Dodaj do ulubionych

RB a potrzeby mamy...

29.06.11, 09:05
Witam. Czasem tu zaglądam, ale po raz pierwszy piszę.
Jestem mamą 9-miesięczniaka. Noszę w chuście, karmię na żądanie, śpimy razem, itp. Chciałabym, żeby tak zostało tak długo jak Młody tego potrzebuje, ale chwilami mam dość! Najgorsze jest karmienie w nocy. Zazdroszczę mamom, które piszą: śpimy razem, nawet się nie budzę na karmienie. Ja się budzę, a że karmień mam kilka (jeśli są tylko 3, to uważam noc za udaną), to rano jestem nie do życia. Zaczęła mi spadać odporność i ciągle się przeziębiam. Mam coraz mniej energii i chęci do działania, a mam jeszcze starszą córkę, która też mnie potrzebuje.
Przy tym wszystkim Młody jest niezwykle radosnym dzieckiem, myślę że w dużej mierze z powodu takiego wychowania. Nie chcę tego zepsuć, ale jest mi czasem tak ciężko! Proszę o wsparcie i dobre rady...
Obserwuj wątek
    • marcovca Re: RB a potrzeby mamy... 29.06.11, 09:16
      Mój synek (7,5) też budzi się wielokrotnie, a nad ranem właściwie już służę mu za smoczek...
      Zwykle się mimo tego wysypiam, ale po którejś gorszej nocy zakupiłam książkę Searsów "Zasypianie bez płaczu". Ja na razie postanowiłam nic nie majstrować przy śnie mojego malucha, ale może Tobie by się coś z tej książki przydało?

      M.in. o różnych łagodnych strategiach jak poprawić sen dziecka (zasypianie, dłuższe spanie) i mamy (najlepiej przy pomocy taty).
      • mama_leonka Re: RB a potrzeby mamy... 29.06.11, 12:40
        Hej, u mnie podobnie - rzadko kiedy pobudek jest mniej niż 4-5, a jak ząbkuje to i nawet ponad 10 się zdarza. Budzę się na każde karmienie, bo Leo śpi ze mną, ale nie śpimy przytuleni, więc za każdym razem muszę mu cyca podać. I powiem Ci, ze teraz już się wysypiam. Myślę, ze ciało się przyzwyczaiło do takich przerw w spaniu.
        U Ciebie teraz taki trochę trudny okres dla malucha - dużo nowych umiejętności się szykuje (raczkowanie, stawanie, chodzenie), do tego ząbki... Ale już niedługo będzie łatwiej. Zobaczysz. Wytrzymałaś 9 miesięcy smile Taka jesteś dzielna smile A w dzień na drzemkę z małym nie da rady pójść? Mi to bardzo pomagało.
        • kotkowa Re: RB a potrzeby mamy... 29.06.11, 14:21
          Pocieszam, to wszystko jest tymczasowe i będzie coraz lepiej. Ja też chodziłam swego czasu po ścianach, ale wiedziałam, że muszę ten ciężki okres przetrwać. Dziś mały ma 14 m-cy i jest bajka w stosunku do tego, co było. Budzi się tylko raz (a wiele dzieci przesypia już całe noce w tym wieku), jest dużo bardziej samodzielny, chodzi itd, ze wszystkim jest duża ulga. Pociesz się, że każdy dzień przybliża Cię do większej samodzielności maluszka.
          • mrs.t Re: RB a potrzeby mamy... 01.07.11, 23:33
            ja w zlych miomentach, ktore bywaja, na szczescie trwaja krotko, skupiam sie na drobnych przyjemnosciach, takich ktore moge spelnic albo z dzieckiem, albo bez jego krzywdy;
            najbardziej zawsze pociesza mnie to ze to co zle mija - bo mija i to szybko ,wiem to teraz, po 2 latach. (Niestety dobre, jak np lepsze noce - tez mijawink
            poza tym jakos mam takie nastyawienie cierpliwe, ze daje synkowi czas, staram sie go rozumiec; i zaakceptowac, ze 10miesieczniak po prostu ma prawo sie budzic; ]
            i pomaga mi tez patrzenie z perspektywy - tak jak 9 mcy ciazy wydawali sie dlugo, tak te pierwsze 9mcy po drugiej stronie brzucha pewnie tez sie dluzy, ale to tylko 9 mcy!!
            zaraz maluszki beda nastolatkami i wtedy bedziemy z zalem i sentymentem patrzec na terazniejsze 'problemy/



            co do pogorszenia stanu zdrowia, a spojrzyj na swoja diete, moze cos w niej da sie poprawic, jakies witaminy, owoce, cos co Cie ozywi; doda energi...
    • m_laczynska Re: RB a potrzeby mamy... 29.06.11, 19:43
      Ja też miewam zjazdy energii. Paradoksalnie pomogło mi bieganie. Teraz kładę swoją 2 spać i zamiast siedzieć na forach co zwykłam robić, biegam (no nie codziennie wink, ale ze 4 razy w tygodniu). Rewelka - najpierw wywlekałam się z domu ledwo słaniając się na nogach, a teraz biegam pół godziny z 1 minutką przerwy. I to w ogóle jakoś mi ładuje akumulatory.
      • mama_leonka Re: RB a potrzeby mamy... 30.06.11, 11:25
        To nie paradoks - im więcej energii się zużywa, tym więcej jej się produkuje smile Mój mąż sypia do 9 i wraca z pracy o 17 padnięty, a ja karmię w nocy, wstaję 7-8, zasuwam cały dzień i jeszcze wieczorem jadę na jogę 2 razy w tyg. smile I często jak tam jadę, to mam wrażenie że zasnę, a jak wracam to sił mam jeszcze, że ho, ho smile No i pod wpływem wysyłku fizycznego wydzielają się endorfiny smile)))
      • irytator m_laczynska 09.07.11, 21:32
        Biegam od lat, w ciąży do końca II trymestru i wróciłam do biegania po miesiącu od porodu. Od razy ustąpiły mi wtedy jazdy hormonalne.

        A co do spania to kryzys minie, moja córa ma 14 miesięcy, śpimy razem już od 10 (i tak żal mi tych pierwszych czterech straconych). Budzenia nocne zdarza się nawet cztery razy ale to i tak już mało w porównaniu z 6-10 jeszcze przed pól roku.
        Pocieszenie, Maluch niedługo - za miesiąc czy dwa, sam się nauczy szukać cyca. Już mama nie będzie musiała się tak rozbudzać.
    • luliluli Re: RB a potrzeby mamy... 05.07.11, 18:11
      Chwilowo mogę się do Ciebie dopisać, synek ma 11 miesięcy i ząbkuje, zaczął włąśnie chodzić i wszystko to odbija się na spaniu - sypiamy koszmarnie, bo budzi się nawet nie wiem, ile razy. Gdy budził się 2-4, było ok, nawet tego nie zauważałam, teraz jednak robi to na tyle często, że jestem zwyczajnie bardzo zmęczona. Pociesza mnie fakt, że takie maratony nie są wieczne, zawsze jest po nich chwila wytchnienia. I jeszcze to, że jak już opanuje wszystkie poziomy sprawności fizycznej (czyli jeszcze tylko nieszczęsne samodzielne wstawanie z ziemi i dopracowanie chodzenia), to powinno się poprawić, bo każdy taki kryzys przychodził wraz z nabyciem i ćwiczeniem nowej umiejętności. Trzymam za Was i nas kciukiwink
    • puza_666 Re: RB a potrzeby mamy... 05.07.11, 22:29
      Hmmmmm. Z tego co czytałam o RB to jedną z podstawowoych zasad jest to ze dziecko potrzebuje wypoczetej, szczęśliwej mamy, która własnie dba o swoje potrzeby. Poczytaj o tym na przykład na www.przytulmniemamo.pl
      Nie chcę nic sugerować ale może czas wprowadzić trochę pozytywnej dysypliny, albo poszukać jakiś sposobów na to aby maluch przesypiał noc? Być może dostanę baty ale RB nie polega tylko na spaniu razem, długim karmieniu piersią i chustowaniu. Może zrezygnuj z kp? Zadbaj o siebie, będziesz bardziej wyluzowana, wyspana a czułość i bliskość dziecku możesz przekazywać na tysiące róznych sposobów, dziecko przeciez nie przestanie Cię mniej kochać....
      • dzikiedzieci Re: RB a potrzeby mamy... 08.07.11, 12:01
        w RB jest potrzebna wypoczęta mama, ale to nie dziecko ma dbać o jej potrzeby tylko inni dorośli
    • illegal.alien Re: RB a potrzeby mamy... 09.07.11, 14:02
      Nie wiem jakie masz uklady w rodzinie, ale ja odsypiam sobie w weekendy - moj W bierze mala na spacer na 3-4 godziny, a ja w tym czasie albo sobie spie, albo siedze w wannie i czytam ksiazke, albo robie cos rownie przyjemnego (haha, na przyklad prasuje - ale obowiazki domowe, ktore nie wymagaja refleksu i posiadania oczu dookola glowy mnie relaksuja wink).
      Odsypiam rowniez jak jestesmy u moich rodzicow - moja mama super sie zajmuje mala. Poniewaz mieszkamy daleko i na co dzien nie jest zaangazowana w zycie mojej corki, to w czasie naszych przyjazdow 'nadrabia', a ja mam czas dla siebie.
      Bywaja dni, ze jestem jak przezuta szmatka, ale tata malej stara sie dac mi odpoczac i dzieki temu takie dni nie sa czeste smile
    • froobek Re: RB a potrzeby mamy... 14.07.11, 21:48
      Jedyne, co mogę powiedzieć, to że piszesz o kryzysie, momencie, gdy skumulowało się kilka niekorzystnych czynników - a kryzysy mijają, trwają jakieś 2-4 tygodnie, a ich szczyt 2-4 dni, to taka moja kalkulacja z perspektywy 28 m-cy. A 9. miesiąc życia mojego synka, to był absolutnie najgorszy miesiąc w opiece nad nim.
      • green.sabcia Re: RB a potrzeby mamy... 15.07.11, 18:55
        Potwierdzam, 9 miesiąc dziecka jest jakiś przełomowy, czasem nawet traumatyczny, ale to mija jak wszystko w życiu. Z mojego doświadczenia wynika, że da się przeżyc w zasadzie prawie wszystko z dziećmi, o ile nie skupia się za bardzo na tych trudnych dniach i okresach. Ograniczam się wtedy trochę jak robot, do tego co muszę koniecznie i niezbędnie, reszta leży odłogiem, staram się nie myśleć o tym jak mi ciężko teraz i źle, ale jak już nie wyrabiam to sobię poklnę na wszystko i cały świat dookoła, albo potrzaskam drzwiczkami od szafek kuchennych, albo postukam naczyniami i pomału, powoli przechodzi. I łapię każda wolną chwilę, żeby ja sporzytkować dla siebie, poczytać co lubię, pogapić sie w tv, posiedzieć przy kompie, choćby po to, żeby zagrać 15 razy w pasjansasmile I dodam, że mojego M głównie nie ma całymi dniami, pracuje na dwa etaty, wraca bardzo późno jak juz wszyscy śpią-ja często też i mam troje dzieci w zupełnie róznym wieku i na zupełnie róznych etapach rozwojowych. Jakoś daję radę nie zaniedbując ich przy tym emocjonalnie i psychicznie, ty tez pewnie daszsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka