Dodaj do ulubionych

Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych historii !

    • rosiee Zdjecia!!! 25.09.04, 00:56
      Sprawdzcie poczte.
      Do Anini jak juz pisalam nie doszlo, bo nie ma miejsca w skrzynce, wiec Aniu
      napisz kiedy, a wysle Ci jeszcze raz.
      Zdjecia z wakacji wysle innym razem, bo na razie mam takie nieciekawe, na
      nastepnej kliszy, ktora jest jeszcze w aparacie sa fajniejsze.
      Beciu, Moniko i Aniu dzieki za zdjecia, sa fajowe.
      No to dobranoc.
      • nelka1313 Re: Zdjecia!!! 25.09.04, 11:27
        Dzięki Rosiee!
        Super,że w końcu zobaczyłam mamusie i jej sliczna Kamilke.Mała jest naprawde
        słodziaszek, najbardziej podobaja mi sie jej włoski.Widze,że Kamilka i Madzia
        wiodą prym jeśli chodzi o piękne fryzurki.Ich mamusie oczywiście tez należą do
        ślicznych mam, bo skąd by sie wzięła uroda ich córeczek.
        No ale dosć słodzenia wink))))))))
        Co do słów piosenek to muszę zajrzeć na tą stronkę.Ostatnio się trochę
        podszkoliłam w tekstach,dzięki płycie o której mówiłyście.Są tam chyba
        wszystkie znane kołysanki.Mamy juz swoje ulubione:
        "Ta Dorotka (u nas Marusia)
        ta malusia,ta malusia
        tańcowała do kolusia,do kolusia,
        tańcowała ranną rosą,ranną rosą
        i tupała nóżką bosą,nóżka bosą itd..."
        oczywiście moje wykonanie ma sie dalekoooo do tego co na płycie,więc z reguły
        słuchamy sobie kołysanek i cichuitko nucimy.Mała fantastycznie sie przy nich
        uspokaja i usypianie jest trochę łatwiejsze.Co do jej ogólnego zapotrzebowania
        na sen to jest bardzo różnie.Nie mogę jej oduczyć pobudek o 6.30.Mała budzi sie
        tak w granicach od 5 do 7 rano.Godzinkę pogada a potem zaczyna marudzić, bo
        jest śpiąca.Trzeba wziąść na rączki puścić kołysanki, dać cycusia i tak z 30
        minut i może usnie.Przyzanm się,że czasem rano jestem tak nieprzytomna,że nie
        mam siły się podnieść i czasem mała po pół godzinie,strasznym marudzeniem
        wymusza to na mmnie.Dodam,że w nocy wstaję na karmienie jak wstawałam nic się
        nie zmieniło.No ale dość marudzenia.

        Co do wspominek ciążowych, to ja faktycznie powinnam się udzielać coś koło
        połowy pażdziernika.Do tego czasu żyłam w błogiej nieświadomości.Owszem
        staralismy się z mężem o dzidziusia juz jakis czas, okres mi się spóżniał itp.
        Ale przerabiałam to już tyle razy wcześniej i za każdym razem była jedna
        kreska,że teraz byłam święcie przekonana,że okres znów dostane po
        miesiącu.Lekarka kazała mi odstawić tabletki i po tym miałam takie cyrki w
        stylu-okres raz na dwa miesiące.Coś mi tam jednak szeptało,że to może być to,
        ale wmawiałm sobie,że na pewno nie i po co sie znów rozczarować jedna kreską na
        teście. Kiedy przyszła pora drugiej @ i nie pojawiała się cos mnie tknęło!
        Zrobiłam test 20 pażdziernika o 6 rano -bo nie mogłam doczekać.Dokładnie w
        swoje urodziny.Kiedy zobaczyłam dwie kreseczki byłam tak oszołomiona,że dłuższą
        chwilę wpatrywałm sie w nie.Jest w końcu jest!!!!!!!! Kiedy poszłam do Piotra
        poryczałam sie ze szczęścia.On popatrzył na mnie i powiedział,że dawno
        wiedział,że jestem w ciąży!"Wiedziałem,że jesteś w ciąży"!!!!!!( on wiedział a
        ja nie!)To były najszczęśliwsze chwile w naszym życiu.Nigdy wcześniej i nigdy
        póżniej tak sie nie czułam.Wręcz czułam jak we mnie rośnie mały skarb.Do
        lekarki pojechałam po tygodniu, potwierdziła ciąże, potem usg, pierwsze zdjęcie
        małego szkraba.Mało się tam nie poryczałam, jak zobaczyłam ta malą żabke i jej
        serduszko! ........
        uciekam płacz pa
    • tupelo Nocne wierzganie 26.09.04, 11:39
      Moja córeczka ma problemy ze... wzdęciami. Wcześniej objawiało sie to kolką,
      potem tym, że mniej więcej od 5 rano kopała i rzucała sie w łóżeczku, czasem
      kopała mnie, jeśli ja nad ranem karmiłam, biorąc do naszego łóżka, a teraz...
      wierzga juz od 1 w nocy, czasami budzi sie z płaczem, dzisiaj przez to miała w
      nocy dwie spore przerwy, więc jesteśmy wyjątkowo niewyspani sad
      Czy macie może jakieś metody na wzdęcia i nocne wierzgania? Mam Infacol, ale
      przy kolce nie za bardzo pomagał, więc nie wiem, czy i teraz pomoże. Przyznaję,
      że nie odbijam jej po wieczornym i nocnych karmieniach, ale ona nie łyka zbyt
      wiele powietrza i nigdy nie ulewa.
      Może macie jakieś pomysły?
      • nelka1313 Re: Nocne wierzganie 26.09.04, 18:20
        Witam
        Moja mała ostatnio też ma wzdęcia- chyba po marchewce.Dwa dni była niespokojna
        ale na szczęście jej przeszło.Nie znam żadnej dobrej metody na wdęcia, ja
        próbuje ją częściej kłaść na brzuszku.Pamiętam jak mi kiedyś lekarka
        powiedziała,że na wzdęcia dobry jest Lefax.Mam go co prawda w domu ale nigdy
        nie stosowałam, nie dokuczało jej to aż tak bardzo a ja nie chciałam zbtynio
        dawać jej nowych lekarstw.Martulinek od maleństwa miał kłopoty z brzuszkiem i
        najadła się już trochę lekarstw.Zreszta podanie nowego smaku konczyło sie
        wymiotami.Sama jestem ciekawa czy znacie jakieś metody na wzdęcia.
        Co do kołysanek i tekstów piosenek tez mogę wam przegrać płytke na kasete i
        wysłać.Ja jestem zachwycona tym jak mój szkarab reaguje na te piosenki.Wczoraj
        usypianie trało jakieś 15 minut!!!! Wieczorne wyciszanie trwało u nas nawet do
        dwóch godzin!!!!!! Co prawda mała parę razy się przebudziła ale to z powodu
        brzuszka.
        Muszę się tez pochwalić- Martula nauczyła sie przewracać z brzuszka na
        plecy.Najlepiej jej to wychodzi jak jest na golaska przed kapaniem.

        Uciekam, bo tata przewija córe i pieluchy zapomniał!!!!!
        • tupelo Re: Nocne wierzganie 26.09.04, 21:24
          > Muszę się tez pochwalić- Martula nauczyła sie przewracać z brzuszka na
          > plecy.Najlepiej jej to wychodzi jak jest na golaska przed kapaniem.

          Gratulacje!!!
          • aninia1 Re: przewrotki:-) 28.09.04, 13:39

            Gratulacje dla wyczynów Waszych dzieciaczkówsmile

            Ja czekam niecierpliwie na pierwszą przewrotkę z plecków na brzuszek - juz
            prawie smile) Na razie Pola "odkryła"swoje stópki i cały czas je chwyta i..ciąnie
            za skarpetki i ...do buzi !!! fascynujące zajęcie.. hi hi hi !!

            Moja córeczka jest chyba najmłodsza,więc musze poczekać na te pierwsze
            piruety..wink

            pozdrawiamy!!

            pozdrawiamy
          • aninia1 Re: Musze sie pochwalic 01.10.04, 20:41
            Witam,

            No wiec doczekałam się - Pola się przewróciłasmile)) -z brzuszka na plecki.
            Osobiscie tego nie widziałam niestety.Byłam zajęta robieniem sniadania,dlatego
            to stałam tyłem do dziecka a ona leżala na kocyku na podłodze. Odwracam się -
            patrze- a ona obok kocyka NA PLECKACH!! Złapałam aparat i uwieczniłam to na
            zdjeciu. Położyłam ją ponownie na brzuszku - chciałam zaobserwowac - jak ona to
            zrobiła?Zobaczyłam jednak tylko jak podnosi tyłeczek i "zarzuca" nim na boki.
            Niestety druga przewrotka nie wyszła..No i skonczylo sie jej leżenie na kanapce-
            teraz juz jej tam nie zostawie.

            Mam pytanie czy zaczęłyście juz podawać Maluszkom jedzonko? Jabluszka soczki
            itp??

            rosiee: dostałam zdjęcia- super. Kochana ta Twoja córeczka- slicznosci. Poza
            tym łądnej dromadki sie dochowałaś smile)

            MONIKA!!!DZieki za płytę!Dzisiaj przesyłka dotarła do mnie.Zadalaś sobie duzo
            trudu ,żeby wysłąć i to wszystko opisać.Dzięki Wielkie.
    • beciaw77 musze się pochwalić;-))! 27.09.04, 15:03
      wybaczcie ale aż mnie nosi żeby się pochwalić!!! Dominika SIEDZI!!!!! od
      likunastu dni podciągała głowe i podciagała odrywała ją od ręki podnosiła
      plecki i nagle hoooooops i siedzi na kolanach i to nie jakoś tak ale prosto jak
      struna! no może czasem się garbi bo.... zauważyła że tak ma bliżej do swoich
      nógwink) hihi! a wczoraj... wczoraj pierwszy raz usiadła w wanience! az się
      poryczałam durna baba....wink
      Uściski i dziękuję za zdjęcia!!
      Zapraszam do umieszczania fotek na nowym watku forum Zobaczcie!
      POZDRAWIAM!
      • beciaw77 Re: musze się pochwalić;-))! 27.09.04, 15:04
        nie mówiłam że mnie nosiwink) zapomniałam podać link do tego wątkuwink)
        oto on:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=16083781&v=2&s=0
      • nelka1313 Re: musze się pochwalić;-))! 27.09.04, 20:39
        Gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!
        Dla kogoś kto nie ma dzieci, takie sensacje to pewno nic takiego, co tam siada,
        chodzi.Jednak dla mamy najdrobniejsza nowa rzecz jaką nauczy sie jej skarb to
        wielkie wydarzenie!
        Jeszcze raz gratulacje, ja sobie pewnie jeszcze poczekam na siadanie, choć mała
        jak jest na kolanach sama się rwie do siadu.Na razie cieszymy się kulaniem z
        brzuszka na plecy!
        pozdrawiamy

        ps.nowy wątek jest fajniutki juz sie tam poudzielałam wink)))
        • nelka1313 Re: musze się pochwalić;-))! 28.09.04, 21:56
          No to widze,że maluchy stały sie bardzo absorbujące!!! A moja mała ostatnio jak
          aniołek wink)))- mam nadzieje,że nie powiedziałam tego w złą godzinę.

          Hmmm wczoraj dowiedziałam się,że jedna z moich kumpeli jest w ciąży-termin na
          maja!! a dzis dowiaduję sie o drugiej-termin na kwietnia!!!! Oj sypia sie te
          maleństwa sypią!!
      • tupelo Re: musze się pochwalić;-))! 30.09.04, 08:14
        Gratulacje dla małej silnej dziewczynki!!! To swiadczy o tym, ze Mała ma
        naprawde dużo siły i lubi ćwiczyć. Nie chciałabym zmniejszać Twojego
        entuzjazmu, bo ja też się bardzo cieszę, kiedy Zosia ślicznie się podciąga do
        siadu, już prawie sama, ale tak naprawde to nie jest takie prawdziwe siadanie.
        Czytałam o tym na forum i jest w tym sporo racji. Niemowlę jest w stanie
        usiąść, jesli się czegoś uczepi i podciągnie, np. rąk mamy lub szczebelków
        łóżka, ale samodzielnie nigdy nie siada z leżenia na plecach - tak to nawet
        dorosłemu trudno usiąść. Zaczyna chyba od przewrotki na bok, podpiera się
        rączką i dopiero dźwiga do góry.
        Jeszcze raz gratulacje i dalszych owocnych ćwiczeń!
        Buziaki
        Monika
    • tupelo Coś ucichł te wątek... 30.09.04, 08:16
      Ach gdzie Wy dziewczyny, gdzie? Asi tu nie było od wieków, Jola, Rosiee - co
      słychać? Stęskniłam się za Wami!!!
      • beciaw77 a nam mija rok.... 01.10.04, 16:40
        Właśnie...coś tu cichutko ostatnio....
        Dziś rano minął rok od chwili gdy zobaczyłam na teście grubą czerwoną
        krechę.... tak sobie patrzę na tego sms-aod męża-tyle w nim radości a
        jednoczesnie niedowierzania że to TO że to już.....
        ale ten czas leci...
        juz rok od dnia w którym zaczeło sie zmieniać moje życie...taka jestem
        szczęsliwa....
        beata
        • tupelo Re: a nam mija rok.... 02.10.04, 23:21
          Oj, ja też się czasami tak rozmarzę... Dziś sobie uświadomiliśmy, że Zosia jest
          z nami dopiero 4 miesiące, a nam się wydaje, jakby była z nami od zawsze, jakby
          te świat przed nią nie istniał. Nam również dziecko dało dużo szczęścia,
          odmieniło całe życie.
      • rosiee Re: Coś ucichł te wątek... 03.10.04, 00:19
        Zglaszam sie.

        Niedobry maz "zabral" mi notebook-a na kilka dni i to bez ostrzezenia,
        rozumiecie?
        wink
        Niezly odwyk od forum mi zafundowal. Najpierw bylam zla, ale w sumie to dobrze
        mi to zrobilo, przeczytalam w tym czasie "I nie bylo juz nikogo" Agathy
        Christie, chociaz nie jestem jej fanka to nawet mi sie podobalo, polecam. A czy
        Wy cos czytacie w wolnych chwilach? Najczesciej jednak to udaje mi sie cos
        przeczytac na spacerku, ale wkrotce chyba i to sie skonczy, bo w zime
        wysiadywac na laweczce to juz tak przyjemnie nie bedzie jak w latosad

        Ale i tak sie za Wami bardzo stesknilam!
    • tupelo Mała chandra 02.10.04, 23:24
      No i zaczyna się rok akademicki, dla mnie oznacza to pracę i częstsze rozstania
      z córeczką. Dostałam wykłady na uniwerku z dosyć trudnego przedmiotu (buuu!),
      do tego pare zajęc na drugich studiach... Z Zosią będzie moja mama, ale ja i
      tak jestem smutna, bo muszę ją zostawić na parę godzin dziennie. Jest mi
      smutno!!!
      • nelka1313 Mamy 5 miesięcy!!!!!! 03.10.04, 18:06
        Witajcie!
        Moja mała właśnie dziś kończy 5 miesięcy.Ja pamietam jak dziś, ból, jazde do
        Poznania, przyjęcie do szpitala i poród!!! Dosłownie jakby wszystko działo sie
        wczoraj a nie 5 miesiecy temu.Nie miałam pojęcia,że czas z takim maleństwem tak
        szybko płynie i że te maleństwa tak szybko rosną.Pewnie ani sie obejrzę a mała
        będzie kończyła roczek.Martula jest coraz fajniejsza, widze,że coraz więcej
        rozumie i zaczyna tam sobie po swojemu "kombinowac".Przewijanie jej czy
        utrzymanie na przewijaku graniczy wręcz z cudem, za wszelka cene zawsze próbuje
        coś dosięgnąć czy przewrócić sie na brzuszek.
        reszta potem pa
        • nelka1313 reszta- Kłopoty z jedzeniem 03.10.04, 21:46
          Ta reszta nie jest zbyt wesoła.Ostatnio mam problem z jedzeniem małej.Np.dziś
          zjadła koło 10 a potem wdusiłam jej koło 15,18 i na spanie koło 20.Ogólnie ma
          jakby wstręt do piersi i kompletny brak jakichkolwiek chęci do jedzenia.Zaczyna
          mnie to martwić, był juz podobny okres kiedy nie chciała jeść ale przeszło jej
          to.Na dodatek według mojej wagi mała waży 6660g a miesiąc temu u lekarki miała
          6320g.Jeżeli waga mi sie nie popsuła-w co wątpię mała przybrała stanowczo za
          mało!!Zrobiłam jej posiew moczu wyniki bede miała we wtorek.Do mojej lekarki
          nie mam co isć, zawsze bagatelizuje sprawę a ja boję sie,że coś mogło sie jej
          przyplątać.Mam dobrą lekarkę w Poznaniu i chyba się do niej wybiorę.Najbardziej
          wkurza mnie to ,że w małych miastach jeśli chodzi o lekarzy jest fatalnie!!!!
          Gdy byłam w ciąży też jezdziłąm do Poznania ale jest to troche męczące,
          szczególnie jeśli jedzie się z jakąś drobnostką-oczywiście,że to drobnostka
          dowiaduje sie dopiero po wizycie!Mała ma szczepienie dopiero na początku
          listopada, więc trochę sie zastanawiam czy jechać do lekarki, bo jesli sie
          okaze,że po zważeniu u niej mała ma jakieś 7 kg, a ja jechałam tylko ja zważyc?
          Nienawidzę takich decyzji!Na dodatek Martula ma okropne problemy ze
          spaniem.Budzi się koło 2 w nocy na jedzonko i póki jest u mnie na rękach jest
          ok,ale gdy ją tylko odkładam do łóżeczka natychmiast jest pobudka.Potem
          noszenie na rękach do 5-6 rano, albo spanie na moim brzuchu.Są dni kiedy wręcz
          padam ze zmęczenia.Gdyby nie to spanie i jedzenie wszystko było by wręcz
          idealne sad Na dodatek robia mi sie od tego wszystkiego zastoje w piersiach, są
          jak kamienie.....a kiedys się martwiłam,że mam mało mleka...

          Musiałam sie wam trochę wyżalić i przy okazji wyrzucić to z siebie.Poczekam do
          wtorku zobaczymy, może coś sie zmieni...
          Tak na marginesie to ja podobno też była wielkimmm niejadkiem- moja ciocia
          która mnie bawiła do tej pory robi mi wyrzuty za moje "wielkie plucie"
          wszystkim co trafiało do buzi.Do dzis nienawidzi pomidorówki-jedynej zupy jką
          jadłam.

          Monika a tobie współczuje powrotu do pracy, ale czasem to dobrze robi dla mamy
          i dzidzulka.Mama rzuci sie w wir wielkiego życia i odpocznie od codzienności z
          dzieckiem a malutka pewnie bardziej bedze lgneła do mamusi.Wiem, wiem że takie
          pocieszanie na niewiele się zdaje...ale podobno nie ma tego złego...

          pozdrawiamy mamuśki
          Ela i Martula
          • beciaw77 Re: reszta- Kłopoty z jedzeniem 04.10.04, 09:37
            Elu ja bym pojechała....
            Tak czy siak bedziesz się przecież denerwować przez ten miesiąc i Twój stres w
            niczym nie pomoże a może jeszcze dodatkowo zwiększyć niepokój małej...
            Wyczytałam w jakiejś gazecie dla mam że czasem lepiej lecieć do lekarza z
            drobnostką i narazić się na śmieszność (choć DOBRY lekarz-o jakich dziś tak
            trudno!-nie powinien nigdy wysmiać młodej mamy!!)więc lepiej się narazić niż
            później robić sobie wyrzuty , żałować i słuchać karcenia lekarzy że przyjechało
            sie tak późno!To tyle jeśli chodzi o jedzenie Martuli a spanie.... nie jestem
            ekspertem ale... wiesz, tak sobie myślę że to może być zwykła potrzeba
            bliskości.... sa ponoć dzieci (w sobotę był gdzieś program o zaklinaczu dzieci
            i tam był podobny przykład ale starszego malucha) które mamę i pierś kojarzą ze
            spaniem i nie potrafią zasnąć same i jeśli się je odłoży do łóżeczka to budzą
            się zaraz po kilkunastu w najlepszym wypadku kilkudziesieciu minutach... Myślę
            że jedynym wyjściem z sytuacji może być wspólne spanie póki co....??? ale nie
            wiem czy to coś da no i czy nie śpicie juz razem...?
            W programie o którym wspomniałam podano sposób "na podnoszenie i kładzenie" ale
            nasze dzieci sa chyba jeszcze za małe na taką metodę...?
            POWODZENIA!
            pozdrawiam! napisz koniecznie co postanowiłas i jak tam Martula!
            • aninia1 Kłopoty ze spaniem - program sobotni 04.10.04, 21:55
              Hej ,

              Ja takze ogladalam ten program w sobotę. Moj mezus mnie obudzil i na siłe
              niemal posadzil przed telewizorem. A wszystko dlatego ze nasza coreczka buszi
              sie z 8 razy w ciągu nocy.On chodzi niewyspany i coraz czesniej zasypia na
              kanapie zamiast sie przytulic sad( Jak tak dalej pojdzie tro nas zwiazek legnie
              w gruzach. Uwazam ze 4 -miesieczne dziecko jest za małe na takie metody.nie
              wiem co robic.Ja to jeszcze moge odespac nieco w ciagu dnia ale on? Musi byc
              wyspany i przytomny.

              pozdrawiamy smile
              • rosiee Re: Kłopoty ze spaniem - program sobotni 04.10.04, 22:06
                Hejka,
                napiszcie cos wiecej, o co chodzi z ta zaklinaczka?

                U nas zasypianie na noc to tylko przy cysiu przez co Mala spi z nami i tak sie
                juz przyzwyczaila. W dzien raz na rekach a raz wystarczy sie przy niej polozyc,
                ale w tym przypadku tez odpada samodzielne spanko we wlasnym koszyku (poki co,
                potem wlasnym lozeczku).
                Boje sie, ze jej potem szybko nie odzwyczaimy od tego spanka z nami.
                Co robic?
                Taki 4-ro miesieczniak ma juz swoje przyzwyczajenia!

                No to pa.

                ps. A moj maz tez za szczesliwy z tego powodu nie jest z popdobnych powodow co
                Twoj Aninia.
          • tupelo Re: reszta- Kłopoty z jedzeniem 04.10.04, 11:28
            Ja też bym chyba pojechała, chociaż dzieciaczki po 4 miesiącu już tak szybko
            nie przybierają na wadze, jak wcześniej, bo więcej się ruszają, ćwiczą,
            gimnastykują, a Twoja Marta właśnie tak robi!
            A z tym spaniem... Może ma taki okres? Moja Zosieńka na razie nie zasypia
            inaczej jak na spacerze lub lulana na rękach. W nocy czasami budzi ją brzuszek,
            noc weekendowa mieliśmy niespecjalną, no dała nam popalić.
            A z tą zaklinaczką i metodami na usypianie - też o tym myślałam. Jest taka
            metoda, że w ogóle dziecko się zostawia, ono płacze, wchodzi się na pół minutki
            i potem wydłuża ten czas, kiedy dziecko jest samo, a ono wtedy płacze! Ja bym
            tak nie potrafiła. A metoda zaklinaczki, czyli "podnieś i odłóż" czy jakoś tak,
            może by była i dobra, bo w sumie tuli się dziecko, kiedy ono płacze, ale juz to
            widzę, jak ją bierzemy i odkładamy po 100 razy na godzinę przez całą noc... Na
            razie, póki co, będziemy chyba Zosię dalej lulać, ale niedługo muszę wymyslić
            coś innego...
      • rosiee Re: Mała chandra - nie u mnie 03.10.04, 22:12
        Hm, ja tez niby moglabym wrocic do pracy, ale jestem na razie od tego
        daleeeeka. Urlop macierzynski juz mi sie skonczyl, ale zostaje w domu dluzej.
        Na razie planuje na rok - tak na probe, zobaczymy jak coreczka i mamusia to
        zniosa. Tym bardziej, ze i tak nie mialabym jej z kim zostawic, a pracowac
        tylko na opiekunke to moim zdaniem bez sensu. Zreszta od zawsze mowilam, ze jak
        bede miala dziecko to sama je wychowam.
        Oczywiscie w zyciu sa rozne sytuacje, ale dobro dziecka dla mnie najwazniejsze.
        W kazdym razie Moniko, kilka godzin dziennie to jeszcze i tak nie najgorzej.
        Uszy do gorywink
        Pozdr
        • rosiee Re: Mała chandra - nie u mnie 03.10.04, 22:16
          ..a i dla samych powrotow podobno warto sie rozstac, dzieci potrafia zgotowac
          nie lada powitanie..
          tak gdzies czytalam
      • beciaw77 Re: Mała chandra 04.10.04, 09:41
        Tupelo domyślam się co przeżywasz... ja wracam do pracy za 3 tygodnie-nie mam
        innego wyjścia jesli chcemy wogóle przeżyć to ja też muszę pracować-ale to inna
        bajka....
        Nie będzie mnie w domu od ok 7 do ok 15 więc plus minus 8 godzin i kilkanaście
        minut z dojazdami-jestem już w coraz większym dołku z tego powodu... nie mówię
        ani mężowi ani babci która będzie siedziała z Dominiką... po co? nie wiem czy
        oni zrozumieją.... przecież dziecku nie stanie się krzywda-usłyszę... ja wiem
        że może i nie że fizycznie będzie ok że moja mama o nią zadba-mają dobry
        kontakt... ale psychicznie? Czy ona też tak bardzo to przeżyje? Czy też będzie
        tęsknić?
        tak się boję....
        • tupelo Re: Mała chandra 04.10.04, 11:21
          Beatko, trzymaj się dzielnie, jeśli tak trzeba - co zrobić? Ale i tak jestem
          pewna, ze Dominice nie zabraknie maminego ciepła!
          Pozdrawiam,
          Monika
          • jola.wie Re: Mała chandra 05.10.04, 12:55
            Widzę, że zaczynają się problemy, mnie też nie omijają rzeczy które mnie
            niepokoją, ale jakoś nie pociesza mnie, i nigdy nie pocieszała, tzw. cudza
            krzywda.
            Mam nadzieję Elu, że problemy Martusi skończyły się już, albo okazały się
            zupełnie niegroźne, napisz coś o tym.
            Podziwiam was , ze jesteście w stanie kontrolować godziny nocnych pobudek,
            wiecie ile razy i o której godzinie... moja Madzia budzi się w nocy nawet do 4-
            5 razy, powisi przy cycku, pokręci się i zasypia, na szczęscie nie wymaga
            noszenia i kołysania na rękach, bo chybabym, nieprzytomna, ją tym obudziła,
            zamiast uśpić..., w kwestii wyrabiania tzw. pożytecznych nawyków, staram się
            ZAWSZE odkładać ją do łóżeczka, niech wie, że tam właśnie odbywa się jej sen,
            przestrzegam was niniejszym, bo wiem, jak trudno jest potem odzwyczaić dziecko
            od rodzicielskiego łóżka (prędzej was z niego przepędzi, niż samo pójdzie!).
            Nie jestem też w stanie odespać deficytu w ciągu dnia, po prostu padam przy
            wieczornym karmieniu; moje małżeństwo jest w ruinie....
            Byłam wczoraj u lekarza, Madzia ma w oczkach ropkę, która jest oporna na
            rumianek, pani doktor (tzw. dobra!) nawet nie spojrzała na dziecko, tylko
            kazała iść do okulisty, chciałam się jej jeszcze zapytać, co z podawaniem
            pokarmów stałych, „a nie dostała pani książeczki?”, no dostałam, ale jak mam
            jej powiedziec, że nie mam czasu studiować książeczki,w której jest napisane,
            jaki słoik z jakim symbolem mam kupić teraz, a jaki za miesiąc, w ogóle nie
            mogę zadać żadnego głupiego pytania, bo w najlepszym razie nie otrzymam
            odpowiedzi, tylko dziwne spojrzenie: primo: jestem matką po raz trzeci,
            secundo: mój mąż jest lekarzem, tertio: to zaprzyjaźniona przychodnia gdzie
            wszyscy o tym wiedzą... Summa summarum wkurza mnie to i irytuje. Mam sobie sama
            interpretować wyniki badań, kolor i konsystencję dziecięcej kupy, mam sama
            wiedzieć kiedy i z czym do szczepienia, mam sobie sama radzić, a do lekarza
            przychodzić dopiero z czymś poważnym. Myślę, że miałam wiedzieć, że pediatra na
            oczka nie pomoże, że do okulisty nie trzeba skierowania, pani doktor była
            zdziwiona, że nie wiem, GDZIE do tego okulisty... (do cholery nic dziwnego,
            skoro nie korzystam z lekarzy). Może rzeczywiście za mało robię, żeby być
            wyksztalconą mamą? Kiedy mój dwunastoletni syn nabawił się kurzajek na stopach
            (basen, sala gimnastyczna) i nie przejąl się tym, bo nie wiedział, co to jest,
            a ujawnił się dopiero, jak stan był katasrofalny, to ja musiałam iść do
            znajomej lekarki, wstydzić się za zaniedbanie dziecka w lekarskiej rodzinie....
            Leczymy te cholerne brodawki już chyba z rok, i to mało skutecznie...
            Mam doła, to widać, nie?
            Następna problematyczna rzecz to właśnie praca. Współczuję wam wszystkim, które
            musicie zostawić dzieci i iść, nawet na te parę godzin dziennie, wiadomo, że
            pod opieką krzywda się dziecku nie dzieje, ale to nie o to chodzi, chodzi o
            więź dziecka z mamą, i mamy z dzieckiem nikt nie jest w stanie przewidzieć,
            jakie skutki będzie miała rozłąka. Ja nie mogę sobie wręcz wyobrazić, że
            mogłabym zostawić Madzię w innych niż moje rękach, a ponieważ żadna bliska
            osoba nie wchodzi w grę (ani babcia, ani ciocia, ani nikt tego typu), więc
            praca również póki co nie wchodzi w grę. Nie byłabym w stanie myśleć o żadnej
            pracy, a wyłącznie o dziecku (gdybym pracowała poza domem), a próba zrobienia
            czegokolwiek w domu, niejako przy okazji, mnie szczerze mówiąc przerasta (nigdy
            nie wiem, czy mam właśnie 15 min, czy dwie godz. czasu). Jest to, nie ukrywam,
            źródłem różnych dziwnych potyczek (na razie tylko słownych he he), wprawdzie
            przeżyjemy bez mojej pracy, ale o ileż lepiej moglibyśmy żyć z dodatkowym
            dochodem, a jakże! Na swoją korzyść mam póki co fakt, że nikt oprócz mnie nie
            jest w stanie Madzi nakarmić i mam tu na myśli techniczną stronę. Próby
            czynione były tylko z butelką, Boże, co będzie, jak odkryją, że Madzia ładnie
            je z łyżeczki???!!!
            (Rosiee, może masz jakiś pomysł na zarabianie w naszej sytuacji, bo chyba
            jesteśmy w podobnej, może chociaż jakies lekcje? Sorry, dzisiaj wyślę ci
            zdjęcia)
            „..a i dla samych powrotow podobno warto sie rozstac, dzieci potrafia zgotowac
            nie lada powitanie..
            tak gdzies czytalam” – może i tak, ale nie małe dzieci, bo małe dzieci szybko
            zapominają, chyba że się wraca do nich po kilku krótkich godzinkach, pamiętam
            jak serce mi krwawiło, kiedy synek tulił się do opiekunki, a nie do mnie, bo
            ona się nim zajmowała trzy dni w tygodniu (ja na studiach). I czy to będzie
            babcia, czy obca osoba i tak wam będzie żal. Pomijam sytuację, kiedy syn mnie
            po tygodniu po prostu nie poznał (sesja), był u drugiej babci w innym mieście.
            Koszmar.
            Dalej: Madzia nie chce się przekręcać na boki, z umiarkowanym entuzjazmem leży
            na brzuszku – jeszcze nie wpadła na to, że w tej pozycji może również
            wypoczywać kładąc główkę na podłożu, i być może już na to nie wpadnie...,
            pokazuję jej stópki od dwóch miesięcy, ale do tej pory nie zainteresowała się
            nimi na poważnie.... Lubi jeździć samochodem, ale nie znosi stać samochodem
            (światła, korek) i nie lubi fotelika samochodowego, więc wczorajszy dzień w
            centrum miasta: przychodnia – urząd miasta – kasa chorych – szkoła –
            hipermarket, był dla nas wszystkich (Madzia, ja, Anka) trudny do zniesienia...
            Moje drogie, powyższego posta nie powinnyście były czytać z dwóch powodów:
            1. jest za długi
            2. jest na wskroś pesymistyczny
            Własciwie nie powinnam go na wątku zamieszczać... Ale się nazbierało, muszę
            częściej pisać chyba, może to rozłąka z wami wpędziła mnie w taki dół...
            Pa
            coś pozytywnego: byłam dzisiaj o świcie w laboratorium (wreszcie mi się po
            czterech miesiącach udało!!!!), po południu będę wiedzieć, czy mam anemię, czy
            nie....
            Madzia się obudziła. Boże, jaka ona jest śliczna, cudowna i słodka!!!!! (jakie
            to są płaskie i bezbarwne słowa na określenie tego ZJAWISKA!)
            • tupelo Re: Mała chandra 05.10.04, 21:46
              Jolu, jak dobrze, że się odezwałaś! Dobrze było przeczytać twój post. Oj,
              widzę, że chandra dopada nie tylko mnie...
              U mnie raz dobrze, raz źle. Źle to to, że zaczęłam już te zajęcia, z musu
              jeżdżę autem po 4-letniej przerwie (musze dowozić Zosię do babci, jechać na
              uczelnię i z powrotem), co jest dla mnie powodem dosyć dużego stresu. Do tego
              dzisiaj miałam pierwszy wykład ze studentami i okazało się, że to, co ja
              zaplanowałam na wykłady, oni już mieli wczesniej z kim innym (przedmiot się
              trochę inaczej nazywał, ale w gruncie rzeczy chodziło o to samo), w związku z
              tym cały mój misternie układany plan i świetne pomysły legły w gruzach.
              Źle to też to, że zaczęłam Zosi dawać jabłuszko, w zeszłym tygodniu, w
              poniedziałek, od wczoraj miała iść marchewka, ale Zosia zaczęła mieć problemy z
              brzuszkiem, więc na nowe pokarmy musimy poczekać, aż jej układ trawienny
              jeszcze dojrzeje. Właściwie to nie tak źle, bo przy karmieniu piersią nowe
              pokarmy właściwie powinno się wprowadzać dopiero w II półroczu, czyli od 7
              miesiąca...
              Żle to to, że nie mam czasu na tyle rzeczy, które muszę zrobić. Chyba będę
              pracowac po nocach, tylko ile wytrzymam? Też sobie kurcze pieczone wzięłam
              roboty: drugie studia, doktorat. Teraz żałuję, ale niczego nie rzucę...
              Zła jest rozłąka z dzieckiem, ale mam nadzieję, że Zosia bardzo na tym nie
              ucierpi, dzisiaj np. całą moją nieobecność przespała na spacerze (2 godz. 15
              minut), gorzej będzie z czwartkiem.
              Dobre to:
              Dzisiaj byliśmy na szczepieniu. Zosia waży 7 kg (6 tygodni temu równo 6 kg),
              mierzy 67 cm (wtedy 60,5 cm), czyli pieknie rośnie, chociaż zawsze się boję,
              czy mam dość pokarmu.
              No i od 2 dni zaczęły sie i u nas przewrotki. Tak na to czekałam i sie
              martwiłam, że nic, a tu mamy fikanie z pleców na brzuszek, z brzuszka na plecy
              (tak do końca jeszcze nie, ale już prawie, tzn. cięzka pupa czasem nie chce się
              przewrócić), do tego dzisiaj leżąc na brzuszku oparła się na dłoniach... No
              normalnie czad, wielka radość. Jolu, Ty się nie martw, każde dziecko rozwija
              się we własnym tempie i Madzia na pewno lada dzień zacznie Ci fikać na boki.
              No i ślini się na potęgę.
              > Lubi jeździć samochodem, ale nie znosi stać samochodem
              > (światła, korek) i nie lubi fotelika samochodowego
              Oj, skąd ja to znam. Jedziemy - super, Zosia cicho, czasem drzemie. Stoimy na
              światłach: "yyyyyyyyy! eeeeeeee! aaaaaaaaaa!" (tłumaczenie: "Jechać, jechać,
              nie stać!").
              Ha! Ja też poszłam się zbadać, ale na szczęście wszystko OK.
              Jola, trzymaj się cieplutko i pisz pisz...
              Buziaki,
              Monika
              • rosiee Re: Mała chandra 09.10.04, 01:48
                Hejka,
                witam wszyskie chandrowiczki, co Wam tak smutno, pogoda za oknem sie nie podoba?
                wink

                Aninia, dziekuje za linke.
                W sprawie usypiania Kamilki, to ostatnio jedno mnie zastanawia. Dlaczego przed
                kazdym snem musi sobie poplakac? Nie zasnie jak sie nie powierci i nie
                poplacze, hm? Martwic sie tym czy to normalka?

                Jolu, ja na razie o pracy nawet nie chce slyszec, nawet o dodatkowej. Pomysle
                jak mnie przycisnie do muru. Pewnie jakies korki trzeba bedzie wymyslic.

                Lece na karmienie, sorki.
    • aninia1 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 08.10.04, 21:45
      Hej,

      Cos dlugo macie ta chanderkesad(Mam nadzieje,ze juz przeszla?
      Kazde dziecko rozwija sie we wlasnym tempie i to jest w porzadku.Teraz jest
      taka okropna pogoda,jesien.Tez musze sprawdzic czy nie mam anemii.Prawde mowiac
      energia mnie rozpierasmile
      pozdrawiamysmile
      Acha, Dorotka z Kolysanek utulanek jest u nas na pierwszym miejscusmile
      Bylysmy u ortopedy,lekarz zalecil "szerokie -pieluchowanie"
      profilaktycznie.czy tez cos takiego stosujecie?

      pa,pa
      • aninia1 Re: zaklinaczka dzieci -TV2-do rosiee i nie tylko 08.10.04, 22:05
        podaje link z opisem tej metodysmile

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=570&w=16448477&a=16524720
      • beciaw77 Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 08.10.04, 22:30
        Pewnie CHANDRA nadal trwa...? U mnie nic lepiej... choć sie starałam -dzis
        pekłam bo Dominika miała potworny dzień! Non stop wycie jekolenie marudzenie
        jojczenie i tak od 5.45 bez spania (jedynie dwie drzemki po 15 minut!)... chyba
        będą ZĘBY... mam nadzieję że tak i ze szybko-niech to się skończy! od dwóch
        dni budzi sie bardzo wcześnie i to z płaczem takim żałosnym że muszę lulać i
        tulić... dziś jednak przeszła samą siebie... choć teraz jak śpi i tak na nią
        patrzę... żal mi jej...ślini się okrutnie-właściwie ślina cieknie jej cały czas
        z buzi i gryzie niemiłosiernie wszystko co się da nawet zaciska te swoje twarde
        dziąsełka podczas karmienia-az się boje pomysleć co to będzie jak wyjda zęby!!

        JOLU dobrze że znów jesteś-szczerze to zaczęłam się martwić czy wszystko OK bo
        zniknełaś zaraz przed weekendem i bałam się czy aby sie coś ... tfu! wazne że
        jesteś! i choc to marne pocieszenie u mnie też kryzys a nie zapowiada się by
        miało być lepiej-zostało 16 dni do powrotu do pracy!! jestem załamana...
        Kupiłam LAKTATOR i mam zamiar odciągac mleko Dominisi-teraz się ucze! Pediatra
        zalecił nam Nutramigen (czy jakos tak) ale po "konsultacjach" na forum
        stwierdziłam ze to rzeczywiście głupota z mojej strony skoro mam mleko dawac
        jej sztuczne!

        PIELUCHOWANIA SZEROKIEGO nie stosowałam bo nasz ortopeda powiedział że:" to
        żadna profilaktyka wkładać dodatkową pieluche dziecku-wiązanie trójkątnej
        tetrówki na dwóch tetrowych to cos tam daje ale tak... zresztą - dodał-jak
        będzie miała być dysplazja to bedzie i wtedy pieluchy nie pomogą"! Ale co
        lekarz to opinia...
        ok zmykam juz bo późno!
        dobrej nocy!
        odezwę się jeszcze....
        • jolanda3 Re: Termin na 25 maja - Nowa osoba 10.10.04, 21:01
          Czesc dziewczyny!
          Właśnie znalazłam ten wątek z czego się bardzo cieszę. Mam na imię Jola.
          Urodziłam 28.05.2004 - trzy dni po terminie ślicznego Szymonka (jak widzę
          dominują tu małe kobietki).Szymonek ma 5-letniego braciszka Karolka. Szymcio
          jest oczywiści przecudowny, zabawny, pogodny i niesamowicie żywotny. Jak lezy
          na pleckach cały czas fika nózkami i raczkami. Przewraca się juz z plecków na
          brzuszek i odwrotnie, je już zupki i jabłuszko łyżeczką (i to jak ładnie!!),
          ostatnio żywo zainteresował się swoimi stópkami, które leżąc trzyma często
          prostopadle do tułowia i ma wielka ochotę na dużego paluszka. Jest bardzo
          towarzyski smile i w samotności nie lubi przebywać. Jedyny mały problemik to
          jedzenie mleczka na raty i chyba mniej niż powinien (karmię butelką).
          Pozdrowionka i ucałowania dla waszych 5 miesięczniaczków, Jola
          • jolanda3 Re: Termin na 25 maja - Nowa osoba 10.10.04, 21:22
            Mam jeszcze prośbę. Napiszcie proszę ile ważą wasze pociechy? Mój 4,5
            miesięczny Szymonek w ubraniu 7200 kg (na wadze łazienkowej-staję z nim na
            rękach potem sama i to jest różnica). Wydaję mi się, że to trochę mało (jego
            braciszek w tym wieku ważył 1,5 kg więcej), bo jak wspomniałam mleczkiem się
            nie przejada. Papa
            • beciaw77 Nowa osoba 11.10.04, 12:05
              witaj jolanda3!
              ciesze się niezmiernie że tu zajrzałaś bo tak się składa że nasze dzieci
              przyszły na świat w tym samym dniu!!!
              Nie wiem ile Dominika waży obecnie-w środę dopiero idziemy do lekarza-ale myslę
              że waga Szymonka jest ok-to że jego braciszek był cięższy nie znaczy że on też
              musi ważyć tyle samo.... Grunt to że przybiera i nic mu nie dolega! Usciskaj Go
              od nas!
              pozdrawiamy!
              • beciaw77 Re: Nowa osoba 11.10.04, 12:07
                i mi ucięło drugą sygnaturkęwink) ale już chyba będzie dobrze....?
                z przyjemnością obejrzę zdjęcia Twojego synka-może być na gazetowy adreswink)!
            • tupelo Re: Termin na 25 maja - Nowa osoba 12.10.04, 20:53
              Hej, witaj!
              Wydaje mi sie, ze Twoj synek ma dobra wage. A jaka mial urodzeniowa?
              Moja Zosia:
              waga urodzeniowa 3200
              waga przy wypisie 2900
              tydzien temu wazyla rowno 7 kg.
              Karmie piersia.
          • aninia1 Nowa osoba - CZESC 10.10.04, 21:23
            Witajciesmile

            Ciesze sie ,ze do nas dolaczylas. Noo i mamy nowego " kolegę" w groniesmile
            SZYMONKAsmile Jestes doswiadczona Mamusia,wiec mam nadzieje,że podzielisz sie z
            nami swoimi doswiadczeniami i uwagami.

            Moja niunia nauczyla sie rzucać grzechotkę!Wyrzuca ja daaleko od siebie - tak
            na metr smileCodziennie funduje nam cos nowegosmile

            pozdrawiamysmile)
      • rosiee Mała chandra 09.10.04, 02:19
        U nas tez 'Dorotka' na pierwszym jak sluchamy 'Kolysanki..' a do spiewania
        to 'Aaaaaa kotki dwa', mamusia sie wreszcie nauczyla, dzieki plycie i Monice.

        Szerokiego pieluchowania u nas nie stosujemy, bioderka ok, a profilaktycznie
        tez ortopeda nam nie zalecila, wiec nie.

        A na badania to tez sie juz wybieram, chyba od dwoch miesiecy. Zobaczymy czy ja
        tez anemiczka przypadkiem nie jestem z powodu mojej hardkorowej diety, ktorej
        mam juz dooooooooosc! Ale z Kmilka to nigdy nie wiadomo po czym ja wysypie.
        Niby nic takiego nie jem.. moj maz sie smieje, ze moze za duzo wody pije..
        dowcipnis!

        No to dzis na tyle.
        Ide do lozeczka przytulic sie do.. cieplutkiego i pachnacego bobaska.
    • tupelo Katar! 09.10.04, 22:39
      Dziewczyny, pomóżcie! Jak ulżyć Małej z katarkiem? Mam sól fizjologiczną, jakąś
      beznadziejną gruszkę, która nic nie odciąga, kropelki homeopatyczne i Nasivin.
      W dzień trochę jej ciekło z noska, ale była spokojna i normalnie oddychała,
      teraz się zaczęło na dobre, bo śpi i ją katar męczy. Czy do spania położyć
      główkę wyżej? Czy na noc zakropić kropelkami? I czy w ogóle trzeba stosować
      gruszkę?
      Buziaki,
      Monika
      • rosiee Re: Katar! 09.10.04, 22:48
        Czesc Moniko,
        u nas odpukac katarka jeszcze nie bylo wiec duzo Ci nie pomoge. Jedyne co wiem,
        bo czytalam na forum,ze gruszki, nawet te specjalne dla niemowlat, nie sa
        najlepsze, bo podrazniaja sluzowke. Zamiast tego podobno lepiej uzywac watki
        skreconej na ksztalt koncowki od gruszki.
        Mam nadzieje, ze to nic powaznego i szybko minie.
        Duzo zdrowka dla Zosi.
        • aninia1 Re: Katar! 09.10.04, 23:49
          Monia!

          Ja tez mam gruszke ale nie wiem jak z niej korzystac. Kiedys probowalam ale
          nic z tego nie wyszlo.Zamiast tego wynalazku uzywam skreconego kawaleczka
          chusteczki albo miekkiego papierka.Pola juz sie chyba przyzwyczaila do tych
          zabiegow )),bo nawet nie placze przy tym.Codziennie rano odbywa sie czyszczenie
          noska.Uszka tez czyscimy ,teraz juz normalnymi paleczkami ale nie za glebokosmile
          Podobno dobra jest MASC MAJERANKOWA do smarowania pod noskiem.Dzieci lubia ten
          zapach.Nie jest droga,mozesz ja dostac w aptece.

          Acha ja zauwazylam ,ze Pola ma katarek ,kiedy nie zakladam jej czapeczki po
          wyjsciu z lazienki po kapieli.Trzeba tego pilnowac smile

          Znalazlam ciekawy link o szczepionkach,ale nie dodalam do ulubionychsad(

          Ps.Ogladalyscie rano zaklinaczke/ Bylo cos ciekawego?

          pozdrawiamysmile
          zycze szybkiego wyleczenia z katarku ,mimo ze slyszalam ze te 7 dni tzreba
          przeczekac..
          Buziakismile
          • aninia1 Re: Katar-LINK 09.10.04, 23:56
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=16532345&a=16550489
      • tupelo Re: Katar! 10.10.04, 17:28
        Dziękuję za życzenia zdrowia i rady. Na razie nie jest źle, chociaż Zosia miała
        dzisiaj stan podgorączkowy. Ale jest bardzo dzielna i grzeczna. Mam nadzieję,
        że nie siądzie jej na uszy albo, co gorsza, niżej...
        • jola.wie Re: Katar! 11.10.04, 08:50
          Na razie o katarku:
          niemowlęce gruszki Madzia obgryza, a na katar pomogła jej taka duża gumowa
          grucha z miękką końcówką (kupiona oczywiście wyłacznie w celach "nosowych"),
          wyciąga z noska za jednym razem wszystko! Madzia przy tym nie płakała, trochę
          była zdezorientowana, ale wyraźnie bardziej odpowiadał jej stan z pustym
          noskiem. Do tego używałam tylko wody do nosa (Marimer) mając pod ręką kropelki,
          ale mi się nie przydały. A katar był prawie ropny!
    • beciaw77 z ostatniej chwili... 11.10.04, 12:17
      kurcze właśnie dostałam @...sad( pierwsza od porodu....a tak mi było dobrzesad(
      ZAPRASZAM! do ogladania świeżutkich zdjęćwink)!
      POZDRAWIAMY!
      beata i dominika (28.05.2004r.)
      • jola.wie Re: z ostatniej chwili... 12.10.04, 14:38
        No, Becia, gratulacje!!! Znalazłas się znowu w kategorii prawdziwych
        kobiet!!! smile))) Ja się jeszcze do nich szczęśliwie nie zaliczam, a w
        podpaskach i tamponach zalęgły się już chyba mole....
        Monia, co tam katarek u Zosi? Poszedł sobie? Sprawdziłam rozmiar mojej gruszki
        do, powiedzmy, noska (bo są rozmiary!) i ta co mam to jest "dziewiątka".
        "Zdjęcia zamieszczone oraz zdjęcia niewysłane" to tytuł moich zaległości,
        prawda rosiee? wink Nadrobię... serio....
        A propos zdjęć, zamieściłam dzisiaj dwa: uczesałam Madzi takie dwa wiewiórcze
        pędzelki, można się skichać, zresztą jak się zobaczyła w lustrze, to po prostu
        zaczęła się śmiać...
        Upodabniamy się z córeczką do siebie: celulit widać już bez ściskania fałdki
        między dwoma palcami....sad(
        Tyle miałam luźnych skojarzeń, którymi chciałam się z wami podzielić i gdzieś
        mi uleciały, jak zasiadłam przed klawiaturą... będe zapisywać chyba w
        przyszłości...
        Aha, nie wiem, kto do mnie pisał na adres prywatny niegazetowy; dostałam wira,
        który sam się rozsyła do adresów z książki: NIE OTWIERAĆ WIADOMOŚCI BEZ TREŚCI
        (za to z załącznikiem)!!!!! O ile ten apel nie idzie za późno... mam nadzieję
        że nie.
        Z nowości: Madzia opluła mnie dzisiaj "swoją pierwszą zupką-krem" (i siebie też
        opluła, na żółto!) po tygodniu upajania się przeze mnie, jak to
        pięknie "bezresztkowo" je! Nie chce pić soczków, wody, herbatek, więc kupę
        robiła w trzech ratach: 10% (dwa razy po 5%) wczoraj wieczorem, pozostałe 90%
        dzisiaj rano, z tym że wszystkie trzy raty okupione tym samym wysiłkiem i
        poprzedzone tym samym natężeniem ryku!
        Buziaki
        • tupelo katarki i takie tam 12.10.04, 20:59
          No wiec Zosia trzyma sie dzielnie, katarek wszedl w druga faze, czyli gesta.
          Gruszka czasami odsysamy, ale nie za czesto, za to zakraplamy sola
          fizjologiczna, jakimis kropelkami homeopatycznymi i 2 razy na noc do tej pory
          Nasivinem. Troszke zaczela pokalsywac, ale mysle, ze jej splywa do gardla i to
          z tego. Ogolnie tylko w niedziele miala 37,9 st., zwalczylismy to Nurofenem w
          syropie, chociaz taka temperatura to jeszcze nie tragedia. Jest pod opieka
          babci pediatry, wiec chyba bedzie dobrze. Za to moj maz porzadnie przeziebiony,
          a i ja zrobilam sie "pociagajaca".
          Becia! No gratulacje, ja jeszcze czekam smile Zawsze myslalam, ze jestem bardziej
          estrogenna, a tu prosze, juz piaty miesiac bez. Nie powiem, nawet mi to
          odpowiada.
          A ja mojej Zosi moze w przyslym tygodniu sprobuje dac marchewke. Zobaczymy, co
          bedzie.
          A Madzia w kucykach jest suuuuuuuuuper!
          Buziaki
        • rosiee infekcja i in. 13.10.04, 01:29
          Witam, witam,

          i o zdrowie pytam wszyskie chorowitki.
          Niestety Kamilka dolacza do Was.
          Dzis bylysmy u lekarza i okazalo sie, ze ma poczatki jakiejs infekcji.
          Ogolnie jest strasznie marudna, nie moze spac, cieknie jej z noska przez co nie
          za chetnie tez je, podobno ma troche powiekszone wezelki, bidulkasad(

          Jola, ja jestem cierpliwa i na zdjecia dalej czekam.
          Ostatnio tylko Kamilce udaje sie nadwyrezac moja cierpliwosc.

          Na razie do poczetu prawdziwych kobiet jeszcze sie nie zaliczam, do czego mi
          sie oczywiscie nie spieszy.

          A w poniedzialek bylismy z Pyza na szczepieniu, przy okazji czego zostala
          zmierzona od stop do glow i zwarzona. A wiec dl. 64cm i masa 6700!

          Jakos tak dzis nie mam weny do pisania.. i pozno sie zrobilo..

          Jola - kitki Twojej Madzi - tylko pozazdroscic.
          Kamilka tymczasem lnieje i traci swoje bujne owlosienie w zastraszajacym
          tempie! sad
          • tupelo Re: infekcja i in. 13.10.04, 09:31
            Dużo zdrowia dla Kamilki! Niech się szybko wykuruje!
            Buziaczki
      • jola.wie Re: z ostatniej chwili... 12.10.04, 14:41
        No i jeszcze przyszło mi do głowy: gdzie te mamy co urodziły chłopców, czyżby
        tak chłopaki dawały popalić, że nie mają czasu? Fajnie byłoby porównywać, co
        dziewczyny robią, co chłopaki...(kags, werata i in.)- jak spotkacie - zaproście
        • beciaw77 dam cynk weracie! 12.10.04, 23:29
          werata bywa u naswink) na rówieśnikach więc jej dam znać (w czerwcowych do
          których należę z racji terminu z OM wink)
          @ nadal trwa ale jakas taka znośna...
          ha ha ha dzięki za policzenie mnie w poczet prawdziwych kobietwink) a tak mi
          dobrze było.... kurcze zapomniałam już jak sie mocuje te skrzydełkawink)!
          pozdrawiam i dobranoc!
        • werata ach te chłopaki... 13.10.04, 14:57
          No kochane witam, witam!!!
          I dzięki za pamięć!
          Będę zaglądać do Was regularnie.
          A Wy co, swatać już swoje dziewczęta chcecie, ze Wam chłopaków brakuje smile))
          Mój Tomasz nie tylko z dobrej rodziny (he, he) ale i prawdziwy gentelman z
          Niego - otóż wczoraj żegnając się z nim jedna ciocia chwyciła Go za rączkę a On
          zaraz nachylił się, co ja mówię - rzucił się - z otwartymi usteczkami, zeby ją
          pocałować w tę rączkę... no nie tyle pocałować, co possać.
          Wkrótce zamieszczę świeże fotki, to zobaczycie jakie on ma oczy... (za mamusią).
          Rozwija sie swietnie, trzyma główkę, próbuje siadać (tak wysuwa głowę do przodu
          jak żółwik) no i chodzimy na basen - zaczynamy nurkować.

          No jedyne na co narzekamy to kolki, mimo ukończenia 4 m-cy (ur.5/06/2004)
          jeszcze nas męczą.

          Jola, czy Twoja Madzia wciąż taka włochata?
          Tomasz prawie łysy, ale w końcu tata włochaty, więc to Jemu przypadło w udziale
          być łyskiem.

          Ostatnio wspominałam dzień, kiedy dowiedzieliśmy się o Tomku (8.10.2004r.) i
          doszłam do wniosku, ze z całej tej historii: ciąża, poród i połóg najgorszy był
          połóg! Zgodzicie sie ze mną?

          Trzymajcie sie ciepło, bo to zima idzie (dzis rano o 7.00 musiałam skrobać
          szyby w aucie, bo szron był).

          Buziaczki, pa!!!
          • werata errata :-) 13.10.04, 14:58
            werata pisze erratę: oczywiście o Tomku dowiedzielismy się w 2003roku...
          • tupelo Re: ach te chłopaki... 13.10.04, 17:17
            Hej hej! Witaj!
            Widziałam na forum Niemowlę, że Twój Tomaszek wciąż cierpi na kolki, współczuję
            Wam bardzo, bo moja Zosia też miała niezłe, więc wiem, że bywa ciężko. U nas
            zadziałało odstawienie nabiału z mojej diety na kilka tygodni, jak skończyła 3
            miesiące, znów zaczęłam jeść serki i jest OK.
            A co do połogu, to dla mnie jednak najgorsza była ciąża, ale miałam z nią
            trochę problemów.
            Pozdrawiam serdecznie,
            Monika
            • aninia1 Re: ach te chłopaki... 13.10.04, 22:31
              Czesc Weratasmile

              No to mamy rówieśników- moja Pola urodziła się 04.06.04.U nas nie było
              kolek,ani jedna sie nie zdarzyła. Strasznia zazdroszcze Wam tego basenu.
              Tutaj,gdzie mieszkamy niestety nie ma takich warunków.Strasznie brakuje mi
              sportu.Wczesniej jezdzilam konno ale teraz ze wzgl.ze karmie - maz zabronil i
              nie chce mnie zabrać do stadniny.Bylam kilka razy na basenie ale za kazdym
              razem Mała dostawała histerii i pedzilam z mokra glowa do domu (niunia zdazyla
              sie uspokoic..)Ale co sie nasluchalam....Mrozow tez nie mamy - na razie.Jednak
              postaralam sie o fajowy kombinezonik dla Zabeczki mojej.Troche wiekszy kupilam
              i czasami Niunia mi do niego wpada.mam nadzieje,że do wiosny ładnie
              go "Zapełni".

              Pozdrawiamy serdecznie,buziaki dla Was Wszystkichsmile
          • rosiee Re: ach te chłopaki... 14.10.04, 22:27
            no, no nawet nurkowac potrafi - wiec chyba sie zainteresujemy tym mezczyzna wink

            a co do basenu to na razie chodze sobie sama poplywac w ramach kilku wolnych
            chwil od dzieciecia mojego kochanego
            zastanawiam sie tylko jaki jest sens "meczyc" takiego malucha?
            werata napisz troche mi o tym basenie dla niemowlakow, moze tez sie skusze,
            chociaz na razie jakos nie jestem do tego przkonana

            co do historii z cyklu: ciaza, porod i polog to dla mnie najgorszy byl 1-szy
            trymestr ciazy z okrutnymi mdlosciami i ..., chociaz sam porod i polog tez do
            przyjemnosci raczej nie nalezalywink

            pozdrowienia
            duzo zdrowka dla Dominiki
            z Kamilka juz lepiej, dzieki
            • werata Re: ach te chłopaki... 16.10.04, 16:02
              rosiee napisała:

              > zastanawiam sie tylko jaki jest sens "meczyc" takiego malucha?
              > werata napisz troche mi o tym basenie dla niemowlakow, moze tez sie skusze,
              > chociaz na razie jakos nie jestem do tego przkonana
              Hej, rossie, jak lubisz wodę, to zachęcam chociaż do spróbowania!
              To są zajęcia z oswajania z wodą. Ja chodzę na basen ozonowany, sprawdziliśmy
              w SANEPIDzie jak z tą wodą - badania były super!
              Zajęcia polegaja na zabawie, w tym m.in. spiewaniu (np. baloniku nasz malutki
              itp.) w tym czasie bawiąc z dzieckiem, polewajac go wodą. Jest też wiele
              elementów masażu wodą: plecków, brzuszka itp. Ostatnio nurkowanie. Przyznam, że
              pierwsze zajęcia na basenie uświadomoły mi, ze mój syn nie jest już takim
              bezradnym niemowlaczkiem. W domu - higiena na maxa, itp. a tu: trach, ciach,
              podpływa jakaś zabawka polizana wcześnij przez kolegę obok i mój syn róznież ją
              ssie z radością wink Fajna zabawa też dla dorosłych. Tomasz poznaje świat,
              rówieśników, swoje ciało, jego mozliwości, a ja poznaję moje dziecko, jak
              bardzo jest chłonne tych doświadczeń. Mój mąż, który był z nami na 1-szych
              zajeciach i oglądał przez szybkę powiedział, że to on będzie chodził z małym,
              bo taką miał chętkę wskoczyć do basenu smile Tylko, że my jesteśmy od dawna wodne
              ludki: oboje nurkujemy, a wkrótce w trójeczkę smile
              Jak będziesz mieć jakieś pytania to możesz wysłać maila: werata@gazeta.pl
      • rosiee Re: z ostatniej chwili... 13.10.04, 02:25
        no to dobranoc
        • jola.wie z ostatniej chwili... Rosiee!!! 13.10.04, 09:19
          Leci!!! (poczta)
          • jola.wie Re: z ostatniej chwili... Rosiee!!! 13.10.04, 09:24
            Ostatecznie kolejność zdjęć uległa zmianie (nie z mojej bynajmniej woli!) smile))
            pozdrawiam
            • rosiee Re: z ostatniej chwili... Rosiee!!! 14.10.04, 22:00
              Dzieki Jola, witam kolezanke po fachu.
              Rzeczywiscie ogladajac zdjecie tuz przed - ze szpitala, zastanawialam sie co
              bedzie na nastepnym zatytuowanym tuz po, hi, hi.
              Sliczna rodzinka, tylko Twoja Ania gdzies sie zawieruszyla..
          • aninia1 Re: z ostatniej chwili-swietne kitki!!!!! 13.10.04, 22:37
            Jolu,

            Twoja corcia ma wiecej włosow na glowie niz my obiesmile)Ja z kazdym dniem trace
            kilka garscismile)Coreczka tez nie moze sie pochwalic takimi pieknymi kitkami - a
            te wygladaja naprawde slodziutkosmileGdzies czytalam ze to owlosienie jest
            uwarunkowane diet matki podczas ciazy (jesli chodzi o zeby to tak samo).Szkoda
            tylko ,ze wyczytałam to tak pozno smile

            pozdrawiamysmile
    • beciaw77 kolejny chorowitek! 13.10.04, 23:27
      Byłysmy dzis na szczepieniu którego nie było a to dlatego że wczoraj w południe
      panna Dominika zmieniła sie w pana Dominika i zaczeła "mówić" basem... dzis się
      okazało że infekca gardełka sad( sie nam przyplatała.. mam nadzieje że to
      chwilowe i szybko minie (ponoć taki wirus!) Póki co Misia nie straciła na
      szczęście pogody ducha i apetytu więc wierze że będzie dobrze!
      Przy okazji pozdrawiamy wszystkie chorowitki i zyczymy szybkiego powrotu do
      zdrowia!
      Waga na dzień dzisiejszy 8500.
      Zmykam bo juz póxno..
      dobranoc!
      Beata
      • jola.wie Re: kolejny chorowitek! 14.10.04, 09:47
        "> Waga na dzień dzisiejszy 8500."

        O MATKO!!!!!!!! Becia, to ty juz musisz miec bicepsy jak atleta! smile)))

        Aninia, nic się nie martw, doczekasz się na kitki, to pewne! W kitkach mojej
        Małej nie ma mojej zasługi prócz genów, a o związku diety z owłosieniem wiem
        jeno tyle, że "jak pali zgaga, to dziecko się urodzi z włosami", mnie paliła, w
        związku z czym nie wiedziałam już co mam jeść, a czego nie jeść, żeby tę zgage
        złagodzić....smile))
        A praktyczny wymiar coraz dłuższych wlosów Madzi jest taki, że włosy te musimy
        prać codziennie, suszyć suszarką, robią się jej z tyłu głowy kołtunki, grzywka
        włazi do oczu (spinanie jest już koniecznością, a nie fanaberią) a włosy z
        karku spełzają powoli na plecki (no, może dlatego, że ten kark taki krótki
        jeszcze smile))), ale ubaw mamy przy kąpieli, bo ona zupełnie inaczej wygląda z
        ulizanymi włoskami, czeszemy ją "na hitlerka", albo na "lata dwudzieste", Anka
        czasem na szamponowej pianie zrobi jej różki albo "uszka kota", "murzynek" z
        niej ciągle perwsza klasa i gdyby nie to, że cyfrowy aparat na razie mamy
        jedynie w telefonie to dawno byłyby już zamieszczone odnośne zdjęcia, tylko że
        z telefonu wychodzą zbyt ciemne wieczorem w łazience sad(
        No chyba, żeby ja w celach shootingu raz wykąpać rano.....?

        Nie chorować mi tu!!! A zwłaszcza dzieci! (i ojcowie! chory chłop w domu to
        katastrofa! - niniejszym domagam się współczucia: mój mąż coś tam okołosercowo
        i cholesterolowo (badania okresowe w pracy) i już pełna histeria: dieta,
        tabletki, cuda na patyku, a lekarz mówił przecież, że jeszcze nie ma się czym
        przejmować... zanosi się jednak na przewlekłość (jak znam moją lepszą połowę) i
        może to byc dla mnie bardzo uciążliwe...sad(

        Tylko baba ma być nie do zdarcia...ech!
        • jola.wie jolanda i werata 14.10.04, 10:05
          Dziewczyny, witajcie, wasze posty znalazły sie powyżej i gdzies mi umknęły,
          dopiero teraz na nie trafiłam.
          Jolanda, twój Szymon (i Beci Dominika) mają taką samą datę urodzin jak moja
          starsza córeczka Ania! Już pisałam, że moja Ania była malutka jako niemowlę,
          gabaryty trzymiesięcznej Madzi osiągnęła mając siedem miesięcy (!), więc Madzię
          postrzegam jak skończonego smoka, waży właśnie coś koło 7200.
          Werata, swatać, nie swatać, po prostu niech to będzie wątek "koedukacyjny" :-
          ))) (najlepsi partnerzy (podobno) są starsi o ok. 4 lata, wtedy "doganiają"
          płeć żeńską w rozwoju wink Całuski dla chłopaków, jedno jest pewne: ślinią się
          tak samo i tak samo chętnie do wszystkiego przysysają, jak ich rówieśnice...
          Madzia się po raz pierwszy wczoraj zassała na własnym kciuku, we mnie od razu
          alarm się odezwał, bo mojej siostry nie można było oduczyć ssania kciuka, a z
          drugiej strony wyglądała tak słodko! W nocy też się zasysała, a odgłosy były
          takie, że większość "spaczy" się obudziła (przy czym nie bardzo chciała jeść) -
          w ogóle coś się jej poprzestawiało i o 4.00 zaczęła gadać do ciemności -
          wyspała się - ale nie podjęłam wątku i po jakimś czasie postanowiła jednak
          jeszcze się zdrzemnąć...
          A przy karmieniu zupką, ja do niej "aaaaa...." (otwiera buzię), a ona z pełną
          buzią mi odpowiada "bbbbb......." dzięki czemu w kwestii prania ubranek
          przeszłam do fazy zapierania wstępnego mydłem....
          • nelka1313 Re: jolanda i werata 14.10.04, 14:06
            Jejku jaki tu ruch!
            Ale mam do poczytania!
            Witam tez nowe mamy!

            Przede wszystkim to życze waszym dzieciaczkom duzooooo zdrowia!!!!!! Mam
            nadzieję,że te wredne katary i infekcje szybko przejda.

            U nas tak srednio.Pojechałam z Martulinkiem do lekarza i ku mojej rozpaczy
            okazało sie,że jednak nasza waga nie jest zeosuta.Mała przybrała połowe tego co
            w zeszłym miesiącu!!!! Wyszło tak koło 360g na miesiąc i spadła z
            dotychczasowej siatki centylowej.Porobiłam jej wszystkie badania,
            morfologia,posiew krwi,moczu,ilość żelaza, białka, CRl jejku czego tam nie było!
            Wg. mojej lekarki wszystko jest w normie-oprócz białka -trochę za mało-ale co
            to oznacza nie dowiedziałam się-pani doktor musi sprawdzic maszyne w szpitalu
            bo podobno ma juz drugi taki sam wynik w ciagu tygodnia uncertain.Mam dokarmiać
            sinlaciem-łatwo powiedzieć!Wcisnąc jej cos ostatnio to naprawdę wyczyn!Ale
            postanowiłam się nie stresować, mam tylko wielka nadzieje,że coś sie odmieni i
            mała polubi jedzenie.
            Widze,że moja mała to kruszynka wsród waszych dzieci-6680g w 5 miesiącu!
            No nic, nie bede przynudzać.

            Pozdrawiam wszystkie mamuśki dziewczynek i chłopców
            Ela i jej niejadek Martunia
          • tupelo Re: jolanda i werata 15.10.04, 22:51
            > (najlepsi partnerzy (podobno) są starsi o ok. 4 lata, wtedy "doganiają"
            > płeć żeńską w rozwoju wink

            Hihihi! To ja sobie wzięłam męża na odpowiednim poziomie! (jest 5 lat starszy)
            Dobre, Jolu, oj dobre! smile))))))
            • jola.wie tupelo 16.10.04, 08:01
              no to gratuluję, mój jest tylko o dwa lata ode mnie starszy....smile)
    • beciaw77 tylko link';-) 15.10.04, 12:29
      ma nadzieje że wejdziewink)
      POZDRAWIAM!
      beata
    • tupelo Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 15.10.04, 23:00
      Wczoraj dostałam nowy numer "Dziecka", a w nim... m.in. forumowa wypowiedź
      Weraty!!! A poza tym np. artykuł na czasie, bo o katarku. A prezent
      to... "Kołysanki-utulanki", ale bardzo skrócona wersja (tylko 5 piosenek).
      Moja Zosia powiedziała dzisiaj pierwsze... słowo. Ja się trochę śmieję, bo
      przecież to zupełnie przypadkowo jej to wyszło, ale wyszło... "tata". Czyli co?
      Chce brata? wink
      Przy okazji zapraszam na nasz wątek Zosiny, umieściłam tam 3 nowe zdjęcia.
      Elu, wiem, że trudno tu Cię pocieszać, bo mama nie może się nie martwić o swoje
      dziecko, ale trzymam kciuki za Martusię, żeby lepiej jadła i przybierała. Ja
      podobno też byłam strasznym niejadkiem. Urodziłam się w 35 tc i miałam słaby
      odruch ssania. Żeby mnie nakarmić, mama musiała mnie najpierw usypiać...
      Aniu, co do włosów dzidziusiowych, to też wydaje mi się, że genetyka ma tu
      więcej do powiedzenia niż dieta mamy w ciąży. Np. Zosia wygląda identycznie jak
      ja w niemowlęctwie. Troche żałuję, że nie ma loków mojego męża, ale co tam!
      Jeszcze jej wyrosną smile
      Kiedy zaczynamy październikowe ciążowe wspominki?
      Buziaki,
      Monika
      • jola.wie Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 16.10.04, 08:10
        Zawsze jak przeglądam najnowszy numer Dziecka szukam wypowiedzi znajomych z
        forum. Też zauważyłam weratę, a że wypowiedź grzecznie zgodna z ogólnym trendem
        artykułu, tym bardziej jej gratuluję smile)) Zresztą mnie osobiście bardzo był
        potrzebny ten komentarz o płaczu, każę go wykuc na pamięć mężowi, a zwłaszcza
        babci (w pada w absolutna panikę jak tylko Madzia wykrzywia buzię), a na
        trop "bezpiecznego płaczu" naprowadziłas mnie ty, Moniko, za co Ci bardzo
        dziękuję, bo pouczyłam babcię, a ona "jaka ty jesteś mąąąądra! ja tego
        wszystkiego nie wiedziałam..." smile))))
      • jola.wie Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 16.10.04, 08:23
        To jeszcze raz ja!
        Zosia jest śliczna, no i nie wiem, czy ja mam obsesję (prawdopodobnie tak), ale
        jakby jej peruczkę nasadzić, mogłaby się okazac bardzo podobna do Madzi smile)),
        zwłaszcza ta głoska "t" w trzecim zdjęciu - identyczna!
        Monika, zaczynasz myśleć już o bracie dla Zośki? Gratuluję....
        Fajne te kołysanki, szukałam tej płyty w media markcie, ale albo ja jakas
        sprawna inaczej jestem..., no w każdym razie nie znalazłam. Ta skrócona wersja
        zachęciła mnie ostatecznie i wybiorę się jeszcze raz.
        Madzia przestała wypowiadać słowa, zaczęła wydawać z siebie piski i okrzyki,
        głównie na "a", tylko jak płacze/marudzi to wtedy rozlega się głośne "mama-meme-
        mama-meme".
        Ciążowe wspominki? Najlepiej mi się wszystko przypomniało we wrześniu,
        hurtem... pomyślę jeszcze
        • tupelo Jolu!!! 16.10.04, 22:41
          > Monika, zaczynasz myśleć już o bracie dla Zośki? Gratuluję....
          Hmmm... Zawsze o nim myśleliśmy. Chcemy braciszka dla Zosi, ale najpierw to ja
          muszę ten doktorat zrobić, bo inaczej nic nie zrobię smile W każdym razie nie
          poprzestaniemy na modelu 2+1, myślimy raczej o 2+2 lub nawet 2+3, jak u Ciebie!
          Ale na wszystko przyjdzie czas.
          Wyobraziłam sobie Zosie we fryzurce Twojej Madzi, rzeczywiście, mogłyby być
          całkiem podobne smile))))
          Pozdrawiam serdecznie!
      • werata Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 16.10.04, 19:23
        ...no co Wy? muszę też kupić ten numer wink
        nic nie wiedziałam, dzięki za info!

        My dołączamy do klubu zakatarzonych sad
        Byłam na szczepieniu z małym i pewnie panie nie wywietrzyły porządnie po
        dzieciach chorych i masz ci los - Tomek kicha. Właściwie kichał, bo jakoś dziś
        mu przeszło (tak szybko?).
        Chciałabym wprowadzić małemu kaszkę mleczno-jakąśtam, ale jak tylko wspomniałam
        mężowi to usłyszałam jedno krótkie słówko: NIE!
        Hmm, trzeba będzie popracować nad tematem... Czyżby mój mąż miał jakieś
        znajomosci w poradni laktacyjnej, bo tam takich purystów mleczno-matczynych nie
        brakuje ... wink
        Pa Majóweczki!!!
        Ale dziś jestem mały, jak muszelka...

        • rosiee A dzis jestem maly jak muszelka... 16.10.04, 23:51
          ..jak to zrobic zeby take fajowe bylo?
          Weratko, mamy takie same miarki naszych dzieci, tyle tylko, ze moja w rozowej
          sukience, a Twoj w niebieskich portkach. Jak wstawic jakis swoje haslo zamiast
          tych krzakow w sygnaturce?
          Dzieki za tych kilka slow o basenie, na razie jednak dalej bez przekonania..

          ..za to moj maz to smarkacz, bo tylko o rok ode mnie starszy..

          ..tak to owlosienie u noworodkow to zdecydowanie genetycznie uwarunkowania,
          niestety, Kamilka to caly tata, nie tylko z fryzury zreszta
          hm, do mnie na razie w ogole nie podobna sad

          ..Jolu, tez ostatnio slysze od Kamilki "mama", niestety tylko wtedy, gdy
          placze, ale i tak fajnie, co?

          ..aha, i jeszcze siadanie, Kamilka rwie sie do przodu jak szalona, w foteliku
          najczesciej, ale gdy trzymam ja u siebie na kolanach to potrafi dluzsza chwile
          usiedziec sama bez podparcia! Pani doktor mowila, zeby na razie jej nie
          prowokowac do takiej pozycji, tzn. nie brac za raczki do siadania i takie tam,
          bo jest jeszcze za mloda i moze to miec zly wplyw na kregoslup, ktory w
          przyszlosci moze sie skrzywic.
          Becia, z Twoja Dominika siedzi sobie tak?

          Dobranocka.
      • rosiee Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 16.10.04, 23:25
        > Kiedy zaczynamy październikowe ciążowe wspominki?

        Ja juz zaczelam, czekam na Was Dziewczyny, piszcie.
        • jola.wie Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 17.10.04, 08:53
          "...no co Wy? muszę też kupić ten numer wink
          nic nie wiedziałam, dzięki za info"
          A jak u was jest właściwie z dostępnością "Dziecka"? Bo u nas katastrofa - trzy
          miesiące nie mogłam trafic w kiosku i to w żadnym (gazeta-widmo, pani
          twierdziła zawsze, że już nie ma albo jeszcze nie ma), więc w końcu
          zdecydowałam się na abonament, i ostatnio zastałam "Dziecko" tak wystające ze
          skrzynki na listy, że każdy mógł sobie wziąć (a byłam w domu! a skrzynka jest
          dokładnie na ścianie z drzwiami wejściowymi)
          No fajnie, fajnie z tym "mama", no...smile))))
          Jeszcze coś śmiesznego: nie mogę się już zdrzemnąć karmiąc Madzię nad ranem, bo
          wtedy jest taka bardziej rozbudzona i strasznie macha wolną ręką (jedna
          przygnieciona cyckiem smile), macha i zamiata jak cepem i jak cepem wali w moja
          klatke piersiową, że aż dudni (nie mówiąc o tym, że boli) więc musze jej to
          ramię trzymać smile))), a w ogóle mamy problem z innymi pozycjami do karmienia
          jak leżąca, bo Madzię byle co rozprasza i się wyrywa, pręży i wścieka, a nawet
          na leżąco - gazety już nie poczytam, bo za bardzo szeleści, jedynie książkę i
          to o dużej gramaturze papieru i dobrze zszyte, żeby się dało kartki bezgłośnie
          przewracać (świetnie się do tego nadają książki gazety wyborczej smile))
          Mój mąż protestował jedynie na sztuczne mleko (które asekuracyjnie stoi w
          lodówce), ale nic nie mówił na marchewki, jabłka & co. Z w/w Madzia LUBI
          marchewkę, pozostałych NIE ZNOSI. NIE ZNOSI też soczków, herbatek, ba, nawet
          wody, więc tę marchewkę zapija mlekiem. Spróbuję dzisiaj marchewkową z ryżem.
          Dać Madzi.smile)))
          • tupelo "Dziecko" i karmienie 17.10.04, 20:15
            U nas "Dziecko" można dostać raczej bez problemu. Ja zaprenumerowałam, bo
            skusiły mnie prezenty (no i wygrałam torbę i kosmetyki Klorane), ale jestem
            zadowolona, bo to dobra gazeta. Lubię też "Twoje dziecko", czasem kupuję, ale
            rzadko. Fakt, czasami prezenty w "Dziecku" są tak wielkie, że nie mieści się w
            skrzynce, ja dwa razy odbierałam na poczcie (nie byłam za szczęśliwa, że musze
            tam latać).

            > Jeszcze coś śmiesznego: nie mogę się już zdrzemnąć karmiąc Madzię nad ranem,
            > bo wtedy jest taka bardziej rozbudzona i strasznie macha wolną ręką (jedna
            > przygnieciona cyckiem smile), macha i zamiata jak cepem i jak cepem wali w moja
            > klatke piersiową, że aż dudni (nie mówiąc o tym, że boli) więc musze jej to
            > ramię trzymać smile))), a w ogóle mamy problem z innymi pozycjami do karmienia
            > jak leżąca, bo Madzię byle co rozprasza i się wyrywa, pręży i wścieka, a
            nawet
            > na leżąco - gazety już nie poczytam, bo za bardzo szeleści, jedynie książkę i
            > to o dużej gramaturze papieru i dobrze zszyte, żeby się dało kartki
            bezgłośnie
            > przewracać (świetnie się do tego nadają książki gazety wyborczej smile))

            Hihihi! To tak samo u nas! Zośka albo wali mnie łapką w klatkę piersiową, albo
            mnie nią szczypie (aj!), albo po prostu sobie nią wymachuje. I też jest
            temperamentna, bo przy jedzeniu często się odrywa, pręży, fika nóżkami... Oj,
            pocieszna jest. No i też poczytać nic nie mogę, bo dla niej to obraza wielka,
            że mama coś wtedy czyta, nie mówiąc o tym, że szeleści. Kiedyś wisiała na cycku
            po 45 minut, teraz je migiem (najwyżej 10-15, najczęściej... 5-7), to jeszcze
            da się wytrzymać.
            Jak mnie nie ma i wypada pora karmienia, dostaje mieszankę, Bebilon. Mieszam 1
            z 2 , bo sama 2 jej nie smakuje. Nie chce mi się odciagać mleka, ot co! A z
            innym jedzonkiem na razie czekamy.
            • rosiee Re: "Dziecko" i karmienie 18.10.04, 01:43
              Przestalam kupowac juz dzieciowe czasopisma. Czasem jednak kupie jak jakis
              prezent mnie skusi, albo extra dodatek (mam np. o rozwoju dziecka w 1-szym roku
              zycia - super, albo "ciaza bez leku" - ktora studiowalam tydzien po tygodniu
              bedac w ciazy - tez fajne).
              Zreszta na czytanie za bardzo nie mam ostatnio czasu. Koncza sie juz spacerki z
              siedzeniem na lawce w czasie snu Kamilki kiedy to czytalam najwiecej. Zimno sie
              zrobilo i wole sobie pochodzic niz marznac na zimnej lawce. Kiedys kupujac
              jakis miesiecznik czytalam go w kilka dni, teraz czasem nie udaje mi sie to
              przed wyjsciem kolejnego numeru. No chyba, ze jestem na odwyku od komputera..

              W trakcie karmienia gdy Pyza wisiala mi na piersi godzinami tez troche
              czytalam, teraz ta typowa cycomanka zamienila sie w prawdziwa sprinterke i je
              okolo 5 minut - nic nie mozna zrobic w tym czasiewink
              A poza tym podobnie jak u Was wymachuje swoimi malymi grabiami w te i z
              powrotem, wbija pazurki i drapie mnie po dekolcie, a i szczypac tez sie
              ostatnio naumiala.

              Jak na prawdziwa babe przystalo, umie tez piszczec, calkiem glosno i dobitnie.

              Ale ja i tak lubie ja ostatnio karmic. Szczegolnie w nocy, gdy nic jej nie
              rozprasza, jest glodna i grzecznie je.

              A mostki? Czyja dzidzia robi?
              Kamilka cwiczy je glownie na przewijaku, gdy jej pupke unosze do gory, to ona,
              fik, nagle robi sie sztywna w pleckach, glowa na przewijaku, a reszta w gorze,
              plecy najwyzej..

              No to ja juz koncze dyzur przy komputerze, jak zwykle sie zasiedzialam.
              • rosiee rekord 18.10.04, 01:47
                Rekord w usypianiu mojego dzieciecia padl dzis wieczorem - 1,5 godziny.
                Najpierw piers, potem bujanie na rekach, potem druga piers. Cale szczescie
                trzecia juz nie byla potrzebna.. chociaz sa sytuacje, ze by sie przydala.

                I tym optymistycznym akcentem zakanczam na dzis.

                Wpisujcie rekordy swoich dzieci.
        • tupelo Re: Nowy numer "Dziecka" i inne sprawy 17.10.04, 20:33

          > > Kiedy zaczynamy październikowe ciążowe wspominki?
          >
          > Ja juz zaczelam, czekam na Was Dziewczyny, piszcie.
          >
          Ja też się dopisałam.
          • rosiee Re: ciążowe wspominki / pazdziernik 18.10.04, 01:22
            tupelo napisała:
            >
            > > > Kiedy zaczynamy październikowe ciążowe wspominki?
            > >
            > > Ja juz zaczelam, czekam na Was Dziewczyny, piszcie.
            > >
            > Ja też się dopisałam.
            >

            No i to ja rozumiem.



            a oto uwaga, premiera mojej nowej sygnaturki,
            (dzieki Werata, bylo troche problemow, ale nie ma to jak maz informatyk, czasem
            sie przyda)
    • beciaw77 rwie sie do siadania 17.10.04, 09:56
      rosiee!
      tak Dominika siedzi -pociągnęła się pierwszy raz cos koło 8 września i najpier
      ją próbowałam spowolnić w tym działaniu ale od kiedy byłysmy u pediatry pod
      koniec września i ten widząc co robi na moich kolanach (dźwigała się stękała
      czerwieniała jojczała) powiedział żeby jej nie przeszkadzać w ćwiczeniu tylko
      pamietać żeby zawsze miała z tyłu jakies oparcie gdyby sie zmeczyła i chciała
      odpocząć ... zresztą w jakiejś gazecie dla mam przeczytała pytanie do pediatry
      dotyczące siadania, tytuł brzmiał "4 i pół miesiąca i siedz?" a temat dotycznył
      tak wczesnego - zdaniem mamy- siadania synka.... tam lekarz powiedział prawie
      to samo co mój pediatra dodajac tylko ze skoro dziecko samo zaczyna siadac nie
      ma powodów żeby mu w tym przeszkadzać - jego układ kostno-szkieletowy
      najwyraźniej jest już gotowy do tej czynności!
      Dominika jest bardzo silna-gdy przed porodem -kilka dni wczesniej- zrobili mi
      USG (wtedy dowiedziałam się że to dziewczynka) lekarz stwierdził ze ma bardzo
      dużą gęstość kości-zupełnie jak noworodek-może dlatego tak szybko usiadła? ja w
      ciąży pochłaniałam tony mleka sera i wszelkiego nabiału plus płatki śniadaniowe
      ryżowe owsiane i LODY! więc miała z czego czerpać siły..
      tak my juz sobie siedzimy bo Dominka nawet jeść chce na siedząco-na to jej nie
      pozwalam z czysto fizycznego powoduwink - nie potrafię sie tak wygiąc żeby
      złapała za pierśwink) nie zatykajac sobie buziwink na szczęście głód i chęć jego
      zaspokojenia wygrywa z przekorą i porywem do siadaniawink
      POZDRAWIAM!
      Beata i Dominika (28.05.2004 r.)
      P.S. u nas hitem NR 1 okazała się zupka marchew z ryżem od 5 miesiąca BoboVita!
      • beciaw77 P.S. 17.10.04, 10:00
        "lekarz stwierdził ze ma bardzo
        dużą gęstość kości-zupełnie jak noworodek"-
        no cóż była juz prawie noworodkiemwink-dokładnie za trzy dni- miało być jak
        niemowlewink
      • tupelo Re: rwie sie do siadania 17.10.04, 20:18
        Muszę przyznać, że ja też mam problem z tym rwaniem do siadania. Nie chcę, żeby
        Zosia przeciążała sobie kręgosłup, ale ona nie lubi już leżeć! Jak leży,
        to "robi łódkę", czyli podnosi głowę i nózki do góry jak do siadania. Na
        kolanach siedzi, ale trzymam ją pod pachy. No i jeśli ją noszę, to już
        najczęściej przodem do świata, wtedy może wszystko oglądać. Ale na spacery
        jeżdzimy w gondoli, ona i tak zaraz zasypia.
    • tupelo To teraz ja 17.10.04, 20:20
      Zaraz po Beci... I u mnie hormony sie odezwały. A tak mi było dobrze bez...
      • jola.wie ja jeszcze nie, ale... 18.10.04, 08:35
        ale ostatnio przez trzy dni bardzo charakterystycznie bolał mnie dół pleców i
        brzuch...i już biegałam co chwilę sprawdzać, ale nic nie było... może to
        pierwsza owulacja? jeśli tak, to za tydzień moge sie spodziewac...sad(
        • nelka1313 długodystansowiec 18.10.04, 19:03
          Hej
          Widze,że wasze maluchy szybko i ładnie sie najadaja.Hmmmm moja mała jest
          prawdziwym oryginałem, kiedy miała miesiąc, dwa jadła 5-10 minut, nie
          wiedziałam co to długie karmienie dziecka.Za to teraz nawet do 30 minut.Pewnie
          dlatego,że zawsze robi sobie przy tym drzemkę, ale cycka za chiny nie puści!

          U nas z jedzeniem powolutku coraz lepiej.Dzięki Monika z pocieszenie widze,że
          wszystkie wcześniaczki jedzą na śpiąco.
          Po 10 dniach meki mała załapała w koncu po co ta lyzeczka ląduje w jej
          buzi,najładniej je gdy ma widownie-cała rodzinka przy stole -najlepiej żeby
          jeszcze jacyś goście się zjawili.Nie są to zbyt duze ilości ale dobrze że
          chociaż tyle.Za to butli nie lubi :-0 a jeszcze pamiętam jakie były cyrki gdy
          próbowałam ją oduczyć picia tylko z butli.

          A i kupiłam gazetke- fajnie znależć tam kogoś znajomego,bo juz czasem
          podejrzewałam,że oni sami te wypowiedzi wymyslają-takie nieznajome niki sie
          trafiały.Z gazetkowych rzeczy to lubie "mamo to ja".Nazbierało sie juz tego
          całe pudło- spadek po kuzynce i jej bobaskowych studiach.
          Widziałam tez ,że w nowym "dziecku" jest bilet do kina- tylko zastanawia mnie
          jedno-telewizor raczej jest nie wskazany dla maluchów to duzy ekran w kinie
          chyba też.Zreszta Martula chyba by nie wysiadziała dwóch godzin w jednym
          miejscu!

          A jak tam mamusie pracujące?~
          My ostatnio siedzimy w domku-obrzydliwa pogoda-mam czasem wyrzuty sumienia,że
          nie biore jej codziennie na spacer.Z tego co czytałam,to wiekszośc forumowiczek
          czy deszcz czy wiatr spacerów nie odpusci! Wyrodna jakaś jestem!

          pozdrawiamy

          • jola.wie Re: długodystansowiec 18.10.04, 19:37
            nie nie nie zadna wyrodna nie jesteś, a jeśli tak, to jestesmy dwie wyrodne....
            Kładę Madzię przed południem (jak zaśnie) w pokoju z oknem otwartym na oścież,
            to nie jest dla mnie pora na spacer - pożera mnie dom, sprzątanie, pranie,
            przygotowanie obiadu.... ok 13.00 - 14.00 jedziemy (wózkiem albo autem!) do
            szkoły po Ankę i to jest nasz "spacer". Do spacerowania zniechęca mnie brak
            terenu paradoksalnie, nie chce mi się kręcić między domkami jednorodzinnymi, bo
            nie ma jak złapać nawet porządnego tempa, tylko: na krawężnik, z krawężnika,
            auto jedzie, czekamy, i tak w kółko, bez sensu! a tzw. "zakupy z wózkiem" nie
            sprzyjają snowi Madzi - nie śpi wtedy tylko się drze w wózku: za wolno.
            Dzisiaj ambitnie ciepło się ubrałam (wieje koszmarnie) i polazłam do szkoły (20
            min szybkim marszem), w szkole czekając na Ankę spociłam się, kiedy wyszłyśmy -
            padało i wiało dalej więc mnie po mokrych plecach przewiało i w tym deszczu i
            wietrze przy akompaniamencie wyrzutów Anki, że nie przyjechałam autem,
            popędziłyśmy do domu smile). Madzia cały czas spała, obudziła się pod
            jarzyniakiem... Takie spacerowanie może zrazić smile)) ale doszłam do wniosku, że
            lepiej podhartować dzieciątko przed zimą. Czy wasze też tak nie lubią
            ubierania? Ja musze być "na gotowo" zanim się zabiorę do ubierania Madzi, bo
            się wścieka w kombinezonie a nie chcę żeby się za bardzo spociła przed wyjściem
            na zewnątrz... dzisiaj: ja ją w kombinezon, a ona trach! kupę... zresztą, co ja
            wam będę opowiadać...smile))
            Nie wiecie czasem jak nauczyć dziecko zasypiać bez cycka? Czeka mnie to trudne
            zadanie, bo, kurcze, to już piąty miesiąc, a im dalej w las, tym to będzie
            trudniejsze... Do tej pory nie miałam tego problemu - dzieci starsze zasypiały
            mi normalnie...
            Do kina z dzieckiem to ja mogłam iść jeszcze dwa miesiące temu, teraz już chyba
            nie, wątpię, czy by(m) wytrzymała...
            (próbuję coś sklecić z okazji października, ale jeszcze nie dzisiaj)
            Aha, możecie mi wytłumaczyć ten fenomen: Madzia lubi marchewkę, lubi ryżową
            kaszkę, a zupy marchwiowej z ryżem nie lubi! smile))
            • nelka1313 Re: długodystansowiec 18.10.04, 21:38
              Ubieranie na spacerek to istne przedstawienie, mala ryczy juz na widok
              czapki.Jeszcze nie ładuje jej w kombinezon ale w kurteczke i do
              gongoli.Ubieranie na spacer to jedna wielka tragednia.Mała jest uryczana a ja
              spocona jak mysz, bo też musze byc juz wczesniej ubrana i jak ja ubiore zaraz
              na dwór!Niestety do parku mam tak daleko,że juz w połowie drogi odechciewa się
              wszystkiego a jeszcze trzeba wrócić.Nasze spacery są na osiedlu domków
              jednorodzinnych- na szczęście chodniki szerokie i mały ruch.Tylko na to osiedle
              trzeba dojsć po jednej z bardziej ruchliwych ulic.Czasem jak przejedzie tir to
              boje się,że zmiecie mnie razem z wózkiem.O spaniu na spacerach juz dawno
              zapomnialam.

