xixx
20.01.06, 10:45
Ja mam niezaciekawą drogę do pracy, najpierw metro więc ok, ale potem 3
przystanki autobusem zapchanym maxymalnie- na szczęscie zaczynam na pętli
więc czekam i wsiadam do pustego ale bywa róznie, gdy chcę wysiąść. Dziś np.
był taki ścisk że albo mogłam się przeciskać do drzwi albo głośno poprosić,
żeby zrobiono mi miejsce gdyż jestem wciąży i chciałabym przejść. I o dziwo,
mężczyźni zachwali się bardzo ok, na siłę się usuneli, natomast stara baba
stała jak kołek i ani myślała nawet krok zrobić w którąś stronę, jeszcze
zaczęła pyskować, że ją uderzyłam (co bnie było zgodne z prawdą, leciutko
trącił ją jakiś pan przesuwając się włąśnie). Miłe było to, że jak już się
dopchałam do drzwi, młody mężczyzna zadbał o to żebym mogła normalnie wysiąć
i na cały glos do mnie pwoiedział - "no niestety, taki kraj mamy", czy cos w
tym stylu. Strej torbie zrobiło się chyba głupio bo już nic nie powiedziała
ale mimo wszytsko byłam wściekła jak wysiadłam, następnym razem chyba pchnę
babę a nie będę prosić grzecznie żeby się przesunęła, i to jeszcze babka,
kóra możliwe żekiedys była w ciąży i wie jak to jest, takie niezrozumienie
wykazuje, a mężczyźni jakoś dają radę zachować się ok.
Macie podobne przypadki? Jestem ciekawa jak sobie radzicie.