Dodaj do ulubionych

Wierzycie w depresję poporodową?

27.02.05, 18:20
Obserwuj wątek
    • jch6 Re: Wierzycie w depresję poporodową? 27.02.05, 18:24
      Ach ten enter, za szybko.
      Czy myślicie, że kobieta rzeczywiście popada czasem w depresję poporodową?
      Pamiętam, że przy pierwszym porodzie byłam tak szczęśliwa, że mam mojego
      wymarzonego bobaska, że nic nie było w stanie zepsuć mi nastroju. Mój mąż wziął
      sobie 2 tygodnie wolnego, żeby siedzieć ze mną w domciu na wypadek depresji,
      tyle o tym słyszał. Cały czas był miły, ale wkurzały mnie te jego obserwacje.
      Po jakimś czasie się przyznał, że koledzy go straszyli takimi różnymi
      przypadłościami u kobiet po porodzie. Ciekawe skąd się to bierze. Ja nie miałam
      dołów, z resztą z natury jestem optymistką. Raczej widzę w świat w kolorach i
      nie chcę tego zmieniać. Co o tym myślicie?
      • strzala04 Re: Wierzycie w depresję poporodową? 27.02.05, 18:43
        Raczej wierzę. Szczególnie, że babskie pisma napomykają o niej od czasu do
        czasu. Najczęściej dopada kobiety po początkowej euforii po urodzeniu dziecka.
        Kobieta zaczyna się denerwować, że nie sprosta roli matki, że dziecku coś może
        się stać, a ona nie będzie miała na to wpływu. NO i wogóle po takiej
        rewolucyjnej, hormonalnej zmianie w ciele kobiety jaką powoduje ciąża i poród
        łatwiej jest o stany lękowe. W najskrajniejszej postaci kobiety nawet odrzucają
        swoje dzieci. Podobno m.in. dlatego teraz daje się kobietom dziecko zaraz po
        porodzie jeszcze umazane wodami płodowymi, brudne, a nie umyte w kaftaniku i
        czyściutkim ubranku. Szkoda, że nie ma wśród nas ciężarnych żadnej psycholożki,
        pewnie przystępneij by naj to wyjaśniła.
        W zwalczaniu i zapobieganiu depresji poporodowej podobno bardzo pomaga, a nawet
        jej przeciwdziała karminie piersią. Po pierwsze z powodu bliskości matki i
        dziecka, po drugie znowu hormony. Przy produkcji mleka organizm matki znowu jest
        na podwyższonych obrotach i hormony na szczęście robią swoje.
        Czy to pytanie o depresję ma jakiś związek z obchodzonym ostatnio światowym
        dniem depresjiwink?
        • lolo09 Re: Wierzycie w depresję poporodową? 27.02.05, 19:38
          moja kumpela mial depresje. miala byc coreczka a urodzil sie 2 synek. przez
          ponad miesiac nie chciala go ogladac, o karmieniu piersia nie wpomnę :sad((((
          ale terazmaly ma roczek i jest super.

          za to na pewno u wieksdzowsci z nas wystapi kryzys dnia 3. moj mlody mial
          zoltaczke a ja wylam jak bobr, mimo iz wiedizalm ze to normalne smile) zreszta
          kupa znajomych tez tego 3 dnia po porodzie miala kryzys. teraz jak to
          wspominamy to sie z tego smiejemy smile)))))))))
          • jch6 Re: Wierzycie w depresję poporodową? 27.02.05, 22:15
            Rety, czyli to się naprawdę zdarza. A ja myślałam, że to faceci sobie
            wymyślają, żeby usprawiedliwić tym gorsze nastroje kobiety. Takie dorabianie
            ideologii.
      • zarazmamusia Re: Wierzycie w depresję poporodową? 08.03.05, 09:10
        Wiesz co u mnie spowodowało depresję poporodową? Cesarskie cięcie. NIe tak
        sobie wyobrażałam poród, miało być tak pięknie, mąż koło mnie a potem dziecko
        prosto z brzucha do piersi... Niestety - po 19 godzinach naturalnego (całkiem
        miłego) porodu okazało się, że dzidzia zblokowała głowką pępowinę i zanika
        tętno... natychmiast trzeba było ciąć. Sala operacyjna, ból po cesarce i na
        dodatek nie widziałam dziecka (bo było w inkubatorze) załamałam się psychicznie
        i trwało to kilka miesięcy. Ciągle obwiniałam siebie, że jestem złą matką skoro
        nie potrafiłam urodzić normalnie dziecka. Teraz w drugiej ciązy ciągle dopytuję
        się lekarza czy przypadkiem nie grozi mi cc i mam nadzieję ,że teraz będzie
        wszystko OK....
    • martucha1 Re: Wierzycie w depresję poporodową? 28.02.05, 10:24
      Hej!
      Ja moze nie mialam depresji ale totalna hustawke nastrojow. Od euforii po
      totalne zniecierpliwienie i wscieklosc.
      Fakt faktem ze bylam jeszcze zdolowana problemami z karmieniem i walka o
      latkacje.
      Pierwsze co pomyslalam kiedy ja zobaczylam bylo "o Boze - jakie ona ma
      odstajace uszy" wink
      Mowiac szczerze milosc od pierwszego wejrzenia jest mi obca. Mala polubilam po
      jakis dwoch tygodniach a poczulam ze ja kocham mysle okolo 3 miesiaca.
      Marta
      • rosanna Re: Wierzycie w depresję poporodową? 28.02.05, 11:18
        Depresji nie mialam, ale humorki owszem.
        Podobnie jak Martucha, hormony robia swoje.
        Pamietam jak plakalam w szpitalu, ze mam malo pokarmu
        pierwszego dnia, oczywiscie po dwoch dniach bylo ok.
        I jak sie wscieklam na meza, ze zapomnial powycierac kurze z regalusmile
        Teraz tez mam humorki i oczywiscie dostaje sie mezowi.
    • mamalgosia Re: Wierzycie w depresję poporodową? 28.02.05, 12:35
      Tu nie ma nic do wierzenia lub nie wierzenia. Jest to fakt, że naskutek
      doznanego cierpienia i burzy hormonów po porodzie niektóre kobiety w ten sposób
      właśnie reagują
      • pocahontas_kw Re: Wierzycie w depresję poporodową? 28.02.05, 13:54
        No no nie generelizujmy, nie wszytskie mają depresję. Ale łzy i zmienne
        nastroje dotykaja wilu kobiet, nie jest to niestety kwestia wiary, to się po
        prostu zdarza. Myslę, że sporo zalezy od nastawiania, wsparcia ze strony
        rodziny i partnera. Ja zeby się pewniej poczuć idę do szkoły rodzenia.


        pocahontas
        • mamalgosia Re: Wierzycie w depresję poporodową? 28.02.05, 16:04
          pocahontas_kw napisała:

          > No no nie generelizujmy, nie wszytskie mają depresję.
          Z drzewka wynika, że to do mojego postu. Dobrze byłoby w takim razie, abyś
          czytała uważniej, napisałam: niektóre kobiety
    • coronella Re: Wierzycie w depresję poporodową? 28.02.05, 13:50
      oczywiscie!!
      To tez duzo zalezy od okolicznosci, samopoczucia (bólu)
      Ja Dominike urodziłam w lutym, było zimno, brzydko, ciemno. Byłam uwięziona w
      domu. Mąż miał sporo wolnego, ale tez biegał po mieście, załatwiał sprawy. A ja
      co najwyżej do piekarni po pieczywo.
      Rana bolała, piersi bolały. Dokuczała samotność.
      Ot, i niewiele trzeba.

      Teraz mam nadzieje, że będzie lepiej. Wiosna, ciepło, Dominisia do towarzystwa,
      i mąż - ma nowa pracę i 3 miesiące wakacji.
      • mama-in-spe Re: Wierzycie w depresję poporodową? 28.02.05, 14:09
        Tu nie ma w co wierzyć czy nie wierzyć. Depresja ISTNIEJE, tak samo jak grypa
        czy zespól suchego okasmile Dotyka niestety bardzo duży procent kobiet, w róznym
        oczywiście natężeniu.
      • martucha1 Re: Wierzycie w depresję poporodową? 28.02.05, 15:02
        Nie skojarzylam tego z pora roku ale chyba masz racje.
        Ja urodzilam Nelke w styczniu i ciagle bylo ciemno i zimno a maz mial wtedy
        urwanie glowy w pracy i wychodzil 0 7.30 a wracal okolo 20.00 lub pozniej. A ja
        dzwonilam do niego i plakalam w sluchawke sad
        Na specery nie mozna bylo isc na dluzej niz na pol godziny (okolo -10 w ciagu
        dnia) i czulam sie jak w klatce.
        Na szczescie moja mama wziela urlop i przyjechala z odsiecza smile
        Marta
    • koleandra Re: Wierzycie w depresję poporodową? 28.02.05, 14:09
      Depresja - takim oto wielkim słowem często określa się stan głupiego dołka
      psychicznego, złego nastroju, znudzenia rzeczywistoscią i róznych tego typu...
      co jest wielkim błędem.
      Nie, depresji poporodowej nie miałam ale miała ją moja siostra. Wiecie co czuła?
      Ona doskonale rozumiała i rozumie kobiety, które katują swoje dzieci, rzucają
      nimi o ścianę lub wynoszą na śmietnik. Miała w tej swojej depresji podobne
      uczucia do dziecka, które urodziła. Nie zrobiła mu krzywdy na szczęście ale
      mówi, że była wtedy do tego zdolna.
      Co noc w snach kroiła niemowlęta nożem i smarzyła je na patelni.
      Straszne, prawda? Myslę, że była to prawdziwa depresja poporodowa, ta o której
      niektórzy myślą - ech, to tylko depresja...
      • strzala04 Koleandra 28.02.05, 14:20
        Odpowiedz mi czy Twojej siostrze przeszło, kiedy miała największe nasielenie
        tej okropnej dolegliwości, czy musiała leczyć się farmakalogicznie, i jak teraz
        wyglądają jej relacje z dzieckiem?
        • koleandra Re: Koleandra 28.02.05, 14:40
          Mojej siostrze przeszło jak najbardziej. Wiesz, nie znam szczegułów, musiałabym
          ją dokładnie wypytać. To było 12 lat temu. Teraz bardzo kocha swoje dziecko i
          ich relacje są normalne. Za to nigdy nie chciała drugiego dziecka, takie
          uczulenie jej zostało. Spotykam ją często, to zapytam ją jak tylko mnie
          odwiedzi i napiszę Ci dokładnie jeśli chcesz.
          • strzala04 Re: Koleandra 28.02.05, 14:53
            Dziękismile Tak jestem zainteresowana tym tematem czysto teoretycznie. Ciekawią
            mnie takie niezgłębione czeluście kobieciej psychiki...
            • jola-kropek Re: Koleandra 08.03.05, 07:20
              kurka, to straszne co piszesz o swojej siostrez, a najbardziej straszne jest to,
              ze moze sie sprawdzic u kazdego...nigdy nie wiadomo jak ktos na cos zareaguje...
              az sie jakos dziwnie poczulam... mam nadzieje ze nie bede czula niecheci do
              swojego dziecka...
              • mamaaga5 Re: Koleandra 09.03.05, 23:17
                Drogie Mamusie,
                nie martwcie się tak bardzo. Przede wszystkim należy odróżnić baby blues (czy
                depresję dnia 3-go) od depresji poporodowej. To dwie zupełnie inne rzeczy. baby
                blues to typowa huśtawka nastrojów, stany lękowe, płaczliwośc i rozdrażnienie.
                Występuje na skutek sporych przemian hormonalnych spowodowanych końcem ciąży i
                porodem. Trwa zazwyczaj kilka - kilkanaście dni i dotyka sporego odsetka kobiet.
                Natomiast depresja poporodowa to CHOROBA, którą należy leczyć! bardzo często nie
                wystarcza sama psychoterapia (ale z tego co wiem u psychiatry a nie psychologa!)
                a leczenie wspomaga się farmakologicznie. To bardzo niebezpieczny stan bo w
                prawie wszytstkich przypadkach zagraża też dzicku (nawet pośrednio, gdy matka
                np. ignoruje noworodka i nie zaspokaja w ten sposób jego potrzeb). To nic złego
                - choroba jak każda inna, ale nie można się tego wstydzić tylko natychmiast
                zgłosić się po pomoc. Najgorsze jest to, że kobiety cierpiące na depresję same
                nie potrafią sobie poradzić i to ich najbliźsi muszą zareagować, więc chyba
                dobrze, że mężczyźni starają się czegoś o tym stanie dowiedzieć (nawet jeśli
                przesadzają ze swoją opiekuńczością). Na szczęście depreesja zdarza się niewielu
                kobietom, więc chyba nie ma co panikować.
                Wydaje mi się, że więcej info na ten temat jest na stronie fundacji rodzic po
                ludzku:
                www.rodzicpoludzku.pl

                pozdrawiam
                i nie martwcie się,
                my na pewno będziemy szczęśliwymi ślicznymi mamusiami (i to już całkiem niedługo)
              • hayet Re: Koleandra 10.03.05, 10:10
                Mi sie nasunelo takie pytanie - czy kobiety, ktore maja depresje poporodowa
                wczesniej byly podatne na wahania nastrojow, wczesniej mialy wiekszy lub
                mniejsze dolki? Czy rzeczywiscie to nie ma nic wspolnego z ty co sie dzieje z
                nami po porodzie?

                Pytam, bo naprawde nie mam pojecia.

                A co do siostry Koleandry to rzeczywiscie nic milego...jeszcze te sny. Dobrze,
                ze teraz jest wszystko w porzadku i relacje matka - dziecko sa prawidlowe.

                Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka