3xmama
18.05.10, 23:23
Ostatnim razem przyznał się, postawiłam go pod murem, nie miał innego wyjścia
i oddał.... Ma 15 lat, żyjemy na poziomie wyższym niż przeciętny, ale bywają
okresy, że liczę każdą złotówkę. Trwa to od ok. 3 lat. Wcześniej ginęły
drobniaki, myślałam, że się mylę licząc pieniądze w portfelu, potem chowałam
portfel, ale przerzucił się na skubanie mojego męża (nie jest ojcem syna) i
zaczęły się w domu awantury. W międzyczasie zginęły oszczędności jego siostry
(150zł odłożone na zieloną szkołę) i pieniądze na wycieczkę (50zł). Trudno mi
o tym pisać.... jest mi z tym bardzo źle, bo wydawało mi się, że zapewniamy z
mężem naszym dzieciom dość dużo. Powiem więcej, jest mi cholernie wstyd, nawet
przed samą sobą, że wychowałam kogoś, komu nie ufam. Syn ma telefon komórkowy
w mixie i dostaje kieszonkowe. Kupuje mu ubrania, buty, płacę za wiele innych
rzeczy.... rany..... o co chodzi?? Jego ojciec właściwie nie reaguje na
wybryki syna. Jak mam postępować? Jak rozmawiać? Co zrobić, żeby przestał??