Cześć Dziewczyny,
Nie wiem o co chodzi ale ostatnio los mnie nie oszczędza

najpierw
chory Maksio - do tej pory niezdiagnozowany - ma napady kaszlu i
straszny katar - niestety od pół roku nic nie pomagało.... dopiero
teraz dostaje sterydy i jest duża poprawa...
Borys - po odchlustowym zapaleniu oskrzeli...
i teraz moja mama.... i właśnie tu mam do was wielką prośbę.
Mama kilka dni temu dowiedziała się, że ma zapalenie kości
strzałkowej - brzmi banalnie, jednak jest to straszna choroba...
leczenie jest strrrrrasznie bolesne - antybiotyki w kość lub
płukanie kości - otwartej - na żywo bo znieczulenie tam nie działa :
((
Ale... nasza cudowna służba zdrowia działa jak działa i... Pani dr
kazała mamie przyjść w połowie listopada!! O mało nie umarłam jak to
usłyszałam! Tu liczy sie każdy dzień, trzeba zrobić posiew i
antybiogram i heja z leczeniem a nie czekac 3 tyg, bo może już być
musztarda po obiedzie. W Polsce stosuje się najczęściej niestety
amputacje

ale wg najnowszych badań - nic to nie daje ponieważ
ognisko zapalne może przenieść się w każde inne miejsce... i chcemy
leczyć mamę tymi innymi metodami... jednak... nie mamy żadnych
kontaktów do lekarzy - ponoć tym zajmują się ortopedzi w klinice w
poznaniu - owszem, ostatecznie pójdziemy tam z marszu ale...
doskonale wiecie że nie ma to jak polecenie lub namiar na
specjaliste... gdyby któraś z Was lub ktoś znajomy kogoś znał....
mógł pomóc byłabym wam niezmiernie wdzięczna.
Ciągle zastanawiam się, dlaczego to spotkało własnie moja mame?? Już
miało być wszystko dobrze, już miała wyznaczone operacje na
zamknięcie jednej żyły w nodze i przeszczep skóry na rane.... a tu
taka wiadomosc... wszystko trzeba odłożyć bo problem jeszcze
większy. Mama na domiar wszystkiego opiekuje sie tatą który jest na
wózku - i nie pozwoli go nigdzie oddać ani nie chce żadnej pomocy.
Wkońću z bratem sie zawzielismy i bierzemy ich do poznania, jakoś
sobie poradzimy.... tylko mama musi szybko przejść leczenie.... Co
jeszcze nas czeka?? tak mi źle