Dodaj do ulubionych

Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI

    • dakkar2 Zapasy i inne konkurencje 15.06.10, 01:14
      To wcale nie jest łatwe do ogarnięcia, kiedy jeden z Bliźniaków
      wpycha drugiemu palec do oka, a ten poszkodowany wrzeszczy (w sumie
      słusznie, niech sie broni!). Nawet gdy walka dotyczy tylko smoczka,
      który Synek lubi ssać a Córcia z upodobaniem mu zabierać, chociaż
      sama nie uzywa - krew mrozi w żyłach! Albo gdy Bliżniaki rozpełzają
      się we wszystkie mozliwe strony świata - Synek najczęściej zmierza
      ku sedesowi lub zmywarce, co przynajmniej czyni go przewidywalnym, a
      Córcia potrafi wypatrzyc taki zakamarek mieszkania, w którym
      zawieruszył sie jakis śmieć i z upodobaniem, w ukryciu jego smakiem
      się delektować. Czasem Synek, chociaż wagi cięższej włazi na
      filigranową Siostrę... Czasem Ona w odwecie próbuje Jemu oderwać
      ucho lub wyrywać włosy z całkiem bujnej czupryny! Bywa, że to zbyt
      duzo jak na jedną ojcowską siwą głowę i parę rąk, nie rozumiem zatem
      dlaczego żona po powrocie do domu dziwi się dlaczego Bliźniaki
      paradują w ubrankach czteroletniej siostry lub wcinają wyłącznie
      mleko (bo najprościej)a słoiczki stoją nie tknięte...Przecież muszę
      być trenerem tych 10- miesięcznych bliźniaczych zapasników!
      • dakkar2 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs Lovi 15.06.10, 14:35
        dakkar2 napisał:
        Bliźniacze zapasy i inne konkurencje
        > To wcale nie jest łatwe do ogarnięcia, kiedy jeden z Bliźniaków
        > wpycha drugiemu palec do oka, a ten poszkodowany wrzeszczy (w
        sumie
        > słusznie, niech sie broni!). Nawet gdy walka dotyczy tylko
        smoczka,
        > który Synek lubi ssać a Córcia z upodobaniem mu zabierać, chociaż
        > sama nie uzywa - krew mrozi w żyłach! Albo gdy Bliżniaki, w ramach
        nauki samodzielności, rozpełzają
        > się we wszystkie mozliwe strony świata - Synek najczęściej zmierza
        > ku sedesowi lub zmywarce, co przynajmniej czyni go przewidywalnym,
        a
        > Córcia potrafi wypatrzyc taki zakamarek mieszkania, w którym
        > zawieruszył sie jakis śmieć i z upodobaniem, w ukryciu jego
        smakiem
        > się delektować. Czasem Synek, chociaż wagi cięższej włazi na
        > filigranową Siostrę... Czasem Ona w odwecie próbuje Jemu oderwać
        > ucho lub wyrywać włosy z całkiem bujnej czupryny! Bywa, że to zbyt
        > duzo jak na jedną ojcowską siwą głowę i parę rąk, nie rozumiem
        zatem
        > dlaczego żona po powrocie do domu dziwi się dlaczego Bliźniaki
        > paradują w ubrankach czteroletniej siostry lub wcinają wyłącznie
        > mleko (bo najprościej)a słoiczki stoją nie tknięte...Przecież
        muszę
        > być trenerem tych 10- miesięcznych bliźniaczych zapasników!
    • kamka1988 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 07:47
      Kiedy synek zaczął jeśc pierwsze stałe pokarmy,jego 3,5-letnia siostra marzyła
      by móc go pokarmic.Nie chciałam żeby włożyła małemu łyżkę w gardło,więc nie
      pozwalałam na to.Aż w końcu przyszedł taki dzień,kiedy dałam Zuzi łyżeczkę i
      pokazałam co ma robic.
      Córka była bardzo zadowolona. Dumna z siebie nabiera kolejną łyżeczkę deserku i
      z powagą mówi:
      -Niki! Ty się tak nie ciesz, tylko jedz i nie panikujbig_grin
      Gdy stwierdziłam,że całkiem dobrze jej idzie,wyszłam do łazienki nastawic
      pranie. Gdy wróciłam, Nikoś miał deser na głowie,w uszach i na całej twarzy a
      córka wytłumaczyła mi,że to jest maseczka błotnabig_grin
    • bassia55 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 09:54
      Zawsze z mężem staraliśmy uczyć naszą starszą córeczkę samodzielności i
      zaradności. Kiedy nasza niunia skończyła trzy latka postanowiliśmy nauczyć ją
      obsługi telefonu. I wtedy wszystko się zaczęło.Nowa "zabawka" tak jej się
      spodobała, że jeżeli ktoś dzwoni, ona biegnie i z radością podnosi słuchawkę.
      Pewnego dnia byłam w toalecie, nagle słyszę dzwoni telefon. Pomyślałam, że teraz
      nie podejdę ale później oddzwonię, aż tu nagle słyszę głos mojej córeczki: Nie
      wiem co mamusia teraz robi, albo siku albo kupę, jak pan chce to zapytam." Na to
      słowa szybko wybiegłam z toalety odbieram słuchawkę i słyszę śmiech i głos
      kolegi z pracy : "No i co zrobiłaś?" A moja córeczka kolejny raz była z siebie
      dumna, że i tym, razem odebrała telefon smile
      • havajana Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 11:10
        Moja mała panienka widziała zapewne jak wyciskałam z tubki farbę do włosów, a
        potem nakładałam białą maż na głowę, postanowiła więc upiększyć się jak mama.
        Właśnie myła ząbki, gdy zadzwonił ktoś do drzwi. Poszłam otworzyć, jak się
        okazało, kurierowi, odebrałam przesyłkę i zajęłam się jej zawartością. W tym
        czasie moja dama wysmarowała sobie swoje ciemne włoski łącznie z uszami, nosem i
        rękami po łokcie, pastą do zębów. Owszem widok był i straszny, ale i śmieszny,
        gorzej było z doprowadzeniem stanu włosów do naturalnego
        odcienia.
        • havajana Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 11:11
          havajana napisała:

          > Moja mała panienka widziała zapewne jak wyciskałam z tubki farbę do włosów, a
          > potem nakładałam białą maż na głowę, postanowiła więc upiększyć się jak mama.
          > Właśnie myła ząbki, gdy zadzwonił ktoś do drzwi. Poszłam otworzyć, jak się
          > okazało, kurierowi, odebrałam przesyłkę i zajęłam się jej zawartością. W tym
          > czasie moja dama wysmarowała sobie swoje ciemne włoski łącznie z uszami, nosem
          > i
          > rękami po łokcie, pastą do zębów. Owszem widok był i straszny, ale i śmieszny,
          > gorzej było z doprowadzeniem stanu włosów do naturalnego
          > odcienia.
          • gw1957 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 13:50
            Żołnierskie usypianie
            Ja z największym rozrzewnieniem wspominam próby nauczenia naszej córci
            samodzielnego spania w łóżeczku. Oczywiście metod, dobrych rad było wiele, ale
            to mój mąż znalazł najlepszy sposób. Kładł małego szkraba do łóżeczka i w
            momencie kiedy mała zaczynała płakać on zaczynał śpiewać. Nie było by w tym może
            nic fenomenalnego, gdyby nie fakt, że mój mąż absolutnie nie ma słuchu (i sam
            się do tego przyznajesmile), a do usypiania wybierał piosenki żołnierskie, bo tylko
            takowe pamiętał. I wierzcie mi mała zasypiała w ciągu 10 minut od usłyszenia
            "Przybyli ułani pod okienko", "Deszcze niespokojne" lub "Pałacyk Michla". I
            okazało się, że w ogóle nie wpłynęło to na jej słuch muzyczny - lubi także
            piosenki dla dzieci.
        • kosa-nia Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 23:31
          Pęd ku sztuce
          Bardzo chciałam, by córcia polubiła teatr!Zabrałam ją na premierę
          sztuki dla dzieci - nie wiem która z nas bardziej chciała tam iść.
          Chyba jednak ja... Kiedy w ostatniej chwili wysiadłyśmy przed
          teatrem - musiałam Małą nieść, bo zasnęła po pełnym wrażeń dniu. A
          wrażenia miały ją przecież dopiero czekać!Kiedy wreszcie ją
          dobudziłam - stała się rzecz nieprzewidziana: Mała zwymiotowała tuż
          przed kasami. Mąż, który nas przywiózł - odjechał. Ani iść do
          teatru, ani wracać w takim stanie. Miłe panie bileterki przyniosły
          nam ręczniki, wskazały łazienkę, zapakowałyśmy w worki na śmieci
          brudną odzież, ukryły ją w szatni i po pół godzinie pomaszerowałyśmy
          na widownię - córcia w samych rajstopkach i bluzeczce. Ze sztuki nic
          nie pamiętam, bo siedziałam z myślą, że ktoś nas zaraz wyrzuci jak
          kloszardów źle ubranych na premierę. Bo oczywiście wszystkie
          dziewczynki wystrojone były w galowe stroje, piękne suknie a moja
          córcia w tych nieszczęsnych rajstopkach... A żeby było do pary to
          jeszcze złamał mi się obcas u buta... Pomyślałam wtedy, że lepiej
          było zostać w domu i zrobić teatrzyk domowy, zamiast pchać się
          ku "wielkiej sztuce" ze zmęczonym dzieckiem...
          • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 17.06.10, 23:08
            Witam,

            Tak już się czasami zdarza, że są dni, w których jak coś zaczyna się nie udawać to już seryjnie. Gdy dzieciaki podrastają to rodzice się cieszą gdy już mogą je już zapoznawać np. z różnymi rozrywkami dla „starszaków”, bo im to też sprawia przyjemność, przypominają im się czasy dzieciństwa smile
            Ja też pamiętam jak ostatnio zabrałam moją Julkę do jednej z sal zabaw. Fajowski tor z przeszkodami, dużo frajdy: tunele, mosty, zjeżdżalnie i inne. Sama się ubawiłam. A dla mojego dziecka największą frajdą był wózek dla lalek, który znalazła w kąciku z zabawkami i tylko na parę chwil dała się namówić na zabawie na platformach z przeszkodami (dodam, że wózek dla lalek ma w domu, także nie jest to dla niej żadna nowość).
            Ta radość rodzica z wprowadzania dziecka w nowy, „starszakowy” świat rozrywek jest całkiem zrozumiała i dobrze że jest smile, bo dziecko ją czuje i jak nie od początku to w którymś momencie mu się udzieli smile

            Należy tylko pamiętać o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego to robimy… aby dziecko dobrze się bawiło i się rozwijało, nawet jeżeli sposób w jaki to robi odbiega nieco od wizji rodzica smile

            Pozdrawiam serdecznie,
            Marta Cholewińska-Dacka
    • bella-0 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 15:10
      Nasz najmłodszy skarb zawsze nas mile zaskakuje,
      a to zupką ścianę wysmaruje,
      albo zacznie swoimi klockami
      zatykać muszlę własnoręcznie paluszkami.
      Oczy to mamy już na około,
      by nie nabroił,bo będzie wesoło.
      Raz jeden wszedł do naszej szafy
      i wyciągał wszystko na raty.
      Układał ubranka w kolorowe kupeczki,
      dokładając do tego swoje zabaweczki.
      W pokoju powstała góra niesamowicie wielka,
      aż nie mogliśmy znaleźć naszego wróbelka.
    • jorunn2010 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 17:45
      Dzisiaj, kiedy przygotowywałam obiad, włożyłam 8-miesięcznego synka
      do chodzika. Antoś "podjechał" do szuflad, nieznanym mi sposobem
      sforsował blokadę i otworzył szufladę z przyprawami. Byłam zajęta
      obieraniem ziemniaków, cieszyłam się, że dziecko grzeczne. Nagle
      słyszę charakterystyczne "mniam-mniam" - to znaczy, że Tosio coś je.
      Widok mnie przeraził- buźka i rączki całe w miedzianej barwie, z ust
      spływa brązowa ślina, ale młody z zadowoleniem coś łyka. Okazało się,
      że przegryzł torebkę z sypką przyprawą do chili con carne i zajadał
      się proszkiem. No cóż, lubi ostre przyprawy i meksykańską kuchnię!
    • veyna Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 20:22
      Porażki , porażki same porażki obawiam się że już niedługo będę musiała poprosić
      Super Nianię o pomoc. Mój syn ma rok i mam wrażenie że jego pomysłowość jest
      zbyt "pomysłowa" . Pomóżcie mi nie mam pojęcia co robić , zaczęło się od
      włączania mikrofalówki , dobrym pomysłem okazało się wysuwanie szuflady aby mój
      Kubuś nie mógł dosięgnąć przycisków , niestety po 2 dniach nauczył się wsuwać
      szufladę i z powrotem uruchamiać mikrofalę , gdy unieruchomiłam wysuniętą
      szufladę drewnianą deską , po 3 dniach nauczył się tak targać szufladą aż deska
      wpada do środka , wtedy wsuwa szufladę i włącza mikrofalę . Do tego dochodzą
      nagłe ucieczki do toalety i wrzucanie rolki papieru do sedesu , szybkie
      niezauważalne otwieranie szafek , wysypywanie mąki , cukru i robienia z tego
      piaskownicy , częste traktowanie butelki z piciem lub mlekiem jako grzechotki co
      objawia się plamy na podłodze , ściąganie klawiatury i myszki z biurka a
      ostatnio przy czym już wymiękam włączanie i wyłączanie telewizora głównym
      przyciskiem 10 razy na minutę , do tego nauczył się obsługiwać telewizory we
      wszystkich pokojach w domu .Wiem że są różnego rodzaju zabezpieczenia ale
      niestety nie których sytuacji nie udaję mi się rozwiązać .
      • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 17.06.10, 23:18
        Witam Panią,
        Dziecko w tym wieku staje się coraz bardziej mobilne. I to, że może teraz więcej zrobić bo może się przemieszczać sprawia, że chce wszystko poznawać, czyli w oczach rodziców broić. I dobrze że tak jest bo dzięki temu się rozwijają, choć wiem, że nie jest to łatwe dla rodzica.
        Mając takiego ruchliwego i pomysłowego malucha trzeba w domu wszystko dokładnie zabezpieczyć i pomyśleć na wyrost co jeszcze dziecko może zrobić, choć zapewne dziecko i tak nas zaskoczy swoją kreatywnością. W tym okresie ważne aby tak dziecku organizować czas, aby pojawiały się zabawy ruchowe, które dadzą nieco upustu jego energii oraz takie dzięki którym dziecko może coś nowego poznać.

        Można np. zrobić tor przeszkód z poduszek, tektury z taśmą klejącą dwustronną (dziecko będzie zaskoczone jak zaczną mu się przyklejać stópki), można wykorzystać wycieraczkę kupioną specjalnie do zabawy z dzieckiem w tor przeszkód (pobudzi ona zmysł dotyku dziecka oraz pomoże przy ćwiczeniu stópek). Można zrobić tunel z pudeł kartonowych. Takie zabawy sprawą dziecku dużo radości. Jeśli chodzi o eksplorowanie otoczenia przez synka to może uda się Pani wygospodarować szufladę czy półkę do której synek będzie miał swobodny dostęp. Można tam zostawić garnki, jakieś drewniane łyżki, kubeczki czy miseczki plastikowe. Można też co jakiś czas dodawać jakąś nową rzecz. Gdy wygospodaruje się dla dziecka taką przestrzeń do której może mieć dostęp to należy zwracać uwagę, jeśli będzie chciało otwierać inne szuflady. Jeśli dziecko nie chce przyjąć zaproponowanych przez nas zasad to konsekwentnie i wykorzystując metodę „zdartej płyty” czyli powtarzanie, że tam jest szuflada którą możesz otwierać, a tutaj są rzeczy których nie możesz ruszać bo możesz sobie nimi zrobić krzywdę, należy zwracać mu uwagę. W końcu powinno to przynieść skutek.

        Życzę cierpliwości, a swoją drogą to, to że synek już tak pięknie potrafi sobie poradzić z trudnościami i wymyśla różne sposoby, żeby coś osiągnąć może świadczyć o jego zaradności i tym, że rozwija się jego umiejętność rozwiązywania problemów.

        Pozdrawiam,
        Marta Cholewińska-Dacka
    • mar-ty-nka Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 20:28
      Po moich doświadczeniach co do rodzicielskich prób, aby maluszek
      jadł sam, mogę stwierdzić tylko, że maluszki uwielbiają bawić się
      jedzeniem i kosztować coraz to dziwniejszych smaków. Pomijając to,
      że mój brzdąc zrobił sobie ze mnie tarczę strzelniczą, w którą
      strzela się łyżeczką napełnioną zupką, moja pociecha próbowała już
      psiego jedzonka. Będąc na podłodze, w zupełnym moim przekonaniu, że
      się grzecznie bawi, po cichutku, raczkując, powędrowała do psiej
      miseczki. Kosztując tego, co się tam znajdowało, zrobiła rozkoszną
      minkę, co oznaczać mogło że jej nie smakowało. Piesek ze zdziwieniem
      jej się przyglądał. Wyglądało to bardzo śmiesznie smile
    • asiula83 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 21:32
      Ja tłumaczyłam swojej córki, że nalezy jeść w czystych talerzach, niestety któregoś razu poszłam rozwiesić pranie na balkon - córcia zjadła obiad i chciała ciasto a wiadomo, ze nakłada sie słodkości na czysty talerz, a tak strasznie się jej chciało ciasta ze nie poczekała na mnie, jest za mała więc nie wzięła talerzyka z szafki więc ... zawołała pieska a ten ze smakiem wylizał talerzyk i nałożyła sobie córcia upragnione ciasto .... na CZYSTY TALERZYK - tak jak jej mama zawsze tłumaczyła
    • gusiabo81 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 21:45
      Sytuacja, która zdarzyła się gdy moja córeczka miała 10 miesięcy
      bawi mnie do łez za każdym razm gdy sobie ją przypomnę.
      Ponieważ Michasia jest bardzo energicznym dzieckiem, robienie
      zakupów w jej towarzystwie jest dla mnie sporym wyzwaniem. Gdy zbyt
      blisko podjdę wózkiem potrafi zrzucać produkty z półek, łapać za
      koszyki innych klientów. By na chwilę ją czymś zająć wpadłam na
      pomysł by wręczyć jej do zabawy puszkę konserwowej kukurydzy, bo
      przecież nawet jeśli wyślizgnie się z małej rączki, nie będzie
      problemu. I rzeczywiście pomysł z kukurydzą okazał się genialny,
      córeczka była bardzo zaintersowana nową "zabawką", a ja mogłam
      spokojnie zrobić zakupy.
      Przyszło mi nawet na myśl, że mam patent na udane zakupy w
      towrzystwie małego szkraba smile. Gdy podeszłysmy do kasy i wyłożyłam
      towary na taśmę, ksjerka nie mogła skasować kukurydzy bo... okazało
      się, że moje dziecko zjadło kod kreskowy... smile big_grin
      Mój misterny plan na zajęcie dziecka podczas zakupów legł w gruzach,
      a ja do dziś śmieję się w duszy jak pzechytrzyło mnie 10 miesięczne
      dziecko.
      • a-a-h Re To nie brat:) - konkurs LOVI 15.06.10, 22:44
        Witam jestem mamą wspaniałych dwuletnich bliźniaków, w swojej karierze
        rodzicielskiej odniosłam wiele sukcesów jak i wiele porażek, ale wszystkie
        wcześniej lub później pokonujemy z uśmiechem na ustach.Chciałam opowiedzieć Wam
        anegdotę a zarazem jakąś tam porażkę NIE POTRAFIĘ WYTŁUMACZYĆ MOIM CHŁOPCOM, ŻE
        ODBICIE W LUSTRZE TO NIE JEST BRAT smile)))
    • sing11 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 22:49
      Nasz synek bardzo wcześnie chciał wszystko robić sam. Szybko stał
      się samodzielny i wyrywny do pomocy. Trochę w tym naszej,
      rodziców, zasługi, bo staraliśmy się nie wyręczać malucha ,
      wspierać w przypadku chwilowych niepowodzeń i zachęcać do
      podejmowania nowych wyzwań.
      Synuś jest pracowity, ale zdarza się, że ma słomiany zapal. Maluch
      często popada ze skrajności w skrajność: raz nie chce mu się
      sprzątać, potyka się o zabawki i to mu w najmniejszym stopniu nie
      przeszkadza, innym razem na odkurzonym przed chwilą dywanie
      dostrzega okruszek bułki, biegnie po lupę i z dezaprobatą
      stwierdza: Ale brud! Potrzebny vanish.
      Synek jest zapalonym ogrodnikiem, ofiarnie pomaga tacie w pracach
      polowych i z cierpliwością godną świętego domaga się posadzenia na
      działce bananów. Na nic się zdają tłumaczenia o klimacie itp.
      Maluch umie sobie radzić w „sytuacjach trudnych” – uwielbia być
      dyżurnym w przedszkolu – bo poza tym, że pełni tak ważną i
      odpowiedzialną rolę, to wtedy właśnie może „wywalczyć’ dla siebie
      sztućce z charakterystycznym wzorem, których to na całe przedszkole
      jest tylko kilka sztukwink.
      Bardzo lubi podejmować nowe wyzwania. Kiedyś widział, jak
      przyszywałam urwany guzik. A że rzadko widzi igłę i nitkę w akcji –
      przyglądał się tej czynności w skupieniu, po czym pognał do drugiego
      pokoju – wyciągnął z szuflady majtki i pokazując otwory, którymi
      wkłada się nogi do tychże majtek, rzekł: „ Mamo, daj mi ten drucik
      (igłę). Zaszyję te dziury, żeby nogi nie wyłaziły”.
      Poza tym, że maluch jest pracowity i uczynny, potrafi też być
      sprytny. Niedawno odwiedziliśmy znajomych. Dzieci ładnie się bawiły,
      ale w pewnym momencie zaczęły się zachowywać zbyt głośno i nie
      skutkowały już rodzicielskie prośby o spokój. Na dodatek coś
      spociły. Synek, czując, że za chwilę on i inne dzieci staną się
      adresatami niezbyt przyjemnej reprymendy ze strony dorosłych,
      zwrócił się do kolegów słowami: „Przemyślcie swoje zachowanie i …
      moje też przemyślcie.”
    • cobler Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 15.06.10, 22:56
      Pamiętam pierwsze przewijanie Zosi, już w domu. Położyłem ją na przewijaku,
      rozebrałem i musiałem odskoczyć bo inaczej znalazłbym się w strudze moczu. To
      był pierwszy i jedyny raz kiedy tak nas Zosia zaskoczyłasmile Pamiętam też, jak
      dziś, bardzo czujny sen jaki mieliśmy. Jak nasłuchiwałem czy Zosia oddycha i
      wstawałem to sprawdzić. Budziliśmy się na każde westchnięcie córcismile Był też
      okres dużego zainteresowania Zosi kocim jedzeniem, szczególnie i na szczęście
      suchym. Kilka razy coś tam skubnęła, raz nawet razem ze mną sprawdzała, że to
      wcale nie jest takie dobre. Teraz Zosia za chwilkę kończy 2 lata i jest bardzo
      chętna do niesienia pomocy, niesamowicie wszystko łapie i pamięta i wspiera
      babcię nad Wojtusiem - młodszym o 17 miesięcy. Tu już nie mamy takich stresów ze
      spaniem, oddychaniem czy kąpaniem. Pewność, której nauczyliśmy się przy Zosi
      jeszcze została i bardzo nam pomaga, a jednocześnie pozwala na dużą dozę
      samodzielności zostawioną Wojtusiowi. I on i my na tym tylko korzystamysmile
    • schatzinha Toaletowe savoir-vivre 15.06.10, 23:17
      Naszej obecnie trzyletniej córeczce Kindze staramy się wszystko wytłumaczyć, żeby zrozumiała dlaczego i jak wykonuje się różne czynności. Przy okazji wizyty naszych znajomych utwierdziliśmy się w przekonaniu, że trzylatek nie tylko wszystko świetnie rozumie, ale potrafi też doskonale spamiętać długie instrukcje.
      Znajoma rodzinka zatrzymała się u nas na kilka dni i Kinga zaczęła się czuć w ich towarzystwie swobodnie. W trakcie jednej z kolacji Kasia wstała i ruszyła w drogę do toalety. Kinga od razu zorientowała się gdzie zmierza koleżanka i natychmiast zerwała się aby jej pomóc. Rozmowa między nimi wyglądała tak:
      Kinga: idziesz siusiu czy kupkę?
      Kasia (lekko zawstydzona): do toalety...
      Kinga: to ci pomogę! Teraz zapal światełko.
      Po tym jak nie została wpuszczona do środka, przez drzwi instruowała Kasię
      Zdejmij spodenki i majteczki. Teraz usiądź... już? Już!? Dopytywała się do momentu aż usłyszała „już”. Jak tylko koleżanka wyszła z łazienki, Kinga weszła upewnić się czy woda została spuszczona. A następnie zapytała Kasię:
      Rączki umyłaś? Pokaż! Pachnie? A spodenki dobrze założyłaś?
      Następnie zgodnie z naszym zwyczajem wszyscy musieli nagrodzić Kasię gromkimi brawami. Tak naprawdę to brawa były dla Kingi i nas dumnych rodziców. Jak dobrze, że Kasia i Wojtek sami mają dziecko i nie poczuli się zawstydzeni tą sytuacją, oprócz wyraźnych rumieńców u Kasi z powodu tak licznej publiczności jej wizyty w toalecie.
    • ssirt Kategoria - uciążliwość 15.06.10, 23:20
      Tu może nie będzie żadnej historyjki ni to śmiesznej, ni to smutnej. Tu będzie o
      tym, jak nie umiem sobie poradzić z problemem pieluchowym. Dziecię me ma obecnie
      miesięcy 20.Od najmniej pół roku borykamy się z problemem "kupowym".A to
      euforia, bo ZROBIŁ, a to 'znowu nie robi od dwóch dni".Dieta, czopki, rożne
      takie..i cały czas to samo...Niektóre zaparcia kończyły się lewatywą-to nie są
      moje jazdy tylko chodzimy z tym problemem do lekarza i w pewnym momencie nakazał
      dwie lewatywy pod rząd (w dwa kolejne dni), bo groził nam szpital.Teraz mamy
      problem-jeszcze nie możemy uczyć Go siadać na nocniku, bo generalnie mamy Go nie
      stresować niczym związanym z oddawaniem moczu czy stolca, a każda zmiana
      pieluchy to katastrofa...Jak tylko usłyszy słowo "pielucha" czy zobaczy ruch w
      ich kierunku,ucieka pod stół,gdzieś w kąt itp Wyciągnięcie Go z takich rejonów
      kończy się płaczem,wymachiwaniem nogami itd...Klaskanie, cieszenie się i inne
      podchody-próby zaangażowania Go w przyniesienie pieluszki, nie zdaje się na nic.
      Może ktoś coś podpowie?Aaaa...pieluchy musimy zmieniać bardzo często-bo prócz
      standardowego załatwiania spraw, kilka razy dziennie "brudzi" pieluchę.Czekam na
      jakieś rady.Moje dotychczasowe działania w tej materii to jedna wielka katastrofa..
      • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Kategoria - uciążliwość 17.06.10, 23:23
        Witam Panią,

        Niestety wiele problemów pojawiających się przy treningu czystości wynika z zachowania rodziców. Czasami oczekiwania rodziców są zbyt duże, chcą za wcześnie, za szybko a dziecko może jeszcze nie być gotowe. Lekarz u którego Pani była z synkiem miał racje, aby temat odpuścić, tak aby synek się nie stresował. Lęk maluszka przed pieluszką może wynikać z nerwów jakie są wokół tego tematu.

        Rolą rodziców przy nauce korzystania z nocniczka jest wspieranie dziecka. To dziecko pokazuje nam kiedy jest gotowe aby taką naukę zacząć np.: poprzez pokazywanie, że mokra pieluszka powoduje u dziecka dyskomfort, czy zaczyna nazywać (często też po swojemu) robienie siusiu czy kupki, zachowuje się w charakterystyczny sposób gdy ma się załatwić i in.
        Układ nerwowy tak od ok. 20 miesiąca jest na tyle dojrzały aby dziecko zaczęło odczuwać potrzebę wypróżnienia się. Wcześniejsza nauka jest związana raczej z wyrobieniem nawyku oraz przyzwyczajeniem do nocniczka. Uciekanie dziecka i chowanie się gdy chce zrobić kupkę też może być dla nas sygnałem, że już czuje ten moment w którym chce ją zrobić. Okres treningu czystości to sukcesy i porażki. Nawet jeśli posuwamy się na przód może pojawić się nagle krok w tył i jest to coś normalnego. Także w takich sytuacjach nie powinniśmy złościć się na dziecko tylko powiedzieć mu, że nic się nie stało ale, żeby następnym razem powiedziało jak tylko chce skorzystać z nocniczka.
        Czasami łatwiej idzie dziecku z opanowianiem umiejętności robienia siusiu na nocnik a czasami lepiej idzie najpierw robienie kupki.
        Może być też tak, że dziecko odmawia załatwiania się na nocnik, ale chętnie załatwia się na ubikacje.

        Trzeba obserwować swoje dziecko, reagować na sygnały które nam przekazuje oraz być cierpliwym.

        Pozdrawiam serdecznie,
        Marta Cholewińska-Dacka
    • aniawesola Sukces mojego synka moją porażką - konkurs LOVI 15.06.10, 23:28
      Mój synek rozwijał się jak burza! Obracac zaczął się jak miał 4,5
      miesiąca, pełzał miesiąc później, ok. 7 miesiąca raczkował, wstawał
      mając 8,5, po kolejnym miesiącu dreptał trzymany za rączki. Gorzej
      było z innymi osiągnięciami. Synek miał już prawie 11 msc. a
      żadnego "pa pa", "koci koci", "jaki duży" itd. Normalnie nic! A
      naprawdę się starałam! Zaczęliśmy od ok 5 msc. przy każdej okazji
      machac, podnosic ręce do góry, klaskac. Wciągnęłam w to całą
      rodzinę, wszystkich dziadków, przyjaciół, dalszych znajomych kogo
      tylko mogłam. Oczywiście wszystko w formie zabawy, śpiewając,
      tańcząc, smiejąc i wygłupiając się do bólu.I nic... Synek bardzo
      dobrze się przy tym bawił, cieszył się, śmiał do rozpuku, ale nic...
      Śmieliśmy się że jest typem sportowca. Aż tu któregoś razu mąż
      zostawił nas w markecie bez wózka. Wsadziłam dziecko do koszyka i
      jeździłam po sklepie próbując znaleśc to co było potrzebne.A mój
      synek szalał. W miejscu gdzie normalnie siedzą inne dzieci on
      wytrzymał 10min. Potem trochę na rękach, trochę na nóżkach a z
      powrotem w siedzonko nie dał się wsadzic. Wylądował w końcu w koszu
      wśród naszych zakupów razem ze swoim nowym nocnikiem. Zabawa w
      wyrzucanie potrzebnych rzeczy znudziła go jednak dośc szybko.
      Zaczęło się łażenie, beczynie, krzyczenie i wymuszanie chrupków
      kukurydzianych. Wreszcie jakieś panie zainteresowały się tym
      nieszczęśliwym dzieckiem. "Ojej, a co się stało chłopczyku? Dlaczego
      płaczesz? A zobacz... tiu tiu tiu..." "Matko, chwila wytchnienia...
      gdzie ten tatuś?!" pomyślałam. Panie nieźle dawały sobie radę. Udało
      mi się nawet zadzwonic do męża. Jednak miłe wybawicielki musiały iśc
      w inną alejkę, no i tradycyjnie zaczęło się "...a zrób pa pa". I
      nic... Panie machały intensywnie znikając za regałami a synek śmiał
      się tylko. Za chwilę pojawił się tatuś. Zasypałam go potokiem słów a
      on patrzył tylko to na mnie to na dziecko. Nagle mi przerwał: "Synku
      rączka ci się urwie. Co on tak macha?" I tak się zaczęło. Dalsze
      zakupy upłynęły wśród okrzyków radości i "pa pa" wykonywanego w
      każdej możliwej sytuacji, do nas, ekspedientek, klientów, ochrony i
      innych przypadkowych przechodniów.
      Tak więc mój synek osiągnął sukces, jednak dla mnie była to w pewnym
      sensie porażka edukacyjna. Obcy ludzie... sprowokowali to czego mnie
      się nie udało zrobic przez pare miesięcy! I tak cię kocham synku!
      • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Sukces mojego synka moją porażką - konkurs LO 17.06.10, 23:26
        Witam,
        Maluszki, które pod względem ruchowym rozwijają się szybko często pod względem np. mowy rozwijają się wolniej. I nie ma w tym nic nie normalnego czy złego. Różne obszary mózgu są odpowiedzialne za różne umiejętności, które rozwijają się w różnym czasie, bo gdyby miały rozwijać się wszystkie na raz to wymagałoby to bardzo dużo energii.
        Dobrze, że ćwiczy Pani z synkiem różne umiejętności np. robienie papa. Na pewno takie pokazywanie, uczenie jest dla dziecka bardzo ważne. Dziecko może pokazać dam, że czegoś się nauczyło w różnych momentach i mieć różną motywację do tego aby zacząć coś robić.
        To Pani jest dla swojego dziecka najważniejszym nauczycielem w życiu smile
        Dla mnie taka myśl (w stosunku do mojej córeczki) jest bezcenna smile i nawet jeśli ktoś inny sprawi że zaczyna coś robić / mówić wiem że ja poprzez to jak się z nią bawię i jak spędzam z nią czas mam w tym swój udział.

        Pozdrawiam serdecznie,
        Marta Cholewińska-Dacka
    • ssirt Miłość do zwierząt. 15.06.10, 23:35
      Miłek wychowuje się w domu z dużym psem.Pies jest duży,ale bardzo łagodny.Miłek
      (który jeszcze prawie nic nie mówi - "baba", "mama", "da") zaskoczył nas jakiś
      miesiąc temu. Rano mój tata zapytał czy ktoś dał psu już przysmak-na dzień dobry
      dostaje takiego psiego kabanosa.W tej chwili Miłek zerwał się i pobiegł do
      kuchni.Zaczął coś pokrzykiwać..Patrzymy,a On stoi przed szafką na której stoi
      słoik z tymi przysmakami i pokazuje na nie palcem mówiąc coś po swojemu.Dostał
      kabanosika do ręki i czym prędzej podreptał w kierunku posłania psiaka dając mu
      przysmak.Byliśmy w szoku,ale sądziliśmy, że to tylko przypadek.Kolejne próby
      jednak potwierdziły-Oni żyją w jakiejś symbiozie! ;p Teraz już każdego ranka to
      Miłek daje przysmak, jak gdzieś znajdzie jakiś okruszek to biegnie natychmiast
      dawać to psu.Dziś niestety skończyło się wszystko awanturą, bo Miłek uznał, że
      będzie siedział z psem na Jego posłaniu pod schodami (w domu) i próby
      wyciągnięcia Go skończyły się wielką awanturą.Większym problemem jest jednak
      fakt, że Miłek nie boi się żadnych psów i ma ochotę do nich dochodzić, gładzić
      je.Jak sobie z tym można poradzić? Chciałabym,żeby kochał zwierzaki, ale jak mu
      pokazać by nie przesadzał z ufnością do obcych zwierząt?
      Aaa..oczywistym jest, że wygrzebywał suchą karmę z psiej miski, która zabrałam
      mu (mam nadzieję) w ostatniej chwili, nie zaś już po wstępnej degustacji ;p
      • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Miłość do zwierząt. 17.06.10, 23:28
        Witam,
        To, że dziecko nie czuje obawy w stosunku do innych psów może być problematyczne. Nie wiem w jakim wieku jest synek, ale może porozmawianie z nim i powiedzenie mu, że nie podchodzimy do piesków, których nie znamy pomoże. Jeśli się zna jakiegoś pieska to można do niego podejść, a jeśli nie to nie. Warto też powiedzieć dlaczego piesków, których nie znamy nie dotykamy (mogą ugryźć, zdenerwować się, przestraszyć się nas itp.).

        Pozdrawiam,
        Marta Cholewińska-Dacka
        • ssirt Witam :) 20.06.10, 19:23
          Dziekuje za odpowiedz. Mlody ma 20 miesiecy, wiec nie do konca jeszcze jestesmy
          w stanie sie komunikowac, zwlaszcza, ze kanaly sa jednokierunkowe jesli chodzi o
          komunikacje werbalna ;p
    • schatzinha Idziemy spać – to tylko łatwo powiedzieć. 15.06.10, 23:39
      Od samego urodzenia Kingusi staramy się nauczyć ją samodzielności. Już jako roczne dziecko Kinia sama potrafiła dać nam buzi na dobranoc i położyć się do łóżeczka bez zbędnych ceremonii. Każdy rodzic wie jak dużo potrafi to wnieść w wieczorne samopoczucie całej rodzinki. Okazało się jednak, że my nie potrafiliśmy tego wystarczająco docenić. Podczas krótkich wakacji znajomych w naszym domu zdecydowaliśmy się udostępnić im naszą sypialnię, a to dlatego, że ich dziecko było malutkie a my nadal mieliśmy w sypialni łóżeczko dziecięce. W tym czasie Kinga spała z nami. W związku z tym, że wszyscy dobrze się bawiliśmy zwiedzając i spędzając czas poza domem, zaniedbaliśmy codzienna rutynę. Nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy jak ważna rzeczą jest przestrzeganie dokładnego harmonogramu dnia dziecka. Już od wyjazdu znajomych przez ponad 8 miesięcy nie udawało nam się spokojnie spędzić wieczoru i „wyprowadzić” córeczki z sypialni rodziców.
      Gdy nasza córeczka skończyła 2 latka zaczęliśmy myśleć o rodzeństwie dla niej, niestety sytuacja do jakiej doprowadziliśmy naszym zaniedbaniem, zrażała nas do tej myśli. Zamiast poddać się postanowiliśmy od nowa zapanować nad sytuacją. Od nowa zaczęliśmy wprowadzać rutynę w nasze życie. Jako że Kinga nie była już małym dzieckiem i dużo naszych prób spotykało się z buntem, musieliśmy dokładnie wytłumaczyć jej co, jak, kiedy i dlaczego się wykonuje. I tak popołudniowe spanko nazwaliśmy „drzemką, która nie jest spaniem” a jak tylko zaczynał zapadac zmrok wyglądaliśmy przez okno i tłumaczyliśmy córeczce, że tak samo jak dzień, ona też musi odpocząć. Do rutyny dołożyliśmy też krótką modlitwę, pod koniec której Kinga mogła podzielić się z nami i z Bozią swoimi przeżyciami.
      I tak jedna z naszych największych porażek po odrobinie pracy zmieniła się w kolejny rodzicielski sukces i dowiodła nam, że jesteśmy gotowi na kolejne dziecko.
      • ekspert_aktywnerodzicielstwo Re: Idziemy spać – to tylko łatwo powiedzie 17.06.10, 23:30
        Gratuluje pięknego sukcesu wychowawczego!

        Mam nadzieje, że wnioski z tej historii wyciągną inni rodzice. Wprowadzanie planu dnia czy rytuałów przed snem ma sens. Dziecko wie czego po kolei może się spodziewać, wzrasta w nim poczuje bezpieczeństwa. Jeśli dziecko zasypia samo to na wyjazdach lepiej zadbać aby spało na osobnym łóżku, bo czasami nawet jedna noc w łóżku z rodzicami może spowodować wielką rewolucje i bunt w samodzielnym spaniu.

        Pozdrawiam serdecznie,
        Marta Cholewińska-Dacka
    • ssirt To może już zakończę ;p 15.06.10, 23:50
      Jak już zacznie się pisać to tych historii pojawia się mnóstwo.
      Trochę jest tak, jak coś Miłkowi pokazuję to chciałabym, żeby zrozumiał-nauczył
      się najlepiej zaraz. Chwilami to robi...a ja po chwili żałuję, że to mu
      pokazałam smile Tak było kiedy pokazałam mu jak się włącza lampkę nocną, tak było
      gdy odkrył jak się włącza górne światło,tak było też po ostatnim weekendzie, gdy
      wujek pokazał mu jak się otwiera okno...Liczba rzeczy zabezpieczonych w domu
      urasta do okrutnych rozmiarów.Lodówka,szafki,szuflady,narożniki szafek,drzwi a
      teraz doszły jeszcze okna...Człowiek zabezpiecza WSZYSTKO, a On sobie nabija
      guza bo postanowił przemieścić się na czworaka i pośliznął się i walnął czołem o
      podłogę...Bo zobaczył naszego psa na tarasie, biegł do okna i uderzył o brzeg
      szafki,której wszelkie możliwe kanty są oklejone kulkami...Nie nie...dał rade
      uderzyć się na krótkim odcinku między kulkami-krwiak na uchu...Łazienkę i
      ubikację zamykamy od zewnątrz-tu przydają się 5-ciogroszówki,jeden pokój na
      kluczyk,wyjście na klucz,schody bramką i co?Czujne ucho usłyszy każde odstępstwo
      od normy,skrzypnięcie drzwiami,spuszczenie wody w toalecie.Natychmiast JEST tam
      i żąda wpuszczenia Go..Czemu nauczyłam Go otwierać drzwi? Może miałabym jeszcze
      trochę spokoju?Aaa...oczywiście jeśli chcę by cokolwiek pokazał z rzeczy,które
      umie-nie ma takiej opcji smile Najnowsza umiejętność (prócz tego okna)
      to...bieganie z łapka na muchy i tłuczenie much i komarów-na razie
      wirtualnych,bo tylko macha, ale jak Go w tej materii podszkolę...(tu się
      rozmarzyć chciałam, ale biegnę tłuc komary, bo tną nas OKRUTNIE)...Jakieś
      sposoby na komary? Prócz cebuli, ultradźwięków itd?
    • olka-1990 Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 17.06.10, 11:21
      Moj Kacperek ma 8 miesiecy ciezki z niego przypadeksmile Gdy staram sie go uspac
      zawsze sie ze mnie smieje i takie usypianie konczylo sie o 24 lub pozniej az do
      czasu gdy wymyslilam ze maly jak nas widzi to nie spi teraz robimy tak ze
      wychodze z pokoju malego do łózeczka i pieknie sam zasypia bez smiechu i
      placzusmile trwalo to jakies 3 miesiace a teraz zasypia w ciagu 5 minut sam smile
      druga sprawa jedzenie zupki zawsze sie konczylo ubrudzona bluzeczka i spodenkami
      teraz robimy samolota i maly chetnie zjada bez brudzenia sie przy tym,czasami
      lubi pieskowi dac swoje jedzonko ale to tez dopracujemy taki maly smyk a tyle
      radosci i praniasmile
    • redakcja Re: Twoje rodzicielskie zmagania - konkurs LOVI 18.06.10, 10:28
      Drodzy użytkownicy,
      Konkurs zakończył się 15 czerwca. Wkrótce ogłosimy, które historie zostaną
      nagrodzone.

      Serdecznie dziękujemy za udział w zabawie!

      pozdrawiamy
      Redakcja
      • Gość: niecierpliwi niecierplilwi uczestnicy - konkurs LOVI IP: *.net.autocom.pl 02.07.10, 16:20
        Droga Redakcjo,

        rozumiemy, ze maja Panstwo do czytania duzo prac, ale czy w koncu poznamy wyniki
        konkursu?
        Nasze maluszki tez czekaja.
        • luna.km Re: niecierplilwi uczestnicy - konkurs LOVI 02.07.10, 16:55
          Witam, również dołąćzam się do postu "niecierpliwych"
          czekamy na wyniki
          • Gość: megi84 Re: niecierplilwi uczestnicy - konkurs LOVI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.10, 09:09
            dziewczyny wklejam link strony na której sa wyniki, to dla niecierpliwychsmile
            www.edziecko.pl/aktywnerodzicielstwo/1,104075,8053249,_Rodzicielskie_zmagania____rozwiazanie_konkursu.html
    • veyna Re: Twoje rodzicielskie do redakcji 18.06.10, 14:17
      w regulaminie pisze że trzeba wypełnić formularz z danymi teleadresowymi gdyż
      prace bez wypełnienia tego formularza rejestracyjnego nie będą brane pod uwagę

      pytanie gdzie jest ten formularz ???
      ale chyba już za późno
    • ma-ma_w-ikuni Mała modnisia:) 21.06.10, 17:57
      Moja córcia odkąd zaczęła samodzielnie chodzić(mając 10 miesięcy) zaczęła się przebierać w nasze ubrania, a dokładnie zawieszać je na szyjkę. Przezabawnie to wygląda jak paraduje przed nami przebrana z dumą (to w mojej bluzce lub męża spodenkach itp.). Wielki jest wtedy ubaw dla nas i dla niejsmile
      W kwietniu tego roku skończyła roczek i jak przystało wyprawiliśmy jej urodzinki i zaprosiliśmy gości. Była zachwycona obecnością tak wielu osób i cały czas się czymś chwaliła. No i wpadła na pomysł pokazu modu w naszych ubraniach. Wszyscy byli zachwyceni. Co jej się bardzo spodobało i tak cały czas coś zarzucała nowego na siebie z naszej szafy. I w pewnym momencie wyobraźcie sobie moje dziecko wchodzi ubrane na głowie w moich stringach dumne jak paw. Wszyscy jak to zobaczyli parsknęli śmiechem, oczywiście ja też choć to wprawiło mnie w zakłopotanie:] A Mała stanęła jak wryta zdziwiona reakcją gości i też zachichotałasmile Od tamtej pory bieliznę kładę na swoje miejsce hihihi...
      • Gość: megi84 Re: Mała modnisia:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.10, 09:10
        dziewczyny wklejam link do strony na któej sa wyniki to dla niecierpliwychsmile
        www.edziecko.pl/aktywnerodzicielstwo/1,104075,8053249,_Rodzicielskie_zmagania____rozwiazanie_konkursu.html
      • megi_84 WYNIKI 05.07.10, 09:12
        dziewczyny podaje link do strony z wynikami, to dla niecierpliwychsmile
        www.edziecko.pl/aktywnerodzicielstwo/1,104075,8053249,_Rodzicielskie_zmagania____rozwiazanie_konkursu.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka