywiscie mam zamiar reagowac na potrzeby mojego dziecka, ale
        uwazam ze swiat nie powinien sie krecic dookola niego, tylko dziecko
        raczej moze byc fajnym dopelnieniem rodziny, jego normalnym,
        prawowitym czlonkiem.
        Bardzo mi sie podobaly jej rady co do mowienia do dziecka,do
        uprzedzania co sie ma zamiar zrobic, do niewykonywania gwaltownych
        ruchow, do ograniczenia bodzcow, do tego by nie na kazdy placz
        zatykac je piersia a potem sie cieszyc jakim to cycoholikiem jest
        dziecko, potem plakac na forach ze nie spi, ze nie chce odejsc od
        cycka, ze nie wiadomo co.
        Mozna kochac dziecko i byc dobra matka ale jednoczesnie nie robic
        wszystkiego pod dyktando dziecka.
        Nie podoba mi sie spanie z dzieckiem uwieszonym do piersi do 3 roku
        zycia to przez to jestem tak krytykowana????????
        Albo noszenie do upadlego.
        W sumie tylko o te 2 rzeczy mi chodzi...

        A szanownie panie to moga oceniac mnie jako matke jak moje dziecko
        osiagnie doroslosc a nie kiedy jest jeszcze w brzuchu.
        • donkaczka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 14:16
          ktos zalinkowal liedloff, przeczytaj
          zrozumiesz, ze jest roznica miedzy dzieckiem w centrum uwagi, a podazaniem za
          potrzebami dziecka
          o dziwo to co sie wyczynia w europie to wlasnie dzieciocentryzm, wclae nie
          powiazany z wyszydzanym przez ciebie dlugim karmieniem piersia, ba w ogole z
          karmieniem piersia nie ma nic wspolnego

          bycie blisko i zaspokajanie potrzeb i czynienie z dziecka czlonka rodziny ze
          specyficznymi potrzebami stoi bardzo daleko od systemu "child centered" i wrecz
          sie z nim kloci

          czepilas sie dkp, nie wiedziec po co, to tez nie jest jednoznaczne z byciem
          chodzacym smokiem, co tak podkreslasz
        • pikka6 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 17:51
          Ale ona ma dużo racji, przecież wszyscy Ci to piszą... tylko nie wiem czemu ty
          masz wizję matki z wiszącym dzieckiem 24 godz na dobę, wciskania mu go do buzi
          na każdy płacz i nie spania po nocach bo się nie zastosowało jej rad??? Ja się
          nie zgadzam w wielu kwestiach i nie mam z tym żadnych problemów. Dziecko nie
          uspokajane przy piersi, spało z nami w łóżku przez pierwsze 2 miesiące i nie
          mamy niezidentyfikowanych wrzasków...itp itd. Każda matka jakoś rozszyfruje
          swojego brzdąca, na to potrzeba trochę czasu. Czyli pobycia z nim a nie uczenia
          się go kiedy jego jeszcze nie ma! To tak jakbyśmy rozmawiały o smaku lodów
          których nigdy nie jadłaś. Mówię żebyś się cieszyła swoim stanem a nie wymyślała
          niepotrzebnie nowych problemów... co nie znaczy że masz się
          odmóżdżać(???)!Trzeba zdrowy umiar zachować... Dasz sobie radę i bez Tracy.
    • prophetess.pl Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 15:00
      Lipcowa rozwija skrzydła na niemowlęciu.
      Jesteś bardzo zapobiegliwa jak widzę...
      W takim razie powinnaś zajrzeć na Samodzielną Mamę - będzie jak znalazł gdy twój
      pan potraktuje cię jak swoją eks...
      • deela Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 15:21
        hahah dodaj jeszcze ze ma syndrom niedopchniecia i wykorzystasz zasob debilnych
        kontrargumentow niemerytorycznych bos w temaci nic nie napisala
    • deela Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 15:23
      dodam jeszcze cos
      oczywiscie ze nie powinno sie slepo podazac za radami TH, mozna sobie wybrac z
      niej te elementy na ktore nie ma sie wlasnego pomyslu
      kazde dziecko jest inne i kazde tzeba zrozumiec, np moj starszy jak byl
      niemowleciem za nic w swiecie nie zasnal na noc przed 22 i ja mu na to
      pozwalalam, skoro tak potrzebowal spac - jego prawo
      nie kladlam na sile o 20:30 bo po co? zeby z nim walczyc dwie godziny? w imie CZEGO
      ale jesli nie ma sie zadnego pomyslu na dziecko to juz lepiej stosowac latwy
      plan tracy niz miotac sie bez sensu jak pijany krolik we mgle
      • vvipp Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 16:10
        Wg mnie lipcowa będzie supermatką. I też uważam, że z nadopiekuńczości biorą się
        wszystkie złe nawyki dziecka.Jeśli cały czas wisi na piersi to nie stara się
        ssać efektywnie, przysypia, budzi się, znowu je i tak cały dzień bez przerwy na
        trawienie, często ulewa, i w sumie sen jest płytki.To samo z karmieniem nocnym.
        • ciociacesia błahaha 26.07.09, 17:12
          hahahaha
          • deela Re: błahaha 26.07.09, 23:17
            zebys sie czasem nie zdziwila
            pewnie bedzie miala mniej problemow egzystencjalbych niz te prezentowane na tym
            forum a ktore dla mnie mimo posiadania drugiego ju dziecka nadal sa abstrakcja
        • silje78 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 18:15
          jestem mamą 22m dziewczynki. przed urodzeniem małej też miałam wiele
          planó, min. zakładałam, że córka będzie spała w łóżeczku, że będę ją
          po nakarmieniu odkładać itp. co do karmienia to nie zakładałam nic.
          nie byłam nastawiona na karmienie piersią, na butelkę też się nie
          szykowałam. życie zweryfikowało założenia i okazało się, że niewiele
          z nich się ostało. mała w łóżeczku wrzeszczała jak oparzona i przez
          pierwsze trzy miesiące spała z nami w łóżku. karmiłam butelką i o
          stałych porach, mała jadła na spiocha, na śpiocha była przewijana. z
          czasem wprowadziłyśmy stałe pory karmienia, spania i kąpieli.
          dla mnie nie do przyjecia jest pozostawianie dziecka samego do
          wypłakania i samotnego zaśniecia. nigdy tej metody nie stosowałam i
          nie zastosuję. uważam, że nie mozna dziecka traktować jak
          terrorysty, który mysli tylko o tym jak zgnębić rodziców. dziecko
          potrzebuje wyposrodkowania. w pewnym wieku musi mieć wprowadzane
          normy zachowań, ale jego życie nie moze opierać się tylko na
          zakazach, nakazach i narzucaniu mu woli rodziców, a w ten sposób
          odbieram metody th.
          • anik0987 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 28.07.09, 13:33
            Skoro tak odbierasz te metody, to może masz problemy ze zrozumieniem tego, co TH
            pisze. Ona kilkukrotnie powtarza, że jest przeciwniczką zostawiania dziecka do
            wypłakania czy pakowania go na siłę do łóżeczka. Mówi wyraźnie o OBSERWOWANIU
            zachowania dziecka i zrozumieniu jego potrzeb. A najłatwiej spać z dzieckiem, bo
            wtedy rzeczywiście się uspokaja. U nas nigdy tego nie było, a i tak z lękiem
            budziłam się po kilka razy z nocy, żeby sprawdzić, czy nie zgniotłam dziecka.
            Koszmar. Na szczęście udało się przyzwyczaić małą (bez drakońskich scen i
            wielogodzinnego wycia) do spania we własnym łóżeczku.
            • silje78 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 28.07.09, 17:26
              masz rację. najłatwiej było nam spać z dzieckiem. wyspana chodziłam
              ja i mąż. dziecko spało spokojnie i noce przesypiało od powrotu ze
              szpitala. końcowy efekt taki jak u ciebie. córka śpi w swoim łóżku.
              nigdy nie budziłam się w nocy z lękiem, że zgniotłam córkę. mała
              była od nas oddzielona, miała swoje posłanie. dla nas to nie było
              koszmarem, a otwraciem się na potrzeby córki i nasze. nie musiałam w
              nocy wstawać po kilka razy, wystarczyło, że odwróciłam się do córki,
              pogłaskałam i się uspokajała. jak była noworodkiem to nad ranem
              bolał ją brzuszek, kładłam ją na sobie, brzuch do brzucha. spałyśmy
              sobie tak do zbudzenia. dla mnie metoda polegająca na odkładaniu
              dziecka i pozostawianiu go do uspokojnia jest barbarzyńska i tyle.
              każdy jednak robi jak uważa.
              • kai_30 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 28.07.09, 17:50
                silje, ale tracy wcale nie poleca tej metody! jej metoda to podnieś-połóż,
                czyli: wkładasz dziecko do łóżeczka, ono zaczyna plakać, bierzesz na ręce,
                uspokajasz, odkładasz, zaczyna płakać, bierzesz na ręce, uspokajasz, odkładasz,
                i tak w kółko wink dla mnie i dla mojego dziecka - do bani. zbyt sobie cenię
                własny kręgosłup, żeby się w coś takiego bawić.
    • balsamina-niecierpek Tracy Hogg nie jest be. Jest... zwyczajna :) 26.07.09, 17:40
      Dostałam książkę Tracy Hogg jeszcze przed urodzeniem dziecka, ale
      przeczytałam dopiero kiedy nasza córka miała dwa miesiące z okładem.
      I uśmiechnęłam się - to, co przez dwa i pół miesiąca ze zmiennym
      szczęściem robiłam intuicyjnie, starając się pogodzić potrzeby
      dziecka ze swoimi, to się nazywa Łatwy Plan? Aha. Bardzo mi miło. Ja
      to nazywam po prostu zwyczajnym życiem.
      Normalne jest, że staram się, aby życie dziecka było uporządkowane -
      to porządkuje także moje sprawy, daje mi czas na wszystko, co nie
      jest dzieckiem, a dziecku daje poczucie bezpieczeństwa, przyzwyczaja
      do regularności. Zawsze mi się wydawało, że tak jest dobrze - a od
      Tracy Hogg dowiedziałam się, że jest to przemyślnie opracowana
      strategia.
      Normalne jest, że staram się, żeby moje dziecko było szczęśliwe. I
      wiem, że jego szczęście może być inne od moich wyobrażeń. Że nie mam
      dziecka po to, żeby mi było fajnie. Nie jest po to, żeby zaspokajać
      moje takie czy inne chęci, tęsknoty, ambicje. Jest po to, żeby być.
      Żeby wyrosnąć na szczęśliwego człowieka, z własnymi ambicjami i
      chęciami. Ja mam je kochać i pomagać mu się stać kimś takim - nic
      mniej i nic więcej.
      I dowiaduję się od Tracy Hogg, że to cała filozofia smile
      Nie uważam, że należy dziecku poświęcić wszystko. Należy poświęcić
      tyle, ile potrzeba, żeby samej też się w tym życiu zmieścić, bo
      jeśli ja będę się czuła normalna, szczęśliwa, spełniona - dziecku
      też na tym świecie będzie lepiej.

      Dla mnie te wszystkie rzeczy są jakoś tam normalne. Czasem dziwię
      się, że nie potrafię przeżywać swojego macierzyństwa z ogniem w
      oczach, na najwyższych emocjach. Czasem aż żałuję, że podchodzę do
      tego tak trzeźwo - ale mam wrażenie, że im więcej moja córka
      dostanie ode mnie spokojnej, trzeźwej, zrównoważonej miłości, tym
      lepiej.

    • ciociacesia jest be 26.07.09, 21:59
      bo jej nie lubie smile
      jak czytam jej teorie to jakis wewnetrzny sprzeciw mnie bierze, niezgodne to z
      moja intuicją i mi sie nie podoba po prostu.
    • ila79 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 26.07.09, 23:35
      Jest be bo koncentruje się na wygodnictwie rodziców, a nie na
      potrzebach dziecka. Potrzeby dziecka proponuje zaspokajać poprzez
      szybkie nauczenie go ssania kciuka. Wtłacza dziecko w schemat
      niekoniecznie dla niego przyjazny. Sprawdza się być może przy
      dzieciach "prostych w obsłudze". Żałuję, że w czasie ciąży nie
      przeczytałam "W głębi continuum" Liedloff, chociaż to nie poradnik,
      tylko raczej książka podróżnicza.
    • semi-dolce Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 11:40
      A ja trochę rozumiem to podejście - ja, ja, ja.

      Borys jest moim pierwszym dzieckiem. Poprzednią ciążę straciłam dość szybko,
      więc nawet nie wiedziałam jak to jest byc w ciąży tak naprawdę. I kiedy byłam
      już z Borysem cóż - do czasu porodu byłam tylko ja. Nie myślałam o sobie jako o
      2 osobach. Ok, miałam w macicy dziecko. Ale myśleć o nas nie umiałam, myślałam o
      sobie. I trudno powiedzieć, że go kochałam. Był jakby częścia mojego ciała,
      czymś, co ma się dopiero stać - ale jeszcze nie stało. I też miałam podejście
      "ja". Nawet nie umiałam sobie wyobrazić jak to jest kiedy ma się malucha. Kiedy
      się urodził, a właściwie kiedy ja go urodziłam, bo to kawał ciężkiej roboty był,
      zmieniło się wszystko. nagle było nas dwoje. nagle nie byłam tylko ja ale ja i
      on. Tak, najpierw ja i on. My zrobiło się później. I moje nastawienie uległo
      całkowitej przemianie. Samo. Teorie Tracy i podobnych dziś wydają mi się
      idiotyczne. Nie dla mnie. Nie dla nas. Mimo, że w czasie ciąży bardzo mi się
      podobały - dawały wizje ładnie poukładanego świata z łatwym w obsłudze
      dzieciakiem. Trochę nie ma w nich miejsca na spontaniczny wypad na Mazury na
      przykład z tymże dzieciakiem czy wyjście na wspólne zakupy, ale przymykałam na
      to oko. A potem obudziłam się obok nowego człowieka. Człowieka, który miał swoje
      potrzeby, swój rytm, swoje plany i zachcianki, swój temperament i charakter nie
      podlegającem żadnym normom. Człowieka, po prostu człowieka. I słuchałam siebie.
      Próbowałam, popełniałam błędy i odnosiłam sukcesy. Robiłam to, co obojgu nam
      odpowiadało, nie trzymając się żadnych teorii. Działałam instynktownie. Tylko
      instynktownie. Dużo później odkryłam "W głębi kontinuum" i "Mądrych rodziców" -
      okazało się, że działam mniej więcej tak, jak opisują ci akurat autorzy. Tracy
      wywołuje jedynie ironiczny uśmiech. Mój syn i nasze życie nijak się mają do jej
      teorii. A jednak są fantastyczne, cudowne, fascynujące i satysfakcjonujące. Niby
      wszystko jest dla ludzi, ale...

      Lipcowa - czytaj. Czytaj jak najwięcej, czytaj różnych autorów i różne
      podejścia. Wiedza nie szkodzi, wręcz przeciwnie. Ale nie podchodź do dziecka,
      kiedy już je urodzisz, z książka niczym instrukcja obsługi w reku. Poznaj je. Po
      prostu poznaj, jak każdego innego człowieka. To nic, że ten człowiek jest
      malutki. To nadal człowiek, a nie zadanie do wykonania. I będzie dobrze smile
    • katriel Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 12:10
      Tracy Hogg mówi, żeby nie usypiać przy piersi i nie nosić godzinami,
      bo "dziecko się przyzwyczai i będziesz musiała robić to samo kiedy
      będzie miało rok". To brzmi na pozór logicznie, ale zastanów się
      przez chwilę: dlaczego mówi "rok" a nie np. "18 lat"? Bo w to drugie
      nikt by jej nie uwierzył: każdy wie, że potrzeby nastolatka są inne
      niż potrzeby niemowlaka i żaden 18latek nie chciałby (nawet, gdyby
      to było możliwe) zasypiać w łóżku rodziców. Otóż Tracy wydaje się
      nie przyjmować do wiadomości, że potrzeby dziecka kilkutygodniowego
      są inne niż potrzeby roczniaka. Jeden i drugi to dla niej "niemowlę"
      i będzie ich traktowała jednakowo. To bez sensu - równie dobrze można
      by wymagać od noworodka, żeby sam sobie brał jedzenie z lodówki
      albo załatwiał się do muszli klozetowej, bo inaczej "przyzwyczai się"
      i będzie musiał nosić pieluchę do końca życia. Nonsens, prawda?
      No właśnie: na każdy etap samodzielności jest właściwa pora. Inna dla
      każdego dziecka.
      I jeszcze jedna uwaga szczegółowa: "podnieś-połóż". Sama Tracy
      pisze, że to może wymagać kilkuset powtórzeń (opisywany w książce
      przykład to 126). Czyli dziecko płacze, ty je podnosisz i zaczynasz
      uspokajać. Jak? Przy piersi uspokoiłoby się w kilka sekund, ale tak
      nie wolno, więc kołyszesz? nosisz? To też niby be, w każdym razie
      trzymasz wrzeszczące w ramionach. Załóżmy optymistycznie, że po 2
      minutach się uspokaja. Odkładasz, po minucie zaczyna płakać, ty
      podnosisz itd. w kółko. Jeden cykl zajmuje 3 minuty. 126 cykli
      zajmuje 6 godzin z hakiem, z czego 2/3 czasu trzymasz w ramionach
      wrzeszczące niemowlę. Dasz radę? Ja bym nie dała, wolę położyć się
      z małym do łóżka i spać.
      • falka32 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 13:16
        To bez sensu - równie dobrze można
        > by wymagać od noworodka, żeby sam sobie brał jedzenie z lodówki
        > albo załatwiał się do muszli klozetowej, bo inaczej "przyzwyczai się"
        > i będzie musiał nosić pieluchę do końca życia. Nonsens, prawda?

        Dokładnie tak, dokładnie tu pani dotkła smile
      • kai_30 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 13:25
        katriel napisała:

        > Tracy Hogg mówi, żeby nie usypiać przy piersi i nie nosić godzinami,
        > bo "dziecko się przyzwyczai i będziesz musiała robić to samo kiedy
        > będzie miało rok". To brzmi na pozór logicznie, ale zastanów się
        > przez chwilę: dlaczego mówi "rok" a nie np. "18 lat"? Bo w to drugie
        > nikt by jej nie uwierzył: każdy wie, że potrzeby nastolatka są inne
        > niż potrzeby niemowlaka i żaden 18latek nie chciałby (nawet, gdyby
        > to było możliwe) zasypiać w łóżku rodziców. Otóż Tracy wydaje się
        > nie przyjmować do wiadomości, że potrzeby dziecka kilkutygodniowego
        > są inne niż potrzeby roczniaka.

        O właśnie, tu tkwi sedno tego, że Trejsi jest be. Ponadto mimo pozornego
        dostrzegania, że dzieci są różne, uniformizuje je, stwierdzając stanowczo, że
        pięciokilowe niemowlęta nie potrzebują już jeść w nocy. Bo ona tak twierdzi? Mój
        syn urodził się z wagą prawie 5 kg, czyli wychodziłoby na to, że nie powinnam go
        w ogóle karmić w nocy, bo "tego nie potrzebował". Otóż potrzebował - a to
        niespodzianka!

        Lipcowa, Ty chyba popełniasz ten sam błąd, co Trejsi. Zakładasz, że jeśli na
        początku pozwolisz dziecku na ssanie piersi ciut dłużej niż 5 minut co trzy
        godziny, to ono tak będzie wisieć non stop, aż do przedszkola tongue_out To jest bzdura
        po prostu, bo noworodek "wisi" dlatego, że nei tylko nie potrafi wypić
        wystarczającej ilości pokarmu, żeby mu wystarczyło na dłużej, ale też potrzebuje
        bliskości - w końcu do tej pory miał mamę 24/7 wink Zdecydowanie lepiej jest mu na
        to pozwolić, niż zmagać się z wrzeszczącym dzieckiem.

        Mój Młody ma dwa i pół miesiąca. Od urodzenia spał z nami - bo ja po prostu za
        leniwa jestem, żeby wstawać co dwie-trzy godziny, odsiadywać swoje przy
        karmieniu, i odkładać do łóżeczka (nie zawsze z sukcesem - dzieci się często
        budzą odkładane, a nie da się wbrew temu, co twierdzi Trejsi "nauczyć"
        noworodka, żeby nie zasypiał przy karmieniu). Wolałam położyć małego przy sobie
        i się wyspać. I jak babcię laczkiem, nie wiem, jak często budziło się moje
        dziecko do karmienia, bo karmiłam prawie się nie budząc. Aż w końcu się
        zorientowałam, że jak Antek się budzi jest już jasno. I dopiero od tego momentu
        zaczęłam go odkładać po wieczornym karmieniu do łóżeczka. Śpi tam sobie do 4-5
        rano, potem się budzi, bo jest głodny, biorę go do siebie i razem już dosypiamy
        do rana - nierzadko wstaję dopiero koło 10, bo wcześniej mi się nie chce.

        Powiedz mi teraz - źle mam? Bo ja uważam, że mam rewelacyjnie smile Jestem wyspana,
        dziecko zadowolone, w dzień potrafi całymi minutami zająć się sobą (no,
        godzinami jeszcze nie, fakt) i wgapiać np w karuzelkę nad łóżeczkiem albo w
        zabawki przy leżaczku, a jak marudzi, biorę na ręce. Jeśli "dziobie" mnie po
        ramieniu, przystawiam do piersi, nie oglądając się na zegarek czy plan dnia.

        Nie bój się tak tego "wiszenia". Pozwól sobie na bycie przez pewien czas świętą
        krową (rech rech), i po porodzie połóż się z dzieckiem, zaopatrzywszy się w
        zapas filmów, gazet i książek. To naprawdę zaprocentuje w przyszłości, bo nie
        "rozpuścisz" dziecka, tylko nauczysz, że może na Ciebie liczyć. A to jest
        właśnie droga do nauczenia dziecka samodzielności.
        • kai_30 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 13:30
          A, i żeby nie było, że mam doświadczenie tylko z jednym dwumiesięczniakiem - moi
          starsi synowie mają 11 i 9 lat, byli wychowywani podobnie (chociaż przy
          pierwszym ugięłam się pod presją otoczenia i próbowałam go uczyć spania w
          łóżeczku. Po jakimś tygodniu słaniania się ze zmęczenia dałam spokój i wzięłam
          dziecko do swojego łóżka). I wiesz co? Żaden z nich nie był karmiony do
          przedszkola, żaden nie śpi ze mną do tej pory, i ogólnie są to niesamowicie
          fajne i samodzielne chłopaki smile
          • pikka6 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 17:57
            Kolejna mądra mamasmile gratuluję, aż miło się czyta! smile
    • anik0987 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 17:58
      Przeczytałam i bardzo mi się jej rady przydały. Co do karmienia z zegarkiem - od
      kilku pediatrów (bardzo dobrych zresztą) usłyszałam, że nawet na naturalnym
      pokarmie dziecko nie powinno jeść częściej niż co 2-3 godziny (o zgrozo, wiem,
      że wywołam burzę). Co innego w upalne dni, kiedy musi więcej pić. Tego się
      trzymałam i nie było wielkich awantur, dziecka nie zagłodziłam, młoda
      przybierała na wadze ok, a ja mogłam normalnie funkcjonować. Z wielu rad Tracy
      skorzystałam, dzięki nim udało mi się lepiej zrozumieć płaczącego niemowlakasmile
      Teraz też zamierzam się jej książką wspomagać.
      • sunflower30 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 28.07.09, 00:05
        Lipcowa,ja nie czytałam książki Tracy,ale bardzo żałuję i mam zamiar
        niebawem przeczytać.
        Będąc w ciąży,podobnie jak Ty,robiłam plany,zakładałam, jak będzie
        wyglądało moje życie po pojawieniu się dziecka na świecie. Moje
        plany dotyczyły m.in. karmienia, usypiania, uporządkowanego planu
        dnia. I wiesz co??? tak, jak postanowiłam, tak realizuję.

        Moje dziecko ma teraz 3,5 miesiąca, je co 3 godziny, karmiony
        piersią i butelką. Dzieje sie tak z dwóch powodów. Po pierwsze moim
        pokarmem sie nie najadał w 3 - godzinnych odstępach czasu, wiec
        konieczne było dokarmianie. Tych przerw przestrzegam dość
        skrupulatnie, aby syn nie miał problemów z trawieniem i tym samym
        aby nie płakał (sprawdza się). Zauważyłam, że jesli stosowałam
        karmienie piersią jako uspokajacza i karmiłam w różnych odstępach
        czasu, dziecko płakało, było rozdrażnione prawdopodobnie z powodu
        problemów z żołądkiem, bo nie był w stanie tak szybko strawić. Kiedy
        syn był malutki (miesięczniak) ja pilnowałam stałych pór karmienia,
        wybudzałam, jeśli spał. W tej chwili już sam wykazuje potrzebę
        jedzenia średnio co 3 godziny. Noce przesypia od 10 do 6 rano,
        czasami budzi się ok 4 godz., najada sie i spi do 8. Mogę sobie i
        jemu pozwolić na niejedzenie w nocy, bo jest juz stosunkowo duży.

        Drugi powód karmienia mieszanego, to wygoda. Jeśli zaistnieje
        potrzeba nakarmienia, a ja nie będę w stanie tego zrobić, butelke z
        mlekiem poda tata. Jak do tej pory taka sytuacja zdarzyła sie raz.

        Co do karmienia, niestety trwa ono dość długo, choc nie pozwalam
        małemu zasypiać. Jeśli tak się zdarzy, to delikatnie wybudzam.
        Problem, jesli już, polega na tym, że moje dziecko jest dość leniwe
        i je baaardzo powoli. Karmienie trwa ok. godziny.

        Usypianie. Od pierwszego dnia z dzieckiem w domu, po nakarmieniu i
        odbiciu sie, odkładam dziecko do łóżeczka. Ani razu syn nie spał ze
        mną w łóżku, nie wiem co to takiego huśtanie, noszenie, bujanie,
        lulanie itp. Jeśli syn nie mógł zasnąć, byłam przy nim, głaskałam,
        cichutko śpiewałam kołysankę, aby czuł moją obecność, ciepło,
        zapach. To wszystko. W ciągu dnia równiez odkładam syna do łóżeczka
        po karmieniu, kiedy ma spać, na dłuższa drzemkę (ok. 3 godz. w
        południe), bez żadnego usypiania. Schemat jest ten sam, czyli
        zapewniam mu kontakt, on wie, że jestem blisko, ale nie ma noszenia,
        lulania, kołysania itp.

        Staram się przestrzegać stałych pór karmienia, spania, kąpieli,
        spaceru.

        Z tego, co czytam, to Tracy propaguje właśnie takie rozwiązania. U
        mnie pojawiły sie one w sposób naturalny.

        Wiesz Lipcowa, uważam, że to bardzo dobrze, że myślisz o
        wychowywaniu, a nie chowaniu swojego dziecka juz teraz. I nie
        przejmuj się komentarzami "koleżanek" z forum. Usłyszałam kiedys
        opinię, że dziecko jest jak plastelina, możesz je uformować jak
        chcesz, niezależnie od temperamentu.
        To oczywiste, że należy wsłuchiwać się w potrzeby dziecka, ale nie
        nalezy zapominać o tym, że pewien porządek zapewnia dziecku
        zaspokojenie potrzeby bezpieczńeństwa. I wcale nie jest tak, że ta
        matka, która karmi do 2 roku życia (sic!), albo huśta, buja, lub
        nosi na rekach przed zasnięciem, kocha bardziej. Tak naprawdę ona
        jest wygodna i tylko zasłania się dzieckiem.

        Lipcowa, masz jeszcze sporo czasu przed sobą do narodzin, dlatego
        słuchaj rad i obserwuj inne matki. Kiedy juz będziesz miała dziecko
        przy sobie, sama będziesz wiedziała, co jest dla niego dobre.

        Pozdrawiam. s
        • moofka Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 28.07.09, 09:16
          sunflower30 napisała:


          >
          > Moje dziecko ma teraz 3,5 miesiąca, je co 3 godziny, karmiony
          > piersią i butelką. Dzieje sie tak z dwóch powodów. Po pierwsze moim
          > pokarmem sie nie najadał w 3 - godzinnych odstępach czasu, wiec
          > konieczne było dokarmianie.

          dokladnie tak, nie wiem skad ty powzielas takie zalozenie, bo to raczej prehistoria
          ale trejsi to zaleca wlasnie, bo o karmieniu niewiele wie
          i juz o tym bylo
          to wlasnie rada 'przestrzegaj przerw' byla glowna przyczyna tego, ze cale nasze
          pokolenie bylo karmione niebieskim mlekiem

          noworodek ma zoladek pojemnosci 5 ml
          to tyle co lyzeczka do herbaty
          w drugim tygodniu moze troszke wiecej
          i potem jeszcze troszke wiecej
          ale generalnie - nieduzo

          w ciagu pierwszego miesiaca powinien przybrac kilogram lub wiecej
          z samego mleka matki
          5 ml co trzy godziny z zegarkiem w reku mu nie wystarczy

          i to nie znaczy ze trzeba dokarmiac
          pierwsze tygodnie to czas kiedy dla karmienia dzieja sie rzeczy najwazniejsze -
          nauka prawidlowego ssania, uregulowanie laktacji

          podanie wtedy smoczka lub butelki moze i wielu przypadkach jest po prostu
          poczatkiem problemow i karmienia koncem
          oczywiscie nie trzeba karmic dwa lata
          ale te kilka miesiecy naprawde warto

          ja sama chociaz jestem zadeklarowana fanka karmienia korzystalam i z butelki i
          ze smoczka - ale nie u noworodka,

          podawalam je najwczesniej po trzecim miesiacu kiedy widzialam, ze dziecko juz
          pieknie je, ma prawidlowa technike, a ja taka podaz, ze mi dluzsza przerwa nie
          zaszkodzi
          i potrafilam odroznic, ze teraz to juz jest tylko chce sobie pomiedlic, albo nie
          chcialo mi sie na spacerze na kazdej laweczce z cykiem przysiadac

          noworodek natomiast - kiedy chce ssac, to po prostu chce jesc
          to chodzacy przewod pokarmowy
          i musi jesc, zeby w ciagu czterech tygodni przybrac jedna trzecia tego co wazy
          moje dzieci na samej piersi nigdy na niej "nie wisialy"
          najadaly sie i odpadaly jak baki
          jesli nie byly glodne - to nie jadly, to czlowiek z potrzebami, a nie klocek
          drewna z ktorym zrobisz co chcesz

          jako trzymiesieczniaki jadly co trzy godziny, lub rzadziej (bez dokarmiania) i
          to nie jest kwestia metod, a rozwoju i fizjologii
          gdyby trejsi zamiast dziecko pisala o roznych etapach rozwoju byla by dla
          mnie bardziej wiarygodna
          a jak juz tu ktos pisal, ona tego nie rozroznia
          w ciagu roku moje dziecko zmienilo sie z lezacego i spiacego calymi dniami
          niespelna trzykilowego pisklaka
          w samodzielnie jedzace grzanki dziecko, ktore jezdzi autkiem, chodzi, gada jak
          umie i robi babki z piasku
          na kazdym etapie rozwoju majac nieco inne potrzeby
          z ktorych zadna nie przeksztalcila sie w zly nawyk
          a byla naturalna potrzeba kolejnej fazy rozwoju

          sadze ze jesli chodzi o karmienie - lepiej nie szukac rad u takiej czy innej
          specjalistki od chowania, a u fachowcow od laktacji

          >
          > Staram się przestrzegać stałych pór karmienia, spania, kąpieli,
          > spaceru.

          to chyba kazda matka sie stara, ja tez sie staram, a nie uwazam sie za
          wyznawczynie wojskowego drylu wink


          > Z tego, co czytam, to Tracy propaguje właśnie takie rozwiązania. U
          > mnie pojawiły sie one w sposób naturalny.
          >

          > To oczywiste, że należy wsłuchiwać się w potrzeby dziecka, ale nie
          > nalezy zapominać o tym, że pewien porządek zapewnia dziecku
          > zaspokojenie potrzeby bezpieczńeństwa.



          I wcale nie jest tak, że ta
          > matka, która karmi do 2 roku życia (sic!), albo huśta, buja, lub
          > nosi na rekach przed zasnięciem, kocha bardziej. Tak naprawdę ona
          > jest wygodna i tylko zasłania się dzieckiem.

          tak, to ja na przyklad
          karmie cyckiem, nosze w chuscie, spie z dzieckiem
          bo bym sie zarznela robiac sto razy odloz poloz
          i mieszajac po nocach proszki
          albo sluchajac wrzaskow
          lubie jak mi dziecko nie placze, a jest radosne
          co zlego jest w byciu wygodnym?
          lepiej umartwiac siebie i dziecko w imie amerykanskich zasad??
        • kai_30 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 28.07.09, 11:05
          sunflower30 napisała:
          >
          > Moje dziecko ma teraz 3,5 miesiąca, je co 3 godziny, karmiony
          > piersią i butelką. Dzieje sie tak z dwóch powodów. Po pierwsze moim
          > pokarmem sie nie najadał w 3 - godzinnych odstępach czasu, wiec
          > konieczne było dokarmianie.

          Boskie! dziecko nie jest w stanie wytrzymać tych 3 godzin przerwy, które sobie
          wykoncypowała mamusia, więc zamiast pozwolić mu jeść częściej - tak często,
          jak tego potrzebuje
          , wprowadzamy butelkę. Super rozumowanie, zaiste. A gdyby
          i mleko modyfikowane nie zapchało go na te trzy godziny, to co? wepchamy mu kaszę?

          Tych przerw przestrzegam dość
          > skrupulatnie, aby syn nie miał problemów z trawieniem i tym samym
          > aby nie płakał (sprawdza się).

          No patrz. A mój od urodzenia karmiony na żądanie, bez zegarka, nie ma żadnych
          problemów z trawieniem i tym samym nie płacze. Nie przypisuj sobie i swoim
          metodom zasługi za to, że masz niewymagające i spokojne z natury dziecko, OK?

          Zauważyłam, że jesli stosowałam
          > karmienie piersią jako uspokajacza i karmiłam w różnych odstępach
          > czasu, dziecko płakało, było rozdrażnione prawdopodobnie z powodu
          > problemów z żołądkiem, bo nie był w stanie tak szybko strawić.

          Bzdura. Pokarm kobiecy to nie schaboszczak z kapustą, tylko najbardziej
          lekkostrawne danie na świecie. A synuś może płakał, bo potrzebował bliskości
          mamy, a nie samotnego leżenia w łóżeczku, hę? tongue_out

          Kiedy
          > syn był malutki (miesięczniak) ja pilnowałam stałych pór karmienia,
          > wybudzałam, jeśli spał. W tej chwili już sam wykazuje potrzebę
          > jedzenia średnio co 3 godziny. Noce przesypia od 10 do 6 rano,
          > czasami budzi się ok 4 godz., najada sie i spi do 8.

          Ot, niespodzianka. Mój przez pierwszy miesiąc wisiał na piersi, jedząc i co pół
          godziny, a teraz "sam wykazuje potrzebę" jedzenia rzadziej. W nocy budzi się o
          piątej rano, je, i śpi do ósmej. A czasem i do dziesiątej. A ma zaledwie 2,5
          miesiąca, wyobraź sobie.

          > Drugi powód karmienia mieszanego, to wygoda. Jeśli zaistnieje
          > potrzeba nakarmienia, a ja nie będę w stanie tego zrobić, butelke z
          > mlekiem poda tata. Jak do tej pory taka sytuacja zdarzyła sie raz.

          Aha. Czyli codziennie bawisz się z rozrabianiem mleka, podgrzewaniem,
          myciem butelek, bo raz na trzy miesiące jest potrzeba, żeby dziecko
          nakarmił tata? U mnie też taka potrzeba była raz. Odciągnęłam mleko, nalałam do
          butelki, wyszłam z domu. Wróciłam po dwóch godzinach, mleko stało nieruszone, a
          Młody bawił się z tatą.

          > Co do karmienia, niestety trwa ono dość długo, choc nie pozwalam
          > małemu zasypiać. Jeśli tak się zdarzy, to delikatnie wybudzam.
          > Problem, jesli już, polega na tym, że moje dziecko jest dość leniwe
          > i je baaardzo powoli. Karmienie trwa ok. godziny.

          Może w ten sposób Twoje dziecko zaspokaja swoją potrzebę bliskości? W końcu śpi
          sam w łóżeczku, nie nosisz, nie lulasz - więc nauczył się już, że może się do
          Ciebie przytulić tylko wtedy, kiedy je.

          > To oczywiste, że należy wsłuchiwać się w potrzeby dziecka, ale nie
          > nalezy zapominać o tym, że pewien porządek zapewnia dziecku
          > zaspokojenie potrzeby bezpieczńeństwa. I wcale nie jest tak, że ta
          > matka, która karmi do 2 roku życia (sic!), albo huśta, buja, lub
          > nosi na rekach przed zasnięciem, kocha bardziej. Tak naprawdę ona
          > jest wygodna i tylko zasłania się dzieckiem.

          "Pewien porządek" to nie jest sztywne trzymanie się zegarka i przechodzenie na
          butelkę, kiedy okazuje się, że dziecko nie jest w stanie wytrzymać bez jedzenia
          przez wyznaczony przez matkę okres. Masz mało problemowe dziecko, i ciesz się z
          tego, ale naprawdę żadna w tym Twoja zasługa - ma po prostu ugodowy charakter. A
          są dzieci mniej pokorne, które od urodzenia wrzeszczą jak najęte - i żadna w tym
          ich wina, takie są po prostu. I co? Też odkładałabyś do łóżeczka i pozwalała
          płakać przez trzy godziny, do następnego karmienia?

          Zrozum wreszcie, dzieci są różne. Tobie się udało, mnie też - mam bezproblemowe,
          spokojne dziecko, mimo że metody stosowałam zupełnie inne. Ale nie wszystkim się
          udaje, i wtedy sztywny rygor jest najgorszym, co można dziecku zrobić.
    • emigrantka34 Ja tam lubie ksiazki tracy 27.07.09, 22:43
      i co do zasady metody i poglady przez nia prezentowane, choc
      oczywiscie rzeczywistosc czesciowo je zweryfikowala. Jako osoba nie
      posiadajaca mlodszego rodzenstwa, z dala od rodziny i psiapsiolek juz
      dzieciatych, po przeczytaniu kilku mdlawych w tresci i jakosci
      ksiazek polskich i francuskich autorow, wpadla mi w rece ksiazka
      Tracy, ktora przeczytalam trzy razy przed porodem. Mnie ta ksiazka
      bardzo podeszla i w moim przypadku absolutnie sprawdzila sie
      propnowana przez nia zasada, aby karmic co trzy godziny. Oczywiscie w
      okresach skokow rozwojowych dziecko jadlo czesciej, ale co do zasady
      nie wisialo mi na cycku non stop. Prowadzilam dziennieczek karmien,
      wyproznien i snu oraz godzin czuwania. U mnie ten model sprawdzil
      sie, aczkolwiek oczywiscie z indywidualnymi modyfikacjami. Mloda np
      od poczatku spala tez we wlasnym lozeczku i mimo, ze nie raz i nie
      dwa wylamywalismy sie, to co do zasady corka miala caly nieprzerwany
      kontakt z wlasnym lozeczkiem.
      Natomiast oczywiscie ksiazka zalatuje amerykanskim sposobem podejscia
      do problemu - ale coz, pisana byla na rynek amerykanski, wiec
      traktowalam niektore jej zlote rady (a raczej posob ich udzielania) z
      przymrozeniem oka.
    • girasole01 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 23:17
      Tracy bardzo mi sie podobala, ale widze, ze chyba nie przeczytalam
      jej dokladnie, bo wszyscy tu pisza, ze ona zaleca karmienie dziecka
      z zegarkiem w reku. Ja zrozumialam jej metode w ten sposob, ze
      karmimy dziecko na zadanie, ale kierujemy tymi zadaniami, potrzebami
      dziecka, dostosowujemy je do potrzeb matki. Tzn w praktyce to co ja
      robilam: corka jakis czas po porodzie zapragnela "wisiec na piersi".
      Stopniowo skracalam czas karmienia, wydluzalam przerwy miedzy
      karmieniami - gdy robila sie marudna zajmowalam jej uwage czyms
      innym niz piersia. I tak po pewnym czasie sie z cora dogadalysmy,
      rozpracowalysmy pewny kompromis i wiemy czego mozemy sie spodziewac.
      Dzieki temu wiem kiedy corka bedzie glodna, ale jesli bedzie chciala
      jesc pol godziny wczesnie czy pozniej niz planowalam to ja karmie. I
      w ten sposob rozumialam "latwy plan". Cora jest dzieckiem totalnie
      bezproblemowym, przesypia cale noce od drugiego miesiaca zycia,
      nie "wisi na piersi". Nie wiem czy to dzieki radom Tracy sie tak
      swietnie dogadujemy, czy po prostu taki jej charakter - ale chyba
      wszystko ma po trochu znaczenie.

      A i do lipcowej - jesli dobrze odnosze wrazenie nie zamierzasz
      karmic piersia, bo kojarzy Ci sie to z wiszacymi na "cycu" 3-
      latkami wink wcale tak nie jest (a przynajmniej nie u wszystkich), ze
      matka karmiaca snuje sie non-stop po domu z uwieszonym dzieckiem, od
      ktorego jest "uzalezniona". Ja po 5 tygodniach od porodu wrocilam do
      treningow (gram w koszykowke) i karmie do tej pory (pol roku).
      Zasnac corka tez potrafi beze mnie. I mimo karmienia nie mam "cycow"
      tylko "piersi" wink
      • girasole01 Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 27.07.09, 23:22
        Aha, dodam jeszcze dla rownowagi co z Tracy sie u mnie nie
        sprawdzilo - nauka samodzielnego zasypiania. Sama idee wciaz uwazam
        za bardzo dobra, jednak zabraklo mi troche cierpliwosci i sily na
        milionowe wyjmowanie i wkladanie dziecka do lozeczka. Kiedy
        odkrylam, ze wystarczy polozyc sie na chwilke obok cory, zeby
        zasnela i mozna ja potem bez budzenia odlozyc do jej lozeczka,
        poddalam sie i nauke samodzielnego zasypiania zostawiam sobie na
        przyszlosc.
    • katia.seitz Karmienie na żądanie a "na zegarek"... 28.07.09, 10:12
      To jeszcze ja się wypowiem odnośnie kwestii nurtującej Lipcową - wiszenia na
      piersi, karmienia na żądanie a karmienia wg "łatwego planu".

      Ja pozwalałam mojemu dziecku na początku "wisieć przy piersi" tyle, ile chce.
      Owszem, potrafił jeść półtora godziny. Ale co z tego? Dla mnie, kilka tygodni po
      porodzie, był to czas zasłużonego relaksu i odpoczynku. Po prostu leżeliśmy
      sobie razem w łóżku, mały jadł, ja odpoczywałam lub drzemałam.

      Od momentu ukończenia trzeciego miesiąca, mały zaczął samodzielnie przesypiać
      całe noce. Bez żadnej nauki ani wprowadzania planu. Po prostu przestał się w
      nocy budzić. W dzień z kolei zaczął dopominać się jedzenia znacznie rzadziej,
      obecnie je mniej więcej co 3 godziny i zajmuje mu to krótko - od wiszenia na
      cycu woli inne atrakcje, jak obserwacja świata, chwytanie wszystkiego do rączek
      i wkładanie do buzi itp. smile A ja mam więcej czasu dla siebie, mogę sobie
      spokojnie pozwolić na wyjścia z domu pomiędzy karmieniami itp. I dobrze, bo
      teraz odczuwam takie potrzeby - trzy tygodnie po porodzie natomiast wolałam
      wylegiwać się z małym, zamiast latać po sklepach czy przyswajać ambitne lektury.

      Moja koleżanka ma dziecko starsze o miesiąc od mojego. Od drugiego miesiąca
      życia wprowadzała mu karmienie z zegarkiem - co trzy godziny. Mały do tej pory
      budzi się kilkukrotnie w nocy, w dzień ssie bardzo długo, a ona wciąż z nim
      walczy, próbując "uporządkować" jego funkcjonowanie. Cóż, nie wiem, na ile to
      kwestia różnic w naszym podejściu, a na ile specyfiki naszych dzieci. Ale ja
      radziłabym nie obawiać się nadmiernie "wiszenia na cycu" i nie zafiksowywać na
      teoriach typu Tracy, bo może się okazać, że stwarzamy sztucznie problem tam,
      gdzie go naprawdę nie ma.
      • kai_30 Re: Karmienie na żądanie a "na zegarek"... 28.07.09, 10:45
        katia - u mnie było identycznie smile z tym, że mały zaczął przesypiać noce jeszcze
        przed ukończeniem 2 m-cy, chociaz spał ze mną i mógł wisieć choćby i całą noc.

        sunflower - widzisz, osiągnęłam podobny efekt co Ty karmiąc tylko piersią i nie
        trzymając się sztywno zegarka. Samo przyszło w momencie, kiedy moje dziecko do
        tego dorosło tongue_out
    • mrrraaau Re: Dlaczego Tracy Hogg jest be? 28.07.09, 14:39
      Lipcowa... Pomimo moich przebojów z zajściem z ciążę, nie byłam od
      początku nastawiona ani na wielogodzinne karmienie piersią, ani na
      karmienie na żądanie, ani na planowanie dnia pod dziecko. Od
      początku ciąży uparcie twierdziłam, że dostosuję je pod siebie, że
      jak bedzie miało 2 tygodnie to ściągam mleko albo tato szykuje mleko
      modyfikowane a ja odsypiam całą noc w drugim pokoju, że jak będzie
      miało 3 miesiące to na cały dzień wybywam na zakupy albo na weekend
      do koleżanki (bez dziecka oczywiście), że będę karmić piersią 3
      miesiące, max może z 4, że będę wszędzie je zabierać itd... itp...

      W 7mym miesiącu ciąży wylądowałam w szpitalu z zagrożeniem
      przedwczesnym porodem, leżałam tam miesiąc, sam na sam z moim synem,
      i z braku innego towarzystwa rozmawiałam głównie z nim... Oraz
      oczywiście od deski do deski przeczytałam Tracy. Wtedy nawiązała się
      między nami więź, choć i tak jak wróciłam do domu na chwilę jeszcze
      przed porodem, to patrzyłam na łóżeczko i myślałam sobie "niedługo
      zamieszka z nami ktoś nowy", komu zamierzam wprowadzić PLAN.

      Po czym urodził sie i co...? I wszystkie postanowienia szlag trafił.
      Od początku przystawiłam do piersi, jadł bez problemów, a ja
      płakałam ze szczęścia, z bliskości, z uczucia, które sie we mnie
      rodziło. Nie zakładaj od początku, że Twoje dziecko będzie NON STOP
      wisiało na piersi, może wcale nie będzie? Mój synek mial takie dni,
      że wisiał, a miał takie że zjadał i spał dalej... Czy pamietam,
      których było więcej? Nie, bo to bez znaczenia. Pamiętam za to, kiedy
      spod piersi sie do mnie pierwszy raz usmiechnął smile. Dziś ma 4
      miesiące, nie widział ani butli, ani sztucznego mleka, a jak nie je
      dłużej niż 3 godziny to czasem sama proponuję mu pierś, gdyż jest w
      takim wieku, że zaczyna fascynować go świat az tak, że czasem
      zapomina o głodzie. Tak, mozna powiedzięć,że usypiam go przy piersi.
      Wieczorem, po kąpieli kładziemy się do łózka, je, potem mu odbijam i
      kładę jeszcze nie śpiącego do swojego łóżeczka. Usmiecha się do mnie
      i w 10 minut zasypia... bo pierwsze dwa miesiące spał cały czas ze
      mną. Ale któregos dnia po prostu się bardzo wiercił, więc go
      przełozyłam do łózeczka. Od tej pory zasypia sam, po prostu dorósł.
      W dzień zasypiamy bardziej przy piersi, kładziemy się do łózka razem
      i po prostu idziemy spać, ja ten czas też wykorzystuję na relax,
      przysypiam z nim i nawet nie wiem kiedy przestaje jeść. To samo w
      środku nocy. Że przez to muszę być zawsze w porze drzemki w domu? No
      muszę i co? Jak nie teraz to keidy będę mu jeszcze tak potrzebna?
      Pozostałe dwie drzemki śpi na dworze, wtedy też "sprzedaję" go babci
      albo tatusiowi i mam czas na pomalowanie paznokci albo zorbienie
      obiadu. I nie widzę w tym jakiegoś masakrycznego poświęcenia lub nie
      wiem czego. Mało tego, jak mi się uda wykoczyć gdzieś własnie jak
      jest z kimś na spacerze, to tęsknię i pędzę do domu jak na
      skrzydłach...

      A Łatwy Plan Tracy? Próbowałam. Jedzenie-aktywność-spanie jest dla
      nas o kant d... rozbić. Aktywność po jedzeniu kończyła się ulewaniem
      albo wymiotowaniem, jak po aktywności chciałam iść na spacer to mi
      zostawało raptem 40 minut, bo mały się budził z głodu. To nie był
      JEGO plan, więc go zmieniłam, mamy jedzenie-spanie-aktywność, dzięki
      czemu śpi nawet do 2 godzin na dworze i spokojnie bawimy się w
      podrzucanie/samolot/wygibasy i mamy swój wlasny, spacerowo-
      jedzeniowy plan.

      Że "muszę" sie z nim kłaść w dzień? Tylko mi to służy. Ani się
      wszystkie nie obejrzymy, a dzieci będą wolały towarzystwo
      równieśników zamiast nas. Że nie mam planu dnia? Ano właśnie, że
      mam smile. Nie robienie nic na siłę spowodowało, że młody sam sobie
      plan ustalił i spacery, drzemki i generalnie pory karmienia mamy
      stałe (chyba, że jest bardzo gorąco, albo zmienimy plan z powodu
      wyjścia). Jedyne, czego go "uczyłam" to pora kąpieli, od początku
      pilnuję, żeby była zawsze o tej samej porze (+/- pół godziny). Do
      miesiąca czasem go nawet delikatnie wieczorem wybudzałam, potem juz
      nie było potrzeby. Dziei temu prawie zawsze o 20 mam czas dla siebie
      i męża, młody czasem w nocy nie wstaje wcale, czasem je raz lub dwa.
      Wtedy ląduje z nami w łóżku i już go do łóżeczka nie przenoszę... A
      czasem jak sie budzi wcale to go biorę i tak do naszego łóżka, bo
      mąż mówi, że fajnie pachnie smile). Młody rozwija się świetnie, bardzo
      rzadko płacze, ładnie rośnie, jest radosny i pogodny. A ja z moimi
      postanowieniami? Coż, czasem się śmieję sama z siebie i opowiadam
      dziecku jak to miało być smile.


      Oczywiście Tracy ma też kilka cudownych rad: ksero z rodzajami
      płaczu cały czas wisi nad przewijakiem, mówię do dziecka zawsze jak
      coś koło niego robię (i obecnie jak mówię "hop" to wyciaga rączki do
      góry smile i uważam, że opisy charakterów dziecki sa super. Mój okazał
      się małym wrażliwcem, jak pojechalismy na pierwszego grilla jak miał
      5 tygodni to przesiedziałam z nim w osobnym pokoju 4 godziny...
      Przeraził go widok 15 osób. Za dużo na raz, więc potem zaczęłam go
      przyzwyczajać do mniejszych ilości i teraz jest już ok. Długo nie
      jeździłam z nim samochodem, bo wszędzie mamy blisko i jakoś nie mam
      potrzeby lansowania 3tygodniowego dziecka w markecie, tym bardziej,
      ze w foteliku średnio mu wygodnie. Ale od kiedy ma swój stały rytm,
      to owszem, nawet do innego miasta do galerii handlowej, z tym, że
      jadę tam w porze jednej drzemki, a wracam w porze drugiej lub
      trzeciej. Zdarza się, że jedziemy do babci, drzemki się przesuwają,
      jedzenie też, ale to nie zmienia ogólnego stanu rzeczy smile. Ważne,
      żeby poznać swoje dziecko i nie uszczęsliwiać go na siłę.

      Lipcowa, nie zakładaj więc jakie będzie Twoje dziecko, bo może wcale
      na piersi wisieć godzinami nie będzie (a jeśli będzie, to najwyżej
      2, 3 miesiące smile). Sama zobaczysz, że kilka tygodni po porodzie nie
      będziesz myślała jak zaplanowac dzeiń, tylko czy Twoje dziecko jest
      szczęsliwe i czy dajesz mu tyle miłości ile potrzebuje. A jak
      spojrzy "krówkowym wzrokiem" znad piersi, nawet wisząc na niej
      godzinę, a Ty już ledwno będziesz wytrzymywać z siku, to wspomnisz
      moje słowa i sama zobaczysz, że będziesz dalej go karmić zamiast
      wyrywać pierś i lecieć do łazienki, bo Ci się postrzeganie jak
      urodzisz zmieni. Nie zakładaj niczego, obserwuj dziecko kilka
      tygodni, możesz sobie zrobić notatki kiedy mniej więcej je, kiedy
      śpi, kiedy ma najwieksza aktywność. Osobiście nie mam nic przeciwko
      karmieniu z zegarkiem z ręku, każdy robi jak lubi, ale tak patrzę na
      siebie i męża i... my tez jemy jak jesteśmy głodni, a nie jak
      jest "pora". Czasem nie jemy wcale, czasem częściej, bo poprzedni
      posiłek był mniej syty, czasem jak gorąco to pijemy co chwila...
      Wychodzę z założenia, że moje dziecko to też człowiek smile, jak my.
      Będziesz na pewno najwspanialszą i najlepszą mamą dla swojego
      dziecka, bez względu na to, jakie obierzesz metody. Ważne, żebyś
      była szczęsliwa z dokonanego wyboru, bo szczęsliwa mama to
      szczęsliwe dziecko. Każda książka o wychowaniu dziecka jest warta
      przeczytania, pod warunkiem, że nie będziemy bezdusznie wierzyć w
      każde słowo lub negować całości. Ja wychodzę z założenia, że tak jak
      spośród ilus tam kremów wybieram dla siebie najlepszy tak samo robię
      z radami... ksiązkowymi, czy tymi od znajomych. Co byś nie zrobiła,
      Twoje dziecko i tak będzie Cię kochac najbardziej na świecie. Ale
      żebys nie umęczyła siebie i jego (jej), wrzuć na luz i POCZEKAJ smile
      juz niedługo wszystko będzie dla Ciebie jasne i zrozumiałe smile.

Pełna wersja