Dodaj do ulubionych

cc na życzenie - tylko ja???

02.05.06, 17:24
Witamsmile Ja zdecydowałam się na taką formę urodzenia mojej córki, choć nie mam
żadnych przeciwskazań do psn i dzidzia ułożona jest główką w dół. Po prostu
bardzo (wręcz histerycznie niestety...) boję się bólu porodowego... Czy
któraś z Was też będzie rodzić w ten sposób choć mogłaby naturalnie?
Obserwuj wątek
    • pinik Re: cc na życzenie - tylko ja??? 02.05.06, 17:48
      Mam kolezanke, ktora mysli tak jak ty. Ja nad tym myslalam i mimo, ze panicznie
      boje sie porodu (juz drugiego) to jednak operacja mnie chyba bardziej przeraza.

      A pozatym mam teraz nadzieje, ze moze przy drugim dziecku mnie nie natna i
      wtedy po porodzie mozna odrazu zajmowac sie dzieckiem i normalnie zyc. A po
      cieciach to jest srednio. To koszmarnie wspominam po pierwszym porodzie (s.n.).
    • nikasob Re: cc na życzenie - tylko ja??? 02.05.06, 19:57
      Powiem, że ja też bardzo się bałam porodu - i tak się nastawiłam, że jak
      przyszło co do czego to okazało się, że nawet żadnego znieczulenia nie
      potrzebuję. Poród - dla mnie - to była pestka w porównaniu z pierwszymi dwoma
      tygodniami po.
      Dlatego teraz więcej myślę o tym, żeby jakoś przez połóg przebrnąć, a nie tyle
      o samym porodziesmile.
      Każda z nas jest inna - i każda decyduje za siebie. Jeśli uważasz, że tak
      będzie dla Was lepiej, każdy powinien to uszanować.
    • demarta Re: cc na życzenie - tylko ja??? 03.05.06, 13:26

      nie ma niestety optymalnego sposobu na urodzenie dziecka, przy sn cierpisz w trakcie porodu, potem wstajesz i wracasz do normalnego zycia, jedna dłużej druga wolniej, a przy cc po kwadransie masz dzieciaka poza brzuchem, ale w tym samym zaczyna się cierpienie z powodu cięć, długotrwały i równie bolesny czasami jak psn powrót do normy. abstrahuje oczywiscie od wyjatkow, zdarzaja sie i szybkie oraz mało bolesne psn, jak i szybkie i mało bolesne dochodzenie do siebie po cc. obydwa sposoby mają również podobną ilość i plusów i minusów dla dziecka. ja jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży byłam pewna, że tylko cc wchodzi w rachubę, ale po ośmiu miesiącach zdobywania wiedzy na temat porodów i ciąży coraz mniej byłam przekonana że chcę cc. w tej chwili jestem na etapie: niech się dzieje co chce, przecież nie umrę i nie musi się stać żadna tragedia, nie darowałabym sobie, gdyby okazało się, że strasznie cierpię po cc, a w moim przypadku poród sn byłby łatwy, szybki i bez większych problemów. no ale tego nigdy nie dowiemy się póki tego nie przeżyjemy.... a teoretyzować można bez końca, że przy sn może pęknąć szyjka, przy cc macica w kolejnej ciąży, przy sn może być niedotlenione, ale oddaje pierwszy krzyk z większą łatwością, przy cc z kolei ryzyko niedotlenienia żadne, ale problemy z oddychaniem itd itp, można by tak bez końca i nic nie wskazuje na to, że którakolwiek z tych metod jest lepsza....
      • karlis76 Re: cc na życzenie - tylko ja??? 03.05.06, 13:51
        ja równiez zdecydowałam się na cc , na które mam sie stawić 08.05 i licze że
        Nasze Szczescie dotrwa i nie pośpieszy się na świat- zbierałam za i przeciw i
        wyszło raczej na cc, nie ukrywam ze też strasznie boję się bólu wtrakcie
        poorodu naturalnego(koleżanka rodziła13h) i stwierdziła, ze woli nie mieć
        wiecej dzieci gdyby następnym razem nie mogła skorzystać z cc.
        Toteż jesteśmy już dwie na planowane cc a jak wyjdzie naprawde to sie okaże czy
        nasze dzieci sie nie pospieszą ja jednak nie ukrywam że licze iż dotrwam do
        poniedziałku(08.05)to będzie mój 39t0d a mam już 2 cm rozwarcie

        Karolina i
        Nasze marzenie
    • kamilaiartur Re: cc na życzenie - tylko ja??? 04.05.06, 00:57
      Witam. Ja ostatecznie tez wybrałam cc, jakos tak tydzien temu, w przypływie
      gorszych chwil stwierdziłam, że nie wyrobię psychicznie z myślą ze czeka mnie
      psn. Moze przez to ze moj pierwszy poród - najpierw wywoływany oksytocyną -
      potem ostatecznie zakończony cc z uwagi na zanik tętna - wspominam ciężko. Nie
      bede opisywac co sie dzialo i co czulam ale cc bylo dla mnie wtedy wybawieniem.
      Prawda - pierwsza doba po cc byla straszna. Ale i tak wole to.. tak więc
      również na 8 maja jestem wstępnie umówiona na cięcie. (Termin mam na 13). A na
      kiedy Wy macie termin? Mam tez nadzieje ze dotrwam do 8 maja, choc rowniez mam
      rozwarcie na 2 cm, w niedziele odszedł mi czop, albo jego kawałek (po badaniu)
      i miewam ciągle skórcze nie tyle bolesne, co dość nieprzyjemne, ale to juz
      dlugo, wiec pewnie nic nie zwiastują. No zobaczymy. Mam tylko nadzieje ze beda
      mnie pionizowac wczesniej niz ostatnio (lezałam plackiem 24 h), pozdrawiam,
      Kamila
    • mysza_33 Kochana, jak zrobisz będzie dobrze 04.05.06, 20:07
      hej,
      ja już po porodzie sn, choć wcale tak rodzić nie chciałam. Nie było łatwo
      niestety. A końcówka, po 12 godzinach dramatyczna - usłyszałam, że na cc jest
      już za poźno, bo mały na końcu kanału rodnego i na powrót go nie wypchną, a ja
      naturalnie jednak nie urodzę. Miałam trupie czaszki przed oczami, a na ustach:
      chyba umrę. Na szczęście jest jeszcze coś takiego jak poród kleszczowy. Trwało
      to dosłownie chyba 5 minut od momentu decyzji. Szkoda tylko, że nie było już
      czasu na znieczulenie zoo, jedynie miejscowe krocza przed nacięciem i
      wprowadzeniem kleszczy sad
      Jeśli chodzi o szwy - goją się szybko, naprawdę. Dla mnie bez różnicy czy na
      dole czy na brzuchu. Jedne i drugie mają swój urok rany.
      Też po 12 godzinach męczącego i wyczerpującego porodu nie chce mi się myśleć o
      kolejnym. Jeśli będzie trzeba to wyjadę rodzić do cywilizowanego kraju, gdzie
      znieczulenie zoo jest na porządku dziennym. Niekoniecznie cesarka. Jednak ta
      wizja malucha na brzuchu i możliowość produ rodzinnego jest dla mnie ogromnie ważna.
      Trzymam, kochana, kciuki, by udało ci się wszystko załatwić tak jak chcesz,
      zdecydowałaś i sobie tego życzysz. Każda decyzja będzie odpowiednia.
      Ja niestety nie zdążyłam z anastezjologiem i zoo, bo we Wrocku nie jest to takie
      normalne, a mój mały pośpieszył się o bite 2 tygodnie.

      Będzie dobrze

      Mysza i jej mały bąbel Iruś
      • september_77 Myszka... 04.05.06, 21:44
        strasznie mi przykro,że Twój poród był taki ciężki. Pamiętam, że też rozważałaś
        cc, ale ostatecznie dzielnie zdecydowałaś się na psn. Najważniejsze, że
        wszystko dobrze się skończyło i oboje jesteście cali i zdrowismile)) Powiem Ci, że
        mnie też strasznie wkurza podejście do porodu w naszym kraju - koszmar!!! W
        jednym szpitalu można sobie wybrać lekarza i/lub położną bezpłatnie, w innym
        odpłatnie (czyli na lewo), w jednym robią zzo w innym nie, tu kosztuje tyle, tu
        tyle, tu dzieckiem zajmują się dobrze, tam nie - ludzie, zwariować idzie!!! Czy
        u nas kiedyś będzie normalnie??? Eeehhh, szkoda gadać...
        Mam prośbę - napisz mi w wolnej chwili co i jak na Klinikach, bo wiem, że tam
        rodziłaś. Nie chodzi mi o sam poród, ale o okres po porodzie. Czy dokarmiają
        dzidzię sztucznie, czy muszę mieć ubranka dla niej czy dają szpitalne itp.?
        Będę baaardzo wdzięczna. Buziakismile))
        • mysza_33 Na Klinikach... 05.05.06, 18:04
          ... jest bardzo przyjemnie. Personel naprawdę do rany przyłóż. Po porodzie
          leżysz w sali blisko dyżurki i naprawdę sprawdzają, czy z Tobą wszystko w
          porządku. Sama też proś o to co Ci trzeba - czy tabletkę przeciwbólową, czy
          pomoc przy maluchu, jego podaniu, dostawieniu. Na Klinikach zasadą jest, że
          pierwsza noc jest dla obojgu dla przespania, celem wypoczynku, więc maleństwo
          przebywa na noworodkach. Jeśli trzeba (bo małe potrzebuje) no to dokarmiają, ale
          możesz zaznaczyć, że chcesz, by Ci przywozili na każde żądanie jedzenia. Tu
          musisz się po prostu umówić z paniami z sali noworodków. Po cesarce będzie Ci
          trudno przez 2 dni - i chyba tyle zostajesz "na podglądzie" w tej sali przy
          dyżurce. Potem przechodzisz już na sale 3 osobowe. Dla mnie one są dramatycznie
          ciasne. Zero intymności i komfortu. My wykupiliśmy z mężem komercyjną 1-kę, no
          bo całą Wielkanoc spędziliśmy w szpitalu. Super sprawa, bo masz toaletę i
          prysznic w pokoju - dla mnie to było bardzo ważne. Normalnie jest jedna toaleta
          w połowie korytarza i nieopodal jeden prysznic. Latanie tam i z powrotem, gdy
          nie masz za dużo siły było dla mnie dramatem.
          Panie z noworodków, jeśli jesteś zainteresowana pomocą, chętnie radzą i pokazują
          co trzeba, ale nie narzucają się. Generalnie sprawdzają Ci zawsze piersi - i
          lekarze i siostry. Pytaj ile wlezie i niech Ci pokazują co i jak, bo bez
          doświadczenia trudno ściągać i pilnować się. Ja dzięki ich radom i pokazom,
          masowaniu piersi, kapuście uniknęłam nawału i moje piersi właściwie nie znają co
          to kamienie i stwardnienia. Naprawdę trzeba cały czas masować i pilnować
          ściągania pokarmu. Przystawiaj też dziecko, kiedy tylko możesz. Ono na początku
          mało pije - bo nie potrzebuje, a poza tym nie ma siły tak dużo i długo ciągnąć.
          Mi bardzo przydał się laktator i osłonki. Bez osłonek, moje karmienie
          skończyłoby się już w 2-gim dniu połogu.
          Jakby co to pytaj.
          Powodzenia

          Mysza i Iruś
          • september_77 Re: Na Klinikach... 05.05.06, 21:54
            Ojej, to mnie uspokoiłaś - dzięki za infosmile)) Mało dziewczyn z Wrocławia
            decyduje się na poród na Klinikach i bałam się, że może nie jest tam za
            ciekawie. Napisz mi jeszcze proszę co muszę mieć dla dzidzi - pieluchy pewnie
            tak, ale co z kosmetykami i ciuszkami na pobyt w szpitalu?
    • september_77 Dzięki... 04.05.06, 21:34
      dziewczyny za dobre słowasmile)) I lepiej się czuję wiedząc, że nie tylko ja
      zdecydowałam się na taki poród. Mam się stawić do szpitala (Kliniki we
      Wrocławiu) 20 maja, to będzie u mnie końcówka 39 tc - mam nadzieję, że wytrwam,
      bo jak na razie zero objawów zbliżającego się porodu. Lekarz, który będzie mi
      robił cc wyznaje zasadę, że lepiej ciąć jak coś się już zaczyna dziać (w sensie
      pierwsze oznaki akcji porodowej). Trochę się boję tego czekania, no ale jakby
      się zaczęło wcześniej to mam dzwonić i oczywiście zrobią mi cc wcześniej. Mam
      jakieś takie wewnętrzne przeczucie (intuicja?), że taki poród będzie dla córki
      i dla mnie lepszym rozwiązaniem - i tego się trzymamsmile))
      • finka11 Re: Dzięki... 05.05.06, 10:41
        Hej Aga!
        Widzę, że już wszystko załtwionesmile Bardzo się cieszę. Ja miałam termin z USG na
        wczoraj, ale nic sie nie dzieje, wg. OM mam termin na 11 maja, więc się nie
        stresuję. Jak nie urodzę to w poniedziałek znowu do lekarza i zobaczymy co mi
        powie. Mam wrażenie, ze już zawsze będę w ciąży. Ale póki co korzystam, chodzę
        na grille, wyjeżdżam do rodziców. Wszystko już czeka na przyjście Tadeuszka. A
        jak u Ciebie, zdecydowałaś, czy będzie Julcia czy Ania? Jak nie urodzę i zdążę
        wrócić z wizyty to postaram sie przyjść w poniedziałęk na ostatnie zajęcia.
        Pozdrawiam
        • september_77 No w końcu się odezwałaś:))) 05.05.06, 22:02
          U mnie przygotowania pełną parą, dzisiaj sprzątałam mieszkanie (kuzynka mi
          bardzo pomogła), jutro przywożą mebelki do dziecinnego pokoju, i uwaga -
          wybrałam w końcu wózek (w przyszłym tygodniu jadę zamówić)!!! A Ty już widzę w
          pełnej gotowości - i bardzo dobrze, cieszę się, że ze wszystkim zdążyłaśsmile)) A
          w ciąży na pewno nie będziesz zawsze, jeszcze nie było takiego przypadku,
          hihihismile)) Co do imienia - Juliasmile)) Ja będę w poniedziałek na zajęciach na
          100%, jakbyś dobrze się czuła i dała radę to przyjdź koniecznie!!! Sprawdziłaś
          ten swój numer gg??? Pozdrawiamsmile))
          • finka11 Re: No w końcu się odezwałaś:))) 06.05.06, 13:29
            No hej, super, że u Ciebie też już powolutku wszystko zaczyna być dopięte na
            ostatni guzik. Numer gg już sprawdzam (znowu jestem u rodzicow, ale brat
            powinien mnie mieć w swioch "znajomych"):5198474. Mam nadzieję, że tym razem
            dobry. Powoli mam dość ciąży, a zwłaszcza telefonów, codziennie kilka razy ktoś
            dzwoni i pyta czy urodziłam. Przecież mówiłam, że mąż będzie pisał smsy jakby
            co. W poniedziałek idę na kolejne KTG i zapytam lekarza ile mam tak chodzić,
            ale wracam potem sama samochodem z Brzegu do Wrocka, więc postaram się zdążyć
            na szkołę rodzenia, kurcze nie sądziłam, że wytrwam do ostatnich zajęć. Wczoraj
            byłam na Kamieńskiego, będę tam rodzić, bo mam tam małe "plecy", koleżanki
            ciocia jest tam ordynatorem i ma się mną zająć, więc jestem spokojniejsza. Poza
            tym bez zmian, puchnę sobie jak balon, ale nie jest źle.
            Pozdrawiam i mam nadzieję do poniedziałkusmile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka