Dodaj do ulubionych

roczniak-złośnik

21.05.04, 20:21
hej dziewczyny,
czy Wasze roczniaki też są takie uparte, mój synek od jakiegoś czasu na zakaz
czegokolwiek reaguje dosłownie wyciem, nie trwa to długo, ale chyba sąsiedzi
w całym bloku słyszą, ogólnie w domu nie jest źle, bo mały bawi się sam i
chodzi po całym domu nie wymaga jakiejś stałej uwagi, ogólnie jak dla mnie
jest grzeczny, bo przecież każde dziecko czasem płacze jak mu się na coś nie
pozwala. Dużo gorzej jest jak się okazało niedawno na spacerze. Poszliśmy
ostatnio na spacer do parku do piaskownicy i okazało się, że mój złośnik musi
zawsze iść w swoja stronę, bo inaczej włącza syrenę i wszyscy ludzie na mnie
patrzą z politowaniem (co doprowadza mnie do białej gorączki). Po prostu
cokolwiek mu nie pasuje od razu płacze jakby go ze skóry obdzierali. Czy to
jest normalne, co robić żeby nie zaczął mi się kłaść na ziemię i tupać
nogami. Teść mnie załamał, że tak robią wszystkie dzieci, nie wierzę , żadne
inne dziecko się tak w parku nie zachowywało. Jak mam postępować żeby tak się
nie zachowywał, poradźcie proszę bu surprised(

Daga i roczny złośnik Sebastian
Obserwuj wątek
    • mamak73 Re: roczniak-złośnik 22.05.04, 13:06
      Znamto,znam. Mój trochę ponad roczny aniołek, kochane, milusie maleństwo
      zmienia się nagle w złośnika. Już nieraz wychodziliśmy z piaskownicy z
      ryyyykiem . Ale wydaje mi się,że to normalne u dzieci w tym wieku. Ja zachowuję
      wtedy spokój ,gadam cos do niego(miłego)i wcale nie patrzę na miny innych mam.
      Tak sobie zresztą myślę, że każda z tych mam w piaskownicy przechodziła nieraz
      to samo i doskonale mnie rozumie. A jak nie to mam to...Dlatego nie martw się.
      Pewnie ci nie pomogłam, ale może pocieszy cię fakt że większość dzieci sie
      broni złością i płaczem, no bo jak ma inaczej . Pozdrawiam cieplutko.
      • konkubinka Re: roczniak-złośnik 23.05.04, 17:07
        u mnie skolei problemem nie jest wrzask ale uparciuch z mojej Anielki , bo
        zzera ja ciekawosc.Moj dzien sklada sie z ciaglego zabierania jej zawartosci
        szuflad , zbierania zawartosci szuflad , szaf , szafek z powrotem n miejsce.W
        wozku wychodzi z pasow i stoi.Wejdzie wszedzie , zajrzy , wyjmie.Ostatnio
        opatentowala tez lodowke i jesli nie zdaze to mam porozbijane jajka na
        ziemi.Moja Anielka to szkodnik , demon zniszczenia.
    • ann007 Re: roczniak-złośnik 26.05.04, 22:29
      O mamo, a myślałam, że to tylko tak u mnie... smile Krzyś (11,5 mies.), jest
      ostatnimi czasy okropnym złośnikiem. Walczy o swoje (chociażby tym "swoim" były
      grabki noszone cały dzień w ręku) z zaciętością tak wielką, że aż strach. Każda
      próba sprzeciwienia się jego planom (zabranie z rączki otwartego scyzoryka,
      odsunięcie go od otwartego klozetu, zabranie na sekundę zabawki z łapy, żeby
      zdjąć kurtkę etc) budzi w nim potworną rozpacz i - w efekcie - gniew. Krzyczy z
      tej złości, płacze, odpycha nasze ręce (jednocześnie jakimś cudem ładując się
      na kolana albo usiłując się buntowniczo przytulićsmile ) Przy czym decybele osiąga
      niemałe... Ufff. Ciężki czas, ale trzeba go chyba przetrzymać. Może kiedyś
      wyrośnie. Pomagają u nas: zagadywanie, podsuwanie kolejnej zabawki (ale musi
      być mocno atrakcyjna), porwanie na ręce i udawanie, np. samolotu. Ale wszystko
      musi być bardzo intensywne, żeby odwrócić uwagę. Czasem, gdy juz nie mam siły,
      po prostu pozwalam mu popłakać, ale wtedy wynoszę go do innego pokoju, sadzam
      na podłodze (nie ze złością!) i wychodzę do sąsiedniego pomieszczenia, ale tak,
      żeby mnie widział. To nie jest kara, tylko sposób na ostudzenie emocji. Pomaga.
      Zawsze płacz milknie po kilku sekundach, zakończony tonem wyraźnie zdziwionym.
      Chyba brakuje widowni... Pozdrawiam.
    • pisanka3 Re: roczniak-złośnik 27.05.04, 10:11
      U mnie to samo. Moja Ania ma 13 miesięcy i jest okropnym uparciuchem (ma to po
      tacie hihi). Ten stan trwa mniej więcej od około miesiąca. Cos sie nie spodoba,
      nie można wziąść do buzi - płacz. Nie wiem skad sie biorą nagle tak wielkie
      ilości łez. Pomaga zagadywanie, zainteresowanie czyms innym, stanowczosć (myślę
      tutaj o konsekwencji co wolno brać, a czego nie można), w miarę możliwości
      chowam rzeczy, które wiem, że napewno spodobaja się Ani np. pilot od
      telewizora, telefon komórkowy itp. Myślę, że to wynika z ciekawości świata i
      niedługo przejdzie samo. Staram się byc cierpliwa i szybko odwracam uwagę.
      Pomaga, ale czasmi maluchy potrafią być baaardzo uparte, a do tego maja dar
      wyczuwania nastroju rodzicow.
      Pozdrawiam i zycze cierpliwosci
      Kasia
      • kubbik1 Re: roczniak-złośnik 27.05.04, 21:54
        no cóż a już myślałam że jestem osamotniona smile
        no moja Majka (11,5 miesiąca)wypisz-wymaluj...rzucanie się na chodnik jak nie
        idziemy w tą stronę co ona chce, próby ucieczki z wózka jak za długo jeździmy
        zamiast chodzić(oczywiście z wrzaskiem), tupanie nogami i dziki płacz jeżeli ją
        pogonię od klozetu tudzież z kuchni itp itd...
        A ja cóż próbuję udawać ze mam to gdzieś chociaż nieraz mnie krew zalewa...
        No i też stosuję sposób na wynoszenie do drugiego pokoju niech się wypłacze...z
        reguły skutkujesmile
        Gorzej jest na chodniku bo nie ma gdzie wynieść...No , ale wtedy mówe, że sobie
        idę robię papa...i w wiekszości wypadków dziecko wstaje i z łzami żalu i
        rozpaczy jakoś za mna idzie...
        No ale może wogóle ktoś wie kiedy to sie skończy???
        Pozdrówka
        Magda
        • ka1311 Re: roczniak-złośnik 03.06.04, 10:49
          To się kończy wraz z wyjściem dziecka z domu i założeniem własnej rodziny smile)))
          Wychowanie dziecka to bieg z przeszkodami z tym, że im dalej tym przezkody są
          coraz wyższe.
          No i tym miłym zdaniem i jakże optymistycznym pozdrawiam serdecznie smile)))
    • ka1311 Re: roczniak-złośnik 02.06.04, 17:07
      Powiem tak: przerabiałam już dwa razy i za każdym z czasem dziecię przywykało,
      że są sytuacje kiedy mama ma bezwzględną rację i koniec dyskusji. Na spacerze
      jeśli gdzieś szliśmy (w konkretnym kierunku) a mały uznał, że idzie w przeciwną
      stronę to po prostu brałam pod pachę, ładowałam do wózka, przypinałam
      szelkami!!! i jechaliśmy z syreną w kierunku wyznaczonym przeze mnie.
      Spojrzenia innych jakoś mało mnie interesowały. Natomiast teraz usłyszałam już
      od kilku osób, że mam dzieci naprawdę bardzo grzeczne smile))) Jesteś więc na
      dobrej dorodze i oby tak dalej! Choć teraz w to nie wierzysz to jednak uwierz,
      że mija jak kolki w pierwszych trzech miesiącach życia smile)))
      Pozdrawiam i nie załamuj się!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka