Odczułam potrzebę podzielenia się swoimi refleksjami...
Kiedy pierwszy raz natknęłam się na informację o BLW to z jednej strony poczułam, ze to coś fajnego, ale z drugiej strony, że to ekstremalny pomysł i że się na BLW
nigdy nie odważę....
Minęło trochę czasu, kilka nieudanych prób rozszerzania diety w związku z anemią Leosia (pomysł lekarzy

) i ostatecznie zamówiłam sobie książkę "Bobas lubi wybór". Przeczytałam i stwierdziłam że tak właśnie zrobię.
Leo od początku wiedział co się z jedzeniem robi i wytrwale próbował włożyć do ust. Zdobywał coraz więcej umiejętności.
Jakiś tydzień czy dwa temu nauczył się wcinać paluszkami groszek, czarną porzeczkę i inne małe "kulki".
A wczoraj... zaczął naprawdę jeść. Zjada takie ilości, ze nie nadążam mu nakładać. I je sam dużo więcej niż z piersi.
Kiedy go wczoraj obserwowałam w "akcji" poczułam jaka jestem wdzięczna losowi, że nas na taką drogę naprowadził. Że znalazłam w sobie odwagę. Bo widzę, ze to słuszna i najlepsza dla nas droga. Leon jest szczęśliwy kiedy je sam, widzę z jaką powagą to traktuje. Dzięki temu jest pewniejszy siebie i radośniejszy, ćwiczy cierpliwość i koncentrację. A mnie nie kosztuje to nic a nic wysiłku...
Dzięki też Wam za wsparcie i obecność. Jakoś "w kupie raźniej"

A tym, którzy się jeszcze wahają mówię - do dzieła