Dodaj do ulubionych

Wrażliwość emocjonalna...

11.09.05, 10:58
..dopadło i mnie...jestem tak wrażliwa na jakiekolwiek uwagi na mój temat że
w zaciszu domowym odreagowywuję i muszę się wypłakać.I nie chodzi tu o wygląd
w ciąży czy brzuch itp. Chodzi mi nawet o najdrobniejsze zwracanie uwagi. nie
reaguję złością tylko od razu robi mi się przykro...i potrafię się
popłakać...A najgorzej jest jak taka bezsilność dopada mnie w ulicy za
kierownicą jak baran zajedzie mi drogę, albo imbecyl który sprzedał mi
sfermentowane śliwki mówi mi ze "no to co że jest pani CIĘŻARNA, pani chce
mnie naciągnąć na pieniądze!"...i jak tu nie walić pięściami w ścianę???????
Jak nie odreagowywac stresu - bo chyba tak to można po imieniu nazwać -
płaczem??
Obserwuj wątek
    • kocia_kotna Re: Wrażliwość emocjonalna... 11.09.05, 10:59
      ....dobrze, że moj samiec zmienił podejście do życia i potrafi mnie z tych
      dołków podnosić na duchu...
      • r.kruger Re: Wrażliwość emocjonalna... 11.09.05, 11:18
        wszystkie kocie są wrażliwe a te kotne jeszcze bardziej
        skoro nawet gruboskórnej Renacie serce zmiękło...
    • goshas3 Re: Wrażliwość emocjonalna... 11.09.05, 11:42
      i całe szczęście,że istnieje płacz. Super oczyszcza, lepiej popłakać niż dusić
      w sobie negatywne emocje. Mnie za to włącza sie agresor, w piątek na spacerze
      było skumulowanie staruchów bezczelnie gapiących sie na mój brzuch. Myślałam,że
      dam po pysku. I naprawde nie jestem przewrażliwiona na punkcie swojego brzucha.
      Wszyscy znajomi bez problemu mogą go dotykać, ale tego gapienia nie trawie.
      Kociu, jak Ci sie łzy kończą, proponuje "warknąć" na tych, ktorzy Ci sprawiają
      przykrość.
    • mrowka75 Re: Wrażliwość emocjonalna... 11.09.05, 15:12
      Ja jestem przewrażliwoina na punkcie mojego wyglądu. A wczoraj moja mama mówi:
      ale cerę masz dziś straszną. A ja wrrrrrrrr... I pytam: a dlczego nie powiesz,
      że mam ciągle ładne włosy i nie przytyłam w nadgarstkach?? Nie możesz
      powiedziec nic miłego?? Przeciez ja bez uwag wiem, że wyglądam rozlaźle i
      paskudnie wrrrrrrr.... No i mama się obraziła.
      • swietlik111 Re: Wrażliwość emocjonalna... 11.09.05, 17:18
        miałam właśnie założyć taki sam wątek... jestem wrażliwa jak nigdy wcześniej,
        bardzo mnie to męczy... zaraz się złoszczę a tuż potem płaczę i to tak bardzo,
        każda sytuacja wydaje mi się tragedią, końcem świata... a kiedyś byłam taka
        spokojna... ale to było jeszcze przed ślubem wink
    • uselinka Re: Wrażliwość emocjonalna... 11.09.05, 19:55
      Ja niestety też tak mam i bardzo mnie to męczy. Najpierw każdy drobiazg mnie
      wkurza później to się kumuluje aż w końcu wybucham i wyżywam się na kimś
      (najczęściej na mężu)a potem mam wyrzuty sumienia, że takim zachowaniem szkodzę
      dziecku i płaczę. Mam nadzieję że to szybko minie.

      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;17;28/st/20051112/dt/7/k/908f/preg.png
    • budzik11 Re: Wrażliwość emocjonalna... 12.09.05, 09:31
      Ja na szczęście nie mam takich jazd. Jakoś sobie wbiłam do głowy, że nie mogę
      się denerwować, więc unikam stresujących sytuacji. Jak mąż na mnie wrzeszczy,
      to wychodzę, albo totalnie go ignoruję, w pracy to samo - mam ważniejsze rzeczy
      do przejmowania się. Jakoś tak staram się panować nad sobą i w ciąży właśnie
      jestem wyjątkowo spokojna. Generalnie mam wszystko w nosie smile
    • gabi72 Re: Wrażliwość emocjonalna... 12.09.05, 10:01
      bardzo,bardzo jestem wrazliwa.momentalnie reaguje placzem.nie umiem juz byc
      agresywna.tylko czesto robi mi sie przykro \z byle jakiego powodu\i szybko oczy
      zachodza mi lzami.tez okrutnie mnie to meczy,bo kiedys bylam bojowa\przed
      ciaza\ i inaczej bym te osoby ustawila
    • tretus Re: Wrażliwość emocjonalna... 12.09.05, 10:25
      To i ja się dopiszę, bo mi dzis jest źle. Wczoraj wieczorem spotkałam koleżankę
      z byłej pracy i się okazało, że moja szefowa, przez którą musiałam odejść,
      zaczyna odgrywac super fajną kobitkę i wszystkich, którzy utrzymują ze mną
      kontakt podpytuje, co tam u mnie, jak się czuję, czy wybrałam szpital itp.
      Cholera mnie wzięła jak sie o tym dowiedziałam, babsztyl jeden wykańczał mnie
      nerwowo przez pół roku, odeszłam z pracy, nie mając nic innego, przez tą francę
      schudłam do 47 kg, po moim odejściu komu tylko mogła opowiadała jaki ze mnie
      był straszny pracownik itp. a teraz troskliwa się znalazła i interesuje ją moje
      samopoczucie!!! Trzęsie mnie do dzisiaj i sama nie wiem ja sobie z tym
      poradzić, wczoraj przepłakałam pół wieczoru, dziś nadal nie mogę o niczym innym
      mysleć.

      Ps. Chyba tylko danie jej w ten fałszywy pysk by mnie uspokoiło! (Sorry za
      słownictwo już tracę panowanie nad sobą.)Nie wiem czy moja sytuacja do końca
      pasuje do wątku o wrażliwości emocjonalnej, ale musiałam sie wypisać.
      • gabi72 Re: Wrażliwość emocjonalna... 12.09.05, 10:54
        to suka!watek jak najbardziej prawidlowy.w innej sytuacji poprostu bys ja
        zjechala moze glosniej i tyle.ale jako przyszla mamusia jest to dla ciebie
        watek przeogromny.sadze,ze jutro bedzie lepiej .trzymaj sie cieplutko
        • tretus Re: Wrażliwość emocjonalna... 12.09.05, 11:59
          Dzięki kochana za słowa otuchy! Czekam na jutrzejszy dzień
          i spokój jak nie wiem na co. Cały czas mnie nosi, chyba dziś
          znowu mój Bogu ducha winny Piotruś oberwie przy pierwszej
          nadażającej się okazji. A swoją drogą to współczuję naszym mężczyznom,
          koszty wrażliwości emocjonalnej w dużej mierze ponoszą właśnie oni.

          Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka