asiablues
19.09.11, 09:59
Na bazie mojego wczesniejszego watku o wyprowadzaniu z równowagi.
My nie bijemy, nie wyzywamy, staramy sie panowac nad tym, co mówimy ( nawet jak jest czasem cięzko...), ale czasem sie nie da obyc bez kary - szlaban na TV, na wyjscie z kolegami ( to rzadko i jako "wyzszy" wymiar kary), szlaban na komputer. Od nowego roku bedzie dostawac regularne kieszonkowe, wiec moze i na tym sie odbije. Ale przyznam, ze mimo ze kary nie sa na porządku dziennym, to ostatnio mam wrazenie, ze powyzszy repertuar mi sie konczy, nie bardzo mam pomysł, jakie inne rodzaje kar mozna stosowac. No i nie chciałabym przeginac, boje sie, ze moze to przyniesc skutek odwrotny... A Wy do czego sie uciekacie? jak karzecie dzieci za ich przewinienia? Wiadomo, inne kary dla dziecka 3 letniego, inne dla 10...
Z wczesnej młodosci mam baaaardzo przykre wspomnienia kar stowoswanych na mnie. W sumie teraz powiedziałabym, ze to nie tyle były "kary", co znęcanie sie psychiczne, mimo ze raczej nie byłam bita fizycznie, za to raniące słowa oraz szantaze emocjonalne zaskutkowały fatalnymi wrecz kontaktami z rodzicami do dzis...
Jak więc odpowiednio karac dziecko, aby ani nie podkopywac jego poczucia wartosci, poczucia bezpieczeństwa oraz aby w przyszłosci mogło przyznać, że owszem, kary sie zdarzały, ale ogólnie wyszły mu na dobre?