a raczej z końcem kolacji...
młody (8,5 miesiąca) sobie je, je i je, aż zaczyna mu się nudzic, a to mu coś upadnie, a to coś zrzuci, a to zrzuci wyzywająco patrząc się w moje oczy

znaczy najedzony, tak myślałam... ale zawsze na koniec dawaliśmy mu jeszcze jakiś owoc albo wafla ryżowego i tak zostało, i on to zjada do ostatniego kawałeczka, czyli jednak nie jest najedzony, tak?
a ostatnio zaczął robic coś takiego - po tym owocu jest koniec jedzenia i kąpiel, i jak mąż go wyjmuje z krzesełka, to młody się "rzuca" na te okruszki na blacie i z wielkim zaangażowaniem zaczyna to zjadac (kąpiel bardzo lubi, więc to nie sposób na odwleczenie tego procederu

) i zjada naprawdę dużo...
i co ja mam z nim zrobic? co ja robię źle?
dawac mu dojadac te "resztki", czy brac do kąpieli, skoro wcześniej to rozrzucał?
3 razy do tej pory tak zrobił