              Co do odzwyczajania od cucka w nocy to nie mam żadnych pomysłów a doświadczenia
              wogóle.Oglądałam kiedyś "zaklinaczkę dzieci"-raz mi sie udało- był odcinek o
              odstawieniu dziecka od piersi.Może problem trochę zblizony, bo mama próbowała
              uśpic dziecko bez cycula.Polegało to na braniu maluszka na ręce jak płakało,
              uspokajaniu je i odkładaniu do łóżeczka- tak długo az mała nie usnęła sama.Ale
              jak nauczyć dziecko żeby nie spało przy cycku to nie mam pojęcia.Mam
              wrażenie,że ja bede miała z tym problem, na razie jestem zadowolona,że chociaż
              tak je.Ale co będzie jak mała bedzie miala roczek? przecież nie zawsze bede
              mogła ja uspić!Dostałam na maila zeskanowana ksiażkę "usnij wreszcie".Szczerze
              nie miałam czasu jej przeczytać ale podobno opisuje kilka metod usypiania.Jeśli
              chcecie mogę ja wam przesłac- jakosć średnia.

              co do wspominek ciążowych do 20 pażdziernika rok temu zrobiłam sobie test! Jak
              ten czas leci!

              A i u nas ostatnio było bardzo rodzinnie.Nie pisałam wsześniej ale w
              rodzince "obrodziło" dzieciaczkami.Mój mężulek ma trzech braci i wszystkie trzy
              żonki prawie równo zaszły w ciąże wink)) a co za tym idzie Martula ma dwóch
              kuzynów.Jeden to już roczniak, drugi o dwa miesiące młodszy, jak coś z tego
              wyjdzie to zamieszcze zdjęcia z odwiedzin kuzyna.

              pozdrawiamy
            • tupelo Re: długodystansowiec 18.10.04, 23:14
              Co do biletu do Multibabykina, to bardzo żałuję, ale we Wrocku nie ma kina tej
              sieci, więc nie możemy sie wybrać, choć teraz to pewnie nie miałoby wiekszego
              sensu: Zosia sie szybko nudzi, potrzeba jej zmian, nie może usiedzieć w jednym
              miejscu.
              A ze spacerami to u nas było tak, że byłysmy maniaczkami spacerów. Ja - bo na
              jeden wysyłałam babcię, więc miałam ok. 2 godziny wolnego, a na drugim ja się z
              kolei dotleniałam i ćwiczyłam formę (Zosia nie lubi siedzieć w miejscu,
              najczęściej trzeba chodzić, można tak i po 10 km na jeden spacer). No i z
              lulaniem nie było problemów. Tak było aż Zosia dostała katarku. Przez tydzień
              nie wychodziłysmy z domu, aż do wczoraj. Muszę przyznać, że do tej pory spacer
              to najlepszy sposób na długi, spokojny sen, czasami idziemy i nawet rycząca
              karetka nie jest w stanie jej obudzić. Do parku mamy 15 minut, więc jest gdzie
              spacerować.
              A z ubieraniem jest tak, jak u Was. Zocha ryczy w niebogłosy, wyjątkowo czasami
              udaje mi się ją zagadać. Najgorsza jest oczywiście czapka.
              Co do usypiania to nadal mamy wielki problem, bo w ciagu dnia i na noc Zosia
              usypia tylko i wyłącznie lulana na rękach (chyba że idziemy na spacer, to wtedy
              w wózku). Bicepsy mamy już niezłe, żadna siłownia niepotrzebna smile Męczymy się
              przy tym strasznie, zwłaszcza w ciągu dnia jest to bardzo męczące, do tego Mała
              ma słaby sen i trudno ja odłozyć, istny cyrk! Boleję nad tym usypianiem, ale
              wynikło to z tego, że Zosia miała kolki, więc się ja nosiło, uspakajało na
              rękach, do tego nie potrafi ssać smoczka uspakajającego, więc ten sposób też
              odpada. Przy piersi zasypia tylko w cięgu nocy. Nie wiem, co z tym począć,
              chyba dalej będziemy się męczyć, bo ja na żadne takie metody "na przeczekanie",
              kiedy dziecko ryczy samo w łóżeczku się nie nadaję.
              Elu, gdybyś mi mogła przesłać tę zeskanowaną książkę, to będę wdzięczna,
              chociaż wydaje mi się, że tam właśnie są opisane te mało humanitarne metody.
              Buziaki
              Monika
              • beciaw77 Re: długodystansowiec 19.10.04, 11:13
                u nas jedzenie z piersi trwa dośc krótko 10-15 minut a to 15 to przeważnie w
                nocy jak sobie Dominika przysnie... no właśnie w nocy...
                coś się psuje nasza mała ostatnio bo wczoraj i dziś pobudki mi robi po kilka
                razy wciągu nocy i najpierw gada po ciemku z zabawkami później jojczy a na
                koniec domaga się jeść i zasypia na kolejne 2-2,5 godziny i tak do 5.30 wczoraj
                i 6.30 dziś od 21... postraszyłam ja dziś że jak tak dalej pójdzie to jej mama
                wyciagnie baterie wink ale żeby to takie łatwe było... całą ja obejrzałam i za
                nic w świecie nie wiem gdzie ona ma ten wyłacznikwinki zasilaniewink hehe
                to nocne budzenie to chyba wina mojego poddenerwowania... w poniedziałek wracam
                do pracy i jestem tym faktem potwornie przybita-chce mi się cały czas wyć...
                boję się i martwię i w nocy nie moge zasnąć... wstaję patrze jak mała śpi...
                juz za nią tęsknię....
                Dominika uwielbia spacery!
                mogłaby non stop siedziec na "świeżym powietrzu"! Staram się ją przewietrzyc
                choć kilkanascie minut dziennie-nawet na dystansie dom - babcia która akurat
                mieszka po drugiej stronie ulicywink
                Butelka nam służy i mała chętnie pije (teraz zasneła z herbatką jakieś 15 minut
                temu)-ciesze się bo nie wyobrażam sobie co by było podczas mojej nieobecności w
                domu gdyby nie chciała butli!!
                Za to smoczek jest u nas w niełasce już od kilku tygdoni... Dominika nie chce
                smoka z którym wczesniej sie nie rozstawała:dom, spacer, usypianie itp. itd.
                teraz go zasysa pomemla pomemla i tfuuuuu z wyraźna niechecią pluje na
                odległośćwink z czego akurat się cieszę choć nie wiadomo jak bedzie gdy wróce do
                pracy a chęć ssania przed drzemka będzie wieeelka-pozyjemy zobaczym....
                ok zmykam bo chciałm napisac coś na temat wspomnień październikowych-a tyle
                tego jest....wink
                Pozdrawiam!
                Beata
                P.S. tupelo dzięki za miłe słowa w wątku "moja Dominika"
              • nelka1313 książka 19.10.04, 11:35
                Oczywiście,że prześle książke-jak tylko znajdę więcej czasu.Co do metod to nie
                wiem jakie tam są preferowane-nie czytałam jeszcze, wiem,że dziewczyny chwaliły
                sobie książke.Ale trzeba jednak samemu przeczytać i ocenić.
    • beciaw77 ciążowe wspominki/październik-smutne i długie... 19.10.04, 11:37
      oj działo sie działo...
      13 pierwsza wizyta u giny i pierwsze USG którego mi pani dr nawet nie pokazał,
      stwierdziła tylko że "7 tydzień zarodka nie widać prosze się pokazać za 2-3
      tygodnie"! Połozna załozyła karte i wysłała do domu....
      27 Wróciłam po dwóch tygodniach przez które siedziałam jak na szpilkach i
      słyszę: "czemu tak wcześnie? teraz mi fundusz nie zwróci ja ciężarne przychodzą
      co chwile" (??? !!!)
      Kilka dni wcześniej siedziałam na zwolnieniu przez tydzień bo dopadło mnie
      przeziębienie i lekarz rodzinny kazał odpocząć i leczyć się domowymi sposobami
      by "nie zaszkodzić maleństwu"....
      Na wizycie 27 USG jest!! bije serce!!!- ja nadal go nie widze ale mój mąz
      którego zabrałam ze soba do środka ma okazję (pani dr znów nawet nie zapytała
      czy chcę zobaczyć-ja zapomniałam w amoku upomnieć sie o to...tak się cieszyłam
      że bije i że Grześ je widzi....)
      Tego samego dnia pokazałam pani ginie moja wysypke na brzuchu która pojawiła
      sie kilka dni wcześniej - "prosze to skonsultować z dermatologiem" usłyszałam...
      28 października WYROK: "wygląda mi to na półpasieć"-stwierdziła pani dermatolog
      Wyobrażacie sobie co poczułam....-pytałam o konsekwencje choroby i jej wpływ na
      dziecko czy nic mu nie będzie co to oznacza i co usłyszałam??? "prosze zapytać
      lekarza prowadzącego"....
      Gina była dwa pokoje dalej- weszłam - położna chciała mnie wyprosić bo
      wzywają "za numerkiem" ale gdy zobaczyła łzy w moich oczach zapytała co się
      stało-powiedziałam jej i zaraz kazała mi wejść "jak tylko wyjdzie pacjentka!"
      "tak myslałam"-rzekła gina z wyrazem zadowolenia z siebie w oczach i znów
      spuściła je na jakieś leżące przed nią papiery-zapadła cisza...
      Co ma teraz robić?-zapytałam juz prawie płacząc
      "Nic-czekać-stosować to co przepisał dermatolog i czekać.... ciąża jest jeszcze
      młoda"
      Ale jaki ta choroba może mieć wpływ na moje dziecko???!!! Co się stanie???!!!-
      zasypywałam ja pytaniami łykając wielkie jak grochy łzy płynące po policzkach...
      "NAJWYZEJ PANI PORONI"-powiedziała ze stoickim spokojem gina i zabrała się znów
      za swoje paipery....
      Wstałam wyszłam nawet nie popatrzyła w moją stronę ... ludzie w poczekalni...
      już ich nie widziałam... łzy zalały mi wszystko... cały wszechświat runą...
      szłam chodnikiem, płakałam,łkałam półgłosem nie mogąc wybuchnąć żalem
      pretensjami i strachem bo każdy na mnie patrzył... "NAJWYZEJ PANI PORONI"
      grzmiało w moich uszach jak wyrok!
      tuliłam w dłoniach ten malutki kawałek mojego brzucha i łkając
      prosiłam "PRZEZYJ..."...
      nawet dziś gdy pomyslę jak wtedy się czułam chce mi się płakać....
      nie poszłam tego dnia do pracy, później konsultowałam ową wysypke z innymi
      lekarzami- nawet z rodzinnym- i znalazłam FORUM i znalazłam zrozumienie,
      pocieszenie i nadzieję....
      Dziś tak jak kilka dni po tym wydarzeniu jestem pewna że to nie był półpasiec-
      nie było żadnych innych objawów a do tego wysypka w nietypowym miejscu- a nawet
      jeśli...
      Zmieniłam lekarza bo tamta kobieta straciła wszystko w moich oczach,
      pozostawiając młodą niedoświadczoną przyszłą matkę bez słowa nadziei!! -
      usłyszałam od niego "nic nie powinno się stać!" "tylko 2% dzieci matek chorych
      w ciąży na półpasiec ma jakieś wady serca" "tylko 2%"
      Wierzyłam że nam się uda...
      c.d.n
      Beata
      • beciaw77 P.S. 19.10.04, 11:45
        na pierwszym USG w 9 tygodniu -ponoc to pierwsze jest najpewniejsze jeśli
        chodzi o datę narodzin dziecka- widnieje opis:
        09w4d+/- 07d
        długość zarodka: 26 mm
        przewidywany termin porodu:28.05.2004 r.
        i dokładnie wtedy urodziłamwink hihi (z OM miałam 02.06.2004r.)
    • tupelo Chlapie w kąpieli! 19.10.04, 23:13
      Zosia nauczyła się chlapać w kąpieli. Zaraz po wsadzeniu jej do wanienki
      jesteśmy cali mokrzy. A ona szczęśliwa. Hihihihihi!
    • tupelo Co mam o tym mysleć? 20.10.04, 20:48
      Przepraszam, że zwracam się do Was z takim pytaniem, ale w końcu jesteśmy w
      babskim gronie i to do tego w gronie mam. Myslałam, że to @, tymczasem
      poplamiłam jeden dzień i koniec. Miesiączki zwykle miałam obfite, więc to
      raczej nie było to. Nie wiem, co mam o tym myśleć, czy lecieć do ginekologa?
      Miałam i tak iść do lekarza w grudniu na badanie cytologiczne. Czy któraś z Was
      cos takiego miała?
      • nelka1313 Re: Co mam o tym mysleć? 20.10.04, 21:05
        Oj ja naprawdę nie wiem, jak cie to niepokoi to może wskocz wczesniej do
        lekarza i wtedy juz w grudniu nie bedziesz musiała.

        Bardzo się cieszę,że katarek zniknał.

        Co do chlapania w kąpieli to nawet pisać mi sie o tym nie chce-dodam tylko ,że
        tak często jak ostatnio to chyba nigdy nie myłam podłogi.

        Co do wspominek ciążowych to właśnie dziś mija rok jak pojawienie się naszej
        maleńkiej zostało udokumentowane przez test!!!

        Pozdraiwm wszystkie mamy i ich maleństwa.

        Tak mysle,że moze jak macie GG to mozemy się czasem zgadać tak na "żywo"
        podaje swoje;3133280
        • aninia1 Re: Co mam o tym mysleć? 20.10.04, 21:23
          Hejsmile

          Ja juz robilam cytologie.Chyba wszystko ok,bo ginka do mnie nie dzwonismilePoza
          tym bez zmian..

          Co do katarku to u nas czyszczenie noska odbywa sie codziennie- rano smileMamy
          taki zwyczaj ranny: noskowanie,kremowanie i kropelkowanie (wit.D3)

          Pola jeszcze nie chlapie w wanience (a propos-nadal kąpiecie pociechy w tych
          malych wanienkach?)ale szalona mamuska juz jej to pokazuje..Na szczescie
          jeszcze nie załapała o co chodzismile Niunia chyba lubi kapiele,bo nie protestuje
          przy tej czynnosci.Maly kwik następuje po wyjeciu jej z wanienki-
          przy "osuszaniu".Podczas kapieli chwyta sie brzegow i trudno
          ja "odczepic",czasami uda jej sie schwytac weza od prysznicasmile)Coraz czesciej
          podwija pupke i nozki-probuje siadac.

          Jolu- jezeli chodzi o karmienie to u nas identycznie.Lepiej chyba bym tego nie
          opisałabig_grin Nici z czytania gazet.Jedna gazeta=miesiac czytania.

          moj gg.3289484


          calujemy Was wszystkichsmile
        • tupelo Re: Co mam o tym mysleć? 22.10.04, 08:53
          > Tak mysle,że moze jak macie GG to mozemy się czasem zgadać tak na "żywo"
          > podaje swoje;3133280

          Oj, ja niestety nie uzywam gg, bo i tak zawsze jestem w niedoczasie. Wolę go
          nie instalować, bo bym chyba wsiąkła na amen, a tu do pisania praca jedna i
          druga...
          Pozdrawiam!
          Monika
    • tupelo Czy Wasze dzieciaczki już zdrowe? 20.10.04, 20:49
      Po Zosinym katarze nie ma śladu. A czy Wasze dzieci już wyzdrowiały?
      • beciaw77 @ 20.10.04, 23:28
        tupelo moja @ trwała 3 dni i własciwie ten trzeci to już takie "bylecowink)" ale
        się nie zmartwiłam... kurcze chyba tak ma być? tez zawsze miałam dość
        odczuwalne @ a tu tak miłowink)...choć wolałam jak jej nie byłowink)!! myślę że
        jeśli nie odczuwasz niczego podejrzanego to jest ok! gdybys jednak zajrzała do
        gina to daj znać bo ja się pewnie szybko nie wybiorę a miałam byc dwa miesiące
        temu.....
        pozdrawiam!
        Beata
        moje gg 6152348
        aninia i nelka już są na mojej liscie i się zdziwia kto to wysyła im
        pozdrowieniawink)
        trzymcie się ciepło!
        cium!
        • jola.wie o kąpieli i okrzykach 21.10.04, 09:22
          Zanim poczytam zaległości (a nie wiem, czy stanie się to dzisiaj wink, napiszę,
          jak kąpię Madzię. Otóż - nie mamy wanienki (pamiętacie może, że nie mogliśmy
          się zdecydować...), nigdy nie mieliśmy, a ze Madzia ciężka, znalazłam taki oto
          sposób: ja w majtkach (albo nawet i bez smile)) siadam na brzegu wanny i biorę
          gołą Madzię na kolana, na ścianie wisi uchwyt z prysznicem i z tego prysznica
          leje się woda. Pod tym wodospadem najpierw myjemy włoski, potem wywracam Madzię
          na brzuch i myjemy "tył" a przy okazji woda robi masaż pleckom, potem znów
          frontem, myjemy przód i jak do tej pory Madzia z wielkim respektem (to dobre
          określenie) przyglądała się lecącej wodzie, tak wczoraj wyraźnie dojrzała i
          próbowała łapać srebrne nitki i wkładać je do buzi...smile)) Była bardzo zdumiona
          że jej się to nie udaje. Ja musze po calej akcji kremowac nogi, bo mam bardzo
          dokładnie umyte smile)). Kto ma wanne - polecam, bo to moze byc dla dziecka bardzo
          ciekawa odmiana.
          Madzia zaczela jodłowac! Jodłuje do wszystkiego: do lampy, do kwiatka, do
          dziurek w kuchennym wyciagu... Bardzo to smieszne, czasem nadwereza swoje
          gardzioło i potem kaszle... ale sie nie zraża...
          Dzisiaj w nocy dała mi w kość, przypuszczam ze z powodu zmiany pogody, co miało
          miejsce w nocy, cztery razy ja karmilam, dwa razy próbowałam
          usypiac "tradycyjnie" - skończyło się na cycku, a że nie była głodna, to
          następstwem przejedzenia było ulewanie! W końcu ja opieprzyłam i pojęła!
          znieruchomiała, przyjrzała mi się uważnie (po ciemku), przestała wierzgać i
          mnie kopać. Niestety, próby "odkładania" do łóżeczka nie do końca uśpionej
          Madzi kończyły się fiaskiem, bo odłożona, zaczynała ruszać nóżkami, co
          powodowało szeleszczenie "pierzynki", to ja z kolei rozbudza, zaczyna łapac za
          pierzynkę i mimowolnie naciągac ją na twarz. Wtedy z łóżeczka zaczynają
          dochodzić dziwne odgłosy, bo pierzynka na twarzy powoduje uczucie paniki, więc
          ruchy stają się coraz bardziej gwałtowne a odgłosy coraz bardziej niepokojące,
          kółko się zamyka, ja już wstaję i w białym placku twarzyczki nawet po ciemku
          widzę nienaturalnie wielkie i zupełnie nieśpiące oczka....smile)))
          • zaba_i_kijanka Re: o kąpieli i okrzykach 21.10.04, 09:58
            Jeżeli można, to się wtrące, my też od jakiegoś czasu mieliśmy kąpiele z
            totalnym chlapaniem nas i wszystkiego do okoła, mały zaczynał machać nogami i
            rękoma już jak tylko zbliżaliśmy się do wanienki. Poskutowało przeniesienie
            kąpieli z pokoju małego na przedpokój, chyba się zdziwił że inne miejsce a w
            dodatku ma możliwość oglądania siebie i nas w lustrze od 2 tygodni kąpiemy się
            znów spokojnie ( no wmiare)

            pozdrawiam
          • nelka1313 nocne zasypianie 21.10.04, 21:25
            Jak ja dobrze znam ten "schemat" usypiania.Martula tak średnio dwa razy na
            tydzień budzi sie koło piatej.Przy cycku ucina sobie drzemke a odłożona do
            łóżeczka momentalnie się budzi!Nawet położenie jej obok w naszym lóżku nie
            skutkuje.Mała śpi ale tylko na rączkach!!!!! Nie muszę chyba mówić jaka jestem
            wtedy wyspana.Średnio to wszystko trwa koło godzinki.Potem czasem uda nam się
            zasnąć tak na dwie godzinki.Miała juz też takie dni,że budziła się co godzine!!
            Dodam,że karmie na siedząco, niestety inaczej nie umie jeść.Czasem gdy sie
            rozbudzi, spojrzy na mnie tymi wielkimi oczami chwile popatrzy i jakby sobie
            przypomina,że to ja mama i obdarza mnie WIELKIM radosnym uśmiechem doprawionym
            odrobina kwiku.Jest to naprawdę cudne, ale niestety tak sie najczęściej kończy
            nasz nocne spanie i zaczynają harce.
            Co do okrzyków to my weszłysmy w fazę aaaaAAAAAaaaaaa z różnym nasileniem i w
            różnych tonacjach.Najczęściej arie odbywają sie gdy mała leży na brzuszku.
            Dziś na przykład nauczyła się nowej rzeczy która o mało co nie doprowadziła
            mnie do zawału.W nocy miała trochę zatkany nosek i gdy rano ja karmiłam zaczęła
            wydawać z siebie odgłosy podobne do tych gdy chcesz wciągnac powietrze ustami a
            coś cie blokuje i nie możesz.Jednym słowem wyglądało to jakby sie dziecko
            zaczęło dusic i walczyło o tlen!!!!!!!!! Niezle sie przeraziłam a wtedy Martula
            odessała sie na chwile z wielkim zadowoleniem wciągnęła powietrze , zasłuchała
            sie w piejące odgłosy które wydała, zasmiała zadowolona z nowej umiejetności i
            dalej zaczęła pić!!!! .............

            pozdrawiamy papa
            • rosiee Re: o kąpieli i okrzykach, zaba i kijanka 23.10.04, 22:29
              nelka1313 napisała:

              > gdy rano ja karmiłam zaczęła
              > wydawać z siebie odgłosy podobne do tych gdy chcesz wciągnac powietrze ustami
              > a coś cie blokuje i nie możesz.Jednym słowem wyglądało to jakby sie dziecko
              > zaczęło dusic i walczyło o tlen!!!!!!!!!


              u nas identycznie, Kamilka ostatnio dosc czesto wydaje z siebie ten dziwny
              dzwiek, gdy to slysze mam wrazenie, ze wysila sie bardzo, zeby go wydobyc z
              siebie, jednak jej usmiechniety pyszczek, po tym jak uslyszy to co zrobila daje
              mi poczucie, ze to dla niej nic wielkiego, kolejny nowy i fascynujacy odglos

              zaba i kijanka - witamy majowke i mysle, ze nie ma co przepraszac i pisac, ze
              sie wtracam, prawda? witamy kolejna mamusie i zachecamy do dzielenia sie swoimi
              doswiadczeniami na naszym watku
              musze sie przyznac, ze ja tez czasem czytam watek maj 2004 na rowiesnikach,
              chociaz nigdy jakos sie tam nie ujawnilam

              aha i o kapieli jeszcze mialo byc,
              Kamilka kapiele lubi, mimo, ze kapiemy ja standardowo w dzieciecej wanience
              poki co, chlapie coraz wiecej, chyba wkrotce przeniesiemy sie do lazenki,
              chociaz ciasna, ale do chlapania sie nadaje
              ostatnio kapiemy w oliatum, bo po ostatnich uczuleniach na skorce lekarz tak
              zalecil, glowke - mydelkiem, bo niestety pojawila sie ciemieniucha, nie wiadomo
              czy nie od szamponu, ktory niestety trzeba bylo odstawic, a tak ladnie
              pachnial..

              pozdrowionka dla wszyskich
      • rosiee Re: Czy Wasze dzieciaczki już zdrowe? 23.10.04, 22:12
        Witajcie,
        Kamilka juz zdrowa, katarek przeszedl i inne doleliwosci rowniez. Pozostal
        jednak jeden niepokojacy mnie fakt - kichanie. Robi to dosc czesto i
        zastanawiam sie czy to tylko zwykle oczyszczanie noska. Nic innego jej nie
        dolega.
        Mam nadzieje, ze oprocz Zosi i Kamilki pozostale boba tez juz czuja sie dobrze.
    • tupelo Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 24.10.04, 00:00
      Próba metryczki...
      • tupelo Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 24.10.04, 00:01
        Jeszcze raz
        • tupelo Re: Termin na 25 maja - ciąg dalszy naszych histo 24.10.04, 00:03
          Wrrr... Ostatni raz tylko sprawdze, przepraszam, ze zasmiecam watek.
          • jola.wie różności 24.10.04, 11:52
            Kąpiel
            Ponieważ od siedzenia na brzegu wanny, to co pozostawam na sobie (kusa koszulka
            i majtki) i tak jest mokre, postanowiłam się po prostu rozbierać do tego i tak
            wczoraj Madzia szczęśliwa usadowiła się na moich kolanach, ja zalewam jej
            główkę i szamponuję, a ona wczepiła mi się w pierś i ciąąągnie ją do buzi! :-
            ))))Stwierdziłam ze co za dużo to niezdrowo i za wiele byłoby tego szczęścia na
            raz, trochę była zdegustowana moją postawą!

            Błyskawica
            Zrobiła się bestia ostatnio bardzo towarzyska i teraz nie tylko błyskawicznie
            się wysypia (właśnie cieszyłam się na wolną godzinkę, a po 10 minutach było po
            wszystkim!), ale też błyskawicznie się nudzi i wpada w jęk, jak tylko człowiek
            ośmieli się od niej odwrócić wzrok. No i nelka masz rację, tzw/ "nowe
            umiejętności", zwłaszcza wokalne, moga czasem przyprawić o zawał!

            Październikowe wspominki
            Jestem sobie w ciązy, ale staram się żyć normalnie, to mnie dużo kosztuje, bo
            dosłownie wywracam się ze zmęczenia (tam gdzie siądę, tam zasypiam), mam
            posiniaczone ramiona i nogi, bo zaczepiam o framugi, dobijam do drzwi,
            obtłukuję się o brzegi regałów, stołów, biurek i foteli, rzeczy lecą mi z rąk,
            ale uparcie chodzę do pracy i uparcie latam na aerobik dwa razy w tygodniu,
            choć mój organizm wrzeszczy do mnie, że chce odpocząć!!! Jest mi niedobrze,
            odrzuca mnie od wszystkich kosmetycznych zapachów, kupuję nowe produkty,
            których również nie mogę używać ze względu na zapach, nie mogę otwierać
            lodówki, nie mogę dowietrzyć mieszkania po gotowaniu obiadu, ba! czuję zapachy
            od sąsiadów! Pomaga mi pomarańczowa fanta (fuj!), ale musi być zimna z lodówki.
            Wszystkiego może zabraknąć, byle nie fanty, a że nie tylko ja ją lubię - często
            wybuchają sprzeczki,osiedlowy sklepik też jest już "ustawiony" na fantę.
            Informujemy dzieci o ciązy, siedzą osłupiałe przy kuchennym stole, w końcu Anka
            mówi z niedowierzaniem "Mama, to ty będziesz teraz miała TRZY DZIECI?!" smile))

            Praca
            Niewykluczone, że w najbliższej przyszłosci, czyli od poniedziałku (no, może
            nie tak ściśle, bo Anka własnie leży z wysoką gorączką) dołaczę do grona mam
            pracujących. Ponieważ nie mam z kim dziecka zostawić, wygląda na to że po
            wstępnej fazie firmy "telefonicznej", będę zaliczać spotkania i podpisywać
            umowy z fotelikiem pełnym Madzi w fazie firmy "wykonawczej". Propozycja jest
            nagła, grzech nie wykorzystać, postanowiliśmy się z nią zmierzyć, mam cykora, a
            jakże!, ale nie jestem emocjonalnie przygotowana na rozstania z Madzią, a ona
            nie jest do tego zupełnie przygotowana od strony żywieniowej. Rany, rany co to
            będzie????!!!!
    • nelka1313 przespana noc 25.10.04, 08:06
      Muszę upamietnic to zdarzenie wpisem.Moja mała spała dziś bez przerwy od 23,30
      do 5,30 i jest to absolutny rekord w długości spania. Zdarzyło sie jej to drugi
      raz w życiu, pierszego nie uwieczniłam, za to ten musze.Szkoda,że zdarza sie
      jej to średnio raz na 3 miesiace.No ale cóż, kiedyś się doczekam.

      pozdrawiamy mamuśki te zapracowane w pracy i te zapracowane w domu.

      a tu masza Martunia przed spacerkiem.
      • tupelo Re: przespana noc 25.10.04, 08:32
        Gratuluję! U nas z tymi nocami ostatnio ciężko, np. przedwczoraj byłam sama,
        mąż na dyżurze w szpitalu, a Zosia o 1.30 przelana, to ja przebieram, a ona
        oczy jak złotówki i gotowa do zabawy! Zasnęła dopiero o 3, a o 6 już na nowo
        gotowa do rozrabiania...
        • jola.wie niekoniecznie przespana noc 25.10.04, 09:35
          Właśnie sobie uświadomiłam dzisiaj w nocy (a miałam wiele okazji i czasu do
          rozmyślań, bo Madzia jadła cztery razy!!!), że jak czegos nie przedsięwezmę w
          kwestii wychowania dziecka do spania, to czekają mnie jeszcze długo "potargane
          noce". Madzia robi tylko szelest w łóżeczku, ja zaglądam i jak widzę "dwie
          czarne dziurki" to ją wyciągam i przystawiam, na co ona niezmiennie jak na
          lato!, ale widząc moją niekomunikatywność raczej prędzej czy później zasypia...
          Gdybym ją w nocy przwijała albo zapalała światełko, miałabym na bank zabawę w
          środku nocy! Tylko że tak dalej byc nie może! Może też jednak być tak, że
          dziecko mi się tuczy już tylko od tych nocnych karmień, choć na brak pokarmu o
          dziwo nie narzekam i w dodatku przecież dokarmiam jarzynką... Ach, sama nie
          wiem i sie plączę w zeznaniach....
          Zazdroszczę przespanej nocy, a jakże! I życzę dalszych sukcesów na tym polu!
          pozdr.
          • aninia1 Re: niekoniecznie przespana noc 25.10.04, 17:58
            GRATULUJE przespanej nocy!! Nam sie to niestety jeszcze nie zdarzyłosad( Kilka
            razy w nocy mamy karmienie i przewijanie(ze światłemdla bezpieczeństwa
            ogólnego).

            Dzisiaj na szczepieniu pytałam p.doktor na temat nocnego karmnienia a ta
            stwierdziła : dawać cycka na każde zadanie i koniec kropka.Tak czy inaczej
            lubie karmic i ciesze sie z tego ,ze moge byc tak blisko z moją coreczką.Te
            nieprzespane noce kiedys sie skoncza ,swiat sie nie zawalismilePoza tym na razie
            jej niczym nie dokarmiam i pewnie dlatego szybciej robi sie glodna..
            Poza tym jezdzimy SPACEROWKA! Pola nigdy nie lubila swoich glebokich wózkow
            (miala dwa).Teraz za to jest szczesliwa,bo wiecej widzi.Chetniej tez spi,nie ma
            placzu przy wkladaniu do wozeczka.
            Jest długa-68cm,wazy 7,5 kg do 5 miesiecy zostało 10 dnismile

            pozdrawiamy Te Wyspane i te Mniej Wyspanesmile)
    • beciaw77 serce mi peka...!!! 25.10.04, 22:12
      dziś pierwszy dzień w pracy!
      KOSZMAR!!! Tak bardzo tęskniłam za Dominiką....
      Przed wyjsciem ją nakarmiłam później się poryczałam (spała od 21 z przerwą na
      jedzonko 0k 22.30 do 5.30 i tyle-chyba wyczuła że coś się świeci...)! Nie
      mogłam sie pozbierać ale musiałam wyjść...
      W pracy czekała na mnie niespodzianka-nowe juz trzecie w przeciągu niespełna 3
      lat stanowisko pracy i na dodatek "w zastepstwie" więc teraz nie wiem gdzie
      pracuję.... moje stanowisko zajete przez nową osobe która miała mnie TYLKO
      zastępować.... do tego tu w na nowym stanowisku musze pracować w każda sobote
      od 11 do 14!!!! załamałam się i nie mogę dojść do siebie... cały czas chce mi
      się ryczeć... musze chyba zacząć szukac innej pracy bo na myśl o jutrzejszym
      wsawaniu robi mi sie niedobrze!!!
      Chyba się podłamuję....
      Nie wiem co robić...
      Jutro porozmawiam z szefową i zapytam o przyczynę takiej decyzji i dlaczego
      wszyscy mają swoje stanowiska pracy - stałe do tego- a ja ciągle jestem
      przerzucana i nigdzie nie mogę się "zadomowić" wciąż ucząc się kolejnych
      rzeczy....
      To wszystko mnie dobiło...
      Dominika chyba tęskniła...
      cały dzień nic nie zjadła choć bawiła się z tata i babcią... płakała przed
      południem bo chciała mmmmaaammmmuuuu....
      nie było mnie przy niej.....
      serce mi peka.................................
      dobranoc................................................................
    • tupelo Spanie i rozstania 25.10.04, 23:21
      W kwestii spania, a zwłaszcza zasypiania i my postanowiliśmy coś zrobić. Jak
      wiecie, moja córeczka zasypia nie inaczej, jak bujana w ramionach mamy/taty. W
      nocy budzi sie z 2-3 razy, a właściwie sie rozbudza, ja ja przystawiam do
      piersi, ona je i zasypia. Staramy się nigdy nie przewijać dziecka w nocy (hihi,
      w pierwszym miesiącu przewijalismy zawsze jak tylko się budziła), chyba że
      zdarzy się kupka, ale to jeśli już, to nad ranem. I nawet mi te nocne karmienia
      nie przeszkadzają, w końcu już dawno pogodziłam się z myślą, że noce będą
      nieprzespane. Ale przeszkadza nam Zosiny sposób zasypiania. W sumie traktuje
      nas ona jak część swojego snu, jesteśmy jej do zasypiania niezbędni, a nam ręce
      się powoli wyciagają do ziemi. Przyznam, że nie potrafię słuchać płaczu mojego
      dziecka, więc metody z książek "Każde dziecko może nauczyć się spać" czy "Uśnij
      wreszcie" są nie dla nas. Spróbujemy metodę Zaklinaczki "podnieś-odłóż", ale
      trochę wzbogaconą o inne elementy. Zaczynamy w najbliższy weekend, zmiana czasu
      może zadziałać na naszą korzyść, ale do tego czasu chcemy wprowadzić nowy
      rytuał, czyli rozluźniający masaż przed snem. No i psychicznie musimy się też
      przygotować. I sił nabrać. Zobaczymy.
      Elu, Ty również interesowałaś się różnymi metodami usypiania niemowlą, czy
      zdecydowałaś się na którąś z nich?
      Becia, współczuję takich doznań, wyobrażam sobie, jak musi być Ci ciężko i
      właściwie trudno mi Cię pocieszać, bo nie wiem czym. Tak musi być, prawda?
      Życzę Ci jednak, żebyście dzielnie przeszły przez te pierwsze najgorsze dni. Ja
      ze względu na to, że studiuję i się doktoryzuję, zajęć nie mam za dużo, tylko
      jednego dnia opuszczamy jedno karmienie (nie ma mnie 4 godziny), a tak zwykle
      przyjeżdżam przed upływem 3 godzin.
      Zosieńka to taka głaskasia kochana, uwielbiam ją calutką! Fajnie mieć
      dzieciątko!!!
      Pozdrawiam Was mamusie i Wasze dzieciątka również. Moja Zosia skończyła dzisiaj
      5 miesięcy!
      • nelka1313 Re: Spanie i rozstania 26.10.04, 08:39
        Witajcie.

        Becia naprawdę nie wiem jak cie pocieszyć !!!Mogę powiedziec chyba tylko to,że
        początki zawsze są trudne, ale to jakoś mija.Bardzo dobrze cie rozumiem.Sama na
        początku planowałam powrót do pracy tak koło grudnia, ale jak sie urodziła
        mała, ciagle ten termin odsuwałam i w końcu wziełam sobie wychowawczy do
        nastepnego pażdziernika.Co do mojej pracy to powrót bedzie na pewno cieżki nie
        tylko ze wzgledu na opuszczenie dziecka ale podobnie jak u ciebie pewnie bedzie
        mnie czekała zmiana stanowiska-dodam ,że też kolejna.Zresztą nie wiem jak z tą
        pracą będzie dalej...
        Niestety ale to nasze życie jest tak porąbane,że mui zostawiac małe dziecko w
        domu, bo trzeba wyżywić rodzine!!! Zawsze się ktoś poświęca- u nas jest to
        męzulek- niestety jak chce byc z mała w domku to za to tatusia bardzo żadko
        widujemy w ciagu tygodnia.
        Tak więc Becia trzymaj się !!!!!!!!!!!!
        Monika co do metody usypiania to też raczej zdecyduje się na zaklinaczke!
        Jednak jeszcze z tym poczekam,jak na razie to budzenie nocne mi nie przeszkadza-
        bo wtedy przynajmniej mój mały niejadek się najada.

        Mam pytanie co do fatelika samochodowego.Mamy Maxi Cosi i po takiej 1,5
        godzinnej wyprawie mała jest cała spocona.Czy wasze maleństwa tez sie tak pocą
        w foteliku? Dla mnie to totalne badziewie, jesli po takiej podróży mała jest
        tak spocona,że strach ją z zamochodu wyciągać.Mamy fotelik taki do 13 kg,
        zastanawiam się czy te większe tez mają wkłady ze styropianu? Jeśli tak to
        koszmar!

        A jak tam jedzenie waszych bobasków? Rozszerzyłyscie juz diete? Jak i ile jedzą
        wasze pociechy, bo mój niejadek zjada czasem tak 1/2 słoiczka jabłuszka-czasem
        nic, jak ma w miarę humor to czasem tez sinlac na 40 ml wody!Do soczków ma
        wstret!Do zupek jak na razie też!!

        pozdrawiamy
        • tupelo Re: Spanie i rozstania 26.10.04, 22:12
          > Mam pytanie co do fatelika samochodowego.Mamy Maxi Cosi i po takiej 1,5
          > godzinnej wyprawie mała jest cała spocona.Czy wasze maleństwa tez sie tak
          pocą
          > w foteliku? Dla mnie to totalne badziewie, jesli po takiej podróży mała jest
          > tak spocona,że strach ją z zamochodu wyciągać.Mamy fotelik taki do 13 kg,
          > zastanawiam się czy te większe tez mają wkłady ze styropianu? Jeśli tak to
          > koszmar!

          Elu, my też mamy Maxi Cosi do 13 kg, ale Zosia nie jeździ dłużej niż 20 minut
          samochodem, więc chyba sie nie zdąży spocić, w każdym razie nie zauważyłam,
          żeby się pociła. I obawiam się, że foteliki z reguły są robione na elementach
          styropianowych, po prostu chodzi o to, żeby były w miarę lekkie.

          > A jak tam jedzenie waszych bobasków? Rozszerzyłyscie juz diete? Jak i ile
          jedzą
          > wasze pociechy, bo mój niejadek zjada czasem tak 1/2 słoiczka jabłuszka-
          czasem
          > nic, jak ma w miarę humor to czasem tez sinlac na 40 ml wody!Do soczków ma
          > wstret!Do zupek jak na razie też!!

          Kiedyś pisałam, że zaczęlismy jabłuszko, żeby je zaraz odstawić, bo bolał
          brzuszek. Dzisiaj spróbowałam marchewkę i było OK, więc chyba zaczniemy znów.
          Ale o ile jabłuszko jej smakowało, to na marchewkę bardzo sie krzywiła.
          Nakupiłam słoiczki Gerbera, jakoś mam zaufanie do tej firmy.
          Pozdrawiamy
          • jola.wie foteliki i jedzenie 27.10.04, 09:23
            Mam fotelik do kompletu czyli firmy deltim (zapomniałam jak się nazywa), ale
            jest zrobiony z tworzywa (pewnie dlatego jest ciężki) i ma w "pleckach" dziury,
            mimo to nie jest specjalnie przewiewny. Taka jest pewnie specyfika tych
            fotelików kubełkowych i to że dziecko się poci bardziej wynika z kształtu niż z
            materiału z jakiego jest zrobiony.... Teraz już może nie, bo jest ubrana w
            kilka warstw, ale pamiętam w lecie, Madzia była zawsze okropnie w nim spocona!
            Pomogło kiedy przestaliśmy używać tego wałeczka okalającego główkę, zaczęłam
            podkładac jej pod plecki bawełniane poszewki, pieluchy, itp. Teraz jak
            jeździmy, to w samochodzie jest temperatura ustawiona "pod Madzię" tak że
            raczej się nie poci.
            My juz jemy jeden posiłek stały, marchewka wchodzi gładko, marchewkowa z ryzem
            juz tez, nawet zupka jarzynowa-krem (preferuje jednak marchewke), ostatnio
            wprowadzamy brokuła ale cos ciezko wchodzi, zobaczymy. zupki ze słoika ze
            wzgledu na jakosc warzyw. jak mi zupki zabrakło, dalam jabłko z kleikiem,
            dawałam tez kleik na moim mleku. Jabłka ani soku jabłkowego madzia nie lubi,
            krzywi sie i marszczy, bo kwasne, lepiej jej wszedł kiedys sok przecierowy, o
            wlasnie, musze powtórzyc próbe... Madzia nie ma jakichs problemów po zjedzeniu
            nie-mleka, ale zawsze jest troche niespokojna, a ja mam wrazenie, ze nie
            dojadla, choc karmie ja dopoki nie zacznie pluc, do tamtego momentu zjada
            jakies 3/4 malego słoiczka. Pic potem nie chce, piersi tez raczej nie (chyba ze
            jest spiaca, to tak) i ogolnie to ja nie lubie tego "sztucznego karmienia"...
            Zabków na razie ani widu ani słychu...
            • rosiee Re: foteliki i jedzenie 28.10.04, 23:20
              Jolu, ten fotelik w komplecie z Deltimem to Grillo. My rowniez go mamy i musze
              przyznac, ze w lato to Frytka bardzo sie w nim pocila. Nie mam pojecia co on
              tam ma w srodku, moze i styropian. W kazdym razie plecki byly caluskie mokre.
              Obecnie jest lepiej, moze dlatego, ze ogolnie troche chlodniej wink

              Kamilka na razie jest tylko i wylacznie na piersi. Mialam ja zamiar tak karmic
              do skonczenia 6-go miesiaca, ale chyba zmienie plany. Lekarz namawia mnie na
              to, zeby zaczac podawac gotowane warzywka na poczatek po to, zeby Mala poznala
              nowe smaki. Widze, ze Ona az sie rwie do tego. Gdy jem jakis posilek, Ona musi
              byc na moich kolanach, wachac to co jem i tracac moj talerz, bo inaczej to nie
              usiedzi spokojnie..
              Musze jednak najpierw kupic jej "zastawe stolowa". Podobaja mi sie bardzo
              talerzyk, niekapek i lyzeczka z Ikei, ale czy to jest dobra rzecz? Moze lepiej
              kupic cos z Gerbera czy innej specjalizujacej sie w tym firmie. Jak sadzicie? Z
              czego Wy karmicie swoje Szkraby?
              • nelka1313 zastawa stołowa 29.10.04, 09:04
                Co do zastawy to ja mam komlpecik z Baby Ono-najbardziej trafiony jest
                podgrzewany talerzyk.


              • tupelo zastawa? 29.10.04, 22:11
                Hmmm... u nas kubek na razie odpada, Zofik wcina tylko z piersi. A papki ze
                sloiczkow przekladam do filizanki i karmie plastikowa lyzeczka... Z zastawa
                chyba jeszcze poczekam.
          • jola.wie becia 27.10.04, 09:24

            • jola.wie Re: becia 27.10.04, 09:28
              trzymaj sie dzielnie! jak powiedziała monika, trudno jest pocieszac w takiej
              sytuacji, bo nie wiadomo, czym. zycze ci powodzenia w rozmowie z szefowa,
              sprawdz czy kodeks pracy cie czasem nie chroni (np. od roboczych sobót) i w
              ogóle zycze ci przychylnych i rozumiejacych ludzi wokół ciebie, niech ci to
              ulatwia a nie utrudniaja.... sprobuj pogadac z szefowa jak z czlowiekiem, o ile
              sie da.... bo sa tacy z ktorymi sie nie da....
              • beciaw77 nadal się zmuszam żeby wstać i wyjść z domu... 27.10.04, 22:35
                minał dopiero trzeci dzień pracy....
                Dominika nadal źle znosi moją nieobecność bo nie chce jeść mimo że wczesniej
                swietnie sobie radziła z butelką a ja odciagam mleko w wolnej chwili i nosze do
                domu....
                zanim zasnie przed południem płacze...
                mam nadzieje że jej przejdzie szybciej niż mi....???
                Dziewczyny kochane baaaaaaardzo WAM dziekuję za słowa otuchy! Były mi
                potrzebne! Ciesze się że mogłam na WAS liczyć w tak trudnej chwili... Drecza
                mnie wyrzuty sumienia i strasznie tęsknię za Dominiką ale niestety nie miałam
                wyjścia-musiałam wracać do pracy (wzgledy finansowe)! Nadal mam rano mdłości
                jak wstaje i nadal niecerpię obecnego stanowiska-póki co to zastępstwo za
                koleżanke a co bedzie dalej szefowie mi nie powiedzieli bo sami nie wiedzą.....
                Nadal jestem zawiedziona i przybita obecną sytuacją i wiecie co.... juz mi WAS
                tak bardzo brak!wink)
                Trzymajcie się ciepło!
                Wybaczcie rzadsza aktywność i nie zapominajcie o mnie!!!!
                Trzymajcie kciuki!
                CAŁUJE WAS I WASZE MALUSZKI!
                Beata
              • rosiee Re: becia 28.10.04, 23:05
                Nie wyobrazam sobie na razie tego, ze musze isc do pracy i zostawic moja
                Myszke. Poki co zaciskamy zeby i zostaje w domu. O finanse b. sie boje, bo na
                dzien dobry bedziemy mieli jeszcze pokazny kretyt a na dodatek troche dlugow..
                Ale co tam, raz sie zyje i poki noza na gardle nie mamy to ja sie do pracy nie
                ruszam.
                Becia zastanow sie, moze daloby sie jeszcze jakos pozyc tylko z jednej pensji.
                Oczywiscie, jak Nelka napisala wiaze sie to z tym, ze dziecko tate widzi
                baaaardzo rzadko, glownie w weekendy.. ale cos za cos, prawda?
                Zycze Ci duuuuuuuzo wytrwalosci.
                • beciaw77 Re: becia 29.10.04, 07:53
                  rosiee jak by się dało to uwierz mi byłabym w stanie odmówic sobie wszystkiego
                  żeby zostac z małą ale mamy taki kredyt za mieszkanie (+drugi w banku "na
                  zycie") że gdybym zrezygnowała z pracy zostanie nam 200-300 zł po zapłaceniu
                  rachunków (nawet jak zrezygnujemy z wszystkich wygód typu internet czy telefony
                  to góra 400-500) na trzy osoby na cały mniesiąc zakładając że mała potrzebuje
                  tylko na same pieluchy jakieś 100zł... więc sama widzisz... moi rodzice nie sa
                  w stanie pomóc nam finansowo a rodzice męża choć sa to maja nas i nasze dziecko
                  daleko bo sa strasznymi sknerami i egoistami... na szczęście nie muszę ich juz
                  ogladać....
                  Nie jest lekko...
                  ale bywało gorzej...
                  szukalismy wtedy po kieszeniach może cos gdzieś... ale co Wam bedę opowiadać-
                  pomyslicie że sie żale lub co gorsza użalam nad soba szukając litości...ale nie
                  nie o to chodzi!-odpisuję na Wasze sugestie (oczywiście bez żalu i urazy-nie
                  myślcie nawet o tymwink!)
                  musze pracować żeby żyć i to nie na znośnych jakis tam godziwych warunkach ale
                  żeby wogóle żyć...
                  a mój mąż....
                  on chętnie by się zgodził żebym została w domu kosztem jego wolnego czasu ale
                  niestety ma taką a nie inna prace,chodzi na zmiany,ma rózne zmieniajace się
                  nawet wciagu jednego dnia godziny pracy (ma np. na 11 -dzwonia że zmiana na 15
                  a po chwili że jednak na 13 itp.) do tego często pracuje w weekendy a czasem
                  nie ma go nawet wiecej niż 24 godziny...... szkoda gadać...
                  przepraszam że o tym wszystkim piszę... nie chodzi o żalenie sie -ale wybacz
                  rosiee-złosci mnie jak ktoś pisze że podziwia pracujace mamy że on by tak nie
                  potrafił ze może pół etatu że moze jakoś da się wyżyć z jednej pensji itp.-ja
                  wiem że nie znamy siebie i swoich sytuacji materialno-bytowych i nie mam nigdy
                  żalu do nikogo ale chciałm choc troche opisac jak jest u mnie-może nawet po to
                  żeby sie usprawiedliwic że nie jestem wyrodna matka która wraca do pracy zeby
                  miec na nowe kiecki i kosmetyki renomowanych firm a tu uzala sie że tak
                  strasznie tęskni etc. etc.
                  kurcze...
                  może wogóle nie powinnam popełniac tego posta?
                  pewnie tak ale skoro go już napisałam...
                  wiemże trzymacie kciuki i że życzycie mi dobrze i za to Wam bardzo dziękuję
                  ale -bez urazy- nie każdy ma wybór-ja go nie miałam- a przemyslałam wszystkie
                  za i przeciw i wygrała zwykła prosta chęć przezycia-instynkt samozachowawczy?;-
                  ) nie wiem nawet jak to nazwać...
                  dam sobie juz spokój...
                  wysyłam-nie oceniajcie mnie za tego posta surowo!wink
                  ściskam!
                  beata
                  • tupelo Re: becia 29.10.04, 08:53
                    Beciu droga! Rozumiem Twoja sytuacje i jestem daleka od surowych ocen! Poczatki
                    zawsze sa ciezkie, mysle, ze Dominisia sie przyzwyczai, no i przeciez zostaje z
                    ukochana babcia, a nie jakas obca opiekunka, prawda?
                    Trzymaj sie, zycze Ci, zeby po pierwsze nie nekaly Cie wyrzuty sumienia. Tyle
                    mam pracuje i jakos daja sobie z tym wszystkim rade, Wam tez sie uda.
                    Sciskamy mocno,
                    Monika i Zosia
                  • nelka1313 Re: becia 29.10.04, 09:02
                    Hej!
                    Baciu nikt cie nie ocenia- a tym bardziej nie nazywa wyrodna matka!Bo przecież
                    nie kto inny jak my może wiedziec jak ciężki jest powrót do pracy kiedy taki
                    maluszek w domu.Zreszta sama dobrze wiesz,że życzymy ci jak
                    najlepiej.Wykorzystanie tego forum na wyżalenie się uważam,za jak najlepsze
                    miejsce!!Każdy ma prawo poużalać sie czasem nad soba-to nawet dobrze robi!!Co
                    do powrotu do pracy to chyba bardzo mało jest matek które zostawiaja
                    maleństwo,żeby sobie zarobić na kosmetyki.Owszem są i kobiety którym do uczuc
                    macierzyńskich daleko, ale większość matek przesiedziałaby z maleństwem jak
                    najdłuzej w domu...... Co tu duzo pisać, wiele matek zostawia dzieci w domu i
                    mnie to naprawdę wkurza-nie dlatego,że to robia-tylko dlatego,że są do tego
                    zmuszone.Zreszta każdą z nas to kiedys czeka.... U ciebie Becia przynajmniej
                    tatus czasem posiedzi z małą jak ciebie nie ma -a to dla skarba bardzooo wiele
                    znaczy.Więc trzymaj sie dzielnie-początki zawsze są trudne.....Musisz sie
                    naładowac pozytywna energią w ciągu dnia,żeby przekazać ja potem maluchowi-bo
                    takie szkraby naprawdę wszystko wyczuwaja bezbłędnie!!!!!

                    pozdrawiamy Ela I Martula
                    Moje maleńkie cudeńko
                    • jola.wie Re: becia 29.10.04, 09:30
                      Becia nie musisz się usprawiedliwiać, że napisałas o swojej sytuacji: to jest
                      fakt i ani to twoja wina ani zasługa ze tak jest. Dołujące jest nie mieć wyboru
                      i tego ci baaardzo współczuję. Ciesz się, że masz babcię, która zostaje z
                      Dominiczką, a nie musisz jej dawać pod opiekę komuś obcemu!
                      Zmieniam temat:
                      Czy wozicie swoje dzieciaki już w spacerówkach, czy jeszcze w gondolach?
                      Przytargałam część spacerową z piwnicy z zamiarem zamiany gondoli, ale efekt
                      jest taki, że wszystkie części mamy w mieszkaniu (pokój wygląda jak jakaś
                      graciarnia!), żeby jak potrzeba, zmieniać. No i fajnie się Madzi "siedzi" w
                      spacerówce, ale jest ona w części "pleckowej" węższa (dziękui temu Madzia tak
                      ładnie "siedzi" smile)), ale spać to już w tym nie, a nie daj Boże jak się w
                      gondoli obudzi, jest jeden wrzask, bo nic nie widać i jest nudno i chociaz
                      można tam podnieśc plecki, to zjeżdża z tej tacki na boki i nie ma
                      siedzenia! smile)) Zauważyłyście, że jak niemowlę zaczyna siadać to chce siedząc
                      jednocześnie machac nóżkami? (wtedy bez podparcia się oczywiście wywraca a z
                      podparciem zjeżdża w dół). Wygląda na to że najwygodniej się jeździ w foteliku
                      samochodowym na kółkach, bo tam i posiedzieć i wszystko widać i zdrzemnąć się
                      można smile)) Tylko na co było wydawac kasę na cały wózek?!
                      • jola.wie nowe fotki 29.10.04, 12:19
                        No właśnie, zrobiłam dzisiaj Madzi rano mały shooting. Co z tego wynikło - w
                        linku...
                  • rosiee Re: becia 29.10.04, 23:08
                    mam nadzieje, ze nie zrozumialas mnie zle
                    wiesz, ze zycze ci jak najlepiej
                    kazda z nas zna najlepiej swoja sytuacje i robi wszystko co najlepsze dla
                    swojego dziecka
                    i nie musisz sie przed nikim tlumaczyc ze swojej decyzji
                    bardzo mocno pozdrawiam
                    ja byc moze za jakis czas tez bede musiala taka podjac
    • aninia1 Re: spacerówka, 29.10.04, 21:39
      Hej,

      Pewnie rozgladacie sie juz za jakimis spacerówkami dla Maluszków?Ja mam do
      sprzedania śliczną,nową trzykołówkę Hauck'a.

      My juz jezdzimy na spacerki spaceroweczką i moja Niunia wreszcie jest
      zadowolona.Rozglada sie,wszysyko widzi a takze smacznie spi.To jej pasujesmile

      pozdrawiamysmile
      • tupelo Re: spacerówka, 29.10.04, 22:08
        My jeszcze nie jezdzimy spacerowka, a to dlatego, ze Zosia bardzo ladnie spi na
        spacerze, wiec na razie siedzisko niepotrzebne. Poza tym w gondoli jest
        cieplutko... No nie wiem, dopoki sie miesci i spi, to bedzie gondola.
        Spacerowke planuje zamonotwac, jak juz bedzie dobrze siedziec, czyli za
        jakies... 2 miesiace?
        Pozdrawiamy,
        M&Z
        • nelka1313 Re: spacerówka, 29.10.04, 22:16
          A ja dzis zrobiłam eksperyment.Zamontowałam spacerówe i sprawdziłam reakcje
          maludy.Na początku wkurzyła sie na pasy, potem pomarudziła i w koncu jakos ja
          zaakceptowała.Jednak wydaje mi sie, że wygodniej bedzie nam jeszcze w
          gondoli.Martula nie siedzi jeszcze, więc muszę oparci dość pocno opuszczać a
          poza tym musze ja ubierać wtedy w kombinezon-czego szczerze nie nawidzi!!!! W
          gondoli może sie i troche nudzi ale ma chyba cieplj no i nie ubieramy wtedy
          kombinezonku.
          • aninia1 Re: Odkrycie - PAMPERS 29.10.04, 22:29
            To jednak prawda,że pampersy sa najlepsze ale nie do koncasmile.Pampers swietnie
            sie sprawdza w nocy i na spacerach. Nie musze juz przewijac dziecka 8!!!razy na
            noc a tylko 2 !!Nareszcie troszeczke chociaz sie wyspalamsmile)Moja kolezanka z
            kolei cały czas uzywa papmepsów,bo jak twierdzi mozna na nich
            zaoszczędzić,czyt.są drozsze ale i tak bardziej oplaca sie go kupic.Ja sie z
            nia zgadzam ale po czesci.To prawda ,ze papmers wiecej chlonie i nie trzeba co
            chwila wymieniac go na nowego ale za to jej coreczka juz 2 lata korzysta z tego
            wynalazkuwink Tak wiec jej oszczednosc jesy tylkko pozorna..My uzywamy na dzien
            huggiesow a na noc pampersa.
            A jak u wAs ,kochane Mamusie z pieluchami?My ntak za 2 miesiace bedziemy
            cwiczyc mocniczkibig_grin.Na razie mnie mam bladego pojecia jaki jest najlepszy i
            który wybrać? Jolu,Ty chyba masz juz doswiadczenie w tej sprawie?Podpowiedz
            cossmile


            pozdrawiamywink)
            • tupelo Re: Odkrycie - PAMPERS 30.10.04, 10:04
              U nas z pieluchami jest tak, że mamy poniekąd dobrze, gdyż moja siostra pracuje
              w firmie, która produkuje m.in. pieluchy jednorazowe, więc albo mamy tańsze,
              albo czasami za darmo (np. z likwidacji, tak było z Libero, pamiętacie jeszcze
              te pieluszki, była taka reklama "Czy ona spadła z księżyca?"... Teraz już ich
              nie produkują). Ale czasami musimy i kupić pieluchy w hipermarkecie. Zgadzam
              się, że Pampersy są jednak najlepsze, zawsze mam pod ręką paczkę tej marki i
              zakładam na noc i na spacery. Ale w nocy nie przewijamy Zosi prawie nigdy,
              chyba że zdarzy się kupka. Po prostu nie chcemy rozbudzać dziecka, potem trzeba
              by ją było znowu lulać w rękach... Koszmar! Więc przewijamy dopiero nad ranem,
              pielucha zawsze jest mocno zlana, ale pupa już nam się dawno, dawno nie
              odparzyła.
              Aniu, czy to nie za wcześnie na naukę nocnika? Trochę o tym czytałam i takie
              dziecko podobno nie może jeszcze skojarzyć, że nocnik to znaczy siusiu i kupka.
              Kiedyś był taki artykuł w "Dziecku", gdzie radzili, żeby naukę nocnikowania
              zacząć jak dziecko ma... 14-16 miesięcy. A wiem, że i niektóre 2-latki długo
              jeszcze sikają w pampersy. No nie wiem, też liczę na doświadczenie Joli, kiedy
              Ty zaczynałaś ze swoimi dziećmi?
              Pozdrawiam,
              Monika
        • rosiee Re: spacerówka, 29.10.04, 23:14
          tupelo napisała:
          > My jeszcze nie jezdzimy spacerowka, a to dlatego, ze Zosia bardzo ladnie spi
          na
          >
          > spacerze, wiec na razie siedzisko niepotrzebne. Poza tym w gondoli jest
          > cieplutko... No nie wiem, dopoki sie miesci i spi, to bedzie gondola.
          > Spacerowke planuje zamonotwac, jak juz bedzie dobrze siedziec, czyli za
          > jakies... 2 miesiace?


          Podpisuje sie dwoma raczkami pod tym co napisala Monika.
          Tylko troche szkoda, ze przesiadka wypadnie w zime, prawda?
          Chociaz mam znajomych, ktorych coreczka co prawda 2 latka starsza, ale z 12
          czerwca, wsiadla do spacerowki dopiero na wiosne!
          U nas chyba ten numer to nie przejdzie, bo w kombinezonie to jest juz Kamilce
          ciasnawo w gondoli..
          • aninia1 Re: spacerówka, 29.10.04, 23:26
            Moja Niunia nigdy nie lubiła swojego głegokiego wózka.Do tego doszedł
            kombinezon ,wiec wogóle sie nie miesci w wozku.W spaceroweczce sobie leży i nie
            marudzi a to znak ,ze jest jej bardzo wygodniesmileTylko robi "wielkoe oczy" na
            wszelkie nowości ,ktore spostrzeze smile acchh jak ja ją kochamsmile
            • jola.wie nocniczek?????!! 30.10.04, 10:23
              Dwa razy musiałam czytać, bo nie mogłam uwierzyć, ze chodzi o nocniczek? Otóż
              nie planuję o tym myśleć jeszcze przez jakieś 12 miesięcy! (no, może
              przesadzam...). Mój stan wiedzy jest taki, że dziecko do drugiego roku życia
              nie ma prawa się w tej kwestii kontrolować, a do trzeciego roku życia ma prawo
              jeszcze się nie kontrolować, z doświadczenia wiem, że do 20 miesiąca to co nam
              się uda złapac w nocnik to czysty przypadek! Dziecko może oczywiście wiedzieć
              do czego służy nocnik czy toaleta, ale nie kojarzy tego z własnymi czynnościami
              fizjologicznymi.
              Będę musiała coś poczytać na ten temat, bo jak już napisałam to jest mój stan
              wiedzy na teraz, ale może cos nowego "wynaleziono" w tej dziedzine smile)))
              Czytałam tylko kiedyś dowcipny komentarz na temat "wydziwianych" nocników, żeby
              takich nie używac, bo dziecko jest skołowane i nie wie, dlaczego ma narobic na
              głowę jakiemuś misiowi czy foczce smile))), poza tym takie coś zupełnie nie
              przypomina muszli klozetowej, na której przygoda ma się skończyć. Nocniki z
              melodyjka są uciążliwe zwłaszcza w nocy, bo trzeba je nie tylko wypróżnić i
              umyć, ale także dokładnie osuszyć, by nie grały. Myśmy swego czasu po prostu
              wyrwali bateryjkę smile))) Fajny nocnik dostaliśmy od babci, taki miniaturowy
              kibelek, z podnoszoną deską i klapą! Miał taką wyjmowana miseczkę
              z "zawartością". Czerwony, cóż, przywiozła go zza wschodniej granicy czy kupiła
              od Rosjanina, już nie pamiętam. Nam się wtedy nie podobał, ale był
              najbardziej "logiczny" smile)). Chciałabym dzisiaj wiedzieć gdzie on jest? Albo
              czy taki można dostać? Taki własnie bym kupiła, nie inny!
              • aninia1 Re: koniec lulania 30.10.04, 10:48
                Hej,

                U nas konczy sie lulanie.Mała zasypia przy muzyce - kołysanki działają
                swietnie i Niunia spi przy trzeciej z rzedu.Wtedy lekko ja kolysze - jest do
                mnie przodem a opadającą glowke opiera na ramieniusmile/a w zasadzie w
                spiworku/Pozniej myk zanosze do jej lozeczka. Tylko ,ze ta pindzia sie
                wytrzymuje dlugo w swoim lozeczku,zdecydownaie woli nase..W nocy budzi sie ale
                wystarczy,ze dostanie jesc i natychmiast zasypia wypluwajac zrodlo pokarmusmile)w
                nocy nie ma lulania.Nareszcie!!chodze ja tylki czasami odlozyc z powrotem do
                lozeczka.Cos mi sie wydaje ,ze musze czesciej ja odnosic ,bo do tej pory czesto
                i gesto mi sie "przysypialo".
                Na nocnik zamierzam sadzac dziecko ZANIM zacznie chodzic.Pierwsze proby
                planuje na grudzien - niech sie PRZYZWEYczaja!!Niech tylko dobrze siedzi.Mam
                nadzieje,zr szybko skonczy sie ten nocnik,bo strasznie sie tego obawiam.Ciekawe
                ile trwa takie nocnikowanie? Daj boze jak najkrocej..
                pozdrawiam Was serdecznie!1 Buziaki dla Pocieszek!! Udanego Weekendu!!
                Ogladalyscie zaklinaczke? A Jutro spimy GODZINKE Dłuzej!!Ciekawe jak to
                wytlumaczyc coreczce?? hi hi hi

                pozdrawiamysmile

              • jola.wie nocnik raz jeszcze 30.10.04, 10:52
                U Marka zaczęliśmy skutecznie w okolicach roku, bo urodził się w lecie i
                własnie było lato, więc latał z goła pupą, zresztą wlasnie w tym czasie uczył
                się dopiero chodzić. (i własnie lato to jest najlepsza pora roku na jakąkolwiek
                naukę, dziecko może się posiusiać, czuje, ze ma mokro, a się nie podziębi, bo
                jest ciepło, może zresztą biegać bez majtek w "plenerze").Nocnik oczywiście
                mieliśmy wcześniej, ale marek traktował go jako fajna zabawkę, zakładał na
                głowę, jeżdził, sadzaliśmy misia na nim, sam nawet siadał, ale w ubraniu,
                natomiast "na goło" za nic nie chciał - darł się, wyrywał i wstawał. Myśle, że
                sukces w tej dziedzinie polega tez na tym, aby dziecka nie stresować i do
                niczego nie zmuszać, żeby nie nabrało nie daj Bóg urazu do całego
                przedsięwzięcia, bo to je strasznie wydłuża....
                Z Anką posżło szybciej (wiadomo, dziewczynka :0)), ale ona biegała już w wieku
                ośmiu miesięcy, co z tego, kiedy ją kojarzę z dużą ilością "wpadek", dziennych
                i nocnych oczywiście. A że były to "wpadki" to znaczy, że byliśmy przekonani o
                jej umiejętności korzystania z nocnika, chyba jednak przedwcześnie. Też się to
                jednak w końcu ułożyło...
                Możesz więc kupić nocnik dla zabawy, ale wymagania będziesz musiała póki co
                schowac do kieszeni smile)))
    • tupelo Usypianie noc pierwsza 30.10.04, 10:11
      Postanowilismy spróbować metody zaklinaczki i... nie za bardzo się nam udało.
      Jak na razie 1:0 dla Zosi smile Metoda ogólnie polega na tym, żeby uspokoic
      dziecko na rękach, przytulając je do siebie, robiąc "szszszsz" i delikatnie
      poklepując między łopatkami, po czym odłożyć do łóżeczka. Jeśli zaczyna płakać,
      znowu podnieść, uspokoić i odłozyć i tak w kółko aż zaśnie. Nasze doświadczenia
      z wczorajszego wieczoru są takie:
      - Zosia nie da się uspokoić na pionowo przytulona przodem do rodzica, zaczyna
      się wtedy wkurzać na dobre. Można ja uspokoić za to odwróconą przodem do
      świata, ale każda próba odłożenia (potem nawet zbliżania się do łóżeczka) już
      powodowała płacz, a nawet histerię
      - po pół godzinie odkładania co chwilę Zosia zaczęła zasypiać na stojąco,
      trzymana przodem do świata - tak jest trudniej ją odłożyć, bo trzeba przekręcić
      całą i... już ryk na nowo. Poza tym chodzi jednak o zasypianie w łóżeczku, a
      nie na rękach rodziców
      - po 2 godzinach poddaliśmy się i ululalismy ja starym sposobem, tyle że nie
      trzeba było już tak mocno bujać. Niestety, Zosia obudziła się za pół godziny i
      potem znów za godzinę
      Czyli fiasko. Ściagnęłam wywiad z tą zaklinaczką i jak go sobie przetłumaczę,
      to może jeszcze spróbujemy... No nie wiem, problem mamy, ot co!
      Buziaki
      Monika
      • jola.wie Re: Usypianie noc pierwsza 30.10.04, 10:38
        cześć, widzę, że obie mamy trochę czasu w sobotę rano smile))
        Monia, nie spodziewaj się efektów za pierwszym razem! Ja w ogóle nie wiem, jak
        się do tego zabrać, bo Madzia dostaje szału jak jest zmęczona (mam na myśli
        wieczór, kiedy jest po kąpieli, glodna, wymęczona, po masażu, a ja zamiast
        wyciągac mleczarnię ciągnę ją do kuchni na wit.D) więc jak się dorwie do cycka,
        to nie chce puścić nawet jak zaśnie, to musi sobie "międlić". Ja popelniam
        błąd, bo jej na to pozwalam, bo mam np. fajną książkę do przeczytania (a taką
        miałam własnie, niestety się skończyła sad( ("Różowe tabletki na uspokojenie"
        Jandy), bo wtedy nikt mi nie przeszkadza, bo "karmię", a ja mogę sobie
        spokojnie poczytać, stąd w rodzinie bierze się mit, że madzia je półtorej
        godziny smile)))). Jest jednak różowe światełko w tunelu: jak się już naje, to
        czasem się da oszukać kauczukowym smoczkiem wink Niestety jak jest zmęczona to
        nie daje efektu żadne "odwracanie do świata", a odwracanie do mnie powoduje
        powstanie mokrego pasma na wysokości biustu smile)) (własnie to przerabiałyśmy), a
        przebywanie w cudzych rękach (np. u taty smile)) - histeryczny wrzask!
        Jakie te dzieci są różne, prawda? Nie sądzę, żeby ktoś z zewnątrz mógł mi
        pomóc, wydaje mi sie, że same znamy nasze dzieci najlepiej i intuicyjnie wiemy,
        na co "pójdą" a na co nie.... Choć z drgiej strony czasem takie dziecko potrafi
        nas mile zaskoczyć, mojej koleżanki córkę niania nauczyła w niecały tydzień
        doić z butelki soczki, mleczko, wszystko, bo sie jej nie chciało podawac
        łyżeczką, a Mała do tej pory odmawiała butelki...
    • tupelo Nielubiana kołysanka 30.10.04, 22:45
      Jak to jest? Jak taki mały człowiek może rozróżniać jedną jedyną piosenkę z
      około 40, których słucha na zmianę w ciągu dnia? Zosia lubi bawić się przy
      muzyce. Wieczorem wyciszamy ją przy Kołysankach-utulankach, które też lubi,
      oprócz jednej. Leci ona tak: "Raz królewna złotowłosa cudny miała sen..." itd,
      a refren "Pójdź, pójdź, konwalie ze mną rwać". I ten refren działa na Zosię
      tak, że robi podkówkę i zaczyna rzewnie płakać! Tylko przy tej jednej jedynej,
      skądinąd bardzo ładnej, kołysance. Sama w to nie mogę uwierzyć, ale tak jest.
      Ona mnie nigdy nie przestanie zaskakiwać.
      Dobrej nocy!
      • aninia1 Re: Nielubiana kołysanka 31.10.04, 09:54


        Ale sie naśmiałam z tego spostrzezenia odnosnie kolysanek a w zasadzie jednej
        jedynej o krolewniesmile).Nasze dzieci sa bardzo inteligentne i wiedza czego chca
        tylko my czasami nie potrafimy ich zrozumiec. Nic,tylko trzeba te piosneczke
        usunac z repertuaru,moze to jakas przyrodniczka rosnie? Wzruszył ja bowiem los
        konwalii brutalnie wyrwanych ze swego naturalnego srodowiska? Odnosnie
        kolysanek to znam juz chyba wszystkie na pamiec.Czasmi smieje sie ze slow
        typu :"kochali sie we troje:paz,krolewna i krol" albo " a w tej chatce same
        dziwy.."i jeszcze wyliczanka o sroczce co to leb urwala i frrrrrrrr odleciala..
        (to bylo na tej stronce,co Monika podala z kolysankami itp.)
        ogole od rana mam dobry humor ,bo dzieki tym pampersom wreszcie ociupine sie
        wyspalamsmile

        pozdrawiamy ,sciskamy i buziaki wysylamy!!
        • rosiee Re: Nielubiana kołysanka i in. 31.10.04, 22:37
          taaaaaaak
          ostatnio bawilam sie z Kamilka i wydawalam dzwieki nasladujac rozne zwierzatka,
          gdy udawalam psa to Mloda sie cieszyla jak szalona, a gdy zamialczalam jak
          kotek to zaczynala plakac, hm, ciekawe dlaczego, czyzby od najmlodszych lat nie
          dazyla tych zwierzatek sympatia?

          Aninia, co Ty z tymi pieluchami, 8x przewijac w nocy??? zupelnie tego nie
          pojmuje
          chyba stad u Ciebie ten ped do nauczenia dziecka korzystania z nocnika, ale to
          chyba jeszcze nie predko, co?

          wczoraj obudzilam sie rano z usmiechem na ustach, bynajmniej nie z powodu
          wyspania
          otoz
          snilo mi sie, ze Kamilce w jedna noc wyszly wszystkie zabki! byly sliczne,
          rowniutkie i wdziecznymi "falbankami"
          fajnie by bylo, prawda?

          moja mala Bromba konczy dzis 5 miesiecy!
          i lubi chyba lubi wszyskie kolysanki utulanki
          a ja tez sie usmiecham pod nosem jak slysze o tym cudnym trojkaciku: paz,
          krolewna i krol

          i dobrej nocki zycze
          • rosiee czytalyscie? 31.10.04, 22:45
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=17193878&wv.x=2&a=17193878
            • tupelo Re: czytalyscie? 31.10.04, 23:36
              Ano czytałam i troche mnie śmieszy ta zaciekłość typu "ja sadzałam, moje
              dziecko nie raczkowało i jest mądre jak (nie przymierzając) Einstein". Myslę,
              że każda mama wie, co dla jej dziecka jest dobre. Na pewno nie można przesadzać
              z sadzaniem i obkładanie poduszkami na siłę, żeby tylko dziecko siedziało jest
              bez sensu i można tylko dziecku krzywdę zrobić, ale tak zupełnie bez sadzania,
              nawet na kolanach to sobie nie wyobrażam. Zosia często lezy na plecach i
              ciagnie te głowe do góry, ciągnie... Nie chce tak w kółko leżeć i już.

              Oj tak, ten trójkacik z kołysanki jest niezły. Ja mam jeszcze inne piosenki i
              tam jest też niezła wyliczanka: "na kogo wylicze, na kogo wypadnie, temu ręka
              wnet odpadnie", a w innej piosence "bo mnie mama bije za całowanie"...
              W ze sroczką jest lepsza wersja "a temu ostatniemu nic nie dała, bo nie miała,
              frrrrrrr... po więcej poleciała". Ta jest niemakabryczna.

              Pozdrawiamy wszystkie mamy, dobranoc!
              • aninia1 Re: pampki 02.11.04, 17:12


                Hej,

                Tez znalazlam cos ciekawego do poczytaniasmile
                Na razie mam zapas "starych"pampersikow ,ktore mezus zakupil jak jeszcze bylam
                w ciazy (ku[pil kilka paczek pampkow od 9 kg....)

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=16717127&a=16717127
                Na razie!! Lecimy do kąpielismile

                Pa!
                • nelka1313 metoda "kontrolowanego pocieszania", 02.11.04, 19:13
                  Hej

                  Pamietam,ze jakis czas temu pisałyscie o nauce samodzielnego
                  zasypiania.Zupełnie przypadkiem znalazłam króciutki artykuł o
                  metodzie "kontrolowanego pocieszania".Mozna i tak spóbować, tylko wydaje mi
                  sie,że to dla troszkę starszych dzieci.
                  podaje stronke, moze sie przyda:
                  www.mamotoja.pl/article.php?s=23&id=487
                  a i znalazłam takie "maleńkie" zdjęcia jednodniowej Martulki
                  Moje maleńkie cudeńko
                  • rosiee Re: metoda "kontrolowanego pocieszania", 03.11.04, 00:13
                    Martusia maluuuuusia, jak to bylo niedawno a zarazem tak nidawno, kurcze.

                    Metoda kontrolowanego usypiania, Metoda zaklinaczki, czy jak jej tam.. nie mam
                    na razie przekonania do tego wszyskiego. Kazde dziecko jest inne, a jak jeszcze
                    mnie zapewniaja, ze dziecko opanuje w tydzien to tym bardziej mi to nie
                    odpowiada. Ale jako ciekawostka to ok, dzieki za linke.

                    Moniko, a u Ciebie jak postepy?

                    U nas z zasypianiem ogolnie to tak sobie. Czasem trwa 10 minut czasem ponad
                    godzine.. Glownie przy piersi ostanio, mniej na rekach, a tak zeby sie tylko
                    polozyc obok i sama Jasnie Panna usnela to niestety skonczyly sie dobre czasy,
                    niestety, mam nadzieje, ze jeszcze jednak powroca.

                    No to dobranoc.
                    Ja bynajmniej problemow z zasypianiem nie mamwink
                  • tupelo Re: metoda "kontrolowanego pocieszania", 04.11.04, 20:56
                    Ta metoda to nic innego jak metoda zaklinaczki. U nas na razie nie dziala,
                    Zosia jest bardzo wytrwala w swoim marudzeniu, poza tym zaczyna sie wsciakac.
                    Na razie wprowadzilismy nowy element wieczornego rytualu - Zosia w lozeczku, a
                    my opowiadamy wierszyki, bajeczki... Moze kiedys cos z tego bedzie...
                • rosiee Re: pampki 03.11.04, 00:05
                  tez mamy na razie zapasy TotalCare, a w ActivBaby na razie ok, po wyprobowaniu
                  jednej sztuki! malo wiec doswiadczenia, i to nie w nocy
                  ostatnio szlalejemy duzo w Huggies-ach SuperFlex, fajne sa, na noc i w ogole
    • rosiee ..ale moje i tak jest naj.. 02.11.04, 23:55
      tez tak macie?
      spotykam mame z innym dzieckiem, no ladne, fajne itd,
      ale mysle sobie, ze i tak moje jest najladniejsze wink
      potem pewnie bedzie najmadrzejsze itd itd
      i co z tego potem wyrosnie?
      oczko w glowie rodzicow
      samochwala, egoista
      to chyba niebezpieczne
      czy moze przesadzam?
      ze niby normalne?
      • jola.wie Re: ..ale moje i tak jest naj.. 03.11.04, 08:36
        Ja mam teraz tak: wszyscy się Madzią zachwycaja, a ja uważam, że tak właśnie
        powinno być, bo jest cudna (mówię obiektywnie wink i jest "naj", ale jak widze
        inne dzieci zastanawiam się, że też do tej pory nie dostrzegałam, jakie te
        dzieci cudne i śliczne!!! A każde inne!!! A wszystkie tak samo piękne!!!
        Przedtem się tak nie zachwycałam dziećmi, coś mi się poprzestawiało...
      • jola.wie pochwale sie 03.11.04, 08:43
        choć mam mało czasu ostatnio na pisanie na forum (a nawet czytanie!) to nie
        omieszkam się z wami podzielić radością z sukcesu, za jaki poczytuję sobie
        wczorajszy udzial w zajęciach aerobiku!!!! Zakwasy będę mieć dopiero jutro,
        więc dzisiaj jeszcze się cieszę, ale jutro będa następne zajęcia, to się
        rozruszam, a ponieważ opłaciłam zaraz cały miesiąc, to pewnie na nie pójdę! Jak
        mogłam zwlekać z tym pięć miesięcy?!
        Polecam.
        (aha, mnie się też wydaje, że nowe pampersy przeciekają, najpierw tłumaczylam
        sobie, że Madzia tak dużo sikasmile))), a teraz jak ją wyciągam rano z łóżeczka,
        to wręcz cała pupa wydaje mi się wilgotna)
        • nelka1313 Mamy juz pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 03.11.04, 10:47
          • nelka1313 Re: Mamy juz pół roczku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 03.11.04, 10:55
            A dokładnie Martula dziś o godzinie 23,24 kończy pół roczku !!!!!! Z jednej
            strony to takie maleństwo-dopier pół roczku-a z drugiej to już kawał kobiety z
            niej wink)Ten czas naprawde bardzo szybko leci.Pamiętam jak dziś jak się
            urodziła... była tak malutka,że lekarz trzymał ja w jednej dłoni a gdy
            przytuliłam ja do siebie cała miescila mi sie na piersiach.A dzis siedzi mi na
            kolanach i dzilenie pomaga pisac na kompie.....
            (i oczywiscie gada.... przed chwila powiedziala pupa :-0..)

            pozdrawiamy Ela i juń nie takie małe Moje maleńkie cudeńko


        • werata Re: pochwale sie - ja też! + do Nelki 03.11.04, 15:17
          No, no, no - witam w klubie smile Ja się też aerobikuję od jakiegoś czasu i
          uwaga: chodzę na 7. 30 smile raniutko. Wybrałam aerobik w wodzie, bo cycusie
          wciąż cieżkie i jakos tak ciężko byłoby mi podskakiwać "na sucho".
          No cóż, nie mam tyle szczęcia co Wy i aby wrócić do dawnej sylwetki muszę sie
          wysilać nad ranem...

          trzymajcie się kochane!

          PS NELKA- może wybierzecie się ze nami do kina w przyszłą srodę???? Napisz:
          werata@gazeta.pl
          • jola.wie dlaczego te dzieci takie cudne? 04.11.04, 08:52
            Trochę nad tym myślałam i wydaje mi się że już wiem, dlaczego nasze dzieci są
            dla nas najpiękniejsze. I to obiektywnie. Dzieci są najpiękniejsze kiedy się
            uśmiechają: nikt się do nas nie będzie uśmiechał i na nas patrzył tak jak nasze
            dziecko. Do nikogo się dziecko tak nie uśmiecha i na nikogo tak nie patrzy jak
            na mamę. To niepowtarzalna więź nie występująca w innej relacji. Jesteśmy ich
            tlenem, dlatego w późniejszym wieku dzieci nam tej miłości nie oddają, bo jest
            to tak nierozerwalna i naturalna część ich życia, że nie zdają sobie sprawy z
            jej istnienia. Nie będą wiedziały że nas ranią, kiedy na pytanie co bardziej
            lubią "mamę, czy cukierki" odpowiedzą, że .... cukierki! (dlatego takich pytań
            stawiać nie należy wink
            Wszystkiego najlepszego dla Martusi!
            • nelka1313 Re: dlaczego te dzieci takie cudne? 04.11.04, 15:40
              Dziękuję Jolu w imieniu Martulki.

              Co do twych spostrzeżeń zgadzam się z tym w 100%.Też sie czasem zastanawiałam
              nad tym.Najpiekniejsze w dzieciach są ich usmiechy i to ufne pełne miłości
              spojrzenie, kiedy tak teraz na nas patrzą jestesmy ich całym światem i to jest
              najpiekniejsze.

              pozdrawiamy
              • nelka1313 Re: dlaczego te dzieci takie cudne? 04.11.04, 15:42
                Jeju Jola ale pomijając wszystko Madzia jest naprawdę przesliczna!!!!!!
                Te dwie kitule są super!

                ps.Nie myslałaś o jakiejs reklamie z jej udziałem? Moze szamponu do włosków wink)
                • tupelo Re: dlaczego te dzieci takie cudne? 04.11.04, 20:53
                  Wszystkiego naj naj naj dla Martusi! Niech nam rosnie duza, sliczna i zdrowa!!!

                  Oj cudne te dzieci, najcudniejsze na swiecie, prawdziwe slicznotki...
                  One sa miloscia, ktora stala sie widzialna, dlatego takie cudne.
                  Wiecie co? Dzieci to sens zycia, naprawde. Nie to, zebym byla jakas tam Matka
                  Polka, feministki by mnie pewnie zakrzyczaly. Ale tak sobie mysle, przy dziecku
                  wszystko inne staje sie mniej wazne: praca, kariera, kredyt, ZUSy, skladki
                  emerytalne... - to nic. Wspaniale byc mama!!!
                  Buziaki,
                  Monika
                  P.S. Bede miala goscia przez najblizsze dni, dlatego pewnie rzadziej siebede
                  odzywac, ale pamietam o Was caly czas!
                  • nelka1313 dzieci sens życia....a praca? 04.11.04, 21:32
                    Własnie miałam zaciętą dyskusję z moją mama na temat wychowania dzieci i
                    powrotu do pracy.A zaczęło sie od tego,że kumpela niedawno miała ślub, jest
                    teraz w 4 miesiąc ciaży i zaczęła chodzic do szkoły.Termin ma na 20
                    kwietnia.Mnie np. troche zdiwiło,że wzieła tyle na siebie szczególnie jak
                    wiedziała,że jest w ciąży tzn.remont domu, pracę, szkołe itd. Z tego co
                    ostatnio mówiła,czuje się kiepsko.Za to moja mama jest zachwycona- jak urodzi
                    przynajmniej szybko wróci do pracy, szkoły.Wg. niej taka kobieta
                    jest"umalowana, umie sie ubrać i jest hmm bardziej obyta"- czyli mozna z tego
                    wywnioskować, że zostajac w domu z dzieckiem jestem szara zwykła "kurą
                    domowa",bez makijazu i w starych dresach...Takie kobiety podobno od razu tego
                    nie doceniaja ale po jakimś czasie stwierdzaja,że to bardzo dobry wybór.
                    Mi jednak trudno uwierzyc w to,że tak prosto mozna zostawic 4 czy 7 miesiaczne
                    dziecko dla-zawodowego zycia.Wydaje mi sie,że na wszystko bedzie czas i na
                    to "ubranie" i to "obycie"...pomijam oczywiście sytuacje kiedy matka jest
                    zmuszona pracowac...
                    Dla mnie w tej chwili najważniejsza jest moja kruszynka, wręcz uwielbiam byc
                    mamą to najlepszy okres w życiu-bycie w domu z takim szkrabem.Może i kiedys
                    wcześniej myślałam o szybkim powrocie do pracy ale te wszystkie myśli znikneły
                    gdy Martula pojawiła się na świecie.
                    Nikt i nic mnie nie przekona,ze jest cos lepszego i moze jestem "kurą domowa"
                    wychowujaca dziecko ale uwielbiam to!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    A co wy na to?
                    Moze któraś z was ma inne zdanie na ten temat? Bardzo jestem ciekawa, moze
                    wysune z tego jakieś ciekawe wnioski.


                    pozdrawiamy Ela i najukochańsze Moje maleńkie cudeńko

                    ps. Dziekujemy bardzooooo za życzenia smile)))))))
                    • aninia1 Re: dzieci sens życia....a praca? 04.11.04, 22:24

                      Siedze w domku i na razie nie zamierzam wracac do pracy ale to nie oznacza ze
                      nie pracujesmile Niestety trzeba zarabiac i nie kazda mama ma to szczescie,ze
                      moze zajmowac sie Tylko i wyłącznie dzieckiem.Nie czuje sie zaniedbana i
                      brzydka.Staram saie na codzien ladnie wygladac,czesto wychodzic z maluszkiem i
                      przebywac w milym towarzystwie - to mnie mobilizuje.Niestety nie mam czasu na
                      fryzjerow ,balejage,szpilki i tipsy ale czysty schludny i pachnacy wyglad to
                      zrekompensuje.Jak tylko przestane karmic piersia to bede bardziej mobilna i na
                      wiecej sobie pozwole.Na razie jestem baardzo szczesliwa jak patrze na moja
                      coreczke,jak wsluchuje sie w jej cichy oddech gdy spi,kiedy widze pierwszy
                      usmiech i pierwsza lze,wszystko pierwsze,pierwsze i ja jej ten swiat
                      pokazuje.To cos wspanialego i zrobie wszystko,zeby mnie to nie ominelo.W ciaze
                      tez mialam przyplyw energii :szykowalismy mieszkanie,pokoj dla
                      Maluszka,skonczylam szkole.Chcialam jak najwiecej zrobic,zeby pozniej moc
                      spokojnie spedzac z min czas.
                      Pozdrawiam
                      Ps.Kura domowa? Zadna obrazasmile
                      • jola.wie Re: dzieci sens życia....a praca? 05.11.04, 10:01
                        Myślę, że dopóki nie czujesz dyskomfortu z powodu "kurstwa domowego" i lubisz
                        być wlasnie mamą, a nie musisz iśc do pracy: rozkoszuj się tym. To się już nie
                        powtórzy. Nawet jeśli będziesz miała jeszcze dzieci, to za każdym razem będzie
                        inaczej. Może jesteście faktycznie pod większą presją otoczenia, bo jesteście
                        młode i to wasze pierwsze dzieci. Ja mam ten komfort że jestem "stara" i nikt
                        mi nie będzie wyrzucał zaniedbania czy nieumalowania. Głównie jednak z tego
                        powodu, że zawsze ten makijaż mam i fryzurę też i zadbany ubiór, nareszcie moge
                        sobie pochodzic w sportowych ciuchach i zapomnieć o kostiumach i szpilkach i
                        dłuższych wymalowanych paznokciach. Aktualnie z powodów towarzyskich zapuszczam
                        paznokcie (mam je mieć na niedzielę) i już nie moge się doczekac, kiedy je znów
                        obetnę! Musze wam powiedzieć, ze w ostatnim czasie parę osób się zdziwiło, że
                        mam jakieś dzieci oprócz Madzi, ostatnio w Spółdzielni Mieszkaniowej (gdzie
                        byłam oczywiście z Madzią), kiedy jakaś młoda laska z działu pouczała (!)
                        mnie "mój to ma już dwa lata, zobaczy pani, jak trochę urośnie, jak zacznie
                        wszystko ściągać...", ja mówię "wiem, prosze pani, to moje trzecie dziecko",
                        przestała mówić, usmiech jej zgasł, bylo widac, że intensywnie nad czymś myśli,
                        w końcu wymyślila "a wygląda pani młodo, jak na pierwsze!". BARDZO TO MIŁE,
                        BARDZO BARDZO smile)))) A wracając do tematu, to może te wasze mamy i teściowe
                        ulegają takiej wizji, że jak się wam to macierzyństwo tak spodoba i zaczniecie
                        rodzić dzieci, to za jakiś czas będziecie stanowić wielodzietne rodziny zdane
                        na pomoc rodziców (!), na co chyba żaden rodzic nie czeka z entuzjazmem, bo
                        chce, żeby to nim sie w pewnym wieku zająć, a nie żeby swą emeryturę oddawać
                        musial dzieciom do późnej starości smile))
                        Pozdrawiam na piątek!
                        • jola.wie reklama szamponu? 05.11.04, 10:12
                          ps.Nie myslałaś o jakiejs reklamie z jej udziałem? Moze szamponu do włosków wink)

                          nelka, myślałam, a jakże, ale jakoś nie umiem się za tym obrócić, fujara ze
                          mnie, a czas leci.... dziecko rośnie..... włosy coraz bardziej
                          usprawiedliwione smile)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka