Hej,
dzis znow obudzilam (tzn. bardziej synek mnie obudzil o 6:15...) i nic.
Codziennie zasypiajac mysle, ze moze w nocy sie cos zacznie, a tu nic
zupelnie sie nie dzieje. Jest mi smutno. Tak chcialam sie "wyrobic" przed
urodzinami... No moze jeszcze na dzien matki sie uda
Smiesznie, bo moja mama dokladanie 30 lat temu przezywala to samo z moim
porodem. TEraz to moja najlepsza pocieszycielka. A wogole to mam dobrze
ostatnio, bo mama robi mi od dwoch tygodni obiadki codziennie i to moge
zamawiac, co chce. Jak milo!!!