Dodaj do ulubionych

Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII

    • mabasia Do s. ivony 07.08.05, 10:04
      Mogę nie mieć dostępu do netu więc podaję Ci mój telefon 604-07-85-80, Jak już
      będziesz miała chwilę wolnego po odwiedzinach rodzinnych to chętnie się z Wami
      spotkamy
      Pozdrawiam
      • joanzac Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 08.08.05, 09:51
        Hej kobitkismile))
        Jak tam po weekendzie???
        Fajnie, ze mozecie sie spotkacsmile
        My tylko na wsi bylysmy. Ola na widok psa poprostu oszalalasmile Pies tezsmile Wisku,
        pisku i radosci konca nie bylo!!!
        Czekamy na wyniki testow, bo alergia nie daje za wygranasad((

        Dzisiaj w domku siedzimy z Olą, bo niania nam sie rozchorowalasad Ale ja szukam
        kolejnej opiekunki, bo ta i tak na studia sie wybiera. Jak ciezko kogos znależćsad

        Pozdrawiamsmile
        • marta.28 W przelocie:) 08.08.05, 12:16
          Oj nie mam czasu poczytać.
          Więc wybaczcie ale tak tylko o sobie. Obiecuję że jak wrócę na stałe z wakacji
          to coś więcej skrobnę. Wczoraj wróciliśmy a jutro znowu w drogę.
          Zamieściłam zdjęcia na zobaczcie, zobaczymy kiedy moderator je wklei?
          Trochę pogoda się popsuła ale przynajmniej towarzystwo i chumory dopisywały.
          Teraz prania mam tyle, że już nie mam gdzie suszyć nie mówiąc o ilości do
          prasowania a ja tak tego nie lubię robić.

          Gorące uściski, żeby lato wróciło i odezwę się po 15 sierpnia.
      • sysiak ..........wakacje 08.08.05, 14:32
        widzę że dzięki wakacyjnej porze pojawiacie się rzadko o ile wogóle.... ale
        uważam że to lepiej.... ja siedzę w pracy - na urlop się nie zapowiada aż do
        przyszłego roku... dobrze że chociaż Kluska spędza wakacje z całą rodziną po
        kolei dzięki czemu jak wróci będzie rozpieszczonym wrzeszczącym i dzikim
        POTWOREM.... już się boję....!

        a'propos zabawek to u nas niestety są stosy - zarówno firmowych jak i nie...
        każdy przynosi to na co go stać a ja wprost nie mam okazji kupić czegokolwiek
        własnemu dziecku... prosze już żeby zaprzestali nędznego procederu zasypywania
        mojego małego mieszkanka ale niestety nie działa...

        Inga - mimo że urodziłam ją wielką - obecnie przystała do średniej krajowej -
        wzrost 78 cm., waga 10,4 kg, stan uzębienia - 8 sztuk.

        dodałam jeszcze dwa nowe zdjątka -jedno stare i jedno całkiem aktualne (tak
        właśnie wygląda mój Potworek i niech Was nie zmyli mina aniołka smile))) )

        Buziaki i szczególne pozdrowienia dla tych NIE odpoczywających smile
        • kasik81 Re: ..........wakacje 08.08.05, 23:06
          Ha ha.....
          Wakacje!!!! My wyjeżdzamy nad morze!!!! Mamy co prawda około 12 godzin jazdy
          samochodem, ale zaryzykujemysmile)
          Potwornie się cieszę, bo nigdzie się dawno nie ruszaliśmy.
          Dokładnie planujemy jechać w okolice Jarosławca- Wicie, Rusinowo. Nie chcemy
          się kwaterować w centrum, tylko na jakiejś wiosce, ażeby faktycznie odpocząć.

          Moja Ala też się robi mały złośniczek, wszystko próbuje egzekwować krzykiem, no
          i ma manie wspinania sie na wszystko.

          To tyle z nowinek, na więcej nie mam czasusad(
          Przepraszam za chwilowy brak aktywności, ale codziennie jest coś do roboty.
          Pozdrawiam serdecznie
          Kasia z Alunią
          • bursz znowu tu wpadłam i...........:-))((( 09.08.05, 17:38
            Hej,
            1.powyzej zabralam glos w sprawie jazdy bez fotelikasad(((( i...moze się
            wypowieciesmile))
            2. Podaje ciekawy link i wypowiedz fizuli, ktora,jak juz wspomnialam bardzo
            cenie,za Jej zdanie, madre.....
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=26602330&v=2&s=0
            3.Polecam "mamo to ja" wrzesniwe, czasami watro sobie pewne rzeczy przypomniec,
            np. ze dziecko komunikuje sie z nami poprzez placz,jak Mu źle to placze
            itd......
            4. Zabawki, pieska, fisher price nie znalazlam.Moze duszko,przy okazj jakiejs
            wizyty w sklepie zobaczysz ile kosztuje i czy w ogole jest ogolnodostepne.Mam
            rodzine,ale nie sa na etapie dzieckasmile)))

            Udanych wakacji i pięknych chwil z Pociechami Wam życzę,pa
            ps. dziękuje za gościnnośćsmile))))
            • anoosia2 Re: znowu tu wpadłam i...........:-))((( 09.08.05, 20:08
              Cześc
              Co tu tak cicho?
              Co do jazdy samochodem bez fotelika jestem całkowicie po twojej stronie Jolu.
              Kategoryczne "nie" dla ryzykowania życiem naszych najbliższych. W wózku też
              mimo, że jej niewygodnie zapinam pasy. Teraz już się przyzwyczaiła i do
              samochodowych i wózkowych. Musimy wypracować zdrowe nawyki u dzieci to od nas
              zależy wiele, nie wolno pozwalać dziecku decydować w tak ważnych sprawach,
              życie składa się z przypadu i każdy wypadek może przydażyć się i nam a nie
              tylko innym.
              Ja nie oceniam, dlaczego nie zapinają pasów rodzice ale nie chce żeby takie
              dziecko wypadło przez szybe, więc warto zainwestować w fotelik dostosowany do
              wagi i wieku,Możema ktoś z rodziny czy znajomych pożyczyć? Ja mam po innym
              dziecku foteliki. Z tą wagą którą mają nasze dzieci foteliki są przodem do
              kierunku jazdy więc dziecko ma frajde jak jedzie.
            • duszka6 Re: znowu tu wpadłam i...........:-))((( 09.08.05, 20:10
              www.fisher-price.com/us/products/advsearch.asp
              ten piesek jest jako pierwszy, wejdz na demo i sobie mozesz obejrzec, cena tez
              jest podana.
              • duszka6 Re: znowu tu wpadłam i...........:-))((( 09.08.05, 20:44
                cos nie dziala, ale wejdz na ten link, po lewej stronie masz "search" wpisz
                tam "dog" i pokaza sie jakies pieski i ten o ktory Tobie chodzi jest na stronie
                drugiej.
    • kasik81 Hej 09.08.05, 21:34
      Cześć dziewczyny, mam ciut więcej czasu i postanowiłam do Was skrobnąć, bo jak
      juz wiecie znów będe nieobecnasmile) z czego się cieszę oczywiście (szum fal
      itd smile)

      Jeżeli chodzi o przewożenie dziecka, to zdarzyło mi się przewozić Alunię bez
      fotelika, ale były to awaryjne sytuacje i małe odległości.
      Raz wyjęłam ją w trasie bo nie mogłam patrzeć jak mi się dziecko zanosi od
      płaczu i nic na to nie pomagało, taki dzień widac miała.
      Nie wiem jak Ala wytrzyma czekająca nas podróz, ale zdaję sobie sprawę, że
      dziecko powinno jechac w foteliku i teraz to już będzie ciut łatwiejsza sprawa,
      bo na postojach troszkę sobie pobiega.
      Fotelik mamy dostosowany do wieku i wagi, myślę że wygodny i co najważniejsze
      porządny i myślę że bezpieczny.

      Co do kupowania zabawek, z tych droższych to są to efekty naszych szaleństw.
      Ale od dłuższego czasu poprzestaliśmy, bo zrobiła się z tego niemała góra.


      Sysiak, dlaczego sądzisz, że wróci potworek smile) Możesz być miło zaskoczona, a
      puki co to radze korzystac z "wolności" bez małej przylepki przy nodze smile)

      Dagm, ja ogóreczki to dostaje gotowe od mojej mamy, puki co mam się tak dobrze.
      Ale byc morze w przyszłym roku wezmę się za jakieś przetwory.

      Ala waży 10,90kg. Co do wzrostu to dawno jej nie mierzyłam. Ale z 80 to myślę,
      że będzie.

      Mamozuzinki, to super, że Julka sobie wyjedzie, a Ty będziesz miała w domku
      tylko jednego małego Zuzełka diabełkasmile) Jakby nie było to ciut więcej wolnego
      czasu. No i miłego wypoczynku z babami smile)) na wsi.

      Narazie to tyle bo woła mnie sterta prasowania....tez nie przepadam.
      Pozdrawiam . pappa
      • kata74 Re: Hej 09.08.05, 22:45
        hej hej Kochane!!

        witam Was bardzo serdecznie. narazie wygrzebałam kompa i odczytuję posty-
        jeszcze mam 80.

        sterta waliz paczuszek i reklamówek leży na środku pokoju - jutro się im
        przyjrze.

        na razie dobrej nocy - i do jutra papappapap
        • joanzac Re: Hej 09.08.05, 23:09
          Witajcie kobitki dawno i niedawno widzianesmile))
          Kata, opowiadaj jak byłosmile???

          Dzisiaj to dzien koszmarny u nassad(( Nie pamietam, kiedy taką pogode tu
          mielismy? Strach okno otworzyc, zeby go nie wyrwało i caly czas lejesad Kto
          ogladał dzisiaj lato z jadynka, wie o czym pisze. Miasto chciało sie
          zaprezentowac z jak najlepszej strony, a tu pogoda wszystko popsula. Do tego
          stopnia, ze relacje nadawali przewaznie z wozow transmisyjnychsad A chciałysmy z
          Olcia do telewizji poleciec i Wam wszystkim pomachać! Ech, nie udało siesad

          Pozdrawiam
          • s.ivona Re: Hej 10.08.05, 15:35
            Witajciesmile)
            och co za lenistwo! Do południa tylko zajmuję się małym (tzn pokóki mama nie
            przyjdzie z pracy) potem to już cały czas Szymek jest z dziadkami. można
            odetchnąć. Niestety nadal nie dane nam jest się porządnie wyspać bo mały
            marudzi i budzi się przed 6 rano.

            Pogoda trochę nam nie dopisuje. W sumie dziś zrobiło się nareszcie ładnie (tzn
            nie pada!) ale wieje okrutnie. Mało głowy nie urwie.

            Mam w końcu możliwość zobaczenia się ze znajomymi jeszcze z liceum!!smile)

            Duszka - jak tam Szymonek? Co nowego? A jak nocki? Widziałaś może u siebie w
            sklepach tego pieska??? Szukam i nic z tegosad(((

            Buziaki
            • duszka6 Re: Hej 10.08.05, 18:15
              co do pieska to odpisalam powyzej bursz, tam jest link.

              U nas sukces w usypianiu.
              Ostatnie tygodnie usypiania Szymka wygladaly tak. W dzien na jego drzemki
              bralam go na rece, siadalam z nim i po wiekszych znojach i trudach usypial,
              potem odkladalam do do lozeczka. No ale cyrki sie zaczynaly przy wieczornym
              usypianiu. Do usypiania zazyczyl sobie nas oboje tzn i meza i mnie. A wiec
              swiatlo zgaszone, siadamy z Szymkiem na kanapie. On raz idzie do taty raz do
              mnie, wierci sie, spac nie chce. No ale jak sie ma taka publike to kto by spal.
              Szymek w ciemnicy idzie po zabawki i wszystkie nam pokazuje. My miny powazne
              nic nie mowimy, udajemy ze spimy. Szymek siada miedzy nami uradowany ogromnie.
              Patrzy na meza patrzy na mnie, smieje sie i klepie meza po brzuchu potem klepie
              mnie. Doslownie jakby chcial nam powiedziec: ja to mam poslusznych rodzicow,
              ale sie ustawilem. Po poltorej godzinie pada juz ze zmeczenia. NO ale noc sie
              nie konczy, dwie godziny pozniej krzyk,lecimy oczywiscie oboje, bo jak pojdzie
              jedno to Szymek nie da za wygrana, usypianie od nowa, i tak jeszcze
              przynajmniej z raz do rana. Oczywiscie probujemy wsyzstkiego, moze on jest
              glodny, lecimy robic mu kaszke w nocy, a moze to zabki, lecimy smarowac zelem,
              paranoja, nic nie skutkuje.
              Mezowi puszczaja nerwy, a jest to nad wyraz spokojny czlowiek.No i mamy
              plan "terapii" dla Szymka.

              Tydzien temu,noc. Maz daje Szymkowi calusa idzie do drugiego pokoju. Szymek
              laduje w lozeczku, ja siadam kolo niego. Szymek wrzask, ryczal 20 minut, ja
              tylko mowie. Wez pieska i idz spac. Nastepne 20 minut siedzi nieruchomo i
              mysli, potem zasypia. W nocy budzi sie ale ja podchodze i mowie to samo, placze
              15 minut zasypia. Maz w drugim pokoju, przyznal sie, ze juc chcial leciec robic
              mu kaszkesmile Jest dzien, kolejne dwie drzemki placze i po 20 minutach zasypia. I
              przychodzi noc, i cud, Szymek wierci sie 10 minut i zasypia bez placzu, i tak
              juz zostalo!!! Oczywiscie budzi sie w nocy ale tylko jak mu smoczek
              wypadnie,nie chce isc juz na raczki. Tak wiec wszystkie teorie o potrzebie
              bliskosci wziely w leb. To jest tylko i wylacznie przyzwyczajenie i niestety to
              nasza wina.Nasza historia to obraz nadopiekunczosci i rozpieszczenia dziecka i
              niech mi nikt nie mowi, ze w wieku 14 miesiecy nie da sie dziecka rozpiescic.
              Szymek jest w sumie bardzo spokojnym wrazliwym, troszke niesmialym dzieckiem,
              tyle, ze nie potrafil sam zaypiac. To my go przyzwyczailismy do tego chorego
              zasypiania, a on cwany jest wiec korzystal z naszej "milosci". Szymek
              szczesliwy bo bardziej wyspany, my tez. Takze warto zmieniac takie nawyki,
              jezli widac, ze i rodzice i dziecko sie meczy, plakal stosunkowo krotko,
              myslalam, ze bedzie gorzej.Pozdrawiam wszystkie wypoczywajace i te pracujace
              tez.

              caluski
              • anoosia2 Re: Hej 10.08.05, 19:25
                Duszka gratulacje, ja nie przechodziłam tego tak drastycznie, jak mała miała 3
                m-ce to powiedziałam kategorycznie "nie" usypianiu na rączkach. A ona jakby z
                ulgą to przyjęła "no wreszcie mi dała spokój ta mama". Dzieci to mali nałogowcy
                migiem uzależniają się od wszystkiego rączek, bujania, smoków, jedzenia w nocy,
                itd. I nie dajmy się zwariować każde wariactwo naszej pociechy to jakiś błąd
                popełniony zazwyczaj przez nadmiar miłości.
                To ja nauczyłam moją małą pić w nocy wode i wiem że to się na mnie zemści bo
                będe ją odzwyczajać za jakiś czas. Ze spaniem jak i z innymi rzeczami jest tak,
                że rodzice robią z tego rytuał niepotrzebnie przecież usypianie, czy nawet
                wyrażanie emocji strachu, gniewu trzeba im pozwolić się nauczyć samodzielnie.
                Usilne pomaganie może doprowadzić do poważnych problemów emocjonalnych. Trzeba
                pozwolić im samodzielnie działać- mówić, tłumaczyć, podać ręke kiedy sobie nie
                radzą, ale nie robić tego za nich. Niech płacze przed zaśnięciem wolno mu niech
                włazi pod okiem dorosłego na schody, czy robi inne zachcianki, ale niech robi
                to samo. Smutno mi jak patrze na dzieci, które nie mogą się bawic w paichu bo:
                się ubrudzą, najedzą piachu,uderzą innych lub same oberwą i chodzą na spacery
                wożone w wózkach i nie wyjmowane prawie wcale.
                Rozwaliła mnie to, że obce dziecko nauczyło Oliwke robić cześć, kiedy ja od
                paru miesięcy jej pokazywałam. Czasami warto się odważyć coś zmienić bo dziecko
                to jest jak eksperyment życiowy za błędy trzeba zapłacić.
                Dość marudzenia mam nadzieje,że nasze dzieci dobrze i zdrowo się wychowają i
                kiedyś założymy forum teściowychsmile))))
                • duszka6 Re: Hej 10.08.05, 19:45
                  podpisuje sie obiema rekamismile

                  pozdrawiam
                  • joanzac Re: Hej 10.08.05, 21:56
                    Witajcie kobitki!
                    Co sie porobiło??? Strasznie moralizatorski ton wdarł sie na forumsad

                    Jazda autem? Owszem i nam sie zdazyło bez fotelikasad Ale a aucie 2-osobowym
                    jakos nie ma wyjscia.

                    A my mamy nową nianiesmile))
                    Młoda dziewuszka, troche znajoma, wiec nie mam jakiegoś większego stracha i
                    widac, że baaardzo dzieci lubi. Ola tez ją polubiła, szczegolnie jej paski i
                    zameczki przy ubraniusmile))

                    Gratuluje sukcesów ze spaniem!smile Dziciaki jak juz dojda do wprawy (z tym
                    spaniem) to nie bedzie ich mozna z łózka wypędzic ranemsmile)) Dzisiaj u nas padł
                    rekord. Ola obudziła sie okolo 9!!!A zasypia ok 21. Ale to chyba przez pogode.
                    Szaro, buro i naprawde nie chciało sie wstawac.

                    A jutro wracam do pracysad
                    Pozdrawiam
                    • anoosia2 Re: Hej 11.08.05, 10:26
                      Cześć to moralizowanie to chyba przez pogode, dziś jest jeszcze gorzej, ale
                      postaram się wypowiadać mniej marudnie smile)))
                      Globanie w mojej wypowiedzi chodziło o wprowadzenie luzu w stosunkach rodzice
                      dzieci.
                      Zastanawiałam się jak będą wyglądać nasze spacery całą jesień jak pogoda będzie
                      taka jak dziś. Koszmar pada i pada, już nie wiem co mam z nią robić, a ona
                      tylko mi buty przynosi i da da .
                      Czy wasze dzieci lubią niszczyć? Oliwka niszczy gazety, reklamy, w zasadzie
                      wszystko prubóje rozbroić, a jak się nie da to uderza tym o podłoge. Wczoraj
                      powstały pierwsze dzieła Mojej pociechy dorwała kredki i mazała po panelach.
                      Powiem wam, że świecówki ciężko zmyć smile))))
                      A jak znajdzie małą dziurke w ubraniu to z zapamiętaniem tak pcha paluchy aż
                      zrobi welgachną.
                      KOńcze odezwijcie się czasem nudzi mi się.
                      • kata74 Re: Hej po wakacjach 11.08.05, 14:08
                        a więc wróciłyśmy na łono domowoych pieleszy i po dwóch dniach wdarla się taka
                        monotonia, rutyna że mam już dość

                        a wracając do minionych wakacji.

                        poczatek nie był dla mnie zbyt optymistyczny. moj mąż nie opanowal się i nie
                        potrafił ukryć niechęci, że jednak wyjeźdżamy bez niego. zrobil mi tylko
                        doadatkową przykrość i zapakowal do walizki całą stertę smutku. wprawdzie kiedy
                        po tygodniu przyjechal to wlaściwie nic nie "pamiętał", staraliśmy się i było
                        dość fajnie. ale we mnie ten niesmak pozostał nawet do dziś.

                        zwiedziłam trzy miejsca- Ustronie, Niechorze Mielno, najbardziej podobalo mi
                        się w Ustroniu: niezaduża miejscowość, bliziutko do plaży własciwie z każdego
                        punktu miasta, wszystko bylo= smażalnie, lodownie, gofrownie, internet,
                        stragany, wesołe miasteczko itp. wszysko bylo w formie mini. ludzi ograniczona
                        ilość- bez tłoku.także uważam przyjemne miejsce.

                        na ostatni tydzień przeprowadzki do Mielna - miesce zamówione telefonicznie,
                        byliśmy tam już raz ze znajomymi którzy jeźdżą do twj samej pani po raz 5,
                        przyjeźdzamy ok 17, a tu niespodzianka- wmawiają mi że mialam zadzwonić do 15 -
                        a skoro nie zadzowniłam - miejca nie ma. to była koszmarne 2 godziny, mała
                        ryczy, zrobiło się parno po deszczu, miejsc nie ma, my zdenerwowani, nie wiemy
                        co robić, wlaścicielka zaproponowała nam domek w lesie, 1 km za unieściem -
                        miejscowością dalej niż mielno, za jedyne 180 złoty, (u niej mieliśmy płacić
                        120 zlotych za trójkę)jedyny plus to cisza i blisko do plaży. jednak zejścia na
                        plaże byly dzikie. także wchodzenie tam z wózkiem bylo wielce utrudnione. z
                        łaską - "bo chociaż ona wogóle nie czuje się winna- ją niejeden raz oszukano i
                        nie dojechano na kwaterę" opuściła nam na 150 zł. a my zostaliśmy zamiast do
                        niedzieli do piątku.

                        dopowiem tylko że chcialam babie wpłacić zaliczke- a ona, że nie trzeba, znamy
                        się itp. będzie ok. było okey jak nie wiem co.

                        generalnie oceniając wyjazd- pogoda była wielce nieudana- prawie wcale
                        sloneczka. a ja tak na nie liczyłam. pozatym w pierwszym tygodniu lało bez
                        przerwy od środy do niedzieli,kiśliliśmy się w czwórke w jednym pokoju,
                        mieliśmy dość. na całe trzy tygodnie z małą na plaży do zabaw w piasku byliśmy
                        6 przedpoludni. z czego 2 razy wiało tak mocno i zimno że po godzinie uciekłam
                        z małą do domu.

                        na pewno Julka zakochala się w piachu, polubiła wodę i wcale się jej nie
                        bała,zjadała się rybkami a my razem z nią, oddychnęliśmy morską bryzą i tylko o
                        tym mam zamiar pamiętać.

                        i tyle było, przeleciało i się skończyło....
                        • joanzac Re: Hej po wakacjach 11.08.05, 21:03
                          Szkoda, ze pogoda nie dopisałasad(( Ale z tego co piszesz to "atrakcji" nie
                          brakowało. Najwazniejsze to pamietać te najfajniejsze chwile smile))
                          Pozdrawiamy i może jakies fotki sie z wyjazdu znajda?smile
                  • hamaliel Re: Hej 11.08.05, 19:18
                    Ja za Duszką smile podpisuję się dwiem rękami i nogami też mogę smile.
    • kata74 w oodpowiedzi na wasze odpowiedzi 12.08.05, 13:57
      zazdroszcze wykazywanych chęci do czytania przez wasze maluszki. julka pod tym
      względem jest calkowitą ignorantką. książka służy do wyrywania z niej
      karteczek, a jeśli ja ją wezmę to do wyrywania książeczki mamie.
      *****
      przyznaję się bez bicia do jazdy bez fotelika, skoro Kinga (Hamiteil) była
      odważna i zebrala cięgi to nie pozostaje mi nic innego jak się ujawinić.

      zdarza się to rzadko, ale zdarzyło się. działo się to własnie wtedy kiedy Julka
      zaczynała wrzeszczeć i nie nic juz nie pomagalo. dlatego też rozumiem
      postepowanie Kingii jego przyczyny. staram się ze wszystkich sił nawet
      niewielkie odleglości przejeżdżać za pomocą fotelika ale bywa też inaczej nieste
      *****
      dziecię odkrylo chodzenie za rączkę i teraz chodzi i wymaga, aby chodzić razem
      z nią i najlepiej niech podpórką bezie mama. nie powiem- zaczęlo być to
      męczące. pocieszam się, że za chwilę zacznie biegać jak wasze dzieci
      ****
      zamieściłam pierwsze zdjęcia, kto ma ochotę zapraszam
      ****
      czy nie pora otworzyć nowy wątek? ten nam się bardzo wydłużył.proponuję robotę
      zwalić na Duszkę skoro ostatnio byla taka odważna
      ****
      wprowadziliśmy innowację po wakacjach- kąpiel w basenie dmuchanym zamiast
      wanienki. na wakacjach byla to konieczność, a okazalo się że taki mały dmuchany
      basenik jest idealny pod prysznic którym jedynie dysponujemy, julka sama sobie
      do niego wchodzi no i my się tak nie męczymy bo kiedy wanienka stała na
      krzeselkach to nie dośc że konstrukacja chybotliwa to jeszcze pannica usiłowala
      z niej wychodzić. także polecem

      pozdrawiamy
      • kata74 co mowią nasze dzieci 12.08.05, 16:20
        zapomnialam.

        ostatnio opowiadałyście co mówią wasze dzieci i co to oznacza.

        no więc ja mogę się pochwalić że julka mówi ślicznymi całymi zdaniami.
        wyróżniam i podmiot i orzeczenie i mnóstwo przymiotników. komentuje wszytsko.
        jest jeden szkopuł ona tak mówi... ale w swoim własnym języku ...

        wink)))))))))
        • joanzac Re: co mowią nasze dzieci 12.08.05, 21:33
          smile))
          Olcia podobnie, ale uwielbia tez książki czytać! Przewraca kartkę za kartką i
          coś tam po swojemu opowiadasmile)) A zachwytów przy tym ?smile Jedyne co ja potrafię
          zrozumieć z tych opowieści to jest łała (tzn piesek i ... wszystkie inne zwierzeta).
          • tuneczek Re: co mowią nasze dzieci 12.08.05, 21:50
            Patrykowi wogóle nie zamykają się usta, gada i gada. Na wszystko co go
            zaciekawi reaguje głosnym okrzykiem w postaci uuuuuuuuuuuuuu i biegnie tam.
            Poznałam już chyba wszystkie psy w okolicy...
            Poza tym mówi "da" jak cos chce, oczywiscie wyraza swoj sprzeciw mowiac "nie",
            i od czasu do czasu powie tata do taty.
          • tuneczek dentysta 12.08.05, 21:52
            pytanie do mam ktorych dzieci maja juz cala game zabków. Jak myslicie kiedy
            powinno sie isc po raz pierwszy do dentysty?
            Aha, i mam pytanie czy myjecie dzieciaczkom zabki? Ja od czasu do czasu
            szczotkuje Patrykowi, ale problem w tym ze on paste połyka.
            • joanzac Re: dentysta 12.08.05, 22:03
              Ola to się moze pochwalic swoimi ząbkami niejednemu rowiesnikowi, bo jest ich
              14!!! Ząbki nadal myjemy wodą, bo ciezko jakos i opornie to mycie nam idziesad((
              Przewaznie kończy sie natym, ze Ola sama je sobie szczotkuje a na koniec wylewa
              zawartosc kubeczka z wodą na siebie jak w pore nie zabiore. U dentysty byłysmysmile
              U naszej sąsiadki z pracy, ale nawet nie zaglądala jej do dziobala, tylko
              troszkę sobie porozmawiałysmy.Tzn, spojrzała, ale bez jakiegos wnikliwego
              badania. Zaszłam specjalnie, pod pretekstem "pokazania" corki. Odniosłam
              wrazenie, ze chciała mi dac do zrozumienia, ze jeszcze nie ma co pokazywac. Ale
              jesli masz jakies wątpliwości, to lepiej sie przejść.
              Pozdrawiam
      • duszka6 Re: w oodpowiedzi na wasze odpowiedzi 12.08.05, 22:03
        Kata, mialam plan zakladac kolejne watki co 2000 postow, tak chyba bylo do tej
        pory, ale jak bardzo ciezko sie otwiera to moge juz zalozyc, jak wolicie.

        pozdrawiam
        • joanzac Re: w oodpowiedzi na wasze odpowiedzi 12.08.05, 22:06
          W piątki, wieczorami to u mnie zawsze sie jakos opornie otwiera cokolwiek, wiec
          to chyba przez nadmiar korzystających internautów.
      • nikosia85 Re: w oodpowiedzi na wasze odpowiedzi 17.06.14, 10:03
        Jak ma już ząbki to myślę, że warto już iść, żeby dentysta zrobił przegląd i powiedział czy wszystko ok.smile Ja byłam z moim u starowiczdental.pl/ i naprawde go polecam dla małych dzieci.
    • duszka6 piesek 12.08.05, 20:45
      Zakupilam Szymkowi tego pieska. Kosztowal 20$+ podatek,bo tutaj wszystkie ceny
      sa bez podatku i dopiero przy kasie naliczaja. Nie wiem czy to drogo czy nie w
      porownaniu do cen w Polsce. Piesek fajny, ale mimo wszystko najfajniejszy jest
      stary poczciwy lewsmile

      pozdrawiam no i wracajcie z tych wakacji
      • duszka6 urlopik 12.08.05, 23:18
        I ja sie wybieram na tydzien na urlopik. Niestety to nie morze ale gory. Maz
        jedzie na delegacje a my razem z nim. Wyjezdzamy w sobote rano, wracamy w
        niedziele. Pozdrawiam i zadbajcie bym miala co czytac po powrociesmile

        buziaczki
      • s.ivona Re: piesek 13.08.05, 09:02
        a ile by kosztowalo przeslanie tego do polski? jest taka mozliwość? ja
        oczywiście pokrywam kosztysmile
        • kata74 odmeldowuję się 13.08.05, 15:49
          odmeldowuję się do wtorku. jedziemy jutro na wesele i to ponad 200 km. ależ się
          to nasze dziecko napodróżuje. ale ma być fajnie bo impreza nadjakimś zalewem, w
          parku to bedą atrakcję. na razie się szykuję, pakuję i prasuję
          ****
          jeśli taka wola niech będzie zmiana wątku przy 2000= no problem. coś mi się
          pomyliło, bo wydawalo mi się że przy 1000. mnie wogóle w weekend internet
          wolniej chodzi, ale bez jakichś większych problemóow
        • duszka6 Re: piesek 13.08.05, 17:07
          Mozliwosc taka istnieje i dla mnie to nie jest zaden wiekszy problem, ale
          niestety przeslanie tego do Polskijest kosztowne. Za zabawke zaplacisz razem z
          podatkiem ponad 20$ i tyle samo za przesylkesad Oni tu naliczaja, nie za
          dokladna wage, ale np jezeli cos wazy do 5 funtow to taka cena, jezeli powyzej
          to inna. Byloby troszke taniej jakby wiecej np dziewczyn chcialo i to przeslac
          jedna przesylka do Polski i Wy byscie to rozprowadzily juz w Polsce miedzy
          soba. My jak chcemy cos wyslac to czekamy az ktos tutaj przyjedzie z Polakow
          wtedy to zabiera do Polski, no ale teraz nikogo nie ma.

          pozdrawiam i szykuje sie do wyjazdu
          • duszka6 Re: piesek 13.08.05, 17:22
            Maz mi wlasnie powiedzial, ze wczoraj jeden chlopak wrocil do Polski, oni tu
            przyjezdzaja na krotkie delegacje. Kurcze gdybym wiedziala,, ze chcesz a on
            mialby miejsce w walizce, to przywiozlby Ci i wyslal w Polsce. Mamy jeszcze
            takie tansze wysylki do Polski, ale to trwa nawet do 6 tygodni i niestety zeby
            tam dojechac i wyslac to musimy jechac godzine czasu samochodem. A na tej
            zwyklej poczcie niestety drogo,no chyba, ze sie zdecydujesz to daj znac.

            buziaczki
    • anoosia2 Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 14.08.05, 10:49
      Cześć zamieściłam nowe fotki wakacyjne.
      Co wy tak długo odpoczywacie wracajcie pusto tu sie zrobiło.
      • joanzac Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 14.08.05, 22:00
        To ja troche pomarudzęsad
        Musze we wtorek przejsc sie do lekarza z Olcia! Odebrałam wyniki na alergie i
        okazało sie, ze i mleko jest pee, i gluten jest pee, i jeszcze cos z powietrza
        (alergeny wziewne) jest peesad(( Oczywiscie musze to skonsultowac z pediatrą,
        pózniej alergologiem i moze ustalimy jakąś nastepną serie badan. Ostatnio
        dostała wysypki po parówkachsad Chciałoby sie dać i kanapeczke i coś jeszcze,
        Olcia sama sie domaga, wiec musze jesc w ukryciu, bo zaraz przybiega i dziobala
        otwiera, albo rwie mi sie do talerza. Oj! Chyba mam małego alergikasad(( Za
        różowo by było, zeby tak kompletnie nic sie nie działo, chociaż jak do tej pory
        to mi to odpowiadało.

        Te moje nianie, to strasznie mi dziecko rozpusciły. Wrzaskiem i płaczem (bez łez
        oczywiscie) sie wszystkiego domaga!!!
        W chodzeniu tez postepy ładne robi. Jak sie zapomni, to idze sobie sama, ale
        kiedy sie zorintuje, ze niczego i nikt jej nie trzyma, to panika i odrazu siadasmile

        Przy zabawkach tez lubi pomajsterkowacsmile)) A ostatnio odkryła szafke w kuchni z
        kaszami itp... Niedługo zacznie gotowac. Piekarnik tez umie właczyc! Wtedy sie
        cofa i mówi szi, szi. Raz sobie łapke przypiekła, wiec teraz trzyma sie w miare
        z daleka. I wie tez , ze mamusi poranna kawa w filiżance tez jest gorąca, wiec
        sie do niej nie zbliza.

        Ten nieco dłuzszy weekend spędzamy w domu, wiec dzisiaj na spacerku odkryłysmy
        nowy, bardzo sympatyczny i czysty plac zabawsmile)) Ola poznała 3 kolegów! I
        umówiłysmy sie na jutrosmile)) No cóż, dorasta mi dziewczynasmile))

        Pozdrawiam kobitki i słoneczka, i ciepełka życzesmile
        • mamazuzinki melduję się:D 16.08.05, 13:26
          To znowu ja big_grinbig_grin Wróciłam smile)) Znowu się bedziecie musiały ze mna męczyćtongue_out

          W zasadzie to dobrze że wogóle jestem bo niewiele brakowało a by mnie zmroziło
          na tej wsi. Dobrze że ważę co nieco to chociaż mnie nie wywiałobig_grinbig_grin A ja
          narzekałam na pogodę nad morzem.............. Jeżdzę na wieś zawsze w sierpniu
          od lat i nigdy , przenigdy nie było takiej fatalnej pogody....normalnie
          październik. Domek tam mamy taki typowy letniak, więc nocki to były koszmarne.
          Zucha spała w body z długim rękawkiem bluzce i w rajstopkach......PARANOJA
          Ale co tam i tak było supersmile) Byłam z koleżanką potem w czwartek dojechał mój
          Tom i wczoraj wróciliśmy. Zrobilismy sobie boisko do siatkówki i były
          rozgrywki. Rozruszałam swoje grube zwłoki tak ze mam zakwasybig_grinbig_grin aaaaa nio i
          siniaka na kciuku mam teztongue_out

          Co do Zuchy to się w chodzeniu rozbujała na maxa. Co na drodze
          nieprzyjacielsmile))) Nie ma rzeczy niemozliwych. Włazi wszędzie i na wszystko.Tam
          na wsi to miała dobrze bo większosc dnia na dworzu, dużo dzieci więc miała
          atrakcje. WWróciłysmy wczoraj do domciu i bida zgłupiałasmile)) Poczuła sie chyba
          jak w klatce. Stoi naogól przy drzwiach, wali łapka i drze sie aaaaaaaaaaaa( co
          chyba oznacza ze chce wyjsc).

          Rozgadana to za bardzo Zucha nie jest. Tata jest na okrągło i znaczenia tego
          taty też rózne. Inne wydawane przez nia dźwięki nie nadają sie do zapisu albo
          moze ja taka tępa i nie umiembig_grin

          Z zabawek to najbardziej lubi urządzenia techniczne. Najbardziej lubi wyłączyć
          mamuni komputer bądź też TV, grzebie też z zapamiętaniem w DVD i zjada płyty
          (nie umie niestety odtwarzacbig_grin)

          Od jakiegoś czasu zaczeła spac raz dziennie co mnie osobiście bardzo cieszy bo
          wreszcie usypia wczesnie wieczorkiem i mam luziksmile))Znaczy sie nie tak całkiem
          bo budzi sie na piciu i mleka ale wczoraj z przerwami krótkimi spała od 19.30
          do 7smile))

          Nio i wreszcie mam do Was pytanko. Czy wszystkie dzieciaczki już zaszczepione
          Priorixem??? Ja moje obie panienki szczepiłam w czwartek przed wyjazdem -Zucha
          priorix, Julka MMRII. Uprzedziła mnie lekarka ze po 7 dniach może wystąpić
          goraczka ale ze nie musi. Nio i OCZYWIŚCIE jak juz wiadomo ze jakiekolwiek
          skutki uboczne moga byc to ja wiem że moje baby mnie nie zawiodą. Dokładnie 7
          dni po szczepieniu obie dostały gorączki ponad 38 stopni. A jak było u Was??
          Zucha dodatkowo miała przez cały tydzień problemy z kupą(zielona i ze śluzem).
          Pamiętam ze S.iwonka pisała ze Szymusia tez męczyły brzydkie qpy, moze to tez
          miało związek ze szczepionką??? Zucha dostała jeszcze takich pojedyńczych
          krostek na pysiu .......

          Dopra za dużo jak na razbig_grinbig_grin:
          • joanzac Re: melduję się:D 16.08.05, 20:49
            Witajcie ponownie kobitki! No to pechamacie z ta pogoda, bo ten tydzien
            zapowiada sie super. U nas dzisiaj juz tak ciepluchna było, ze dziewczyny
            "plażowały" sie pół dnia w piaskownicysmile))
            Po szczepieniu u nas rewelacji nie było, ani kupkowych, ani gorączkowych. Pod
            tym wzgledem moja Olcia jest zaprzeczeniam wszystkiego i wszystkich objawów. A
            co do wysypki, to mnie pani dr uprzedzała, ze moze sie pojawic, ale to przejsciowe.

            Ze spaniem tez sie doba zaczeła przestawiac i Olcia od 3 dni spała tylko raz
            dziennie, wiec pewnie juz tak zostanie.

            Pozdrawiam
    • marta.28 Jestem po wakacjach 16.08.05, 21:01
      Och jak ten czas zleciał. Teraz jak zasiadłam do forum to czasu brakuje na
      przeczytanie zaległych postów.
      Wybaczcie mi. Mam w domu takie zaległości, a nie mówiąc o praniu.
      Jak wy się z tym wszystkim uporałyście. Na a w ogrodzie to dziczsad Zaraz po
      urlopie śladu nie będziesad

      Mam nadzieję, że jeszcze trochę pogody będzie.
    • yessa Zdjęcia wakacyjne i nie tylko 17.08.05, 09:02
      Witam, pamiętacie mnie jeszcze? Sorki, że tak rzadko się odzywam (kobieta
      pracująca smile) ale przynajmniej czytać staram się na bieżąco (choć i tak to nie
      zawsze sie udaje).

      My juz też po wakacjach. Zapraszam do obejrzenia fotek na "Bartusiowie":
      mail.widzew.net/~ppn/wakacje-01.html
      Mężuś zadbał też o uzupełnienie kroniki:
      mail.widzew.net/~ppn/kronika-07-05.html
      Bartuś też jest już zaszczepiony Priorixem - na szczęście rzadnych skutków
      ubocznych nie stwierdziliśmy. Chociaż tydzień mija dopiero dziś...
      • anoosia2 Re: Zdjęcia wakacyjne i nie tylko 17.08.05, 10:00
        Witam mamusie jak dawno niektórych nie było tak się ciesze, że już wracacie
        powoli.
        Właśnie sprawdziłam, że leefka ma jeszcze tylko 24 dni do terminu porodu
        ciekawe jak u niej. Pewnie nieźle wymęczona i tylko czeka.
        Co do szczepienia priorixem my jesteśmy już 3 tygodnie po i bez żadnych
        rewelacji, a pewna byłam, że będzie coś sie działo, bo zawsze coś było po
        szczepieniu.
        Wylazł jeden ząbek, tak nieśmiało gonimy inne dzieciaczki, ale długa droga,
        cieszcie się, że zęby wyszły wcześniej, takie większe dziecko bardzo przeżywa.

        Może nietypowo, ale napisze w BIedronce właśnie zakupiliśmy fajne albumy na
        zdjęcia 10/15 200 zdjęć za 9,99 chyba to tanio, naprawedę polecam dobrze
        wykonane jak na tą cenę. A w następnej promocji będzie za 60 zł taki wózek
        transportówka parasolka laska, normalnie nawet na allegro ciężko dostać nowy
        poniżej 100 zł. Szkoda, że nie ma daszka, ja mam taki i cały sezon nim jeżdze z
        małą po sklepach i na plac zabaw. Mało miejsca zajmuje i wszedzie się zmieści.
        Sprawdza się do samochodu i w marketach.
        MOja dziewczynka wyciągnęła tatusia na spacer, więc mam labe tzn robie obiad,
        prasuje, sprzątam, ale troche później teraz mi się niechce. A co, mnie się też
        należy troche lenistwa.
        KOńcze włącze sobie muzyczke, zrobie kawke i troche wakacyjnych zdjęć naszych
        dzieciaczków obejrze. Pa
      • s.ivona Re: Zdjęcia wakacyjne i nie tylko 17.08.05, 17:36
        cześć
        A ja nadal się obijam u rodziców. Dziewczyny, tak się rozleniwiłam że
        kompletnie nie chce mi się nic robić! Nie mam pojęcia jak ja wrócę do Krakowasmile)

        Wczoraj poznałam się z Mabasią!!!smile) Byłyśmy z maluchami na spacerku. Jaś jest
        super, a jak gada...no w szoku byłam. Szymek wygląda przy nim jak młodszy
        braciszek bo Jaś jest dużo większy. Okazało się że Basia chodziła do jednej
        klasy z moją szwagierką!! Stalowa jest naprawdę małabig_grin

        No idę dalej odpoczywaćsmile))

        p.s. Mamozuzinki - problemy Szymka z qpą to nie wynik szczepionki. My nie
        byliśmy jeszcze szczepieni.
        • kata74 Re: Zdjęcia wakacyjne i nie tylko 17.08.05, 19:22
          patik ja bym zadzwoniła do szpitala. chyba powiedzą jakby było po bo szczegółów
          to oni chyba nie mogą podać (znaczy co się dzieje). chyba tylko nie mów że
          jesteś koleżanką bo nie wiem czy wtedy czegokolwiek się dowiesz
          • kata74 Re: Zdjęcia wakacyjne i nie tylko 17.08.05, 21:35
            &
            ufff my też po szczepieniu- ten koszmarny dzień był wczoraj. dobrze was mieć-
            bo ja nic a nic nie wiedziałam że mogą byc jakieś gorączki po 7 dniach.

            pani szczepiąca zaczęła się zatsanawiać czy można trochę opóźnic szczepienie
            Infarnixsem a trochu wcześniej zapodać Hiba i zaszczepić wszystko razem jedną
            szczepionką- czy ktoś slyszał o takiej opcji? (na razie pani sprawdza czy się
            da)

            ponadto okazalo się że Julijka waży 11.700 i mierzy 76. od dwóch miesięcy
            przybyło jej raptem pół kilo- ale to teraz chyba ta waga nie skacze tak mocno
            prawda?

            &&
            ufff nareszcie dorwalam się do kompa mąż wyemigrował na miasto a ja mam i
            chwilę spokoju o komputerk do dyspozycji

            &&&
            od dobrego tygodnia moje dziecię nie daje się przewijać. wrzeszczy, kopie,
            czasem pomagają jakieś dziwne przedmioty odwracające uwagę ale kiedy jest
            zmęczona nie pomaga nic. jestem już u kresu. najgorzej jest kiedy pielucha jest
            z "wkładką". ostatnio to tak wszystko usmarowała że mi się ryczeć chcialo.

            &&&&
            w kwestii formalnej- jakie jest wasze podejście do czapeczek czy husteczek czy
            jeśli nie ma wiatru ani mocnego slońca odkrywacie główki. mam w tej sprawie
            bardzo mieszane uczucia.

            &&&&&
            s.ivonko- nie dziwię się Twojemu rozleniweniu a nawet szczerze cio zazdrosze.
            wskoczenie w codzienne tryby jest okropne- oby spotkało cię to jaknajpóźniej

            &&&&&&
            patik fajnie że wam się wyjazd tak miło udał. no i dzielna Zosia jest jak nie
            wiem co i w podróży i na paży. a na zdjęcia oczywiście niecierpliwie czekamy

            &&&&&&&
            sysiak ja też wracam do pracy za ponad dobry miesią. do żłobka nie oddajemy.
            najprawdopodobniej oprze się opieka nad Julusiem poprzez system rotacyjny babć

            &&&&&&&&
            yesso- bardzo fajna strona Bartusia- i zdjęcia też niezwykle udane. wskakuj tu
            częściej.

            &&&&&&&&&
            mamozuzinki- cieszymy się że cię nie wywiało oraz nie zamroaiło i że razem ze
            swoją drużyną dotarłaś szczęśliwie. do do męczenia - proszę bardzo mogę się
            męczyć nawet z przyjemnością bo jak pisała anoosia nudno się zrobiło kiedy
            prawie nikogo nie ma
            • yessa Re: Zdjęcia wakacyjne i nie tylko 18.08.05, 07:57
              Kata74 - wydaje mi się, że nie należy łączyć żadnych szczepień... My mieliśmy
              zaszczepionego Hiba (nie dawałam szczepionek skojarzonych) w czerwcu i dopiero
              po dwóch m-cach miałam zgłosić się na Priorix...

              A odnośnie czapeczek - my praktycznie już zrezygnowaliśmy z nakrycia głowy.
              Bartus i tak sobie wszystko ściągał... I nawet nad morzem przy wietrznej
              pogodzie raczej chodził z gołą główką - no chyba że był to wiatr zimny. Nasza
              pediatra też uważa, że trzeba główkę hartować. Poza tym czapeczki to chyba
              mocno polski wymysł - jak patrzę na filmy zachodnie, czy amerykańskie - tam
              dzieci nie noszą żadnych nakryć głowy nawert przy wietrze.
    • sysiak Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 17.08.05, 11:49
      Witajcie podróżniczki i podróżnicy... mam nadzieję że wszyscy wypoczęci... choć
      jak słyszę w większości przypadków pogoda nie dopisała... No cóż - może za
      rok smile)

      Gratuluję wszystkim Maluchom nabycia bądź udoskonalenia umiejętności
      przemieszczania się w pozycji pionowej oraz wyhodowania ząbków - Indze przez 3
      tygodnie przybyły 2! ...to oznacza że na święta będzie miała więcej niż ja smile)))

      Odnośnie szczepionki - u nas jak zwykle szybko i bez atrakcji, więc Cię Kasiu
      pocieszyć nie mogę... to znaczy może być tez tak że Wy jesteście w normie a
      moje dziecko jest nie-..... wink))

      Jeśli chodzi o kwestię spania to niestety moja Klucha zaprzestała spania w
      dzień... trochę się tym martwię bo wiem że to ma dość spory wpływ na odporność
      i wogóle samopoczucie dziecka, choć Inga wydaje się mieć niewyczerpywalne
      bateryjki. Problem polega jednak na tym że ona za 3 tygodnie idzie do żłobka i
      już się boję tych choróbsk!
      Tak a'propos - czy któraś z Was wysyła Malca do żłobka? Chciałabym móc zostać z
      Kluchą w domu, ale niestety plan jest awykonalny.... nawet się sama
      zastanawiałam nad otwarciem takie żłobka prywatnego, ale do tego też potrzebne
      pieniądze których oczywiście ciągle brakuje.....

      Monika(tuneczek) pytała o dentystę - my, pomimo uzębienia w liczbie 6 sztuk
      byłysmy już 2 miesiące temu. Chciałam żeby Pani Ewa sprawdziła czy nie ma
      kłopotów ortodontyczbych, i powiem Wam szczerze że akurat po nas miał BOROWANIE
      14 miesięczny chłopczyk. Dentystka obejrzała powiedziała że w tej chwili żanych
      ubytków nie widzi ale zakazała jakiegokolwiek słodkiego picia w nocy w tym
      również mleka - tego akurat przemycić nam się do tej pory nie udało.... A ząbki
      mamy myć samą przegotowaną wodą - rano i wieczorem!

      Pozdrawiamy,
      Olga z Kluchą
      • patik2 Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 17.08.05, 14:57
        Witam ponownie!!!!

        Wróciłyśmy z wakacji (Stegna) 4 sierpnia ale dopiero teraz się odzywam. Miałam
        straszny natłok pracy po urlopie i nie mam czasu siedzieć, zdążyłam tylko
        przeczytać zaległe wiadomości.
        Teraz tak po krótce- Zosia świetnie przeżyła drogę nad morze - 14 godzin jazdy.
        W tamta stronę przespała 11 godzin, a powrotną znakomicie zniosła bawiąć się i
        zaczepiając inne dzieciaki (jechałyśmy z kolonią)Wszyscy byliśmy pod wrażeniem
        bo nawet nie płakała, a jak się nudziła to zaraz wymyślałyśmy jakieś zajęcie.
        szok!!!!
        Morze rewelacja, Zosia nie chciała wychodzić z wody, a piach był wszędzie!
        Pogoda w miarę się udała - początek w kratkę, co w sumie było nam na rękę, a
        potem tydzień pięknej pogody - niezbyt gorąco tak w sam raz na plażowanie.
        Więc my jesteśmy zadowolone.
        Niuna jadła raez ze mną z talerza i teraz nie chce jeść kaszek - co w sumie mi
        pasuje.
        Ogólnie jesteśmy bardzo zadowolone.
        Dobra tyle o nas. Zdjęcia później jak zwykle.
        XXXXXXXX
        Gratuluję wszystkich sukcesów naszych dzieciaczków - tym już stąpającym i tym
        zaczynającym- mamy cieszczie się że macie jeszcze pociechy w zasięgu rąk bo nie
        wiem co jest lepsze.

        XXXXXXXX
        co do szczepionki to Zosia miała po 10 dniach podwyższona temperaturę przez 2
        dni, a potem jednodniową drobną wysypkę na tułowiu. Ale lekarka przestrzegała
        że tak może być.
        XXXXXXXX
        Póki co tyle, odezwę się jak będę miała chwilę.

        Pozdrawiam wszystkie mamusie.

        PS. koleżanka właśnie rodzi - tzn. wczoraj już napewno od 21 a może nawet
        wczesniej, miała zadzwonić jak już bedzie po ale się nie odzywa i sie denerwuję
        co się dzieje lub stało. jak myślicie mogę zadzwonić do szpitala i zapytać - do
        niej nie chcę bo może jak się nie odzywa to juz sama nie wiem co.
        Kurczę oby było wszystko dobrze!
        • s.ivona Re: Dziecko i rower + inne 18.08.05, 10:14
          Cześć
          Rano pokłóciłam się z mężem i teściową. A chodziło o rower...Otóż teściowa
          chciała żebyśmy przyjechali z Szymkiem na działkę wioząc go na rowerze w takim
          wiklinowym siedzonku, które przyczepia się z przodu roweru. Ja się
          kategorycznie nie zgodziłam, bo uważam że to nie jest bezpieczne, Szymek nie ma
          kasku. Mąż stweirdził że przesadzam. Zgodziłam się żebyśmy wózkiem pojechali a
          na działce może na tym siedzonku powozić małego. Jak myślicie - przewrażliwiona
          jestem? Za ostro zareagowałam?

          Co do czapeczki to Szymek czasem ma na głowie czapkę bejsbolówke ale i tak ją
          zdejmuje więc już przestałąm mu zakładać (jak jest duże słońce to ma).

          Yessa - stronka jest super. Chłopcy będą mieć super pamiątkęsmile)
          • joasia401 Re: Dziecko i rower + inne 18.08.05, 10:41
            Cześć. Jestem pierwszy raz na tym forum choć mój synek też jest z czerwca, a
            dokładnie z 28. Moje dziecko jeździ ze mną na rowerze w plastikowym foteliku z
            pasami mocowanym z tyłu roweru. Kasku nie mamy, więc nie wypuszczamy się
            nigdzie daleko i tylko jeździmy w okolicach domu, po polnych drogach.Szczerze
            mówiąc chciałabym wybrać się z nim gdzieś dalej, ale uważam, że bez kasku to
            zbyt niebezpieczne, a poza tym zastanawiam się, czy Kacper nie jest jeszcze za
            mały na takie przejażdżki.
            Mam jeszcze pytanko do mam dzieci po szczepieniu Priorixem: Kacper był
            szczepiony tydzień temu, a dzisiaj obudził się z gorączką 38 stopni, pani
            doktor nie uprzedzała mnie o żadnych skutkach ubocznych tej szczepionki i
            zastanawiam się, czy biec do lekarza(nie wiem czy to reakcja na szczepienie czy
            nie).
            • anoosia2 Re: Dziecko i rower + inne 18.08.05, 13:40
              Witam cię joasiu40, a jak na imię ma twoja pociech, napisz nam coś o was. Tak
              jak piszą dziewczyny przy priorixie jest możliwość wystąpienia gorączki.
              Ja nie jeźdzułam jeszcze z Oliwka na rowerze ale jestem za be4zpieczeństwem i
              kask powinien być.
              Kwestia czapek, u nas zasadniczo czapa jest profilaktycznie. Czasami jak pogoda
              nie jest za słoneczna i nie ma wiatru to mała chodzi bez czapeczki.
              Z obserwacji turystów z Niemiec czy DAni i Szwecji rzeczywiście zauważyłam, że
              ich dzieci nie noszą nakryć głowy, ale faktem jest, że chodzą w powyciąganych
              rzeczach. Wyglądają słodko jak na filmach o dzieciach z Bulerbyn. Bez skarketek
              w fryzurach na garnek.To jest kwestia kulturowa u nas jest tak a u nich
              inaczej. NAsze pociechy mają już ponad rok i spokojnie możemy puszczać je bez
              czapek.
              • joanzac Re: Dziecko i rower + inne 18.08.05, 21:34
                Witajcie kobitki i witam Joasięsmile)) Mam nareszcie imienniczkesmile
                Co do nakryc głowy, u nas zawsze cos jest w zanadrzu. Niekoniecznie czapka,
                teraz uzywamy cieniutkich chusteczek i jak to ja nazywam wiazanych na
                teletubisiasmile)) Tzn z tyłu głowy i na górze. Ola czasami zdejmuje z główki, i
                jak nie pali słońce to pozwalam jej troche pobyć bez nakrycia, ale częsciej ma
                osłonietą główke. A od słońca mamy dodatkowo parasolkę. A jak wieje wiatr, to
                nie ma dyskusji, u nas głowa i uszy zakryte.

                Fotki wakacyjne bardzo udane i czekam na więcejsmile
                Pozdrawiam
                • kata74 Re:rower 19.08.05, 07:42
                  witamy Joasiu- pisz jak nawięcej!!!

                  kask. hmm przyznam się szczerze że zastanawiałam się nad zakupem fotelika
                  rowerowego, ale o kasku to bym chyba nie pomyślała. ponadto jak zaczęlam się
                  zastanawiać to stwierdzam, że nie widziałam jeszcze żadnego malucha z kaskiem.
                  czy są w tym względzie jakieś wymogi prawne? czy ktoś wie?
                  zabiłyście mi niezlego ćwieka
                  • mamazuzinki Re:rower + szczepienie+TELETUBIES 19.08.05, 09:26
                    Hejka

                    Witam nowa mamusię Joasięsmile)) Moja obie baby dokładnie 7 dnia miały po
                    szczepionce goraczkę, która utrzymywała sie mniej więcej dobę. Dodatkowo Zucha
                    dostała takiej dziwnej wysypki a w zasadzie kilka takich dziwnych krostek na
                    ryjku( jeszcze jej trzy zostały a szczepiłam 2 tyg temu)

                    Czapelusik Zucha ma na łepku jak jest ostre słoneczko lub czapeczkę jak bardzo
                    wieje. Od humorku księżniczki zależy czy kapelusik ląduje na ziemi czy lezy
                    sobie spokojnie na główcebig_grin

                    Osobiscie uważam, że Zucha jest jeszcze za mała na taki duży rower.Wiem ,że
                    jeżdżą rodzicie z dziećmi ale ja , może dlatego że zapalonyum rowerzystą nie
                    jestem,poprostu się boję.Dam sobie obie ręce uciąć ,że kasku na głowę nie
                    dałaby sobie założyć.


                    Hejosmile Czy Wasze maluchy pokochały już Tubisie?? Ja miałam jeszcze kasety po
                    Julce i nie powiem ratuja mi życie zwłaszcza rano jak Zuzeł sie budzi około 6 i
                    ma ochote na zabawęsmile)) Ona się gapi a mamunia może jeszcze trochę dospaćsmile)
                    Uwielbia zwłaszcza te wstawki jak bawia się dziecibig_grinbig_grinTeraz lecą sobie
                    codziennie na 2 i zaczełam nagrywac bo już tamte na pamięć znambig_grinbig_grin

                    Słonka zachód tuz tuż Teletubisie żegnają się już....smile))
                    • s.ivona Re:do pauli lub patik + inne 19.08.05, 10:19
                      allegro.pl/my_page.php?uid=480756
                      Kiedyś Paula lub Patik (cholercia zapomniałam która z Was to była, sorry)
                      pytała o sklep w Krakowie na Alejach Pokoju. Znalazłam przez przypadek to (link
                      powyżej). może o to chodziło?
                      %%%%%%%%%%
                      Zakupiłam dla małego fotelik Ramatti. Mają go dostarczyć dziś. Nie ma jak
                      zostawiać wszystko na ostatnią chwilę.
                      %%%%%%%%%%
                      Jak byłam na studiach i opiekowałam się dzieckiem to Kacper uwielbiał
                      Teletubisie. Ja znałam wszystkie odcinki na pamięćsmile) Kacper teżsmile))
                      Szymkowi nie udało się jeszcze ani jednego obejrzeć ale to pewno przez to że mu
                      ich nie pokazałam. O tej porze (a swoją drogą to pora tych Teletubisiów jest
                      strasznie wczesna) to ja jeszcze próbuję spać lub jemy śniadanie. Zapominam
                      obejrzećsad(( Muszę mu pokazać te misie - mam nadzieję że mu się spodobają.
                      %%%%%%%%%%%%
                      Wśród moich znajomych kask rowerowy oraz odpowiedni fotelik na rower to
                      podstawa wycieczek za miasto.
                      %%%%%%%%
                      Muszę się pochwalić - odstawiłam sloiczki!!!! Przez cały pobyt u rodziców
                      Szymkowi gotuję zupki (mama mnei też wyręczabig_grin). Mały je już chyba wszystko.
                      Wczoraj razem z dziadkiem jadł ogórki kiszone i ....salceson!!! Na działce u
                      babci najbardziej mu smakowały borówki amerykańskie. Z zupek to jadł: barszcz
                      ukraiński, rosół z makaronem i jakieś zupy bez nazwy czyli warzywa gotowane na
                      wywarze z mięska. Nie doprawiam zup śmietaną.
                      %%%%%%%%
                      Mały nie mówi za wiele
                      ciocia
                      baba
                      mama
                      gliźda - glizda (tak na niego mówimy)
                      tata
                      + coś tam po swojemu

                      uciekamy na zakupy
                      pa
                      • kata74 weekendzik 19.08.05, 13:19
                        odmeldowujemy się do poniedziałku. rodzice zabierają nas na swoją działeczke
                        nad jeziorko. niedaleko bo 40 km+ słoneczko i ciepełko co nastalo także nie
                        zastanawiam się i lece się znów pakować.

                        piszcie ,piszcie co by było co czytać po powrocie
                        psaa
                      • hamaliel Wszystko i nic 19.08.05, 13:21
                        Witam wszystkich(-e) smile małych(-e) i dużych(-e) !!!
                        Chwilkę mnie nie było, ponieważ podczas urlopu średnio był czas na internet, a
                        w pracy trzeba coś zawsze robić i jak się już człowiek dorwie do neta, to
                        najpierw musi sobie pooglądać smile.

                        Na krótkich wakacjach byliśmy w górach, u moich rodziców. Pogoda była w sam
                        raz, choć szczerze mówiąc zmieniała się w ciagu dnia jak w kalejdoskopie. Rano
                        było piękne słońce, przed południem chmury, później znowu słońce itd. Ale nie
                        było gorąco i pogoda idelana na spacerki i krótkie wycieczki. Cały czas
                        spędzaliśmy w plenerze i Zuzinka po powrocie do domu nie bardzo umiała się
                        przestawić na normalny tryb, ale jakoś się udało.

                        Yessa ! Odwiedzaj nas częściej. strona chłopaków jest świetna smile.
                        Witam nową mamusię smile).

                        O szczepieniach nic nie umiem powiedzieć, ponieważ my z tych nadrabiających,
                        więc do Was nam jeszcze daleko.

                        Co do ząbków i ich mycia, i zjadania pasty smile. Zucha ma 6 zębów u góry i trzy
                        na dole. Mycie tego garniturku raczej nie bardzi jej pasuje, więc zakupiliśmy
                        pastę enedent, dla dzieci, które dostają fluor (Zuzia dostaje codziennie 2
                        kropelki), i gdy tylko jest pasta na szczoteczce, to pozwala sobie umyc ząbki.
                        Polega to na tym, że Zuzina wysysa paste ze szczoteczki, a ja jak mi się uda to
                        troszke poszoruję ząbki. No chyba, że Zucha wcześniej zje tą pastę.
                        Jak na razie wizyta u dentysty jest w planach, ale jakoś nie możemy się zebrać.

                        Co do jeżdzenia na rowerze. Owszem mieliśmy ochotę pojeździć z Zuzą, ponieważ w
                        Szczawnicy są specjalne ścieżki rowerowe, ale jakoś tak skończyło się na
                        gadaniu. Owszem o jeździe na rowerze z malcem bez fotelika nie ma nawet mowy,
                        bo jakoś tego nie widzę. Fotelik wiklinowy z przodu roweru bardziej mi sie
                        kojarzy z przewożeniem psa smile i chyba bezpieczniejszy wydaje się taki
                        plastikowy z pasami zamonotwny z tyłu. Oczywiste, też jest, że kask powinien
                        być. Ale czasami może to być niewykonalne, bo dziecko nie da sobie wsadzić na
                        głowę.

                        Iwonko!!! Ja również się nie dziwię i zazdroszczę troszkę smile, że Ci dobrze w
                        Stalowej. Mi też się nie chciało wracać.
                        Ale do Krakowa bardzo chętnie bym wróciła i to najlepiej na stałe. Jakaś taka
                        nostalgia mnie ogrania, gdy pomyślę, że nie mogę tam na razie mieszkać. Eh !!!
                        Szczerze nie cierpię wsi, mieszkania z kimś oprócz mojego męża i Zuchy. Już nie
                        mówiąc o tym, że w sklepie nie ma nic, a jak coś jest to sprzed tygodnia. A
                        szkoda gadać.

                        Z czapkami to u nas różnie bywa. Zazwyczaj coś tam Zuzia ma na głowie, ale jak
                        biega przed domem i nie ma wiatru i słońca to jest bez czapki.

                        Teletubisie itp. bajki jakoś do mnie nie przemawiają, a i mała nie interesuje
                        się specjalnie telewizorem. We wtorek były "Smerfy" i popatrzyła prze 5 min.
                        Ja osobiście nie lubię bajek właśnie pokroju teletubisie. Bo wydają mi się
                        takie przesłodzone itd.Zdecydowanie wolę smerfy, pszczółkę maję, gumisie i
                        wilka i zajaca. Ale ja już jestem dużą dziewczynką, więc inaczej patrzę na
                        świat. W każdym razie staram się ograniczać Zuzi kontakt z telewizją ogólnie,
                        co jest trudne, bo u teściów telewizja leci 24 h na dobę, a Zuzia chcąc nie
                        chcąc tam przebywa.

                        Co do jedzenia to Zuza je wszystko i o każdej porze. Brzuch ma jak mała
                        beczółka. Ale mam nadzieję, że to wybiega.

                        No muszę konczyć, bo mi to przydługawe wyszło.
                        Pozdrawiam i zyczę miłego weekend.
                        • dagab3 Re: Wszystko i nic 19.08.05, 14:43
                          Witajcie Dziewczyny, nie było nas tu baaardzo długo. I to wcale nie przez
                          wyjazd, bo my niestety w tym roku stacjonarnie w Poznaniu, ale przez ogólne
                          zamieszanie i brak czasu. teraz nadrabiałam Wasze posty.... tyle
                          napłodziłyście, ze juz mi się miesza co która napisała!!!
                          Witam nową Joasię i Jej Szkraba!!!
                          Teraz postaram sie poruszyć niektóre tematy:

                          TV i teletubisie - no cóż, Jaś jest pozbawiony telewizji. Po porodzie
                          zrezygnowaliśmy z mężem z TV i najzwyczajniej w świecie usunęliśmy telewizor
                          (pożyczony zresztą) z mieszkania. A co za tym idzie - Jaś nie wie co TV (a
                          sorki, u dziadków 2 razy widział) i nie ogląda niczego, zadnych bajek. Za to
                          nadrabiamy w oglądaniu książeczek, które Jaś uwielbia. Powiem szczerze, ze
                          czasem brak mi telewizora, a szczególnie informacji ze świata, bo zcytanie w
                          necie to nie to samo. Ale z drugiej strony to nie wyobrażacie sobie ile
                          człowiek zrobi wieczorem! mam czas na książkę, szydełko, rozmowę z mężem.
                          Generalnie bardzo sobie chwalimy naszą decyzję smile

                          Ząbki - Jaś ma 8 zębów. Myjemy je jak na razie wodą, nie zakupiłam jeszzce
                          pasty. A mycie wyglądatak, ze jaś trzyma w rączce moją szczoteczkę i mi myje
                          zęby, a ja jego i jemu myję smile tak sobie pomagamy smile bowiem, gdy jas trzymał
                          swoją szczoteczkę, to wsadzał ją do buzi i gryzł no i wiadomo - nici z mycia.

                          jazda na rowerze - niestety nie posiadamy rowerów a więc i ns nich nie
                          jeździmy. natomiast mam koleżankę, która ma córcię, również czerwcówkę, którą
                          wraz z mężem zabierają na przejażdżki rowerem. z tego co wiem, to fotelik
                          (plastikowy i z pasami) oraz kask są obowiązkowe. Początkowo jeździli bez
                          kasku, do dnia, gdy się mąż koleżanki przewrócił się z małą rowerem.... na
                          szczęście nic się nie stało, bo to było na polnej drodze, ale od razu pojechali
                          i zakupili małej kask. Ja popieram bezpieczną jazdę!!!

                          Jedzonko- jas jada juz z nami. Co prawda z uwagi na swoje alergie (gluten i
                          jajko) nie zawsze jest to możliwe. Ale w miarę możności staram się tak układac
                          menu, zeby jednak mógł z nami jadać . Ostatnio sie dowiedziałam , zemozejadac
                          jaja przepiórcze. zakupiłam je i zrobiłam jasiowi naleśniki z jogurtem
                          naturalnym i jagodami. Zjadł 3 i uszy mu się trzęsły. Dzieki temu, ze jadamy
                          wspólnie, to my z mężem zaczęliśmy lepiej (czytaj: zdrowiej) jadać. Staram się
                          gotować na parze, albo dusić, a nie smażyć. Poza tym duzo warzyw no i
                          urozmaicone. jak jadaliśmy sami, to aż tak nie zwracałam na to uwagi.

                          szczepienie - z uwagi na to, ze jaś jest uczulony na jajko, nie mozemy być
                          szczepieni priorixem. nasz lekarz dał nam skierowanie do szpitala, do
                          konsultacyjnego punktu szczepień. dzwoniłam tam do szpitala w zeszłym tygodniu
                          i się dowiedziałam, ze punkt jest czynny tylko we wtorki w godz 12 - 13/30 (tak
                          w okresie wakacyjnym , bo normalnie wtorki i czwartkismile). no więc we wtorek
                          zapakowałam jasia do parasolki (całe szczęscie, ze nie wzięłam dużego wózka) i
                          wybraliśmy się autobusem do punktu szczepień - 30 min jazdy od nas. Dodam, ze
                          upał, tłok na szczęście nie za duży i jazda do szpitala w miarę miła, bo
                          autobusem niskopodłogowym. Z przystanku 10 min pieszo do szpitala, a tam sie
                          dowiedziałam, ze punkt szczepień jednak nieczynny ... tak po prostu. no
                          myślałam, ze mnie szlag trafi. na dokładkę to była godzina spania jasia i
                          biedak mi zasnął w parasolce, w której niestety nie opuszcza się oparcia sad
                          więc biegiem na przystanek. 10 min czekania i podjeżdża autobus nasz, ale taki
                          grat totalny! co jest dziwne jak na poznań, bo w zasadzie po poznaniu jeżdża
                          nowe autobusy - niskppodłogowe. no więc mówię sobie - poczekamy na kolejny. 15
                          min i znowu grat! chcąc nie chcą wsiadłam do niego. Całe szczęscie , ze miałam
                          parasolkę, bo moim standardowym wózkiem to bym w zycieu nie wsiadła. jeszcze w
                          autobusie same babcie, to i nawet znikąd pomocy! generalnie, upocona,
                          umordowana i zła zajechałam do domu. w przyszły wotrek nowa eskapada. mam
                          nadzieję, ze tym razem bedzie otwarte !
                          ufff, ale napisałam, i kto to będzie czytał??

                          pozdrawiam Was Dziewczyny i mam nadzieję, ze nie zafunduję Wam juz tak długie
                          ciszy z mojej strony smile
                          • joasia401 Przedstawiamy się 19.08.05, 15:28
                            Dzięki dziewczyny za miłe przyjęcie nas.
                            Kacper urodził się 28 czerwca. Ważył 3750g i mierzył 58 cm. Obecnie waży 10300g
                            i ma 80cm. Zaczął chodzić 5 dni przed skończeniem roczku i odtąd stale mi
                            ucieka tzn. ja w prawo, on w lewo, robi mi "pa pa" i idzie "tam". Jeśli chodzi
                            o mówienie to jego ulubionym słowem jest ' tata". poza tym niewiele mówi.
                            Teletubisie go nie interesują, a telewizor tylko wtedy, kiedy ma możliwość
                            walnąć w niego jakąś zabawką.Spi w ciągu dnia jeden raz, ale za to 3 godziny, w
                            nocy budzi się 3 razy.
                            Jeśli chodzi o jedzenie to jest typem raczej niejadka. Z cyca sam zrezygnował.
                            Zupki zjada, jak sama mu gotuję, poza tym kisiel, słoiczek owoców, czasem monte
                            lub danonka, a poza tym pije mleko modyfikowane Nan junior z kleikiem ryżowym -
                            niestety również w nocy.
                            Kacpero ma 11 ząbków. Myje ząbki najchętniej sam - czyli gryzie szczoteczkę. U
                            dentysty jeszcze nie byliśmy.
                            Ja nazywam się Joasia i mam 27 lat, i dopóki Kacper nie pójdzie do przedszkola
                            nie zamierzam pracować.
                            Dziękuję za opisanie Waszych doświadczeń z Priorixem. Dla Swiętego spokoju
                            poszłam dziasiaj z małym do pediatry, która stwierdziła, że to jakiś wirus.
                            Osobiście uważam(po przeczytaniu Waszych postów), że to reakcja poszczepienna,
                            a zresztą dziecko nie wygląda na chore.
                            Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję.
                          • yessa Re: Wszystko i nic 19.08.05, 21:57
                            Dagab3 - podziwiam Cię jak nie wiem za ten brak telewizora. Bo ja chyba jestem
                            trochę maniaczką - tzn. telewizor po południu i wieczorem musi grać. Co prawda
                            rzadko faktycznie go oglądam (same wiecie ile do zrobiemia jest jak nasze maluch
                            pójdą spać) ale jednak... Ba rtuś nie zwraca jednak na TV uwagi, no może czasem
                            sporadycznie rozpoznaje jakieś znane sygnały (np. TVN24, który notorycznie
                            ogląda mąż), zatrzymuje się, popodryguje troszkę i już. Mam chęć zrobić
                            doświadczenie z Teletubisiami, który ponoć mają jakiś hipnotyczny wpływ na
                            dzieci. Nie wiem czemu bo ja tej bajki nie znoszę, brrr.

                            Ząbki - u nas trochę zastoju, już b. dawno mamy 8 (jedynki i dwójki). No i ku
                            mojemu zdziwieniu, w czasie wakacji zaczęło coś sie pojawiać u góry, nieco
                            głębiej więc to pewnie czwórka. Tak zupełnie po cichutku, bez rzadnego
                            marudzenia czy boleści... Oby tak dalej.
                            Waga - 11 kg, wzrost ok. 78 cm (chociaż nie bardzo daje się zmierzyć).
                            • anoosia2 Wreszcie pogoda :))))))))) 20.08.05, 15:49
                              Slicznie dziś właśnie mamy chwile przerwy w plażowaniu.
                              My mamy telewizor ale Olinek nie reaguje zbytnim zainteresowaniem chyba, że
                              dzieci śpiewają. Bardzo żałuje, że nie mamy minimini tam są super bajki
                              dostosowane dla maluchów bez agresji. Z jednej z ich bajek moja córa ma
                              przezwisko "Olinek okrąglinek", a wymyśliła jej to 3 letnia kuzynka tak
                              skojarzyła mądrala.
                              Kończe szkoda mi czasu na kompa tyle jeszcze do roboty.
                              • anoosia2 tylko sygnaturke sprawdzam 20.08.05, 15:53

                                • anoosia2 jeszcze raz 20.08.05, 16:04

    • marta.28 Na nic nie mam czasu:( 19.08.05, 15:41
      Zupełnie nie mam czasu was czytać. Prawie cały dzień w ogródku.

      Myślałam że nadrobię zaległosci w czytaniu po wakacjach ale czarno to widzę.
      Że też taka piękna pogoda nie mogłabyć w zeszłym tygodniusad Ale nic to, może
      jeszcze uda się na grzyby skoczyć we wrześniu.

      A teraz jeszcze mała chorasad
      Mała śpi wczoraj miała 39.8 a dzisiaj wesolutka i 36.6 znaczy osłabiona.
      Mam nadzieję, że jutro będzie już wszystko dobrze.

      Uściski i piszcie piszcie mam nadzieję że coś poczytam.
      • marta.28 Teletubisie i trochę o nas. 20.08.05, 22:29
        Witamy nową mamę i pozdrawiamy te już zadomowione.

        Oleńka wogóle nie interesuje się telewizorem, czasami reklamy muzyczne coś tam
        oko przyciągną a Teletubisie były fajne przez minutę. Mini mini też tak sobie.
        Koleżanki syn to na swoich bajkach siedzi jak zaczarowany. Ale może lepiej, że
        nie interesuje jej telewizor. Siedzi tyłem i się bawi. No powietrze. Natomist
        córka kuzynki w domu nie ma telewizora więc jak gdzieś pójdą w gości to siedzi i
        ogląda jak leci wszystko więc to też nie jest dobrze.

        No ja niestety mam drobnokościstego niejadka mo ma 76 cm i 8700. Stópka 12 cm i
        kłopoty z kupieniem butków bo szczupła. Kapcioszki befado itd wszystko za
        szerokie, zetpolu jakoś dopasowałam. Mam nadzieję, że z zimowymi nie będzie
        takiego problemu. Na razie kupowałam Gufo, słyszałam że Bartki nie są takie
        dobre. Jakiej firmy wy kupujecie????

        A Oleńka ma no niech ja policzę na górze 6 i na dole 5 ząbków czekamy na
        ostatnią czwórkę bo się ślini do pasa i zostaną trójki i piątki. Bo szóstki i
        siódemki to już odrazu są stałe???

        Też mi szkoda czasu na kompa, ale też mi się coś od życia należysmile))
        Napisałam się i kto to będzie czytał, wszystkie zapracowanesmile))
        • marta.28 Zdjęcia z Wakacji Połajewo nad Gopłem 20.08.05, 23:36
          Drugi tydzień sierpnia byliśmy na wakacjach nad Gopłem. Wsadziłam kilka zdjęć na
          zobaczcie. Zapraszam
        • anitkashe wkurzyłam się 21.08.05, 13:51
          hej, jak to fajnie czasem wpisać w wyszukiwarką TELETUBISIE. u nas na
          kwietniówkach tez była dyskusja o tym programie, więc szukałam sobie informacji
          co to jest , no i proszę... Martusiu, czy to ja jestem tą kuzynką?? bo raczej
          innej bez TV nie masz w rodzinie. owszem nie mamy w domu TELEWIZJI, w okresie
          ciązy mielismy remont i telewizor był odlączony, po porodzie nie mieliśmy czasu
          na TV ( mój radek prowadzi firmę i pracuje od rana do wieczora) a ja jakos tak
          nie miałam ochoty i tak zostało.a poza tym mamy TELEWIZOR z video na którym
          włączamy jej nasze ukochane bajki z dzieciństwa (miś colargol, uszatek itp, a
          teraz własnie zastanawiam się nad tubisiami) - więc to nie jest tak, że dziecko
          w ogóle nie ma kontaktu z TELEWIZOREM. brak telewizji nie wynika z zadnej
          ideologii. taką mamy na razie ochotę,zresztą buszując po forum odkryłam, że nie
          tylko my jesteśmy "beztelewizyjni". Za to spędzamy razem wolne chwile
          rozmawiając, słuchając muzyki , mamy czas na swoje zainteresowania ( ja maluję
          na szkle, radek gra na perkusji). i przede wszystkim mamy ciszę i spokój.
          no i naważniejsze pytanie : u jakich gości nasza natalka nie może się oderwać
          od tv, bo my o czymś takim nie wiemy???? ja z Tobą o tym nie rozmawiałam, w
          gościach też razem bywamy rzadko, u ciebie z natalką byliśmy może ze trzy razy
          ( ostatnio w marcu) więc o co chodzi??? nie twórz sobie proszę teorii na nasz
          temat, tak jak my nie tworzymy na Wasz. przepraszam jeszcze raz, że wpadlam nie
          na swoje forum, ale mną rzuciło z lekka. Każdy z nas jest inny, ma inne
          potrzeby, zainteresowania, inne sposoby spedzania wolnego czasu i inaczej
          wychowuje dziecko. ale inaczej nie znaczy gorzej... nie oceniajmy sie i co
          najwazniejsze nie wypaczajmy faktów. nasza natalka jest tak żywym sreberkiem,
          że nawet w gościach nie wytrzymalaby 5 sekund wgapiania sie w jedną rzecz więc
          NIE "...siedzi
          > i
          > ogląda jak leci wszystko..." bo to jest w jej przypadku niemożliwe.

          ja, Martusiu chciałabym wychować nasze córeczki bez rywalizacji, bez
          komentowania i analizowania naszych różnych sposobów na życie, jesteśmy
          siostrami ciotecznymi, mamy córki w podobnym wieku o różnym temperamencie - ja
          zdaję się w wychowaniu na intuicję, nie oceniam innych bo sama nie lubię być
          oceniana,i co najważniejsze za mało wiem, żeby pouczać i oceniać . co dzień się
          uczę czegoś nowego, popełniam błędy, czasem ze zmęczenia czasem z bezmyslności,
          ale wydaję mi się, że każda z nas błędy popełnia. i nie jest to kwestia wieku,
          zasad, sposobu życia ale nieprzewidywalności i różnorodności dzieci. może
          reaguję na Twój post zbyt impulsywnie, ale nie jest to Twoja pierwsza uwaga co
          do nas i natalki, a ta jest w pewnym sensie publiczna chociaż to ja ujawniam o
          kim była mowa odpisując. żyjmy po swojemu i dajmy życ innym - taką mam w zyciu
          zasadę. ja nigdy nic o Was nie piszę i nie omawiam waszego sposobu na życie w
          necie , bo ono jest WASZE i Ty uszanuj NASZE - anita
          • anoosia2 Re: wkurzyłam się 21.08.05, 14:13
            Dziwna reakcja, dużo niepotrzebnej agresji.
            Co do butków to my wczoraj w CCC kupiliśmy małej tenisówki z Gufo. Błękitne
            słodycz, nie są cienkie więc myśle, że mała wrzesień przechodzi, cena była
            śmieszna 15 zł. Później i tak kupimy wysokie buty już na zimę.
            Nie pamiętam czy się chwaliłam, OLiwka od jakiegoś czasu mówi do mnie Ania,
            beszczelny smarkaczsmile)))). COś jej się pomieszało bo za moją mamą lata i mówi
            mama.
            KOńcze sterta ogórków mnie czeka, chyba sałatke szwecką zrobie.

          • yessa Re: wkurzyłam się 22.08.05, 09:14
            Oj, dziewczyny, źle się dzieje...
            Czy naprawdę na forum nie mozna sobie spokojnie pogadać? Najpierw polemiki z
            bursz, teraz znów jakaś bomba! Wyjdzie na to, że łodzianki to jakieś
            choleryczki, a ja dementuję!
            Czemu anitkashe tak ostro zareagowała na słowa Marty? Tak sie składa, że
            poznałam osobiście obie dziewczyny, poznałam też inną kuzynkę Marty z małą
            dziewczynką, więc jej wypowiedź mozna potraktować jako anonimową. Ale nawet
            gdyby tyczyła konkretnie Natalki Anity, to ja nie widzę w niej nic złego!
            Qurcze, ja naprawdę zadroszczę dziewczynom, które mogą nie mieć w domu TV.
            Tak jak ktoś napisał - reakcja dziwna i zupełnie niepotrzebna...
          • marta.28 Re: wkurzyłam się do Anitasze. 22.08.05, 11:26
            No to się tak nie wkurzaj bo nie jesteś jedynąkuzynką bez telewizora. Mowa była
            o Nataszy i Agacie bo one też nie mają a są u nas regularnie.
            A na meile to się odpisyawą cnie chce.
            WRRRRRRY
    • kasik81 Po wakacjach..... 21.08.05, 22:08
      Witamy serdecznie, wróciłyśmy z wakacji.
      Miało być morze, ale w ostatniej chwili zmieniliśmy plany (wpłynęły na to
      prognozy pogody) i byliśmy na Słowacji popluskać się w termalnych źródłach.
      Myślę, że dobrze zrobiliśmy bo duuuużo bliżej no i zapewne wypad nad morze
      więcej by nas szarpnął finansowo.

      Teraz biorę się za czytanie postów....tak że, do usłyszenia.
      • kasik81 Re: Po wakacjach..... 21.08.05, 23:02
        No i zacznę ciut egoistycznie od siebie...
        wybieram się jutro z Alą i z soba do okulisty bo ropieją nam oczy...Ali prawe,
        a mi lewe, trwa to już jakiś czas i odkładam szczepienie więc najwyższy czas
        się porządnie wyleczyć.

        Ale mi sie dzisiaj Ala przeraziła. Przez mnie, bo stała w miare blisko, około 1
        metra ode mnie gdy chciałam posolić zupę i mi pokrywka spadła na ziemię, po
        czym sie potrzaskała. Ala wybuchnęła przeraźliwym płaczem, ja tylko patrzyłam
        czy ma nóżki całe bo była w samym body. Biedne dziecko...przez to że jestem
        fajtłapą przezyła chwile zbędnego stresu i zagrożenia.

        Ala bardzo lubi książeczki, codziennie wieczorem po mleczku i myciu ząbków
        (11sztuk myte pastą) czytamy książeczki. Sama też chętnie ogląda obrazki i
        przekłada strony.

        Mamozuzinki, miło Cię znów czytać. Co do nocnego stroju Ali, to w górach
        mieszkaliśmy w murowanym domku na zagospodarowanym poddaszu i ubierałam Alunie
        w body frottowe z długim rękawem i flanelową piżamkę, a ja spałam w
        polarze....ale ja zmarzluch jestem, bo mój mąż to bez koszulki spał. Brrrrrr....

        Witam nową mamusię z maluszkiem smile)

        Ala w zasadzie najczęściej ma coś na główce, jak jest wiatr i palące słońce to
        obowiązkowo, ale przy innej pogodzie to nie zawsze.

        Reakcja kuzynki hmmmmm......nie lepiej to zadzwonić i osobiście wyjaśnić
        sytuację?

        Późna pora, idę spać.
        Pozdrawiamy
        Kasia z Alunią
        • mamazuzinki Re: Po wakacjach..... 22.08.05, 09:57
          cześć dziewczynkibig_grinbig_grin

          Witaj Kasiek po urlopiku. Dleczego te urlopy tak szybko upływają ehhh......


          Wczoraj z Zuchą przeżyliśmy chwile grozy. Rano pokroiłam jej kawaek kanapeczki
          z szyneczką na 4 małe kawałeczki i dałam w miseczce. Upchała to wszystko naraz
          do paszczy i sie zakrztusiła ale tak że zsiniała. Mąż ją złapał zaczął trząść
          walić po pleckach i sie odetkała.Wyleczyłam się z dawania jej jedzonka zeby
          jadła sama bo jest za bardzo nachalna. Byliśmy w sumie obok niej a mogło dojść
          do tragedii. Jestem na świeżo po przeczytaniu książki Ewy Błaszczyk i
          wyobraźnia zaczeła mi działać od razu straszliwie.........


          Co do bucików to owszem chciałam kupić Zuzi Bartki sandałki ale na szczęście
          nie kupiłam a to z powodu szybkości wzrostu stópki. Na początku lezonu letniego
          jakoś na przełomie kwietnia i maja kupiłam jej sandałki firma nazywała sie
          Renbut(uważam że całkiem przyzwoite) rozm. 20 miała jeszcze sporo zapasu do
          czubków. Na poczatku sierpnia kupowałam drugie sandałki bo w tamtych paznokcie
          sobie piłowała o asfaldbig_grinbig_grin Tak przy Bartlkach to bym troche odczuła
          finansowo.Swoją drogą to sama bym chciała sobie tak kupować 2 x w zsezonie nowe
          firmowe butki a nie buszować po promocjach:d:d:

          Wkleiłam trochę nowych fotek jakbyście miały ochotę to zapraszam
          • s.ivona Re: Po wakacjach..... 22.08.05, 13:21
            Cześć
            No my też już w Krakowiesmile Nawet nie wiecie jak sie cieszę że już jestem w
            domu. jak to mówią: wszędzie dobrze ale w domu najlepiejsmile

            Podróż mięliśmy koszmarną. Z powodu upału wyjechaliśmy dopier o godzinie 19.
            Dla Szymka to było o dwie godziny za późno. Jechał w swoim nowym foeliku. Na
            początku tzn jakąś godzine przejechał dość spokojnie ale potem to już płakał do
            samego Krakowa. Dwie godziny!!!! To nawet nie był płacz tylko ryk zmęczonego,
            zestresowanego dziecka. Mały kompletnie nie mógł się odnaleść w tej nowej
            sytuacji. Nie mógł się w tym foteliku ułożyć i zasnąć. Cały czas
            wołał "mama", "mama". musiałam w końcu się zamienić miejscami z mężem i usiąść
            z tyłu (ja mam chorobę lokomocyjną). Jechałam nie zapiętam pasami bo co rusz
            musiałam odwracać się do małego i go uspokajać. Pasy mi przeszkadzały, ściskały
            brzuch i bardzo mnie mdliło. Z każdym kilometrem było coraz gorzej. W końcu
            wypięłam małego z fotelika, zmieniłam pieluchę, wzięłam na kolana. Nic nie
            pomagało. Cuda odprawiałam na tym tylnym siedzeniu. Gość który nas wiózł miał
            też serdecznie dość. Chciał dojechać szybko do domu więc łamał chyba wszystkie
            możliwe przepisy ruchu drogowego (nadmierna prędkość w miejscach gdzie nic nie
            jechało przed nami, wyprzedzanie na podwójnej ciągłej, ja bez pasów, Szymon bez
            fotelika). Jechaliśmy tak połowę drogi. Byłam przerażona. Modliłam się żeby już
            być w domu. W końcu na pół godziny przed domem Szymek padł. Oparł mi się na
            brzuch no i w tym momencie ja zwymiotowałam. W ostatniej chwili znalazłam
            torebkę foliową!!!! To był koszmar. Odechciało mi się drugiego dziecka i jazd
            samochodem/lub innym środkiem lokomocji!!!!
            %%%%%
            Szymek też lubi książeczki. W Stalowej zakupiłam mu kilka egzemplarzy, w tym
            angielsko-polskie z wydawnicta Sara. Są to pojedyncze rysunki z podpisem po
            polsku i angielsku. Bardzo mu się podobają.
            Na którymś z forum dziewczyny pisały o książce pt "Jeździec Miedziany"
            (niepamiętam autorki). Podobno super książka dla mam!!!!big_grin Ja uwielbiam Coelho
            i "Anię z Zielonego Wzgórza" big_grin A Wy????
            %%%%%
            Po pobycie u dziaków Szymon nauczył się
            - mówić "dziadzia", ciocia, nie ma, nie,
            - pokazywać jak się suszarką suszy włosy (suszarka stała się po odkurzaczu
            drugą ulubioną zabawkąsmile)
            - pokazywać że chce iść na spacer (staje przy drzwiach i udaje że majstruje
            przy zamku)
            - wydaje się że dużo rozumie i jak ma chęć to wykonuje polecenia typu "daj",
            przynies, podaj, odnies, wyrzuć do kosza
            - umie w odpowiednie miejsca powkładać np jabłka do jabłek a np cebulę do cebuli
            - no i chyba przyszedł czas na nocnik bo któregoś dnia jak zrobił kupę to sam
            pobiegł do pokoju, wziął pieluchę, przyniósł mi, pokazał że trzeba zmienić a
            potem pobiegł do kosza żeby ją (jeszcze tą czystąbig_grin) wyrzucić. hmmm tylko nie
            bardzo wiem jak się zabrać za naukę czystości.
            %%%%%
            Zaszczepiłam dziś małego Priorixem.
            %%%%%
            To niesamowite ale po odstawieniu słoiczkowych zup w ciągu trzech tygodni mały
            przybrał ok pół kilo!!! Teraz waży 10,450. Tak sobie tłumacze że to jedzeniu
            normalnym bo przecież oprócz tych zup to nic się w jedzeniu nie zmieniło.

            Idę coś zjeść bo ostatnio mam straszny apetytbig_grin
    • s.ivona Re: W obronie mamy 22.08.05, 13:49
      Zdażyła się taka sytuacja. Trochę się wygłupałam z mężem w obecności małego. W
      pewnym momencie mąż złapał mnie trochę za mocno za rękę. Ja krzyknęłam i
      zrobiłam jakiś obronny gest. No niby nic niezwykłego. A mały jak nie zacznie
      płakać, krzyczeć. Podbiegł do męża i zaczął normalnie na niego krzyczeć, złapał
      go mocno za spodnie i próbował jakoś po swojemu ciągnąć. Cała ta scena trwała
      kilkanaście sekund. Oczywiście, natychmiast wytłumaczyłam małemu że nic się nie
      dzieje złego, że wszystko jest ok. Zauważyłam też że jak się czasem kłócimy z
      mężem i Szymon to słyszy to reaguje bardzo gwałtownie, płacze.
      Podobnie Szymon reaguje (no może nie tak nerwowo) jak mąż mnie przytula. Od
      razu go odpycha albo ładuję się na ręce.

      Czy zdażyło Wam się coś takiego?
      • kasik81 Re: W obronie mamy 23.08.05, 00:03
        Oj nietsety zafundowaliśmy dwa dni temu Aluni stresująca sytuację pt straszna
        kłótna rodziców. Działo się to w samochodzi w czasie jazdy, nie było to
        bezpieczne bo ja jako kierowca byłam bardzo wkurzona, jak tak wrzeszczeliśmy na
        siebie to Alunia też krzyczała, jakby chciała nam powiedzieć : uspokójcie się
        wreszcie!!!

        Strasznie nam było później głupio i przykro, że przy niej się tak kłóciliśmy.
        Obiecaliśmy jej poprawę...tzn nie kłócic się przy dziecku bo same kłótnie są
        czasmi niezbędne...

        Jak się z mężem przytulamy, to Ala też wchodzi pomiędzy nas, ale żadnego nie
        odpycha, tylko tuli się do nas. Tak samo jest z całusami, jak widzi, że my
        dajemy sobie buziaka, to tez wystawia dzióbkasmile)

        Oj już dziś nie mam sił wklejac zdjęć z wakcji, może jutro..
        Pozdrawiam pappa
    • s.ivona Re: proba sygnaturki 22.08.05, 19:07

    • kata74 Re: Czerwiec 2004 wodpowiedzi 23.08.05, 09:53
      &
      Droga Kuzynko Marty- jast takie przysłowie (a podobno są one mądrością narodu)
      uderz w stół a nożyce się odezwą. Twojego urażenia nie rozumiem, bo jeśli małe
      zdanie (dla mnie zupełnie niewinne ) sprowokowało cię do takiego wsytąpienia...
      to słów brak. Przychylam się do zdania że telefony to też dobry wynalazek.

      yesso broń dobrego imienia łodzianek, bo naprawde szaleją...
      &&
      kochane mateczki kłócące się w obliczu dzieci UWAŻAJCIE za chwilę wpadnie na
      nasze forum ktoś kto podciągnie was pod przemoc w rodzinie.
      zauważyłam, że Julka reaguje na ostrzejszy ton np. kiedy ma czegość nie robić
      na razie ostrej sprzeczki przy niej nie było ale jak znam życie wszytsko przed
      nami
      &&&
      kasik81 witamy po powrocie, czytaj i się udzielaj
      &&&&
      ceny Bartków mnie powalają po prostu. znalazłam przecenę sandałków z 116 na
      86.. bez komentarza
      &&&&&
      mamozuzinki u nas też wszystko wpychane do buzi tak jakby był strach że za
      chwilę zabiorą.
      a książka E.Błaszczyk- wiem że przeżycia ma strasznie ciężkie- ale jak się
      czyta.

      co do Ani z Zielnonego.. ja też ich fanka + ksoązki M.Musierowicz, natomiast
      Coelho nie lubię
      &&&&&
      s.ivonko- twoja podróż to faktycznie koszmar. wspólczujemy ci bardzo. dobrze że
      już macie ją za sobą. chyba odechce ci się na razie wypraw przypuszczam
      • kata74 tekst na stronie 23.08.05, 09:57
        Czy ktoraś z Was orientuje się jak zrobić aby pisany w poście tekst był
        rozmieszczony na całej stronie a nie tylko w jej treści?

        wiecie o co mi chodzi?
        • anoosia2 Różności 23.08.05, 10:24
          Witamy
          U nas mała jest bardzo wrażliwa na nasze czułości, jest barrrrdzo zazdrosna
          o ... tatusia. Ona jest teraz strasznym pieszczochem może godzinę siedzieć z
          nami na łóżku i przytulać się, śmieszne jest to, że jakimś cudem ma sonar jak
          tylko zaczynamy myśleć o seksie to ona się budzi. Spryciara mała nie chce
          konkurencji w domu pilnuje, żebyśmy jakiegoś dzieciaczka jej nie machnęli.
          Kończe narazie.
          • s.ivona Re: Różności 23.08.05, 13:40
            Cześć

            Kata - pojęcia nie mam o co Ci chodzisad
            A wszelkiego typu podróży to mi się odechciało, i to chyba na baaaaaaardzo
            długo!!!!

            Co do butów, to Szymek jak zaczął chodzić to miał(i nadal ma) sandałki
            Antylopy. Już są na niego ciut za małe ale nie opłaca się kupować nowych
            przecież. Na jesień miałam mu też kupić Antylopy (już je nawet oglądałam, cena
            ok 70zł) ale w Stalowej kupiłam Bartki. Kosztowały 112zł. Dużo, ale bardzo mi
            się spodobały. Na zimę to na 100% kupię małemu kozaczki z Antylopy bo ponoć one
            jako jedyne na rynku (nawet Bartki nie mają) są calutkie wyścielone naturalną
            wełną (nawet wkładka). A cenowo to jeszcze nie wiem ile ale na pewno taniej jak
            Bartki.

            Masz rację Kata - trzeba uważać co się pisze bo niewiadomo z której strony
            przyjdzie ataksad(( Nie żeby kogoś obrażać no ale bez przesady....

            Pogoda się zrypała. Pada deszcz. Wyszłam rano z małym na zakupy i nie zamknęłam
            okna dachowego. Przychodzę a tu fotel do kompa który stał bezpośrednio pod
            oknem zalanysad Teraz siedzę na stołku kuchennymsmile
            • hamaliel Re: Różności 23.08.05, 14:45
              Witajcie!!!
              Dziewczyny najpierw podzielę się najwspanialszą na dzień dzisiejszy
              wiadomością, która dotyczy bezpośrednio mojej osoby.
              Od marca pracuję w Urzędzie Gminy jako stażystka (450 zl "pensji") i dzisiaj
              Wójt Gminy powiedział mi, że zostaję smile. Na razie będą to roboty interwencyjne
              do końca roku, a później zobaczymy może umowa.
              Automatycznie będę miała bardziej odpowiedzialne zadania i nie będę już
              popychadłem smile. Ależ jestem szczęśliwa. Nareszcie będziemy mogli powoli
              realizować nasze marzenia.

              ***
              Postaram się odnieść do tego co napisałyście.
              ***
              "Wkurzyłam się". Nie chcę komentować.
              ***
              "Butki". Wychodzę z założenia, że teraz gdy małej rośnie nóżka w ekspresowym
              tempie, nasz budżet jest mały, nie będę wydawała pieniędzy na drogie firmowe
              buty. Trzy pary nowych butków (w tym jedne Bartki) dostaliśmy (choć to nie w
              porządku) z darów dla biednych od siostry zakonnej - kuzynki męża. Butki są
              rozmiaru 21. Sandałki, ćwierć sandałki, i całe butki, które będą dobre przez
              cała jesień. Na razie dokupywalismy jedynie kapciuszki po domku. Nad butkami
              zimowymi będziemy się zastanawiać w listopadzie, bo takowych nie posiadamy i
              wtedy się okaże. Na pewno, któreś z nas będzie musiało zrezygnować z czegoś dla
              siebie na rzecz Zuzi.
              ***
              "Zakrztuszenie" Teraz trzeba uważać szczególnie na naszych małych rozbójników.
              Ja juz kilka razy wyjmowałam Zuzi z buzi jakieś zakrętki, itp. bo sama ich nie
              potrafiłaby wypchnąć, nie mówiąc o połknięciu. Teraz szczególnie zwracam uwagę,
              zwłaszcza, że ja sama jako dziecko się dławiłam. Mój mąż jest do tego stopnia
              przezorny, że będzie robił kurs pomocy dzieciom.
              ***
              "Książki"
              "Ania z Zielonego Wzgórza" - zawsze będę miło wspominać czasy gdy po kilka razy
              pochłaniałam wszystkie części.
              Moimi najukochańszymi książkami są powieści fantasy i horrory.
              Uwielbiam Tolkiena, Pratchetta szczególnie powieść "Mort", Sapkowskiego,
              Mastertona, Nortona.
              Generalnie uwielbiam czytać, ale w tej chwili moimi lekturami będa Geodezja,
              Fizyka i Mechanika Teoretyczna.
              ***
              "W obronie mamy"
              Zuzanna reagowała histerią gdy mój mąż mnie gilgał. Dopiero niedawno przekonała
              się, że tatuś nie robi mamie krzywdy, gdy sama dołączyła do męczenia mnie.
              Jeżeli chodzi o czułości to różnie bywa i zależy od humoru Zuzi. Zdarza się, że
              wpycha się między nas i ja zostaję odepchnięta od męża, a Zuzia przytula
              tatusia i łasi się do niego, bywa tak, że przytula się do nas obojga i
              sprawiedliwie obdarza czułościami, i bywa również, że po prostu nie reaguje lub
              się z nas śmieje, lub przytula się do kocyka.
              Kłocić sie raczej nie kłocimy, nie wrzeszczymy na siebie, a gdy zdarza mi sie
              podnieść głos (mężowi nigdy) to Zuza robi to samo co ja i grozi mi rączką.
              ***
              "Co słychać u nas" smile)
              Zuzi właśnie przebija się lewa dolna dwójka.
              W niedzielę byliśmy w Krakowie, na małej wycieczce w celu złagodzenia tęsknoty.
              Pogoda nam dopisała i było fantastycznie. Zuzia dostała wafelka w cukierni,
              pani chciała jej jeszcze gratisowo pomaziać go lodami. Dostała też na plantach
              balonika, którego przytulała i całowała, i który odleciał. Została nazwana
              ślicznym chłopczykiem smile i rodzice czyli ja i mąż zakupiliśmy jej parasolkę.
              Bardzo jestem zadowlona z tego zakupu, ponieważ na takie wyjazdy bardzo się
              przydaje. Gdybym miała nosić mojego klocuszka, to nie wiem czy przeżyłabym
              takie eskapady.
              Dzień zapsóła teściowa zgłaszając pretensje do męża od razu po przekroczeniu
              progu.
              Jutro jedziemy znowu do Krakowa na szczepienie smile.
              Aha! Najważniejsze Zuzia mówi mama smile. Na razie jakby bawiła się i na nowo
              odkrywała brzmienie tego wyrazu. Ale jak to pieknie brzmi dla moich uszu.
              Zuzia wie, że do nocniczka robi sie sisisi, a w pieluszce jest bebe i wie, że
              nocniczek gra jak się włozy nóżkę do srodka i połączy przewody.
              Zuzia tańczy i śpiewa, tzn podskakuje na nózkach i obraca się wokoło gdy tylko
              usłyszy muzykę i mówi lalalala i do tego nauczyła sie dmuchać w flet smile.
              Jeszcze czymś bym sie pochwaliła smile, ale zaraz muszę iść do domu.
              ***
              Nie będę więc już Wam zanudzać.
              Pozdrawiam i życze miłego wieczoru i dnia jutrzejszego.
              • s.ivona Re: Do Hamaliel 23.08.05, 15:41
                Super że masz możliwość zostania w pracy i awansu!!! Szczerze się cieszę i
                gratuluję!!
                A jakbyś była/jechała do Krakowa to daj znać, może udałoby się zobaczyć pod
                Wawelem smile)
                • hamaliel Re: Do Hamaliel 25.08.05, 12:14
                  Dziękuję Iwonko!!!
                  Co do naszej bytności w Krakowie. Za późno odczytałam Twojego posta. Tzn.
                  Przeczytałam go dzisiaj, a w pracy we wtorek byłam do 15.15, i to jest powodem
                  mojego milczenia smile.
                  Jeżeli tylko będę w Krakowie z Zuzą to bardzo chętnie spotkam się z Tobą i
                  Szymkiem smile. A okolice Wisły i Wawelu to jedne z moich najukochanszych miejsc.
          • aka_78 Re: Różności 23.08.05, 15:04
            witam czerwcoweczki!
            jestem pelna podziwu dla Waszej aktywnosci!!!
            u mnie czasu brak, spedzam z Kasia tylko 2-3h dziennie sad
            Jest strasznym slodziuchem, pieszczochem, ale i spryciara, ktora dokladnie wie,
            jakie metody stosowac, zeby postawic na swoim wink
            pozdrawiam Was wszystkie i Wasze Maluchy!
    • duszka6 melduje sie 23.08.05, 17:54
      No wrocilismy, wprawdzie juz wczoraj,ale musialam sie rozpakowac zanim
      zajrzalam do Was.No wiecie, tak glupio przyjechac i od razu do kompasmile

      Gorskie powietrze bardzo nam sluzylo, Szymek spal o godzinke dluzej w dzien niz
      zazwyczaj. A najwazniejsze, ze nie mamy juz zadnego problemu z usypianiem go.
      Przed wyjazdem jak pisalam nauczylismy go, ze ma sam zasypiac w lozeczku i
      teraz bylismy w dwoch roznych hotelach i Szymek spal z nami, ale procedury byly
      takie samesmile, wez smoczka, lewka i idz spac i on ladnie sie kladl i zasypial.
      Po powrocie wpakowalam go do jego lozeczka i tez zasnal bez problemu, uff co za
      ulga. Niestety nocki nadal nie przespane, no bo smoczek wypada, ale teraz juz
      nigdzie sie nie wybieramy to zaczne odzwyczajanie od smoczka.

      Sloiczki przestaly Szymkowi smakowac ok miesiaca temu. Na wyjezdzie nie mialam
      mozliwosci gotowac, wiec sloiczki dawalam i jakas zjadl,choc bez rewelacji. 12
      wrzesnia idziemy na szczepienie, wiec dopiero wtedy bede wiedziala ile wazy i
      mierzy. Zdrowi jestesmy, wiec bez zadnych rewelacji a raczej rewolucjismile

      Chcialam kupic sobie rower i Szymkowi takie siedzenie montowane z tylu.
      Sprzedawca powiedzial, ze oni wycofuja te siedzenia, bo sa niebezpieczne i bylo
      duzo wypadkow. Tytaj maluszki jezdza na takich doczepianych przyczepkach za
      rowerem, podobno bezpieczniejsze. Dzieci oczywiscie w kaskach, podobno nie
      powinno sie jechac z dzieckiem jak usnie, bo wtedy niebezpiecznie obija sie
      glowka w tym kasku, tyle wyczytalam. A powiem marzy mi sie pojezdzic polna
      droga na zwyklym rowerku a Szymek w koszyku wiklinowym, i na polnej drodze bym
      pojechala, ale jakis krotki dystans. Na ulice to bym sie bala bez kasku dla
      maluszka.

      Szymek je malo nabialu, dostaje mleko ryzowe 2 razy po 180 dziennie, i dwa male
      jogurty sojowe. Przez ta alergie nie moge dac sera zoltego. Jak dam wiecej
      mleka mu to nie zje obiadu wogole.Co robic? Ile wasze dzieciaczki pija mleka?

      Witam nowa mamusie Joasie!

      Wracajac do kwestii bezpieczenstwa. Szymek jezdzi zapiety w foteliku, ale raz
      zdarzylo mi sie go wyjac. Jak wracalismy do Polski, po 10 godzinnym locie
      zaznaczam, ze prawie wcale nie spal, czekala nas jeszcze 4 godzinna jazda
      samochodem. Szymek mial pol roczku, wiec jeszcze nie za bardzo dalo mu sie cos
      przetlumaczyc czy go zajac czyms. Plakal tak histerycznie, ze wzielam go na
      rece i usnal mi na ramieniu. Jechalismy tak 2 godziny. I dlatego nie oceniam
      innych, bo wiem,ze bezpiczenstwo najwazniejsze jest, ale sa takie ekstremalne
      sytuacje, ze po prostu nie da sie inaczej. Jak ktos przezyl to wie.


      poki co to tyle, obiad trza gotowacsmile
      pa
      • kata74 Re: melduje sie 24.08.05, 10:52
        duszko witamy po powrcie. cieszczę się że pojawia się coraz więcej mam, bo co
        tu ukrywac pusto się tu ostatnio zrobiło.

        hamatiel- gratulacje- super że ci przedlużyli, może jeszcze jakaś podwyżka się
        trafi...

        a u nas dziś wielki dzień- dokladnie o 8.33 moje dziecko przeszło samo okolo 3
        metrów. jeny ale to jest uczucie zobaczyć jak te malutkie stopki tuptają.
        cieszę się jak nie wiem co
        • kata74 Re: mleczko 24.08.05, 10:56
          Julka dostaje:
          rano 180 ml,
          okolo poludnia kaszke na mleczku ok 120
          o 17- 150ml ale od dwóch dni doamaga się więcej i dorabiałam
          wieczór 210
          • s.ivona Re: mleczko 24.08.05, 12:56
            Cześć

            Witaj Duszko, jak miło że już jesteściesmile Gratulacje w związku z zasypianiem
            Szymka. to musi być w końcu duża ulga dla Was!!!
            U nas właściwie w tym temacie bez rewelacji. Już się przyzwyczaiłamsad
            Dziękuję za chęć pomocy co do pieska ale niestety muszę obejść się smakiem. To
            za duży wydateksad No chyba że kiedyś jakiś Twój znajomy będzie wracał i
            przywiezie a potem w Polsce wyśle. To chętniesmile

            Co do jedzenia to Szymek rano i wieczorem dostaje kaszkę na mleku (podaje
            łyżeczką), tak ok 240ml. Je też ok 12:30 MOJĄ!!! zupkębig_grinDDDD. Problem mam po
            południu co mu dać. Nie bardzo ma ochotę na owoce, omleta też nie a przecież
            parówek i jajecznicy (to uwielbia) nie będę mu dawać codziennie. Ja nie gotuję
            codziennie obiadów dla siebie i męża. Jak coś ugotuję to mały zjada ale tylko
            ziemniaki od nas. A co Wy dajecie?
            • mamazuzinki Re: mleczko 24.08.05, 14:52
              Witaj Duszko miło Ciż znów widziećsmile)

              Zucha je Nutramigen w dalszym ciągu i wychodzi tego 2 butle po 180 ml w dzień i
              jedna w nocy(niestety). Rano naogół zjada kanapkę albo parówkę , jajecznicy
              jeszcze nie dawałam ale to dobry pomysł chyba jutro spróbujesmile))około 14 zjada
              zupke albo słoiczkową albo moją zależy co panience podpasuje najpierw podtykam
              moją jak je to słoiczek na bok. około 17 zjada kaszkę bezmleczną miseczkę na
              gęstto w ml nie umiem powiedzieć. Zaczełam jej dawać danonki i pysie i jeżeli
              chodzi o jakieś wypryski to nie widzę sladu natomiast jest trochę zielonkawa
              kupa ale bez śluzu więc nie wiem czy to po tym czy nie.Generalnie jak tylko
              zauważy ze któreś z nas ma coś do jedzenia to od razu paszcza otwarta i leci
              mało nóg nie połamiebig_grinbig_grin

              Dzisiaj moja mała glizda obudziła sie o 5.40big_grinbig_grin Rozkoszna zaczeła od razu
              ćwierkaćsmile)) Ja wogóle nie bardzo wiedziałam gdzie jestem a ona nie zrażając
              sie tym połózyła mi książeczkę na głowę i kazała se czytać...Teletubisie znowu
              mnie uratowały ale nie na długo bo sobie wymyśliła nową zabawę i wsadzała mi
              skuwkę od flamastra Julki między palce u nogi i pokładała sie ze śmiechu jak ja
              machałam nogamibig_grinbig_grinbig_grin A teraz od 11.20 śpi i chyba tez powinnam iść i coś jej
              między palce powkładaćbig_grinbig_grinbig_grin

              Buziaki
              • dagm80 Re: mleczko 24.08.05, 17:21
                Witam serdecznie
                Już pomału wygrzebuje się spod słoików smile Ach Ci dobrzy sąsiedzi...

                Tak jak czytam Wasze wypowiedzi, to zdaje mi się że Olik mało mleka pije -
                tylko nad ranem 200 ml, a rano i wieczorem mleczną kaszkę, lub mannę. Ale w
                sumie to jeszcze jogurcik lub jakiś serek codziennie zajada.

                Poza tym mam wrażenie że ja chyba mu zamało jeść daję bo jak tylko coś
                zjadliwego zobaczy to krzyczy da,da,da. A na drugie śniadanko zjada takowy
                jogurcik, w południe michę zupy, o 16 drugie danie i o 18 jakiś deser owocowy.
                A i w międzyczasie wszystko to co inni dookoła zagryzają. Nawet ostatnio rwałam
                aronię i Olo nie dał się od krzaka odciągnąć, tak te kuleczki wcinał. A ja jak
                spróbowałam to aż mnie wykrzywiło smile.

                Pozdrawiamy gorąąąąco
                Daga i Oliwier
            • hamaliel Re: mleczko 25.08.05, 12:25
              Duszko ! Cieszę się, że już jesteś smile. Gratuluję Ci sukcesu w usypianiu Szymka.
              Muszę się pochwalić, że nam też udało się przekonać Zuzię do spania w własnym
              łóżeczku.

              Co do jedzenia mleka.
              Rano (5.00 - 6.00 w zalezności o której się budzi) Zuzia dostaje 230 ml Bebiko3R
              Około 16.00 - 230 ml Bebiko2R
              Po kąpieli - 230 ml Bebiko2R.

              Jednoznacznie stwierdzam, że Zuzanna je bardzo dużo i zastanawiam się czy aby
              nie za dużo. Ponieważ oprócz tych trzech mlecznym posiłkó zjada śniadani koło
              9 - kaszka z owocami w ilościach raczej dużych; obiad - zupka made in babcia +
              cos z talerza babci; kolacja po butelce pokąpielowej - coś z talerza mamy lub
              taty. Do tego jakieś chrupeczki kukurydziane, jakaś piętka chleba z czymś lub
              bez czegoś, jakieś ciasteczko wafelek u cioci itd.
              Ja jej nie żałuję ale z własnego doświadczenia wiem, jak to jest być otyłym
              dzieckiem. I chciałabym jej oszczędzić niepotrzebnego cierpienia, bo dzieci
              bywają okrótne. I chciałabym, żeby nie była taką szarą zakmpleksioną myszką jak
              ja.
              Dodam, że moje prośby nie pomagaja jeżeli chodzi o podawanie jej nadprogramowgo
              jedzenia, bo tu gdzie mieszkamy zdanie rodziców nie jest brane pod uwagę.
              Co robić? Może macie jakieś pomysły?
    • sysiak wszystkiego po trochu... 24.08.05, 14:41
      Witajcie,

      Zbliża się godzina zero kiedy będę musiała oddać Kluche do złoba i juz mam
      porządnego stracha...... tym bardziej że dziecko "zaczęło" się do mnie
      przywiązywać smile Inga zawsze uwielbiała jak tatuś ją nosił, tatuś może przytulać
      i dawać buziaczki a mamusi mogło nie być ...a ostatnio i się przytula i
      buziaczki i nawet przez sen MAMU MAMU... smile Jakoś mi cieplej na sercu że
      nosiłam tego wielkoluda, potem sie namęczyła żeby się go pozbyć, potem karmiłam
      i nosiłam... a ona wielbiła tylko tatusia smile))

      Pisałyście o książkach..... Anię z Zielonego to czytałam z milion razy jak
      dziewczynka, teraz to mam czas na książki tylko w drodze tramwajem do lub z
      pracy - no i czytam raczej łatwe i przyjemne książeczki typu Dan Brown... smile

      W sprawie butów to akurat moją Inge zaopatrza w nie babcie i kupuje jej właśnie
      bartki albo inne drogachne buty.... niestety mimo że podczas wizyty u ortopedy
      jak zaczęła chodzi lekarz stwierdził że wszystko ok ja obecnie zauważam
      niepokojące wyginanie się stópek.... chyba że mam coś na oczach ale sprawdźcie
      czy Wasze Maluchy wykrzywiają kostki do środka... co najdziwniejsze to zawsze
      pilnowałam żeby miała byty ze sztywnym zapiętkiem.... musimy iść to sprawdzić...

      a'propos różnych przedmiotów w jakie ustej to ja na mojego rozbójnika muszę
      hiperuważać.... wkłada wszystko - nawet wyskubane spod szafki paproch nie
      muwiąc już o większych, czasem niebezpiecznych przedmiotach... ostatnio
      zakrztusiła mi się kawałkiem sera żółtego... więc nigdy nie wiadomo co
      spowoduje zagrożenie!

      Kluska nie reaguje wogóle na nasze przytulanki... wręcz się cieszy że jej nie
      męczymy tylko siebie na wzajem smile)) a z kłótniami to jak się zdarza to przy
      niej nie podnosimy głosu bo wiemy jak reaguje na krzyk (zdarzyło się kilka ray
      że ktoś przy niej krzyknął)- poprostu nieuspokajająca się histeria!

      Z mleczkiem to mamy problem - Inga nie chce - pije rano przez sen i wieczorem
      po 150ml i to wszystko... choć czasami nawet tego nie wypije... dobrze że
      chociaż danonki lubi, ale już kaszki (nawet te czekoladowe) idą strasznie
      kiepsko i zazwyczaj nie zjada... za to jajo i parówkę mogłaby jeść non stop...
      Poza tym dostaje z naszego talerza wszystko tak jak leci.... jeszcze pokazuje
      palcem co jej dać smile choć nie wszystko trawi - np. zielony groszek ląduje w
      pampersie smile)

      Poza tym:
      Witam Joasię z Maluchem smile
      Gratuluję Ci Hamaliel - choć ja akurat to z pracy chętnie bym się zwolniła żeby
      posiedzieć w domu smile
      Duszce gratuluję sukcesów z usypianiem Szymka - u nas w trakcie wakacji z
      babcią cała nauka wzięła w łeb....
      Ogromne gratulacje także dla Julki - teraz to już koniec laby Kata smile))

      Buziaki dla wszystkich,
      Olga z Ingą
      • bursz Re: wszystkiego po trochu... 24.08.05, 15:40
        Witam Drogie Czerwcoweczki,

        No i znowu „Ktoś” w postaci Anity zasłużył na krytykęJ))))Odebrlam to raczej
        jako gorszy dzień Anity lub maly konflikt z Kuzynką Martą. Dziewczynie pewnie
        teraz głupio, postąpiła impulsywnie i tyle.
        (Mysle mimo wszystko,ze nie zasluzyłam na taka lawine krytyki i.....Jolu nie
        wynika to z faktu ze jestem lub nie choleryczka, tylko z tego,ze nazywam rzecy
        po imieniu, moze zbyt dosadniesmile))))ale skonczmy, kazdy ma swoje zdanie,
        mysle,ze dzieci krzywdzic nie chcemy, a trzeba do nich duuuuzo
        cierpliwosci,ktora nieraz puszcza,potem tego zalujemy, a w kazdym jest troche
        agresji.Na "wychowywanie" mysle,ze jeszcze ciut za wczesnie, a niektore ksizki
        i porady mozna miedzy bajki wlozyc. Moze jest jakas psycholożka, to prosze o
        komentarz)


        Jeśli chodzi o telewizje ogladam malo (zawsze tak było) i chcialabym go nie
        miećJ))), ew. dla obejrzenia filmu, dobrego. Jak to okreslili moi znajomi tez z
        malym dzieckiem, gdyby mieli telewizor musieliby z czegos zrezygnowac, albo ze
        spacerow, czytania dziecku, itp....a non stop właczony.............bez
        komentarza)))))
        Czytalam artykul w GW,ze udowodniono ze do 3 roku szkodzi, ale...można w
        obecnosci opiekuna i tez tak sadze, a siedzenie przed samego dziecka z braku
        laku... smutne((((

        JEŚLI CHODZI O POROWNANIA TO W ROZSLAWIONEJ „JEZYK DWULATKA” NA POCZATKU IV
        rozdzialu jest porzekadlo z XIV wiku „NIE MASZ OHYDY PONAD POROWNANIA”.

        Droga Kato74, jak piszesz „ktoś”, a masz na mysli kogos konkretnego to uzywaj
        imienie jeśli znasz lub piszesz z duzej literkiJ)))))
        Swojego zdania nie zmienie, tu jest cytat „mojej” ulubionej fizuli, baaardzo
        trafnyJ)))))Każdy może sobie dospiewac, doinerpretowac, itd.... co chce, (tak
        jak to zrobilyście przy okazji mojej wypowiedzi.)
        „Mi żelazna konsekwencja nie odpowiada przy wychowaniu zwłaszcza małych dzieci,
        bo czasami sygnalizuje ona, że zaczyna nam brakować serca do tego dziecka, z
        którym zaczynamy postępować bezwzględnie. Myślę, że trudno się wycofać z
        takiego zachowania. Jak raz pozwoliliśmy dziecku się wypłakać przez godzinę, to
        potem łatwiej to tłumaczyć, że tak było trzeba niż przyznać się, że to było z
        naszej strony nieodpowiednie postępowanie.
        ..................
        Bo nie chciałabym ogólnie biorąc, żeby to forum stało się przedłużeniem metody
        książek typu: "Uśnij wreszcie!" (oraz "Każde dziecko może się nauczyć
        usypiać"), których główna metoda dla mnie jest wyrazem agresji pośredniej. Już
        się kiedyś nadyskutowałam na ten temat.”
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=26602330
        (można wpisac w wyszukiwarke autora i zobaczyc co fizula na to i z Nia
        podyskutowac )


        Wroce do jedzenia bez fotelika, uwazam to za skrajna GŁUPOTA I BRAK
        ODPOWIEDZIALNOŚCI, WYOBRAŻNI, NIE WIEM CO JESZCZE(mam Kobietom go brak,ale
        gdzie Ci mężczyźni,kierowcy, OJCOWIE!!!!!!!). Nie ma tlumaczen, auta na dwie
        osoby,dziecko nie chce siedziec, itd.......Ekstremalna sytuacja to jazda
        bez,ale...kazdy ma swoj rozumsmile)))Sposobem jest brak alternatywy, tylko fotelk
        i dziecko to akceptuje. Kiedys chyba bioo przesłala zasady, dziecko lubi jasne
        reguly, cos w tym stylu.
        Tu jest przykład,ze niektorzy nie chcac się „narazac” po prostu milcząJ)))))Jak
        pisalam kocham taka postawe,tak trzymacJ)))))
        Podobnie u nas jest z kaskiem na rower, to jest oczywiste,ze ma być i ok.
        Kinga chyba pisze o wiklinowym foteliku,nie polecan takich kombinacji, fotelik
        powinien być specjalny, dobry, chodzi przeciez o mlody kregosłup. To co napisal
        duszka mnie zaskakuje, dobry fotelik to jak dobry samochod,mozna kupic
        mercedesa,albo malucha w postaci wiklinowego normalnego,powiazanego fotelika
        (polecam forum zakupy tam sa porady,jaki za ile,dobry ok. 400,500zł).My
        jezdzimy od marca, codzien ok. 5km średnio, dziecko dlugo nie usiedzi, chyba ze
        na sile,tak jak widze czasem na ulicy dzieci w pasach w wozku.

        Marta i inne Mamy zainteresowane piciem ze slomki, Julka przekonala się do
        kubka nuby,poprostu jak probowala ciagnac z normalnego podalam ze slomka i był
        hit i tam jest tylko czysta przegotowana woda,ktorej jestem zwolenniczka

        pozdrawiam,jola z jula
        • kata74 do bursz 24.08.05, 17:17
          Droga Bursz (Jolu).
          Ponieważ jak nam pokazuje forum nigdy nie wiadomo kto nas czyta i kto nas może
          tutaj odwiedzić, używając słowa "ktoś" nie mialam na myśli ani Ciebie ani
          żadnej innej konkretnej osoby, którą mogłabym z imienia wymienić. Dlatego też
          pozwoliłam sobie napisać wyraz ktoś z małej litery. jeśli kogoś tym faktem
          obraziłam bo odniósł to do siebie i poczuł się zignorowany formą to bardzo
          mocno przepraszam.
        • anoosia2 Re: wszystkiego po trochu... Jolu 26.08.05, 12:57
          A więc zaczynam, zeby nie było, że cie ignoruje.
          Temat wychowania to ciężka sprawa, kiedy dziecko zaczyna rozumieć? Na co jest
          za wcześnie teraz, a na co będzie za późno za pare miesięcy. Dobra spraw to być
          konsekwentny to daje dziecku prosty zrozumiały przekaz. NIe pozwalanie
          dotykania , bawienia się w pobliżu rzeczy niebezpiecznych to podstawa, teraz,
          one są w stanie to zrozumieć wierz mi. Moja MAła rozumie, że kuchenka jest "si"
          bo powtarza to za karzdym razem jak ją odganiam, i mam nadzieje, że przyjdzie
          czas i zrozumie, że jest to dla niej niebezpieczne. Najważniejsze, że wyslałam
          jej przekaz. I tak z wieloma sprawami jak schody, czy gorące picie w kubku itd.
          Nie stosuje kar czy kategorycznego skarcenia wzrokiem mówie i mówie i mam cichą
          nadzieje, że to zaowocuje. Dziecko szybko zatraca sens naszej wypowiedzi jak
          dostaje za dużo informacji na raz.

          Druga sprawa to chodziło ci chyba o jezde bez fotelika, a nie jedzenie bez
          fotelika. Jeżdzeniu bez fotelika mówimy kategorycznie "nie".
          Ja miałam kiedyś taki występ Oliwki jedziemy, a ona w ryk, że jej źle w
          samochodzie, gorąco, trzy osoby obce, a ona drze się jak ze skóry obdzierana
          koszmar, koszmar i jeszcze raz koszmar. Wytrzymałam, na postoju ja uśpiłam na
          rękach i jakoś reszte drogi przespała. JA oglądałam jak wygląda krashtest z
          udziałem dziecka bez fotelika - tragedia. Wszystko przeżyje byle dziecko było
          całe i zdrowe. To nie jest moralizowanie tylko racjonalizm.
          Co do kasku też wole nie kombinować, skoro kolarze jeżdzą w kaskach to jest
          jakiś morał. A jak dzieci nauczą się od małego, że to nie jest nic strasznego
          to później bez problemu będą go zakłdać same.
          Ale się do ciebie Jolu w jednej sprawie przyczepie, co to miało być o
          przypinaniu dzieci w wózku pasami. Może źle zrozumiałam, twoim zdaniem to jest
          złe i przykre dla dziecka. Ja musze Oliwke przypinać ona jest jak wiatr ciągle
          gdzieś sie wychyla, wszystko ja interesuje, wierci się , czasami potrafiła mi
          wstać w wózku i prawie wypadła. Zapinam ją tylko w te na brzuchu, nie na
          ramiona, specjalnie nie protestuje.
          To sobie pomarudziął, a co, czasami człowiek musi inaczej...
          Życzę miłego dnia mam nadzieję, że nie jest deszczowy- jak u nas.
    • duszka6 To znowu ja:) 24.08.05, 17:28
      Witajcie dziewczetasmile

      Dziekuje za wypowiedzi dotyczace picia mleczka przez Wasze skarby.
      Sprobuje jeszcze podawac malemu mleko zamiast wody w dzien, moze sie przekona,
      no oby na noc mu tak nie zostalosmile

      hamaliel, bardzo Ci gratuluje, ze przedluzyli Ci ta prace, wiem jakie to bylo
      wazne. Bardzo sie ciesze!

      No i gratulacje dla Julki Katy, teraz to juz pojdzie szybkosmile A jak Olenka
      Joanzac radzi sobie z pierwszymi kroczkami?

      sysiak, domyslam sie, ze jest Ci ciezko oddac Kluseczkesmile (moge tez tak pisac?)
      do zlobka. Jak juz kiedys Iwonka pisala, nie ma latwych rozwiazan. Zobaczysz,
      ze mala sie przystosuje i wszystko bedzie dobrze, czego Ci z serca zycze!

      Iwonko, tez mi sie wydaje, ze taki wydatek to przesada bylaby, ale jak tylko
      ktos bedzie ze znajomych a Ty bedziesz wciaz zainteresowana pieskiem to dam Ci
      znac.

      Dzis mamy cieplutko, wybieramy sie do piachu poszalec, a cosmile Zycze Wam milego
      dzionka.

      Iwona i Szymon (11.06.04, USA)
      A oto mój synek,
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=17403505
      • duszka6 Jedzonko 24.08.05, 17:46
        Iwonko, nasze menu:
        rano: kaszka na mleko ryzowym 180ml, gesta
        poludnie: zupka lub drugie danie
        podwieczorek: dwa male jogurty sojowe
        kolacja: kaszka jak rano
        w miedzy czasie jakies owoce do raczki

        Szymek za duzo nie jada, ale niejadkiem tez nie jest. Chyba je tylko tyle, zeby
        nie byc glodnym.

        pozdrawiam
        • s.ivona Re: Jedzonko 24.08.05, 18:18
          Duszko, u nas podobnie z jedzeniem
          rano - kaszka
          poludnie - zupka
          po poludniu (podwieczorek) - danonek, owoce
          wieczorem - kaszka

          ok, uspokoilam siesmile
        • s.ivona Re: Ubranka 24.08.05, 18:23
          Widziałam w obuwniczym czaderskie kaloszki na jesień (18zł). Muszę małego
          zaopatrzyć w nie żeby spokojnie biegał po kałużach bo jesień tuż tuż. Myślę
          jeszcze o jakimś płaszczyku przeciwdeszczowym (koleżanka kupiła takowy w
          Entliczku za 35 zł).

          Myślałyście o kombinezonie na zimę? Ja myślę intensywnie ale nie wiem jaki
          rozmiar i na co (oprócz ceny) zwrócić uwagę. Wiem tylko że ma być 2-częściowy.

          Joanzac - kiedyś pisałaś że na allegro kupiłaś body Early Days. Jaki rozmiar?
          Ja chciałam kupić na przyszłe lato...jak myślisz jaki rozmiar będzie dobry?
    • s.ivona Re: Rozterki 24.08.05, 19:10
      Mam wredny charakter. Tak zacznę, z grubej rury. Właśnie sobie siedzę przy
      forum i czytam o problemach innych mam z dziećmi. Najczęściej więcej niż
      jednym. Jeszcze jakiś czas temu myślałam o tym żeby mieć dwójkę dzieci. Drugie
      miało być za miesiąc. Ale.....Teraz nachodzą mnie wątpliwości. Łatwiej było
      podjąć decyzję o pierwszym. Zapytacie dlaczego mam wredny charakter - otóż nie
      potrafię podjąć ważnych decyzji!!! Myślę, zastnawiam się, analizuję i nawet
      jeśli wstępnie o czymś zadecyzuję to wystarczy chwila np jakiś kryzys i już się
      zastanawiam czy moja decyzja była właściwasad Nienawidzę tego u siebie. Wiem, że
      mi nie pomożecie. Decyzję muszę podjąć sama ale chciałam się tylko wyżalić.
      Mój mąż jest "za". Chce mieć drugie dziecko (sam ma 5 rodzeństwa). Ale tak
      naprawdę to cały ciężar spadnie na mnie. Nie wiem czy sobie z tym poradzę.
      Rozmawiałam o tym z mamą. Ona twierdzi że powinnam jeszcze zaczekać (sama
      urodziła mojego brata gdy ja miałam 2,5 roku). Twierdzi że za rok powinnam
      wrócić do pracy, rok popracować i zajść w ciąże. Nie chciałabym aby różnica
      wieku była tak duża...śmieszna jestem...chyba sama nie wiem czego chcę...jak
      myślicie? Niektóre moje koleżanki patrzą na mnie jak na ufo, gdy mówię że
      myślimy już o drugim dziecku (to te które mają dzieci w wieku Szymka).
      Natomiast te które mają starsze dzieci mówią że fajnie byłoby mieć drugie ale
      teraz to może za późno, teraz pracują, mają inne sprawy. Iść za ciosem....jedno
      po drugim...
      Im więcej słyszę o trudnych 3-latkach, o dużej różnicy wieku tym bym się
      skłaniała ku temu żeby być w ciąży ale boję się czy dam radę. Czy wychowanie
      dwóki na raz to nie za dużo?

      Duszko, Dagab jak u Was z tymi planamismile)))?

      Moi chłopcy wrócili ze spaceru...idę do nich
      • duszka6 Re: Rozterki 24.08.05, 19:41
        Odpisze na pewno ale troszke pozniej, ale odpisze na pewno bo temat mnie
        interesuje.
        • evita33 rozterki i o wszystkim 24.08.05, 23:33
          Jezeli chcesz znac moje zdanie na ten temat to patrzac wokol znajomych chyba
          miec lepiej jedno po drugim. Jestes mloda , czas szybko leci - dasz rade. Ja
          urodzilam pierwsze majac dopiero 28 lat ( nie moglam zajsc w ciąze 8 lat) no i
          po 5 latach majac juz 34 lata wyskoczyl Maicus.Pierwszy moment szok + nie!
          Agata juz duza, mozna wziac za reke i isc wszedzie .Co teraz + od poczatku
          pieluchy itp.Teraz oczywiscie sie ciesze i powtarzam ze najlepiej miec dzieci
          szybciutko.No ale takie glupie teraz czasy niestety + praca itp.
      • dagm80 Re: Rozterki 25.08.05, 07:20
        Witam i ja coś dopiszę
        Szczerze mówiąc to i my bardzo myślimy o drugim dziecku i też zaczynamy się
        starać w przyszłym miesiącu smile. Cieszę się że nie jestem sama w tym temacie.
        Też zastanawiałam się czy nie będzie ciężko, ja jestem bez pracy, tylko mąż
        pracuje, ale tak sobie myślę że przecież wyprawki nie potrzebuję. Poza tym my
        mamy takie założenie póki dzieci małe to ja do pracy nie idę. A im wcześniej
        odchowamy dzieciaczki to będę i ja mogła zajęcia dla siebie poza domem poszukać
        (narazie tylko jakieś zlecenia w domu wykonuję).
        Pozdrawiam i idę szykować śniadanko dla Olika bo już mi tu popiskuje głodomorek
        • mamazuzinki Re: Rozterki 25.08.05, 09:11
          Hejka
          Ja sobie niby wszystko zaplanowałam ... Chciałam około 3 lat różnicy nio i
          wszystko super cacy w ciążę zaszłam i niestety nie udało się jej utrzymać.
          Później trzeba się było troszkę wzmocnić podleczyć i jest wymarzony Zuzełek. U
          mnie jest 5,5 roku różnicy między babami i na ten moment mogę stwierdzić ze dla
          mamy jest to dobra różnica bo starsze dziecko jest juz bardzo samodzielne.
          Obawiam sie jednak ze jak będą starsze to może być więcej konfliktów.Julka
          będzie miała lat np15 a Zucha 10 to jest jednak przepaść. Na razie Julcia ma
          anielską cierpliwość i to mnie cieszy.
          Jestem zdania że jeżeli możesz Iwonko to próbuj. I wcale nie jestes wredną
          matką bo nie sztuką jest napołodzić bezmyślnie dzieci a póżniej nie móc im
          zapewnić nawet podstawowych potrzeb.
      • joasia401 Re: Rozterki 25.08.05, 09:22
        No to ja mam identyczny charakter, w niektórych sprawach jestem zdecydowana, a
        w niektórych trudno mi podjąć decyzję i co chwila zmieniam zdanie. Czasem
        myślę, że czas już na drugie dziecko, ale jak sobie przypomnę Kacpiego, który
        usypiał tylko w foteliku samochodowym wytrząchanym na moim kolanie, to mi ręce
        opadają i jak na razie problem z głowy, bo mąż za nic nie chce jeszcze drugiego
        dziecka.
        A jeśli chodzi o buty to kupujemy Bartki - i tak wczoraj kupiłam Bartki
        sandałki na zapas, z myślą o przyszłym lecie - rozmiar 23 (teraz nosimy 20).
        Kupiłam na zapas, bo były przeceny w Smyku. Buciki są śliczne i kosztowały
        37,40 zł, więc nawet jak nietrafimy na lato, to będzie Kacper nosił po domu
        zamiast kapci. A w poprzednie lato kupiłam półbutki wiosenno-jesienne za
        29,90zł też w Smyku
      • hamaliel Re: Rozterki 25.08.05, 12:48
        Ivonko!
        Wydaje mi się, że tego typu rozterki są naturalne i nie jest to wynik
        charakteru.
        Bo jak świat długi i szeroki to każda kobieta ma chyba takie dylematy.
        Zdania na temat posiadania dzieci jedno po drugim są podzielone i rzeczywiście
        powinno być tak jak piszesz, że to do Ciebie należy decyzja, bo to w końcu Ty
        będziesz później się boryka ze wszystkimi konsekwencjami przyjemnymi i nie
        takiej decyzji.
        Moje zdanie jest takie: jeżeli są tylko warunki finansowe, mieszkaniowe itd.;
        kobieta czuje się na siłach i nie ma przeciwskazań zdrowotnych do kolejnej
        ciąży; ma wsparcie w partnerze, rodzinie - duchowe i takie bardziej przyziemne
        to po co czekać.
        Człowiek jest taką istotą, że do wszystkiego potrafi się przystosować i
        wszystko znieść, więc jeżeli zdecydujesz się na drugiego dzidziusia to z
        pewnością sobie poradzisz.
        Ja osobiście nie chcę drugiego dziecka. I przez najbliższe pięć lat nie będę
        chciała, bo właśnie jest tysiąc powodów przeciwko. Mój mąż też nie chce, choć
        sam ma 3 rodzeństwa.
        Podziwiam za to kobiety, które bez względu na wszystko decydują się, na drugie
        dziecko i kolejne.
        Iwonko, pewnie Ci wcale a wcale nie pomogłam, ale pamiętaj nigdy nie żałuj
        swoich decyzji.
        • hamaliel Różności !!! 25.08.05, 14:53
          Dziękuję Wam Dziewczyny za gratulacje dotyczące przedłużenia umowy. Jestem
          bardzo szczęśliwa i przerażona za razem. Szczęśliwa, bo nasza sytuacja
          materialna automatycznie się poprawi o 360 stopni, już nie mówiąc o tym, że
          zaistniała możliwość wyprowadzenia się od teściów - ale to na razie plany.

          Przerażona, bo mam przed sobą wielkie wyzwanie. Dostanę wiele odpowiedzialnych
          zadań i będę musiała zastąpić kogoś dobrego w tym co robił.

          Szybciutko napiszę, że wczoraj nadrobiłyśmy szczepienia roczniaków i teraz nie
          pozostaje nam nic jak gonić Was smile nadal. Zuza miała trzy ukłucia, co
          zakończyło się koszmarnym krzykiem, wyrywaniem itd. Do tego pogoda w Krakowie
          koszmarna, remonty dróg itp., zmiany kursów autobusów. Dzień straszny. Nie chcę
          już nigdy więcej takich przeżyć. Tatuś będzie znowu jeździł z córcią na
          szczepienia.

          Pozdrawiam.
    • duszka6 Rozterki 24.08.05, 23:47
      Iwonko, tak jak kiedys pisalam chcemy miec dwoje dzieci z roznica 2 lat, wiec
      czas na starankasmile Mam nadzieje, ze w tym miesiacu nam sie uda, zakupilam testy
      owulacyjne i czekam.
      Jasne, ze mam tez watpliwosci, wcale nie masz wrednego charakteru, tylko po
      prostu sie zastanawiasz co dla Was bedzie najlepsze. My zdecydowalismy sie miec
      jedno po drugim. Mam wielu znajomych, co czekali z drugim dzieckiem, bo to
      praca, bo to cos innego, potem albo sie juz nie chcialo, no bo to pierwsze juz
      odchowane i juz tak fajnie jest, albo niestety natura platala figla i sie nie
      udawalo. Mysle,ze nie da sie wszystkiego do konca zaplanowac, czas leci, nie
      wiem czy za 4 lata nie bede miala tych samych watpliwosci co dzis, a ze sobie
      nie poradze, ze bedzie ciezko itd, a do tego moze okazac sie, ze jak sie juz
      zdecyduje to nie bede mogla zajsc. Ja nie namawiam, tylko pisze jak my myslimy.
      Do pracy poki co nie musze isc, finansowo damy rade. Ponizej daje Ci link do
      forum dwa lata roznicy, ja przeczytalam i jedno wiem: bedzie ciezko, ale bedzie
      tez wiele radosci.

      pozdrawiam
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26619
      • duszka6 Re: Rozterki 24.08.05, 23:59
        I jeszcze jedno. Ja mam rodzenstwo, 13 miesiecy mlodszego brata i 16 miesiecy
        starsza siostresmile Niezle, co, to musiala byc jazda dla mojej mamy wychowac nas.
        Ale zyjemy i mamy sie chyba calkiem niezlesmile
        No, ale ja nie namawiamsmile

        caluski
      • dagm80 Znowu telefony 25.08.05, 09:53
        Coś Wam opowiem... smile
        Prawie rok temu przeprowadziliśmy się do małego ale własnego domku na wsi,
        niedaleko miasta w którym mieszkaliśmy. Założyliśmy telefon w TP żeby mieć net
        i nie tylko. Dostaliśmy numer i wszystko pięknie do czasu. Tydzień mija a tu mi
        się telefon rozdzwania w sprawie ... testów ciążowych. I tak codziennie jakaś
        kobitka dzwoni, ze szczególnym nasileniem w okresie wiosennym i powakacyjnym
        (już się zaczynają na nowo, w wakacje był względny spokój - znaczy się tel raz
        na tydzień w tej sprawie dzwonił). A wygląda to tak: na ulotce z testów jest
        tel zapisany tak +48 61 1234567, ja mam kierunkowy do mojego województwa 48 i
        dalej 6112345 (przykład oczywiściesmile. Kobitki do mnie dzwoniące poprostu
        niepotrzebnie wykręcają kierunkowy do Polski (48), chyba nie wiedzą (już ze 300
        osób uświadomiłam) że jak się z Polski do Polski dzwoni to się kierunkowego nie
        wykręca. I nie wybiera im Poznania (61) tylko byłe radomskie i mój numer
        telefonu, bo jak TP mnie poinformowła aparaty telefoniczne w Polsce rozróżniają
        tylko pierwszych 9 cyfr ha ha ha.
        I tym wspaniałam sposobem niedługo zostanę specjalistką od testów ciążowych, bo
        kobitki jak tylko powiem słucham od razu bombardują mnie pytaniami. Dodam że
        panowie też dzwonią.
        Ach moje utrapienie, że kierunkowy do radomskiego i do Polski jest ten sam.

        Pozdrawiam cieplutko z bardzo zamglonej wsi (serio nawet sąsiada nie widzę smile

        Papatki
      • dagm80 Wcięło ulubione 25.08.05, 09:55
        No wiecie co, wszytkie moje ulubione wątki w Moje forum skasowane. I nie mogę
        ich na nowo dodać bo gdzieś się zapodział link "dodaj do ulunbionych". Też tak
        jest u was?
    • kata74 Re: rozterki 25.08.05, 21:23
      podpisuję się pod tym co napisała hamaliel, ale postaram się zrobić to własnymi
      słowami.
      podziwiam was wszystkie które planujecie kolejne dzieci.uważam że jeśli są
      takie możliwości, nie ma przeciwskazan i jest własne przyzwolenie oraz chęci (a
      to chyba najważniejsze) to nie ma na co czekać.
      przyznam się szczerze że zanim zaszłam w ciążę to myślałam o tym żeby mieć
      jedno dziecko. myślę że głównym powodem takiego myślenie był fakt iż sama
      jestem jedynaczką (nigdy z tego powodu nie cierpiałam) oraz generelnie tak się
      złożyło znalam się z ludźmi którzy sami byli jedynakami.

      chyba głównie dzięki forum zaczęlam myśleć co by to było jakby nas więcej było.
      i zaczęłam o tym bardziej myśleć. a nawet być cześciowo na tak. a zmieniłam to
      swoje myślenie generalnie z myślą o Julce. jak wspomnialam nie cierpiałam z
      powodu jedynactwa. ale chyba teraz zacznę. z bólem myślę że kiedyś zabraknie
      moich kochanych rodziców a wtedy zostanę "sama". nie chciałabym żeby Julce też
      się tak przydażyło.
      wiem że boję się podwojnego macierzyństwa- ponieważ- proszę nie wyśmiejcie mnie-
      boję się podzialu uczuć- nie wiem jak to nazwać.
      jednak ewentualnych starań nie zacznę wcześniej niż kiedy mała skończy 3
      lata.nie jestem w tej chwili zupełnie gotowa. wspomnienie ciąży+porodu(koszmar)
      +połogu jest dla mnie ciągle świeże i bolesne.
      ponadto jest jeszcze jedno ale- może iirracjonalne- ale podkreśam to moje
      osbiste uczucie wydaje mi się, że dziecko ktore w gruncie rzeczy jest bardzo
      malutkie, i któremu nie wszystko idzie wytułumaczyć odczuje mimo najlepszych
      starań brak uwagi, czy coś na kształt odsunięcia w chwili pojawienia się
      rodzeństwa- dlatego jestem jednak zwolennikiem większej różnicy wieku.
      oczywiście że jest możliwość przepaści pokoleniowej ale wydaje mi się że po 20
      ewentualne różnice znacznie się zacierają

      przepraszam Ivonko, że gmatwam w twoich wątpliwościach. ale jak dyskusja to
      dyskusja...
    • kata74 różne 25.08.05, 21:40
      dagm80- a może skonataktuj się z firmą i zatrudnij się na konsultantke. z
      drugiej strony co za glupota wykręcac kierunkowy do polski...
      co do ulubionych sprobuj poszczerać w widoku (w Pasku eksploatora powinno być
      zaznaczone ulubione)- może się gdzieś zmienilo ustawienie


      hamaliel- co do wpływu na teściów i dodatkowego jedzenia. nie mam pomyslu ale
      mam stracha że u mnie za chwilę bedzie to samo.

      sysiak- jak ja ci wspołczuję z tym oddawaniem małej do złobka. wiem co to może
      być za przeżycie. a nie ma możliwości chodzenia z nią na początku trochę cobyś
      się uspokoiła trochę?

      a my też wprowadzamy nowości z usypianiem- chyba bym się za to nie zabrała bo
      lubię co tu kryć usypiać mojego maluszka na rękach- cudowne uczucie
      przytulonego dziecka. ale ponieważ wracam do pracy a temat opieki nad malą
      oprze się niestety o system rotacyjny babć. Ja się zwyczajnie boję aby moja
      Teściowa wprowadzała mestody usypiania dziecka. Boję się o małą, bo Babcia ma
      swoje zdanie na temat usypiania, i wiem że za moimi placeami zrobi co będzie
      się jej podobalo. A ja nie chcę Luluszka na nowe stresy narażać. takwięc od 2
      dni kładę zmęczoną julke do łózeczka, na razie fika skacze ale ją uspkajam ,
      trzymam za łapkę i jakoś się udaje zasnąć. dziś wieczorem nawet szybko bo
      niecale 10 minut. oby to nie byly złudne nadzieje

      ``````Kasia&Julka (ur.18.06.2004) Ostrów Wlkp.````````

      pierwsze wakacje
      Czerwcóweczki2004
      • anoosia2 dzieci, dzieci 26.08.05, 09:59
        Kochane jeżeli możecie to do dzieła, starajcie się bo nigdy nie będzie dobrego
        czasu na dziecko.
        Ja mam dziecko bo chciałam jak niczego na świecie bardziej. Starając się zajść
        w ciąze(5 m-cy) miałam mimo przeciwności losu nadzieje, że damy rade.
        Nigdy nie będzie dość pieniędzy, ani dość dobra różnica wieku.
        Najważniejsza jest miłość i rodzina. Nic nie da układanie planów w głowie,
        czasem los szybko doprowadza nas do pionu i ładne poukładane życie wali się jak
        domek z kart.
        Co do różnicy wieku to różnie bywa nie ma zasady. JA mam siostre 5 lat starszą
        nie wpłynęło to na nia dobrze, długo miała mnie za "konkurencje" do uczuć mamy.
        Była bardzo zazdrosna, nic nie rozumiała jak mama jej tłumaczyła. MOże jeszcze
        3 lata by coś zmieniły, traktowała by mnie inaczej bardziej jak duzą lale do
        opiekowania. Mama mówi, że pierwsze 2 lata to nie wyrabiała z nami. MOże jednak
        lepiej tak 2-3 albo 7-8 lat różnicy, ale to i tak zależy od charakteru dziecka.
        Ja nie planuje nic jak będzie to będzie żadna tragedia, ale jak przypomne sobie
        ta radość z Oliwki jako ciążowego testu, tych dwu kresek to chcę żeby kolejne
        też było takie wyczekane. Przyjdzie czas poczuje ten pęd i zajde znowu, daj
        Boże. Jak czujecie, że chcecie to do dzieła. A jak przypomne sobie nasz seks z
        tego okresu to jeszce mi sie pyszczek śmieje, fajna spraw to zachodzenie w
        ciąże he he he. Zyczę powodzienia więcej odwagi kobiety.

        A co do mleczka to u nas bez zmian, nic koszmar pocieszam się tym, że są
        badania,że nie każde dziecko musi być wychowane na mleku. A tylko ludzie ze
        ssaków dają mleko większym potomkom. he he musze sobie coś wmawiać, narazie
        wapno jest suplementowane syntetycznie, dużo ryb i mięsa strączkowych warzyw i
        inne nie będe zanudzać.
        Iwonko ja wymyslam ciągle coś nowego na posiłki, MOże spróbuj robić
        naleśniczki, placuszki, bułeczki. Z owocami.
        Kończe kochane
    • s.ivona Re: Rozterki cd 27.08.05, 10:15
      Cześć
      Przez dwa dni byłam kompletnie wyłączona bo pogoda cudna więc siedzieliśmy z
      małym na polu. Trafił nam się mały wypadek - guz na czole oraz zniknięcie mamie
      na kilka minut. Był sobie a za chwilę go nie było!!! No mówię Wam szok!!!!
      Porócz tego synek koleżanki (też z czerwca) podczas zabawy włożył sobie palec
      do oka i teraz ma uszkodzoną rogówkę. Na szczęście już ładnie się goi.
      %%%%%%
      Dzięki za Wasze opiniesmile Cieszę się że mogę z Wami o wszystkim pogadać. Ja nie
      boję się tych spraw materialnych. Pomimo że pracuje tylko mąż to mamy się
      dobrze więc i drugie dziecko utrzymamy. Ja się raczej boję takich spraw
      codziennych np spacery z dwójką, wyjście do lekarza, ale najbardziej to
      niepokoi mnie to jak sobie poradzę będąc w ciąży (w stanie tym fizycznym). Z
      Szymkiem ciążę znosiłam dobrze (z wyjątkiem pierwszych trzech miesięcysad(( no
      więc nie wiem jak to jest z podnoszeniem, noszeniem dziecka. Tego właśnie boję
      się najbardziej. Jak wiecie jesteśmy sami w Krakowie więc nie mam na kogo
      liczyć. Tak sobie kombinuję że od września za rok dam go do takiego mimi-
      przedszkola. całkiem niedaleko naszego osiedla więc byłoby to jakieś odciążenie.
      A swoją drogą to ciekawe jak z tymi problemami codziennymi radziła sobie
      Leffka? Wczoraj na osiedlu widziałam panią (taka znajoma z widzienia) która ma
      synka ok 4 miesiące straszego od naszych pociech i już jest w zaawansowanej
      ciąży. Dodała mi otuchysmile
      Jakoś nigdy nie przyszło mnie do głowy że drugie dziecko może nie być kochane
      lub kochane mniej. Wiem że to częste myślenie (dużo o tym piszą mamy na forum).
      Opowiem Wam taką historię. Przez rok studiowłam na KULu. Miałam sporo
      przedmiotów - nazwijmy to - religijnych (swoją drogą bardzo ciekawych). Podczas
      jednego z wykładów nt pisma świętego i miłości Boga do ludzi ksiądz powiedział:
      Miłość Boga jest jak kielich. Tu na ziemi wszyscy w jakiś sposób przeżywamy
      swoje życie, jedni lepiej inni gorzej ale każdego Bóg kocha. W chwili śmierci i
      sądu przed wejściem do raju otrzymujemy kielich miłości Boga i szczęścia
      wiecznego. Ten człowiek który za życia był - dajmy na to - święty dostaje
      kielich wielki po brzgi wypełniony tym szczęściem i miłością. Ktoś inny dostaje
      kielich mniejszy, któs jeszcze bardzo malutki ale wszystkie one są po brzegi
      wypełnione szczęściem i miłością. Nie da się tam już nic więcej dodać. Tak więc
      wszyscy są szczęśliwi, wszystkich Bóg kocha. Każdego inaczej ale to nie znaczy
      że mniejsmile
      Myślę że właśnie tak jest z miłością rodziców do dzieci. Kocha się każde
      inaczej bo inne jest dziecko ale to nie znaczy że mniej. A Wy jak myślicie?
      • bursz Re: Rozterki cd i ............cala reszta:)))) 27.08.05, 18:18
        Witam Was Drogie Czerwcóweczki,

        Wroce do tematow powyzszych.
        Jeśli chodzi o buty, to my kupilismy reebok’i i sa najczesciej
        noszone.Najwiecej jednak czasu Julka jest boso (jeszcez nie chodzi,wiec..)

        Jeśli chodzi o zakrztuszenia to staram się nie unikac „trudnych” pokarmow, były
        ze 3 sytuacje groźnawe,ale.....mysle,ze jedni maja ku temu wieksze
        predyspozycje,maja mniej (inaczej) uksztaltowany przełyk, jak to w przyrodzie
        bywa, poprostu „słabsi”.(Oceniam,ze Julka sobie doskonale radzi, dzieki temu,ze
        dostaje bardzo duzo w raczke, obiad tez w wiekszosci konsumuje sama, lapkąsmile))
        Najwiecej radoścismile))
        Mysle ,ze tak było w przypadku coreczki Błaszczyk (wydaje mi się z
        obserwacji,ze jedno z bliźniat jest „słabsze”wink. Kiedys zostawiajac Jule z
        dziadkami kazalam dac miśkopta i jadac czytalam w „wyskich obcasach” wywiad z
        Błaszczykowa, bylam przerazona i mialam dzwonic aby Julce tego miskopta nie
        dawaliJ)))).

        Jeśli chodzi o dzietność i rozterki Iwony, to uwazam,ze to z wrednoscia nie ma
        nic wspolnego,nazwalabym to odpowiedzialnościa.
        Tez mi się wydawalo,ze taka roznica 2 lat jest dobra, bo dzieci bawia,
        wychowuja się razem, maja więcej „wspólnych tematow”, mama (i tata) ma hurtowe
        (wieksze) obciazenie.,
        ale....
        Nie wiem jak można myslec o drugim nie nacieszywszy się pierwszym, przeciez to
        tyle radosci może warto ja sobie rozlozycJ))))
        Obciaznie matki, (niestety Kingo) jest zbyt duze. Ja Jule karmie jeszcze
        piersia i chcialabym Ja odstawic zgodnie z Nią ( a widzimy jak to jest dla Niej
        wazne, nie myslalam). Jak pisze Iwona,ze maz by chcial,ale Ona????, odzywa się
        we mnie feministyczny głos (caly facet).Poza tym to Ty Iwonko na forum (i nie
        tylko, kazda z nas pewnie) mialas juz czasem dosc. Mój maz twierdzi,ze ze
        względu na mnie m.in. nie teraz. Poza tym mowi,ze chce skonsumowac to na co
        czekal (dom,zone „stara” i najukochansza coreczke), chcemy gdzies wyjechac, a
        wg nas aby to mialo sens to dziecko musi to bawic. Ja już 2 sezony nie
        jezdzilam na nartach zjazdowych (ale biegowek uzylam dziecki temusmile)), my
        sporo podrozowalismy „przed” Lula (mielismy zbyt duzo swobody), wiec...teraz
        nam już zaczyna brakowac, wypadu w gory czy...dalej).
        Poza tym liczy się jakosc zycia, tego pierwszego dziecka się obnizy,mniej
        czasu, (podzielony), a Ono jeszcze chce mamy tylko dla siebie (jakby Je zapytac
        powiedzialoby pewnie „nie”wink. Ze względu na te jakosc urodzilam dziecko po
        trzydziestce i jak Ktoras(nie wiem czy nie kata) pisala, ze dlugo na Nie
        czekalam i teraz nie mogę się nia nacieszyc, dokladnie tak, ale jak mnie to
        BAWI i cieszy, a Julka jest zdrowa, moglam cala cize z Nia spacerowac dzien w
        dzien po lesie, spac ile chcila i teraz cala jestem dla Niej dzieki czemu jest
        taka jaka jest-WSPANIAŁA. Kariera zawodowa jest juz poza mnąsmile)))Zaznalam jej
        smaksmile)))
        No i warunki materialne, niestety nie sa bez znaczenia, najpierw gniazdko (jak
        u ptaszkow) potem potomstwo.
        (O dziwosmile) bardzo bliska jest mi wypowiedz katy „boję się podwojnego
        macierzyństwa- ponieważ- proszę nie wyśmiejcie mnie-
        boję się podzialu uczuć- nie wiem jak to nazwać”. My tez, dokladnie tak.
        I ta „druga” radość o ktorej pisze annosia ( a pieniedzy my
        mamy „dosc”,przydaloby się wiecej, jak zawsze,ale....smile))
        My z mezem jestesmy jedynakami i tez nam jest dobrze (jak duszce z
        rodzeństwem). Choc chyba im wiecej dzieci tym”lepiej”. Dwojka ponoc ze soba
        konkuruje,ale już trojka nie. Jak mawia mój znajomy (którego zona chce
        trzecie), dwoje to kula u nogi, troje u szyismile))))
        To na tyle i proszę nie odnoscie tego w żaden sposób do siebie, to jest mój
        (nasz), jedynaczki, matki jedynaczki (ale chcialabym mieć wiecej dzieci) punkt
        widzenia smile))))))

        I jeszcze link odnosnie odstawienia od smoka.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=20680887&v=2&s=0
        Czemu chcecie tak odstawiac i z tym walczyc? Nie pytam zlośliwie, tylko mnie
        tez to meczy. Julka chyba odstawia się sama,wydaje mi się ze rekompensuje sobie
        troche cycem,ale smoka coraz mniej. Ja ssalam do 9 roku i to moczonego w
        cukrzeJ)))))

        Kingo, czy nie uzywals nigdy masci znieczulajacej emla?A na roczek u nas było
        jedno kłucie?!
        No i sorry tak odebralam (nie moje to sprawa), narzekasz na tesciowa (i mame
        tez),ale jak rozumiem to Ty do Niej się wprowadzilaś a nie odwrotnie? I postaw
        się w Jej sytuacjie,moze mieć dość. Widze to po mojej mamie,meczy Ja ten
        balagan zwiazany z dzieckiem,ale my już niedlugo idziemy na swojeJ))))))
        Poza tym kazdy powinien mieszkac sam i tu mi sie podoba trochę USA, nie ma mowy
        o wspolnym mieszkaniu.

        Kata pisze o usypianiu i „własnych” metodach babć. Czemu tak jest,ze te babice
        nie mogą zaakceptowac, zaufac nam? U mnie jest tez wlasne zdanie,moja mam
        zrobilaby wszystko inaczej, tesciowej, która jest ok., ale jak by Jej pozwolic
        tez by wiele zrobila inaczej,ale my jestesmy nieugięcismile))))
        W opiece nad Julą i usypianiu dziennym pomaga mi moj nieoceniony tata.


        Co do mleczka to zdecydowanie mamine. Ciekawa jestem czy ktoras z Was jeszcze
        karmi?
        O,Marta w jakiej gazecie o dzieciach wyczytalm,ze kozie mleko,dla dziecka
        uczulonego na krowie,jest jeszcez gorsze, odradzali (jak chcesz poszperam i
        podam Ci uzasadnienie).
        Tu jest artykul nt krowiego, sa tam dwa linki, jeden kiepski, drugi dobry (wg
        mnie)mleka
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=573&w=23405073&v=2&s=11
        Pozdrawiam,jola
        Ps,ale jestem aktywna? L(((((
        • s.ivona Re: Rozterki cd i cala reszta:)))) + do Duszki 28.08.05, 14:00
          Ja myślę że jakby dziecko zapytać czy chce mieć rodzeństwo to chyba żadne by
          nie powiedziało że chce i to bez wzgędu na wiek! Tak więc jakoś ten argument do
          mnie nie przemawia smile Anoosia też na rację mówiąc że nigdy nie będzie dobrego
          czasu na dziecko, zawsze coś stanie na przeszkodzie.
          %%%%%
          Smoczka odstawiłam (bez prostestów Szymka) ponieważ mały ma krzywy zgryz. Nie
          wiem czy to wina smoczka czy nie ale nie chciałam więcej ryzykować. W piątek
          idę do dentysty ze sobą ale biorę przy okazji małego więc dowiem się więcej.
          %%%%%
          Duszka - a co to są te testy owulacyjne? Jak to działa? Jak się sprawdza czy
          była/będzie/jest owulacja?
        • hamaliel Re: Rozterki cd i ............cala reszta-Jolu 29.08.05, 09:02
          Jolu nie używałam maści znieczulającej i nie będę używać, nie dlatego, że nie
          chce oszczędzić zbędnego bólu mojemu dziecku. Co do szczepień już to kiedyś
          wyjaśniałam. Zuzanna zaczęła być szczepiona gdy miała 9-10 miesięcy. Wcześniej
          były przeciwwskazania zdrowotne. Zuzanna będąc 2 tygodniowym maluszkiem
          wylądowała w szpitalu z powodu przedłużnajacej się żółtaczki, później były
          zapalenia układu moczowego, przeziębienia, szpilat (odwodnienie spowodowane
          biegunką), szpital (ostre zapalenie oskrzeli + rota wirus)- Święta Bożego
          Narodzenia, zapalenie oskrzeli, zapalenie krtani, wysypki, odparzenia.
          Moja córcia była tyle kłuta, że szczepienie to pryszcz w porównaniu z weflonem
          w maleńkiej rączce, czy nóżce.
          Dlatego na ostatnim szczepieniu były trzy ukłucia.
          Zbliża się jesień, Zucha może złapać cokolwiek od 10 letniego wójka z którym ma
          codzienny kontakt i znowu zaczną się choroby, co oznacza kolejne odraczanie
          szczepień.

          Jolu ! Moje układy z Teściową, czy Mamą to moja sprawa. I jeżeli tu o tym piszę
          to nie po to żebyś Ty mnie oceniała. Bo ja doskonale wiem, że nie jestem
          idealna, ale te dwie kobiety również nie są. Ja je szanuję, każdą na inny
          sposób i za co innego. Ale pewnych rzeczy mogę nie lubieć, mogą mi się nie
          podobać itd. To działa w obie strony.
          Ja jestem bardzo tolerancyjną osobą i potrafię zaakceptować czyjeś prawo do
          prywatności, własnego życia. Nie wtrącam się w związek moich rodziców, ani w
          życie mojej Teściowej i jej podejście do wychowania jej dzieci.
          To też działa w obie strony.
          Ja wcale nie chciałam się przeprowadzać, mąż też, ale musieliśmy.
          Ponieważ w przeciwieństwie do Ciebie, ja sobie układam życie zupełnie nie po
          kolei- czytaj według wszelkich norm społecznych. To mój wybór, że Zuzanna
          przyszła na świat. Decyzja która podjęłam z cała odpowiedzialnością i
          świadomością, tego, że będzie ciężko. I niczego nie żałuję, ani tego że nie
          miałam pieniędzy na nic, że musiałam zrezygnować z nauki.
          Mam dwójkę najwspanialszych, najukochańszych osób koło siebie i gdybym po raz
          drugi stawała przed takim wyborem nie zastanawiałabym się ani minutę, bo wiem,
          że te wszystkie doświadczenia zwłaszcza te złe wiele mnie nauczyły.
          Mojej Teściowej bałagan związany z dzieckiem nie przeszkadza, bo sama dopiero
          co wyszła z pieluch.


          • kata74 poproszę o mila atmosferę 29.08.05, 10:56
            od jakiegoś czasu- - czyli mniej więcej od 2 burz na forum- atmosfera zrobiła
            się cokolwiek gęsta. powiem szczerze przestaje mi się to podobać. Traktowałam
            forum czerwcóweczki jako zbiorczą koleżankę. coraz cześciej nie chce brać mi
            się udziału w przepychankach słownych ani ich czytać.

            hamaliel- emocjonalnie zareagowałaś swoim postem na wypowiedź Bursz a ja dziś
            zauważyłam, że post Bursz był w wielce pozytywnym tonie, odpiegającym
            zasadniczo od wcześniejszych wypowiedzi (za co jestem ci wielce Jolu wdzięczna
            bo czytało się go w milej atmosferze). wiem że ostatnie burze mogą jeszcze nam
            siedzieć w głowie i wywoływać niemile skojarzenia.

            Proszę Was bardzo wróćmy do starej formy. do pogaduszek, przyjaznych dyskusji
            do tego wszystkiego co nas tu połączyło i zatrzymało.
            • hamaliel Re: poproszę o mila atmosferę 29.08.05, 11:38
              ***
              Kasiu smile dziękuję. Mama nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej smile i
              wszystkim tego życzę.
              ***
              Kasiu!!!
              Nie wydaje mi się żebym zareagowała emocjonalnie choć może to być tak odebrane.
              Odpowiedziałam Joli na jej pytania, tak dokładnie jak tylko potrafiłam.
              I przeglądając przed chwilą posty nie tylko ja odpowiedziała Joli w taki czy
              inny sposób.
              ***
              Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
              • bursz Re: poproszę o mila atmosferę 29.08.05, 17:03
                Wiatm,
                Kasiu,
                dziękuję ze Twoje słowasmile)))
                Masz rację pisalm te wypowiedz nie nastawiona bojowo, w przeciwieństwie do
                poprzedniej kontrowersyjnej.

                Kingo,uwazam tez ze podeszlaś ...nerwowo,bojowo, widac tak na Ciebie dzialam:-
                )))) Twoje (kazdej z NAs) zycie oczywiscie i nie kwestionuje tego.
                Nie bede dolewac oliwy do ognia, bo po co i pozostawie Twoja odpowiedz i moje
                na jej temat zdanie (Twoj) bez komentarza, moze byc nietrafione?!
                Ja mam inne podejscie do zycia, kazdy jest, na szcescie inny i ulozylam je
                troche inaczej tez swiadomie, tez bym nic nie zmienila, jak kazda z nas,ale
                stapam zbyt twardo po ziemi i powiem tak, mamy chate o rok za poźno.Jest nam
                ciezko z tego powodu, ale dzieki temu ze poznalam smak kariery i forsy moge
                sobie spokojnie patrzec na Nasze Sczęście.
                Bardzo nie lubie narzekan w stylu polskim "brak nam forsy",ale to znowu ja.

                pozdrawiam i.......postaram sie aby bylo milosmile)))))jola
    • mabasia O wszystkim 27.08.05, 21:29
      DZIECKO - JEDNO CZY WIĘCEJ
      Jaś był planowany i wyczekany i od początku wiedziałam ,ze będzie jedynakiem. Na
      drugie nie ma szans - w sumie to nie braliśmy tego nawet pod uwagę . Może nasze
      wygodnictwo, może układy rodzinne - trudno powiedzieć. Chyba, że jak mawai moja
      kolezanka - "sie trafi" - to będzie i już. A'prpos rodzeństwa - jest nas w domu
      troje, ja jestem najmłodsza, różnice nie są duże, najstarszy braciak jest
      starszy ode mnie o 4 lata, a drugi o 1,5 roku. W dzieciństwie z tym młodszym
      trzymaliśmy sztamę przeciwko (!) najstarszemu, takie śmieszne układy. Rodzice
      niby traktowali nas tak samo, ale chybakażde z nas uważało, że to ci inni to
      faworyci. Zawsze jakas zazdrośc w naszych układach była. Teraz wiem, że dla
      rodziców jesteśmy tak samo ważni, ze zrobią dla nas wszytsko co mogą, że są na
      każde przysłowiowe gwizdnięcie - dobrze mieć takich rodziców.
      A jeżeli chodzi o róznicę wieku między rodzeństwem, to mój mąż był dzisiaj z
      małym w piaskownicy i byla tam 3 letnia dziewczynka z tatą. Jej tata mówił, że
      mają jeszzce córkę 9 letnią i niestety nie akceptuje wogóle małej, jakby nie
      istniała, nie bawi się z nią - po prostu dla niej jej nie ma.

      I tutaj od razu nawiązuje mi się do jazdy samochodem w foteliku. Były kiedyś
      czasy...Mieliśmy dużego fiata, nie było fotelików - i odkąd pamiętam mama zawsze
      jeździła obok taty, a my z tyłu - czasami rozrabiając ile wlezie, czasami śpiąc
      pokotem jedno na drugim i trzecim - i jakoś żyjemy. A jeździliśmy sporo -
      należymy do dość ruchliwej rodziny, w dodatku licznej i rozsypanej po całej Polsce.
      Jaś oczywiście fotelik ma, bardzo go lubi, lubi tez jeździć i raczej nie
      marudzi. Ale zdażyło mi się kilka rzy jechać po mieście bez fotelika z małym na
      rękach i jakoś rozumiem mamy, które tez tak jeżdżą.
      KARMIENIE PIERSIĄ
      No to my jeszcze cycomaniacy. Ja to lubię, Jasiek też. Nie jest to dla mnie
      uciążliwe, tym bardziej, że je rano kolo piątej, i jak wracam z pracy o szesnastej.
      Miałam odstawić we wrześniu (tak sobie wymyśliłam) bo potem będzie trudniej, i
      chciałabym oszczędzić Jaśkowi dodatkowych stresów ale chyba ja jeszcze nie
      jestem gotowa, poza tym ta dodatkowa godzina wolna w pracy....
      Kurcze chyba jeszce o czymą miałam napisać, ale narazie wystarczy - i pomyśleć,
      że w szkole nie lubiłam pisac wypracowań...
      • bursz do mabasia 28.08.05, 11:31
        Basiu (chyba takie masz imię?!)

        jeśli chodzi o jazde kiedys to byl zdecydowanie mniejszy ruch. Mysle,ze nie ma
        co tłumaczyc tyle razy jezdzilismy i bylo ok, tak trzymajcie,ale WYPADKI
        niestety sie zdazaja i niekoniecznie musi byc nasza wina
        (alkohol,brawura,zmeczenie,itd...pisalam juz tyle).
        Życze Wszystkim szczęśliwych podróży.

        Jesli chodzi o cyca,to nie myslalam,ze tak dlugo bedze karmila,ale....zapraszam
        na forum mam długo karmiacych.
        Wyczytalam tam,ze nie powinno sie odstawiac miedzy 13 a 18 miesiacem.
        Moze na laktacji jest cos o tym,jeszcez nie ogladalam tej strony ponoc fajna.
        www.laktacja.pl/pytania/pytania5.html
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21000&w=20680887&v=2&s=0
        Jeszcze nasunęło mi sie pytanko do Was, czy publikujac swoje zdjecia,nie
        obawiacie sie,ze sa ogolnodostepne(kazdy moze je wykorzystac)?

        Życze milej niedzieli,pa,jola
        • s.ivona Re: Nudzi mi się! 28.08.05, 13:51
          Szok, nudzi mi się!!!!!!!!
          Nie mam co poczytać (miałam czytać "Język dwulatka" ale mi się nie chce), w tv
          to już kompletnie nic nie ma, spać mi się nie chce (moi faceci śpią). Czekam aż
          się obudzą i idziemy na rynek. Tam jest wystawa sztuki ludowej (coroczna).
          Uwielbiam rękodzieło no i mam nadzieję na kupno jakiejś fajnej zabawki
          drewnianej dla małego.
          W ogóle dziś jest jakiś strasznie apatyczny i nudny dzień. Pogoda baardzo
          pochmurna, nie ma słoneczka...ale padać to raczje nie będzie.

          %%%%
          Nie martwię się że ktoś wykorzysta moje zdjęcia, a po co mu one...bez przesadybig_grin

          %%%%
          Jak byłam w Stalowej to kupiłam małemu body z firmy Early Days (na allego ich
          pełno). 7,5o zł za sztukę. No i chyba trafiłam na jakąś feralną partię
          (babeczka na forum zakupy pisała że pojawiły się na rynku gorsze jakościowo) bo
          po praniu mi się powyciągały sad pecha miałam sad
          • duszka6 Testy 28.08.05, 15:58
            Iwonko testy owulacyjne, sa dostepne w Polsce takze w kazdej aptece i pewnie
            supermarkecie. Jest to zestaw 7 testow, wyznaczajacych dzien owulacji. Testy
            robisz od poczatku dni plodnych i przez kolejne 7 dni. Robi sie tak jak testy
            ciazowe. Gdy pojawia sie dwie identyczne kreski to znaczy, ze owulacja bedzie w
            ciagu 24-48 godzin, a wiec jest to czas na starania o dzidziusia. Tam bedzie
            dokladna instukcja.
            pozdrawiam
            • s.ivona Re: Testy 28.08.05, 17:17
              Dzieki. widziałam je w aptece ale "nie wiedziałam z czym się to je" big_grin

              No i nie pojechaliśmy na rynek. Rozpadało się sad((((((((((((((
    • kasik81 Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 29.08.05, 00:58
      Droga Hamalieli, nie miałam Ci jeszcze okazji pogratulować, a więc: GRATULUJĘ
      posady i życzę aby wszystko poszło po Waszej myśli tzn z mieszkaniem itp.

      Co do planów odnośnie dzieci, to gdyby nie to, że nie jesteśmy w pełni
      usamodzielnieni pod różnymi względami to byłabym za posiadaniem kolejnego
      potomka już teraz. Fizycznie czuję się ok. i myślę, że fajnie byłoby znów czuć
      kopniaczki i bezkarnie objadac się lodami....

      W jaki sposób mógłby ktoś wykorzystać nasze zdjęcia? Nie są upubliczniane
      kompromitujące zdjęcia, no chyba, że ktoś zrobiłby fotomontaż.
      W sumie nawet się nad tym nie zastanawiałam.

      Nie uważam, że kiedykolwiek nadejdzie czas, że nacieszę się do oporu jednym
      dzieckiem...Dziecko ma się na całe życie i całe życie jest się rodzicem więc
      przez cały czas będę się cieszyć moim dzieckiem na każdym etapie jego rozwoju.
      A kolejne dziecko to,zgadza się, więcej obowiązków, trosk ale i więcej powodów
      do radości.

      Tak w przyszłości marzy nam się trójka potmstwa, jednak kiedy nadejdzie czas na
      nastepne tego nie wiemy. Nie chciałabym zbyt dużej różnicy wieku. Mam 5 lat
      starszą siostrę i uważam że nie jest to odpowiednia różnica wieku.
      Co do dzisiejszego dnia, to zgadzam się, że był apatyczny i taki byle jaki.
      Wstałyśmy z Alą o 10 rano!!!! z przerwą na mleczko o 7. I cały dzień w zasadzie
      nic pożytecznego nie zrobiłam...

      Co do mieszkania osobno- KAŻDY POWINIEN MIESZKAĆ SAM!!!!!- zgadza się, tylko,
      że nie zawsze istnieje taka możliwość. Początkowo, gdy Ala była maleńka, to
      mieszkanie z teściową mi odpowiadało i bardzo doceniam jej pomoc, jednak po
      pewnym czasie stało sie o zarówno dla nas jak i dla nich (tak myślę) męczące.
      Nigdy nie powiedziała mi tego wprost, zresztą nigdy mi niczego wprost nie
      powiedziała(taki charakter...). To się dało wyczuć.

      To, że mieszka się u kogoś nie oznacza, że należy zawsze schylać głowę i
      dziękować losowi, że ma się dach nad głową, bo ludzie są różni i potrafią
      nieźle zaleźć za skórę, nawet najbliższa rodzina. Tak, że nie widzę nic złego w
      tym, że ktoś sobie ponarzeka na mamę czy też teściową.

      Pozdrawiam Kasia z Alunią
    • kasik81 Re: Czerwiec 2004-czekam na Was-czescIII 29.08.05, 00:59
      Droga Hamalieli, nie miałam Ci jeszcze okazji pogratulować, a więc: GRATULUJĘ
      posady i życzę aby wszystko poszło po Waszej myśli tzn z mieszkaniem itp.

      Co do planów odnośnie dzieci, to gdyby nie to, że nie jesteśmy w pełni
      usamodzielnieni pod różnymi względami to byłabym za posiadaniem kolejnego
      potomka już teraz. Fizycznie czuję się ok. i myślę, że fajnie byłoby znów czuć
      kopniaczki i bezkarnie objadac się lodami....

      W jaki sposób mógłby ktoś wykorzystać nasze zdjęcia? Nie są upubliczniane
      kompromitujące zdjęcia, no chyba, że ktoś zrobiłby fotomontaż.
      W sumie nawet się nad tym nie zastanawiałam.

      Nie uważam, że kiedykolwiek nadejdzie czas, że nacieszę się do oporu jednym
      dzieckiem...Dziecko ma się na całe życie i całe życie jest się rodzicem więc
      przez cały czas będę się cieszyć moim dzieckiem na każdym etapie jego rozwoju.
      A kolejne dziecko to,zgadza się, więcej obowiązków, trosk ale i więcej powodów
      do radości.

      Tak w przyszłości marzy nam się trójka potmstwa, jednak kiedy nadejdzie czas na
      nastepne tego nie wiemy. Nie chciałabym zbyt dużej różnicy wieku. Mam 5 lat
      starszą siostrę i uważam że nie jest to odpowiednia różnica wieku.
      Co do dzisiejszego dnia, to zgadzam się, że był apatyczny i taki byle jaki.
      Wstałyśmy z Alą o 10 rano!!!! z przerwą na mleczko o 7. I cały dzień w zasadzie
      nic pożytecznego nie zrobiłam...

      Co do mieszkania osobno- KAŻDY POWINIEN MIESZKAĆ SAM!!!!!- zgadza się, tylko,
      że nie zawsze istnieje taka możliwość. Początkowo, gdy Ala była maleńka, to
      mieszkanie z teściową mi odpowiadało i bardzo doceniam jej pomoc, jednak po
      pewnym czasie stało sie o zarówno dla nas jak i dla nich (tak myślę) męczące.
      Nigdy nie powiedziała mi tego wprost, zresztą nigdy mi niczego wprost nie
      powiedziała(taki charakter...). To się dało wyczuć.

      To, że mieszka się u kogoś nie oznacza, że należy zawsze schylać głowę i
      dziękować losowi, że ma się dach nad głową, bo ludzie są różni i potrafią
      nieźle zaleźć za skórę, nawet najbliższa rodzina. Tak, że nie widzę nic złego w
      tym, że ktoś sobie ponarzeka na mamę czy też teściową.

      Pozdrawiam Kasia z Alunią
      • kasik81 Przepraszam, za podwójny post. 29.08.05, 01:00
        Jak w tytule...
        • dagab3 tak po trosze o wszystkim :) 29.08.05, 14:00
          Hej Dziewczyny,
          Dawno nas nie było, bo przez prawie tydzień byłam z Jasiem u teściów na wsi.
          Pogoda nam niestety nie dopisała, bo się ochłodziło i popadywało, no ale mimo
          to pobyt był miły. Jas pojeździł z dziadkiem na traktorze, obserował jak babcia
          doi krowę, gonił kury. Generalnie było super no i obiadów nie musiałam
          gotowac wink Jedyny minus to to, ze Jaś źle sypiał, i bał się sam zostac
          wieczorem w pokoju. Musiałam przy nim czuwac, aż zaśnie.
          Nieźle się rozpisałyście przez ten czas. Postaram się ustosunkować do Waszych
          wypowiedzi:
          @@@@@@@@@@@@
          „kłótnie”
          Nie wiem, jak Jaś by zareagował na kłótnię, bo w sumie to się z mężem nie
          kłócimy, a jak jest jakaś gorętsza wymiana zdań, to jakoś nie zdarzyło się to
          przy Jasiu. Ale obawiam się, ze byłby wystraszony. Wiadomo, ze jak w grę
          wchodzą emocje, to trudni się człowiekowi pohamowac i uspokoić, ale chyba dla
          naszych dzieciaczków trzeba się nauczyć kłótni na osobności.
          @@@@@@@@@@@@
          „zazdrośnik”
          Jaś jest zazdrośnikiem. Gdy mąż mnie przytula, to Jaś podbiega, odpycha tatę i
          mnie mocno przytula  ach, jakie to miłe 
          @@@@@@@@@@@@
          „buciki”
          Nas nie stać na bartki. Kupuję Jasiowi Gufo w CCC. Te buciki zawsze w cenie ok.
          40 zł. Jestem z nich bardzo zadowolona. W środku zawsze jest skórka, podeszwa
          wyprofilowana. No i cena …..
          Kalosze już mamy, nawet z wyjmowanym ociepleniem, pewnie na jesien się
          przydadzą 
          Jas miał okazję u dziadków po mokrej trawie w nich pochodzić, ale szczerze
          mówiąc ciężko mu się na początku w nich chodziło.
          @@@@@@@@@@@
          Praca
          Gratuluję Hamaliel możliwości kontynuowania pracy!!!!!
          @@@@@@@@@@@@
          S.ivonko-
          Ja na razie pozostaję w domku z Jasiem. Myślimy powoli o kolejnej dzidzi. Plany
          się nie zmieniły  Mam nadzieję, ze w przyszłym roku będzie ona z nami na
          świecie  dlatego powrót do pracy… najszybciej za 3-4 lata. Chyba za dobrze mi
          w domu, choć bywają dni, ze mnie tak nosi do ludzi….
          Co do różnicy wieku, to mam o 5 lat młodszą siostrę i … dopiero gdy ja byłam na
          studiach a ona w liceum, zaczęłyśmy się dogadywać. Wcześniej róznica wieku była
          zbyt duza. Ja już panna kilkunastoletnia, inne zainteresowania, a ona ciągle
          płakała, ze ja nie chcę się z nią lalkami bawić  za to gdy bawiłam się w
          szkołę, to miałam małego ucznia, który mnie słuchał  to ja nauczyłam moją
          siostrę czytać gdy miała 5 lat!!! Taka różnica wieku ma swoje plusy i minusy.

          Muszę Wam powiedziec, ze jest mi przykro, ze ludzie traktują matkę pozostającą
          w domu z dzieckiem, jako gorszego członka społeczeństwa, darmozjada. Skończyłam
          studia prawnicze, a więc „prestiżowe” i nie czuję się gorsza dlatego, ze nie
          pracuję a wychowuję syna w domu. Chyba czas, aby inni dostrzegli, ze matka
          która w pewien sposób poświęca się dla dziecka, jest raczej pożytecznym
          osobnikiem  a nie darmozjadem….
          @@@@@@@@@
          Duszko – gratuluję nocek i zasypiania Szymka! Nareszcie!!!!
          @@@@@@@@@@
          Jedzenie
          Godz.7 – 220 ml mleka
          8 – dwie kanapki chleba ryżowego z dżemem albo wędliną
          11 owoc lub jogurt
          14-15 obiad (jeśli zupka to 300-400 ml) jeśli drugie danie to np. 1/3 piersi z
          kurczaka, surówka i 1-2 ziemniaki
          17 owoc
          19/30 - 250 ml gęstej kaszki ryżowej na mleku

          Pomiędzy posiłkami podje sobie albo chrupkę, albo marchewkę.
          @@@@@@@@@@
          Książki
          Uwielbiam prozę rosyjską – Tołstoja, Bułhakowa (mistrz i Małgorzata to moja
          ulubiona książką), oraz latynoamerykańską (Cortazar, Marquez, sto lat
          samotności to druga ulubiona wink.
          Ale lubię też coś lżejszego jak kryminały w stylu retro Akunina. Niestety tylko
          jedna mi została do przeczytania…..
          Teraz czytam „miasto i psy” Mario Vargasa Llosa. Ale generalnie czytanie idzie
          mi wolno, bo w sumie mało czasu na to mam. Ostatnio robię na szydełku prezent
          ślubny dla męża brata no i czytanie to jedynie przy śniadanku, gdy Jas jeszcze
          ma zapał do samodzielnej zabawy 
          • s.ivona Re: tak po trosze o wszystkim :) 29.08.05, 15:31
            Cześć
            No Dagab już miałam Cię wywoływać! Super że jesteśsmile))

            Wiecie, to niesprawiedliwe. Wczoraj jak miałam iść na rynek to padało a dziś
            taka cudna pogoda jest że szkoda siedzieć w domu. Co z tego jak budek ze sztuką
            ludową już nie masad(((((((((((( Będą dopiero za rok!!!!!!!!!buuuuuuuuuuu

            Nocki mnie wykończą. Coś się wykluwa pod dziąsłami. Szymek strasznie marudzi w
            nocy, strasznie. Budzi się co chwilę, płacze, jęczy, wierci się. Nie, no mówię
            Was totalny kanał. Daję mu na noc pół czopka efferalganu (nie codziennie), albo
            viburcol, smaruję dziąsła i nic. W dzień też wcale nie lepiej. Dziś spał tylko
            50 min.Poza tym nie jest marudny, ładnie się bawi....no ale to spanie....sad
            Kiedy to się unormuje!!!!!?
            %%%%
            Zauważam zmaiany w zachowaniu małego. Kiedyś był bardziej samodzielny (choć nie
            iwem czy dobrze to nazwałam). Jak gdzieś szedł to nei patrzył za mną. Teraz
            trzeba być cały czas przy nim. Jak dziś poszliśmy na plac zabaw i przez chwilę
            mnie nie widział to wpadł w rozpacz. Jak spotykam kogoś na ulicy i rozmawiam to
            nie mogę stać za wózkiem tylko klęczeć przy nim i trzymać go za rękę!!! Nie
            jest "dzikusem" ale jest jakiś taki ostrożny.
            %%%%
            Dostał fajne duże klocki i nauczył się je lączyć. Umie już wieże zbudować.
            Widzę też zapędy destrukcyjne. Już jedna zabawka jest zniszczona bo sprawdzał
            jej wytrzymałość przy upadku z wersalkismileCiekawe że pomimo totalnego
            zniszczenia tejże zabawki nadal jest zabawką ulubionąsmile No i wyczaił że
            długopisem można pisać po ścianie. Jakże się więc cieszę że mąż nie uległ moim
            namową i nie pomalowaliśmy ścian na kolory!!!!
            • duszka6 Re: tak po trosze o wszystkim :) 29.08.05, 17:17
              Fajnie Dagab, ze jestes, brakowalu tutaj Ciebie!
              Czy jestescie juz po zabiegu Jasia?

              caluski
              • dagab3 Re: tak po trosze o wszystkim :) 29.08.05, 20:09
                Duszko, pewnie ci chodzi o zabieg stulejki. no z tym jeszcze zwlekaliśmy. Na
                dniach chcę wezwać naszą panią pediatrę, aby obejrzała Jasia, bo wydaje mi się,
                ze jakby lepiej z siusiakiem.
                jutro moje drugie podejście ze szczepieniem. Tym razem do pukntu szczepień
                wiezie mnie mąż. po ostatniej wyprawie mam dość smile mam nadzieję, ze jutro
                wszystko załatwimy
            • duszka6 Re: tak po trosze o wszystkim :) 29.08.05, 17:21
              Mnie tez jest przykro, ze matke z dzieckiem w domu sie tak traktuje. Nawet w
              rodzinie mowia mi, ze no fajnie, ale w sumie to po co ja studiowalam?!
              Kolezanki ze studiow te co jeszcze nie zamezne tez ciagle podkreslaja jak to
              praca jest wazna. I tak naprawde jakby bylo nas stac, to chyba nie
              przeszkadzaloby mi zostac w domu i opiekowac sie dzieckiem i domem juz na
              stale, ale jednak ta presja otoczenia. Staram sie tym nie przejmowac, w koncu
              co kogo obchodzi, ale trudne to jest mimo wszystko.
            • mamazuzinki Re: tak po trosze o wszystkim :) 29.08.05, 17:28
              Hej dziewczynkismile)))

              UUUUUU jaki miałam kocioł od środy. Przyjechała do nas rodzinka z Ostrowi
              (100km od W-wy) w liczbie sztuk pięciubig_grinbig_grin Bartuś(12lat-jeden z narzeczonych
              mojej Julkibig_grin) musiał mieć zrobiony zabieg na jąderka.Zabieg był w czwartek i
              wzasadzie nikt nie przypuszczał ze to tak długo potrwa, nio ale dziisiaj rano
              musieli byc w szpitalu na kontroli. Wyszli pół godz temu i się taka cisza
              zrobił ze az w uszy kolebig_grinbig_grinbig_grin Ja mam tylko 2 pokoje więc taka liczba osób to
              juz daje zagęszczenie dość spore. Najbardziej szczęśliwa była Zucha bo ona
              wręcz kocha duże zamieszanie. Miała z kim szaleć i wykorzystywała wszystkich na
              maxa.Teraz trzeba odpocząc po gościach nio i doprowadzić chatę do kultury bo to
              jakby Katharina nas nawiedziłabig_grinbig_grinbig_grin

              %%%%%%
              Podpisuję się wszystkimi członkami i postuluje o miła atmosferę na forum.Nie po
              to tu jestesmy zeby się siebie czepiac.
              %%%%%%
              Co do pytania Joli o publikowanie zdjęć to uważam że różne zboki po świecie
              chodzą i owszem. Ale czyż nie bardziej intrygujące są posteci których nie mozna
              zobaczyć?? A namieżyć autora postu po nr IP komputera to nie jest duzy
              problem......Uważam że nie należy popadać w paranoje.
              %%%%%%
              Hamaliel ja chyba nie pogratulowałam Ci awansu!!!! Finia ze mnie i tylebig_grinbig_grinbig_grin
              Poprawiam się więc i bardzo bardzo się cieszę.Mam nadzieję równiez że już nie
              będziecie nękane przez choróbskasmile))
              %%%%%%
              Odnośnie wożenia dzieci w fotelikach jestem zaparta i byle krzyki mnie nie
              ruszają. Julka ma juz nawyk i teraz ma juz tylko podstawkę pod tyłek i zawsze
              pierwsze co robi to siada i sie zapina a tez nie raz była wojna i lament. Nie
              powiem bo zdażały sie sytuację że Zucha jeździła na moich kolanach ale to były
              zazwyczaj skrajne sytuacje kiedy była b. chora bądź w srodku nocy jak jeździło
              się na pogotowie.
              %%%%%%
              Zaczełam Zuzi dawać nabiał. Danio to jakby mogła to by zjadała całe z
              opakowaniembig_grinbig_grinbig_grin Kupiłam też mleczno ryżowa kaszkę i też nie było żadnych
              sensacji. Tak sobie wykombinowałam że chyba jednak na mleko nie jest uczulona
              i zamiast tego smierdzącego Nutramigenu może wypic jakies normalne modyfikowane
              mleczko. Kupiłam dałam i niestety ludzik nie chciał. Jednak syfiasty dla mnie N
              dla niej jest pychabig_grinbig_grin
              %%%%%%%
              Moja Julcia od tygodnia juz jest w sanatorium........ Zaczynam juz tęsknić a
              jeszcze 2 tygodnie buuuuuuuuuu
              %%%%%%%
              Buziaki trzymajcie się cieplutkobig_grinbig_grin
    • anoosia2 dużo radości przesyłamy 30.08.05, 12:06

      • sysiak JEST KIEPSKO... 30.08.05, 12:27
        Przepraszam że tak egoistycznie o swoich problemach ale jest mi strasznie z tym
        przykro a mało kto mnie tak zrozumie w tym temacie jak Wy....
        Mamy poważny kłopot z pupą... Kilka dni temu Klusce rozluźniła się kupa,
        zaczęła kiepsko sypiać, ale mimo wszystko nie wyglądało mi to na zęby... do tej
        pory ząbkowanie przechodziła bez jęknięcia... od wczoraj kupa już się z niej
        wręcz lała, zaczęła się ślinić i gryźć co popadnie więc podejrzenia padły
        jednak na zęby... choć nadal nie jestem pewna co jest przyczyną... ale co
        najgorsze w ciągu jednego dnia Ingi pupa stała się wielką czerwoną plamą i to
        tak dla dziecka bolesną że nie pozwala ani się umyć (samą wodą próbowałam,
        nawet nie ręką) ani posmarować kremem, ani nawet siadać nie chce !!!
        Mimo że zmienialiśmy pieluszki jak tylko coś(czyt. luźna kupa) się w środku
        pojawiało, a działo się tak praktycznie co godzinę... a było to tak śmierdzące
        że jeśli było choć w jednej czwartej tak żrące to nie dziwi mnie stan jej skóry.
        Odrazu umówiliśmy się do lekarza, ale za nim poszliśmy zaczęła tak wyć - całą
        drogę i sam pobyt w gabinecie i potem jeszcze przez godzinę że mąż zupełnie nie
        słyszał co pediatra do niego mówiła, kazała zmienić dietę - praktycznie ryż na
        zmianę z jagodami, plus lekarstwa, plus krem robiony w aptece plus brak
        pampersów... najgorsze że nawet nie chce tknąć kleiku ryżowego... dobrze że
        chociaż kisiel z jagód zjadła... ale na efekty trzeba poczekać.... Boże - ona
        straszliwie cierpi a ja nie wiem jak jej pomóc - nosze na rękach, dmucham na
        pupkę, staram się delikatnie przebierać.... no normalnie koszmar jakiś...
        najgorsze jest jednak to że jeśli to zęby to dieta na niewiele się zda...
        No już Was nie dręczę, chociaż siebie bardziej tym nękam...
        Pozdrawiam,
        Znękana Matka Kluchy
        • s.ivona Re: JEST KIEPSKO... 30.08.05, 13:19
          Hmmm żrąza kupa od zębów??? Wiesz co, mnie to wygląda na co innego (kurcze ale
          jestem mądra co?sad
          Kup w aptece marchwianke Hippa. To jest soczek. okropny w smaku ale szybko
          pomaga na biegunke. Możesz podać też smekte. U nas to pomogło. No i pilnuj żeby
          piła, żeby się nie odwodniła. Nie wiem co Ci doradzić na pupę bo nigdy nie
          miałam takiego problemu ale tak sobie myślę że ja sytuacja będzie się
          utrzymywać to ja poszłabym jeszcze do lekarza i zrobiłabym badania kału. Może
          mała coś zjadła np w piaskownicy????? Lepiej się temu przyjżeć.

          Buziaki. Pisz jak się sprawy rozwijają!!
        • mamazuzinki Re: JEST KIEPSKO... 30.08.05, 13:46
          odnośnie qpy to moja młodzież miewa takie żrące kupska zwłaśzcza przy
          antybiotyku i wtedy równiez robią jej się rany. Stosuję tormentiol zmieszany z
          mąką ziemniaczaną. Taką mieszankę poleciła mi robić położna nasza z przychodni
          ale konsultowałam to również z pediatrą. Tormentiol zawiela kwas jakis tam i
          nie wolno go długo sosowac lub ciągle ale u nas taka terazpia daje rezultat
          zazwyczaj w ciągu doby max dwóch. Jak Zucha miała taki ostry stan to na
          posmatrowana pupę tą mieszanką dodatkowo jeszcze sypałam mąke nio i wietrzyłam
          dużo, a do mycia tylko woda z mydłem ewentualnie.
          • dagab3 Re: JEST KIEPSKO... 30.08.05, 14:01
            Jak Jaś robił często qpy, też miał wręcz poranioną pupe. nawet sudocrem za
            bardzo nama nie pomagał. koleżanka poradziła mi, abym smarowała bepanthenem -
            maścią (swego czasu smarowałam nim moje poranione brodawki). Spróbowałam i
            naprawdę ładnie się pupa zagoiła.
            Trzymamy kciuki aby się polepszyło!
            • sysiak Re: JEST KIEPSKO... 30.08.05, 14:18
              My w ciągu 2 dni przeszliśmy już bepanthen i linomag oraz mąkę ziemniaczaną
              (niestety jest tylko gorzej), sudocrem nigdy się u nas nie sprawdzał... co do
              herbatki hippa to nie wiem - na pewno dziś zapytam. Mamy tylko nie jeść nic
              surowego ! - nic - nawet soki wstrzymane. No i danonków nie wolno a Klucha
              ostatnio tylko je jadła bez grymaszenia...
              Dostaje i smectę i lakcid...
              Dziś już były cztery sztuki - wszystko luźne, no normalnie płakać mi się chce...
              Dzieki za wsparcie,
              i oby Wam się to nigdy nie przydarzyło...
              Olga
              • s.ivona Re: JEST KIEPSKO... 30.08.05, 14:48
                Jeśli mała mało je i mało pije to zapytaj jeszcze o podawanie gastolitu (to
                taka kroplówka zawierająca sole mineralne które dziecko traci). Ten gastrolit
                się rozpuszcza w wodzie i podaje do picia. Nic strasznego ale w smaku nie za
                dobry (słony) choć Szymek jak miał biegunke to tylko to chciał pić.
                Na biegunke to jeszcze dobre jest gotowanie starej marchwi (no ale teraz to
                będzie trudno). Do picia to jeszcze możesz suszone czarne jagody kupić.
        • malyptys Re: JEST KIEPSKO... 30.08.05, 14:52
          witam,
          jak moj ptys mial problemy z kupka to nasza pani pedriatra polecil nam
          nifuroksazyd, czeste wietrzenie, nie uzywanie pampersa tylko luznie zalozonej
          pieluchy tetrowej i roztor wody z maka ziemniaczana ja oprocz tego kladlam
          gruba warstwe sudokremu i wietrzylam pupe krotka chwile suszarka. zycze
          szybkiego powrotu malej do zdrowia,
          pozdrawiam
          • joanzac Re: JEST KIEPSKO... 30.08.05, 20:59
            Sysiak, bardzo mi przykro z powodu tych przypadłosci Inguni. Mam nadzieję, ze to
            szybko minie. Trzymam kciuki. U nas nie było wiekszych problemow z kupą, ale na
            tle uczuleniowym czasami pupa się zaczerwienić moze. Olcia jest alergiczką
            niestety ciągle szukam przyczyn, ale jak pojawia sie gdzikolwiek wysypka, to i
            na pupie widze jakieś zmiany. Wydaje mi sie że dieta w tej sytuacji jest bardzo
            wazna i duuuzo picia. Chyba bym cie namawiała do jeszcze jednej wizyty u lekarza
            i moze jakies dodatkowe badania.
            Trzymajcie sie i pisz co dalej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka