Dodaj do ulubionych

oboje placza

26.07.10, 15:10

Witam, dziewczyny jak sobie radzicie jak oboje placza? U mnie jest
tak ze jedno napedza drugie, nie wiem co z nimi wtedy robic,
najczesciej oboje sa spiacy wtedy, jedno chce mnie a drugie (
mlodesze) potrzebuje, nie umiem sobie z tym poradzic. najpierw
tlumcze, spokojnie probuje jakiej zabawy ale nie skutkuje i wtedy
ja tez sie denerwuje co jeszcze pogarsza sytuacje. Prosze o rady.
pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • mysza_myszynska Re: oboje placza 26.07.10, 20:15
      odpowiem filozoficznie - znaleźć spokój w sobie to jedyna droga, serio.

      ja dziś spędziłam cały dzień z chłopcami i tylko dzięki temu, że nie dałam się
      wyprowadzić właściwie ani razu z równowagi, to miałam super dzieci.

      życzę sił i pozdrawiam
      • heejakawa Re: oboje placza 26.07.10, 21:55

        Kochana powiedz mi jak to zrobic??
    • zniemczyk Re: oboje placza 26.07.10, 23:05
      dziewczyny, nie przerażajcie mnie sad w październiku mam urodzić drugie
      dziecko... a mój syn już udaje przynajmniej że płacze jak usłyszy płacz
      jakiegokolwiek dziecka na zewnątrz (mieszkamy na I piętrze)...

      w związku z powyższym, ja doświadczenia nie mam jeszcze, ale tak mi przyszło do
      głowy...
      Jak mój 21-miesięczny synek coś nabroi albo robi coś na złość mi, czy też udaje
      że nie słucha, to stawiam go do kąta na czas... i właśnie w tym momencie liczę
      do stu... To mnie uspokaja i pomaga nie wyprowadzić się z równowagi, nie
      wrzeszczeć...
      nie wiem czy pomogłam, ale próbowałam i mam nadzieję że to pomoże mi po porodzie...
      • heejakawa Re: oboje placza 27.07.10, 18:40
        Na mojego niestety nic nie dziala, wszytsko jest dl aniego zabawa,
        siedzenie na macie za kare to zabawa, nawet jak klapsa daje to
        nastawia pupe, oj ciezko ciezko, przynajmniej narazie.
        Pozdowionka
        • zniemczyk Re: oboje placza 27.07.10, 23:44
          jeśli chodzi o klapsa, to odradzam!!
          sama byłam zdania, że drobny klaps nie zaszkodzi, a pomoże.
          Uwierz mi, że przynosi więcej szkód (w psychice Twojej i dziecka), aniżeli
          pożytku w wychowywaniu pociechy.
          Wszystko, tylko nie JAKIEKOLWIEK kary cielesne.
          Wyrażam tylko moje zdanie.
          • heejakawa Re: oboje placza 28.07.10, 11:03
            Tez jestem przeciwna klapsom ale probowalam wszytskiego, ogolnie
            jest grzecznym dzieckiem ale czasem ma jakies napady ktore sa nie
            do opanowania.
            • mysza_myszynska Re: oboje placza 28.07.10, 20:38
              a co to właściwie znaczy grzeczne dziecko? bardzo nie lubię tego określenia.

              co według was oznacza grzeczne dziecko?
              • zniemczyk Re: oboje placza 28.07.10, 23:19
                mysza_myszynska napisała:

                > a co to właściwie znaczy grzeczne dziecko? bardzo nie lubię tego określenia.
                >
                > co według was oznacza grzeczne dziecko?


                ja myślę, że określenie "grzeczne dziecko" jest określeniem względnym. Wypowiem
                się więc na temat swojego synka. Otóż, jak tylko się urodził, to doprawdy był
                spokojny, czyli cały czas leżał w łóżeczku, tylko jak zgłodniał to dawał znać,
                ale jego "płacz" podziwiali wszyscy - taki był delikatny. Dopiero po ok.
                miesiącu usłyszałam jego donośny płacz, jak z przymusu w zimny wieczór jeszcze
                byłam z nim na dworze, a to akurat już przymrozki były...
                Generalnie dziecka prawie nie było. Leżał sobie w łóżeczku, nie wymagał noszenia
                na rękach (tylko do odbijania), cały czas spał, każdy etap rozwoju pokonywał sam
                - mamę, czyli mnie odpychał, kiedy chciałam mu jakoś pomóc. Gdy miał ok. pół
                roku, jego aktywność w ciągu doby wynosiła 5 godzin (nie przesadzam), resztę
                spał. Jak pisałam wcześniej, potrafił nawet sprzątać za sobą zabawki, czy też
                wyrzucić pieluszkę do kosza przed ukończeniem roku. Bawił się ładnie sam w
                miejscu. Nie uciekał mi. Wózek uwielbia, sam do niego wchodzi (a raz miał
                zmieniany). Smoczka nie trawił od początku - najwyżej bierze od innych dzieci
                żeby chwilkę porzuć i wypluć. Sam od ok. roku smarka do chusteczki. Samodzielnie
                je i pije z kubeczka - nie musiałam go tego uczyć - sam do tego dążył. Sam
                próbuje samodzielnie zasypiać, tj. na razie obok mamy wink Dopiero ok. 1,5 roku
                zrobił się ruchliwy i biega po domu, czasem woła mnie, żebym się z nim pobawiła,
                zwróciła na niego uwagę. Są dni, kiedy ciągle plącze mi się pod nogami, ale to
                przez to, że w te dni jestem czymś bardzo zajęta. Wystarczy, że przez pół
                godziny pobędę z nim, pobawię się - on od razu znajduje sobie wiele zajęć sam na
                dłuuugo smile Wieczorem nadal dostaje butelkę z mlekiem pasteryzowanym i idzie
                spać. Jak pani doktor go bada to siedzi spokojnie i daje się zbadać. Jak
                wytłumaczę coś mojemu synkowi, to może i po dłuższym czasie, ale on to rozumie i
                respektuje w miarę możliwości dwulatka wink Acha, a jak uczył się chodzić, to, ku
                naszemu zdziwieniu, sam kontrolował czy nie ma czegoś, o co mógłby uderzyć,
                zanim wstał, przemieścił się. Do dzisiaj jest taki uważny.
                Do tego rozwija się w pełni prawidłowo i nie choruje za często. Z tego co wiem
                na chwilę obecną to rośnie mi raczej mały astmatyk. Ale nawet ewidentnych
                alergii pokarmowych do tej pory nie miał. Tylko na chemię, i to delikatne
                oznaki. Jak choruje, to nawet nie widać po nim. Dopiero przy temp. ok. 39 st. C
                i więcej po prostu drży, mamrocze, ewidentnie widać że jest słaby... ale to
                normalne...

                Jestem wdzięczna Bogu za taki egzemplarz dziecka. Tym bardziej boję się jakie
                będzie kolejne... Już zauważyłam, że jest aktywniejszy...

                Ale tak jak mówiłam, każde dziecko jest inne. Jeśli miałabym takie egzemplarze
                jak: nie śpiąca prawie że 24h/dobę córka koleżanki (ma już prawie 1,5 roku), czy
                też dzieci, które ciągle są w ruchu, nie zważające na przeszkody, agresywne...
                nie wiem jakbym sobie poradziła...
                Najważniejsze jednak, żeby dziecko było zdrowe.
                • mysza_myszynska Re: oboje placza 29.07.10, 21:01
                  według Twojej definicji "grzeczne" dziecko to takie, które nie sprawia problemów
                  i zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami rodzica/dorosłego.

                  i dlatego właśnie nie lubię tego słowa, bo jakkolwiek czesem by mnie moje
                  "niegrzeczne" dzieci nie wkurzały to nie uważam, żeby dziecko miało spełniać
                  wszystkie oczekiwania dorosłych i dlatego też nigdy nie mówię do moich dzieci
                  "jesteście niegrzeczni". Myślę, że używanie takiego słowa i ganienie/chwalenie a
                  bycie grzecznym/niegrzecznym uczy konformizmu i wcale nie jest dobre dla
                  budowania własnej wartości.

                  pozdrawiam,
                  • zniemczyk Re: oboje placza 30.07.10, 07:48
                    mysza_myszynska napisała:

                    > według Twojej definicji "grzeczne" dziecko to takie, które nie sprawia problemó
                    > w
                    > i zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami rodzica/dorosłego.
                    >
                    > i dlatego właśnie nie lubię tego słowa, bo jakkolwiek czesem by mnie moje
                    > "niegrzeczne" dzieci nie wkurzały to nie uważam, żeby dziecko miało spełniać
                    > wszystkie oczekiwania dorosłych i dlatego też nigdy nie mówię do moich dzieci
                    > "jesteście niegrzeczni". Myślę, że używanie takiego słowa i ganienie/chwalenie
                    > a
                    > bycie grzecznym/niegrzecznym uczy konformizmu i wcale nie jest dobre dla
                    > budowania własnej wartości.


                    Za szybko mnie oceniłaś...
                    • mysza_myszynska Re: oboje placza 30.07.10, 19:28
                      nikogo nie oceniłam.

                      napisałam jedynie co według mojego doświadczenia większość ludzi rozumie przez
                      słowo 'grzeczny' i napisałam dlaczego ja nie lubię tego słowa.

                      przykro mi, jeśli poczułaś się oceniona
                      • zniemczyk Re: oboje placza 30.07.10, 21:01
                        mysza_myszynska napisała:

                        > nikogo nie oceniłam.
                        >
                        > napisałam jedynie co według mojego doświadczenia większość ludzi rozumie przez
                        > słowo 'grzeczny' i napisałam dlaczego ja nie lubię tego słowa.
                        >
                        > przykro mi, jeśli poczułaś się oceniona


                        Wiesz, ja nie każę mojemu synkowi robić to, co ja chcę. No chyba że przechodzić
                        przez ulicę za rączkę. I jeśli nawet miga się od tego, to nie nazwałabym go
                        niegrzecznym. Zresztą, to ja tak naprawdę chyba nie określiłam go do tej pory
                        jako grzeczne dziecko (na co dzień). Mówię zwykle że ja czuję się, jakbym nie
                        miała dziecka, że to złote dziecko, wspaniały egzemplarz. Nie pomyślałam, że
                        chcesz określenia stricte słowa "grzeczny". Zresztą, ja nie żywię urazy do tego
                        słowa, ani do jego zaprzeczenia. Nigdy nie myślałam, że można kogoś urazić
                        używając tych słów.
                        Prawda jest taka, że mi brakowało troszkę takiego zachowania u mojego syna,
                        gdzie mogłabym się wykazać. Ciągle tylko spał i spał - nigdzie wyjść nie mogłam,
                        kiedy chciałam. Goście przychodzili - on przesypiał odwiedziny. Chciałam się z
                        nim pobawić, a on mnie odpychał już jako niemowlę. Strasznie odczuwamy te braki
                        teraz - np. długo uczyliśmy się wspólnej zabawy. Więc nie do końca robił to, co
                        chciałam...
          • heejakawa Re: oboje placza 28.07.10, 11:05
            Zanetko czy Twoj may siedzi w tym kacie tak przez caly czas jak
            liczysz do 100? Moj by wyszedl z kata przy 20, albo by sobie tam
            zabawe znalazl i zapomnial o jakiejkolwiek karze. smile
            • zniemczyk Re: oboje placza 28.07.10, 12:09
              ano siedzi smile czasem zagląda do tyłu z uśmiechem, albo próbuje się bawić
              rączkami. Ale ja uświadamiam go, że to kara, a nie przyjemność. Ręce każę mu
              dawać do tyłu. On osobiście "lubi" tą karę i często idzie do kąta jak mu tylko
              pogrożę smile ale tu najważniejsza jest moja postawa. Nie uśmiecham się wtedy czy
              coś w tym stylu tylko traktuję to jako jego karę. Za którymś razem z kolei on ma
              już dość tego stania w kącie i wtedy zaczyna zmieniać swoje zachowanie.
              Dla przykładu dwa dni temu zaczęłam uczyć go sprzątać po sobie klocki.
              Generalnie, to on nawet sprzątał za sobą klocki przed ukończeniem roku, ale
              genialny tatuś pewnego razu nieświadomie postarał się, żeby dziecko się
              skutecznie tego oduczyło...
              Pewnego dnia, kiedy tatuś oglądał sobie TV, dziecko bawiło się klockami, po czym
              posprzątało je do pudełka i chciało pobawić się z tatusiem. Tatuś nie skończył
              oglądać TV, więc... wysypał dziecku klocki, wypowiadając do tego słowa: "synu, w
              życiu nie jest tak łatwo - już zacznę Cię do tego przygotowywać." Od tamtego
              czasu Dawidek, jeśli nawet powrzucał kilka klocków do pudełka, to zaraz zaczął
              je z uwielbieniem wyrzucać. Nie przeszkadzałoby mi to, gdyby nie fakt, że nikt
              nie sprząta tych klocków z podłogi - dopiero ja. Dla mnie natomiast to ciężkie
              zadanie zwłaszcza teraz w ciąży...
              A więc do rzeczy. Dwa dni temu powiedziałam Dawidkowi, że klocki po zabawie
              należy posprzątać z powrotem do pudełka i kazałam mu powrzucać klocki z podłogi
              do ustawionych przed nim pudełek. Próbował zmieniać temat, odwrócić uwagę, dać
              znać, że ma inne zainteresowania itp., ale ja niezmiennie mówiłam to samo. Za
              wykręcanie się od tej czynności stawiałam go do kąta. Chyba stał tam 5-10
              razy... bo niestety nauka trwała ok. 2 godzin!!
              Jak narazie, to do dziś nie wyciągnął tych klocków, ale jakimś cudem zabawek na
              podłodze jakby mniej... Jest już duży i powinien wiedzieć, że jak kończy się
              bawić jedną zabawką, to powinien ją odłożyć zanim zacznie bawić się kolejną.
              Dzieci w żłobku to potrafią!

              Starałam się opisać jak to u nas wygląda za pomocą przykładu smile
              Myślę jednak, że każde dziecko jest inne i do każdego trzeba intuicyjnie,
              cierpliwie inaczej dochodzić, tłumaczyć jego obowiązki. Jednak kary cielesne
              (niewiele ich miało miejsca, jednak były) zaowocowały biciem innych dzieci, a
              przede wszystkim nas rodziców. Jakoś, jak zaniechałam kar cielesnych, dziecko
              nie bije... A co najważniejsze, jest lepszy kontakt między nami wink
              • klaudona Re: oboje placza 28.07.10, 15:07
                Rzadko karam siadaniem w kacie i nigdy nie uderzylam. Ze sprzatania
                staram sie robic wspolna zabawe. Wymyslilam nawet piosenke do tego.
                Wiec jest to raczej przyjemnosc a nie nudny obowiazek. Gdy jest
                krzyk o cos, udaje zainteresowanie czyms zupelnie innym i
                najczesciej starszak po jakism czasie przestaje wyc i z ciekawosci
                zaglada, co ja takiego ciekawego robie. Czaasami zostawiam go
                wyjacego i ignoruje. Zauwazylam, ze wiecej wycia jest z nudow, gdy
                sam musi sobie zapewnic rozrywke i inwencje mu sie koncza. Gdy
                posuwam mu pomysly na zabawe i czas ma zajety, rozdraznienia jest
                mniej. Staram sie czesto chwalic za pozytywne zachowanie. Z zajec z
                psychologi pamietam, ze "positive reinforcement" (nie wiem jako to
                nazwac po polsku) jest o wiele bardziej skuteczne niz krzyk i kary.
                Co nie znaczy, ze i ja nie mam chwil slabosci.
    • minnetaki Re: oboje placza 28.07.10, 13:02
      U mnie też tak jest czasami i tak samo tracę wtedy cierpliwość - zdarza mi się
      wrzasnąć albo tupnąć albo coś... to są chwile, w których jak nigdy mam ochotę
      któremuś wlepić klapa sad Powstrzymuje mnie tylko świadomość, że od tego tylko
      się jeszcze bardziej rozryczą (zdarzyło mi się ze dwa razy, to wiem...). U mnie
      na razie młodszy, 9-mies., piersiowy, więc po prostu przystawiam i najczęściej
      wtedy zostaje już tylko jeden wyjec. Jego przeczekuję (bo on najczęściej drze
      się z frustracji, że na coś nie pozwalam, albo niechęci do zrobienia czegoś, o
      co go poprosiłam). Więc po prostu siadam sobie z młodszym przy piersi gdzieś
      obok starszego, próbuję myśleć o czymś pozytywnym i jakoś zagadać/uspokoić
      starszego (przy czym nic na siłę, jak nie słyszy ani słowa z tego, co mówię, to
      po prostu czekam do skutku).
      I nie mówię, że to łatwe... przejść przez całą scenę w ten sposób udaje mi się
      może w połowie przypadków - równie często tracę cierpliwość i robię jakąś
      głupotę w stylu krzyczenia na nich albo rzucania przedmiotami, żeby się
      wyładować... nie jestem z tych cierpliwych sad
      • heejakawa Re: oboje placza 28.07.10, 22:10
        Ja tez niestety nie jestem z tych cierpliwych sad Moj starszy nie
        byl taki zlosliwy do tej pory, okolo miesiac, moze 3 tygodnie temu
        odstawilismy smoczka, myszka go ugryzla, na poczatku byla zabawa bo
        w zamian oczywsicie cos przysniosla, jednak nie jestem pewna czy
        byl na to gotowy i teraz mamy okropny problem z zasypianiem, w
        dzien okolo poludnia jak to bylo wczesniej nie ma mowy, jest atak
        histerii i juz nawet nie probuje, potem okolo 17 jest taki spiacy
        ze spi na zywca, idac siedzac cokolowiek, ja mu oczywsicie nie
        pozwalam bo potem w nocy poszedl by chyba spac po polnocy, a moze
        jednak powinnam sprobowac? Bo i tak nie chce zasypiac , jest 21 a
        on nawet nie mysli o spaniu, nie wiem czy sie wybija czy co sie mu
        dzieje? przed odsmoczkowaniem spal kolo poludnia godzinke i potem
        okolo 20 tez juz szedl spac a teraz straszny klopot. Moze ktos wie
        jak to rozwiazac? Tak sobie od cierpliwosci skoczylam do spania smile
        • zniemczyk Re: oboje placza 28.07.10, 23:32
          hmm, wiesz, ja ostatnio mam dylemat właśnie z moim synkiem, bo on lubi podrzemać
          w dzień nawet 3 godziny! Jednak ostatnio kąpiele urządzamy mu coraz wcześniej,
          bo i ciemno na dworze coraz wcześniej, więc drzemka od ok. godz. 15tej do ok.
          18tej wiele krzyżuje... I później np., tak jak dzisiaj, usypiam go prawie
          godzinę, zamiast 5 min.

          Z drugiej jednak strony, jeśli widzę, że moje dziecko jest wyraźnie śpiące -
          dosłownie "pada na pysk", to nie zabraniam mu spać. Dla mnie to tortury dla
          niego i dla mnie. Ew. opóźniam popołudniową drzemkę tak, żeby, jak wstanie, było
          już ciemno. Podaję mu wtedy butlę i mówię, że wszyscy śpią i żeby on też poszedł
          spać smile

          Ja planuję zreorganizować sobie dzień tak, żeby (w związku z tym że robi się
          wcześniej ciemno) syn wstawał wcześniej (tj. w godz. 6ta do 9tej), i wcześniej
          chodził spać (kąpiel ok. godz. 20tej, a później wcześniej). Drzemka w dzień mu
          się wtedy przesunie - na tyle znam moje dziecko wink
          I jeszcze jedno, powiedziałam sobie, że nie będę starała się usypiać dziecka na
          siłę, tylko ew. pomogę mu zasnąć, jeśli rzeczywiście będzie śpiący. Do niedawna
          staraliśmy się "utrzymać rytm dnia", dlatego staraliśmy się zapewnić dziecku
          drzemkę po obiedzie. Jednak okazuje się, że to jedynie nam zajmowało nasz czas i
          niszczyło nerwy - nie byliśmy nigdy pewni co będzie wieczorem. Dlatego ustalimy
          nowe godziny kładzenia się spać - drzemka sama się wyreguluje wink
    • zniemczyk Re: oboje placza 29.07.10, 01:04
      gdybym ja była cierpliwa, to bym nie musiała liczyć kilka razy dziennie do stu wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka