Dodaj do ulubionych

BLW a strach

27.11.10, 22:10
Możliwość zakrztuszenia, wymioty... to takie 2 sytuacje, które wprowadzają nas rodziców w stan niepokoju i obaw, a czasem nawet wręcz panicznego strachu szczególnie na samym początku przygody z BLW. Sporo tutaj o tym piszemy, sporo w tym temacie pytamy. Prawie każdą z nas choć przez chwilę targały wątpliwości, niepokój w takich przypadkach. A czy zauważyłyście, że tak naprawdę to my dorośli bardziej boimy się od tych maluchów, które owego zakrztuszenia czy wymiotów doznały? Kiedy analizowałam poczucie swojego strachu, który tak naprawdę często był na wyrost doszłam do wniosku, że nasze maluchy bardziej boją się tej naszej nadwrażliwej reakcji niż tego co tak naprawdę często jest po prostu normalnym odruchem fizjologicznym.
Obserwuj wątek
    • mrs.t Re: BLW a strach 27.11.10, 22:24
      ddokladnie,
      daltego polykam w sobie okrzyki strachu jak dziecko sobie odkasluje, zwyczajnie co mu za daleko wpadlo
      a jak jest u nas mama, prosze by go nie poklepywala po plecach, nei robila afery czy w inny sposob nie rozpraszala zwlaszcza wtedy keidy on sie musi skupic


      co nie znaczy ze nie siedze jak na szpilkachwink
      • mond33 Re: BLW a strach 27.11.10, 22:33
        No właśniesmile

        Szymon strasznie skupiał na mnie swój wzrok i patrzył zdziwiony kiedy doskakiwałam nie raz i waliłam go po małych pleckach (o zgrozo! wink ), czasem wybuchał płaczem wcale nie dlatego, że właśnie przed momentem odkasływał tylko dlatego, że ja się bałam i przekazywałam mu w pewien sposób żyłkę swojego strachu. Coś na zasadzie, ojej moja mama się boi więc coś złego się dzieje.

        Oczywiście, że wciąż bacznie obserwuję młodego i ziarnko niepokoju zawsze gdzieś drzemie ale nauczyłam się już troszkę reagować mniej impulsywnie i choć to strasznie trudne daję dłuższy czas maluchowi na poradzenie sobie samemu. Mój spokój to przede wszystkim jego spokójsmile
    • a_lex Re: BLW a strach 27.11.10, 22:31
      pewnie racja smile
      co nie zmienia faktu, że kiedy moja młoda spożywa i przy prawie każdym "kęsie" ma minę, jakby zaraz miała się udusić (oczy na wierzchu, buzia otwarta, język w trąbkę), to ciężko mi opanować te nadwrażliwe reakcje wink

      jedną sytuację miałam naprawdę stresową, a stres był w gruncie rzeczy spowodowany reakcją mojego R niż samym jedzeniem młodej. otóż ziemniak - zdradliwy i podstępny kawałek zawędrował za daleko i niestety został połknięty w całości. albo stety, bo przecież mógł wybrać inną drogę. a chłop mój z pozycji kanapy oddalonej o 2 metry od miejsca zdarzenia rad i pouczeń mi udzielał, jak to powinnam młodej widelcem ziemniaka gnieść. ech.

      ale ja początkująca jestem, pewnie jeszcze nie raz doświadczę takich akcji, choć mam nadzieję, że będzie ich jak najmniej. bo jak tu skupić się i celebrować wspólny posiłek, kiedy obok dusi się dziecko smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka