Dodaj do ulubionych

laktacja do Topola4

17.05.06, 18:11
Witaj, chętnie podzieliłabym się jakimiś radami w temacie ale sama jestem
trochę bezradna sad U mnie mleczka malutko na początku wystarczało choć i w
szpitalu raz zdarzyło się że mały był przez położne dokarmiany sad Karmiłam
ponad 2 godziny a on płakał zmęczony ssanie i brakiem efektów.
Od wczoraj - 5 doba życia - problem powrócił - mały je już więcej a u mnie
nadal niewiele mleczka. Nawet karmienie z dwóch piersi na raz nie wystarcza
muszę jeszcze dokarmić sad( A wiadomo do następnego karmienia pokarm nie
najdzie. Generalnie - żeby podtrzymać laktację - każde karmienie zaczynam od
piersi a kończę mieszanką, piję herbatkę hippa na pobudzenie laktacji i w
ogóle dużo płynów i modlę się aby mleczko naszło. Bardzo mi z tym źle - że
taki maluszek musi jeść mleko modyfikowane. Na początku nie wiedziałam że mam
za mało mleczka i mój maluszek bardzo się męczył - był marudny, płakał przy
piersi, nie spał po karmieniu, jak daliśmy mu smoczek to tak mocno ssał że
nie da się tego opisać. Nadal jest trochę rozregulowany - niekiedy chce jeść
co godzinę a innym razem co 4-5. Przez to dokarmianie też trudno nam
stwierdzić czy na pewno się najadł, czy nie ... No cóż tyle ode mnie...
Może Ty znasz jakiś sposób na pobudzenie laktacji ... Podziel się swoimi
doświadczeniami ... może będzie nam łatwiej się z tym uporać bo mnie bardzo
to męczy ... Aga
Obserwuj wątek
    • topola4 Re: laktacja do Topola4 18.05.06, 10:55
      My wczoraj w tempie ekspresowym wylądowaliśmy w poradni laktacyjnej (druga doba
      po wyjściu ze szpitala). Myśleliśmy, że oszalejemy ze strachu i niepewności. Z
      jednej strony wszyscy dręczą, że powinno się karmić naturalnie, z drugiej
      trzeba zachować rozsądek. Moja córcia nie potrafiła od samego początku przyssać
      się dobrze do piersi, a dosyć brutalna ingerencja przez personel szpitala
      doprowadziła ją wręcz do awersji o moich piersi. W końcu przestała reagować na
      większość bodźców i zaczęła przesypiać całe dnie bez budzenia się. Tylko w nocy
      dostawała ataków histerii i wtedy łaskawie szpital dokarmiał ją sztucznym
      mlekiem. W domu było podobnie, tylko bez tych "wron" stojących nam nad głowami.
      Nie skończyło się to tragicznie chyba tylko dlatego, że mamy jakiś rozsądek i
      że mała urodziła się w bardzo dobrym stanie. Jestem właśnie po pierwszej nocy
      dokarmiania jej co trzy godziny z zegarkiem w ręku. W poradni polecono nam
      ściąganie pokarmu i dopajanie sztucznym mlekiem (jednorazowo łącznie 50 ml x 8
      razy dziennie). Karmimy ją z palcem w ustach i wprowadzoną bokiem cieniutką
      sondą. Mała dochodzi do siebie, zaczynam odkrywać, że potrafi nie tylko spać.
      Chociaż rano musiałam ją budzić przez godzinę. Dzisiaj druga wizyta. Mają
      stwierdzić, gdzie leży problem z ssaniem. Wiesz, uważam, że lepiej porozmawiać
      ze specjalistą niż samemu eksperymentować. To zbyt niebezpieczne. Ja na dodatek
      mam mało pokarmu. Nawał dostałam dopiero wczoraj. Na poprawę laktacji polecono
      nam zioła, ściąganie pokarmu (nawet laktatorem elektrycznym, który stosuje się
      w szpitalach) i ... picie 1-2 szklanek piwa bezalkoholowego Karmi. To na
      pierwszy ogień, żeby jakoś ruszyć. Kolejna lista zaleceń dzisiaj. Czasami mam
      ochotę wystrzelać tych wszystkich debili, którzy uważają że karmienie piersią
      nie może się nie udać, bo natura jest najmądrzejsza.
      Pozdrawiam i życzę sukcesów w tej trudnej walce
      Monika

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka