Witajcie koleżanki.
Przepraszam za moją nieobecność, pewnie byłyście zaniepokojone i
zastanawiałyście się co się stało nagle zniknęła, siedzi cicho itd...ale Ja
nie byłam w stanie włączyć kompa i napisać cokolwiek

Na dzień dzisiejszy nie jestem również w stanie nadrobić zaległości w
czytaniu.
Mój stan zaczął się pogarszać z dnia na dzień począłwszy od zeszłej niedzieli
a tragicznie zaczęło być już w środe

Nigdy nie myślałam, że można tak się
czuć jak i być w takim strasznym stanie.
Depresja ciążowa to coś strasznego ciągły płacz wręcz histeria, żal do całego
świata i co najgorsze (niechęć dziecka) zero radości ale o tym chciałabym jak
najszybciej zapomnieć

mówienie słów których potem strasznie się żałuje.
Obarczanie swoimi problemami osobe którą się kocha i ubliżanie jej - poprostu
wyżywanie się na niej to coś OKROPNEGO!! ale nad tym ciężko zapanować.
Stan w którym byłam był spowodowany kilkoma ostanimi sytuacjami jakie miały
miejsce w moim życiu, rzeczy zaczęły się nawarstwiać, jak na dzień dzisiejszy
było tego za dużo - wysiadłam.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie można pomóc sobie lekami trzeba się
z tym jakoś uporać, dużo rozmawiać z samym sobą i mieć oparcie w bliskiej
osobie, którą Ja miałam - choć szczerze dziwie się jak mój mąż to wytrzymał i
Bardzo Mu za to dziękuje i PODZIWIAM zasługuje na medal
Bywają takie sytuacje i chwile kiedy człowiek nie panuje nad sobą byłby w
stanie popełnić samobójstwo a to jest chyba najgorsze jak ma się myśli
samobójcze (nie w dosłownym słowa tego znaczeniu) ale coś bardzo bliskiego.
Moge powiedzieć, że jest troszke lepiej nawet uśmiech pojawił się u mnie
dzisiaj na twarzy gdy mąż mnie przytulił mówiąc Kocham Cię ale to była tylko
chwilka później samoistne łzy w oczach to coś strasznego.
Tak bardzo chciałam cieszyć się końcówką ciąży dalszymi zakupami ale jakoś
nie potrafie. Gdy w sobote odbieraliśmy łóżeczko, wózek i fotelik samochodowy
Pani w sklepie zauważyła, że jest ze mną coś nie tak, nic nie pytała ale Ja
czułam się winna brakiem radości
Chciałabym aby ten stan się wkońcu skończył, żebym znowu była sobą:
pełną radości, optymizmu, uśmiechu na twarzy którego Mi strasznie brakuje i
świadomego przeproszenia Boga za słowa i czyny które w ostanich dniach miały
miejsce.
Nie piszę tego po to, żebyście mnie żałowały i współczuły, piszę bo chcę
mówić o tym głośno, że pomimo radości bycia w ciąży i cieszenia się z
nadejścia nowego członka rodziny przez jakieś rodzinne lub inne sytuacja może
dopaść Nas "Depresja Ciążowa" o której jest tak mało mówione.
ps: może napisałam to bardzo chaotycznie lub z błędami ale mój stan
doprowadził do zniszczenia okularów bez których moje oczy odmawiają
posłuszeństwa.
Pozdrawiam,Ola